#301: Moje rady i wytyczne dla filmowców-amatorów na co powinni zwracać szczególną uwagę podczas prób stworzenia „dobrego filmu”

2018/08/25

Motto: „Wiele osób błędnie sądzi, że wystarczy mieć kamerę filmową aby nakręcić ‚dobry film’ – zapominając przy tym, że filmowanie jest bardzo wymagającą twórczością, dla sukcesu w której trzeba mieć NIE tylko talent, ale i twórczy umysł, wiedzę, doświadczenie, cierpliwość, oraz zacięcie do efektywnego wykonywania uciążliwej, trudnej i nietypowej pracy.”

Ja osobiście od dawna zachęcam wszystkie osoby, aby dokumentowały filmowo lub fotograficznie każdą sytuację, zdarzenie, zjawisko, obiekt, itp., co do których odnotują, że reprezentują one sobą coś istotnego, zabawnego, interesującego, wzruszającego, niezwykłego, nieznanego, itp. Ja sam bowiem aż kilka razy w swym życiu doświadczyłem jak bardzo (i jak długo) potem się żałuje i przysłowiowo „pluje sobie w brodę”, jeśli widzi się coś naprawdę ważnego i/lub niezwykłego, przykładowo widzi się ów omawiany w Biblii cudowny „płonący krzew” – jakiego swoją własną obserwację opisałem w punkcie #J3 ze strony o nazwie „petone_pl.htm”, jednak zamiast natychmiast to udokumentować na filmie lub zdjęciu, najpierw się zacznie temu przyglądać, zaś to coś skorzysta z czasu jaki mu się dało i po prostu zniknie. To właśnie z powodu aż kilku swoich przypadków takich przegapień wyjątkowych okazji do wykonania ogromnie istotnej dokumentacji fotograficznej lub filmowej, że ja wypracowałem i staram się przypominać każdemu radę i jednocześnie zachętę „najpierw filmuj albo fotografuj, a dopiero potem deliberuj”. Wszakże w dzisiejszych czasach praktycznie już niemal każdy ma pod ręką komórkę, cyfrowy aparat fotograficzny, lub nawet wideo-kamerę, każde z jakich to urządzeń umożliwia mu natychmiastowe i tanie filmowanie lub fotografowanie kiedykolwiek w swym życiu natknie się na coś wartego udokumentowania. Co zaś też ważne, filmy i zdjęcia obecnie są przechowywane w taniej pamięci typu komputerowego, poczym tanio i łatwo mogą być obejrzane na ekranie telewizora lub komputera, a w razie potrzeby równie tanio przesłane emailem do innych osób aby sobie je przeglądnęli. Jeśli zaś to co sfilmowaliśmy lub sfotografowaliśmy nam się NIE podoba, wówczas równie tanio i szybko możemy to wydeletować. Jedyne więc co nam jeszcze potrzebne, to owo nieustające trzymanie w swej pamięci i bycie gotowym, aby natychmiast filmować lub fotografować to co jest warte udokumentowania – zamiast jedynie na to patrzeć i się zastanawiać „czy warto”.

Patrząc z perspektywy swych własnych doświadczeń życiowych, widzę aż cały szereg powodów dla jakich każdy z nas powinien nieustannie dokumentować na filmie lub na zdjęciach absolutnie wszystko co uzna za najbardziej istotne z tego co życie mu ujawnia (a nawet ma obowiązek takiego dokumentowania). Przykładowo, z czasem taka dokumentacja może stać się jedynym co nam pozostanie z już przeżytej przeszłości. Dlatego będzie dla nas miała nieopisaną wartość sentymentalną. Typowo jest ona także rodzajem spoiwa jakie łączy nas z bliskimi i znajomymi – razem z którymi przyszło nam kroczyć przez jakiś fragment naszej drogi życiowej. Najważniejszy jednak moim zdaniem powód, to że żyjemy w wyjątkowych czasach. Przykładowo, nad naszymi głowami już zawisa groźba zdarzeń opisanych na mojej stronie o nazwie „2030.htm”, zaś zilustrowanych na filmie „Zagłada ludzkości 2030”. Jeśli zaś tego co nadchodzi NIE uda się nam uniknąć, wówczas mamy obowiązek aby przyszłym pokoleniom dostarczyć dokumentację jaka pozwoli im znaleźć odpowiedzi na pytania „dlaczego”, „jakie błędy my popełniliśmy, że nas spotkał taki los”, „co oni powinni czynić, aby już nigdy więcej”, itp.

Filmowanie tego co warte udokumentowania można dokonywać na dwa odmienne sposoby. Pierwszy z nich polega na tym, że kiedykolwiek widzimy coś wartego udokumentowania, łapiemy swoją komórkę, albo elektroniczny aparat fotograficzny z możliwością filmowania, albo też posiadaną pod ręką kamerę telewizyjną, poczym filmujemy to co widzimy najlepiej jak potrafimy. Takie dokumentowanie typowo jednak NIE nadaje się do publicznego udostępniania – chyba że przypadkowo zdołaliśmy utrwalić coś, w obejrzeniu czego będzie zainteresowanych wielu ludzi (stąd owa ważna idea, która w tym się ukrywa, spowoduje iż wielu ludzi będzie to oglądało bez względu na jakość naszego filmowania). Ale dokumentowanie to ciągle pozwoli abyśmy grupie naszych najbliższych i znajomych pokazali to co udokumentowaliśmy, a ponadto co dla nas samych z upływem czasu będzie miało stopniowo rosnącą wartość sentymentalną. Drugim sposobem filmowania jest nakręcenie z góry zaplanowanego filmu. Jeśli zaś taki film zdołamy przygotować w odpowiednio „dobrej jakości”, wówczas typowo będzie się on nadawał do publicznego pokazania. Niestety, filmowanie o jakości wystarczająco dobrej aby nadawało się do publicznego pokazywania jest bardzo pracochłonne. Z moich doświadczeń wynika, że nakręcenie nawet tylko kilkuminutowego „dobrego filmu”, jednej osobie typu „amator” (tj. normalnie zajmującej się czymś innym niż filmowanie) zajmuje co najmniej pół roku czasu – po więcej szczegółów patrz to co wyjaśniam w podpunkcie (3) poniżej. Dlatego z moich własnych doświadczeń wynika, że przed podjęciem wykonywania takiego z góry zaplanowanego filmu powinniśmy dokonać analizy liczebności widowni do jakiej adresujemy ten nasz pracowicie nakręcany film. W mojej też prywatnej opinii, jeśli przewidywana liczba „W” widzów potencjalnie zainteresowanych w oglądnięciu naszego filmu NIE przekracza W=1 [milion], wówczas w dzisiejszych czasach wyprodukowanie takiego filmu NIE jest już warte podejmowania i powinniśmy go zaniechać. Wyrażając to innymi słowami, zanim podejmie się prace nad „dobrym filmem”, konieczne jest przeprowadzenie badań po angielsku nazywanych „feasibility studies” (co ja przetłumaczyłbym na polski jako „uzasadnienie opłacalności podjęcia się” – słowniki do jakich zaglądnąłem tłumaczą to jednak inaczej i niezgodnie z faktycznym znaczeniem tego wyrażenia).

Jeśli jednak nasza analiza potencjalnej widowni będzie sugerowała, że „główna idea” naszego filmu cieszy się na tyle powszechnym zainteresowaniem, iż prawdopodobnie możemy liczyć na conajmniej W=1 [milion] ludzi jacy zachcą go oglądnąć, wówczas wielomiesięczne i pracochłonne nakręcanie takiego filmu jest warte podjęcia. Dla takich właśnie sytuacji, kiedy „amatorowi-filmowcowi” warto będzie zająć się pracochłonnym nakręceniem „dobrego filmu”, poniżej pospisywałem w podpunktach najważniejsze wytyczne (albo rady), jakie wynikają zarówno z moich osobistych doświadczeń tworzenia nowych filmów, jak i z moich analiz oglądanych filmów już nakręconych przez innych twórców.

Każdy rodzaj rad i wytycznych łatwiej jest zrozumieć, jeśli podpierane są one jakimiś rzeczywistymi przykładami. Aby więc i w poniższych moich radach użyć klaryfikującego je rzeczywistego przykładu, postanowiłem że jako ów przykład użyję narazie NIE zadecydowaną jeszcze, ani realizacyjnie NIE rozpoczętą, sytuację ujawniającą jak by wygladało, oraz z czym by się wiązało, przygotowanie „dobrego filmu”, gdybym to ja osobiście podjął się jego wykonania (najlepiej razem ze sprawdzonymi już w działaniu moimi współpracownikami) podczas nadchodzącego zapewne około lipca 2020 roku, jubileuszowego „złotego” zjazdu absolwentów Wydziału Mechanicznego Politechniki Wrocławskiej (w skrócie „WM-PWr”), rocznika 1970, organizowanego z okazji 50-lecia ukończenia tej uczelni. (Odnotuj, że uprzednie zjazdy absolwentów WM-PWr rocznik 1970 są opisywane na mojej stronie o nazwie „rok.htm”.) Wszakże użycie tu jako przykład owej niezadecydowanej jeszcze sytuacji filmowania „złotego zjazdu” moich kolegów i koleżanek z okresu studiów posiada aż szereg zalet. Przykładowo, wyjaśnia klarownie tym kolegom co się wiąże z uwiecznieniem ich jubileuszowego zjazdu za pomocą „dobrego filmu”. Mnie uwalnia od potrzeby wyjaśniania każdemu ciekawskiemu z osobna, dlaczego NIE wystarcza mieć kamerę i dobre chęci aby przygotować „dobry film”, oraz dlaczego nakręcając najróżniejsze filmy ja nadal NIE stworzyłem jeszcze filmu o swym roku studiów, o swych kolegach, ani o swej uczelni. Z kolei czytającym niniejsze opisy filmowcom-amatorom przykład ten dopomoże zrozumieć znacznie lepiej co bardziej istotne aspekty wykonywania „dobrych filmów”. Oto więc moje kolejne rady i wytyczne, podpierane użyciem tego właśnie „złotego” przykładu:

(1) „Dobry film” powinien pozytywnie, konstruktywnie i z respektem dla prawdy komunikować lub komentować jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, przesłanie, itp., które zaprzątają umysły wielu ludzi. Przykładowo, pokazanie w jakimś filmie jedynie wyglądu kilku podchmielonych osób ucztujących z określonej okazji (chyba, że główną ideą filmu jest humor lub pokazanie określonej osoby), czy np. pokazanie tylko czyichś zdjęć z określonych czasów czy sytuacji, zwykle ma tylko ten skutek, że dany film ochotniczo oglądałyby jedynie osoby w nim występujące (i to zapewne nawet NIE wszystkie z nich). Typowo zaś w nawet dosyć „zaludnionym” filmie mieści się lub jest odnotowywane przez widzów zaledwie około 30 dobrze identyfikowalnych osób. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że taki typowy film w sumie oglądnęłoby (i to tylko jednorazowo) właśnie około owych 30+ osób, którzy na nim byliby pokazani, plus czasami także ich najbliższe rodziny. To zaś oznacza, że cała wielomiesięczna praca owych ludzi, którzy film ten wytworzyli, plus koszta filmu, lektora, transportu, podróżowania, hoteli, itp., wyniknęłyby w krótkiej przyjemności zaledwie około 30+ osób. Powód ku temu jest bardzo prosty – aby film oglądało wielu ludzi, musi on prezentować coś, w czym owi ludzie są witalnie zainteresowani. Niewielu zaś dzisiejszych ludzi jest zainteresowanych oglądnięciem wszystkiego co im się nawinie. Dlatego „dobry film” – wytyczne przygotowywania jakiego tu opisuję, warto nakręcać jedynie w przypadku, kiedy zaprezentuje on właśnie jakąś bardzo istotną ideę, wiadomość, przekaz, wiedzę, naukę, analizę, czy coś jeszcze innego. (Ja celowo przy nazywaniu takiej głównej „idei” filmu NIE używam nazwy „teza”. Nazwa „teza” ma bowiem bardzo ścisłą definicję naukową, która m.in. nakazuje aby była ona podana na początku danej rozprawy. Tymczasem w „dobrym filmie” owa główna idea typowo NIE jest podana, aczkolwiek zawsze musi ona tam istnieć, musi być znana twórcom filmu, oraz cała treść filmu musi służyć udowodnieniu jej prawdy.) Ta główna idea ma bowiem zainteresować potem ów co najmniej W=jeden [milion] oglądających, zaś występujący w filmie ludzie mogą być pokazywani jedynie jakby „na maryginesie” (co odciąża ich od wypełniania wymogów przystojnych i gładko wypowiadających się aktorów) – przykładowo ponieważ to właśnie oni uczestniczyli w wykuciu, lub w przeżyciu, tego co film omawia i ilustruje. W pozostałych zaś przypadkach, kiedy z góry wiadomo, iż film NIE zainteresowałby owego W >= 1 miliona potencjalnych oglądających, zamiast pracowicie przygotowywać „dobry film” raczej warto „złapać komórkę lub wideo-kamerę” i jedynie spontanicznie udokumentować to co się dzieje.

Poniżej przytaczam kilka przykładów spraw, czy idei, związanych ze studiami jakie przeżywaliśmy wspólnie z moimi kolegami z roku i (lub) związanych z moją osobą, stąd jakich zaprezentowanie „dobrym filmem” zapewne wzbudziłoby szersze zainteresowanie (aczkolwiek ustalenie „u ilu osób” nadal wymagałoby szczegółowszego przeanalizowania i badań typu „feasibility studies”, jakich dla poniższych idei ja NIE przeprowadzałem):

(1a) Dlaczego komunistyczne wykształcenie wiodło cały kraj i indywidualnych absolwentów do sukcesów NIE bazujących na znajomościach (tj. bazujących głównie na wiedzy i merycie), zaś kapitalistyczne wykształcenie NIE jest już w stanie tak czynić – czego wynikiem jest, że zamiast bycia „źródłem wiedzy i umiejętności”, do dziś kapitalistyczne wykształcenie przetransformowało się w „główne źródło znajomości i dostępu do puli kolegów uczelnianych (tzw. „old boys network”), z jakimi w dalszym życiu prowadzi się potem interesy”? (Odnotuj, że to właśnie owo przetransformowanie się studiów w generatory „old boys networks” jest główną przyczyną dla jakiej sporo dzisiejszych krajów kapitalistycznych osiągnęło już poziom „100% korupcji” opisywanej w punkcie #E3 strony „pajak_dla_prezydentury_2020.htm”, zaś pozostałe kraje wcale NIE są dalekie od owej 100% korupcji i od jej zaduszających naszą dzisiejszą cywilizację następstw. Sytuacja w tej sprawie stała się aż tak wypaczona, że oglądając jakiś program telewizyjny w jednym z krajów, ekonomia którego raptownie staczała się wówczas w dół a rosła w nim jedynie korupcja, zostałem zaszokowany wypowiedzią prezentera TV, że wszyscy członkowie rządu owego kraju byli byłymi kolegami uczęszczającymi do tej samej szkoły.)

(1b) Na bazie twojego doświadczenia życiowego co uważasz, że wymagałoby uczynienia, aby uczelnie przestały generować „old boys networks” i powróciły do generowania fachowców z wysoką wiedzą i umiejętnościami, oraz aby życie kraju przestało bazować na tym „kogo się zna” a powróciło do kiedyś praktykowanego bazowania na tym „co się wie”?

(1c) Czy w twojej opinii owa szybko narastająca obecnie na świecie sytuacja galopującej korupcji, załamywania się demokracji, pojawiania się despotów i dyktatur, szerzącego się kumoterstwa, itp., zakończy się (1) globalnym kataklizmem i zagładą opisywaną na stronie „2030.htm”, czy też raczej natura, życie i Bóg rozwiążą tę sytuację w jakiś inny sposób, np. (2) zgodnie ze staropolską przepowiednią, że „żółta rasa zapanuje nad światem” (a może równoczesnym wypełnieniem się obu tych możliwości)?

(1d) Czy z punktu widzenia doświadczeń życiowych naszej grupy absolwentów rocznika 1970, trudności przez jakie w latach 1960-tych przechodzili kandydaci na studentów zdający ówczesny bardzo wymagający egzamin wstępny na Politechnikę Wrocławską, życie potwierdziło jako dobre, czy też jako złe, dla nas kiedy staliśmy się już absolwentami tej uczelni? (Odnotuj tu, że nawet mądrość ludowa poznała starą prawdę, przez filozofię totalizmu wyrażoną potem zasadą parafrazującą powiedzenia, iż „NIE ma takiego złego co by na dobre nie wyszło i NIE ma takiego dobra, co by NIE wygenerowało sobą też jakiejś formy zła” – po opisy tej starej prawdy patrz np. punkt #F3 z mojej strony „wszewilki.htm”. Innymi słowy, powyższa prawda ujawnia, że trudne egzaminy powodowały potem wysoką jakość i przydatność absolwentów – szkoda, że dzisiejsze matki NIE rozumieją działania tej prawdy, preferując „cieplarnianą zasadę” wychowywania swych pociech (patrz tzw. anti-smacking law”), tj. zasadę pozbawioną dyscyplinowania, kar i rózgi – skutki dłuższego stosowania jakiej opisuje między innymi punkt #B5.1 z mojej strony o nazwie „will_pl.htm”.)

(1e) Dlaczego niezależnie od tego co stwierdzają oficjalne źródła, z osobistych doświadczeń życiowych autora tej strony (i zapewne każdego z nas) wynika, że około 1970 roku Politechnika Wrocławska była jedną z najlepszych uczelni technicznych świata, zaś jej ówcześni absolwenci jednym z pokoleń Polaków odnoszących największe sukcesy życiowe. (Ten temat szerzej omawiam w punktach #J1 i #J2 swej strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”, w punkcie #B1 swej strony o nazwie „wroclaw.htm”, oraz w punkcie #E1 swej jeszcze innej strony o nazwie „rok.htm”.)

(1f) Czy czujesz się współodpowiedzialny przed następnymi pokoleniami (lub odpowiedzialny przed Bogiem) za trudną sytuację w jakiej znalazła się dzisiaj cała nasza cywilizacja (patrz strona „2030.htm” i strona „woda.htm”), zaś do nadejścia jakiej przyczyniło się, między innnymi, także i nasze pokolenie (ponieważ np. zamiast udoskonalać komunizm na wzór Chińczyków, zlikwidowaliśmy ideologiczną konkurencję dla kapitalizmu, która to konkurencja aż do czasu likwidacji komunizmu podtrzymywała moralnie-poprawne zachowywanie się, zdrowie i rozkwit światowej demokracji), oraz czy zgadzasz się ze stanowiskiem filozofii totalizmu, że obecnie konieczne jest podjęcie bardzo drastycznych posunięć aby tę trudną sytuację szybko naprawić – jeden z istotnych przykładów jakich to posunięć jest opisany w punkcie #L4 strony „2030.htm”, inny w punkcie #J2 strony „free_energy_pl.htm”, zaś jeszcze inny w punkcie #C6 strony „telekinetyka.htm”?

(1g) Patrząc z naszej dzisiejszej perspektywy i przeżytych doświadczeń życiowych, co byś zmienił/ła lub udoskonalił/ła w sposobie na jaki w latach 1960-tych byliśmy edukowani, oraz w tym co po ukończeniu studiów stanowiło fokus naszego życia zawodowego – tak aby uniknąć przepaści ku jakiej zdąża nasza obecna cywilizacja? (Przykładowo, co byś zmienił/a wiedząc już o opisywanej w punkcie #A2.11 strony „totalizm_pl.htm” tzw. „zasadzie wzajemnego kompensowania złych następstw dwóch przeciwstawnych działań” – która między innymi pozwala aby zamiast jedynie wypaczać wiedzę, światopogląd i moralność absolwentów uczelni jednostronnym i monopolistycznym wykładaniem im ateistycznych teorii ewolucji i wielkiego bangu, absolwenci ci poznali także zalety przeciwstawnej do wielkiego bangu Teorii Wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji?)

(1h) „Czy” i „jak” nasze po-uczelniane życie zawodowe nam ujawniło, że monopolistyczne zapoznawanie studentów uczelni jedynie z ateistyczną teorią „wielkiego bangu” i jej następstwami, bez jednak udostępnienia konkurencyjnej wiedzy reprezentowanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, okazało się później wadą i przeszkodą życiową, a NIE zaletą?

(1i) Czy studenci sprowokowani politycznie 1 maja 1968 roku, poczym usunięci z Politechniki Wrocławskiej, powinni być jakoś moralnie zrekompensowani przez dzisiejszą Polskę i naszą uczelnię, oraz co naszym zdaniem powinniśmy uczynić aby doprowadzić do urzeczywistnienia owej moralnej rekompensaty? (Patrz omówienia sprawy tamtej prowokacji politycznej i usunięcia owych studentów, jakie prezentują: punkt #F2 mojej strony o nazwie „wroclaw.htm”, oraz punkt #E5 ze strony absolwentów naszego roku o nazwie „rok.htm”.)

(1j) Czy jako absolwent rocznika 1970 czujesz się współodpowiedzialny za spowodowanie jakiejś formy moralnego zadośćuczynienia (np. przyznania im honorowego tytułu „magister-inżynier”) tym naszym byłym kolegom ze studiów, którzy po politycznej prowokacji z 1 maja 1968 roku zostali usunięci z uczelni – jeśli zaś „tak”, to w jak w twojej opinii owo moralne zadośćuczynienie powinno wyglądać i jak twoim zdaniem powinniśmy zabiegać o jego zrealizowanie?

(1k) Jak Politechnika Wrocławska się zmieniała i ewoluowała, od czasów podjęcia przez nas studiów, aż do dzisiaj, oraz czy ty osobiście wolałbyś/wolałabyś ukończyć tę uczelnię w 1970 roku, czy też w dzisiejszych czasach, oraz jak twoi rodzice przyjęliby finansowanie twoich studiów w dzisiejszych czasach?

(1l) Czy kiedykolwiek w swym życiu widziałeś/łaś lub doświadczyłeś/łaś coś nadprzyrodzonego lub niewyjaśnionego (np. cudowne uzdrowienie, nieznane istoty, duchy, UFO, deszcz ryb spadających z nieba, itp.), a jeśli „tak”, to jak to wyglądało i jak sobie tłumaczysz to zdarzenie? (Odnotuj, że autor tego wpisu doświadczył aż szeregu cudów opisanych m.in. w punkcie #F3 strony o nazwie „wszewilki.htm”. Wśród nich było też spektakularnie wyglądające (wręcz „teatralne”), krótkoterminowe nadprzyrodzone uzdrowienie kredowo-białym promieniem świetlnym – opisane w punkcie #E2 strony „malbork.htm”.)

(1m) Czy zgadzasz się z osobistym doświadczeniem życiowym swego kolegi, dra inż. Jana Pająk, że Bóg zawsze tak kieruje edukacją każdej osoby, iż wszystko co jej potem w dorosłym życiu jest potrzebne, ma ona okazję się dowiedzieć (lub poznać) już w trakcie swej wcześniejszej edukacji – tyle, że zależy to od tej osoby, czy z tym się uważnie zapozna, czy też to zignoruje? (Faktyczne „zaprogramowanie z góry” przez Boga przebiegu całego naszego życia w tzw. „Omniplanie” wyjaśniają punkty #J5 i #J6 ze strony o nazwie „petone_pl.htm” – jedną z manifestacji tego już uprzedniego zaprogramowania przebiegu naszego życia jest np. zjawisko „deja vu”.)

(1n) Dr inż. Jan Pająk, czyli mój kolega ze studiów oraz jego Magnokraft i inne „światoburcze” idee – co o nich sądzę. (W tym wypadku interesowanie indukowałaby ciekawość i kontrowersyjność, jakie moja osoba wzbudza, a także próba dowiedzenia się przez oglądających, np. co dane osoby, czy co moi koledzy, powiedzą na ten temat.)

(1o) Czy jestem przekonany/a, że ludzka technika dojrzała już do zbudowania Wehikułu Czasu wynalezionego i opisywanego przez mojego kolegę z roku, dra inż. Jana Pająk, a także czy nasza psychika dojrzała już do urzeczywistniana tym wehikułem zasady uzyskiwania tzw. „uwięzionej nieśmiertelności” polegającej na powtarzalnym cofaniu się w czasie do lat swej młodości po każdym dożyciu do wieku starczego? (Odpowiedzialna odpowiedź na to pytanie zapewne wymagałaby poznania co najmniej opisów działania „nawracalnego czasu softwarowego”, w którym my ludzie się starzejemy, a którego pełne zaprezentowanie jest rozłożone na następujące trzy strony: „wstęp” do mojej strony „dipolar_gravity_pl.htm”, plus punkt #D3 z mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, plus punkt #J5 z mojej strony „petone_pl.htm”, a jeśli to NIE wystarczy, to także plus punkty i strony stamtąd linkowane.)

(1p) Itd., itp.

Oczywiście, powyższe to tylko przykłady nastawione głównie na „potrząśnięcie śpiącymi” i na podpowiedzenie „jak” idee filmów można sobie wstępnie formułować, a NIE nastawione na wskazanie gotowych idei i tematów jakimi filmujący powinni się zająć. Zresztą, znając życie, wiem że w urzeczywistnieniu sporej proporcji z nich zapewne nikt (poza mną) NIE zgodziłby się wziąść udziału aby NIE popsuć sobie reputacji i respektu władz oraz współziomków – dlatego są one jedynie przykładami ilustrującymi sprawę jaką w tym podpunkcie numer (1) poruszam, a NIE faktycznymi propozycjami dla możliwego filmu. W praktyce zaś temat i główną ideę filmu trzeba sobie dopiero wymyślić i dopracować – najlepiej zaś w tym celu użyć metody zwanej „burza mózgów” jaką nasze pokolenie często używało, zaś jaka do dzisiaj została już zarzucona. Ciekawi mnie, czy czytający zdołają wymyślić jakąś pozytywną, nadającą się do zrealizowania, realistyczną, nową i aprobowalną dla wszystkich ideę, oraz temat i tytuł dla „dobrego filmu”, które gwarantowałyby wzbudzenie zainteresowania co najmniej widowni o liczbie „W” jednego miliona potencjalnych widzów – uzasadniając tym podjęcie pracochłonności wielomiesięcznego wykonywania takiego filmu.

(2) Tytuł filmu. Tytuł jaki film otrzymuje jest ogromnie istotny. NIE wolno więc oszczędzać na czasie i na przeprowadzonych badaniach, aby tytuł ten dobrać właściwie i wyeksponować poprawnie na wiodącej planszy filmu. Wszakże nawet najlepsze filmy, którym jednak NIE nadano właściwego tytułu, albo tytuł których jest wyeksponowany niewłaściwie (np. we więcej niż jednej linii, zbyt małymi lub rozpraszającymi uwagę dziwacznymi literami, itp.), NIE uzyskają uznania na jakie zasługują. Przy wypracowaniu tytułu trzeba zwracać uwagę na następujące sprawy:

(2a) Powinien on być maksymalnie krótki. Przykładowo, na planszy początka i reklamy danego filmu jego tytuł powinien się mieścić w jednej linii – co pozwoli objąć go jednym rzutem oka. Tytuły jakie na owej planszy poda się w dwóch lub kilku liniach, już same sobą zniechęcają potencjalnego oglądającego.

(2b) Powinien dawać do zrozumienia ową główną ideę jaka w filmie tym będzie zaprezentowana. Stąd ideę tę powinien on nazywać po imieniu – np. patrz tytuł „Zagłada ludzkości 2030”, albo też przekazywać w jakiś symboliczny sposób – np. użyciem słowa, nazwy, czy nazwiska, które w pamięci większości ludzi wiąże się z określoną ideą, jaką dany film sobą prezentuje – np. patrz film fabularny o tytule „Prometheus”. Bardzo częstym błędem np. dzisiejszych twórców reportaży lub wywiadów jest, że tytułem swego filmu opisują okazję z jakiej dany film został nakręcony (np. wywiad, wesele, zjazd, itp.), zamiast opisywać nim główną ideę jaką film ten raportuje. Warto więc o tym pamiętać, jeśli ma się wpływ na wybór tytułu dla filmu (aczkolwiek wielu dzisiejszych twórców kręcących dany film uważa, że wiedzą oni lepiej od klienta dla którego film ten tworzą, jaki tytuł powinni mu nadać). Tu warto też dodać, że coraz więcej twórczych nowicjuszów z Polski, dla szybszego wspięcia się w górę, jako takie przyciągające uwagę publiczności tytuły dla swych filmów, muzyki, czy opracowań, używa nazwy związane z moją osobą – które już obecnie symboliczne w pamięci wielu Polaków kojarzą się z określonymi ideami jakie pobudzają ciekawość i chęć ich poznania (niestety, które zawzięcie nadal są sabotażowane przez wyszukiwarki internetowe) – jako przykład wykorzystywania nazw związanych z moją osobą prześledź użycie nazwy „Magnokraft”, czy użycie mojego nazwiska i tytułów „Dr inż. Jan Pająk”. To między innymi w powodu doczepiania do mojej twórczości takiego wysoce zniechęcającego „bublowatego balastu”, kiedy czytelnik szuka w internecie linków do opisów czegokolwiek co ja stworzyłem, wówczas jeśli jest w stanie NIE powinien tego szukać poprzez internetowe wyszukiwarki (które zamiast rzeczowych publikacji wskażą mu głównie taki właśnie „balast”), a szukać w źródłach i miejscach które ja polecam – np. z pomocą mojej strony o nazwie „skorowidz.htm”, czy moich stron o nazwach „djp.htm”, „menu2_pl.htm” i „faq_pl.htm”, albo w linkach na końcu najnowszych wpisów z moich blogów, albo w linkach z moich stron internetowych czy blogów.

(2c) Tytuł powinien też być pisany wyraźnymi (aczkolwiek NIE narzucającymi się) trzcionkami, jakie wyraźnie odcinają się od reszty pilotującej planszy ogłoszeniowej, jednak NIE rozpraszają ani absorbują uwagi czytającego – odwracając tym jego zainteresowanie od pojęcia treści filmu i stąd podświadomie zniechęcając go do oglądnięcia.

(3) Pracochłonność wykonania dobrego filmu. (Anglicy mają przysłowie, „jeśli coś warte jest wykonania, jest to też warte aby wykonać to dobrze”). Każdy około 30-minutowy film (NIE mylić tu „filmu” z „wywiadem wideowanym”) w jakiego wykonywaniu ja uczestniczyłem, wymagał co najmniej pół roku nieustającej pracy dwóch osób (np. mojej i Pana Dominika Myrcik), a na końcu dodatkowo i pracy zawodowego lektora – który czytał starannie przygotowany tekst pisany narracji danego filmu). Posądzam zaś, że z uwagi na dodatkowe trudności jakie wystąpiłyby przy nakręcaniu filmu z udziałem wielu osób NIE nawykłych do stawania przed kamerą (np. absolwentow mojego roku studiów), jego wykonanie wymagałoby co najmniej cały rok pracy dla co najmniej trzech osób, plus narratora. Aby więc zainwestować taki ogrom pracy w film, trzeba mieć ku temu bardzo istotne motywacje, oraz mieć coś ważnego do powiedzenia danym filmem.

Z moich dotychczasowych praktycznych doświadczeń „filmowca-amatora” (tj. osoby, której codzienne zajęcia są odmienne od filmowania, zaś sprawami filmu może zająć się jedynie w wolnym czasie) wynika przybliżony wzór jaki ujawnia około ilu miesięcy „C” zajmie sporządzanie „dobrego filmu”, w którym zaprezentowane będzie „B” bohaterów lub „B” głównych idei i w którego treść będą włączone wypowiedzi „L” ludzi, oraz który jest przygotowywany przez „T” twórców. Wzór ten ma postać C=6(B+L)/T [miesięcy]. Przykładowo, w filmie „Zagłada ludzkości 2030” prezentowana jest jedna idea (tj. „zagłada”) czyli dla niego B=1, cały jego komentarz jest czytany przez L=1 narratora, zaś nad przygotowaniem owego filmu pracowało T=2 twórców (tj. ja, oraz nadzwyczajnie utalentowany Pan Dominik Myrcik). Stąd dla tego filmu C = 6(1+1)/2 = 6 miesięcy. Natomiast gdyby w przykładowym filmie raportującym nadchodzący w 2020 roku „złoty” zjazd absolwentów WM-PWr zaprezentować B=1 główną ideę (np. którąś z idei omówionych w podpunkcie (1) powyżej), zaś dla jej wyczerpującego przedstawienia gdyby do filmu włączyć wywiady L=30 osób, podczas gdy przy wytworzeniu tego filmu pomagałyby wszystkie owe T=30 osoby, wówczas przygotowanie takiego filmu zabrałoby około C = 6(1+30)/30 = 6 miesięcy. Z kolei gdyby np. 15 osób z owych trzydziestu też pokazało się w filmie, jednak NIE wywiązało się z przynależnej im proporcji pracy (co ja posądzam, iż w rzeczywistym działaniu dużej grupy może mieć miejsce), wtedy przygotowanie takiego filmu zajęłoby około C = 6(1+30)/15 = 12 miesięcy (czyli cały rok). Natomiast gdyby taki sam film wykonywała zaledwie T=1 osoba, wówczas byłby on gotowy po około C = 6(1+30)/1 = 186 miesiącach (tj. po 15 i pół latach) co praktycznie oznacza, że nigdy NIE byłby ukończony – bowiem ludzka niecierpliwość spowodowałaby zarzucenie jego pełnego wykonania.

(4) Napisanie scenariusza. Ta część pracy nad „dobrym filmem” jest wyjątkowo istotna. Wymaga też prawdziwego talentu i ścisłej współpracy pomiędzy wszystkimi osobami realizującymi film. Istnieje też bardzo mało ludzi zdolnych do przygotowania „dobrego scenariusza”. Wszakże leży on na pograniczu nauki i sztuki. Nawet więc NIE będę tu próbował wyjaśniać jak go przygotować.

(5) Problem komunikacji na odległość. Nawet podczas wspólnego wykonywania filmów do YouTube z nadzwyczajnie utalentowanym Panem Dominikiem Myrcik, ciągle doświadczałem jak pracochłonna, konsumująca czas, oraz mało efektywna jest owa absolutnie niezbędna wzajemna komunikacja, nawet tylko emailowa, jeśli chociaż jeden z wykonawców mieszka z dala od miejsca praktycznej realizacji filmu. Wniosek jaki z tego wynika, to że zawsze trzeba starać się mieszkać możliwie blisko miejsca gdzie film się wykonuje. Ja zaś na stałe mieszkam w NZ. Do pracochłonności wykonania dowolnego filmu, przy takim miejscu mojego zamieszkania dodaje się więc pracochłonność i trud nieustannego komunikowania się na odległość z osobami, które realizują dany film. Wszakże przemyślenie i napisanie zaledwie jednego istotnego emaila, w wielu przypadkach zajmuje mi cały wolny czas z co najmniej jednego dnia. A podczas przygotowywania filmu, który realizowany jest poza NZ, napisać trzeba dziesiątki emailów, czasami nawet o długości podobnej do treści niniejszego wpisu – wszakże każda sprawa wymaga wówczas ścisłej kooperacji a stąd i nieustannego wzajemnego komunikowania się. Dlatego gdybym realizował przykładowy film o „złotym” zjeździe absolwentów 1970-roku, dla którego konieczne byłoby sfilmowanie wywiadów z powiedzmy 30-ma moimi kolegami ze studiów, wówczas na czas produkcji tego filmu wszystkie główne osoby film ten realizujące NIE powinny mieszkać poza granicami kraju w jakim film ten byłby wykonywany, czyli powinny mieszkać w Polsce. A pamiętać trzeba z uprzednich wyliczeń, że taki film wykonywałoby się przez okres co najmniej około pół roku. Kogo więc byłoby stać wówczas np. na pokrycie kosztów hoteli?

(6) Wybór miejsca gdzie, oraz czasu kiedy, nastąpi filmowanie. Przykładowo, gdyby wykonywać film ze „złotego” zjazdu absolwentów 1970 roku, zjazd taki zwykle trawa co najwyżej 3 dni. Typowo też organizowany on jest zbyt wcześnie aby panowała już pogoda wystarczająco znośna do filmowania (to dlatego dla potrzeb filmowania w plenerze, data zjazdu powinna być przeniesiona na około środek lipca). Wszakże jeśli można tego uniknąć, film NIE powinien być kręcony „pod dachem” (chyba że ma się wyspecjalizowane w takim kręceniu studio do dyspozycji) bowiem wymaga to specjalnego (drogiego) sprzętu i typowo źle potem wygląda – np. obraz jest ciemny, niedoświetlony, kolory wyglądają blado i chorobliwe, występujących w filmie ludzi trzeba podkolorować makijażem, itp.). Typowo też aby nagrać zaledwie jedną minutę „dobrego filmu” potrzebne jest około dwóch godzin przygotowań i kręcenia – w sumie więc, gdyby operator kamery i reżyser pracowali np. po 8 godzin na dzień (co dla nich byłoby ogromnie wyczerpujące), wówczas podczas 3-dniowego zjazdu zdołaliby nakręcić około 12 minut filmu dobrej jakości.

(7) Konieczność bezlitosnego odrzucania ujęć NIE nadających się do pokazania. NIE każda osoba jest fotogeniczna – to dlatego filmy kinowe są nakręcane przez szczególnie piękne kobiety i wyjątkowo przystojnych mężczyzn. Jeśli więc chce się nakręcić „dobry film”, w którym zamiast jednej idei pokaże się wielu bohaterów (np. dla którego bohaterami byłoby owych około B=30 uczestników zjazdu absolwentów), oraz który będzie przygotowywany do oglądania przez wielu ludzi, wówczas ujęcia owych niefotogenicznych osób, lub osób zachowujących się jak NIE powinni, albo mówiących to co NIE powinno być powiedziane (np. przeklinających), NIE powinny być włączane do filmu – chyba, że na filmie mówią one o czymś na tyle ważnym, iż absorbuje to całą uwagę oglądającego, tak że widz NIE ma już czasu ani wielozadaniowej uwagi aby odnotować ich wygląd. To zaś oznacza, że po nakręceniu z udziałem np. 30 przypadkowych osób filmu jaki NIE posiada istotnej idei przewodniej absorbującej oglądającego, w końcowym filmie możnaby umieścić zaledwie około troje z nich. Taka zaś sytuacja powodowałaby, że ci co byli filmowani, ale NIE zostaliby włączeni, czuliby się pokrzywdzeni i oszukani. Zamiast więc uczynić bliższymi sobie wszystkich biorących udział w filmowaniu, uczyniłoby to wielu z nich obrażonymi i odczuwającymi żal. Dlatego jest ogromnie istotne, aby to idea, a NIE wygląd osób czy słowa prezentujących tę ideę, dominowała dany film. Wszakże w filmie o idei absorbującej oglądającego, NIE ma znaczenia kto i jak ideę tę prezentuje. To idea bowiem, a nie prezentująca ją osoba, absorbuje całą uwagę oglądających. Tyle tylko, że taką absorbującą widza ideę trzeba wymyślić zanim rozpocznie się kręcenie filmu, poczym systematycznie ją realizować.

(8) Fachowość. Wszystko co składa się na „dobry film” wymaga fachowości i dobrego sprzętu. Nawet taka zdawałoby się „głupia” sprawa jak zeskanowanie i wysłanie zdjęcia, wymaga sporej wiedzy o tym co się czyni. Wszakże zdjęcia użyte w filmie powinny mieć rozdzielczość co najmniej 600 dpi (dots per inch), a typowo nawet 1200 dpi, oraz NIE mogą być „kompresowane”. Bez zaś tej wiedzy wychodzą buble, jakie NIE nadają się do publicznego pokazania. Kiedy więc planuje się kto będzie operował filmującą kamerę, czy przygotowywał scenariusz, trzeba opierać się na wiedzy o uprzednim dorobku danej osoby, a NIE np. na informacji iż „pracuje on w telewizji”, czy na rekomendacji jego matki. Szczerze mówiąc, to praca w dzisiejszej telewizji moim zdaniem uczy ichnich fachowców „jak NIE należy filmować”, zamiast uczenia „co” i „jak” pownno się poprawnie czynić. Szczególnie też odradzam zatrudniania do przygotowania podkładów muzycznych dzisiejszych (młodych) ekspertów od muzyki. NIE tylko bowiem, że mają oni powypaczany smak muzyczny, ale dodatkowo cały czas mają słuchawki w (lub na) uszach. W rezultacie ich słuch jest już zdegenerowany. Kiedy więc np. przygotują podkład muzyczny, typowo podkład ten będzie zbyt głośny i dla normalnych ludzi zagłuszy on to co najważniejszego w danym filmie powinni usłyszeć. Ja oczywiście znam osoby, które ze mną już współpracują i które mają też wymaganą wiedzę, sprzęt i wyczucie proporcji. Problem jednak polega na tym, że nowy film musi mieć naprawdę doskonałą ideę przewodnią aby nakłonić ich do współpracy przy jego nakręcaniu. Wszakże ich czas i wiedza są zbyt cenne aby je tracili na udział w kręceniu „tuzinkowego” filmu, dla jakiego potencjalna widownia „W” wynosi kilkadziesiąt osób.

(9) Czas. Ja sam ostatnio jestem ogromnie zapracowany. Szczerze mówiąc, to tylko dokończenie spraw nad jakimi obecnie pracuję zajmnie mi co najmniej cały następny rok czasu. Przez najbliższy rok NIE bardzo mam więc czas na podjęcie jakichkolwiek dodatkowych zobowiązań ani pracy.

(10) Reklama gotowego filmu. Samo wykonanie „dobrego filmu” wcale NIE gwarantuje, iż znajdzie on wielu oglądających. Aby bowiem ludzie go oglądali muszą wiedzieć o jego istnieniu, o fakcie iż prezentuje on to co ich osobiście interesuje, oraz muszą być w stanie łatwo go znaleźć i uruchomić. W tym celu potrzebna jest więc reklama filmu i liczne linki do niego. Niestety, w dzisiejszych czasach za wszystko trzeba płacić. Aby więc zareklamować darmowy (amatorski) film jaki przygotowaliśmy, trzeba albo zapłacić za jego reklamowanie (co np. w moim przypadku kłóci się z zasadami moralnymi filozofii totalizmu w jakie głęboko wierzę, np. z zasadą, iż prawda, wiedza, powietrze, woda, energia, chleb razowy i miejsce do pracy powinny być dostępne bez opłat – aczkolwiek ludzie uzyskujący je za darmo musieliby spełniać określone wymogi moralne), albo też trzeba jakoś reklamować go osobiście – np. na swoich stronach internetowych, blogach, itp. – co ja staram się czynić. Niestety, takie osobiste reklamowanie jest bardzo nieefektywne, stąd typowo NIE powoduje ono szybkiego narastania liczby oglądających. Za to w przeciwieństwie do odpłatnego reklamowania – które działa tylko kiedy się za nie płaci, takie osobiste reklamowanie dostarcza dopływu trwałego i jednostajnego strumienia oglądających przez praktycznie cały czas dostępności filmu. (Tak „a propos” reklamy, to wszystkie darmowe filmy z moim udziałem dostępne są ze strony o nazwie „djp.htm”.)

* * *

Wszystkie powyższe podpunkty (a także sporo innych jakich tu NIE omawiam) to faktycznie „problemy” jakie oczekują znalezienia rozwiązania zanim podejmie się realizację dowolnego „dobrego filmu”. Jeśli zaś sytuacja NIE pozwala na ich rozwiązanie, wówczas zamiast produkowania „dobrego filmu”, raczej trzeba zadowolić się zwykłym udokomentowaniem tego co potrzeba, przez kogokolwiek kto posiada komórkę, elektroniczny aparat fotograficzny z opcją filmowania, lub kamerę wideo. W moim zaś osobistym przypadku, najkrytyczniejszym problemem, wymogiem i warunkiem choćby tylko rozpoczęcia jakichkolwiek realistycznych rozważań podjęcia się przygotowania „dobrego filmu” z okazji omawianego powyżej „złotego” zjazdu absolwentów w roku 2020, jest możliwość mojego czasowego zamieszkania w Polsce przez okres około 1 roku. Dopiero po rozwiązaniu tego problemu możnaby przystąpić do szukania rozwiązań dla pozostałych problemów wskazywanych w powyższych podpunktach.

Chociaż dzisiejszych ludzi mógłby zastraszyć sam fakt istnienia powyższych problemów i wymóg ich uprzedniego rozwiązania zanim ja zgodziłbym się podjąć wykonywania jakiegokolwiek „dobrego filmu”, nasza generacja absolwentów rocznika 1970 jest nawykła do problemów i do ich rozwiązywania. Z praktyki życiowej także wiemy, iż „Bóg pomaga tym co pomagają sobie sami”. Wszakże pomimo piętrzących się przeszkód, Bóg często czyni cuda i wyjątki. Przykładowo, w przypadku omawianego tu filmu takim cudem mogłaby być oferta z jakiejś uczelni w Polsce, iż zaprosi mnie na półroczną, lub całoroczną, płatną wizytę np. w charakterze tzw. „Visiting Professor”, albo jako „Profesor inicjujący nową tematykę wykładów” (np. inicjujący na owej uczelni wykładanie Konceptu Dipolarnej Grawitacji albo filozofii totalizmu). Korzystając bowiem wówczas z zakwaterowania, sprzętu i wynagrodzenia, jakie w takim przypadku wizytującym lub inicjującym nowe wykłady profesorom się oferuje, w swym czasie wolnym mógłbym się też zająć przygotowaniem omawianego tu „dobrego filmu” – spore koszta wykonania którego, a także koszta podróży, hoteli i transportu wynikające z wykonywania nagrań poszczególnych osób występujących w filmie, mógłbym wówczas pokryć z wynagrodzenia owej profesury, odciążając inne osoby od pokrywania tych kosztów. Wiem wszakże wiele na wiele tematów – dla każdej więc uczelni mógłbym sporo wnieść, nawet choćby tylko filmując przy okazji swego pobytu także profil dydaktyczny lub naukowy danej uczelni. Oczywiście, to jest tylko przykład jednego z wielu możliwych cudów, jakie dostarczyłoby rozwiązania dla kluczowego problemu omawianego tu filmu. Bóg zna bowiem wiele sposobów, na jakie urzeczywistnienie idei takiego filmu dałoby się uzyskać. Być więc może, że wspólnie powinniśmy się pomodlić, aby rozwiązanie to jakimś cudem się znalazło.

Oczywiście, dzisiejszy brak znanego rozwiązania tego problemu wcale NIE oznacza, że przypadkowo NIE pojawi się ono w przyszłości. Dlatego zachęcam, aby w chwilach kiedy ktoś ma czas i okazję, spróbował rozwiązać kolejny z najistotniejszych powyższych problemów, tj. wymyślić ideę i tytuł filmu (dla punktów (1) i (2) powyżej) – w jakiego oglądnięciu zainteresowanych byłoby owe co najmniej W=1 milion Polaków – czyli co najmniej jeden na każdych statystycznych 35 ludzi jakich ten ktoś zna. Jeśli zaś taki tytuł i ideę uda się znaleźć, wówczas być może Bóg dopomoże nam rowiązać też i pozostałe z powyższych problemów.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #F2 z mojej strony internetowej o nazwie „portfolio_pl.htm” (aktualizacja datowana 25 sierpnia 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych informacji niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „portfolio_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „portfolio_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/portfolio_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/portfolio_pl.htm
http://gravity.ezyro.com/portfolio_pl.htm
http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/portfolio_pl.htm
http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm

Na każdym z powyższych adresów staram się udostępniać najbardziej niedawno zaktualizowane wersje wszystkich moich stron internetowych. Stąd jeśli czytelnik zechce z „pierwszej ręki” poznać prawdy wyjaśniane na dowolnej z moich stron, wówczas na którymkolwiek z powyższych adresów powinien uruchomić „menu2_pl.htm” zestawiające zielone linki do nazw i tematów wszystkich stron jakie dotychczas opracowałem, poczym w owym „menu2_pl.htm” wybrać zielony link do strony jaką zechce przeglądnąć i kliknięciem „myszy” uruchomić ową stronę. Przykładowo, aby owo „menu2_pl.htm” uruchomić z powyżej wskazanego adresu http://totalizm.com.pl/portfolio_pl.htm , wystarczy aby w adresie tym nazwę strony „portfolio_pl.htm” zastąpić nazwą „menu2_pl.htm” – poczym swą wyszukiwarką wejść na otrzymany w ten sposób nowy adres http://totalizm.com.pl/menu2_pl.htm . W podobny sposób jak uruchamianie owego „menu2_pl.htm” czytelnik może też od razu uruchomić dowolną z moich stron, nazwę której już zna. Przykładowo, aby uruchomić moją stronę o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” np. z witryny o adresie http://pajak.org.nz/portfolio_pl.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://pajak.org.nz/dipolar_gravity_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #301). Początkowo istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie z tamtych początkowych blogów totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

Reklamy

#300: Rekomendowany wykaz zawartości „plecaka postapokaliptycznego” jaki warto sobie przygotować aby dopomógł nam przeżyć nadchodzącą zagładę lat 2030-tych

2018/07/30

Motto: „Zawsze kupuj rzeczy, które naprawdę są ci potrzebne, gdyż to co faktycznie jest ci niezbędne do przeżycia zmieści się w plecaku.”
„Wszystkie dzieła Pańskie są dobre, i wszystkiego, co potrzebne, dostarczy czasu swego.”

Ja mam nadzieję, że ta zagłada nigdy nie nastąpi, że się myliliśmy, że Bóg się zlituje. Nie chcę tej zagłady jak każdy myślący człowiek. Muszę jednak coś tu powiedzieć: mógłbym wątpić w wszystkie teorie ale nie w fakty. Ostatnio w domu codziennie sprzątając po mojej rodzinie i oczywiście po sobie samym, przeraziło mnie, że śmieci jakie dokładnie segreguję w 90% składają się z plastiku. Nic już się nie kupi bez opakowania w to tworzywo, może jeszcze mąkę, cukier, itp., pakuje się w papier, reszta natomiast zawiera to tworzywo. Nie zdążymy pozbyć się tego plastyku przed zniszczeniem środowiska. Nie wiem ile nam czasu zostało – 10 lat zanim nadejdzie głód? Sam krach finansowy jest przewidywany już pod koniec tego roku. Nasze życie jest tak krótkie, a tak wiele zła możemy uczynić. Od momentu kiedy zostałem totaliztą wiem, że muszę przeżyć życie tak aby Bóg jak najbardziej na nim skorzystał. Żyj tak jak byś dbał najlepiej jak potrafisz o całość i jednocześnie o samego siebie. Tak aby ci zależało na coraz większej doskonałości tego co już jest doskonałe w dziele stworzenia. Pomagaj Bogu czynić świat doskonałym / poddanym tak należy rozumieć to przesłanie zapisane w Biblii. Panie Profesorze, wracając do naszych prac. Gratuluję jeszcze raz Panu i Dominikowi filmu – jest świetny. W chaos będziemy zapadać się stopniowo, więc do czasu aż będzie działał internet możemy wiele wiedzy jeszcze przekazać zainteresowanym czytelnikom. Te około 10 lat zanim się zacznie chaos, zanim już będzie widoczny w większości krajów świata, to maksymalny czas jaki nam pozostał jeżeli nic nie zmienimy z tym co teraz się dzieje z planetą. To moje zdanie więc mogę się mylić.

Kiedy już skompletowałem całość wyposażenia i zamówiłem ostatnie narzędzie (brzytwe klasyczną do golenia), stwierdziłem dwa fakty: 1) Ten zestaw jedynie zwiększa naszą szansę przeżycia, ale wcale jej nie gwarantuje; 2) Najważniejsze to dostęp do czystej wody i pożywienia.

Wiem, że rodzina 3 – 4 osobowa powinna mieć przynajmniej dwa takie plecaki. Zawsze to daje większą szansę w wypadku utraty całości lub nawet części sprzętu. Najważniejszy jest też plan przetrwania np.: 1) wybuch zamieszek, staram się przetrwać jak najdłużej w miejscu zamieszkania – np. miasto. 2) Opuszczam miasto i przenoszę się na wieś. 3) Opuszczam dom na wsi i zaczynam koczowniczy tryb życia. Możliwość wcześniejsza – przygotowanie kilku ukrytych miejsc przetrwania, np. ziemianki w lesie na zasadzie identycznej jak kiedyś stosowali Wietnamczycy podczas wojny.

Opis: Zestaw wyposażenia jaki poniżej przedstawiam nie należy rozumieć jako tzw. plecak ucieczkowy. Opisane wyposażenie stanowić ma niezbędny zestaw jaki umożliwi 2 – 3 osobom długotrwałe przebywanie w środowisku pozbawionym osiągnięć współczesnej cywilizacji. Listę przygotowano na podstawie porad praktyków survivalu, opisów doświadczeń wojennych w tym wojny bałkańskiej po rozpadzie Jugosławii. Ważne informacje pozyskano też z opisów szkoleń agentów KGB, Specnaz, itp. Szersze opisy i ilustracje wyszczególnianego poniżej wyposażenia można znaleźć w „google.pl” wpisując jego nazwę jako słowa kluczowe:

1) Plecak górski max 60-85 litrów. Plecak ten posłuży do przechowywania i przenoszenia głównych elementów wyposażenia podróżującej grupy.

2) Plecak wypadowy do 30 litrów, przeznaczony do krótkich wypraw bez przenoszenia głównego obozowiska. W plecaku tym będą też znajdować się najważniejsze elementy wyposażenia które nie będziemy w stanie odtworzyć w wypadku zgubienia lub zniszczenia plecaka głównego. Plecak ten zawierać więc musi najważniejsze elementy naszego przetrwania, jak krzesiwo, apteczkę, itp. – patrz 15).

3) Namiot 2-3 osobowy, o kolorach ułatwiających jego maskowanie. Namiot powinien się cechować dobrą wentylacją, możliwością wykorzystania przy różnych porach roku, łatwym montażem i niską wagą. Dobrym rozwiązaniem są namioty wyprawowe lub wojskowe. W przypadku braku możliwości zdobycia takiego namiotu, można użyć zwykły namiot turystyczny z dobrymi parametrami jakości materiałów z jakich jest wykonany.

4) Śpiwór o dobrych parametrach termicznych. Z możliwością zastosowania minimum do -5 stopni C. Najlepsze to te wykonywane dla potrzeb wypraw górskich lub dla celów wojskowych. To bardzo ważny element przetrwania. Większość śpiworów nadaje się jedynie na okres letni a minimalne temperatury w jakich możemy ich użyć to około 5 stopni C.

5) Karimata, najlepiej dodatkowo zabezpieczona folią aluminiową. To rzecz na jakiej możemy spać w terenie izolując się od ziemi. Dobrym rozwiązaniem jest karimata (materac) wojskowy jaki często jest produkowany z dobrych trwałych materiałów i możliwością składania go w kostkę. W terenie może służyć jako legowisko do leżenia lub po złożeniu w kostkę do siedzenia.

6) Koc termiczny duży jako dodatkowe wyposażenie, nie mylić z kocem ratowniczym. Koc ten zbudowany jest podobnie ale z dużo grubszej i mocniejszej foli aluminiowej. Takie koce są dostępne jako element wyposażenia wojskowego lub alpinistycznego.

7) Krzesełko wędkarskie, idealne do krótkiego odpoczynku podczas wędrówki, bez narażenia na kontakt z wilgocią i zimną ziemią.

8) Saperka/łopatka wojskowa, umożliwia wiele zastosowań ale najważniejsze to możliwość wykopania okopu i ziemianki. W okresie zimy, przebywanie w lesie i sypianie pod namiotem jest praktycznie nie wykonalne. W przypadku ziemianki uzyskujemy stałą temperaturę naszego schronienia. W przypadku zachowania szczelności jest to zawsze temperatura dodatnia.

9) Tomahawk lub mała siekiera – niezbędne narzędzie w pracach leśnych, opcjonalnie może być wymieniona na maczetę. Należy uwzględnić teren w jakim zamierzamy przebywać. Jeżeli jest to teren traw, łąk i zarośli lepszym rozwiązaniem jest maczeta. W terenie lesistym sprawdza się natomiast tomahawk.

10) Nóż taktyczny myśliwski jako podstawowe narzędzie survivalu. Nóż powinien być w miarę prosty i wykonany z trwałych materiałów.

11) Zestaw do gotowania, najlepszym rozwiązaniem będzie aluminiowy zestaw turystyczny lub menażka wojskowa. Większość menażek wykonana jest w sposób umożliwiający zastosowanie ich jako naczynia do gotowania nad ogniskiem. Gotowanie to podstawowy element przeżycia, tu nie możemy oszczędzać. Sprzęt wojskowy posiada wszystkie cechy jakie poszukujemy w naczyniach survival.

12) Kuchenka turystyczna. Propozycja zastosowania kuchenki wojskowej lub innej na paliwo stałe typu gałęzie, mech, szyszki, itp. Kuchenki gazowe to rozwiązanie krótkotrwałe, mogą być przydatne jeżeli jeszcze posiadamy dostęp do paliw.

13) Zestaw sztućców (niezbędnik turystyczny), najlepszy to niezbędnik wojskowy lub wyprawowy.

14) Menażka, najlepiej dwie sztuki w tym jedna metalowa umożliwiająca przechowywanie płynów o wysokich temperaturach. Przydatne są te z sitkiem lub innym prymitywnym filtrem na drobne zanieczyszczenia.

15) Krzesiwo, zapalniczka, zapałki, szkło powiększające jako element solarnego zapłonu ognia. Najważniejszym elementem będzie krzesiwo. Zapałki czy zapalniczka mogą służyć sporadycznie w sytuacji gdy nie dysponujemy dość suchą podpałką jaka może ulec zapłonowi od iskry krzesiwa. Zapałki zawsze przechowujemy w szczelnym foliowym woreczku.

16) Mały łom jaki umożliwi prowadzenie części prac w terenie np. demontaż pozyskanego w terenie wyposażenia, otwieranie włazów do kanalizacji, itp. Ten przyrząd może być szczególnie przydatny jeżeli chcemy przetrwać w terenie zurbanizowanym, gdzie naszym schronieniem często będą opuszczone domy i zabudowania. Dla terenu leśnego substytutem będzie maczeta.

17) Latarka zasilana solarnie i na dynamo, pełniąca jednocześnie rolę ładowarki małych urządzeń poprzez np. USB.
18) Kompas i mapa terenu w jakim zamierzamy się poruszać. Proponuję stosować kompas magnetyczny. Kompasy elektroniczne w terenie są zawodne i dość awaryjne.

19) Zestaw do higieny, nożyczki, obcinacz do paznokci, pilniczek, mydelniczka, szczoteczka do zębów, peceta/małe szczypce (do wyrywania włosów, wyciągania drobnych przedmiotów z ran), ręcznik szybko schnący, brzytwa klasyczna lub maszynka z kompletem żyletek, prysznic turystyczny nagrzewany solarnie. Higiena to klucz do przetrwania. W każdych warunkach musimy o nią dbać. Stwarza również element lepszego naszego samopoczucia, wiary w resztki osiągnięć cywilizacji.

20) Scyzoryk typu szwajcarski oraz karta przeżycia typu survival i multitool. Karta przeżycia to uniwersalny przyżąd w kształcie koperty jaki zastępuje szereg narzędzi. To zestaw podstawowych narzędzi jakie nam są potrzebne. Np. karta przeżycia i multitool umożliwi naprawę sprzętu, jaki posiadamy. Często o naprawie sprzętu będzie decydować możliwość dokręcenia jednej śrubki.

21) Apteczka a w niej bandaże, plastry, opaska uciskowa, antybiotyk, środki dezynfekujące, jodyna, talk, środki przeciw bólowe, nici i igła chirurgiczna, nożyczki, pinceta medyczna umożliwiająca np. wyciąganie kuli, skalpel, rękawiczki gumowe, maseczka, wazelina, itp. Ważne jest aby posiadać również zestaw leków jakie używamy w przypadku przewlekłych schorzeń.

22) Zestaw naprawczy do ubrania w jakim zamierzamy przetrwać tj.: nici i igły, kilka uniwersalnych guzików, dwie trzy łatki, klej do materiału itp. Ten sprzęt wbrew pozorom bardzo nam ułatwi życie. Jak mało komfortowe jest uczucie kiedy jesteśmy zmuszeni chodzić np. z rozdartymi spodniami.

23) Cienka linka lub sznurek typu dratwa, taśma naprawcza, opaski zaciskowe monterskie. To rzeczy jakie zawsze się przydadzą. Sznurek np. przy budowie biwaku, przy zakładaniu sideł na drobną zwierzynę. Taśma naprawcza np. przy osłonie bandaża i zabezpieczeniu go przed brudem, przy naprawie rękojeści noża, tomahawku itp. Przedmioty te mają małą wagę a wiele zastosowań.

24) Nóż ratunkowy lub inny podręczny nóż składany, jako narzędzie do codziennych drobnych prac, np. pozyskiwanie pożywienia, obieranie ze skóry korzeni przed ich zjedzeniem itp.

25) Worek lub torba nie przemakalna plus woreczek nie przemakalny na ważne przedmioty, dokumenty, elektronikę.

26) Koc lub plandeka z gumy jako izolacja mokrego podłoża plus inne zastosowania, np. jako plandeka podczas deszczu rozwieszana na sznurku między gałęziami.

27) Ostrzałka do noża, plus cienki metalowy elastyczny drut do wiązania. Drut do wiązania może być użyty podczas prac przy obozowisku oraz jako element sideł na drobną zwierzynę. Przydaje się również podczas budowy obozowiska, jako element różnych pułapek i prowizorycznych alarmów przed obcymi, którzy mogą chcieć nas zaskoczyć.

28) Lornetka, w celach obserwacyjnych podczas przemieszczania się w terenie. Należy szczególnie zwrócić uwagę aby była wykonana z materiałów jakie nie ulegają łatwemu uszkodzeniu. Należy też odpowiednio dobrać optykę. Naszym celem będą najczęściej obserwacje teremu do 1500 m.

29) Zegarek wodoodporny z datownikiem i alarmem. Dobrym rozwiązaniem jest zegarem zasilany solanie lub z baterią jaka wytrzymuje kilka lat.

30) Okulary taktyczne – tj. okulary jakie służą jako osłona przeciw słoneczna, przed urazem mechanicznym. Proponowane to typ wojskowy. Mogą być zastąpione przez okulary alpinistyczne lub zwykłe okulary przeciw słoneczne wykonane z dobrej jakości tworzyw. Okulary to ważny element wyposażenia, zimą uchronią nas przed wiatrem i śnieżną ślepotą.

31) Rękawiczki taktyczne mogą być zastąpione prostymi rękawicami ochronnymi ze skóry np. rękawice typu fitnes. W terenie uchronią nasze dłonie przed drobnymi skaleczeniami. Należy pamiętać, że czasami drobna rana może być przyczyną infekcji. Bez antybiotyków to śmierć.

32) Czapka letnia lub arafatka jaka doskonale chroni głowę przed słońcem i drogi oddechowe przed pyłem.

33) Komin sportowy (Neck tube). Nadaje się w terenie jako dodatkowa ochrona przed wiatrem z możliwością ochrony ust przed pyłem.

34) Płaszcz nie przemakalny (ponczo). Dobrym rozwiązaniem jest płaszcz wojskowy w kolorach maskujących.

35) Koszulki bawełniane zakładana bezpośrednio na ciało, jakie stanowić będą pierwszą warstwę naszej odzieży. Można je łatwo uprać i dobrze odprowadzają wilgoć. Mogą być zastąpione koszulką termoaktywną. Według jednak wiedzy survivalowej bawełna sprawdza się w każdych warunkach, również podczas dużego upału.

36) Bielizna bawełniana plus skarpety, minimum po 3 pary, w tym skarpety zimowe również zestaw 3 sztuk. Mogą być zastąpione jak wyżej odzieżą termoaktywną.

37) Bluza polarowa – gruba. Polar ma dobre właściwości termiczne jest też łatwy w utrzymaniu pod względem czystości. Jest materiałem lekkim. Polar powinien być wykonany z grubego materiału jaki umożliwi nam zachowanie ciepła.

38) Spodnie taktyczne. Dobrym rozwiązaniem są spodnie wojskowe lub turystyczne, w kolorach maskujących z dużą ilością kieszeni. Najlepsze to typ moro z dużymi parametrami wodoodporności, mogą posiadać powłokę gorotekst.

39) Buty taktyczne, (wojskowe) od -10 do 20 stopni C. Bardzo dobrym rozwiązaniem są również buty typu survival lub trekking.

40) Kurtka turystyczna, nie przemakalna z kapturem z kolorach ciemnych. Ułatwiająca maskowanie. Typ górski lub survivalowy, powinna to być kurtka jesienna/wiosenna.

41) Czapka zimowa typu uszatka. Taką czapkę noszą Rosjanie podczas srogich zim. Jest to dobre sprawdzone rozwiązanie.

42) Rękawiczki zimowe, typ polar z osłoną nie przemakalną. Rękawiczki ze skóry podczas dużego mrozu nie odprowadzają wilgoci i mogą powodować odmrożenia.

43) Kurtka zimowa z kapturem, typ trekking, kolory maskujące. Kurtka powinna wytrzymywać temperatury do -20 C. Może być kurtka myśliwska lub górska z dobrymi parametrami termicznymi i dużą wodoodpornością.

44) Getry zimowe pod spodnie. To dodatkowy element bezpieczeństwa termicznego. Człowiek zamarza od nóg. Getry powinny być typu bawełnianego lub termoaktywnego.

45) Pasek wojskowy z uchwytami. Ma wiele zastosowań. Uchwyty umożliwią dodatkowe przenoszenie drobnych przedmiotów, broni, butelki, noża, tomahawka, itp.

46) Buty turystyczne lekkie, typ trekking. Jakie nadają się na lato, wiosnę i jesień.

47) Broń zależnie od możliwości i umiejętności, kamizelka taktyczna lub kuloodporna. Zapas amunicji, nakolanniki i ochraniacze łokci. Ten ostatni element (ochraniacze) bardzo się przydaje podczas częstego kucania, czołgania się, obserwacji lornetką oddawania strzałów, itp. Ps. Jeżeli nie możesz dysponować bronią, wtedy w swoim planie przetrwania w szczególności uwzględnij zasady maskowania jak najdalej od skupisk ludzkich, zanim nie dołączysz do grupy jaka posiada już możliwości obrony.

48) Telefon z radiem i nagranymi utworami muzycznymi, bank energii ładowany solarnie. Ten element umili nam samotność i oddalenie się od cywilizacji.

49) Radiotelefony Walkie Takie, z ładowarką solarną na 12 V. Jest przydatny przy większej grupie, wówczas gdy grupa się rozdziela i część grupy działa jako zwiad w terenie.

50) Biblia. To najważniejszy element naszego przetrwania – jaki da nam nadzieje, że zawsze po karze przychodzi lepsze jutro.

#R2
Fot. #R2: Fotografia całości sprzętu wyszczególnionego w powyższym punkcie #R2 pod pozycjami od 1 do 50. Sprzętu jest sporo, ale to zestaw dla trzech osob – wyposażenie i narzędzia. Odzież pokazałem dla jednej osoby. Zestaw waży około 20 kg – w tym odzież. Nie jest więc ciężki. Myślę, że jest tam wszystko co niezbędne po opuszczeniu domu i ucieczki do lasów, tyle że trzeba to jakoś uzupełniać żywnością i napojem. Całość mojego wyposażenia kosztowała około 2000 pln, to jest około $700. To spora kwota jak na drobne rzeczy, ale jak się ją rozłoży na rok, to $50 miesięcznie można inwestować w powiększanie szansy swego przeżycia. (Kliknij na powyższą fotografię aby oglądnąć ją w powiększeniu.)

* * *

Dr inż. Jan Pająk, prowadzący niniejszy blog, serdecznie dziękuje autorowi powyższego wpisu, Polakowi i Totaliźcie Sławomirowi Jabłońskiemu, za przyjęcie zaproszenia, aby niniejsza jego prezentacja była opublikowana właśnie na stronie i na blogach totalizmu. Wszakże aby znaleźć się w grupie owych zapewne zaledwie jedynych z każdego tysiąca obecnie żyjących ludzi, którzy przeżyją szybko nadchodzącą zagładę ludzkości z lat 2030-tych (tj. przeżyją zagładę o jakiej ostrzega wskazywana poniżej strona o nazwie „2030.htm” oraz streszczający tę stronę darmowy film z YouTube o tytule „Zagłada ludzkości 2030” jaki można sobie uruchomić np. ze strony „djp.htm”), do zagłady tej trzeba się starannie przygotować. Zgromadzenie zaś (i nabycie praktycznej umiejętności używania) opisywanego w powyższym wpisie sprzętu, dodatkowo jednak uzupełnionego o to co będzie wymagane dla zrealizowania planów przeżycia czytelnika, jest istotną składową tego przygotowywania się do przeżycia zagłady prowadzeniem koczowniczego życia i żywienia się owocami natury. Pasywnym bowiem poleganiem tylko na zapasach uprzednio zgromadzonych w miastach, czy we własnych domach albo bunkrach, tej trwającej wiele lat zagłady NIE da się przeżyć.

Tekst niniejszego wpisu został adoptowany z punktu #R2 w totaliztycznej stronie internetowej o nazwie „2030.htm” (aktualizacja z dnia 30 lipca 2018 roku, lub później). W owym punkcie #R2 strona „2030.htm” prezentuje powyższy wykaz sprzętu z wykorzystaniem wszelkich możliwości internetu (takich jak: powtarzalne aktualizowanie, użycie „zielonych linków” realizujących połączenia ze wskazywanymi nimi stronami już po kliknięciu na nie myszą, użycie ilustracji, kolorów, wyróżnień, podkreśleń, itp.). Najnowsza aktualizacja strony „2030.htm” już jest dostępna dla zainteresowanych czytelników m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/2030.htm
http://gravity.ezyro.com/2030.htm
http://totalizm.com.pl/2030.htm
http://cielcza.cba.pl/2030.htm
http://pajak.org.nz/2030.htm

Każdą z totaliztycznych stron jakiej nazwa jest znana, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „2030.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „djp.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/2030.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/djp.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy zaprezentowany tu temat, w tym i niniejszy, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które nadal istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #300). Oryginalnie istniało aż 5 blogów totalizmu. Dwa ostatnie z owych oryginalne pozakładanych blogów totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, a stąd jakie nadal udostępniają większość publikowanych na tych blogach wpisów, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

#299E: Could my description of principles of operation of the created by God while discovered and described due to the Concept of Dipolar Gravity system of governing, educating and examining of people, accidentally revealed what and why the biblical Elijah made accessible to humanity under the name of the Kabbalah and its tree of life – and how this system used by God indicates the simple ways of transforming into the generation of growth those people and institutions who so far have caused a decline

2018/07/20

Motto: „The created by God system of governing over the fate of people and institutions, which we learned from the discoveries and evidence earned due to the Concept of Dipolar Gravity, forms an effectively working mechanism of management, education and judgement, which with its structure and work resembles a tree of life from a tool called Kabbalah shared with people by the biblical Elijah probably in order to develop with it inducing growth improvements in human management systems that previously were known for causing downfalls.”

If the reader looks closely at my scientific achievements (from the area of knowledge usually referred to as my research „hobby”), then he will discover that most of this output is trying to scientifically identify, define, work out, and describe for the use of other people all God’s tools that have the decisive impact on the course, quality and results of our lives. The process of collecting my scientific achievements, in a conscious manner I have been carrying out continuously since 1985. This is because in 1985 I formulated three most important components of my „hobby” scientific output, i.e. my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity, and the resulting from this concept descriptions of the philosophy of growth named totalizm, as well as descriptions of the philosophy of decline named parasitism. In turn unconsciously I have been accumulating this scientific output since the beginning of my life. Thus, until the time when on 17th June 2018 I started to work on item #J5 of the web page named „petone.htm” (on which this post is based), my publications have identified and revealed to interested readers the names, definitions and descriptions of a huge number of such tools used by God. Hence efforts that I assumed then to define of what I am explaining in numerous my web pages, namely that in our physical world absolutely nothing happens, for example, by a „coincidence”, made me realize that it is time to join together all these tools into one effective system, and to graphically illustrate the final system that affects the course, quality and results of life of each person and each institution. For this reason I undertook the formulation of descriptions from this post, as well as the formulation of illustrations which I am showing in subsequent parts of „Fig. #J5” below.

In my efforts to describe and illustrate the impact of particular God’s tools on the life of each considered person or institution, I try to show the results of comparisons of the process of managing people and institutions in two opposite philosophical approaches, which in my publications are repeating the literature names: (1) „a priori”, and (2) „a posteriori” – for explanations of these names, see links to these terms given on my web page named „skorowidz.htm”. In the area of scientific research which I am carrying out, „a priori” approach (i.e. from cause to effect, that is from God to the reality that surrounds us) is represented by my Concept of Dipolar Gravity and by the philosophy of growth named totalizm – both of which together created a new kind of science, in my publications called the „totaliztic science”. In turn, „a posteriori” approach to research (i.e. from effects to causes) is used by the old, oriented towards the decline, „official atheistic science” – which, due to its transition to practicing the philosophy of decline (in my publications called the philosophy of parasitism) is responsible for the swamp into which its activities and its methods of governing of people and institutions have pushed the today’s humanity. The major tools and systems used by both these mutually opposite sciences (i.e. by oriented toward growth the „totaliztic science”, and by oriented toward decline the „official atheistic science”) to manage the lives of people and institutions subjected to their influence, I will try to name, describe and link in this post, then present them graphically below on „Fig. #J5”.

My philosophy of totalizm informs that in order to change the current decline of humanity into the growth of it, it is necessary to use in the management of human lives the same (or very similar) tools and systems that God uses. Only the copying of far-sighted and timeless methods, tools and principles of God’s actions guarantees that in practice they will prove to be building progress and growth. My analysis of God’s tools, which I identified that during „a priori” approach they shape the course, quality and results of life of people and institutions, showed that God’s tools can be subdivided into three different categories. The first and the most important their category can be called „enforcers” (or „executors”) – because they implement everything that determines the course, quality and results of the life in question. In all parts of „Fig. #J5” I illustrated these „enforcers” with numbered rectangles. The second category of God’s tools can be called „managing mechanisms” – because they govern the action of all other God’s tools. In parts „a”, „b” and „c” from „Fig. #J5” I showed these God’s management mechanisms as numbered symbols of „heart” – because the main reason for which God created them and constantly maintains their action, is the love for God’s creations and the resulting from this love the care for best possible future of these creations. In turn in parts „d” to „g” from „Fig. #J5”, the same management mechanisms, but used by people in the human management systems oriented towards a decline, I showed as symbols of „shield” – because the main reason for which the declining human institutions develop and maintain these, is to shield and defend their interests, income, fame and power against the rest of the world that may attempt to rationalize their influence and methods of governance, and to eliminate the monopolies of these declining people and institutions. Notice, however, that all these „management mechanisms” are always established and controlled by the „enforcer number 1”, which is a kind of creator or sender of everything that defines the life results of „enforcer number 10” who is the recipient of management practices and products of that sender. The third and last category of tools discussed here and used for management can be called „products of the recipient’s actions” – because they are generated in the result of actions and life of the enforcer number 10. (Enforcer number 10 is the person or institution which is the „recipient” of the management practices of the „sender (1)”, thus the life of which is considered by given analyzes.) Throughout the entire „Fig. #J5”, these products of the recipient’s actions are illustrated with numbered circles. There are also two types of connections between the different tools in all three above categories. The first type of these connections are „transmission channels”. On „Fig. #J5” these are shown as segments of straight lines. In each diagram they link every two tools that send each other some kind of products of their operation. An example of these is the transmission channel connecting God’s tools number 3 and 6. The second type of these connections are „channels of supervision and communication”. However, they occur only in the growth diagrams – below shown in parts „a”, „b” and „c” from „Fig. #J5”. They link and form „feedback” between the „enforcer number 1” and every other element or tool. On „Fig. #J5” they are shown as curved fragments of red arcs or ellipses. An example of these can be the connection between the sender 1 (i.e. God) and the recipient 10 (i.e. the enforcer number 10) – which the direct connection with God in real life works in us as the so-called „conscience”. In the diagrams of decline, the channels of „supervision and communication” are lacking. Their absence is also one of the main reasons for the decline of institutions that manage without their use. We can see this best in the examples of today’s governments – the less consultation and feedback between the government and the nation, the faster is the decline, while the life is in there fuller of oppression and fear. It is regrettable to think about what is awaiting the humanity, since in today’s even most democratic countries, the consultations, communication with the nation, and feedbacks are disappearing at the moment when politicians are elected to govern. After all, regardless of what „gold-coloured” claims are advertised in the so-called „election promises”, after the election each of the politicians either implements their own „ideas”, or pays back his/her debts owed to rich people for financing to be elected. As a result, the wishes of the nation are taken into account only if they coincide with the intentions of the ruling politicians – just as documents this situation the fate of the referendum on „anti-smacking law”, described in item #B5.1 from my web page named „will.htm”.

In the example of „a priori” approach to life and research, illustrated in „Fig. #J5a” and „Fig. #J5b”, and in real life practically applied by my Concept of Dipolar Gravity and by the philosophy of totalizm (and hence also by the new „totaliztic science” that I am just creating through my research), the most important „enforcers”, means the most important creations, persons, tools, or mechanisms, is God and the person or institution which life is just analyzed. God is the „executer of number 1” (meaning „the sender”), while the person or institution, the life of which we are just analyzing (e.g. the reader, some particular person, official science, government, religion, etc.) is the enforcer number 10 (i.e. the recipient). In turn, the driving enforcer, whose operation is a kind of „engine” for the whole given management system for e.g. a given institution, state, planet, or our entire physical world, is „enforcer number 6”.

There are many reasons why today’s people, including myself, have such difficulties when attempting to understand and to accept the truth which I try to describe and illustrate here, i.e. the truth that due to God’s creation of the enforcer number 6 (i.e. Omniplan), every event from our physical world, even the most trivial one, is first carefully pre-planned by God, then exhaustively tested in action whether in fact it is the most optimal amongst all possible courses of this event (i.e. using God’s phrase from the Bible, whether it is the most „very good”), and only at the very end it is pedantically enforced. Such laborious planning, testing and enforcement of each event by God (i.e. by the „executer number 1” from „Fig. #J5abc” – that manages the entire humanity and everything that happens in the physical world), is possible because a long „human time” before this event occurs, God has already pre-programmed it into His Omniplan (i.e. into the enforcer number 6). In turn as such, regardless of the physical intention of a given event, God has time, opportunity and reasons to additionally include into it various multilevel messages of knowledge, feelings, patterns, moral principles, examples, etc., intended as a way to increase our knowledge, morality, maturity, level of awareness, etc. – as I tried to explain it in items #J3 and #J4 from the web page named „petone.htm”.

The most important reason for our difficulties in understanding and accepting the truth described here (i.e. the truth that in our physical world there is NO such a thing as a „coincidence”) is the corruption of all today’s key institutions, including today’s religious institutions, today’s official atheistic science, politics, banking, mass media, publishers, etc. As a result of this corruption, for most of our lives we are bombarded with false statements of priests, deceptive assurances of the official science, politicians, bankers, television, press, etc., which notoriously contradict what the Bible says and the truth of what independently from the Bible confirmed scientific methods and the findings of my Concept of Dipolar Gravity and my philosophy of totalizm. After all, both today’s official statements of priests of almost all religions of the world, as well as official scientific theories and declarations of politicians, tell us a false picture of our physical world, in which either God is completely missing, or God exists – but supposedly nowadays He does NOT enforce His ability to manage with „iron-handed” over everything that happens in our physical world. However, the Bible and my Concept of Dipolar Gravity as well as the philosophy of totalizm reveal to us the opposite situation – namely that there is NOT only omnipotent and omniscient God, but also nothing in our physical world does occur without prior pre-programming of it by God into the Omniplan in an almost perfect, versatile and far-sighted manner. So let us bring back the truth to our understanding of the world that surrounds us and let us know how God’s situation and behaviour really look like in the light of the findings of my Concept of Dipolar Gravity.

According to my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity, our entire physical world has the form of a precisely functioning software-hardware mechanism – on „Fig. #J5” shown in the place of „enforcer number 6”. In this mechanism, the hardware component is the material structure intentionally created by God from the programmable counter-matter, whose correct operation is controlled by the software component being the programs prepared by God and residing in this counter-matter. This „enforcer number 6” resides in the four-dimensional world called the „counter-world” that exists separately from our three-dimensional „physical world”. In my publications, the entire mechanism of this enforcer number 6 most often is called the „Omniplan”. That „Omniplan”, means also our entire physical world which it forms and acting of which it controls, consists of a huge number of separate, extremely thin layers, overlapping each other along the endlessly long dimension of „inward (G)” axis of the counter-world (i.e. along the fourth linear dimension of the counter-world). With its physical structure, Omniplan resembles a wrinkled stack of thin „pancakes” overlapping along the „inward (G)” axis of the counter-world. (More information about the fourth „inward (G)” linear dimension of the counter-world is provided in item #D3 from my Polish web page named „god_proof_pl.htm”.) In each of these layers (or pancakes) God pre-programmed „frozen” in immobility one of the almost infinite situations of our entire three-dimensional physical world – including all objects existing in our entire physical world at a given moment represented by each single layer or pancake. In turn each one of us, that is, each one of the people, institutions and living creations, i.e. each one out of the enforcers number 10 whom are the recipients of God’s actions, with the frequency executed by the control mechanisms contained in his/her/its genes, leaps with his/her/its consciousness from one such layer (or pancake) into next. Measurements of one of the people (DM) cooperating with me, determined that the frequency of these leaps between layers of Omniplan is equal to one of the harmonics from 11 Hz – for details see item #D2 from the web page named „immortality.htm”. Each one of us (i.e. each of the enforcers number 10, means each recipient of governing decisions and actions of God), perceives this jumping just as the passage of our „human time” – i.e. the artificial time programmed for us by God, in which we humans (and all other living creatures) get older, and which in my publications is called „reversible software time”. As a result of this jumping, whatever God has programmed as motionless and similar to the situation from a single film frame, these fast jumps of our consciousness from a layer to a layer, Omniplan makes moving, alive and having a course and features changing over time in a discrete manner – just like a picture in a cinema changing in fast leaps, becomes alive and moves as a result of fast jumps of individual frames of the film with frozen situations captured on them. The above explanation of the structure and operation of Omniplan is also the essence and summary of the findings of the Concept of Dipolar Gravity about the work of „human time” and about the construction and operation of our physical world – which findings, apart from items #J5 and #J6 of the web page named „petone.htm”, I also explained even more extensively on a whole range of other my web pages (reading of which I would highly recommend to those people interested in the content of these items #J5 and #J6) – for example, I explained in items #J2, #C3 to #C4.1, as well as #D1 and #D2 from my web page named „immortality.htm”, in item #D3 from my Polish web page named „god_proof_pl.htm”, and also, amongst others, in the introduction, item #G4, and partly in item #D4 from my web page named „dipolar_gravity.htm”. From these findings arises a very important for us conclusion, namely that everything that happens in our physical world has previously been carefully and far-sightedly pre-programmed by God into the time layers of his Omniplan – so nothing ever happens, for example, by a „coincidence”, and everything contains inscribed into it multi-level goals and information that God intends to achieve and communicate to us.

Because of my Concept of Dipolar Gravity, until now I have managed to collect and describe in my publications a huge body of evidence which confirms that in fact the Omniplan described above was created by God in the way that I described it and it works exactly as I described it. I presented this material relatively well in other my publications, while links to it can be found in the web page named „skorowidz.htm”. Also there are increasingly more free videos on YouTube on this subject – only that you need to know my Concept of Dipolar Gravity in order to be able to correctly understand and interpret these videos. In order to NOT extend this post unnecessarily, I will NOT repeat here the descriptions of this body of evidence. I will only mention here that they include empirical evidence: that our „human time” really elapses in jumps, that our time is reversible – because many people, beings, or objects are shifted back in time or accidentally „falling out” through temporary „portals” to times other than their own, that shifting back of „human time” often change around us the previously remembered reality, that there is a „deja vu”, etc., etc.

Due to the above described structure and operation of our entire physical world, all events occurring in it take place only because previously God has pre-programmed them into Omniplan – means to the „enforcer number 6” from „Fig. #J5abc”. In other words, in spite of whatever scientists, priests, politicians, sceptics, lazy people, etc., falsely are telling us, in our physical world absolutely everything happens only with the participation and agreement of God. After all, people and all living creations and inanimate objects, in the physical world can implement only those actions that God has already pre-programmed into His Omniplan – and only when in their jumping through subsequent layers (pancakes) of the „human time” they reach the time-layer (pancake), in which the completion of these activities is designed and already pre-programmed (although due to the 365 thousand times slower passage of our „human time” than „God’s time”, God always has enough time to pre-program to Omniplan the majority of details of events that are less important, only after we make a mental and motivational decision to implement these events). The consequences of the human paths through Omniplan are also only such as God has pre-programmed. In turn the reason for which it seems to us that events happen mainly because of human (our) efforts, is because in order to NOT take away our „free will” in His pre-programming of actions and events into Omniplan, God abides by certain rules. For example, the rule that none event introduced into Omniplan can break the „free will” of people who implement this event, and thus that details of the course of a given event and the outcomes resulting from it, typically are pre-programmed into Omniplan only if the implementing person or institution actually wishes to carry it out from its own „free will” (i.e. with his/her/its own will and with own motivations already possessed) and is taking active efforts/steps to implement this event. In addition, the rule that a given action and event resulting from it, are prevented by God by NOT pre-programming them into Omniplan only if there is a person or institution deliberately and actively trying to prevent them, or if God has already pre-programmed into Omniplan a sequence of events or phenomena which clearly illustrate that this action and event are impossible to implement. As a result, in our world the „free will” of people does NOT depend on doing what people want to do (after all, they can do only what God has already pre-programmed into Omniplan), but it only boils down to the freedom of generating of what can be named the „products of the recipient’s actions”, and what on „Fig. #J5abc” I showed with circles numbered 2, 4 and 7 (that is, people can only generate „morality (2)” in the totaliztic understanding of it as „voluntary obedience with which we fulfil commandments and requirements of God described in the content of the Bible” – see the totaliztic definition of morality provided in item #B5 from the web page named „morals.htm”, as well as they can accumulate the „knowledge (4)” and manifest „physical achievements (7)” – which actually implements God, but in most normal events He does it according to our efforts and intentions). Notice here that each of these „products of the recipient’s actions” has numerous components – for example, the components of „morality (2)” are our: memory, thoughts, feelings, attitudes, mental stands, intentions, statements, some character traits, etc., which in the „recipient (10)” are induced by every event that the recipient will be aware of. In other words, according to the findings of my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity, absolutely all „events” that affect individual people are directly managed by the „fate” and „destiny” of these people previously written by God into the Omniplan’s time layers, while the direct „free will” of people is limited only to the freedom of thoughts, feelings, attitudes, etc., which these affecting them events are to induce in them. Fortunately for people, with the help of link 1 with 10 (the red one) from „Fig. #J5abc”, God carefully monitors and analyzes every thought and every feeling that in subsequent people induce the occurring events. After all, the fragment of God’s program is written in the 12th level of memory of every corpuscle of counter-matter, from which the matter of our world was formed – for details see items #D3 and #A0 from my web page named „god_proof_pl.htm”. Hence, God follows „from the inside” absolutely everything that happens in every molecule of the body and mind of each one of us. On the basis of this knowledge of human senses, sensations, feelings and thoughts, God appropriately reprograms Omniplan. So if with moral thoughts and feelings these people deserve appropriately beneficial consequences for them, God pre-programs in Omniplan future events so that these events reward previous thoughts and feelings of these people. In this way, although the human „free will” does NOT give to people a direct influence on events that will affect them in the future, the factual feedback of their „free will” (i.e. their thoughts, feelings, attitudes, prayers, etc.) combined with reprogramming introduced by God into Omniplan, causes that indirectly this human „free will”, still influences what everybody encounters, only that this influence acts as a kind of „cause-and-effect” chain going from human thoughts, feelings, etc. – induced by given events, through analyzes and decisions of God leading to reprogramming of the Omniplan, and finally to the events that God pre-programmed into the future (or into the past) of these people after learning their thoughts, feelings, attitudes, intentions, etc.

Explaining our path through the „human time” modelled in Omniplan, I have an obligation to further explain here that according to the Bible, each person God shifts back in time several times. However, in order to NOT provide ready-made solutions for lazy persons and idiots, and to NOT break anyone’s „free will”, the fact of this multiple shifting back in time of each one of us, just like every other important fact that determines our consciousness and our civilizational advancement, the Bible reveals to us only in the encoded way in verses 33:25-30 of the „Book of Job”. Thus for understanding these verses, one must either first intellectually discover (as I done myself), or accept my discovery, that we all are repeatedly shifted back in time. A well-encrypted information contained in these verses I have more thoroughly and widely interpreted in item #B4.1 from my web page named „immortality.htm”. This is because the knowledge about the fact of us being repetitively shifted back in time by God is extremely important to us for reasons of the to-date misunderstanding of the concepts of „future” and „past” by people. After all, what God decides as a result of the analysis of someone’s mature or final life, can for that person be then pre-programmed into the Omniplan, for example into „human times” of his/her childhood or learning years – and then enforced after the shifting of this person back to those years. This multiple shifting people back in time by God, causes that the concepts of „future” and „past” only exist when measuring the passage of time in accordance with the so-called „irreversible absolute time of the universe” – which the absolute „time of God, atoms and minerals” always flows forward only. Our „human time”, on the other hand, can either pass forward or be shifted back. So for us, „the future” – in understanding of this absolute time, can also be our „past”. For example, into the Omniplan of people who are deaf to the voice of their conscience and hence about whom in their adult life God looses the hope for their proper upbringing, their deaths can be programmed into their childhood and implemented after shifting them to their childhood years – as I described it, for example, in item #D3 from the web page named „god_exists.htm”.

Of course, the common in today’s people believing in the supposed existence of „past” and „future” in relation to our „human time” (according to the above description requiring to be changed), is just one of the huge number of issues that need to be researched, redefined and understood after working out my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity – which was the first and still the only scientific theory today available to people, which revealed to us, among others, the truth about the construction and operation of the entire physical world and time. An example of another similarly complex matter is identifying and describing the mechanism that God uses to always develop, test and implement for the use by people the most optimal (i.e. using the expression from the Bible – the most „very good”) and at the same time also agreeable with God’s plans, solution to every problem that arose in our physical world. (Which the most optimal and therefore „very good” solutions accomplished by God, people then with maniacal stubbornness spoof with their short-sighted „improvements”, as they already spoiled, for example, originally very good: food, water and their bodies – which fact I explained in more detail, among others, in items #A1 to #A5 from my web page named „cooking.htm”, on the entire web page (in Polish) named „woda.htm” and in item #I3 from the web page named „healing.htm”.) About this „testing” mechanism and about its operation so far I have NOT found even a single mention in the Bible, nor a single hint in the reality that surrounds us. However, my life experience, scientific training, and empirical knowledge that I gained during wandering around the world „for bread” while needing to lecture at the professorial level all these different disciplines that my employers ordered me to lecture (e.g. lecturing mechanical engineering, machine tools, numerical control, propulsion systems, machining, metrology, computerization, classical mechanics, programming, computer languages, electronics, physics, mathematics, electrical engineering, logic, technical drawing, CAD, software engineering, and several dozen more), tell me unequivocally that such mechanism of working out, testing and implementing, God must possess and use. However, since I have no external hints as to how this mechanism could be created by God, or „how” and „where” it works, in the matter of its identification and description, I will also use the same method of solving mysteries of the surrounding reality, which I typically use „hobbystically” while doing almost all of my scientific discoveries. Namely, firstly I will consider how I would solve this problem myself, if I was in a situation where it needs to be solved, then I will integrate this solution into the structure of models illustrated in „Fig. #J5”, and finally I will look for evidence that will allow me to confirm the correctness of my models and allow to correct or refine the details which yet are NOT compatible with the empirical evidence I come across. Using this method of solving the puzzles of nature, my knowledge and experience tell me already that the only way to create such an effective God’s mechanism for developing, testing and implementing optimal solutions to problems of our physical world requires that the main component of this mechanism is a software model of the whole our physical world, means a „testing copy of Omniplan”. This model on „Fig. #J5” is shown in the position „enforcer number 11” – the existence of which is carefully hidden from people, and the action of which develops, tests and supports the action of the most important for us „enforcer number 6” (that is, supports the operation of the actual Omniplan). At the same time, my Concept of Dipolar Gravity implies that the only place where this „testing copy of Omniplan” can physically be located, is the second direction of the „in-depthly (G)” axis of the fourth dimension of the counter-world – i.e. the direction opposite to the „upward” direction in which God programs the subsequent time layers (pancakes) of Omniplan and entire our physical world. After all, this „in-depthly (G)” axis of the counter-world stretches infinitely in both directions. Meanwhile, when during the biblical Great Deluge God transformed the bodies of people from life in the „irreversible absolute time of the universe” into life in the „reversible software time”, these time layers in Omniplan are programmed and imposed only in the „upward” direction of our physical world. Hence the direction „downward” starting from the zero moment during time of the Great Deluge, is NOT used for direct management of the physical world in which we actually live. So God had the possibility of placing in this other direction „downward” of this „test” copy, or version, of the entire Omniplan for our physical world – containing copies of everything that exists in our physical world, including copies of all Omniplan’s time layers (pancakes), and copies of each one of us. Only that all these copies from the „test version of Omniplan” do NOT live like us, but are only used for testing and for developing the most optimal solutions to world’s problems. Of course, naming here the „test version of Omniplan” with the term „a copy” of entire our physical world (i.e. a copy of Omniplan), which for the explanation with the human language I am forced to use here to describe this „testing world”, is a significant imperfection. After all, that additional copy of Omniplan with a copy of our entire physical world must have completely different software from our software. In addition, to the software of: physical laws, all objects and creatures, and the psychology, history and characteristics of each one of us, which will be almost identical like in our physical world, there must be added the software, which, for example, after each test run, with which God works out some of the most optimal (i.e. the most „very good”) solution for a particular problem appearing in our physical world, the software of that „testing world” must be able to automatically restore itself to the state of our physical world. Also, in order to be able to quickly develop the best solutions to the problems of our world, that copy of Omniplan and the physical world must work thousands of times faster than an original of the actual Omniplan and our real physical world. From my old UFO research (i.e. from research of divine „angels of death” – for details see item #G1, 1 from item #B2, and 3 from item #A2 of my Polish web page named „2030.htm” and see item #M1 from the web page named „antichrist_pl.htm”) results that the entire process of finding and testing a „very good” solution for some problem of our physical world, typically lasted about two „human weeks” – while in our Omniplan, the work of our world until the „end of the world” that supposed to occur only in, or after, the year 2656, it still required then at least 650 „human years” to pass. It is worth to add here that this „testing copy of Omniplan (11)” God developed only after, or during, the biblical Great Deluge. Some premises suggest that before the biblical deluge its role was probably fulfilled by the neighbouring planet Mars. (Notice that in order to NOT increase the already large volume of descriptions from this post, if in the future I come across any evidence that in this description I am on the right track to identify and describe the truth about the „testing copy of Omniplan” used by God as a mechanism to develop, test and implement the optimal, i.e. very good and timeless, solutions to problems of the physical world, then I present this evidence in some other place of my publications, while below I only indicate a link that will tell readers where this evidence can be found.)

Independently from the „enforcers” described above, the divine management system discussed here also contains „the reality that surrounds us (9)”, which exerts various kinds of pressures on yet another enforcer, namely at the „recipient (10)”, that is at each one of us.

Another category of three essential God’s tools that make up the systems described here are „management mechanisms” – shown in Fig. #J5 as numbered outlines of „hearts” for the „diagrams of growth”, or „shields” for the „diagrams of decline”. In His system of management from „Fig. #J5ab”, God established three such mechanisms, namely „God’s methods of administering justice (3)”, „Goals, plans and intentions of God (5)”, and „God’s commandments and requirements (8)” – explained to us in more detail in the content of the Bible.

Taken together and combined into a consistently functioning system, all the above-described components work in a manner that gradually increases knowledge of people and God, as well as causes the awareness and civilizational growth of people and institutions that obey God’s commandments and requirements described in the Bible. As such, „a priori” system shown in „Fig. #J5ab” can be called the „diagram of growth”.

In order to understand the work of this God’s system for governing people and institutions illustrated with „diagram of growth” from „Fig. #J5ab”, it is enough that from my descriptions of the Concept of Dipolar Gravity and the philosophy of totalizm one learn about the work and mutual interaction of each component used in it. For example, if in the surrounding reality (9) occurs an event that introduces something new (i.e. a change) to the morality (2) of the recipient under consideration (10) – i.e. to the morality of a person or institution from operator number 10, then this change will be immediately noted by God through channels of constant tracking of thoughts, attitudes, feelings, etc., of this recipient (i.e. channels connecting 1 with 2 to 10 – shown in red), as a result causing God (1) and God’s methods of administering justice (3) to work out and test in the copy of Omniplan (11) the most optimal changes in future events, and then to pre-program these changes into Omniplan (6), while Omniplan changes will cause the change of the surrounding reality (9), and thus also change in the fate and situation of the recipient (10) (i.e. in the fate and situation of the person or institution under consideration). Similarly, changes in the recipient’s fate and situation will also cause changes in his/her knowledge (4) or/and his/her actions (7).

Surprising and puzzling in my „diagram of growth” from „Fig. #J5ab” is that in spite that I developed this diagram due to my discoveries resulting from the Concept of Dipolar Gravity, means independently of similar diagrams discussed in literature, its structure and work show intriguing similarity to the so-called „trees of life” from the system called „Kabbalah”. I was very surprised and provoked to search after discovering this intriguing similarity. So I started to look for reasons why it could become so. As a result of this search, I came to the conclusion that the reason is probably the origin of Kabbalah. According to literature, the Kabbalah was revealed to the ancient Israelites by Elijah – i.e. by the same previously twice tried and tested in action on Earth „soldier of God”, about which I explained in „part #H” from my Polish web page named „2030.htm”, that both the biblical verse 9:12 from the „Gospel of St. Mark”, as well as the prophecies by the Hopi Indians, quite agreeably inform us that he will be sent back to Earth before the incoming cleansing of Earth in 2030s, to repair everything that so-far people have spoiled. (Interestingly enough, in the past, including times of Elijah, the tree of life from Kabbalah did NOT contain the „enforcer number 11” – until today not included in a proportion of trees of life displayed on the Internet. This, along with the lack of description of Kabbalah in the Bible, seems to suggest that the „testing copy of Omniplan” has been introduced to use by God relatively recently.) For the first few hundreds of years after the disclosure of Kabbalah by Elijah, the knowledge of it was transmitted only verbally, without the preparation of any written document that would consolidate its purpose and work. In the course of its oral repetitions, many elements of the Kabbalah probably were distorted and changed. Thus, even if Elijah was originally revealing to people (with the help of Kabbalah) the described here and shown in „Fig. #J5” God’s important mechanism for managing events of our physical world and life, still these later distortions and changes in the understanding of it, introduced orally into it by downstream users, would turn it into what today’s literature sources and mystics describe.

Unfortunately, the false statements of today’s official atheistic science explain the operation of the „world without God” postulated by this science (i.e. our physical world) completely differently (and erroneously) than the above-explained action of „the world with God” discovered and described only due to my Concept of Dipolar Gravity. After all, according to these erroneous (and thus impossible to prove as correct) claims of today’s official atheistic science, all events occurring in the entire „scientific universe” are caused NOT by the action of God’s Omniplan, but by the action of „coincidences” (i.e. accidental occurrences) which the official science typically explains with the invented by itself „scientifically sounding” phenomena of probability, random events, placebo effect, etc. (which phenomena, however, are only „effects” which science is unable to ignore, but for which after denying the existence of God the official atheistic science does NOT know the mechanisms of „causes” enabling the manifestations of these „effects”). The most widely known examples of such „accidental occurrences” (that in spite of being just „effects” do NOT have their „causes”) which the official science is still using to „explain everything”, is: accidental „big bang”, accidental work of the laws of nature, accidental evolutions of living creatures, accidental evolutions of people or other human-like intelligent beings, e.g. UFOnauts (about the existence of which, however, the official atheistic science is still uncertain), etc. These „coincidences” in the claims of official atheistic science fulfil the role of the „enforcer (6)”, which according to this science is the „driving force” for all events in the whole „universe”. In such a ruled by coincidences „world without God”, described with theories and statements of today’s official atheistic science, supposedly nothing is accomplished with the hands of God. God, therefore, is NOT needed in it. Along with the lack of need for God, in this invented by science, unrealistic, and NOT having the driving nor implementing mechanisms of the „world without God”, neither are needed laws nor standards of morality, nor observance of God’s commandments and requirements, nor extending knowledge, nor care for the nature, nor, of course, are needed either love and caring for other fellow human beings, etc. In turn, in order to force into humans the faith in the correctness of such a scientific „world without God”, in spite that manifestations of the surrounding reality indicate otherwise, the official atheistic science resorted to a „lie” performing for it the role „executor (11)”- which executor in the God’s management mechanism is used to test the correctness of each solution. (Examples of the „lie” that have already been exposed by my Concept of Dipolar Gravity, may be: (1) that God is NOT existing, despite the fact that many not undermined formal scientific proofs for the existence of God have already been published – see #G2 and #G3 from the web page named „god_proof.htm”; (2) that the universe has finite dimensions and time of existence, and that it is just expanding, although the invariability of physical laws and attributes of matter testifies otherwise – see #D4 of the web page „dipolar_gravity.htm”; (3) that „perpetual motion” machines supposedly are NOT buildable, despite the fact that since 1150 the perfectly working in that function Bhaskara Wheel has been known on Earth – see items #J1 to #J3 from my Polish web page „free_energy_pl.htm”; (4) that supposedly telepathy does NOT exist and telepathic waves are gravitational waves, despite what I document in, among others, #E1.1 and #F1 from my web page named „telepathy.htm”; (5) that the atoms and inanimate matter are aging in accordance with the elapse of the same kind of time as age men and other living creatures, despite what I am explaining in this post, as well as in #C3 to #C4.1 from the web page „immortality_pl.htm”; in addition, also a whole range of other lies of the official atheistic science, descriptions of which I linked from my Polish web page named „skorowidz.htm”.) After all, in contrast to God, the official atheistic science does NOT have any model or mechanism that would check in action its „improvements” of our physical world that harm humanity, as to how these „improvements” would work in the long-term passage of time – the absence of which model or mechanism is best illustrated for example by the unintentional introduction by the science for the wide implementation such unfortunate „improvements” as antibiotics, plastics, pesticides, chemicals, theory of relativity, and other harmful for people and nature products of science – the deplorable effects of which we can see today. In the absence of such a checking mechanism, in its role science uses lies – with which it hides its mistakes and harmfulness. (In a similar way, due to the lack of any checks, many other today’s key institutions also use lies – that’s why in my election campaigns in Poland I postulated assigning a special function to the President’s office, so that all decisions and actions of the government were checked by this office whether they are consistent with the content the Bible or are copies of God’s solutions for given kind of problems, and are NOT contradictory to God’s methods of action – after all, the Bible and the copying of God’s methods of acting and solving problems are still the most perfect models and requirements for the far-sightedly correct acting.) So in eyes of today’s scientists, our physical world is like a „wilderness”, where everyone eats everyone, where counts only wealth, fame and power, and where can survive only the strongest ones – who can bite their fellowmen in the most painful way and lie to them in the most convincing manner, while where the key governing institutions that rule over this world use the oriented toward decline tools illustrated in „Fig. #J5de”. As such, the operation of this declining world that is invented and disseminated by the official atheistic science, while currently implemented by almost all other key institutions of the humanity, can NOT be depicted by the „diagram of growth” shown in „Fig. #J5ab”, but it must be depicted by a different „diagram of decline” – shown in „Fig. #J5de” while briefly described and explained in captions under these drawings. The understanding of its operation is also easy, if one understands the operation of the previously discussed „diagram of growth”, and if one learns from my descriptions of the Concept of Dipolar Gravity and the philosophy of parasitism the operation of all its constituent components.

It is a pity that today only very few uncorrupted ordinary people (but NOT already corrupt priests, scientists, politicians in power, etc.) are interested in the explanation described here as to „how” and with „help of what” God rules over our physical world. After all, knowledge on this subject allows us to get to know and understand what is the most important in our lives and in the world, hence at the fulfilment of what we should pay the biggest attention. In addition, this knowledge allows, for example, to compare the operation of the „diagrams of growth” from „Fig. #J5ab”, with the „diagram of decline” from „Fig. #J5de”. After all, nowadays, regardless of the official atheistic science, after only slight changes, this „diagram of decline” is also used by practically all other key institutions of humanity – e.g. by governments, state administrations, religions, financial systems, banks, health care, taxes, industry, international organizations, etc., causing them to fall, and thus pushing the humanity toward cleansing. Thus, a comparison of the „diagrams of decline” of these institutions, with the work of the „diagram of growth” shown in „Fig. #J5ab” would make aware of the reasons and mechanisms of their declining behaviour, and thus allow to stop further damage to the humanity by these key institutions, as well as gradually redirect them toward the trend of growth. This in turn would probably prevent the cleansing of humanity in 2030 – described in more detail on my Polish web page named „2030.htm” and shown on our Polish video entitled „Zagłada ludzkości 2030”.

A shocking conclusion can be drawn from the described in this post findings of my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity on the subject of used by God system for managing people and institutions. This is because the findings reveal that the reality in which we live works completely opposite to what seems be suggested to us by everyday experience and what believes and publicizes the entire institution of current official atheistic science based on the highly misleading „a posteriori” approach to research. Namely, this shocking conclusion states that absolutely no event from our physical world takes place just by „accident”, by the action of the forces of nature, or because we humans (or other creatures) implement it, but everything that happens occurs, receives the course that is revealed to us, and generates the results that we get to know, only because God pre-programmed it into Omniplan in such a far-sighted, superhumanly intelligent, and exhaustively checked on the testing copy of Omniplan, that it always leads to the growth and progress of individual people, humanity as a whole, and the entire physical world. The only reasons for which we people get the impression that it is NOT God, but all these other causes that accomplish every event, is a set of supremely intelligent principles and methods that God carefully keeps in carrying out each event, so that due to their observing a breaking anyone’s „free will” is avoided.

Fig. #J5a-g: Shown below are diagrams illustrating the basic similarities and differences in the structure and operation of the system of mechanisms that govern over the course and effects of life of individual people or institutions in two examples of fundamental philosophical approaches to research, namely: (1) in „a priori” approach used by my Theory of Everything called the Concept of Dipolar Gravity and by the resulting from this theory new „totaliztic science”, and also (2) in „a posteriori” approach used by the old, monopolistic, official atheistic science.

Each one out of the both examples of systems shown below works on the same principle of using three different types of numbered elements or tools, namely: (a) „enforcers” shown below as rectangles, (b) „management mechanisms” – shown below as „hearts” or „shields”, and (c) „products of recipient’s activities” – means products of life of the managed by this system people and institutions, shown below as circles. Individual of these components are connected with each other by „transmission channels” in the form of straight line sections, while in the diagrams of growth the „enforcer number 1” is additionally connected directly to every other element by means of a red, elliptical „supervision and communication channel”.

At this point, I feel obliged to mention that when I identified, studied and described both illustrated below systems, I was intrigued by their resemblance to the so-called tree of life drawn and described by Kabbalah practitioners. After all, the „tree of life” has all elements of my „diagram of growth”, only that slightly differently configured, named, and connected with each other – for example, it even has these red „channels of supervision and communication”, which on the last Figure („Rys. 8 – Drzewo Życia”) from the Polish web page http://aetherius.pl/notatki-o-kabale-drzewo-zycia/ are shown with blue vectors (with arrows). In turn about the „Kabbalah” is known that among the ancient Israelites it was popularized by the same „God’s soldier” who in the Bible is called Elijah, while about whom in „part #H” of my web page named „2030.htm” is explained that both, the biblical verse 9:12 from the „Saint Mark’s Gospel”, as well as the prophecies of the Hopi Indians, quite agreeably inform us that he will be sent back to Earth before the incoming great cleansing to repair everything that people have spoiled. Unfortunately, the Elijah’s knowledge on Kabbalah for the first few hundred of years was disseminated only verbally. On the other hand, according to my research e.g. of those religions that originally had NO written form, but were repeated from mouth to mouth in a verbal manner (e.g. the pre-Christian religion of NZ Maoris, or original religions of Greece and Rome), such verbal repetition of knowledge typically significantly distorts many important details and replace them with ideas of those who repeats them. So my personal hypothesis on the subject of similarity of my diagrams explained here and the Kabbalah, is that in fact Elijah’s Kabbalah originally tried to reveal to people (for later copying in order to optimally solve future human problems) a rational description of the-same proven as very reliable God’s system of managing of fates of people and institutions that currently I try to show and describe in above item #J5. Only that later distortions and human ideas that were introduced to Kabbalah transformed it into a tool of magic and mysticism that Kabbalah is now considered to be.

I would like to thank here Mr Dominik Myrcik for generating with his computer the diagrams shown below. My manual drawing of them is NOT suitable for online showing – which fact I try to illustrate and emphasize in drawn by myself „Fig. #J5f” below.


Fig. #J5a: A generic diagram of growth. It illustrates the general design and operation of the God-created system of inducing growth through management of life of individual people and institutions. This system was discovered, identified and described by my Concept of Dipolar Gravity. The diagram for some intriguing reasons, is surprisingly similar to the „tree of life” from „Kabbalah” revealed to people by biblical Elijah.

#J5b
Fig. #J5b: An example of a descriptive version of the „diagram of growth”, which due to my „a priori” approach to research, was discovered, identified and described by the findings of the Concept of Dipolar Gravity as a system that God uses to manage the lives of individual people and institutions. This descriptive diagram of growth was created by supplementing with the blue descriptive names the numbered operators (i.e. circles, rectangles and hearts) from the diagram of the same system of growth illustrated in a general manner on „Fig. #J5a”. Descriptive names assigned to individual operators result from the action of the divine tools which I described in item #J5 above, and these named state the following: 1 = God (sender), 11 = Testing copy of Omniplan, 2 = Morality of the recipient, 3 = God’s methods of administering justice, 4 = Knowledge of recipient, 5 = Goals, plans and intentions of God, 6 = Omniplan, 7 = Recipient’s actions, 8 = God’s commandments and requirements, 9 = The surrounding reality, 10 = Person or institution managed toward growth (recipient).

#J5c
Fig. #J5c: The descriptive version of „tree of life” for growth. It is drawn to the same configuration of its constituent elements as those typically used by today’s Kabbalah practitioners when they draw their trees of life. This tree of life, however, has been deliberately described so as to illustrate the system of God’s management of the life of individual people and institutions explained here. This „tree of life” aimed at growth is shown here to illustrate that the descriptive version of the „diagram of growth” from „Fig. #J5b” displays the existence of exactly the same elements having exactly the same connections (interactions) as have „trees of life” from the Kabbalah (revealed to the humanity by biblical Elijah) – which fact supports my hypothesis that Kabbalah originally represented a report on the system of tools used by God for managing humanity. Note here, however, that the described configuration of above „tree of life” drawn by Kabbalah practitioners, has several imperfections compared to my „diagram of growth” from „Fig. #J5ab”. For example, improperly located operators with numbers (11), (6) and (9) make it impossible to divide this tree with the boundaries marked (G) and (Z) on „Fig. #J5ab” into three segments with differing attributes, i.e. into: (upper – positioned above the border G) with enforcers previously unknowable for people, (middle – between borders G and Z) intellectually knowable, because remotely managing people, and (lower – below Z) physically knowable for people (including the knowable, although incorrectly, even for today’s official atheistic science). Moreover, the use of „transmission channels” which in the Kabbalah are connecting (6) with (7) and (8), incorrectly represents the presence of God’s programs in the highest, 12th level of memory of every corpuscle of counter-matter that forms all physical matter, and thus in the God-administered system of these functions. „transmission channels” are provided by red „supervision and communication channels”, more correctly shown on my „diagram of growth” from „Fig. #J5ab” above.

#J5d
Fig. #J5d: A generic version of „diagram of decline” for „a posteriori” approach to management. It illustrates how the lives of individual people and institutions are erroneously, irresponsibly and deceptively governed by any person or institution on earth practicing the philosophy of parasitism (e.g. by today’s: official atheistic science, government, religion, factory, family, etc.). It differs from the „diagram of growth” from „Fig. #J5ab”, because all the tools of growth have been replaced in it by their declining reversals, the symbol of love and religious caring for the neighbour (i.e. the heart) has been replaced in it by the symbol of protecting themselves and defence (i.e. by the shield), and moreover it does NOT have „channels of supervision and communication” because today’s human rulers typically avoid consultations, checks, and feedbacks of the people they rule – which channels on the diagrams from part „a” and „b” above are illustrated by red curved connections between (1) and the other components of these diagrams.

#J5e
Fig. #J5e: A descriptive version of diagram of decline, developed for the example of management system utilised by today’s institution of official atheistic science, practicing the philosophy of parasitism and „a posteriori” approach to research. It was created by supplementing numbered operators (i.e. circles, rectangles and disks) from „Fig. #J5d” with blue descriptive names of represented by them enforcers, management mechanisms and products of recipients actions – which I described above in item #J5 for a non-existent „world without God” deceitfully instigated by official atheistic science – i.e. by supplementing: 1 = Official atheistic science (sender), 11 = Lie, 2 = Power, 3 = Corruption and intimidation, 4 = Fame, 5 = Favouritism, 6 = Coincidence, 7 = Wealth, 8 = Monopoly, 9 = Public opinion, 10 = Person or institution managed toward decline (recipient).

#J5f
Fig. #J5f: A generic version of „tree of life” bringing decline – which typically is used by human management systems. It was drawn for the same configuration of its constituent elements that typically is used by today’s Kabbalah practitioners when they draw their trees of life. (The same tree bringing decline, already described by Dominik Myrcik with computer graphic tools, shows „Fig. #J5g” below.) The goal of this illustration is to show that although for the increase of informativity, I designed my diagrams differently than people who cultivate Kabbalah configure their trees of life, still the operators in my diagrams have the same connections and goals as operators in the trees of life from Kabbalah (except for connections from „coincidence (6)” to „wealth (7)” and „monopoly (8)” – which in the diagrams of decline caused by today’s official atheistic science, do NOT influence the pursuit of wealth and monopoly by the majority of people and institutions). In addition, showing here the illustration that I personally drew by hand, I also show how much more pleasant it is to see illustrations generated by tools of computer graphics – which masterly uses Dominik Myrcik (and for the purchase and mastering of which I do NOT intend to commit myself financially or timewise), than to see illustrations which I am able to prepare with only the old hand-drawing technique.

Fig. #J5g: The descriptive version of „tree of life” bringing decline. It depicts the management system which caused the fall of today’s official atheistic science adhering to its unfortunate traditions, practices, actions and mistakes. The professional-look of this illustration was accomplished due to being computer-generated by Dominik Myrcik. I am NOT showing it here, but readers can see it in „Fig. #J5g” from my web page named „petone.htm” – addresses of which are provided below.

* * *
The above post is an adaptation of item #J5 from my web page (available in the English language) named „petone.htm” – updated on 17th July 2018, or later. Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post here – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, important texts are highlighted with colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „petone.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/petone.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/petone.htm
http://totalizm.com.pl/petone.htm
http://cielcza.cba.pl/petone.htm
http://pajak.org.nz/petone.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic (my) web pages – including all the web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic (my) web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „petone.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „dipolar_gravity.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://totalizm.com.pl/petone.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://totalizm.com.pl/dipolar_gravity.htm .

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #299E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two out of these first original blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com/
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Dr Eng. Jan Pająk

#299: Czyżby moje opisanie działania stworzonego przez Boga zaś odkrytego i opisanego dzięki Konceptowi Dipolarnej Grawitacji systemu rządzenia, edukowania i egzaminowania ludzi, przypadkowo ujawniło co i dlaczego bibilijny Eliasz udostępnił ludzkości pod nazwą kabała i jej drzewo życia – oraz jak ów system stosowany przez Boga wskazuje proste sposoby przestawiania na generowanie wzrostu tych ludzi i instytucji, które dotychczas powodowały upadek

2018/07/01

Motto: „Stworzony przez Boga system rządzący losami ludzi i instytucji, jaki poznaliśmy z odkryć i materiałów dowodowych wypracowanych dzięki Konceptowi Dipolarnej Grawitacji, formuje efektywnie działający mechanizm zarządzający, edukujący i osądzający, który swą strukturą i działaniem przypomina drzewo życia z narzędzia o nazwie kabała udostępnionego ludziom przez bibilijnego Eliasza zapewne w celu wypracowywania nim indukujących wzrost udoskonaleń w ludzkich systemach zarządzania uprzednio znanych z powodowania upadku.”

Jeśli czytelnik przyglądnie się uważnie mojemu dorobkowi naukowemu (z obszaru wiedzy zwykle określanego jako moje „hobby” badawcze), wówczas odkryje, że większość tego dorobku stara się naukowo zidentyfikować, zdefiniować, rozpracować i opisać dla użytku innych ludzi wszystkie narzędzia Boga, które mają decydujący wpływ na przebieg, jakość i wyniki naszego życia. Proces gromadzenia tego dorobku naukowego w sposób świadomy prowadzę nieustająco począwszy od 1985 roku. W 1985 roku sformułowałem bowiem trzy najważniejsze składowe swego „hobbystycznego” dorobku naukowego, tj. (1) moją Teorię Wszystkiego zwaną Koncept Dipolarnej Grawitacji, oraz wynikające z tego konceptu opisy (2) wzrostowej filozofii totalizmu i opisy (3) upadkowej filozofii pasożytnictwa. Nieświadomie zaś gromadzenie to prowadzę od początku swego życia. Do chwili więc kiedy w czerwcu 2018 roku przystąpiłem do opracowywania niniejszego wpisu i „części #J” strony „petone_pl.htm” z jakiej został on zaadoptowany, moje publikacje zidentyfikowały i ujawniały już zainteresowanym czytelnikom nazwy, definicje i opisy ogromnej liczby tych narzędzi Boga. Stąd wysiłki jakie wówczas podjąłem aby zdefiniować to co wyjaśniam w punkcie #J4 na stronie „petone_pl.htm”, uświadomiły mi iż nadszedł już czas, aby zestawić w jeden efektywnie działający system, poczym zilustrować graficznie te z owych narzędzi, które wpływają na przebieg, jakość i wyniki życia każdej osoby oraz każdej instytucji. W ten sposób podjąłem formułowanie treści niniejszego wpisu, a także ilustracji jakie pokazałem jako kolejne części „Rys. #J5” poniżej.

W swoich wysiłkach opisania i zilustrowania tu wpływu poszczególnych narzędzi Boga na życie każdej rozpatrywanej osoby czy instytucji, staram się pokazać wyniki porównań procesu zarządzania osobami i instytucjami w dwóch przeciwstawnych podejściach filozoficznych, jakie w moich publikacjach powtarzają literaturowe nazwy: (1) „a priori”, oraz (2) „a posteriori” – po wyjaśnienia tych nazw patrz linki do owych haseł podane na mojej stronie internetowej o nazwie „skorowidz.htm”. W obszarze badań naukowych jakim ja się zajmuję, podejście „a priori” (czyli od przyczyny do skutku, czyli od Boga do otaczającej nas rzeczywistości) jest reprezentowane przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz przez wzrostową filozofię totalizmu – jakie razem wzięte stworzyły nowy rodzaj nauki, w moich publikacjach nazwywany „totaliztyczną nauką”. Z kolei podejście „a posteriori” do badań (tj. od skutków do przyczyn) jest używane przez starą, upadkową „oficjalną naukę ateistyczną” – która w powodu swego przejścia na praktykowanie upadkowej filozofii pasożytnictwa ponosi odpowiedzialność za bagno w jakie jej postępowania i jej metody rządzenia ludźmi i instytucjami wprowadziły dzisiejszą ludzkość. Narzędzia i systemy używane przez obie te przeciwstawne do siebie nauki (tj. wzrostową „naukę totaliztyczną” i upadkową „oficjalną naukę ateistyczną”) aby zarządzać życiem ludzi i instytucji poddanych ich wpływom, postaram się nazwać, opisać i polinkować w niniejszym wpisie, poczym zaprezentować je graficznie poniżej na „Rys. #J5”.

Moja filozofia totalizmu informuje, że aby zamienić obecny upadek ludzkości na jej wzrost, konieczne jest użycie w zarządzaniu życiem ludzi tych samych (lub bardzo podobnych) narzędzi i systemów jakie używa Bóg. Tylko bowiem kopiowanie przez ludzi dalekowzrocznych i ponadczasowo działających metod, narzędzi oraz zasad postępowania Boga daje gwarancję iż w praktyce okażą się one budujące postęp i wzrost. Moje zaś analizy narzędzi Boga, jakie zidentyfikowałem iż przy podejściu „a priori” kształtują one przebieg, jakość i wyniki życia osób i instytucji, wykazały iż narzędzia Boga można podzielić na trzy odmienne kategorie. Pierwszą i najważniejszą ich kategorię można nazwać „egzekutorami” (lub „wykonawcami”) – ponieważ wprowadzają one w życie wszystko co decyduje o przebiegu, jakości i wynikach rozpatrywanego życia. We wszystkich częściach „Rys. #J5” owe „egzekutory” zilustrowałem ponumerowanymi prostokątami. Drugą kategorię tych narzędzi Boga można nazwać „mechanizmami zarządzającymi” – ponieważ rządzą one działaniem wszystkich innych narzędzi Boga. W częściach „a” i „b” z „Rys. #J5” te boskie mechanizmy zarządzające pokazałem jako ponumerowane symbole „serca” – bowiem głównym powodem dla jakiego Bóg je stworzył i nieustannie obecnie utrzymuje ich działanie, jest miłość do swych stworzeń i wynikająca z owej miłości dbałość o możliwie najlepszą przyszłość tychże stworzeń. Natomiast w częściach „c” i „d” z „Rys. #J5” te same mechanizmy zarządzające, jednak użyte w upadkowych systemach zarządzania przez ludzi, pokazałem jako symbole „tarczy” – bowiem głównym powodem dla jakiego upadłe instytucje je powprowadzały i utrzymują, jest osłanianie i bronienie swych interesów, dochodów, sławy i władzy przed resztą świata usiłującą uracjonalnić ich wpływy i metody rządzenia, oraz wyeliminować ich monopole. Odnotuj przy tym, że wszystkie owe „mechanizmy zarządzające” zawsze ustanawia i kontroluje „egzekutor numer 1”, który jest rodzajem twórcy czy nadawcy wszystkiego co definiuje wyniki życia „egzekutora numer 10” będącego odbiorcą zarządzania i produktów tegoż nadawcy. Trzecią i ostatnią kategorię omawianych tu narzędzi używanych do zarządzania można nazwać „produktami działań odbiorcy” – ponieważ są one generowane w następstwie postępowań i życia egzekutora numer 10 – tj. osoby czy instytucji, życie których rozpatruje się dokonywanymi właśnie analizami jako „odbiorcę (10)” działań zarządzających „nadawcy (1)”. Na całym „Rys. #J5” owe produkty działań odbiorcy zilustrowałem ponumerowanymi okręgami. Pomiędzy poszczególnymi narzędziami z wszystkich trzech kategorii działają dwa rodzaje połączeń. Pierwsze z tych połączeń to „kanały przesyłu”. Na „Rys. #J5” są one pokazane jako odcinki linii prostej. W każdym schemacie łączą one między sobą każde dwa narzędzia, które przesyłają sobie nawzajem jakieś produkty swego działania. Ich przykładem może być kanał przesyłu łączący narzędzia Boga numer 3 i 6. Drugie z tych połączeń to „kanały nadzoru i komunikowania się”. Występują one jednak tylko w schematach wzrostu – poniżej pokazanych w częściach „a” i „b” z „Rys. #J5”. Łączą one i formują „sprzężenia zwrotne” pomiędzy „egzekutorem numer 1” a każdym innym elementem lub narzędziem. Na „Rys. #J5” pokazane są one jako zakrzywione fragmenty czerwonych łuków lub elips. Ich przykładem może być połączenie pomiędzy nadawcą 1 (tj. Bogiem) a odbiorcą 10 (tj. egzekutorem numer 10) – które to bezpośrednie połączenie z Bogiem w rzeczywistym życiu działa w nas jako tzw. „sumienie”. W schematach upadku, kanałów „nadzoru i komunikowania się” jest brak. Ich nieobecność jest tam też jednym z głównych powodów upadku instytucji zarządzanych bez ich udziału. Najlepiej widzimy to na przykładach dzisiejszych rządów – im mniej konsultacji i sprzężenia zwrotnego pomiędzy rządem i narodem, tym upadek tam szybszy, zaś życie pełniejsze opresji i strachu. Aż więc żal pomyśleć co czeka ludzkość, skoro w dzisiejszych nawet najbardziej demokratycznych krajach konsultacje, łączność z narodem i sprzężenie zwrotne zanikają z chwilą gdy politycy są już wybrani do rządów. Wszakże bez względu na to co „złotoustnie” jest twierdzone w tzw. „obietnicach wyborczych”, po wyborach każdy z polityków albo wdraża własne „widzimisie”, albo też spłaca swymi przysługami zadłużenie zaciągnięte u bogaczy za sfinansowanie bycia wybranym. W rezultacie życzenia narodu są uwzględniane tylko jeśli pokrywają się z zamiarami rządzących polityków – tak jak dokumentują to losy referendum „przeciw-klapsowego” opisanego w punkcie #B5.1 mojej strony o nazwie „will_pl.htm”.

W przykładzie podejścia „a priori” do życia i do badań, ilustrowanym „Rys. #J5a” i „Rys. #J5b”, a stosowanym praktycznie przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji i przez filozofię totalizmu (a stąd i przez nową „naukę totaliztyczną” jaką swymi badaniami właśnie tworzę), najważniejszymi „egzekutorami”, czyli najważniejszymi istotami, osobami, narzędziami, lub mechanizmami, jest Bóg i osoba lub instytucja jakiej życie właśnie się analizuje. Bóg jest „egzekutorem numer 1” (czyli „nadawcą”), zaś osoba lub instytucja, życie której właśnie analizujemy (np. czytelnik, jakaś konkretna osoba, oficjalna nauka, rząd, religia, itp.) jest egzekutorem numer 10 (czyli odbiorcą). Z kolei egzekutorem napędowym, którego działanie jest rodzajem „silnika” dla całego danego systemu zarządzania np. daną instytucją, państwem, planetą, czy całym naszym światem fizycznym, jest „egzekutor numer 6”.

Istnieje sporo powodów dla których dzisiejszym ludziom, kiedyś włączając w to i mnie, z takimi trudnościami przychodzi zrozumienie i zaakceptowanie prawdy jaką staram się tu opisać i zilustrować, tj. prawdy iż dzięki stworzeniu przez Boga egzekutora numer 6 (tj. Omniplanu), każde zdarzenie z naszego świata fizycznego, nawet to najbardziej banalne, jest przez Boga najpierw bardzo starannie zaplanowane, potem wyczerpująco wytestowane w działaniu czy faktycznie jest ono najoptymalniejsze z grupy wszelkich możliwych przebiegów danego zdarzenia (tj. używając zwrotu Boga z bibilii, czy jest ono najbardziej „bardzo dobre”), a dopiero na końcu jest ono pedantycznie wyegzekwowane. Takie pracochłonne zaplanowanie, przetestowanie i egzekwowanie każdego zdarzenia przez Boga (tj. przez „egzekutora numer 1” z „Rys. #J5ab” – zarządzającego całą ludzkością i wszystkim co dzieje się w świecie fizycznym), jest możliwe ponieważ na długi „czas ludzki” zanim owo zdarzenie zachodzi, Bóg już je wprogramował do swego Omniplanu (tj. do egzekutora nr. 6). Jako zaś w takie, niezależnie od wymowy fizykalnej danego zdarzenia, Bóg ma czas, możliwość i powody, aby dodatkowo wpisać w nie najróżniejsze wielopoziomowe przekazy wiedzy, uczuć, wzorców, zasad moralnych, przykładów, itp., zamierzonych jako sposób powiększania naszej wiedzy, moralności, dojrzałości, poziomu świadomościowego, itp. – tak jak starałem się to wyjaśnić m.in. w punktach #J3 i #J4 ze strony „petone_pl.htm”.

Najważniejszym z powodów tych naszych trudności w zrozumieniu i zaakceptowaniu opisywanej tu prawdy jest korupcja wszystkich kluczowych dzisiejszych instytucji, w tym także dzisiejszych instytucji religijnych, dzisiejszej oficjalnej nauki, polityki, bankowości, publikatorów, itp. W rezultacie bowiem tej korupcji, przez większość życia jesteśmy bombardowani kłamliwymi stwierdzeniami kapłanów, zwodniczymi zapewnieniami oficjalnej nauki, polityków, bankierów, telewizji, prasy, itp., jakie notorycznie już zaprzeczają temu co stwierdza Biblia i prawdę czego naukowymi metodami niezależnie od Biblii potwierdziły już ustalenia mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji i mojej filozofii totalizmu. Wszakże zarówno dzisiejsze oficjalne stwierdzenia kapłanów niemal wszystkich religii świata, a także oficjalne teorie naukowe, oraz deklaracje polityków, wmawiają nam kłamliwy obraz naszego świata fizycznego, w jakim albo zupełnie NIE ma Boga, albo też wprawdzie Bóg w nim istnieje – jednak jakoby obecnie NIE egzekwuje on swej zdolności do zarządzania „żelazną ręką” wszystkim co się dzieje w naszym świecie fizycznym. Tymczasem zarówno Biblia jak i mój Koncept Dipolarnej Grawitacji oraz filozofia totalizmu ujawniają nam wręcz odwrotną sytuację – mianowicie, że NIE tylko istnieje wszechmożny i wszechwiedzący Bóg, ale także nic w naszym świecie fizycznym NIE zachodzi bez uprzedniego zaprogramowania tego przez Boga we wręcz doskonały, wszechstronny i dalekowzroczny sposób. Przywróćmy więc prawdę do naszego zrozumienia świata jaki nas otacza i poznajmy jak sytuacja i postępowanie Boga wyglądają naprawdę w świetle ustaleń mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji.

Zgodnie z moją Teorią Wszystkiego zwaną Koncept Dipolarnej Grawitacji, cały nasz świat fizyczny ma formę precyzyjnie działającego mechanizmu softwarowo-hardwarowego na „Rys. #J5” pokazanego w miejscu „egzekutora numer 6”. W mechaniźmie tym składową hardwarową jest struktura materialna celowo utworzona przez Boga z programowalnej przeciw-materii, której poprawne działanie sterowane jest przez składową softwarową będącą rezydującymi w owej przeciw-materii programami przygotowanymi przez Boga. Ten „egzekutor numer 6” rezyduje w cztero-wymiarowym świecie zwanym „przeciw-światem”, jaki istnieje odrębnie od naszego trzy-wymiarowego „świata fizycznego”. W swoich opracowaniach cały mechanizm tego egzekutora nr 6 najczęściej nazywam „Omniplanem”. Ów „Omiplan”, czyli także cały nasz świat fizyczny jaki on formuje i jakiego działaniem on steruje, składa się ogromnej ilości odrębnych, niezwykle cieniutkich warstewek, ponakładanych na siebie wzdłuż niekończenie długiej rozmiarowo osi „wgłębnej (G)” przeciw-świata (tj. wzdłuż jego czwartego wymiaru liniowego). Swą strukturą fizykalną Omniplan przypomina więc pomarszczony stos cieniutkich „naleśniczków” ponakładanych na siebie wzdłuż owej osi „wgłębnej (G)” przeciw-świata. W każdą z tych warstewek czy naleśniczków Bóg wprogramował „zamrożoną” w bezruchu jedną z niemal nieskończonych sytuacji całego naszego trzy-wymiarowego świata fizycznego – włącznie z wszystkimi obiektami istniejącymi w całym naszym świecie fizycznym w danej chwili czasowej reprezentowanej jedną warstewką czy naleśniczkiem. Każdy zaś z nas, to jest każdy z ludzi, instytucji i istot żywych, tj. każdy z egzekutorów numer 10 będących odbiorcami działań Boga, z częstotliwością egzekwowaną przez mechanizmy sterujące zawarte w jego genach przeskakuje swoją świadomością z jednej takiej warstewki (czy naleśniczka) do następnej. Pomiary jednej z osób (DM) współpracujących ze mną ustaliły, że częstotliwość owych przeskoków pomiędzy warstewkami Omniplanu jest równa którejś z harmonicznych od 11 Hz – po szczegóły patrz punkt #D2 ze strony o nazwie „immortality_pl.htm”. To przeskakiwanie każdy z nas (tj. każdy z egzekutorów nr 10, czyli odbiorców rządów i działań Boga) odbiera właśnie jako upływ naszego „ludzkiego czasu” – tj. sztucznego czasu zaprogramowanego dla nas przez Boga, w jakim my ludzie (i wszelkie inne istoty żywe) się starzejemy, a jaki w swych opracowaniach nazywam „nawracalnym czasem softwarowym”. W wyniku tego przeskakiwania, to co Bóg zaprogramował jako bezruchowe i podobne do sytuacji z pojedyńczej klatki filmowej, owe przeskoki naszej świadomości z warstewki do warstewki Omniplanu czynią ruchome, żywe i mające przebieg oraz cechy zmieniające się skokowo z upływem czasu – tak jak obraz w kinie zmienia się skokowo, ożywia i staje się ruchomy w wyniku szybkich przeskoków pojedyńczych klatek filmu z unieruchomionymi na nich sytuacjami. Powyższe wyjaśnienie budowy i działania Omniplanu stanowi też esencję i podsumowanie ustaleń Konceptu Dipolarnej Grawitacji o działaniu „ludzkiego czasu” oraz o budowie i działaniu naszego świata fizycznego – jakie to ustalenia wyjaśniam szerzej aż na całym szeregu swych stron internetowych (których przeczytanie przez osoby zainteresowane treścią niniejszego wpisu gorąco zalecałbym) – przykładowo wyjaśniam w punktach #J2, #C3 do #C4.1, oraz #D1 i #D2 ze swej strony o nazwie „immortality_pl.htm”, w punkcie #D3 swej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, a także m.in. we wstępie, punkcie #G4, a częściowo też punkcie #D4 swej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”. Z ustaleń tych wynika bardzo istotny dla nas wniosek, mianowicie, że wszystko co zdarza się w naszym świecie fizycznym już uprzednio Bóg uważnie i przewidująco wprogramował w warstewki czasowe swego Omniplanu – nic więc nigdy NIE zdarza się np. przez „przypadek”, a wszystko zawiera wpisane w siebie wielopoziomowe cele i informacje jakie Bóg zamierza tym osiągnąć i przekazać do naszej wiadomości.

Dzięki swemu Konceptowi Dipolarnej Grawitacji do chwili obecnej zdołałem już zgromadzić i opisać w swych publikacjach ogromny materiał dowodowy jaki potwierdza, że faktycznie opisany powyżej Omniplan został stworzony przez Boga w sposób na jaki go opisałem i działa tak jak go opisałem. Materiał ten zaprezentowałem relatywnie dobrze w innych swych publikacjach, zaś linki do niego można znaleźć w „skorowidz.htm”. Na jego temat istnieje też coraz więcej wideów w YouTube – tyle że trzeba znać mój Koncept Dipolarnej Grawitacji aby widea te móc poprawnie zrozumieć. Aby niepotrzebnie NIE wydłużać niniejszego wpisu, NIE będę tu już powtarzał opisów tych dowódow. Wspomnę tu tylko, że obejmują one m.in. empiryczne dowody: iż „ludzki czas” faktycznie upływa skokami, iż nasz czas jest nawracalny – bowiem wielu ludzi, istot, lub obiektów jest cofanych do tyłu w czasie lub przypadkowo „wypada” przez czasowe „portale” do czasów innych niż ich własne, iż cofnięcia „ludzkiego czasu” często zmieniają dookoła nas pamiętaną uprzednio rzeczywistość, iż istnieje „deja vu”, itd, itp.

Dzięki powyżej opisanej budowie i działaniu całego naszego świata fizycznego, wszystkie zachodzące w nim zdarzenia następują wyłącznie ponieważ uprzednio Bóg wprogramował je już do Omniplanu – czyli do „egzekutora nr 6” z „Rys. #J5ab”. Innymi słowy, na przekór tego co kłamliwie nam wmawiają naukowcy, kapłani, politycy, sceptycy, leniwcy, tumiwisicy, opluwacze, itp., w naszym świecie fizycznym absolutnie wszystko zachodzi wyłącznie z udziałem i pośrednictwem Boga. Wszakże ludzie oraz wszelkie stworzenia i obiekty, w świecie fizycznym realizują jedynie to co uprzednio Bóg już wprogramował w ów Omniplan – i to tylko kiedy w swym przeskakiwaniu przez kolejne warstewki (naleśniczki) „ludzkiego czasu” dotrą oni do warstewki czasowej (naleśniczka), w której zrealizowanie tego jest zaprojektowane i już wprogramowane. Następstwa ludzkiej drogi poprzez Omniplan też są wyłącznie takie jakie Bóg w niego wprogramował. W naszym więc świecie „wolna wola” ludzi wcale NIE polega na czynieniu tego co ludzie zechcą (wszakże uczynić mogą jedynie to czego uczynienie przez nich zostało uprzednio wprogramowane przez Boga do Omniplanu), a jedynie sprowadza się do wolności generowania tego co można nazywać „produktami działań odbiorcy”, a co na „Rys. #J5ab” pokazałem okręgami o numerach 2, 4 i 7 (czyli generowania wypacowaną przez nas „moralność (2)” w totaliztycznym jej rozumieniu jako „ochotniczej posłuszności z jaką wypełniamy nakazy i wymagania Boga” opisane w treści Biblii – patrz totaliztyczna definicja moralności z punktu #B5 strony „morals_pl.htm”, a także przysparzania naszej „wiedzy (4)” oraz manifestacji „fizykalnych dokonań (7)” – które wprawdzie realizuje Bóg, jednak w większości normalnych przypadków czyni to zgodnie z naszymi wysiłkami i zamiarami). Odnotuj tutaj, że każdy z owych „produktów działań odbiorcy” ma liczne składowe – przykładowo składowymi „moralności (2)” są nasze: pamięć, myśli, uczucia, postawy, nastawienia, intencje, wypowiedzi, niektóre cechy charakteru, itp., jakie w „odbiorcy (10)” są indukowane przez każde zdarzenie, zaistnienia którego odbiorca ten będzie świadomym. Innymi słowy, zgodnie z ustaleniami mojej Teorii Wszystkiego zwanej Koncept Dipolarnej Grawitacji, absolutnie wszystkimi „zdarzeniami” jakie dotykają poszczególnych ludzi bezpośrednio zarządza „los” i „przeznaczenie” tych ludzi uprzednio wpisane przez Boga w warstewki czasowe Omniplanu, natomiast bezpośrednia „wolna wola” ludzi ogranicza się wyłącznie do wolności zaledwie myśli, uczuć, postaw, itp., jakie owe dotykające ich zdarzenia w nich zaindukują. Jednak na szczęście dla ludzi, z pomocą połączenia 1 z 10 (tego czerwonego) z „Rys. #J5ab”, Bóg uważnie śledzi i analizuje każdą myśl i każde uczucie jakie indukują w poszczególnych ludziach zachodzące zdarzenia. Wszakże fragment programu Boga jest zapisany w 12-tym poziomie pamięciowym każdej drobiny przeciw-materii, z jakiej uformowana została materia naszego świata – po szczegóły patrz punkty #D3 i #A0 z mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Stąd Bóg śledzi „od wewnątrz” absolutnie wszystko co dzieje się w każdej cząsteczce ciała i umysłu każdego z nas. Na podstawie też znajomości treści ludzkich doznań, uczuć i myśli, Bóg odpowiednio przeprogramowuje Omniplan. Jeśli więc swymi moralnymi myślami i uczuciami ludzie ci zasłużą sobie na odpowiednio korzystne dla nich następstwa, Bóg tak wprogramowuje w Omniplan przyszłe zdarzenia, że zdarzenia te wynagradzają ich uprzednie myśli i uczucia. W ten sposób, chociaż ludzka „wolna wola” NIE daje im bezpośredniego wpływu na zdarzenia jakie ich dotkną w przyszłości, faktycznie sprzężenie zwrotne ich „wolnej woli” (tj. ich myśli, uczuć, postaw, modlitw, itp.) z przeprogramowaniami wprowadzanymi przez Boga do Omniplanu, powoduje iż pośrednio ta ludzka „wolna wola” wpływa jednak na to co każdego spotyka, tyle że wpływ ten działa jako rodzaj łańcucha „przyczynowo-skutkowego” idącego od ludzkich myśli, uczuć, itp. – zaindukowanych danymi zdarzeniami, poprzez analizy i decyzje Boga wiodące do przeprogramowania Omniplanu, a w końcu do zdarzeń jakie Bóg wprogramował do przyszłości (lub do przeszłości) owych ludzi po poznaniu ich myśli, uczuć, postaw, intencji, itp.

Wyjaśniając naszą drogę przez „ludzki czas” zamodelowany Omniplanem, mam obowiązek aby dodatkowo tu wyjaśnić, że zgodnie z Biblią każdą osobę Bóg aż kilkakrotnie cofa w czasie do tyłu. Aby jednak NIE dostarczać gotowych rozwiązań dla leniwców i nieuków, oraz aby NIE łamać niczyjej „wolnej woli”, fakt owego aż kilkakrotnego cofania każdego z nas, podobnie jak każdy inny istotny fakt jaki decyduje o naszym awansie świadomościowym i cywilizacyjnym, Biblia przekazuje nam tylko w zakodowany sposób w wersetach 33:25-30 z „Księgi Hioba”. Czyli dla zrozumienia owych wersetów, najpierw trzeba (tak jak ja) intelektualnie odkryć (lub zaakceptować moje odkrycie), iż faktycznie jesteśmy aż wielokrotnie cofani w czasie. Dobrze zaszyfrowaną informację zawartą w owych wersetach ja dokładniej i szerzej zinterpretowałem w punkcie #B4.1 ze swej strony „immortality_pl.htm”. Ta bowiem wiedza o fakcie naszego powtarzalnego bycia cofanym w czasie przez Boga, jest dla nas ogromnie istotna z powodów dotychczas błędnego zrozumienia przez ludzi pojęć „przyszłość” i „przeszłość”. Wszakże to co Bóg zadecyduje w wyniku analizy czyjegoś dojrzałego lub końcowego życia, może dla tej osoby zostać potem wprogramowane do Omniplanu np. w „ludzkie czasy” jej dzieciństwa lub nauki – zaś wyegzekwowane ponownie po cofnięciu tej osoby do owych czasów. Owo aż kilkakrotne cofanie ludzi w czasie przez Boga powoduje więc, że pojęcia „przyszłość” i „przeszłość” istnieją jedynie przy mierzeniu upływu czasu zgodnym z tzw. „nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata” – który to absolutny „czas atomów i minerałów” zawsze upływa wyłącznie do przodu. Natomiast nasz „czas ludzki” może zarówno upływać do przodu jak i być cofany do tyłu. Dla nas więc „przyszłością” – w zrozumieniu tamtego czasu absolutnego, może też być nasza „przeszłość”. Przykładowo, w Omniplan ludzi, którzy są głusi na głos swego sumienia i stąd co do których w ich dorosłym życiu Bóg utraci już nadzieję na ich właściwe wychowanie, ich śmierć może zostać wprogramowana do ich lat dziecięcych i zrealizowana po ich cofnięciu do czasu dzieciństwa – tak jak opisałem to np. w punkcie #D3 strony „god_istnieje.htm”.

Oczywiście, powyższy opis powszechnego u dzisiejszych ludzi błędnego zrozumienia pojęć „przeszłość” i „przyszłość” jest tylko jednym z ogromnej liczby spraw jakie wymagały zbadania, przedefiniowania i zrozumienia po wypracowaniu mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji – która była pierwszą i dzisiaj nadal jedyną teorią dostępną dla ludzi, jaka ujawniła nam m.in. prawdę o budowie i działaniu świata fizycznego oraz czasu. Przykładem kolejnej podobnie złożonej sprawy jest zidentyfikowanie i opisanie mechanizmu jaki Bóg używa aby zawsze wypracować, wytestować i wdrożyć do użytku ludzi najbardziej optymalne (tj. używając wyrażenia z Biblii – najbardziej „bardzo dobre”) i jednocześnie zgodne z planami Boga rozwiązania dowolnego problemu jaki zaistniał w naszym świecie fizycznym. (Które to najoptymalniejsze i stąd faktycznie „bardzo dobre” rozwiązania Boga, ludzie potem z uporem maniaków będą psuli swoimi krótkowzroczymi „usprawnieniami”, tak jak już popsuli np. oryginalnie bardzo dobre: żywność, wodę i swoje ciała – co wyjaśniłem szczegółowiej m.in. w punktach #A1 do #A5 ze swej strony o nazwie „cooking_pl.htm”, na całej stronie o nazwie „woda.htm” i w punkcie #I3 strony o nazwie „healing_pl.htm”.) O tym mechaniźmie „testującym” i o jego działaniu dotychczas NIE doszukałem się ani jednej wzmianki w Biblii, oraz ani jednej wskazówki w otaczającej nas rzeczywistości. Jednak moje doświadczenie życiowe, naukowy trening, oraz empiryczna wiedza jaką zdobyłem w trakcie błąkania się po świecie „za chlebem” i konieczności wykładania na poziomie profesorskim wszystkich odmiennych dyscyplin jakie moi pracodawcy zlecali mi wykładać (np. wykładania inżynierii mechanicznej, obrabiarek i narzędzi, obrabiarek sterowanych numerycznie, systemów napędowych, obróbki, miernictwa, komputeryzacji, mechaniki klasycznej, programowania, języków komputerowych, elektroniki, fizyki, matematyki, elektrotechniki, logiki, rysunku technicznego, CAD, inżynierii softwarowej, oraz kilkudziesięciu jeszcze innych), jednoznacznie mi podpowiadają, że taki mechanizm wypracowywania, testowania i wdrażania Bóg musi posiadać i używać. Skoro jednak NIE mam żadnych zewnętrznych wskazówek jak taki mechanizm mógł zostać przez Boga stworzony, ani „jak” i „gdzie” on działa, w sprawie jego zidentyfikowania i opisania także użyję takiej samej metody rozwiązywania zagadek otaczającej nas rzeczywistości, jaką nawykłem używać „hobbystycznie” podczas dokonywania niemal wszystkich swoich odkryć naukowych. Mianowicie, najpierw rozważę jak ja bym tę sprawę rozwiązał gdybym był w sytuacji w jakiej zachodzi potrzeba jej rozwiązania, potem wkomponuję to rozwiązanie w strukturę modeli zilustrowanych na „Rys. #J5”, w końcu zaś zacznę szukać materiału dowodowego jaki pozwoli mi potwierdzić poprawność moich modeli oraz korygować lub dopracowywać te ich szczegóły, jakie NIE są jeszcze zgodne z empirycznymi dowodami na które się natknę. Używając tej metody rozwiązywania zagadek natury, moja wiedza i doświadczenie już mi podpowiadają, że jedyny sposób na jaki daje się sporządzić taki efektywnie działający boski mechanizm wypracowywania, testowania i wdrażania optymalnych rozwiązań problemów naszego świata fizycznego, wymaga aby główną składową owego mechanizmu stanowił softwarowy model całego naszego świata fizycznego, czyli „kopia Omniplanu”. Model ten na „Rys. #J5” pokazuję w pozycji „egzekutor numer 11” – jakiego istnienie jest dokładnie ukryte przed ludzmi, zaś jakiego działanie wypracowuje, testuje i wspiera działanie najważniejszego dla nas „egzekutora numer 6” (czyli wspiera działanie faktycznego Omniplanu). Jednocześnie mój Koncept Dipolarnej Grawitacji implikuje, że jedynym miejscem gdzie ta „kopia Omniplanu” daje się fizycznie umiejscowić, jest drugi kierunek przebiegu „wgłębnej (G)” osi czwartego wymiaru przeciw-świata – tj. kierunek przeciwstawny do kierunku „ku górze” w jakim Bóg programuje kolejne warstewki (naleśniczki) czasowe Omniplanu i naszego świata fizycznego. Wszakże owa oś „wgłębna (G)” przeciw-świata rozciąga się w nieskończoność w obu swych kierunkach. Tymczasem od kiedy w trakcie bibilijnego Wielkiego Potopu Bóg przetworzył ciała ludzi z życia w „nienawracalnym czasie absolutnym wszechświata” na życie w „nawracalnym czasie softwarowym”, owe warstewki czasowe w Omniplanie są progamowane i nakładane tylko w kierunku „pod górę” naszego świata fizycznego. Stąd kierunek „w dół” począwszy od momentu zerowego w czasach Wielkiego Potopu, NIE jest używany do bezpośredniego zarządzania światem fizycznym w jakim my faktycznie żyjemy. Bóg miał więc możność umieszczania w tym drugim kierunku „w dół” owej „testowej” kopii, czy wersji, całego Omniplanu dla naszego świata fizycznego – zawierającej kopie wszystkiego co istnieje w naszym świecie fizycznym, w tym kopie wszystkich warstewek (naleśniczków) czasowych Omniplanu, oraz kopie każdego z nas. Tyle, że wszystkie owe kopie z „testowej wersji Omniplanu” NIE żyją tak jak my, a jedynie są używane do testowania i do wypracowywania najoptymalniejszych rozwiązań problemów. Oczywiście, nazywanie tu tamtej „testowej wersji Omniplanu” terminem „kopia” naszego świata fizycznego (tj. kopią Omniplanu), jaką dla wytłumaczenia jej ludzkim językiem zmuszony jestem tu używać w celu opisywania owego „świata testowego”, jest znaczną niedoskonałością. Wszakże tamta dodatkowa kopia Omniplanu z kopią całego naszego świata fizycznego musi mieć zupełnie odmienne oprogramowanie od naszego. Oprócz bowiem oprogramowania praw fizycznych, wszystkich obiektów i istot, oraz psychiki, historii i cech każdego z nas, jakie tam będą niemal identyczne jak w naszym świecie fizycznym, musi tam być dodane oprogramowanie, które przykładowo po każdym zakończeniu przebiegu testowego jakim Bóg wypracuje jakieś najoptymalniejsze (tj. najbardziej „bardzo dobre”) rozwiązanie dla określonego problemu pojawiającego się w naszym świecie fizycznym, oprogramowanie tamtego „świata testowego” musi być w stanie automatycznie przywrócić stan tamtego świata testowego dokładnie do stanu naszego świata fizycznego. Ponadto, aby móc szybko wypracowywać najlepsze rozwiązania problemów naszego świata, tamta kopia Omniplanu i świata fizycznego musi działać tysiące razy szybciej niż egzemplarz faktycznego Omniplanu i faktycznego naszego świata fizycznego. Z moich dawnych badań UFO-nautów (tj. boskich „aniołów śmierci” – po szczegóły patrz punkt #G1, 1 z puntu #B2 i 3 z puntu #A2 strony „2030.htm” oraz patrz punkt #M1 strony o nazwie „antichrist_pl.htm”) wynikało, że cały proces wyszukiwania i testowania „bardzo dobrego” rozwiązania dla jakiegoś problemu naszego świata fizycznego, typowo trwał wtedy około dwóch „ludzkich tygodni” – podczas gdy w naszym Omnipanie działanie naszego świata aż do „końca świata” mającego nastąpić dopiero w, lub po, roku 2656, ciągle wówczas wymagało upłynięcia co najmiej 650 „ludzkich lat”. Warto tu też dodać, że ową „kopię testową Omniplanu (11)” Bóg zaprogramował dopiero po, lub w trakcie, bibilijnego potopu. Niektóre przesłanki sugerują, że przed bibilijnym potopem jego rolę prawdopodobnie spełniała sąsiadująca z Ziemią planeta Mars. (Odnotuj, że aby NIE zwiększać i tak sporej już objętości opisów z niniejszego wpisu, jeśli w przyszłości natknę się na jakiś materiał dowodowy, iż w niniejszym opisie jestem na właściwej drodze do poznania i opisania prawdy o „kopii Omniplanu” używanej przez Boga jako mechanizm do wypracowywania, testowania i wdrażania optymalnych, tj. bardzo dobrych i ponadczasowych, rozwiązań problemów świata fizycznego, wówczas ów materiał dowodowy zaprezentuję w jakimś innym miejscu swych opracowań, zaś poniżej wstawię tylko link, który wskaże czytelnikom gdzie ów materiał dowodowy mogą odnaleźć.)

Niezaleźnie od opisanych powyżej „egzekutorów”, omawiany tutaj boski system zarządzający zawiera jeszcze „otaczającą nas rzeczywistość (9)”, która wywiera najróżniejszy rodzaj nacisków na jeszcze jeden egzekutor, tj. na „odbiorcę (10)”, czyli na każdego z nas.

Kolejna kategoria trzech istotnych narzędzi Boga składających się na opisywane tu systemy, to „mechanizmy zarządzające” – na „Rys. #J5” pokazywane jako ponumerowane zarysy „serc” dla „schematu wzrostu”, lub „tarcz” dla „schematu upadku”. W swym systemie zarządzania z „Rys. #J5ab” Bóg ustanowił trzy z tych mechanizmów, mianowicie boski „wymiar sprawiedliwości (3)”, boskie „cele, plany i intencje (5)”, oraz boskie „nakazy i wymagania (8)” – wyjaśniane nam dokładniej treścią Biblii.

Wzięte razem i połączone w konsystentnie działający system wszystkie opisane powyżej składowe uzyskały działanie jakie stopniowo przysparza wiedzę Bogu i powoduje wzrost świadomościowy i cywilizacyjny osób i instytucji, które są posłuszne nakazom i wymaganiom Boga opisywanym w Biblii. Jako taki, system „a priori” pokazany na „Rys. #J5ab” można nazwać „schematem wzrostu”.

Aby zrozumieć działanie tego obrazowanego „schematem wzrostu” z „Rys. #J5ab” boskiego systemu rządzenia ludźmi i instytucjami, wystarczy z moich opisów Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu poznać działanie i wzajemne współdziałanie każdej z używanych w nim składowych. Przykładowo, jeśli w otaczającej nas rzeczywistości (9) zajdzie jakieś zdarzenie, które wprowadzi coś nowego (zmianę) do moralności (2) rozpatrywanego odbiorcy (10) – tj. do moralności osoby lub instytucji z operatora nr 10, wówczas owa zmiana natychmiast będzie odnotowana przez Boga dzięki kanałom nieustannego śledzenia myśli, postaw, uczuć, itp., owego odbiorcy (tj. kanałom łączącym 1 z 2 i z 10 pokazanym czerwonym kolorem), w rezultacie pobudzając Boga (1) i boski system sprawiedliwości (3) do wypracowania i do wytestowania w kopii Omniplanu (11) najoptymalniejszych zmian w przyszłych zdarzeniach, poczym wprogramowania tych zmian do Omniplanu (6), jakie to zmiany spowodują sobą zmianę otaczającej mas rzeczywistości (9), a stąd i zmianę losów i sytuacji rozpatrywanego odbiorcy (10) – tj. losów i sytuacji rozpatrywanej osoby albo instytucji. W podobny sposób zmiany losów i sytuacji odbiorcy spowodują także zmiany w jego wiedzy (4) lub/oraz dokonaniach (7).

Zaskakujące i zagadkowe w moim „schemacie wzrostu” z „Rys. #J5ab” jest, że na przekór iż ja schemat ten wypracowałem dzięki swym odkryciom wynikającym z Konceptu Dipolarnej Grawitacji, czyli niezależnie od podobnych schematów omawianych w literaturze, jego struktura i działanie wykazują intrygujące podobieństwo do tzw. „drzewa życia” z systemu zwanego „kabała”. Mnie samego bardzo zdziwiło i zastanowiło odkrycie tego intrygującego podobieństwa. Zacząłem więc poszukiwać powodów skąd ono mogło się wziąść. W wyniku tych poszukiwań doszedłem do wniosku, że powodem zapewne jest pochodzenie kabały. Zgodnie bowiem z literaturą, kabała została ujawniona starożytnym Izraelitom przez Eliasza – tj. przez tego samego sprawdzonego już aż w dwukrotnym poprzednim działaniu na Ziemi „żołnierza Boga”, o którym wyjaśniam w „części #H” swej strony „2030.htm”, że zarówno bibilijny werset 9:12 z „Ewangelii św. Marka”, jak i przepowiednie Indian Hopi, dosyć zgodnie nas informują, że będzie on ponownie przysłany na Ziemię przed nadchodzącą zagładą aby ponaprawiać wszystko co ludzie popsuli. Co dosyć ciekawe, dawniej, w tym w czasach Eliasza, drzewo życia kabały NIE zawierało „egzekutora numer 11” – do dzisiaj zresztą NIE umieszczanego na sporej proporcji drzew życia wystawianych w internecie. To, wraz z brakiem jej opisu w Biblii, zdaje się sugerować, że „testowa kopia Omniplanu” zaczęła być używana przez Boga relatywnie niedawno. Przez kilkaset też pierwszych lat po ujawnieniu kabały przez Eliasza, wiedza o niej była przekazywana jedynie ustnie, bez sporządzenia jakiegokolwiek dokumentu pisanego który by utrwalał jej działanie. W trakcie więc tego jej ustnego przekazywania zapewne wiele elementów kabały zostało wypaczonych i pozmienianych. Stąd nawet gdyby oryginalnie Eliasz przekazał ludziom z pomocą kabały opisywany tutaj i pokazany na „Rys. #J5” ogromnie istotny dla ludzi boski mechanizm zarządzania zdarzeniami naszego świata fizycznego i życia, ciągle owe późniejsze wypaczenia i zmiany jej rozumienia powprowadzane ustnie do niej przez dalszych użytkowników zamieniłyby ją w jedynie to co opisują dzisiejsze źródła literaturowe i mistycy.

Niestety, kłamliwe twierdzenia dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej wyjaśniają działanie postulowanego przez tą naukę „świata bez Boga” (tj. naszego świata fizycznego) zupełnie inaczej (i błędnie) niż wyjaśnione powyżej działanie odkryte i opisane dopiero dzięki mojemu Konceptowi Dipolarnej Grawitacji. Wszakże zgodnie z owymi błędnymi (a stąd niemożliwymi do dowiedzionymi jako poprawne) twierdzeniami dzisiejszej oficjalnej nauki, wszystkie zdarzenia zachodzące w całym „naukowym wszechświecie” wywoływane są NIE przez działanie Omniplanu, a przez działanie „przypadków” (w twierdzeniach nauki pełniących rolę „egzekutora (6)”) – przykładowo przez przypadkowy „wielki bang”, przypadkowe zadziałania praw natury, przypadkowe zdarzenia, przypadkowe wyewoluowanie się żyjątek i ludzi, przypadkowe działania ludzi czy innych ludzko-podobnych istot myślących (co do istnienia których to istot oficjalna nauka ateistyczna nadal jednak NIE ma pewności), itp. W takim więc rządzonym przypadkami „świecie bez Boga”, opisywanym teoriami i stwierdzeniami dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej, jakoby nic NIE jest realizowane rękami Boga. Bóg więc NIE jest w nim wogóle potrzebny. Wraz zaś z brakiem potrzeby Boga, w tym zmyślonym przez naukę i nierealnym świecie NIE są też potrzebne ani prawa i wzorce moralności, ani przestrzeganie nakazów i wymagań Boga, ani poszerzanie wiedzy, ani dbałość o naturę, ani oczywiście miłość i opieka nad innymi bliźnimi, itp. Aby zaś wbrew zaprzeczającym nauce manifestacjom otaczającej nas rzeczywistości wmuszać ludzion wiarę w poprawność takiego naukowego „świata bez Boga”, oficjalna nauka ateistyczna ucieka się do „kłamstwa” pełniącego dla niej rolę „egzekutora (11)” – który w boskim mechaniźmie zarządzania jest używany do testowania poprawności każdego z rowiązań. (Przykładami tego „kłamstwa”, jakie już zostały zdemaskowane przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji, mogą być: (1) że jakoby Bóg NIE istnieje, pomimo że opublikowanych jest już wiele dotychczas przez nikogo niepodważonych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga – patrz #G2 i #G3 strony „god_proof_pl.htm”; (2) że jakoby wszechświat ma skończone wymiary i czas istnienia, oraz że właśnie się rozpręża, pomimo że niezmienność praw fizycznych i cech materii poświadcza inaczej – patrz #D4 strony „dipolar_gravity_pl.htm”; (3) że „perpetuum mobile” jakoby NIE daje się zbudować, pomimo że od 1150 roku znane jest na Ziemi doskonale działające w tej funkcji „Koło Bhaskara” – patrz punkty #J1 do #J3 z mojej strony „free_energy_pl.htm”; (4) że jakoby telepatia NIE istnieje zaś fale telepatycznie to fale grawitacyjne, pomimo tego co dokumentuję między innymi w #E1.1 i #F1 swej strony „telepathy_pl.htm”; (5) że jakoby atomy i nieożywiona materia starzeją się zgodnie z upływem tego samego rodzaju czasu co człowiek i inne żywe stworzenia, pomimo tego co wyjaśniam w niniejszym punkcie oraz w #C3 do #C4.1 strony „immortality_pl.htm”; a ponadto aż cały szereg jeszcze innych kłamstw oficjalnej nauki ateistycznej, opisy jakich polinkowałem ze swej strony o nazwie „skorowidz.htm”.) Wszakże w przeciwieństwie do Boga, oficjalna nauka ateistyczna NIE posiada żadnego modelu czy mechanizmu, jaki sprawdzałby w działaniu jej szkodzące ludzkości „usprawnienia” naszego świata fizycznego, jak będą one się spisywały w długotrwałym przebiegu czasu – co doskonale ilustruje nam np. bezrozumne wprowadzenie przez nią do powszechnego użycia antybiotyków, plastyku, pestycydów, chemikalii, teorii względności, oraz innych niefortunnych wytworów – czego opłakane skutki widzimy już dzisiaj. Z braku zaś takiego mechanizmu, w jego roli nauka używa kłamstwa – którym ukrywa swoje błędy i szkodliwość. (W podobny sposób, z braku jakichkolwiek sprawdzeń, sporo innych dzisiejszych instytucji kluczowych też używa kłamstwa – to dlatego w swoich kampaniach wyborczych w Polsce ja postulowałem nadanie specjalnej funkcji urzędowi Prezydenta, tak aby wszystkie decyzje i działania rządu były sprawdzane czy są one zgodne z treścią Biblii lub są kopią rozwiązań Boga, ani czy NIE są przeciwstawne do metod działania Boga – wszakże Biblia oraz kopiowanie metod działania i rozwiązań Boga, dla nas ludzi nadal stanowi najdoskonalsze wzorce i wymogi dalekowzrocznie poprawnego działania.) W oczach dzisiejszych naukowców nasz świat fizyczny jest więc jak „dzicz”, gdzie każdy zjada każdego, liczy się wyłącznie bogactwo, sława i władza, przetrwać zaś w nim jakoby mogą jedynie ci najsilniejsi – którzy potrafią pogryźć swych bliźnich w najboleśniejszy sposób i okłamywać ich w najbardziej przekonywujący sposób, zaś gdzie kluczowe instytucje rządzące tym światem używają upadkowo zorientowanych narzędzi zilustrowanych na „Rys. #J5de”. Jako takiego, działanie tego upadkowego świata wymyślonego i upowszechnianego przez oficjalną naukę ateistyczną, zaś realizowanego obecnie przez niemal wszystkie inne kluczowe instytucje ludzkości, NIE może być obrazowane „schematem wzrostu” pokazanym na „Rys. #J5ab”, a musi być obrazowane odmiennym „schematem upadku” pokazanym na „Rys. #J5de”, zaś skrótowo opisanym i wyjaśnionym pod tamtymi rysunkami. Zrozumienie jego działania też jest łatwe, jeśli rozumie się działanie omówionego uprzednio „schematu wzrostu”, oraz jeśli pozna się z moich opisów Konceptu Dipolarnej Grawitacji i filozofii pasożytnictwa działanie wszystkich jego elementów składowych.

Wielka szkoda, że w dzisiejszych czasach jedynie bardzo nieliczni nieskorumpowani jeszcze zwykli ludzie (jednak już NIE: skorumpowani kapłani, naukowcy, politycy przy władzy, itp.) interesują się opisanym tu wyjaśnieniem „jak” i z „pomocą czego” Bóg rządzi naszym światem fizycznym. Wszakże wiedza na ten temat pozwala poznać i zrozumieć co jest najważniejsze w naszym życiu i świecie, stąd na wypełnianie czego należy zwracać największą uwagę. Ponadto, wiedza ta pozwala przykładowo na porównywanie działania „schematu wzostu” z „Rys. #J5ab”, ze „schematem upadku” z „Rys. #J5de”. Wszakże w dzisiejszych czasach, niezależnie od oficjalnej nauki ateistycznej, po zaledwie niewielkich zmianach, ów „schemat upadku” używany jest także przez praktycznie wszystkie inne kluczowe instytucje ludzkości – np. przez rządy, administracje państwowe, religie, systemy finasowe, banki, opiekę zdrowotną, podatki, przemysł, organizacje międzynarodowe, itp., powodując ich upadki, a stąd i spychanie ludzkości ku zagładzie. Porównanie więc „schematów upadku” owych instytucji, z działaniem „schematu wzrostu” pokazanego na „Rys. #J5ab”, uświadamiałoby powody i mechanizmy ich upadkowego postępowania, a stąd pozwalało zatrzymać dalsze szkodzenie ludzkości przez te kluczowe instytucje poczym stopniowo przekierować je na postępowanie wzrostowe. To z kolei zapewne zapobiegłoby nadejściu zagłady ludzkości 2030 roku – opisywanej dokładniej na mojej stronie o nazwie „2030.htm”.

Raportowane w niniejszym wpisie ustalenia mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji na temat używanego przez Boga systemu zarządzania ludźmi i instytucjami wiodą do szokującego wniosku. Ustalenia te ujawniają bowiem, że rzeczywistość w jakiej żyjemy działa zupełnie odwrotnie niż zdaje się nam to podpowiadać codzienne doświadczenie oraz niż bazując na wysoce mylącym podejściu „a posteriori” do badań wierzy i rozgłasza cała instytucja obecnej oficjalnej nauki ateistycznej. Mianowicie ów szokujący wniosek stwierdza, że absolutnie żadne zdarzenie z naszego świata fizycznego NIE zachodzi przez „przypadek”, przez działanie sił natury, ani ponieważ my ludzie (lub inne stworzenia) je zrealizowaliśmy, a wszystko co się zdarza zaistniało, uzyskało przebieg jaki nam się ujawnia, oraz generuje wyniki jakie poznajemy, tylko i wyłącznie ponieważ Bóg wcześniej to wprogramował do Omniplanu w sposób aż tak dalekowzroczny, nadludzko inteligentny, oraz wyczerpująco posprawdzany na testowej kopii Omniplanu, iż zawsze wiedzie to do wzrostu i postępu zarówno indywidualnych ludzi, jak i ludzkości oraz całego świata fizycznego. Jedynymi zaś powodami dla których my ludzie odnosimy wrażenie, iż to NIE Bóg, a owe wszystkie inne przyczyny realizują każde zdarzenie, jest zbór nadrzędnie inteligentnych zasad i metod, które Bóg rozważnie przestrzega przy realizowaniu każdego zdarzenia, tak aby dzięki ich przestrzeganiu uniknąć łamania czyjejkolwiek „wolnej woli”.

Rys. #J5a-g: Poniżej pokazane są schematy ilustrujące zasadnicze podobieństwa i różnice w budowie i działaniu systemu mechanizmów rządzących przebiegiem i efektami życia pojedyńczych ludzi lub instytucji w przykładach dwóch zasadniczych podejść filozoficznych do badań, mianowicie: (1) w podejściu „a priori” stosowanym przez moją Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji oraz przez wynikającą z niej nową „naukę totaliztyczną”, a także (2) w podejściu „a posteriori” stosowanym przez starą, monopolistyczną, oficjalną naukę ateistyczną.

Każdy z obu pokazanych poniżej przykładów systemów działa na tej samej zasadzie posługiwania się trzema odmiennymi rodzajami ponumerowanych elementów lub narzędzi, mianowicie: (a) „egzekutorów” pokazanych poniżej jako prostokąty, (b) „mechanizmów zarządzających” – pokazanych poniżej jako „serca” lub „tarcze”, oraz (c) „produktów działań odbiorcy” – czyli produktów życia zarządzanych tym systemem ludzi i instytucji – pokazanych poniżej jako okręgi. Poszczególne z tych składowych połączone są ze sobą „kanałami przesyłu” w formie odcinków linii prostej, zaś w schematach wzrostu „egzekutor numer 1” jest dodatkowo połączony bezpośrednio z każdym innym elementem za pomocą czerwonego „kanału nadzoru i komunikowania się” o łukowatym przebiegu.

W tym miejscu czuję się w obowiązku aby nadmienić, że kiedy identyfikowałem, badałem i opisywałem oba poniższe systemy, zaintrygowało mnie ich podobieństwo do tzw. drzewa życia rysowanego i opisywanego przez osoby praktykujące kabałę. Wszakże „drzewo życia” posiada wszystkie elementy moich „schematów wzrostu”, tyle że nieco inaczej skonfigurowane, ponazywane, oraz połączone ze sobą – np. posiada ono nawet owe czerwone „kanały nadzoru i komunikowania się”, jakie np. na ostatnim „Rys. 8 – Drzewo Życia” ze strony aetherius.pl/notatki-o-kabale-drzewo-zycia/ są pokazane niebieskimi wektorami ze strzałkami. O owej „kabale” zaś wiadomo, że wśród starożytnych Izraelitów upowszechnił ją ten sam już dwukrotnie sprawdzony w działaniu „żołnierz Boga” w Biblii zwany Eliasz, o którym w „części #H” swej strony „2030.htm” wyjaśniłem, iż zarówno bibilijny werset 9:12 z „Ewangelii św. Marka”, jak i przepowiednie Indian Hopi, dosyć zgodnie nas informują, że będzie on ponownie przysłany na Ziemię przed nadchodzącą zagładą aby ponaprawiać wszystko co ludzie popsuli. Niestety wiedza Eliasza na temat kabały przez pierwszych kilkaset lat była upowszechniana wyłącznie ustnie. Natomiast zgodnie z moimi badaniami np. tych z religii, które też początkowo NIE miały formy pisanej, a były powtarzane z ust do ust w formie mówionej (np. religii NZ Maorysów, czy oryginalnych religii Grecji oraz Rzymu), takie ustne powtarzanie typowo znacząco wypacza wiele istotnych szczegółów i zastępuje je pomysłami powtarzających. Moja osobista hipoteza na ten temat jest więc taka, że faktycznie to kabała Eliasza oryginalnie starała się ujawnić ludziom (dla późniejszego kopiowania w celu optymalnego rozwiązywania przyszłych ludzkich problemów) racjonalny opis tego samego sprawdzającego się jako niezawodny boskiego systemu zarządzania losami ludzi i instytucji, który obecnie ja staram się pokazać i opisać w niniejszym wpisie. Tyle, że powprowadzane do niej późniejsze wypaczenia i ludzkie pomysły z czasem zamieniły ją w owo narzędzie magii i mistyki, za jakie kabałę uważa się obecnie.

Dziękuję tu Dominikowi Myrcik, za wygenerowanie swym komputerem pokazanych poniżej schematów. Moje ręczne ich wykonywanie NIE bardzo nadaje się bowiem do internetowego pokazywania – co staram się zilustrować i podkreślić swym „Rys. #J5f” poniżej.

#J5a
Rys. #J5a: Ogólnikowy schemat wzrostu. Ilustruje on ogólną budowę i działanie stworzonego przez Boga wzrostowego systemu zarządzania życiem pojedyńczych ludzi i instytucji, odkryty, zidentyfikowany i opisany przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji. To ten schemat z jakichś intrygujących powodów jest zdumiewająco podobny do „drzewa życia” z „kabały” ujawnionej ludziom przez bibilijnego Eliasza.

#J5b
Rys. #J5b: Przykład opisowej wersji „schematu wzrostu”, który dzięki mojemu podejściu „a priori” do badań został odkryty, zidentyfikowany i opisany ustaleniami Konceptu Dipolarnej Grawitacji jako system zarządzania przez Boga życiem indywidualnych ludzi i instytucji. Ten opisowy schemat wzrostu powstał poprzez uzupełnienie niebieskimi nazwami opisowymi ponumerowanych operatorów (tj. okręgów, prostokątów i serc) ze schematu tego samego systemu wzrostowego ogólnikowo zilustrowanego na „Rys. #J5a”. Opisowe nazwy przyporządkowane do poszczególnych jego operatorów wynikają z działania boskich narzędzi jakie opisałem powyżej w tym wpisie, zaś jakie stwierdzają co następuje: 1 = Bóg (nadawca), 11 = testowa kopia Omniplanu, 2 = moralność odbiorcy, 3 = Boski wymiar sprawiedliwości, 4 = wiedza odbiorcy, 5 = cele, plany i intencje Boga, 6 = Omniplan, 7 = dokonania odbiorcy, 8 = nakazy i wymagania Boga, 9 = otaczająca nas rzeczywistość, 10 = zarządzana wzrostowo osoba lub instytucja (odbiorca).

#J5c
Rys. #J5c: Opisane „drzewo wzrostu” narysowane z zachowaniem tej samej konfiguracji jego elementów składowych, jaką typowo używają dzisiejsi praktykujący kabałę podczas rysowania ichnich drzew życia. Drzewo to jednak zostało celowo tak opisane, aby obrazowało objaśniany tutaj system zarządzania przez Boga życiem indywidualnych ludzi i instytucji. To opisane „drzewo wzrostu” jest tu pokazane w celu zilustrowania, że opisowa wersja „schematu wzrostu” z „Rys. #J5b” wykazuje istnienie dokładnie tych samych elementów i ich wzajemnych oddziaływań (połączeń) jak „drzewo życia” z kabały ujawnionej ludzkości przez bibilijnego Eliasza – co podpiera moją hipotezę, że kabała oryginalnie reprezentowała raport o systemie narzędzi używanych przez Boga dla zarządzania ludzkością. Odnotuj tu jednak, że pokazana powyżej konfiguracja „drzewa życia” rysowanego przez praktykujących kabałę posiada kilka niedoskonałości w porównaniu ze „schematem wzrostu” z „Rys. #J5ab”. Przykładowo, niewłaściwe umiejscowione jej operatory o numerach (11), (6) i (9) uniemożliwiają podzielenie tego drzewa granicami (G) i (Z) z „Rys. #J5ab” na owe trzy atrybutowo odmienne segmenty, tj. na: (górny – leżący ponad G) dotychczas niepoznawalny dla ludzi, (środkowy – pomiędzy G i Z) rozumowo poznawalny, bo zdalnie zarządzający ludźmi, oraz (dolny – poniżej Z) fizykalnie poznawalny dla ludzi (w tym poznawalny, chociaż błędnie, nawet dla dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej). Ponadto użycie w kabale „kanałów przesyłu” łączących (6) z (7) i (8), błędnie reprezentuje obecność programów Boga w 12-tym poziomie pamięci każdej drobiny przeciw-materii formującej wszelką materię, a stąd w systemie zarządzanym przez Boga funkcje owych „kanałów przesyłu” są sprawowane przez czerwone „kanały nadzoru i komunikowania się”, poprawniej pokazane na „schemacie wzrostu” z „Rys. #J5ab” powyżej.

#J5d
Rys. #J5d: Ogólnikowy „schemat upadku” przy „a posteriori” podejściu do zarządzania. Ilustruje on jak życiem pojedyńczych ludzi i instytucji błędnie, nieodpowiedzialnie i zwodniczo zarządza dowolna dzisiejsza osoba lub instytucja na ziemi praktykująca filozofię pasożytnictwa (np. dzisiejsza: oficjalna nauka ateistyczna, rząd, religia, fabryka, rodzina, itp.). Różni się ono tym od „schematu wzrostu” z „Rys. #J5ab”, że wszystkie wzrostowe narzędzia zostały w nim zastąpione przez ich upadkowe odwrotności, że symbol miłości i dbania o bliżnich (tj. serce) został w nim zastąpiony przez symbol chronienia siebie i obrony (tj. tarczę), a ponadto że NIE posiada on „kanałów nadzoru i komunikowania się” ponieważ dzisiejsi ludzcy rządzący typowo unikają konsultacji, sprawdzeń, oraz sprzężeń zwrotnych rządzonych przez nich ludzi – które to kanały na schematach z części „a” i „b” są ilustrowane czerwonymi zakrzywionymi połączeniami przebiegającymi pomiędzy (1) a pozostałymi składowymi tego schematu.

#J5e
Rys. #J5e: Opisowy schemat upadku wypracowany dla przykładu dzisiejszej instytucji oficjalnej nauki ateistycznej, praktykującej filozofię pasożytnictwa i „a posteriori” podejście do badań. Powstał on przez uzupełnienie ponumerowanych operatorów (tj. okręgów, prostokątów i tarcz) z „Rys. #J5d” niebieskimi nazwami opisowymi użytych w nim egzekutorów, mechanizmów zarządzających i produktów działania, jakie opisałem powyżej w punkcie #J5 dla nieistniejącego „świata bez Boga” zwodniczo wmawianego nam przez oficjalną naukę ateistyczną – tj. przez uzupełnienie: 1 = oficjalna nauka ateistyczna (nadawca), 11 = kłamstwo, 2 = władza, 3 = korupcja i zastraszanie, 4 = sława, 5 = znajomości, 6 = przypadek, 7 = bogactwo, 8 = monopol, 9 = opinia publiczna, 10 = sterowana na upadek osoba lub instytucja (odbiorca).

#J5f
Rys. #J5f: Ogólnikowe „drzewo życia” dla upadku wywoływanego postępowaniem oficjalnej nauki ateistycznej (tym razem narysowane ręcznie przeze mnie) – sporządzone z zachowaniem tej samej konfiguracji jego elementów składowych, jaką typowo używają dzisiejsi praktykujący kabałę podczas rysowania ichnich drzew życia. Celem tej ilustracji jest pokazanie, że na przekór iż dla zwiększenia informatywności, ja zaprojektowałem swe schematy inaczej niż uprawiający kabałę konfigurują swe drzewa życia, ciągle operatory w moich schematach mają te same połączenia i przeznaczenia, jak operatory w drzewach życia z kabały (za wyjątkiem połączeń od „przypadku (6)” do „bogactwa (7)” i „monopolu (8)” – które w schematach upadku powodowanego przez dzisiejszą oficjalną naukę ateistyczną, NIE wywierają wpływu na dążenia do bogactwa i monopolu przez większość osób i instytucji). Ponadto pokazując tu ilustrację jaką osobiście narysowałem ręcznie, ukazuję nią także, na ile wzrokowo przyjemniejsze jest oglądanie ilustracji generowanych komputerowymi narzędziami graficznymi, jakimi mistrzowsko posługuje się Dominik Myrcik (zaś na jakich zakup i opanowanie ja NIE chcę się porywać finasowo ani czasowo), od rysunków jakie ja jestem jedynie w stanie przygotować dawną techniką rysowania ręcznego.

Rys. #J5g: Już opisane „drzewo życia” dla upadku wywoływanego błędami i postępowaniem dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej. (Dla jego oglądnięcia patrz „Rys. #J5g” z mojej strony „petone_pl.htm”.)

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #J5 z mojej strony internetowej o nazwie „petone_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 lipca 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych informacji niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „petone_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „petone_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/petone_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/petone_pl.htm
http://quake.hostami.me/petone_pl.htm
http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/petone_pl.htm
http://pajak.org.nz/petone_pl.htm

Na każdym z powyższych adresów staram się udostępniać najbardziej niedawno zaktualizowane wersje wszystkich moich stron internetowych. Stąd jeśli czytelnik zechce z „pierwszej ręki” poznać prawdy wyjaśniane na dowolnej z moich stron, wówczas na którymkolwiek z powyższych adresów powinien uruchomić „menu2_pl.htm” zestawiające zielone linki do nazw i tematów wszystkich stron jakie dotychczas opracowałem, poczym w owym „menu2_pl.htm” wybrać zielony link do strony jaką zechce przeglądnąć i kliknięciem „myszy” uruchomić ową stronę. Przykładowo, aby owo „menu2_pl.htm” uruchomić z powyżej wskazanego adresu http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm , wystarczy aby w adresie tym nazwę strony „petone_pl.htm” zastąpić nazwą „menu2_pl.htm” – poczym swą wyszukiwarką wejść na otrzymany w ten sposób nowy adres http://totalizm.com.pl/menu2_pl.htm . W podobny sposób jak uruchamianie owego „menu2_pl.htm” czytelnik może też od razu uruchomić dowolną z moich stron, nazwę której już zna. Przykładowo, aby uruchomić moją stronę o nazwie „immortality_pl.htm” np. z witryny o adresie http://pajak.org.nz/petone_pl.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://pajak.org.nz/immortality_pl.htm

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #299). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie z tamtych blogów totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#298E: Should you be at the Polish mountain „Babia Góra”, seek in there everything out of normal, and perhaps something will show you the „rock” which hides the „gate” to the UFO tunnels with treasures accumulated inside for centuries

2018/06/25

Motto: „One oral assurance of someone well known to us is worth more than bookshelves full of certified guarantees from experts or authorities.”

I dedicate the content of this post to seekers of treasures, to hunters of the „Polish Eldorado” from the Babia Góra undergrounds, to finders of grains of truth even in legends about strange habits of old dragons that accumulate huge treasures in their lairs and then love to recline on these valuables, to followers of legends about the land of Shambhala, Agartha and the underground city of Shangri-La, to hunters and visitors of glassy underground tunnels that cover the entire earth, to UFO researchers, to admirers of the Indiana Jones adventures, etc. All these adventurous threads are contained in an unusual tradition – the beginning of which was revealed to me in times of my high-school, while many years later which I published under the name of Wincenty’s story. (Wincenty is the Polish spelling of the Christian name „Vincent”.)

Wincenty told me his story when I still were too young and too inexperienced to be able to distinguish the crucial from the unimportant, and to know the role of the passage of time as the greatest waster of human knowledge. After all, only as an experienced scientist I developed my current habit, that if in my life I come across „something” extremely important for many people (such as seeing the „burning bush” described in item #J3 from the web page named „petone.htm”) – then in accordance to the old Polish saying about „forging iron while hot” I immediately try to document it, get to know all the details and secrets related to it, and publish it for the benefit of other people. This is because now I know that if I do NOT do it immediately, the passage of time will cause irreversible wasting of the essential knowledge contained in this „something”. After all, as a result of my youthful lack of action in the matter of Wincenty’s story, I never went with him to the Polish mountain „Babia Góra” so that he could lead me to the „rock” that hid the „gate” to undergrounds, and to demonstrate to me the secret of opening this gate both from the outside, as well as from the inside. Thus, when Wincenty died, his knowledge on this subject has perished. On the other hand, only later, as a scientist, I discovered that all this knowledge about the tunnel under the Babia Góra was offered to me for a very important reason. Later I gradually confirmed the truth of almost every key element in Wincenty’s story. The almost only key element, which still remains as an unproven mystery until this day, is the location of the „rock” with hidden „gates” to undergrounds, and the secret of manual opening of the locking mechanism of these „gates”. As a proof that the element of his story about a rock and the gate hidden in it, is also true, can serve the following 2:21-minute long video showing a similar stony gate documented in Northern Ireland (a link to this video is provided in (3) below):

Various findings indicate that interested in finding the tunnel under the Polish mountain Babia Góra was the same Hitler’s special service, which was also looking for the underground world of Shambhala and Agartha. However, we do not know the answer to the questions: did this special service enter the tunnels under Babia Góra, did it empty the goods stored in there or did it add own spoils to these goods? We also do not know whether it was this special service that has destroyed the known entrances to these tunnels? However, regardless what would be the answer to these questions it is still worth looking for the entrance to these tunnels. After all, if special service destroyed the entrance to these tunnels then it may mean that there is still something enough valuable in the tunnels, that it was worth protecting it against access of unauthorized people. In turn, if the special service has NOT managed to enter these tunnels, then it may mean that the goods and treasures accumulated in tunnels for centuries can still be in there. Moreover, if the entrance to these tunnels is once again rediscovered, then due to the world-wide publicity that the UFO tunnels from Babia Góra are already enjoying, this entrance will become a „gold mine” for the finder and for the enterprise and the state that will make available to tourists this mysterious (and probably also beautiful) system of underground UFO tunnels and chambers. Location of the rock with the „gate” to the Babia Góra tunnels can be discovered, for example, by accident – as it has happened with the gate documented in the above video. Since many readers of my publications visit Babia Góra every year, I would like to encourage them to look in there for everything that is unusual, and perhaps accidentally „something” shows the gate to them. In turn if someone accidentally finds the gate, then please remember that there is a significant reason why all the knowledge about Babia Góra tunnels and about their meaning and content was given to me first. (Only that, as I believe, the power that stands behind the transfer of this knowledge to me clearly wishes that the implementation of the goals with which these tunnels are symbolically connected, has been done with NOT my own hands.) Nevertheless, it is also almost certain that this power would NOT be willing to forgive (without incurring consequences) to those people, institutions, or states whom, knowing about the connections of the tunnels from Babia Góra with my inventions and research outcomes, in the future would start to draw profits that arise from the discovery of the entrance to these tunnels and from their existence, however, they would NOT allocate the traditional „tithing” from these profits toward the development, research and implementation of my inventions and research outcomes. Therefore, the punishing potential of this power, human decency, and my clear wishes, require that every person, institution and state that will ever make any profit from the UFO tunnel under Babia Góra, would donate the „tithe” from these profits, toward financing the construction, further research, and implementation in real life, the products of my creative achievements and inventions, especially my: „Oscillatory Chamber”, „Magnocraft”, „Time Vehicle”, „perpetual motion” machines and generators of free energy, and „Concept of Dipolar Gravity”.

I initially repeated the Wincenty’s story in chapter A – „Wprowadzenie” from the treatise [4b] (available in Polish only) entitled „Tunele NOL spod Babiej Góry” (i.e. „UFO tunnels from Babia Góra”, while later also (already in English) in subsection V5.3.2 from volume 17 of my monograph [1/5]. Because since its publication, the truth of the information provided in this story has been confirmed by a lot of additional items of evidence, I will report here the key elements of this evidence. However, before I list them in items below, firstly to spare the reader’s laborious search I am to repeat the whole Wincenty’s story. Here it is:

As this was usually the case in winters of Poland in 1950s, this evening an electric blackout happened again. So we were sitting by the fire from the wood burner, listening to cracks of the flames and observing flashes of lights moving on ceiling and on walls. Wincenty ignited his pipe, sat comfortably, and looked at me long with some strange attention, hesitation, and a puzzling expression on his face. I felt that he thinks intensely about something and that perhaps I am going to hear one more of his extraordinary stories. After some time he started:

„When I was in your age, one evening my father proclaimed that the next day we are going into a long trip. However, in the morning I was surprised that instead of usual preparations for a market, my father only packed a kerosene lamp, matches, and food. My curiosity grew even more, when we went on foot, instead as usually – in a horse wagon. But I did not say a word, because I knew that my father will tell me at a right time whatever I should know. When we left the boundaries of our village, my father who was leading in silence, called me with a sign of his hand to walk next to him. „Wicek” he said, „a right time just come, that you learn the secret of our ancestors. This secret we pass from father to son since the oldest times. We keep it in family for the „black hour”. Apart from me, about this secret knows one person per several families spread over other villages. This secret is a hidden underground passage. So watch now the path, as I am going to show it to you only once. You must remember it for the rest of your life.” The remaining way we walked again in silence. We walked so until the footsteps of Babia Góra from the Slovakian side. My father stopped again and pointed to me a small rock at around one-third of height of this mountain. „Wicek” he said, „notice this rock, as it hides the entrance to the underground”. When we climbed to the rock, I was surprised that no entrance is visible. My father lined on a corner of it with his shoulder-blades and started to push. I stood surprised, because from a close distance the rock looked too large for a single person being able to push it. „Bloody …” my father swore, „long unopened and must be stagnated – do not just look but help me to push”. I jumped to it and pushed – the rock jerked and after an initial resistance started to move surprisingly lightly. An opening was exposed sufficiently large to ride a horse wagon through it. My father ignited the kerosene lamp then pushed the rock on the previous place. It shut completely the entrance opening. Then my father started to walk along a straight tunnel that started from this rock and led quite steeply downwards. I was chocked with the surprise, because something like this I never saw in my whole life before. The tunnel was huge and it would easily accommodate not only a horse wagon, but even an entire train. It led straight like a bullet. The cross-section of it was circular, but slightly flattened from the top. The surface of it was slightly wavy, like etched with the edge of a huge drill. Walls and floor were shiny, like poured with glass. Although it rapidly descended down, it was surprisingly dry. No trace of water leaking from walls or flowing along the floor. I also noticed that our shoes walking on this glassy floor did not produce any sharp sound which one would expect during walking on rock; the sound of steps was silenced like the floor of this tunnel was covered with some sort of lining.

After quite a long march, the tunnel joined a huge chamber shaped like a barrel standing slightly slanted. The walls of this chamber were glossy like walls of the tunnel by which we arrived. But they were not waved. In turn the floor and ceiling were formed in some strange spiral pattern looking like a solidified whirl on water. Outlets of several tunnels converged in this chamber. Some of them had circular cross-section, other – triangular. My father placed the lamp on the floor and sit for a moment to rest. In turn I started to look around of this chamber. Under walls far from tunnels the floor was covered with various objects, chests, barrels, and various weapon. I saw parts of knight armours, various axes, clubs, swords, bayonets, and also ancient firearms. My attention was attracted to an unusually beautiful shotgun, with very long and richly incrusted barrel, and a white butt. I took this shotgun to my hands and started to look at it, but my father yelled at me „do not touch – we do not have oil to preserve it again”. „But we can take it with us” I replied. „No” my father said, „all this must wait here in case of the arrival of difficult times”. So I sat next to father. He started to explain. „Tunnels that you see here lead to every country and to every continent. You can walk through them wherever you wish, of course if you know how to move in them. This tunnel from left leads to Germany, then to England, and further to America, where it joins the tunnel from the right side. In turn the tunnel to the right leads to Russia, then to Caucus, and China, further to Japan, and finally to America. To America you can also walk through remaining tunnels, which run under poles of Earth. Each one of these tunnels every now and again has branching chambers similar to the one in which we are just now, where it joins with tunnels leading in different directions. In this labyrinth it is easily to get lost. Therefore our ancestors used signs, which informed which tunnel is to be chosen. Come now I show you how these signs look like”. We approached one of these tunnels and then I noticed at the entrance to it several primitive drawings made with some black paint or dried blood. My father show me one drawing after other and explained their meaning. One of them indicated the dragon lair under the king’s castle in Wawel from former Polish capital Cracow.

When he was explaining these drawings to me, unexpectedly a sound of far rambling, hissing, and squeak started to be heard. It resembled me an arriving steam train, which changes rails on slip points, and breaks. My father stopped talking and said „the rest I will explain to you in the return way, now we must leave fast”. We started to climb hastily along the arrival tunnel, chased by the increasingly loud rambling and metallic squeak. My father visibly was worrying and frequently looked behind. When we run to the rock at the entrance, the hissing and squeak was so loud as if the train was breaking just behind our back. After we left outside, and shut the rock behind us, my father fell exhausted. After quite a long rest he started to explain to me. „Tunnels that you saw were not caved by people, but by omnipotent creatures that live underground. These creatures use such tunnels for travelling from one side of the world to other sides. They use fiery flying machines for this purpose. If such a machine hits us, we would get cooked from the heat it creates. Fortunately in the tunnel voice goes far, so there is enough time to get out of way of these machines when one hears them. Besides, these creatures live in other parts of the world and in our areas they fly very rarely. So our ancestors used their tunnels to hide from invaders and to march fast to other areas.” During the return path my father explained to me the meaning of remaining drawings. He also ordered that – when the right time comes – I show the entrance to this tunnel to someone trusted, so that the secret knowledge of ancestors is not lost.”

The fire in the wood burner and the pipe of Wincenty almost burned out completely. I knew that this is the end of story.

Wincenty’s story contains a lot of extremely important information, the truth of which I slowly and gradually confirmed during the course of my life. Below in points I will now list the results of my subsequent inventions, research and findings, all of which confirm the truth of whatever Wincenty told me.

(1) My invention of the starship called Magnocraft – which starship is able to evaporate underground long and glassy tunnels, wells, and chambers that Wincenty described in his story. Some time after inventing the construction and operation of my Magnocraft, I was also surprised to discover that Magnocraft-like starships have been operating on Earth for millennia. Nowadays, they are popularly called „UFO vehicles”. My formal scientific proof, that UFO vehicles are already constructed and functioning Magnocrafts, is published, among others, on the web page named „ufo_proof.htm” and in other publications indicated in there. One of the technical capabilities of my Magnocrafts and UFOs is, that the plasma vortex, which (if needed) they are capable of producing around their shell, very quickly and effectively is able to evaporate long and glassy tunnels, with exactly the same features that the Wincenty’s story revealed to us – while the illustrations of which are shown in „Fig. #G3abc” below.

(2) My discovery that on Earth exist numerous underground tunnels evaporated by UFOs, which to the present times UFOnauts use for their underground bases and parking hangars, and often still inhabit them. About the fact that such tunnels exist until today, among others at Babia Góra in Poland, only that all entrances to them are hidden and buried, certifies a huge body of evidence – a large proportion of which is described in detail in the above-mentioned Polish treatise [4b], while several further examples of which evidence are discussed in item #G4 from my web page named „magnocraft.htm”. It is worth adding here that very old people, who did NOT know machines yet, considered UFO starships to be a kind of wonderful flying creatures, which they called „dragons” and „phoenixes” – see subsection V6 from volume 17 of my monograph [1/5]. In turn highly intriguing on the subject of „dragons” are the myths of many different nations, which all state unanimously that these dangerous creatures displayed a habit of accumulating treasures in their underground lairs, and loved to recline on their valuables. The best illustration of these myths about dragons’ treasures is the so-called „dragon scene” from the movie „The Hobbit – The Desolation of Smaug 2013”. (Chinese dragons were even known for holding pearls in their mouths – see item #F2 on the web page named „seismograph.htm”.) Wincenty’s story indirectly seems to confirm (and rationally explain) myths about the relationship of „dragons” and treasures.

(3) My finding of videos and descriptions documenting that UFOnauts deliberately hide main „gates” to UFO tunnels, transforming these gates into a form of natural „rocks” – means into the same form that Wincenty described to me in his story. The most famous out of the videos that documented such hidden hangar „gates” to UFO tunnels, is, among others, the following about 5-minute long video that captured closing of one of such „gates” leading to the UFO tunnel existing in Northern Ireland. (In that tunnel, to this day, there is a base of UFOnauts-giants, imprints of shoes of which reveal the size of 47, while behaviours reveal a huge sense of humour.) This video is best viewed in its Spanish-language version, because there it is shown in the most detailed manner. Here is the link to this video – which on February 28, 2017 was published on YouTube at the address https://www.youtube.com/watch?v=BeglAuNwnTs . In the English language version you can also view this video, for example, at addresses https://youtu.be/5jWbml_xTSk , or https://youtu.be/OInHXS4i3R0 . Due to the sensational nature of this video, both its authenticity, as well as the rock itself which hides the entrance to a UFO tunnel from Ireland, have been (and still are) the subject of intense scrutiny by interested researchers from around the world. (But, of course, as usual, the official atheistic science does NOT participate in this research.) None of these researchers has questioned the authenticity of the video. Unfortunately, the entrance to the UFO tunnel shown on this video so-far has NOT been opened yet. Regardless of the above-mentioned extremely valuable video, since June 30, 2017 there is in internet available another almost 10-minute long English-language video at the address https://www.youtube.com/watch?v=fepbvdws9Xk , which documents a stationary photograph of already open „hangar gate” to a UFO tunnel – which gate typically is closed and invisible to people. There is also a descriptive evidence about the existence of such hidden „hangar gates” to UFO tunnels. One among the most easily available examples of them are the famous German legends about the ratcatcher of Hamelin, whom the German city of Hamelin refused to pay for the eradication of their rats, hence who abducted all the children of this city to the UFO tunnel through the normally invisible „gate”, which gate he opened in the slope of the mountain next to that city. (By the way, in item #D1 from the web page named „cielcza_uk.htm” I described the action of a similar Polish ratcatcher, seen and repeated to me by my parents and grandparents – which Polish ratcatcher, however, was lavishly paid for his services, so he was NOT forced to abduct children from the village Cielcza.) It is also worth to add here that a lot of scared people, who became accidental witnesses of opening of such rock gates to UFO tunnels, sometimes also take these gates for „portals” to a different time or to another reality – while the actual formation and operation of the phenomenon of time „portals” is described in more detail in item #J2 from my web page named „immortality.htm”. Thus, a lot of information provided on the internet about „time portals” or „portals to other realities” can actually represent reports about the locations of „gates” to UFO tunnels.

(4) From the information provided by Wincenty stemed that the Babia Góra system of UFO tunnels still had many entrances in the 1920s, while its main „gate” had the form of a „rock” looking like a natural fragment of a native rock but opening like a „gate”. In addition to the possibility of its remote opening and closing by UFOs, this „gate” also had something like a manually operated „lock” – means a locking mechanism that allowed people to manually open it both from the outside and from the inside. However, its opening could only be made by people who knew the secret of unlocking this mechanism. Unfortunately, I missed an opportunity in my youth to let Wincenty show me this rock and teach me how to open it.

(5) The fact of existence of a system of UFO tunnels at Babia Góra in Poland provides a continuous possibility that at some stage the „rock” hiding the main „hangar gate” to tunnels, and also the way it can be unlocked, will eventually be discovered by someone. For example, from the research described in treatise [4b] it appears that perhaps on the Slovakian side of Babia Góra there is still someone to whom the family tradition has also passed the secret of the location of this rock and the way it can be opened. There is also a possibility that the use of devices such as the Georadar (i.e. „ground-penetrating radar”, or GPR), or someone’s accidental sighting of the place of departure or inlet of UFOs, or accidental photographing of an open rock with a gate, or even just a future discovery of the different way of entering the UFO tunnels from Babia Góra (e.g. through the entrance, perhaps still existing in, or near, the church from Slovakia’s Rabčice – see „Fig. #G3b”), will allow (e.g. „from the inside”) to discover the location of this „rock” with the „gate” and find a way to open it. Therefore, I would like to cordially advise readers who are going to Babia Góra for recreational or for tourist purposes, that it is worth keeping their eyes and ears wide open – and their cameras ready for a quick use (to NOT miss an important life opportunity, as for my case I described this in item #J3 from my web page named „petone.htm”).

(6) In the world, still entrances to UFO tunnels also exist that until today have not been hidden or buried. Unfortunately, these entrances are typically located in remote and hard to reach places. In addition, there is usually something „scary” in them, and people often disappear in there – for an example see https://youtu.be/1hS4uF489Vw . Increasingly more information, photos, and videos about them can now be found on the internet. As soon as I encounter this information, the most evidential, valuable and authentic elements of it I am going to report on my web pages, while links to the web pages describing these elements I will report on my web page (in Polish) named „skorowidz.htm”.

(7) Most of the underground tunnels taken as „natural”, actually are tunnels that are technically evaporated by UFOs. Only that UFO tunnels age disproportionately quickly, because rocks in which these tunnels are evaporated age in accordance with the so-called „irreversible absolute time of the universe” (briefly described, among others, in the introduction and in item #G1 from my web page named „dipolar_gravity.htm”, while in detail explained in items #C3 to #C4.1 from my web page named „immortality.htm”), which the „time of rocks” is about 365 thousand times faster than the artificially created by God „reversible software time” according to which people are aging. This rapid aging of UFO tunnels causes their ceilings and walls to collapse, water that leaks from rocks to form stalactites and stalagmites, rain and winds to bring debris, sand and rubbish into their interior, etc. Thus disproportionately quickly in relation to their absolute age and to the hardness of their rock, these UFO tunnels lose their technological appearance and begin to take a devastated „natural” look. However, those among researchers, who have learned and accepted my discovery, that the most of tunnels and caves on Earth were evaporated by UFOs after the biblical „Big Deluge”, and who from the explanations presented in item #C9.1 of my web page named „ufo_proof.htm”, have learned how to distinguish technologically evaporated UFO tunnels from „natural” caves, are easily able to confirm the truth deceptively denied by official atheistic science. After all, when viewing any underground tunnels or caves, they can always apply mental corrections to tunnels’ current appearance, thus – after applying these corrections and mentally developing image of their original appearance, the truth reveals itself to them that actually given tunnels or caves show all the attributes that prove their technological origin. In turn applying these mental corrections is simple, because these depend, for example, on the mental determination of how a tunnel or cave would look-like if the rocks lying on the floor that fallen from the ceiling were again glued to their original places, if fragments of their collapsed walls were again raised and set as they original stood, if rubble, sand, and rubbish carried in through water and winds were removed from them, etc. After this kind of mental corrections is carried out, it turns out that practically almost every today’s cave or underground tunnel shows shape, orientation and features described in item #C9.1 from my web page named „ufo_proof.htm”, which unambiguously reveal that they were technically evaporated by UFO starships.

Fig. #G3abc: Three illustrations which indirectly prove the actual existence of a system of UFO tunnels under the Polish Babia Góra, known in there for centuries and used by the locals as a hideout and a chest for treasures housing. One of the numerous entrances to this system of tunnels began in the former (old) church from the Slovakian Rabčice.

#G3a
Fig. #G3a (upper): Here is an illustration which is one of the products of my long-term cooperation with the graphically talented Dominik Myrcik – a co-author of also some among videos about the results of my research, which videos can be run from the web page named „djp.htm”. (Videos from the web page „djp.htm” I have programmed mainly to watch them on „smart” TVs of the Korean „LG” company, although they can also be viewed on PCs – if the web page „djp.htm” is run with the „Google Chrome” search engine.) The goal of above illustration „a (top)” was to show and highlight the most important features of tunnels with the shapes shown above in parts „a (top)” and „c (bottom)”, which features are given to underground tunnels due to the unique work of magnetic propulsion systems – i.e. due to the work of propelling devices used by my Magnocraft and by UFO starships. The features of these tunnels are already described in more detail in items #G3 and #G4 as well as on „Fig. #G3 (bottom)” from another my web page named „magnocraft.htm” – hence I will NOT repeat these descriptions here. The only thing that I want to emphasize here is that the perfect compatibility of the shapes and features of the tunnels shown in the above illustrations „a” and „c”, with the shape and features of the tunnel „b” drawn by a former priest from Slovakian settlement of Rabčice (in an old and no longer existing church of which Rabčice once supposedly existed an entrance to this tunnel), is one of the most evidential and important premises indicating that the UFO tunnel leading from the church in Rabčice to the Babia Góra undergrounds actually existed, and that its shape was relatively recently still remembered and described by the initiated inhabitants of Rabčice. (I wonder if the builders of the new church in Rabčice also hid in it the entrance to this tunnel, while the clue where to look for the entrance to the tunnel they encoded into the figure of the local „devil”?)

#G3b
Fig. #G3b (middle): A freehand drawing of a local UFO tunnel that led to the undergrounds of Babia Góra, prepared by a former priest from the Slovakian settlement of Rabčice. This drawing is originally reproduced (and described) on page C-88 from the Polish treatise [4b], while some of its descriptions are also repeated in item #G4 from my web page named „magnocraft.htm”. The compatibility of the rather unique shape of this tunnel with the actual shapes that can obtain UFO tunnels, is this indirect proof that in fact, in or by the old church in Rabčice, there was an entrance to a UFO tunnel connected with a system of UFO tunnels under the Polish mountain of Babia Góra.

#G3c
Fig. #G3c (bottom): Here is a photograph of an underground tunnel, a comparison of features of which with the results of my research confirms that it is actually a tunnel that was technically evaporated by UFOs. The above tunnel once existed near the New Zealand city of Auckland – only that it was officially (and in my opinion incorrectly) called there the „Wiri lava cave”. Unfortunately, as all UFO tunnels that were easily accessible to people, until today this tunnel has been completely destroyed. The above photograph of this tunnel originates from page 8 of the interesting book by Bruce W. Hayward, entitled „Precious Land” (Geological Society Of New Zealand Guidebook Number Twelve, Bush Press Communications Ltd., PO Box 33-029, Takapuna 1309, Auckland, New Zealand, 1996, ISBN 0-908678-60-6) – in which the copyrights relating to this photograph were also defined. (The author of that book was kind enough to personally give me the permission to show this illustrations in my publications, after adding to them a „disclaimer” which states e.g. that „the views expressed on this web page are NOT shared by owners other than my own photographs shown here, even if the owners of these photographs agreed that I use their pictures. Although photographs represent the most objective evidence, still the situations that they capture can be interpreted in several different ways.”) I repeat here the above picture after „Fig. #F1” from my other web page named „newzealand.htm” – on which I described the history and the fate of the tunnel documented by it.

* * *
The above post is an adaptation of item #G3 from my web page (available in the English language) named „aliens.htm” – updated on 1st of June 2018, or later. Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post here – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, important texts are highlighted with colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „aliens.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/aliens.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/aliens.htm
http://quake.hostami.me/aliens.htm
http://totalizm.com.pl/aliens.htm
http://cielcza.cba.pl/aliens.htm
http://pajak.org.nz/aliens.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic (my) web pages – including all the web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic (my) web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „aliens.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „ufo_proof.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://totalizm.com.pl/aliens.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://totalizm.com.pl/ufo_proof.htm .

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #298E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com/
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Dr Eng. Jan Pająk

#298: Jeśliś na Babiej Górze, bacz na wszystko co niezwykłe, a może coś wskaże ci „skałkę” jaka ukrywa „wrota” do tuneli UFO ze skarbami akumulowanymi w nich przez wieki

2018/06/01

Motto: „Jedno ustne zapewnienie kogoś dobrze nam znanego, jest więcej warte od regałów atestowanych gwarancji ekspertów lub władz.”

Treść niniejszego wpisu dedykuję poszukiwaczom skarbów, tropicielom „polskiego Eldorado” z podziemi Babiej Góry, osobom sprawdzającym czy ziarnka prawdy kryją się nawet w legendach o dziwnych zwyczająch dawnych smoków aby gromadzić w swych jamach ogromne kosztowności oraz aby potem wylegiwać się na owych kosztownościach, czytelnikom legend o krainie Szambala, Agartha i o podziemnym mieście Shangri-La, tropicielom lub odwiedzaczom szklistych podziemnych tuneli oplatających całą ziemię, badaczom UFO, wielbicielom przygód Indiana Jones, itp. Wszystkie bowiem te wątki zawiera w sobie niezwykła tradycja – początek jakiej został mi odsłonięty jeszcze w czasach licealnych, zaś jaką wiele lat później opublikowałem pod nazwą: opowieść Wincentego.

Opowieść Wincentego wysłuchałem kiedy byłem jeszcze zbyt młody i zbyt niedoświadczony, aby móc odróżniać istotne od mało-ważnego, oraz aby znać już rolę upływu czasu jako największego gubiciela ludzkiej wiedzy. Wszakże dopiero jako doświadczony naukowiec wypracowałem swój obecny nawyk, że jeśli w życiu natykam się na coś nieprzeciętnie istotnego dla wielu ludzi (takiego jak np. ujrzenie „płonącego krzewu” opisanego w punkcie #J3 strony o nazwie „petone_pl.htm”) – wówczas w zgodzie ze staropolskim powiedzeniem o „kuciu żelaza póki gorące” natychmiast staram się to udokumentować, poznać wszystkie związane z tym szczegóły i tajemnice, oraz uwiecznić to opublikowaniem ku pożytkowi innych ludzi. Teraz wiem już bowiem, że jeśli tego natychmiast NIE uczynię, wówczas upływ czasu spowoduje nieodwracalne zaprzepaszczenie zawartej w tym istotnej wiedzy. Wszakże w rezultacie mojego młodzieńczego braku działania w sprawie opowieści Wincentego, nigdy NIE wybrałem się z nim do Babiej Góry, aby tam mnie zaprowadził do „skałki” jaka ukrywała „wrota” do podziemi, oraz aby mi zademonstrował sekret sposobu jej otwierania zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Kiedy zaś Wincenty umarł, jego wiedza na ten temat zaginęła. Tymczasem dopiero później, już jako naukowiec, odkryłem że cała ta wiedza o tunelu spod Babiej Góry była mi podsunięta dla wysoce istotnego powodu. Stopniowo też potwierdzałem potem prawdę niemal każdego kluczowego elementu opowieści Wincentego. Tym zaś nielicznym jej kluczowym elementem, który do dzisiaj pozostaje niesprawdzoną tajemnicą, jest położenie owej „skałki” z ukrytymi „wrotami” do podziemi, oraz sekret ręcznego otwierania mechanizmu ryglującego owe „wrota”. O tym bowiem, że prawdą także jest fragment opowieści o skałce i o ukrytych w niej wrotach, dowodzi następujące 2:21-minutowe wideo pokazujące podobne wrota udokumentowane w Północnej Irlandii (link do tego wideo podaję w (3) poniżej):

Z różnych ustaleń wynika, że tunelem spod Babiej Góry interesowały się te same służby specjalne Hitlera, które poszukiwały podziemnego świata Szambala i Agarthy. Nie znamy jednak odpowiedzi na pytania: czy służby te zdołały wejść do tuneli pod Babią Górą, czy opróżniły zgromadzone tam dobra albo czy dodały do nich swoje własne łupy, ani czy to one zniszczyły znane wejścia do tych tuneli? Bez względu na to jednak jaka by była odpowiedź na te pytania, ciągle warto rozglądać się za wejściem do owych tuneli. Wszakże jeśli to służby specjalne zniszczyły wejścia do tych tuneli, wówczas może to oznaczać, że w tunelach nadal jest coś na tyle wartościowego, że warto było to zabezpieczyć przed dostępem niepowołanych. Jeśli zaś służby te NIE zdołały wejść do tych tuneli, wówczas może to oznaczać, że dobra i skarby w nich gromadzone przez wieki nadal mogą tam się znajdować. Ponadto, jeśli wejście do tych tuneli zostanie kiedyś ponownie odkryte, wówczas z uwagi na światowy już rozgłos, którym babiogórskie tunele UFO już się cieszą, wejście to stanie się „kopalnią złota” dla znalazcy oraz dla przedsiębiorstwa i państwa jakie udostępni turystom ów tajemniczy (i zapewne piękny) system podziemnych tuneli i komór UFO. Położenie skałki z „wrotami” do babiogórskich tuneli może zostać odkryte np. przez przypadek – tak jak stało się to z wrotami udokumentowanymi powyższym wideo. Ponieważ zaś sporo czytelników moich publikacji corocznie odwiedza Babią Górę, niniejszym zachęcam ich aby rozglądali się tam za wszystkim co niezwykłe, a być może przypadkowo „coś” im wskaże owe wrota. Jeśli zaś ktoś przypadkowo znajdzie te wrota, wówczas proszę pamiętać, że istnieje istotny powód dla którego cała wiedza o babiogórskich tunelach i o ich znaczeniu oraz zawartości najpierw była mi przekazana. Tyle, że jak wierzę, moc która stoi za przekazaniem mi tej wiedzy wyraźnie sobie życzy, aby urzeczywistnienie celów z jakimi tunel ten symbolicznie jest związany, dokonane zostało już NIE moimi rękami. Niemniej jest też niemal pewne, że moc ta NIE byłaby skłonna wybaczyć (bez poniesienia konsekwencji) tym osobom, instytucjom, czy państwom, które wiedząc o związkach owego tunelu spod Babiej Góry z moimi wynalazkami i wynikami badań, w przyszłości zaczęłyby ciągnąć zyski jakie wpłyną z odkrycia wejścia do tego tunelu i z jego istnienia, jednak NIE przeznaczyłyby tradycyjnej „dziesięciny” od owych zysków na realizowanie, badania i wdrażanie moich wynalazków. Dlatego karzący potencjał owej mocy, przyzwoitość, oraz moje klarowne życzenia nakazują, aby każda osoba, instytucja i państwo, które kiedykolwiek będą ciągnęły jakiekolwiek zyski z tunelu UFO pod Babią Górą, „dziesięcinę” od tych zysków przeznaczyły na finansowanie budowy, dalszych badań i wdrażania w życie produktów moich twórczych osiągnięć i wynalazków, szczególnie zaś „Komory Oscylacyjnej”, „Magnokraftu”, „Wehikułu Czasu”, maszyn „perpetuum mobile” i generatorów darmowej energii, oraz „Konceptu Dipolarnej Grawitacji”.

Opowieść Wincentego początkowo powtórzyłem w rozdziale A – „Wprowadzenie” z traktatu [4b] o tytule „Tunele NOL spod Babiej Góry”, potem zaś także w podrozdziale V5.3.2 z tomu 17 mojej monografii [1/5]. Ponieważ od czasu tamtego jej publikowania prawdę przekazywanych w niej informacji potwierdziło sporo dodatkowego materiału dowodowego, w niniejszym wpisie wskażę kluczowe elementy tego materiału. Zanim jednak tu je wypunktuję, najpierw dla zaoszczędzenia czytelnikowi pracochłonnych poszukiwań powtórzę całą opowieść Wincentego. Oto ona:

Jak to zwykle bywało w Polsce zimą w latach sześćdziesiątych, tego wieczora elektrownia znowu wyłączyła prąd. Siedzieliśmy więc przy buszującym piecyku wsłuchując się w trzask płomieni i obserwując odblaski pełzające po suficie i ścianach. Wincenty zapalił swoją fajkę, rozsiadł się wygodnie i długo patrzył na mnie z uwagą, namaszczeniem, jakimś wahaniem i dziwnym wyrazem twarzy. Czułem, że się nad czymś zastanawia i że być może usłyszę jedną z jego niezwykłych opowieści. Po pewnym czasie zaczął:

„Kiedy byłem w Twoim wieku, pewnego wieczoru mój ojciec zapowiedział że następnego ranka wyruszymy w daleką drogę. Nazajutrz rano zdziwiło mnie jednak, że zamiast zwykłych przygotowań do jarmarku, ojciec zapakował tylko naftową latarnię, zapałki oraz zapas jedzenia. Moja ciekawość jeszcze bardziej wzrosła gdy wyruszyliśmy piechotą, zamiast jak zwykle – furmanką. Nie odzywałem się jednak, bowiem wiedziałem, że w swoim czasie ojciec mi powie co powinienem wiedzieć. Kiedy wyszliśmy już poza granice naszej wioski, ojciec przewodzący w milczeniu przywołał mnie abym mu dorównał. „Wicek” powiedział „nadszedł czas abyś poznał sekret naszych przodków. Sekret ten przekazujemy z ojca na syna od drzewniech czasów. Trzymamy go w rodzinie na czarną godzinę. Oprócz mnie wie o nim po jednej osobie z kilku rodzin rozrzuconych po innych wioskach. Sekret ten to ukryte przejście podziemne. Bacz teraz na drogę, bo pokażę Ci ją tylko raz. Musisz więc ją dobrze zapamiętać.” Dalszą drogę odbywaliśmy znowu w milczeniu. Podeszliśmy tak aż do podnóża Babiej Góry od strony czechosłowackiej. Ojciec znowu się zatrzymał i wskazał mi na niewielką skałkę na około jednej trzeciej wysokości tej góry. „Wicek” powiedział, „zważ tę skałkę, bo zasłania ona wejście do podziemia”. Gdy wspięliśmy się do skałki, zdziwiło mnie że żadnego wejścia nie widać. Mój ojciec wsparł ją plecami przy narożniku i zaczął pchać. Stałem zaskoczony, bo z bliska skała wyglądała na zbyt dużą aby jeden człowiek mógł ją popchnąć. „Psia …” ojciec zaklął, „długo nie otwierana i musiała się zastać – nie gap się a pomóż mi pchać”. Przyskoczyłem i popchnąłem, skałka drgnęła i po początkowym oporze posunęła się zadziwiająco lekko. Odsłoniło się wejście wystarczająco duże aby przejechać przez nie wozem. Ojciec zapalił latarnię naftową po czym popchnął skałę na poprzednie miejsce. Zatrzasnęła całkowicie otwór wejściowy. Następnie ruszył tunelem jaki zaczynał się od tej skałki i prowadził dosyć stromo w dół. Zatkało mnie z wrażenia, bowiem czegoś takiego w życiu nie widziałem. Tunel był ogromny i z łatwością pomieściłby nie tylko wóz ale nawet pociąg. Przebiegał prosto jak strzała. Jego przekrój był kolisty, ale nieco przypłaszczony od góry. Powierzchnia była lekko pofalowana, jakby pokarbowana ostrzem ogromnego wiertła. Ściany i podłogę miał lśniące, jakby wylane szkłem. Chociaż raptownie schodził w dół, był on zadziwiająco suchy. Ani śladu wody ściekającej po ścianach czy spływającej po podłodze. Zauważyłem też, że nasze buty stąpające po szklistej podłodze nie wydawały ostrego dźwięku jakiego możnaby spodziewać się po skale; odgłos kroków był przytłumiony jakby podłogę tunelu zaściełało jakieś tworzywo.

Po dosyć długim marszu, tunel wpadał do ogromnej komory w kształcie beczki stojącej nieco skośnie. Ściany tej komory były szkliste jak ściany tunelu którym przyszliśmy. Nie były one jednak karbowane. Za to podłoga i sufit były uformowane w jakiś dziwny spiralny wzór wyglądający jak zastygnięty wir na wodzie. W komorze tej zbiegały się wyloty kilku tuneli. Niektóre z nich miały przekrój okrągły, inne zaś – trójkątny. Ojciec położył latarnię na ziemi i przysiadł na chwilę aby odpocząć. Ja zaś zacząłem rozglądać się po pieczarze. Pod ścianami z dala od tuneli podłoga zaścielona była jakimiś przedmiotami, skrzyniami, beczkami, oraz najróżnorodniejszą bronią. Widziałem części zbroi rycerskich, najróżniejsze topory, maczugi, miecze, szable, a także starodawną broń palną. Moją uwagę zwróciła niezwykle piękna strzelba, z bardzo długą i bogato inkrustowaną lufą, o białej kolbie. Wziąłem tą strzelbę aby ją oglądnąć, ale ojciec krzyknął na mnie „nie rusz – nie mamy oliwy aby ją znowu nasmarować”. „Możemy przecież zabrać ją ze sobą” odpowiedziałem. „Nie”, powiedział ojciec, „to wszystko ma tu czekać na wypadek przyjścia ciężkich czasów”. Przysiadłem więc przy ojcu. Wtedy on zaczął wyjaśniać. „Tunele, które tu widzisz, prowadzą do każdego kraju i do każdego kontynentu. Możesz więc zajść nimi gdzie tylko zechcesz, oczywiście jeśli wiesz jak się w nich obracać. Ten tunel z lewej strony wiedzie do Niemiec, potem do Anglii, dalej zaś aż do Ameryki, gdzie łączy się z tunelem z prawej strony. Z kolei tunel na prawo wiedzie do Rosji, potem do Kaukazu i Chin, dalej do Japonii i w końcu do Ameryki. Do Ameryki możesz też dojść pozostałymi tunelami, przechodzącymi pod biegunami Ziemi. Każdy z tuneli co jakiś czas posiada komory rozgałęźne podobne do tej w której teraz jesteśmy, gdzie łączy się z dalszymi tunelami idącymi w innych kierunkach. W tym labiryncie łatwo więc się zgubić. Dlatego też nasi przodkowie używali drogowskazów, które pomagały w wyborze tunelu. Choć pokażę Ci teraz jak te drogowskazy wyglądają”. Podeszliśmy do jednego z tuneli i wtedy zauważyłem przy jego wlocie kilkadziesiąt niezdarnych rysunków nagryzmolonych jakąś czarną farbą czy też zeschniętą krwią. Ojciec wskazywał mi rysunek po rysunku, objaśniając jego znaczenie. Jeden z nich oznaczał Wawel w Krakowie.

Kiedy tak objaśniał mi znaki, niespodziewanie dał się słyszeć odgłos dalekiego dudnienia, syku i metalicznego pisku. Przypominało to nadjeżdżający pociąg parowy jaki zmienia szyny na zwrotnicach lub hamuje. Ojciec zamilkł i powiedział „resztę objaśnię Ci w drodze powrotnej, teraz musimy szybko wracać”. Zaczęliśmy w pośpiechu wspinać się tunelem wejściowym, ścigani coraz głośniejszym dudnieniem i metalicznym piskiem. Ojciec wyraźnie się niepokoił i często oglądał za siebie. Gdy dopadliśmy skały przy wejściu, syk i pisk były już tak głośne jakby pociąg hamował tuż za naszymi plecami. Po wyjściu na zewnątrz i zatrzaśnięciu skały za sobą, ojciec padł zdyszany. Po dość długim odpoczynku zaczął mi wyjaśniać. „Tunele jakie widziałeś nie były wykonane przez ludzi, a przez wszechmocne stwory, które mieszkają w podziemiach. Stwory te używają owych tuneli do poruszania się z jednej strony świata na drugą. Używają one w tym celu ognistych maszyn latających. Gdyby maszyna taka na nas najechała, zostalibyśmy upieczeni od jej gorąca. Na szczęście w tunelu głos idzie daleko, jest więc czas aby zejść jej z drogi kiedy ją się usłyszy. Poza tym stwory te mieszkają w innych częściach świata i w te strony przylatują bardzo rzadko. Nasi przodkowie wykorzystywali więc ich tunele do ukrywania się przed najeźdźcami oraz do szybkiego przemarszu w inne strony”. W drodze powrotnej ojciec wyjaśnił mi znaczenie pozostałych znaków. Przykazał też abym – gdy właściwy czas nadejdzie, pokazał wejście do tunelu komuś zaufanemu, tak aby tajemna wiedza przodków nie uległa zapomnieniu.”

Ogień w piecyku i fajka Wincentego prawie się wypaliły. Wiedziałem więc, że to już koniec opowieści.

Opowieść Wincentego zawiera wiele ogromnie istotnych informacji, prawdę których w następnych latach swego życia mozolnie i stopniowo potwierdzałem. Poniżej w punktach wymienię teraz wyniki moich późniejszych wynalazków, badań i ustaleń, wszystkie z których potwierdzają prawdę tego co Wincenty mi opowiedział.

(1) Mój wynalazek gwiazdolotu zwanego Magnokraftem – który to gwiazdolot jest w stanie odparowywać pod ziemią długie i szkliste tunele, studnie oraz komory opisywane przez Wincentego. W jakiś czas po wynalezieniu budowy i działania swego Magnokraftu, ze zdumieniem też odkryłem, że magnokrafto-podobne gwiazdoloty już od tysiącleci operują na Ziemi. W dzisiejszych czasach są one popularnie nazywane wehikułami UFO. Mój formalny dowód naukowy, że wehikuły UFO to już zbudowane i działające Magnokrafty, jest opublikowany m.in. na stronie internetowej o nazwie „ufo_proof_pl.htm” oraz w publikacjach tam wskazywanych. Jedną z możliwości technicznych moich Magnokraftów jest, iż wir plazmowy jaki w razie potrzeby są one zdolne wytwarzać wokół swej powłoki, jest w stanie bardzo szybko i efektywnie odparowywać długie i szkliste tunele, o dokładnie tych samych cechach jakie ujawnia opowieść Wincentego – zaś jakich ilustracje pokazuje „Fot. #G3abc” poniżej.

(2) Moje odkrycie, iż na Ziemi istnieją liczne podziemne tunele odparowane przez UFO, które do dzisiejszych czasów UFOnauci używają jako swe bazy i parkingi, oraz często nadal w nich zamieszkują. O tym, że tunele takie do dzisiaj istnieją m.in. pod Babią Górą w Polsce, tyle że wszystkie wejścia do nich są już poukrywane oraz pozasypywane, świadczy ogromny materiał dowodowy – sporą proporcję którego dokładnie opisuje wyżej wymieniony traktat [4b], kilka innych zaś przykładów którego omawia np. punkt #G4 mojej strony „magnocraft_pl.htm”. Warto tutaj dodać, że dawni ludzie, którzy jeszcze NIE znali maszyn, gwiazdoloty UFO uważali za rodzaj cudownych stworów latających, jakie nazywali „smokami” oraz „feniksami” – patrz podrozdział V6 z tomu 17 mojej monografii [1/5]. Wysoce zaś intrygujące na temat „smoków” są mity wielu odmiennych narodów, jakie zgodnie stwierdzają iż owe niebezpieczne stwory lubowały się w gromadzeniu skarbów w swoich podziemnych jamach, oraz uwielbiały wylegiwanie się na kosztownościach. Najlepszą ilustracją tych mitów o smoczych skarbach jest tzw. „dragon scene” z filmu „The Hobbit – The Desolation of Smaug 2013”. (Chińskie smoki były nawet znane z tego, iż nosiły perły w swoich pyskach – patrz punkt #F2 na stronie „seismograph_pl.htm”.) Opowieść Wincentego niebezpośrednio zdaje się jakby potwierdzać (i racjonalnie wyjaśniać) mity o związku „smoków” ze skarbami.

(3) Moje znalezienie wideów oraz opisów dokumentujących, że UFOnauci celowo maskują główne „wrota” do tuneli UFO, nadając tym wrotom formę jakby naturalnej „skałki” – czyli tę samą formę jaką Wincenty opisał mi w swoim opowiadaniu. Najbardziej słynnym z wideów jakie udokumentowały takie ukryte „wrota” hangarowe do tuneli UFO, jest m.in. następujące około 5-minutowe wideo jakie uchwyciło zamykanie jednego z takich „wrót”, wiodących do tunelu UFO istniejącego w Północnej Irlandii. (W tunelu tym podobno do dzisiaj istnieje baza UFOnautów-wielkoludów, ślady butów jakich ujawniają rozmiar 47, zaś jakich zachowania ujawniają ogromne poczucie humoru.) Wideo to najlepiej oglądnąć w jego wersji hiszpańskojęzycznej, bowiem tam pokazane jest ono najdokładniej. Oto link do tego wideo – jakie dnia 28 lutego 2017 roku opublikowane było w YouTube pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=BeglAuNwnTs . W wersji angielskojęzycznej wideo to można też oglądnąć np. pod adresami https://youtu.be/5jWbml_xTSk , czy https://youtu.be/OInHXS4i3R0 . Z uwagi na sensacyjność tego wideo, zarówno jego autentyczność, jak i sama skałka jaka ukrywa tamto wejście do tunelu UFO z Irlandii, były (i nadal są) przedmiotem intensywnych sprawdzeń zainteresowanych badaczy z całego świata. (Ale, oczywiście, jak zwykle, oficjalna nauka ateistyczna do badań tych się NIE włącza.) Autentyczności widea żaden z tych badaczy NIE zakwestionował. Niestety, wejścia do pokazanego na tym wideo tunelu UFO narazie nikomu NIE udało się jeszcze otworzyć. Niezależnie od powyższego ogromnie wartościowego wideo, od 30 czerwca 2017 roku w internecie dostępne było jeszcze inne prawie 10-minutowe angielskojęzyczne wideo o adresie https://www.youtube.com/watch?v=fepbvdws9Xk , jakie dokumentuje stacjonarne zdjęcie już otwartych „hangarowych wrót” do tunelu UFO, które to wrota typowo są zamknięte i niewidoczne dla ludzi. Istnieje też opisowy materiał dowodowy o istnieniu takich ukrytych „wrót hangarowych” do tuneli UFO. Jednym z najłatwiej dostępnych ich przykładów są sławne już na całym świecie niemieckie legendy o szczurołapie z Hamelinu, któremu niemieckie miasto Hamelin odmówiło zapłaty za wyelimminowanie ich szczurów, stąd który uprowadził wszystkie dzieci owego miasta właśnie do tunelu UFO poprzez normalnie niewidzialne „wrota”, jakie otwarł on w zboczu sąsiadującej z owym miastem góry. (Tak nawiasem mówiąc, to w punkcie #D1 ze swej strony o nazwie „cielcza.htm” opisuję widziane i powtórzone mi przez moich rodziców i dziadków działania podobnego polskiego szczurołapa – który jednak był sowicie opłacany za swoje usługi, stąd NIE był zmuszony aby uprowadzić dzieci z Cielczy.) Warto tu też dodać, że sporo wystraszonych ludzi, którzy stali się przypadkowymi świadkami otwierania się takich skalnych wrót do tuneli UFO, czasami bierze je też za „portale” do odmiennego czasu lub do innej rzeczywistości – podczas gdy faktyczne powstawanie i działanie zjawiska czasowych „portali” opisałem szerzej w punkcie #J2 swej strony „immortality_pl.htm”. Wiele więc informacji podawanych w internecie o „portalach czasowych”, lub „portalach do innych rzeczywistości” faktycznie może stanowić raporty o lokalizacjach „wrót” do tuneli UFO.

(4) Z informacji przekazanych przez Wincentego wynikało, że babiogórski system tuneli UFO w latach 1920-tych nadal miał wiele wejść, jednak jego główne „wrota” miały właśnie formę „skałki” wyglądającej jak naturalny fragment skały rodzimej, tyle że otwierającej się jak „wrota”. Oprócz możliwości zdalnego ich otwierania i zamykania przez UFO, owe „wrota” miały też coś w rodzaju ręcznie obsługiwanego „zamku” – czyli mechanizmu ryglującego jaki ludziom umożliwiał ich ręczne otwarcie zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Jednak ich otwarcia mogły dokonać tylko osoby, które znały tajemnicę odryglowania tego mechanizmu. Niestety, ja przegapiłem w swej młodości okazję aby Wincenty pokazał mi ową skałkę oraz nauczył mnie sposobu jej otwierania.

(5) Fakt istnienia systemu tuneli UFO pod Babią Górą dostarcza nieustającej możliwości, że kiedyś owa „skałka” maskująca jego główne „wrota hangarowe”, oraz sposób jej odryglowywania, zostaną jednak odkryte. Przykładowo, z badań opisanych w traktacie [4b] wynika, że być może po słowackiej stronie Babiej Góry nadal istnieje ktoś, komu tradycja rodzinna też przekazała tajemnicę położenia owej skałki i sposobu jej otwierania. Istnieje też możliwość, że użycie urządzeń takich jak Georadar (po angielsku: „ground-penetrating radar”, lub GPR), albo czyjaś przypadkowa obserwacja miejsca wylotu lub wlotu UFO, lub ewentualne przypadkowe sfotografowanie właśnie otwartej skałki z wrotami, czy nawet tylko przyszłe odkrycie sposobu odmiennego wchodzenia do tuneli UFO spod Babiej Góry (np. poprzez wejście być może nadal istniejące w, lub przy, kościele ze słowackich Rabczyc – patrz „Fot. #G3b”), pozwoli kiedyś (np. „od wewnątrz”) odkryć położenie owej „skałki” z „wrotami” oraz odnaleźć sposób jej otwierania. Tym więc czytelnikom, którzy w celach rekreacyjnych czy turystycznych wybiorą się do Babiej Góry, serdecznie radzę, że warto tam trzymać oczy i uszy szeroko otwarte – zaś swój aparat fotograficzny i kamerę filmową mieć gotowe do szybkiego użycia (aby NIE przegapić ważnej okazji życiowej, tak jak ja dla swego przypadku opisałem to w punkcie #J3 swej strony „petone_pl.htm”).

(6) Na świecie nadal istnieją też wejścia do tuneli UFO, które do dzisiaj NIE zostały poukrywane ani pozawalane. Niestety, wejścia te typowo znajdują się w odludnych i trudno dostępnych miejscach. Ponadto, zwykle tam coś „straszy”, zaś ludzie często tam znikają – po przykład patrz https://youtu.be/1hS4uF489Vw . Coraz więcej informacji, zdjęć i wideów na ich temat można obecnie znaleźć w internecie. W miarę też jak natykam się na owe informacje, najbardziej dowodowe i autentyczne z nich raportuję na swych stronach, zaś linki do stron je opisujących umieszczam na stronie o nazwie „skorowidz.htm”.

(7) Większość podziemnych tuneli branych za „naturalne”, faktycznie stanowi tunele odparowane technicznie przez UFO. Tyle, że tunele UFO starzeją się nieproporcjonalnie szybko, ponieważ skały w jakich tunele te są odparowywane starzeją się zgodnie z tzw. „nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata” (skrótowo opisanym m.in. we wstępie i w punkcie #G1 mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, zaś szczegółowo wyjaśnianym w punktach #C3 do #C4.1 strony „immortality_pl.htm”), który to „czas skał” upływa około 365 tysięcy razy szybciej od sztucznie stworzonego przez Boga „nawracalnego czasu softwarowego” zgodnie z jakim starzeją się ludzie. To szybkie starzenie się tuneli UFO powoduje, że z upływem czasu zawalają się ich sufity i ściany, wyciekająca ze skał woda formuje stalaktyty i stalagmity, deszcze i wiatry nanoszą do ich wnętrza gruz, piasek i śmieci, itp. Nieproporcjonalnie więc szybko w stosunku do ich absolutnego wieku i do twardości ich skały, te tunele UFO wytracają ich technologiczny wygląd i zaczynają przyjmować wyniszczony wygląd „naturalny”. Jednak ci z badaczy, którzy poznali i akceptują moje odkrycie, iż większość tuneli i jaskiń na Ziemi została odparowana przez UFO już po bibilijnym „Wielkim Potopie”, oraz którzy z wyjaśnień zaprezentowanych w punkcie #C9.1 mojej strony o nazwie „ufo_proof_pl.htm”, nauczyli się jak odróżniać odparowane technicznie tunele UFO od „naturalnych” jaskiń, łatwo są w stanie potwierdzić sobie tę prawdę zwodniczo zaprzeczaną przez oficjalną naukę ateistyczną. Wszakże oglądając dowolne podziemne tunele lub jaskinie, zawsze mogą oni nanosić mentalne poprawki na ich aktualny wygląd, zaś po naniesieniu tych poprawek i myślowym wypracowaniu ich oryginalnego wyglądu, typowo się okazuje, że faktycznie dany tunel czy jaskinia wykazują wszelkie atrybuty dowodzące ich technologicznego pochodzenia. Nanoszenie zaś tych poprawek jest proste, bowiem polegają one np. na myślowym ustalaniu jak dany tunel czy jaskinia wyglądałaby, gdyby leżące na ich dnie odłamy odpadłe z sufitu zostały ponownie przyklejone na swe oryginalne miejsca, gdyby fragmenty ich runiętych ścian zostały ponownie podniesione i ustawione tak jak oryginalnie stały, gdyby gruz, piasek, oraz śmiecie ponanoszone do środka przez wodę i wiatry zostały z nich usunięte, itp. Po zaś takim naniesieniu myślowych poprawek typowo się okazuje, że praktycznie niemal każda dzisiejsza jaskinia czy podziemny tunel, wykazują kształt, zorientowanie i cechy opisywane we w/w punkcie #C9.1 mojej strony o nazwie „ufo_proof_pl.htm”, jakie jednoznacznie ujawniają, iż były one odparowane technicznie przez gwiazdoloty UFO.

Fot. #G3abc: Trzy ilustracje jakie pośrednio dowodzą faktycznego istnienia pod Babią Górą systemu tuneli UFO znanego tam przez wieki i używanego przez miejscowych jako kryjówka oraz przechowalnia skarbów. Jedno z licznych wejść do tego systemu tuneli zaczynało się kiedyś w byłym (starym) kościele ze słowackich Rabczyc. (Kliknij na którąś z powyższych ilustracji aby zobaczyć ją w powiększeniu.)

#G3a
Fot. #G3a (góra): Oto ilustracja będąca jednym z produktów mojej już wieloletniej współpracy z utalentowanym graficznie Dominikiem Myrcik – współautorem także niektórych z wideów o tematyce wyników moich badań, uruchamianych ze strony o nazwie „djp.htm”. (Widea ze strony „djp.htm” zaprogramowałem głównie do ich oglądania na „smart” telewizorze firmy „LG”, chociaż można je też oglądać na PC – jeśli strona „djp.htm” jest uruchomiona wyszukiwarką „Google Chrome”.) Celem powyższej ilustracji „a (góra)” było pokazanie i uwypuklenie najważniejszych cech tuneli o kształtach pokazanych tutaj w częściach „a (góra)” i „c (dół)”, zaś nadawanych podziemnym tunelom dzięki unikalnej pracy magnetycznego napędu gwiazdolotów – tj. napędu używanego przez mój Magnokraft oraz przez wehikuły UFO. Cechy tych tuneli już są opisane dokładniej w punktach #G3 i #G4 oraz na „Rys. #G3 (dół)” z innej mojej strony o nazwie „magnocraft_pl.htm” – tutaj NIE będę więc ich powtarzał. Jedyne co chcę tu podkreślić, to że idealna zgodność kształtów i cech tuneli uwidocznionych na niniejszych ilustracjach „a” i „c”, z kształtem i cechami tunelu „b” narysowanego przez byłego księdza ze słowackich Rabczyc (w starym i już NIE istniejącym kościele których to Rabczyc kiedyś podobno istniało wejście do owego tunelu), jest jednym z bardziej dowodowych i istotnych przesłanek, iż tunel UFO wiodący z kościoła Rabczyc do podziemi Babiej Góry, faktycznie kiedyś istniał, zaś jego kształt nawet relatywnie niedawno był pamiętany i opisywany przez wtajemniczonych mieszkańców Rabczyc. (Ciekawe czy budowniczowie nowego kościoła w Rabczycach także ukryli w nim wejście do owego tunelu, zaś wskazówkę gdzie wejścia tego szukać zakodowali w figurę tamtejszego „diabła”?)

#G3b
Fot. #G3b (środek): Sporządzony przez byłego księdza ze słowackich Rabczyc odręczny rysunek tamtejszego tunelu UFO jaki wiódł do podziemi Babiej Góry. Rysunek ten oryginalnie jest przytoczony (i opisany) na stronie C-88 z traktatu [4b], zaś część jego opisów jest też powtórzona w punkcie #G4 z mojej strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”. Zgodność raczej unikalnego kształtu tego tunelu z faktycznymi kształtami jakie mogą uzyskiwać tunele UFO, jest owym pośrednim dowodem, że faktycznie kiedyś w, lub przy, starym kościele w Rabczycach istniało wejście do tunelu UFO mającego połączenie z systemem tuneli UFO pod Babią Górą.

#G3c
Fot. #G3c (dół): Oto fotografia podziemnego tunelu, porównanie cech jakiego z wynikami moich badań potwierdza, że faktycznie stanowi on tunel odparowany technicznie przez UFO. Powyższy tunel kiedyś istniał koło nowozelandzkiego miasta Auckland – tyle że oficjalnie (i moim zdaniem niewłaściwie) był on tam nazywany „Wiri lava cave”. Niestety, jak wszystkie tunele UFO łatwo dostępne do wglądu ludzi, do dzisiaj tunel ten został już całkowicie zniszczony. Powyższa fotografia tego tunelu pochodzi ze strony 8 interesującej książki pióra Bruce W. Hayward, o tytule „Precious Land” (Geological Society Of New Zealand Guidebook Number Twelve, Bush Press Communications Ltd., P.O. Box 33-029, Takapuna 1309, Auckland, New Zealand, 1996, ISBN 0-908678-60-6) – w której zdefiniowane też zostały prawa copyright odnoszące się do tego zdjęcia. (Autor tamtej książki był łaskawy osobiście udzielić mi pozwolenia na pokazywanie jego ilustracji w moich publikacjach, po dodaniu do nich „disclaimer” jaki np. stwierdza iż „poglądy wyrażone w niniejszym wpisie NIE są podzielane przez właścicieli innych niż moje fotografii pokazanych tutaj, nawet jeśli właściciele owych fotografii zgodzili się abym wykorzystywał ich zdjęcia. Chociaż fotografie reprezentują najbardziej obiektywny materiał dowodowy, ciągle sytuacje jakie one uchwyciły mogą być interpretowane na kilka odmiennych sposobów.”) Powyższe zdjęcie powtarzam tutaj po „Fot. #F1” z mojej innej strony o nazwie „newzealand_pl.htm” – na której opisałem historię i losy udokumentowanego nim tunelu.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #G3 z mojej strony internetowej o nazwie „aliens_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 czerwca 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „aliens_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „aliens_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/aliens_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/aliens_pl.htm
http://quake.hostami.me/aliens_pl.htm
http://totalizm.com.pl/aliens_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/aliens_pl.htm
http://pajak.org.nz/aliens_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „aliens_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „ufo_proof_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/aliens_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/ufo_proof_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #298). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#297: Lepiej wiedzieć co nadchodzi, niż umrzeć z powodu zostania tym „zaskoczonym” – przeglądnij więc 34-minutowy film „Zagłada ludzkości 2030”

2018/05/12

Motto: „Prawda otacza nas dookoła – potrzeba jednak mądrości, wiedzy i odwagi aby odróżnić ją od kłamstw jakimi jest zasłaniana.”

Nadejścia praktycznie żadnego innego kataklizmicznego zdarzenia na Ziemi NIE zapowiadało aż tak wiele niepodważalnych przesłanek, zdarzeń, wiadomości, reportaży, proroctw, przepowiedni, historycznych zapisów, wersetów Biblii, itp., jak owego coraz już bliższego nadejścia zagłady ludzkości w latach 2030-tych. (Odnotuj przy tym, że owa zagłada lat 2030-tych będzie tylko przejściowym wyludnieniem Ziemi, po jakim ludzkość się otrząśnie, odnowi i odbuduje, wcale więc zagłada ta NIE będzie miała nic wspólnego z „końcem świata”, który zgodnie z Biblią ma nastąpić dopiero w, lub po, roku 2656 – aczkolwiek dla uzyskania najróżniejszych doraźnych korzyści „koniec świata” coraz częściej ostatnio jest spekulatywnie zapowiadany przez najróżniejsze indywidua i religie – po szczegóły patrz punkt #N1 na stronie o nazwie „quake_pl.htm”, lub punkt #I1 na stronie o nazwie „2030.htm”.) Tymczasem gro dzisiejszych ludzi (w tej liczbie być może i ty sam oraz twoi najbliźsi) „omamianych” przemowami złotoustych polityków i autorytatywnymi zapewnieniami niektórych wysoce utytułowanych naukowców, postępuje jakby w hipnotycznym transie i uparcie odmawia nazwania po imieniu „oznakami nadchodzenia zagłady i zawalenia się całej naszej obecnej cywilizacji” tego co codziennie ogląda w wiadomościach telewizyjnych i o czym czyta w praktycznie każdej gazecie.

W życiu tak się składa, że w każdej zagładzie najpierw umierają ci co zostali nią „zaskoczeni”. Wszakże NIE wiedząc czego mają się spodziewać, NIE przygotowali się do tego co na nich nadeszło. Czas więc abyś ty sam, a także twoi najbiźsi, wyrwali się z tego jakby morderczego transu hipnotycznego i zaczęli się przygotowywać do zagłady jaka nieuchronnie już nadchodzi. Najlepszą zaś rolą „dzwonka”, jaki może „zbudzić” z uśpienia i marazmu ciebie i twoich najbliższych, może być doskonale przygotowany i wysoce wymowny 34-minutowy film (wideo) o tytule „Zagłada ludzkości 2030” upowszechniany gratisowo w YouTube pod internetowym adresem https://www.youtube.com/watch?v=o06UvHgahr8 (lub adresem https://youtu.be/o06UvHgahr8 ):

Ów film można też uruchomić z ilustrowanej strony o nazwie „djp.htm” (i adresie np. http://pajak.org.nz/djp.htm ) z „playlistą” jaką zaprogramowałem dla „smart” telewizorów koreańskiej firmy LG – jeśli strona „djp.htm” wywołana została albo z PC wyszukiwarką o nazwie „Google Chrome”, albo też telewizorem LG.

W sposób wizualny i intelektualnie NIE męczący film ten streści ci najważniejsze informacje zawarte na stronie o nazwie „2030.htm”. Po jego przeglądnięciu będziesz więc od razu mógł przystąpić do przygotowywania siebie i swych bliskich, aby jakoś wspólnym wysiłkiem zagładę tę przetrwać.

Omawiany film „Zagłada ludzkości 2030” wizualnie zilustruje ci NIE tylko dlaczego owa zagłada ludzkości już nieodwołalnie musi nadejść, oraz kiedy w przybliżeniu można spodziewać się jej nadejścia, ale także w skrócie wskaże ci jakich znaków masz wypatrywać aby NIE zaskoczył cię jej początek, jaki przebieg będzie ona miała, jakich niebezpieczeństw musisz się spodziewać po jej nadejściu, oraz jak powinieneś zacząć się przygotowywać do jej przetrwania. Jeśli więc poważnie potraktujesz wiedzę jaką film ten ci udostępni, poczym poszerzysz tę wiedzę o informacje opisane na stronie o nazwie „2030.htm” oraz w innych już dostępnych źródłach poświęconych zagadnieniom przeżywania kataklizmów, plag i upadków praworządności, oraz już wkrótce zaczniesz faktyczne przygotowywanie się do tego co nieuchronnie nadchodzi, wówczas zwiększysz wielokrotnie szanse przetrwania tej zagłady zarówno przez siebie, jak i przez swoich najbliższych.

Film „Zagłada ludzkości 2030” powstał w wyniku ponad półrocznej wytężonej pracy. Jego złożony scenariusz ma dwóch autorów. Powstał bowiem w wyniku ścisłej współpracy mnie (tj. dr inż. Jana Pająk) z moim ogromnie utalentowanym graficznie i wielokrotnie sprawdzającym się w działaniu przyjacielem, Dominikiem Myrcik. I tak, autorem scenariusza wydarzeń przedstawionych w tym filmie jestem ja, dr inż. Jan Pająk, zaś autorów scenariusza samego filmu jest dwóch, tj. Jan Pająk i Dominik Myrcik. Fenomenalny talent graficzny Dominika oraz jego perfekcyjne opanowanie komputerowych narzędzi graficznych, umożliwiły potem jakościowo doskonałe moim zdaniem zrealizowanie filmowe owego złożonego scenariusza. W rezultacie, film ten NIE tylko w żywy i przykuwający uwagę oglądającego sposób informuje o zagładzie jaka szybko nadchodzi, wyjaśnia najważniejsze aspekty z zagładą tą związane, oraz wskazuje co oglądający powinni czynić dalej w jej sprawie, ale dodatkowo pokazuje obrazowo to co trzeba wiedzieć o jej zapoczątkowaniu, przebiegu, następstwach, wymogach przeżycia, oraz o czym dla własnego bezpieczeństwa w jej trakcie już od samego początku powinno się pamiętać. Oglądając ten film czytelnik zapewne odnotuje, że każde słowo i każdy szczegół jest w nim istotny, starannie dobrany i przenoszący sobą aż kilka zupełnie odmiennych znaczeń o symbolicznej, dosłownej, historycznej, kulturowej, przepowiedniowej, oraz uczuciowej wymowie.

Omawiany tu film bazuje na solidnych badaniach NIE tylko moich, ale także wielu innych racjonalnych badaczy. Ponadto czerpie on dodatkowo, poczym prezentuje w swej treści, co istotniejsze informacje wywodzące się ze wszystkich źródeł o jakich doświadczenie i historia nas uczą, iż można na nich polegać „jak na Zawiszy”. Stąd cytuje on najważniejsze zapowiedzi Biblii na temat tej zagłady, streszcza przepowiednie aż kilku narodów i ich wieszczy, podsumowuje esencję badań historycznych, prezentuje wyniki dedukcji logicznych, interpretuje fakty i znaki jakie powtarzalnie widujemy, itp. Wizualnie dokumentuje też i wyjaśnia fakty jakie oglądamy w codziennych wiadomościach, jednak z powodu jakby hipnotycznego zaprogramowania przez złotoustych polityków i ateistycznych naukowców, typowo przeaczamy ich wymowę i w jakiś niezrozumiały spowób unikamy uświadomienia sobie i nazwania po imieniu tego co naprawdę one oznaczają.

Zgodnie ze znanym polskim powiedzeniem, że „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, do uświadomienia sobie, iż globalna zagłada szybko już nadchodzi, można dojść z znalizy dowolnych oznak od jakich obecnie roją się wszystkie wiadomości – tak jak do uświadomienia sobie nieodwołalności tej zagłady stopniowo dochodzi coraz więcej badaczy oraz co bardziej otwartych na prawdę zwykłych ludzi. Przykładowo, narastającymi w siłę ostrzeżeniami o jej szybkim nadchodzeniu są owe oglądane dziś w telewizji przez niemal każdego coraz potężniejsze kataklizmy, które z największą zawziętością atakują kraje i obszary zamieszkałe przez narody najbardziej odpowiedzialne za jej nadejście. Ostrzeżeniami o jej nadchodzeniu są też ustalenia o raptownym ocieplaniu się klimatu Ziemi, o wyniszczających anomaliach pogodowych i atmosferycznych, o szybkim znikaniu lasów, o zmniejszaniu się produkcji żywności, o chemicznych i nuklearnych zatruciach gleby, wody, powietrza i żywności, o coraz częstrzych epidemiach morderczych chorób uśmiercających ludzi, zwierzęta, ptaki, pszczoły i inne stworzenia, o wyczerpywaniu się zasobów ziemi, o desperacji, depresji psychicznej i samobójstwach coraz większych liczb ludzi, o narastaniu gór plastykowych i przemysłowych śmieci w oceanach i na lądach, o pogłębiającej się korupcji i ucisku w krajach świata, o eskalujących się wojnach, rewolucjach i buntach, itd., itp. Dla mnie jednak najwcześniejszą zapowiedzią jej bliskiego nadejścia były NIE owe skutki nieodpowiedzialnych postępowań dzisiejszych zachłannych i żądnych władzy ludzi, a przyczyny jakie ludzie ci sami na siebie posprowadzali, mianowicie przyczyny takie jak „hałas telepatyczny”, oraz „wyniszczanie ziemi”. Początkiem bowiem owej przysłowiowej „nitki”, która mnie zaprowadziła do przysłowiowego „kłębka” w sprawie tej zaglady, było odnalezienie jeszcze w 1987 roku nowozelandzkiego krateru Tapanui – czyli miejsca potężnej eksplozji mającej miejsce jeszcze w 1178 roku, jaka w świetle moich badań NIE tylko zdewastowała całą naszą planetę, ale stała się też powodem zapanowania na Ziemi mrocznej epoki „średniowiecza” (patrz zdjęcie krateru Tapanui pokazanego na „Fot. #N1” poniżej). Moje bowiem badania ogromnego materiału dowodowego obecnego zarówno w, jak i przy, owym kraterze Tapanui, a także w całej reszcie Nowej Zelandii, oraz porozrzucanego praktycznie po całym świecie, z czasem ujawniły mi między innymi, że faktycznym powodem nadejścia owej mrocznej epoki „średniowiecza”, był zaindukowany potężną eksplozją Tapanui tzw. „hałas telepatyczny” rezonujący przez całe wieki w przeciw-materii formującej naszą planetę (w sposób podobny jak wibracje dźwiękowe są długo rezonowane w pudłach rezonansowych skrzypiec). Natychmiast też po odkryciu owej przyczyny dla pojawienia się „średniowiecza”, zrozumiałem że z uwagi na podobieństwo cech eksplozji Tapanui do dzisiejszych eksplozji bomb nuklearnych, owe eksplozje nuklearne sprowadzają na ludzkość nową epokę „neo-średniowiecza”, jakiej końcowym produktem będzie upadek całej ludzkości. Podczas zaś analizy wyniszczeń ziemi jakie są następstwami zapanowania epoki „neo-średniowiecza”, odnalazłem w Biblii liczne wersety, wskazywane i interpretowane m.in. w punkcie #I1 strony o nazwie „2030.htm”, jakie jednoznacznie informują, iż „niszczyciele ziemi” będą ukarani śmiercią – co z kolei dość jednoznacznie mi ujawniło, że na ludzkość nieopamiętale wyniszczającą ziemię już wkrótce musi nadejść jakiś rodzaj „kary” o formie globalnej zagłady i wyludnienia. Natychmiast też po uświadomienia sobie tej złowrogiej prognozy, podjąłem wysiłki aby nakłonić jakoś ludzi do opamiętania się i do pomniejszenia w ten sposób nadchodzącej kary. Treść m.in. strony o nazwie „2030.htm”, a także treść opisywanego tu filmu „Zagłada ludzkości 2030” – jakiego opracowanie stało się możliwe tylko dzięki przyjacielskiej pomocy wielokrotnie już niezawodnie sprawdzającego się w działaniu Dominika Myrcik, są przykładami owych wysiłków.

Kiedy Bóg stwarzał zwierzęta, wówczas jak wszystkiemu co zrodziło się z Jego wszechwiedzy, nadał tym stworzeniom aż cały szereg funkcji do wypełniania. Nie tylko są więc one użytecznymi współgospodarzami naszej planety, współtowarzyszami ludzi, a ponadto źródłem siły roboczej, pożywienia, oraz użytecznych surowców, ale także są ilustracją cech cielesnych reprezentujących przeciwstawność naszego rozumowego, świadomego i twórczego człowieczeństwa. Ich zachowania demonstrują nam bowiem m.in., że tam gdzie cielesna zwierzęcość manifestuje się wyłącznie zainteresowaniem chwilą obecną (tj. zaspokajaniem swojego obecnego głodu, pożądań, strachów, przymusów, itp.), rozumujące człowieczeństwo interesuje się całością czasów, tj. NIE tylko chwilą obecną, ale także przyszłością i przeszłością. Tam zaś gdzie zwierzęta kierują się potrzebami, uczuciami i instynktem, nadrzędny intelekt człowieczy kieruje się moralnością, rozumem, logiką, doświadczeniem, wyobraźnią, przewidywaniem, twórczością, itd., itp. W sposób mniej lub bardziej efektywny, bowiem mający swe wzloty i upadki, ludzie przez wieki starali się podążać za nakazami Biblii, aby unikać ulegania zwierzęcym dążeniom swych ciał, a koncentrować się na nabywaniu coraz doskonalszych cech człowieczych. Jednak gdzieś w trakcie 20 wieku, ludzkość zaczęła ignorować nakazy Biblii i przestawiła się na kultywowanie coraz bardziej zwierzęcych zachowań. Jeśli więc rozważyć co gro dzisiejszych ludzi czyni, okazuje się że są to typowo zwierzęce zachowania, czyli dbanie wyłącznie o własną chwilową wygodę, zaspokajanie swych doraźnych pożądań, unikanie myślenia o przyszłości i uczenia się na przeszłości, dbania o losy bliźnich i natury, itd., itp. Jako tacy, typowi indywidualni ludzie przestali dostosowywać swe zachowania do przyszłości, przewidywać co przyszłość im przyniesie, oraz dokonywać dalekosiężnych przygotowywań. W ich zaś tłumie zagłuszane są postępowania tych nielicznych, co nadal starają się utrzymywać swe człowieczeństwo. Moim więc zdaniem jednym z najbardziej fascynujących elementów nadchodzącej zagłady lat 2030 będzie, że przywróci ona człowieczeństwo tym z ludzi którzy przez nią przetrwają. Wszakże wszystkie owe osoby myślące jedynie o chwili obecnej, a stąd zaniedbujące przygotowanie się do przyszlości i do tego co przyszłość im przyniesie, w nadchodzącej zagładzie wymrą jako pierwsi. Skoro zaś przy życiu ostaną się wyłącznie osoby o drastycznie odmiennych nawykach, tradycji i istocie swego człowieczeństwa, od tych jakie obecnie panują na Ziemi, łatwo przewidzieć, że po zagładzie na Ziemi pojawi się i zapanuje zupełnie odmienny od dzisiejszego rodzaj ludzkości, jaka wypracuje dla siebie czasy i perspektywy niepomiernie szczęśliwsze od dzisiejszych.

U większości ludzi trwale wbudowany jest w ich naturę nawyk silnej wiary w trwałość tego co już widzą wokół siebie. Z powodu tego nawyku wielu ludzi typowo ma ogromne opory wewnętrzne przed zaakceptowaniem nawet najbardziej wypróbowanych już w praktyce i dowiedzionych jako niezawodne zwiastunów, przesłanek, czy zapowiedzi, że to co właśnie ich otacza wkrótce może ulec katastrofalnemu upadkowi. Dowodów na te opory jest zatrzęsienie. Przykładowo, niemal każdy uczestnik małżeństwa jakie kończy się rozwodem, niemal do ostatniej chwili wierzy, iż rozwód mu NIE grozi. Z kolei ja nadal pamiętam, jak zaledwie kilka miesięcy przed rozpadnięciem się komunizmu w Polsce, niemal wszyscy wierzyli, że komunizm jest zbyt potężny aby cokolwiek zagrażało jego trwałości – miał wszakże tyle czołgów, armii, rakiet, bomb atomowych! Pamiętam z jakim zdumieniem wysłuchiwałem wówczas specjalistę dentystyczego, który pozbawiony nawet pielęgniarki, samotnie zmagał się ze wszystkim w swoim gabinecie i musiał nawet przerwać pracę nad moim zębem ponieważ właśnie nadszedł transport materiałów dentystycznych, stąd zmuszony był aby wielokrotnie wybiegać przed budynek i sam dźwigać do swego gabinetu ciężkie worki pełne jakichś produktów. Po uporaniu się z tymi workami, w ramach usprawiedliwienia próbował mi wyjaśnić coś w rodzaju: ten system polityczny musi wkróce się zawalić – NIE ma bowiem mowy aby taka sytuacja mogła potrwać jeszcze dłuższy czas. Był on pierwszą osobą w Polsce od której usłyszałem, że komunizm musi się zawalić. Wszakże nawet moi koledzy, czyli naukowcy specjalnie trenowani aby zawodowo przewidywać, wykrywać i opisywać nowe trendy i zjawiska, na owym etapie nadal NIE wierzyli w możliwość upadku komunizmu i jedynie hipotetycznie dyskutowali jak to NIE warto próbować naśladowania uprzednio zgniecionych dążeń do wolności u Węgrów i u Czechosłowaków, bowiem straszna masakra groziłaby każdemu małemu kraikowi, takiemu jak Polska, gdyby też spróbował zbuntować się przeciwko systemowi narzuconemu mu przez mocarną Rosję. Pomimo tamtej powszechnej niewiary, w zaledwie kilka miesięcy po owej wizycie u dentysty, wszyscy zostali zaskoczeni początkiem faktycznego rozpadania się komunizmu. Ja zdaję sobie doskonale sprawę, że podobnie sceptyczne myśli i wierzenia krążą w głowach osób oglądających film „Zagłada ludzkości 2030”. Mam zresztą na to namacalne dowody. Porównanie bowiem liczb wyświetleń tego filmu z liczbami odwiedzin stron poszerzających wiedzę na temat owej zagłady, jednoznacznie dokumentują, iż zaledwie jedna osoba z około tysiąca oglądających ów film, bierze zawarte w filmie ostrzeżenia na tyle poważnie, iż pogłębia podane w nim fakty i informacje czytaniem precyzyjniejszych opisów, wyjaśnień i wskazówek na ów temat. Reszta oglądających traktuje wszystko jako przejściową sensację i rozrywkę, lub jako interesujący choć nieprawdopodobny dla nich wymysł, jaki szybko zapomną praktycznie nic NIE czyniąc w tej sprawie. Co jednak intrygujące, owa liczba około „jeden na tysiąc” jest właśnie też liczbą osób, jedynie dla której – zgodnie z moimi wyliczeniami wzmiankowanymi w punktach #B1 i #B2 strony o nazwie „2030.htm”, zaś szczegółowo zaprezentowanymi w (3) z punktu #T3 mojej strony o nazwie „woda.htm”, prawdopodobnie pojawi się jakakolwiek realna szansa aby przeżyli tę nadchodzącą zagładę!

Do powyższych moich osobistych wyjaśnień poświęconych filmowi „Zagłada ludzkości 2030” warto też dodać, że Dominik Myrcik przygotował poświęconą temu filmowi oficjalną stronę na Facebook, o adresie: https://www.facebook.com/Zagłada-ludzkości-2030-1736006903146306/ . Na owej stronie, między innymi, można wpisywać swoje uwagi dotyczące tego filmu, oraz zapoznawać się z licznymi uwagami innych osób, którzy już ujawnili tam swoje opinie i poglądy. (Tak nawiasem mówiąc, to przeglądnięcie owych uwag, dla racjonalnie myślących czytelników zapewne stanie się źródłem dodatkowego upewnienia, dlaczego opisywana tym filmem zagłada, niestety, jest absolutnie konieczna dla oczyszczenia naszej matki Ziemi.) Zainteresowanych zachęcam aby zaglądnęli do owej strony Facebooka.

Niezależnie od filmu „Zagłada ludzkości 2030”, w YouTube dostępnych jest też kilka innych wideo, dla których ja jestem współautorem i stąd o których potwierdzam, iż w sposób obiektywny i pozbawiony uprzedzeń typowych dla internetowych publikacji na mój temat, prezentują one wybrane fragmenty mojego życiowego dorobku naukowego – stąd których przeglądnięcie też tu gorąco polecam. Ich skrótowe opisy i linki podałem w punktach #A1 do #A5 odmiennej swej strony o nazwie „portfolio_pl.htm”, zaś pełną ich „playlistę” (tj. zestawienie pełnoekranowych starterów linkujących) zawiera strona o nazwie „djp.htm”. Z tych filmów, szczególnie rekomendowałbym zaczęcie ich oglądania od około 35-minutowego wideo o tytule „Dr Jan Pająk portfolio” dostępnego aż w 3 językach (tj. po polsku, po angielsku – in English, oraz po niemiecku – auf Deutsch), jakiego polskojęzyczną wersję najłatwiej znaleźć, lub polecić znajomym, pod adresem https://youtu.be/f3MuZec4jGM . Film „Dr Jan Pająk portfolio” dokonuje skrótowego przeglądu najważniejszego dorobku naukowego mojego życia. Podsumowanie jego treści zawarte jest w punkcie #A1 specjalnie mu poświęconej strony o nazwie „portfolio_pl.htm” – zaś cała jego treść jest tam szczegółowo omawiana w punktach #B1 i #B2. Na dodatek do niego zalecałbym też czytelnikowi oglądnięcie około 4-minutowego wideo o tytule „Jak wielki jest Magnokraft” dostępnego pod adresem https://youtu.be/hkqrVePSj6c zaś opisanego w punkcie #A5 wyżej wymienionej strony „portfolio_pl.htm”, a linkowanego na w/w stronie „djp.htm”. Wideo to bowiem doskonale ilustruje wyglądy, wielkości, oraz charakterystyki lotu gwiazdolotu mojego wynalazku zwanego Magnokraft – jakiego zbudowanie otworzy ludzkości faktyczny dostęp do nieograniczonych zasobów kosmosu, a także uchroni przed nadchodzącą zagładą ludość kraju jaki pierwszy go posiądzie. Także i te oba rekomendowane tutaj filmy są wynikiem ścisłej współpracy pomiędzy mną i wysoce utalentowanym graficznie, oraz nieprzeciętnie fachowo posługującym się narzędziami komputerowej grafiki, moim przyjacielem Dominikiem Myrcik.

Życzę więc korzystnych dla swej przyszłości wyników oglądanięcia filmu „Zagłada ludzkości 2030”.
#N1 z 2030.htm
Fot. #N1: Fotografia „krateru Tapanui” wykonana ze szczytu najbliższego do wzgórza „Pukeruau” sąsiedniego wzgórka przez które przebiega szosa z Gore do Tapanui, a które w/g mojego oszacowania w prostej linii jest odległe od krateru o około 3 km. Odnotuj tu, że owo wzgórze z kraterem Tapanui w języku Maorysów nazwane jest słowami „Puke-ruau” – które znaczą „wzgórze-które-wstrząsnęło-światem”. Ogrom tego krateru o niemal 1 km średnicy dobrze ilustruje utrwalona na tym zdjęciu gigantyczna sosna, jaka kiedyś rosła przy krawędzi krateru Tapanui. Krater Tapanui opisywany jest skrótowo m.in. na stronie internetowej o nazwie „tapanui_pl.htm”, zaś szczegółowo omawia go poświęcona w całości wynikom moich badań eksplozji Tapanui monografia [5/4] o tytule „Eksplozja UFO w Tapanui z roku 1178 AD, która przemieściła kontynenty” (czwarte wydanie, Wellington, Nowa Zelandia, Copyrights © 1996 by Dr Jan Pająk, ISBN 0 9583380 6-X). Moje odnalezienie jeszcze w 1987 roku tego opisywanego licznymi legandami Maorysów krateru, oddało mi do ręki początek przysłowiowej nitki, badawcze podążanie za którą stopniowo zaprowadziło mnie najpierw do odkrycia „hałasu telepatycznego” i wydedukowania iż taki hałas generowany przez rozliczne obecnie eksplozje jądrowe zapoczątkuje na Ziemi mroczny okres „neo-średniowiecza”, potem do opracowania „Tablicy Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości” – pokazanej m.in. jako „Tab. #J1” na mojej stronie o nazwie „propulsion_pl.htm”, oraz jako „Tab. #K1” na mojej stronie o nazwie „tapanui_pl.htm”, następnie do odnalezienia wersetów Biblii jednoznacznie ujawniających, że „niszczyciele ziemi” będą ukarani śmiercią, zaś w ostatecznym rozrachunku do wypracowania wszystkich ostrzeżeń, scanariuszy i opisów zaprezentowanych na stronie o nazwie „2030.htm” oraz w filmie „Zagłada ludzkości 2030”. Innymi słowy, moje odnalezienie w 1987 roku pokazanego powyżej krateru Tapanui, po szeregu lat zaowocowało wypracowaniem treści strony o nazwie „2030.htm”, zaś dzięki wsparciu graficznie i informatycznie utalentowanego Dominika Myrcik, także stworzeniem ostrzegającego ludzi filmu „Zagłada ludzkości 2030” (któremu, jak liczę, po zagładzie wielu ludzi będzie zawdzięczało swoje życie). Tak nawiasem mówiąc, to oficjalna nauka ateistyczna do dzisiaj NIE uznała wyników moich badań (ani legend Maorysów) ujawniających, że krater Tapanui jest miejscem potężnej eksplozji o globalnych następstwach. Do dzisiaj też ów krater oficjalnie uważa się jedynie za gigantyczne „obsuwisko ziemi” (po angielsku „landslip”) – chociaż przykłady innych równie ogromnych „obsuwisk ziemi” zaistniałych na zboczach o podobnie niewielkim kącie nachylenia i z podobnie absorbującymi wodę podłożami, wcale NIE są znane nauce. (Kliknij na powyższą fotografię aby oglądnąć ją w powiększeniu.)

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #N1 z mojej strony internetowej o nazwie „2030.htm” (aktualizacja z dnia 12 maja 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „2030.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „2030.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/2030.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/2030.htm
http://totalizm.com.pl/2030.htm
http://cielcza.cba.pl/2030.htm
http://energia.sl.pl/2030.htm
http://pajak.org.nz/2030.htm
http://totalizm.pl/2030.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „2030.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „quake_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/2030.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/quake_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #297). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#296E: An intelligent „burning bush” of seaweed that emitted the „ignis fatuus”, which on the beach full of people from Petone (NZ) reveaaled that it is able to carry out its „beguiling dance” NOT only during pitch-black nights, but also in a sunny day (po polsku poniżej)

2018/05/07

Motto: „Although the folkloristic knowledge and folk wisdom are treated by our official science like fairy tales far from the truth, in real life more often happens to us what the folklore states than what the official science tells us.”

During times of my youth I have heard a lot of folk stories about typically hostile towards people, deceitful, deceptive, intelligently behaving lights or flames, in English called, amongst others, by their Latin name „ignis fatuus” – although various other names, can be used for them, e.g. „will-o’-the-wisp”, „ghost-light”, etc. These lights and flames are also known in folklores of many other countries. For example, in New Zealand they are known (especially in Maori folklore) as „The Watchman” and under a number of descriptive names. In Poland they are called „błędne ogniki” (i.e. „wandering fires” – because they lead people astray), „strażnicy” (i.e. the „guards” – because they guard the rogue treasures), „ogni szatańskich” (i.e. „satanic fires” – because they typically do evil things to those who are deceived by them), „zwodniczych ogników” (i.e. „deceptive lights” – because they beguilingly lead to destruction those people who succumb to their spell), and a few other terms. In Malaysia they are known under the name „The Spirit of the Jungle” – because they mislead people into the jungle.

I personally have been interested in the phenomenon of „ignis fatuus” for a long time. After all, I know a lot of people who saw them (some among these people have seen them many times). In turn, reports of several witnesses of these flames have been repeated in a number of my publications – for example in the introduction to chapter C and in subsections C1 and D1, from my treatise [4b] (available in Polish only) entitled „Tunele NOL spod Babiej Góry”, (i.e. „UFO tunnels under the Witch Mountain”), and in item #E3 from my web page named „newzealand.htm”. From my theoretical analysis it appears that the atheistic ideology of today’s official science, combined with the lack of scientific research on both, this phenomenon, and other luminous phenomena related to it, cause that to one bag of „ignis fatuus” typically is put a whole array of completely different phenomena which emit light or flame and which show both „supernatural” and „natural” origins. For example, the most frequently for the „ignis fatuus” are taken the miniature computer-controlled UFO probes, commonly known as „orbs” or „rods” – which in the faint light and at nights are glowing with a blue colour (for an example of photograph of one of such an „orb” see „Fig. #G2ab” on my web page named „landslips.htm”). A lot of items of evidence seem to suggests, that there is also a version of blue or silvery glowing spiritual „ignis fatuus”, however, typically of irregular spherical shape, which appear in disaster locations with numerous victims, on crime scenes, and, for example, in cemeteries. In fact, flames of burning gases are also seen in wetlands, while typically before earthquakes and during electrical storms some people see fiery balls of electricity. In the woods a rotten fragment of a tree can also emit immobile light. Some „experts” even try a camouflaged accusation, that people reporting such „ignis fatuus” probably saw only insects glowing at nights. (Note how similar is this accusation to the claims of some scientists that people witnessing UFOs had to be drunk.) Out of the swarm of these phenomena, decisively are differing the most rarely reported, deceptively intelligent in behaviours, and thus probably the true „ignis fatuus” that do NOT have a spherical shape, but are a kind of intelligently „dancing” prolonged tongues of gold, orange, or red flame. These in my opinion, are the most mysterious – although so-far almost nobody researches them scientifically. Until the case described in this post, I have never seen such a prolonged flame of „ignis fatuus”, although I have already seen several orbs (i.e. miniature UFO probes). However, on an afternoon walk on a black pebble beach not far from my flat in Petone (New Zealand) on a warm, sunny Wednesday of 2018/4/25, I finally saw one amongst versions, or manifestations, of this extraordinary phenomenon, which in the description here I am also going to call „ignis fatuus”. To my amazement, the long tongue of this fire appeared on the beach packed with people during the full light of the sunny day, while it glowed with a very strong reddish light visible already from a distance of about 100 meters – although in literature-descriptions regarding such a flame typically is claimed that it appears only in depopulated areas and only in pitch-black nights, while its light is supposedly too weak to be visible in full daylight. For scientific exactitude below I am providing my report from this fascinating sighting – in which the most vital in my opinion element was a confirmation that in fact this fiery „ignis fatuus” really demonstrated the possession of intelligence and the ability to „beguile”.

Around 4 pm, beautiful, sunny and windless Wednesday of 2018/4/25, I was walking along the black pebble beach of Petone. When, after turning back, I was already heading towards my flat, in the area of the beach opposite the Celtic stone memorial cross (see „Fig. #J3b” below) I noticed the tongue of a strongly glowing red flame which was bursting from a bone-dry fragment of bush of some seaweed that was lying on this beach (in English this kind of sea bush is called the kelp seaweed). The dimensions of the tongue of this flame that was visible to me, when viewing it from a close range, I estimated at: about 2 cm wide and about 5 cm high. I have NOT seen this flame when I also passed by this area about half an hour earlier. The flame itself strangely fascinated me and attracted my attention. There was something intelligent, not accidental, and as if „human” in its behaviour. It looked as if it was „dancing” lively and happily, although there was no wind at that time – by which could be explained its rhythmical, intriguing, and as if intelligently executed dance moves. Its movements resembled for me the graceful and rhythmic dance movements of today’s single women dancing – which I know perfectly well from my „playlists” with my favourite songs and dances that I have programmed for a frequent watching on LG’s „smart” televisions, and on PC computers that work under the search engine „Google Chrome”, hence which the reader can also look at, for example at http://totalizm.com.pl/p_12fd.htm or http://pajak.org.nz/p_12fs.htm . In spite of its small size, this flame was glowing so strongly that it caught my eye when I was still a considerable distance away from it, which (the distance) I would estimate at about 100 meters from it. Its vividness and colour reminded me of a night-time flame from an oil lamp viewed closely – which my grandmother living in Cielcza used to lit up at nights in her electricity deprived cottage. Only that being as broad as the low flame rising from the wick of an oil lamp, the visible fragment of the tongue of that flame from Petone beach was about three times higher than its width.

I walked very slowly close to the edge of sea water, while at that time the low-tide significantly withdrawn water from the beach. Thus the tongue of the flame „danced” about 20 meters to the left of the extension of the trajectory of my walk. Because I noticed it from a considerable distance, thus by walking very slowly I watched it and analyzed for at least around 5 minutes. However, already after the first sight of it I was immediately overwhelmed with some unintelligible and strong doubts about this flame. When later in my flat I started to analyze these doubts, I came to the conclusion, that the flame seemed to telepathically try to „beguile” me and make me stop being interested in it, but just continue my walk in an undisturbed manner. However, it so happened that I already knew such telepathic coercion from my previous accidental encounters with UFO starships – which also typically spread around themselves a telepathic command stating something around the lines „what you see is nothing unusual, so stop taking an interest in it and continue doing whatever you are doing”. (The reader can read about this telepathic command in subsection VB4.1.1 from volume 17 of my monograph [1/4]. It is just because of my detection of the existence of this strong telepathic coercion, that in my publications I have worked out and recommend to readers the following behaviour „first take pictures, and only then start to analyse” – unfortunately, the sticking to this behaviour I disgracefully neglected in the case of the „ignis fatuus” described here.) The first among these strong doubts that has gripped me, was that this flame is nothing unusual. This is because in that day the beautiful weather made a lot of Petonians to gather on the beach. Several out of them were sitting at close distances on almost all sides of the flame. The closest ones, because only about 5 meters beyond this „dancing” tongue of flame, was sitting a group of about 5 young people on a low wall that separates the beach from the pavement – e.g. it is behind this pavement that stands the Celtic cross shown on „Fig. #J3b”, (I did NOT bother at that time to count exactly how many of these young people were sitting in there, so being 5 of them is just my estimation.) These young people were turned towards the sea, and thus towards that „dancing” flame. Since the flame at a first glance reminded me of the fire from a powerful cigarette lighter, the initial doubt that affected me, said that someone from this young group probably pressed a burning lighter into the sand, hiding it in a dry piece of seaweed bush lying on the beach, and now they all are entertaining themselves by watching how walkers and passers-by will react to it. (I have NO idea from where such doubt, that felt as if imposed onto me from the outside, came to my head, because I have never seen anyone who did such a thing, nor did I hear about anyone who would do that.) So I decided that although I was going to continue to be attentive in watching this flame, I will walk uninterruptedly, pretending that I am NOT interested in this burning fire. However, when I was at the point of the walk that was positioned nearest to that flame, and only about 25 meters from the group of these young people, I noticed that they do NOT look at the place where the flame „danced”, but watch the sea-horizon lying in the distance. In fact, they gave me the impression that they cannot see the flame – although it „danced” right under their noses. So I changed my initial intention and decided to come closer to check what is producing this fascinating flame. When I came to a distance of about 10 meters from it, the flame began to behave, as if it had the intelligence and senses of a wild animal, which noted that someone is approaching it. It stopped its fascinating „dance” and froze – as if listening or watching. As I continued my approach towards it, the flame began to slowly crouch or hide, still standing motionless and only slowly lowering its height (i.e. it behaved like a man who is hiding, and noticed that someone is approaching him). When I approached it at a distance of about 5 meters, the flame suddenly disappeared. So I went to the dried fragment of the seaweed bush from which the flame was coming out, to see if there was a lighter hidden in it – but nothing was in there. (How approximately this fragment of a bone-dried seaweed looked like, is showed on „Fig. #J3a” below.) Also, the fragment of the seaweed bush itself did not show any signs of burning, charring, smoke or soot – which is very strange considering that the flame burned for a rather long period of time, and hence a fragment of the dried seaweed bush from which it was emerging should partially burn, char, or burst. So in total, this bush of dried seaweed showed the same lack of burning as the „burning bush” described in verses 3:1-5 from the biblical „Book of Exodus” – from the body of which the flame also was coming out, however the „burning bush” itself did NOT burn from that fire. So I used my leg to move the seaweed bush to the side, to see the sand of the beach and investigate what is beneath it – but again no opening or soot, smoke, ash, charring, burning or anything different from normal sand, under this dry seaweed bush could be noted. Sand and seaweed looked as if the tongue of that mysterious flame was rising in the air instead of coming out of the earth or from anything else, and also as if the flame was NOT generating any heat, nor sparks, ashes, soot, smoke, etc. Because nearby sunbathers started to pay attention to what I was doing, I did NOT check sand or seaweed if they were temperature hot, but I retreated to a distance of about 10 meters from the place of fire and started to wait to see if the flame would appear again. However it has not reappeared. But both, this group of about 5 young people, as well as other sunbathers sitting nearby on the beach, all of them began to behave as if my strange activities stimulated their curiosity and initiated their whispered commenting. So I came to the conclusion that they probably did not see this flame. In order to unnecessarily NOT give them an opportunity to assign me a label of a person who behaves strangely on the beach, I have ceased further awaiting whether the flame will reappear, and I set out onto my way home. After all, from what about myself is written in the Polish Internet, I already know that for every so labelled inhabitant of Petone, obtaining such a label would later induce equally undesirable consequences, as for myself has the labelling of me by the Poles and by almost all of Poland with the label of the alleged „pseudo-scientist” and „conspiracy theorist” (while in fact, I am scientifically, and for free, just trying to research and to popularize everything that our costly official atheistic science refuses to research – in this case, to examine the phenomenon of „ignis fatuus”).

It was only in my home that I recovered from this unexplained „beguile”, which caused in me the sight and the closeness of that flame, which shone brightly, but it did NOT burn or smudge anything. I began to realize, that I was a witness to a highly rare, mysterious and rather unusual phenomenon, most often called the „ignis fatuus” – to which thousands of folk legends refer, although the official atheistic science ignores its existence. What is even stranger, this glow appeared on a beach full of people in the daylight and on a nice sunny day – while there is a widespread belief that such flames are seen almost exclusively in remote and unpopulated areas and only during unpleasant to people and pitch-black nights. The flame also displayed intelligent behaviour and telepathic abilities. In addition, this flame appeared near the commemorative Celtic cross. This is because behind the wall, on which these around 5 young people were sitting, there is a Celtic stone cross, with a commemorative plaque embedded in it, the picture of which cross reader can see below on „Fig. #J3b”, as well as in Google, while the inscription on a commemorative plaque of it one can read from the photograph of its close-up, in April 2018, shown at https://goo.gl/images/WbbfQa . This plaque informs that on February 23, 1840, the first New Zealand public mass was conducted in that place, by just send from Scotland Reverend, who then founded the Presbyterian Church of New Zealand. One can guess that during that mass, the makeshift altar was located just in the place in which this unusual flame appeared – after all, the flame reminded me, among others, the so-called „eternal lights”, once burning also in churches, an unusual tradition of which lamps I describe more extensively in item #J2 from the web page named „immortality_pl.htm”. From items #D2, #E2 and #E3 of the web page named „malbork.htm”, describing my research on the accumulation of so-called „moral energy” by objects and areas that are recipients of human prayers, it seems to stem, that because of the historical significance of this Celtic cross for the development of Christianity in New Zealand, and because effects of later prayers of New Zealand Christians, the entire area associated with the tradition of this cross, including probably a fragment of the township of Petone (possibly along with my flat located near the cross) accumulates a lot of moral energy – thus gradually acquiring supernatural attributes. So I would NOT be surprised at all if, in the future, this area (and the cross) would acquire the ability to make miracles, e.g. of the kind of phenomenon that I report here, or the future ability e.g. to heal people or to fulfil realistic dreams conceived at this place (i.e. like such a fulfilment of realistic dreams is already happening in my native Polish village of Stawczyk – as I described this more extensively in items #A1 and #F2 from my web page named „wszewilki_uk.htm”).

The fact that this „ignis fatuus” appeared in the fragment of dried bush of seaweed and in the grindstone of historical and religious significance for the development of Christianity in New Zealand – commemorated with the Celtic cross erected in there, it gives also to that my experience another, different meaning. After all, regardless of the example of „beguile”, this experience may also represent „inspiration”, „disclosure”, and „reassurance” – in which this intentional „beguile” played on me, in combination with, for example, the lack of evidence (photograph) of this „ignis fatuus”, may execute the principle of maintaining „free will” in sceptical people who profess different views. Such „revealing” and „reassuring” role of this event even seems to be confirmed by the analogy of its course to the „burning bush” observed by Moses and described in the above-mentioned verses 3:1-5 from the biblical „Book of Exodus” (which description, due to its importance, was later repeated, expanded and refined in verses 7:30-43 from the biblical book of „Acts”). After all, one of the verses from the biblical „Book of Exodus” (also repeated with emphasis in „Acts” of the Apostles), i.e. the verse 3:5, states, among others – quote: „… the place where you are standing is holy ground.” New Zealand practically does NOT have yet a ground that would be considered by its inhabitants as Christian-holy – such as for example in Poland is the whole of „Jasna Góra” from the town of Częstochowa. There are many areas and objects in NZ, for example stones, hills, places of someone’s landings, battlefields, cemeteries, lairs of „Taniwha”, etc. – by the local Maori considered to be „holy”, however, the character and origins of these objects exhibits features which are NOT Christian-holy, as defined by the Bible. (As an example, consider the stone „Te Kohatu-O-Hatupatu” shown in „Fig. #D1” and described in item #D1 from my web page named „newzealand.htm”.) However, since Christianity ultimately is to spread all over the world, such Christian-holy place will probably appear also in New Zealand. So if God would e.g. decide to establish such a Christian-holy place in NZ, He would probably let somehow know this fact to local people – but in ways, that would NOT break anyone’s „free will” (means in ways similar to events described in this post). This in turn means, that in such a place, and in its vicinity (similarly as in the NZ town of Petone) in the future may happen a lot of „unexplained” events, similar to those that so far I managed to notice and describe on the web page named „petone.htm”.

The whole event described above was characterized by a series of at least „mysterious” features that multiplied various questions in my mind, but they did NOT give any definitive answers. For example, how is it possible that this „ignis fatuus” appeared in a public place, in daylight and in sunny weather – after all, I have never heard about its public and daylight appearances. How is it possible, that while recommending in my publications „first take pictures and only then deliberate”, and also that I had a camera in my pocket, I have NOT photographed this flame – means I did the same as in the situation described in subsection Q1 from volume 14 of my monograph [1/4] acted my friend, A.J. Huddy, who loved the operation of television cameras, and his house was overloaded with ready-to-use TV cameras, but when at 2:56 on the morning of 23rd March 1989, a four-propulsor UFO appeared behind his window, he only watched it visually, instead of grabbing one of his cameras to permanently document that UFO. How it is also possible that I was probably the only person on this beach who saw and analyzed this flame, while it „danced” literally „under the nose” of many other sunbathers – the closest of whom sat only about 5 meters away from it and looked straight in the direction of it? Why did I NOT see the flame half an hour earlier, when I had passed this place in the opposite direction of my walk – whether the flame did not appear yet, or it was already „dancing”, but I did NOT notice it? Why the flame did not burn, charred or covered with soot the bush of that dry seaweed, or the beach sand, from which, if it was a physical phenomenon, it should be emerging? Why this intelligent flame telepathically so strongly „beguiled” me, that it prevented me from photographing it (after all, its logical point of view should be, that in Google already are available numerous photos and videos of similar flames – so one or more of them would NOT make almost any difference)? What „power” was hiding behind the intelligence and deliberate actions of this flame? Is it possible that this „ignis fatuus” tried to confirm, on my example, that in spite what the official atheistic science is saying, it actually can „beguile” and telepathically influence human behaviour in an intended and intelligent way – that is, it can anyone (including me) freely make „to wander”- just like on the subject of „beguiling” nature and attributes of these flames have long claimed the folk tales of virtually all nations of the world? After all, in its case I did the exact opposite to my scientific training, thinking, and previous experience. Is it possible that my „beguile” was only meant to NOT take away the „free will” from other people, while providing a new „disclosure”, „information” and „ensuring”?

From my other research on „unexplained phenomena” it is also clear that all events that are to leave people able to preserve their „free will” due being interpreted in any way one wishes, are purposely controlled so that they do NOT generate irrefutable evidence – for more details see item #C2 from my web page named „tornado.htm”. In other words, it always happens that to the essential truth people must be convinced by the conscious effort of the process of their own learning, NOT by being e.g. effortlessly forced by the significance of the evidence presented to them by someone. But in order that they can undertake such a process of self-learning, firstly someone (like me here) must help his „neighbours” (in the religious meaning of the word „neighbours”) by leading them towards the direction at which the truth is hidden, for example by providing them with the knowledge that has the potential to direct their thinking at the right track – while the process of persuading oneself to this truth these „neighbours” will then be able to carry on through their own efforts.

Fig. #J3abc: Three photographs that may have a mysterious relationship with the above-mentioned „ignis fatuus” – unfortunately, they were snapped on other days than the day I watched that „will-o’-the-wisp”. (Click on one of these photos to view it enlarged.)

#J3a

Fig. #J3a (upper): A bone-dried fragment of a seaweed bush in English called the kelp seaweed. I photographed this fragment of kelp bush as it lied on the Petonian beach one day later after I watched the „ignis fatuus” discussed above. Unfortunately, the fragment from which the „ignis fatuus” was dashing, and thus which I moved with my foot to see if there is a hole, ash, smoke, or anything else that would explain the origin of this strange flame, a day later I could NOT find. So I photographed another piece of dried kelp seaweed, also lying on the Petone beach, to give the reader a rough idea as how a bone-dried piece of „kelp seaweed” bush looks like.

$J3b

Fig. #J3b (middle): A taken by myself photograph of a memorial Celtic stone cross erected by the beach in Petone, NZ. A few „coincidences” that I experienced in Petone seem to suggest that the strange phenomena which I list and describe in items #J1 to #J3 from the web page named „petone.htm” may be somehow related to this cross. For example, the „ignis fatuus” that I sighted, appeared on the beach near this cross – means in the area where an altar would be located during the mass commemorated by this cross. In turn, on the opposite to that beach side of the cross, i.e. on a narrow strip of dried grass existing between the two lanes of the Petonian street named „The Esplanade”, around February 2011 landed the smallest UFO (type K3) starship – the photo of marks left after this landing is showed on the lowest photo „#J3c”. I wonder if also all these other strange phenomena described on the web page named „petone.htm”, have something to do with events and prayers commemorated with this cross – such as e.g. the fact that around Petone live these 10 „righteous” people described in the Bible and that fate caused me to live here as well, or the fact that all disasters and weather anomalies that affect surrounding towns leave Petone untouched. After all, the quotation from the verse 3:5 of the Biblical „Book of Exodus” – quoted above in text of this post, seems to suggest that the yielding of flame from a fragment of dried seaweed bush, that caused NO burning nor smoking of that bush, may indicate a place that is a holy ground – which situation would also explain the origin of all these strange phenomena, occurrences of which I sighted and noted in Petone since a long time, and which I described on the web page named „petone.htm”.

#J3c

Fig. #J3c (lower): A UFO landing shaped into a „heart”, which I accidentally noticed by the Celtic cross from Petone in April 2011. That UFO landed on a narrow strip of lawn located between the two opposing lanes of the street named „The Esplanade” – which runs along the Petone beach, next to this Celtic cross. I took a photograph of this UFO landing site in April 2011, means just when I first saw it. However, the landing site itself already then looked like it was scorched by a UFO around two months earlier, i.e. perhaps in February 2011. Because when I took this picture, the entire grass of this lawn was already dry, hence the normally well visible outlines of grass burned with magnetic field of UFO landing, in this picture are difficult to visually distinguish from the rest (also dried) grass. Fortunately, a careful look at this photo still allows one to notice slightly stronger burns of grass to the bare soil, forming a kind of „heart” shape. UFO landings in the shape of „hearts” are formed when UFOs land in a hanging position and are inclined at a significant angle – usually greater than 45 degrees. A more clearly visible shape of this kind of UFO landings, plus an illustration of the principle of scorching such heart-shaped UFO landings in the grass by spinning magnetic circuits of a UFO, are showed in the next illustration marked „Fig. #J4abc”. Notice that a UFO type K3 is the smallest manned starship, eight side magnetic propulsors of which are located along the circumference of a circle with diameter d = 3.1 meters. However, because these UFOs actually hover in the air during their „landings”, hence depending on the altitude on which they hover, their elliptical magnetic circuits scorch „landings” of a diameter that is smaller than „d”. How looks like such a UFO starship type K3, the reader can learn from a 4-minute video on YouTube available at the address https://www.youtube.com/watch?v=hkqrVePSj6c , or from the illustrations published on my web page named „magnocraft_pl.htm” (viewing the illustrations shown in there is worth to start by reading the short item #K2 from that web page „magnocraft.htm”).

Fig. #J4abc: Three illustrations showing the appearance and principle of the formation of a heart-shaped UFO landing. (Click on any of the above illustrations to see it enlarged.)

#J4a

Fig. #J4a (upper): Myself (i.e. Dr. Eng. Jan Pająk) photograph by the landing of a UFO type K3, scorched into the shape of a „heart” on the lawn near the flat that I occupied during my professorship on the tropical island of Borneo. It was taken in September 1998. Notice that the shape and size of this UFO landing site coincides with the shape and size of other UFO landing site, also type K3, which about 13 years later I photographed in Petone and showed on the previous „Fig. #J3c”.

#J4b

Fig. #J4b (middle): Illustration „Fig. F35” from volume 3 of my monograph [1/4]. It explains how the spinning magnetic circuits (blackened) of a UFO starship that hovers near the ground in a hanging position, form a scorched landing in the grass. In the lower part (c) of this „Fig. #F35” is shown the appearance of such a scorched landing in the shape of a ring, which is formed if a UFO starship hovers in a position at which its floor is exactly parallel to the surface of the grass, while its spinning magnetic circuits are just touching the ground – note that for the stationary magnetic circuits, scorched is the shape shown in part (b) of this drawing. Although I have NOT prepared yet a drawing which would illustrate how this situation could change if a UFO was hovering at a high angle, the reader can work out by himself, that the magnetic circuits of a tilted starship, spinning along a „donut” trajectory, would cause a scorched UFO landing that would assume the shape of the „heart” – because then a part of these trajectories of spinning „donut” that scorches the grass would curve back in the air, instead of just after penetration under the surface of the grass.

#J4c

Fig. #J4c (lower): The same UFO landing side shaped into a „heart” as in part „#J4a”, only that photographed about half a month later. However, because I photographed it without showing my person on the photo – this picture reveals that the landing site really has a „heart” shape, almost identical to the shape of the UFO landing site from „Fig. #J3c” above. Notice here that the identical shape of the „heart” of both UFO landings shown in illustrations „Fig. #J4ac” and the previous photograph „Fig. #J3c”, while taken in two islands of the world, thousands of kilometres away from each other, documents for us the evidence for a whole range of truths at once, which official science does NOT want to research, and about which ordinary people do NOT want to know – although these truths significantly affect the life of every inhabitant of the Earth. (For example, read and view the scar on the leg shown in „Fig. #B4” from my web page named „ufo.htm” – and after careful examining your own leg and legs of your loved ones, you will find out visually that you have it too, and that all your relatives have it also.)


Video #J3v: If the reader is interested to learn how the supernatural flame of the „burning bush” looked like – the exceptional honour of witnessing which on the beach in Petone was granted to me, then I recommend him/her to review the above short (only 2:22 minutes long) English-language video, or even better – to review all the free videos from YouTube showing the so-called Eternal Flame Falls, means showing the „eternal flame” located in a tiny grotto under waterfalls (or more accurately, behind the water cascade from a single long waterfall with a complicated passage) from the hiking trail in the Chestnut Ridge Park in western New York, USA. These waterfalls and their miraculous „eternal flame” are briefly described on English-language websites and blogs that can be found on google.com using the keywords: Eternal Flame Falls. Unfortunately, the filming process typically distorts quantitative, qualitative and emotional perception of visual impressions. Thus, it causes, among others, that this New York’s supernatural flame on YouTube videos looks less red and less intensely luminous than the supernatural flame that I saw on the beach in Petone, New Zealand. (The intensity of the Petonian flame reminded me of the intensity of the dazzling light generated during electric welding – only that the light of an electric welding machine is usually blue, while the light of the flame from the beach in Petone was intensely red.) However, if this distortion is taken into account, then the „eternal flame” from New York manifests the same features, behaviours and effects of its work, as did the flame from the „burning bush” in Petone – which I described in item #J3 above. Both flames described here, i.e. both the one from the Petone beach and the one from New York, document the possession of attributes that prove they have a supernatural origin. (Click on the above starter for this video to view it.)

I came across the information about the miraculous „eternal flame” from New York only „coincidentally” and in a way that perfectly illustrates the method of God’s action described by the old Polish proverb stating that „when God closes the door He opens a window” – in the original Polish wording: „Kiedy Bóg zamyka drzwi, to uchyla okno”. (The information about New York’s flame is disseminated only by private enthusiasts, so about the existence of this miracle I have never heard before.) Of course, for reasons which I explained more comprehensively in item #J5 from the web page „petone.htm”, I know with certainty that in our physical world such things as „coincidences” do NOT exist at all – thus everything that is manifested in our world is a deliberate act of God. Nevertheless, I understand that this kind of „coincidental” finding of officially ignored information about this miraculous flame for centuries seen behind the cascading water from the New York’s waterfall, is aimed at avoiding the breaking of anyone’s „free will”. So I understand also, that the programs of the God’s „Omniplan” could NOT allow me to photographically document Petonian „burning bush” using the „door” from the above-mentioned old Polish proverb. After all, my taking of its photos could force someone to believe in what I described in item #J3 above – while everything that is connected with God and what people should believe, they are obliged to recognise voluntarily by themselves (means NOT by being forced to it by evidence or proofs presented to them). This is probably why God helped me to complete the documenting of Petonian flame only after opening for me a „window” from the above-mentioned old Polish proverb. It has happened when I was browsing the internet on Tuesday, July 31, 2018. I „accidentally” came across a first free YouTube video that illustrates the appearance of another flame that looks and behaves very much like the intelligent flame from the Petonian burning bush. This first video was about 20-minute long, rather sceptically commented, in English and disseminated in youtube.com with the title „This Mysterious Island Appears is Out of Nowhere & What Happens Next Is Surprising”. It was available at the address https://youtu.be/sO1O7V926s0 . On its length from 6:22 to 8:17 minutes, this video shows the Eternal Flame Falls from the national park „Chestnut Ridge Park” in western New York, USA. Already the first sight of this eternal flame touched me deeply due to its compatibility with what I saw on the beach at Petone. So I immediately searched the internet for further information. I discovered then that this miraculous waterfall, along with its „eternal flame”, is shown on a much larger number of videos made by private persons. Only that most of them repeat the lies of the official atheistic science, which tell the viewer that this eternal flame supposedly has a simple explanation and does NOT represent a supernatural phenomenon. Fortunately, for me already are well-known lies, incompetence, carelessness, methodological gaps, lack of theoretical foundations, research laziness, etc., with which today’s uninformed scientists with their „taken from the ceiling” and objectively unsupported by any factual research claims try to deny the existence of God and manifestations of the supernatural. So I easily found, and revealed in items that follow, various errors, inconsistencies and omissions contained in these „scientific speculations” about the miraculous eternal flame from western New York.

In my disclosure of lies and erroneous speculations with which scientists try to convince interested people that the New York’s flame does NOT have a supernatural origin, helped me the sighting of supernatural „burning bush” from the Petonian beach, and my noticing of attributes and consequences which characterized this Petonian supernatural flame and which I have already described above in this post. So the only thing I needed to do, to disclose that, like that from Petone, also the New York’s flame is of supernatural origin, was to view carefully videos and read thoroughly publications that show and discuss this New York’s flame, then just point out and emphasize these features and consequences of the New York’s flame, which I have sighted earlier due to the seeing the Petonian supernatural flame described above in this post, which features and consequences would NOT occur in both of them, if both these flames had NO miraculous origin. So here are features and consequences detailed in subsequent items, that testify about the supernatural origin of the two flames discussed here (note that below I discuss only the features and consequences of the New York’s flame, because for the flame from Petone, I have already described them above in this post – only that I did it in a different than here order):

(1) Intelligent behaviour, mesmerizing influence on viewers, telepathic influence on the arriving people. As befits a supernatural phenomenon, similarly like the Petonian one, also the New York’s flame behaves intelligently. For example, it looks, burns and dances differently each time. Each time it also looks as if it is blasting from another spot of the floor in a miniature grotto in which it burns – although the gas emitted from under the ground could NOT change the cracks in the rock through which it escapes. Sometimes it can be seen as one flame, sometimes it appears as a few flames starting in different spots of their small grotto. Sometimes it shows itself as a solid, thin and long tongue, sometimes it is low and wide. Etc., etc. From the analysis of videos made by the onlookers, one can also notice that it has a mesmerizing influence on them, intrigues them and stimulates their excitement with its dance, as well as it telepathically influences them depending on their beliefs, history, morality, character and goals of the current activity.

(2) Burning in a place with the characteristics of the „holy area”. In several publications about the New York’s eternal flame, it is carefully suggested that for centuries (or even for millennia) its place of origin was known to the local Indians and considered by Indians as a sacred area. In turn, about the holy areas and about the human settlements carrying holy names, my philosophy of totalizm determined that according to the principle described in the old French maxim „nobility obliges”, on the behaviours of people from these places God imposes particularly strict moral requirements – as I explained this more extensively, among others, in item #C4 from my web page named „seismograph.htm”. Therefore, nobody should be surprised that the holiness of New York’s „eternal flame” is also emphasized by accidents and even death of people who do NOT show in there the required respect for the sanctity of this place. Also, it cannot be ruled out that it was the close proximity of this ancient holy place that was, among others, a cause of events described on my web page named „wtc.htm”, and a reason for the location of the UN in New York. Personally, I suspect, although so far I have NOT found any written documentation on this subject, that just as it already begins to confirm itself for the area surrounding the Petonian „Celtic Cross”, also prayers for something at the location of New York’s eternal flame, e.g. for healing a chronic illness, or for solving someone’s problem, would eventuate in the fulfilment of this prayers for people who due to their moral behaviour deserved it.

(3) Providing people with ambiguous evidence to deliberately avoid breaking the „free will” in those ones who do NOT want to believe the supernatural origin of the flame. In the vicinity of the miniature grotto in which the New York’s eternal flame appears, one can register various ambiguous evidence, which, among other things, seemingly suggests a simple explanation for the mechanism that caused the appearance of this flame – in accordance with what I explained in item #C2 from my web page named „tornado.htm” about at least three different categories of evidence, which in order to avoid breaking anyone’s „free will” God always includes in each manifestation revealed by Him. For example, in the vicinity of the New York’s flame, the stench of broken eggs is spreading, due to which sometimes its appearance (and place) is even called rudely „flaming fart of nature”. The surrounding water reservoirs also document the existence of underground gas leaks. In spite of all this, until today scientists have not been able to establish what actually powers and sustains the centuries-long burning of this holy flame.

(4) Appearing only to those people who deserved to see it. Although the majority of people who made the pilgrimage to the place where the New York’s flame is located, already are finding that it burns, I also noted videos on which some people, especially those ones who on the way to flame do not show the required respect, find it extinguished and are unable to reignite it – even if they try very hard.

(5) Burning without generating the accompanying heat, smoke and soot. Flames powered by underground gas typically generate a lot of heat, smoke and soot, the significant impact of which changes the characteristics of their surroundings. Thus, for example, on the video with the address https://youtu.be/UhjXhh-jhWA – showing the flames from the Mount Chimaera in Turkey powered by underground gas, as well as on the video with the address https://youtu.be/a5Dv2o1em8M – showing similar flames from the vicinity of Murchison in New Zealand, also powered by underground gas, these typical products and consequences of gas combustion are clearly documented. Meanwhile, in the New York’s eternal flame, you cannot see: (a) neither vapour of water into which the splashes from the waterfall should be turned by such a heat-inducing gas flame, (b) nor the tiny rock grotto (in which the „gas” supposedly burns) being smoked, filled with fumes and warmed almost to redness by the long-lasting blazing fire, (c) neither does this flame go out – although the ordinary gas flame would quickly be extinguished due to water splashing all over it.

(6) Containing hidden evidence for its supernatural origin. An example of such evidence is e.g. the shape (and colour) of the flame itself. Gas flames have the shape of a „jagged” leaf that chaotically twitches and curls up. Their colour is typically blue. On the other hand, the supernatural flame behaves dignified, dances fascinatingly, is uniform (not jagged) and has a uniquely intense red colour of the setting (or rising) Sun.

(7) Inability of today’s official atheistic science to establish the true mechanism of appearance of this flame. In several of the more bold publications about the New York’s flame, there is a hint that official science is still NOT able to explain satisfactorily and verifiably, where this flame actually comes from – in spite that it is officially proclaimed that everything about it is simple and already well known. For example, scientists still have fundamental difficulties with measuring, empirical research, and scientific documenting of: (a) „what kind” of „gas” really is burning, (b) „from where” this „gas” is coming to the grotto, (c) „why” the products and the combustion process of this New York’s „gas” differ so much from the products and the combustion process of natural gases in other places mentioned above (e.g. in Chimaera from Turkey, or in Murchison from New Zealand), etc.

* * *

The above post is an adaptation of item #J3 from my web page (available in the English language) named „petone.htm” – updated on 7th of May 2018, or later. Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post here – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, important texts are highlighted with colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „petone.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/petone.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/petone.htm
http://quake.hostami.me/petone.htm
http://totalizm.com.pl/petone.htm
http://cielcza.cba.pl/petone.htm
http://pajak.org.nz/petone.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic (my) web pages – including all the web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic (my) web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „petone.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „magnocraft_pl.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://totalizm.com.pl/petone.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://totalizm.com.pl/magnocraft_pl.htm .

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #296E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com/
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Dr Eng. Jan Pająk

#296: „Błędny ognik” jaki na plaży w Petone (Nowa Zelandia) dnia 25 kwietnia 2018 roku około godziny 16 ujawnił, że jest w stanie omamiać fascynującym „tańcem” NIE tylko w mrokach ciemnych nocy, ale także w pełni słonecznego dnia

2018/05/01

Motto: „Chociaż folklorystyczną wiedzę i ludowe opowieści oficjalna nauka traktuje jak bajki dalekie od prawdy, w rzeczywistym życiu częściej przytrafia nam się to co stwierdza folklor, niż to co wmawia nam oficjalna nauka.”

W czasach swej młodości nasłuchałem się sporo opowieści ludowych o typowo wrogich ludziom, podstępnych, zwodniczych, inteligentnie zachowujących się światłach, przez polski folklor najczęściej zwanych „błędne ogniki” – aczkolwiek w Polsce znanych też pod całym szeregiem innych nazw, np. „strażników” (ponieważ jakoby strzegą one zbójeckich skarbów), „ogni szatańskich” (ponieważ typowo wyrządzają one zło tym co dadzą się im zwieść), „zwodniczych ogników” (ponieważ podstępnie zwodzą one na zatracenie osoby które ulegną ich czarowi), oraz kilku jeszcze innych określeń. Światła te znane są też w folklorach wielu innych krajów. Przykładowo po łacinie nazywane są „ignis fatuus” (tj. „podstępny ogień”), po angielsku „will-o’-the-wisp” lub „ghost-light” (tj. „świetlisty duch”), w Malezji znane są pod nazwą „The Spirit of the Jungle” (tj. „Duch Dżungli”) – ponieważ zwodzą one ludzi zapuszczających się do dżungli. W Nowej Zelandii też je znają, typowo używając dla nich albo nazwy „The Watchman” (tj. „Strażnik”), albo też jakieś opisowe określenia.

Ja osobiście od dawna interesuję się zjawiskiem „błędnych ogników”. Wszakże znam sporo ludzi którzy je widzieli (niektórzy z nich widzieli je nawet wielokrotnie). Z kolei raporty kilku obserwatorów tych ogników powtarzałem w aż szeregu swoich publikacji – przykładowo we wstępie do rozdziału C oraz w podrozdziałach C1 i D1 z traktatu [4b] o tytule „Tunele NOL spod Babiej Góry”, a także w punkcie #E3 z mojej strony internetowej o nazwie „newzealand_pl.htm”. Z moich teoretycznych analiz wynika, że ateistyczna ideologia dzisiejszej oficjalnej nauki połączona z brakiem naukowych badań zarówno tego zjawiska, jak i świetlistych zjawisk mu pokrewnych, powoduje iż do jednego worka „błędne ogniki” typowo wrzuca się aż cały szereg zupełnie odmiennych zjawisk jakie powodują emitowanie światła, a jakie wykazują zarówno „nadprzyrodzone”, jak i „naturalne” pochodzenie. Przykładowo, za „błędne ogniki” najczęściej bierze się miniaturowe i sterowane komputerowo sondy UFO, popularnie zwane „orb” lub „rod” – które przy słabym świetle i nocami jarzą się błękitnym światłem (po przykład zdjęcia jednego z nich patrz „Fot. #G2ab” na mojej stronie internetowej o nazwie „landslips_pl.htm”). Sporo materiału dowodowego sugeruje, iż istnieje też jakaś wersja także niebiesko lub srebrzyście świecących duchowych błędnych ogników typowo jednak o nieregularnym kulistym kształcie, które pojawiają się w lokalizacjach katastrof z licznymi ofiarami, miejscach zbrodni, oraz np. na cmentarzach. Na mokradłach faktycznie widywane są też płonące gazy, zaś typowo przed trzęsieniami ziemi oraz w czasie burz elektrycznych niektórzy widzą ogniste kule elektryczności. W lasach spróchniały fragment drzewa także może emitować nieruchome światło. Z mrowia tamtych obserwacji zdecydowanie odcinają się jednak najrzadziej raportowane, zwodniczo-inteligentne w zachowaniu, a stąd zapewne faktyczne „błędne ogniki”, jakie NIE mają kulistego kształtu, a są rodzajem inteligentnie tańczących podłużnych języków złotego, pomarańczowego lub czerwonego ognia. Te moim zdaniem są najbardziej tajemnicze – chociaż narazie niemal nikt ich NIE bada. Aż do przypadku opisanego w niniejszym wpisie, ja sam nigdy takich podłużnych języczkowatych „błędnych ogników” NIE widziałem, chociaż widziałem już aż kilka orbów (tj. miniaturowych sond UFO). Jednak na popołudniowym spacerze po czarnej żwirowej plaży niedaleko od swego mieszkania w Petone (Nowa Zelandia) w ciepłą, słoneczną, jesienną środę dnia 2018/4/25, w końcu sam zobaczyłem jedną z wersji, czy manifestacji, tego niezwykłego zjawiska, które w niniejszym wpisie też będę nazywał „błędnym ognikiem”. Ku mojemu zdumieniu, długi języczek tego ognika zaistniał na upakowanej ludźmi plaży w pełnym świetle słonecznego dnia i jarzył się bardzo silnym czerwonawym światłem widocznym już z odległości około 100 metrów – chociaż w jego opisach typowo się twierdzi, iż pojawia się on jedynie na bezludziach i tylko mrocznymi nocami, zaś jego światło jakoby jest zbyt słabe aby było widoczne w pełni dnia. Dla naukowej rzetelności poniżej przytaczam więc swój raport z tej fascynującej obserwacji – jakiej najważniejszym moim zdaniem elementem było potwierdzenie, że faktycznie ów ognik zademonstrował posiadanie inteligencji i umiejętności „omamiania”.

Około godziny 16, pięknej, słonecznej i bezwietrznej środy, dnia 2018/4/25, spacerowałem po czarnej petońskiej plaży żwirowej. Kiedy po zawróceniu zdążałem już w kierunku swego mieszkania, w obszarze plaży leżącej na wprost wzniesionego przy tej plaży celtyckiego kamiennego krzyża pamiątkowego (patrz „Fot. #J3b” poniżej) spostrzegłem języczek silnie świecącego się czerwonego płomyka jaki buchał jakby z wysuszonego na kość fragmentu krzewu jakiegoś wodorostu leżącego na owej plaży – po angielsku zwanego „kelp seaweed”. Wymiary widocznej dla mnie części języczka tego płomyka przy oglądania go z bliskiej odległości oceniałem na: szerokość około 2 cm, wysokość około 5 cm. Płomyka tego NIE widziałem kiedy uprzednio też przechodziłem koło owego miejsca jakieś pół godziny wcześniej. Sam ów płomyk w jakiś dziwny sposób fascynował i przyciągał do siebie moją uwagę. W jego zachowaniu było bowiem coś inteligentnego, nieprzypadkowego i jakby „ludzkiego”. Wyglądał bowiem jakby „tańczył” żywo i radośnie, chociaż nie było wówczas wiatru, którym można byłoby wyjaśnić jego rytmiczne, intrygujące i jakby inteligentnie egzekwowane taneczne poruszenia. Jego ruchy mi przypominały pełne gracji i rytmu taneczne poruszenia dzisiejszych pojedyńczo tańczących kobiet – jakie doskonale znam ze swoich „playlists” z ulubionymi piosenkami i tańcami, ponieważ zaprogramowałem je do częstego oglądania na „smart” telewizorach firmy LG i na komputerch PC pracujących pod wyszukiwarką „Google Chrome”, stąd jakie czytelnik też może sobie oglądnąć np. pod adresami http://totalizm.com.pl/p_12fd.htm czy http://pajak.org.nz/p_12fs.htm . Na przekór swych niewielkich rozmiarów, płomyczek ten jarzył się aż tak silnie, że przykuł do siebie mój wzrok już kiedy byłem jeszcze w znacznej od niego odległości, jaką oceniłbym na około 100 metrów od niego. Jego jaskrawość i kolor mi przypominały oglądany z bliska nocny płomień z lampy naftowej – jaką moja babcia mieszkająca w Cielczy oświetlała nocami swoje pozbawione elektryczności mieszkanko. Tyle, że będąc podobnie szeroki jak niski płomyk unoszący się z knota lampy naftowej, widzialny fragment języczka owego płomyka z Petone miał wysokość około trzykrotnie wyższą od swej szerokości.

Ja spacerowałem bardzo wolno tuż przy krawędzi wody, podczas gdy morze było wówczas znacząco cofnięte odpływem. Stąd ów języczek płomyka tańczył w odległości około 20 metrów na lewo od przedłużenia trajektorii mojego spaceru. Ponieważ odnotowałem go już ze sporej odległości, stąd spacerując wolno oglądałem go i analizowałem przez okres co najmniej około 5 minut. Jednak już po pierwszym jego ujrzeniu natychmiast ogarnęły mnie jakieś niezrozumiałe i silne wątpliwości na jego temat. Kiedy później już w swym mieszkaniu zacząłem analizować te wątpliwości, doszedłem do wniosku iż ów płomyk jakby telepatycznie starał się mnie „omamić” i nakłonić abym przestał się nim interesować i kontynuował swój spacer w sposób niezakłócony. Tak się bowiem zdarzyło, że ja dobrze już znałem ów telepatyczny przymus ze swoich uprzednich przypadkowych natknięć się na wehikuły UFO – które też typowo rozsiewają wokół siebie telepatyczny nakaz stwierdzający coś w rodzaju „to co widzisz jest niczym niezwykłym, przestań więc się tym interesować i kontynuuj czynienie tego co czynisz”. (O owym telepatycznym nakazie czytelnik może poczytać sobie w podrozdziale VB4.1.1 z tomu 17 mojej monografii [1/4]. To właśnie z powodu wykrycia istnienia tego silnego nakazu, w swych publikacjach wypracowałem i zalecam czytelnikom zachowanie „najpierw fotografuj, a dopiero potem deliberuj” – którego zrealizowania, niestety, ja sam haniebnie zaniedbałem w sprawie opisywanego tutaj „błędnego ognika”.) Pierwsza z tych silnych wątpliwości jaka mnie ogarnęła, to że płomyk ten wcale NIE jest niczym niezwykłym. W ów bowiem dzień piękna pogoda sprawiła, iż na plaży było sporo ludzi. Kilku z nich siedziało w niedużych odległościach po niemal wszystkich stronach owego płomyka. Najbliżej, bo jedynie jakieś 5 metrów poza owym tańczącym języczkiem płomyka był niski murek jaki odgradza plażę od chodnika (poza którym to chodnikiem stoi ów krzyż celtycki pokazany na „Fot. #J3b”). Na murku tym siedziała grupka około 5 młodych osób (NIE zadałem wówczas sobie trudu aby dokładnie ich policzyć), zwróconych w kierunku morza, a stąd i w kierunku owego płomyka. Ponieważ zaś ów tańczący płomyk najpierw mi przypominał płomyk silnej zapalniczki do papierosów, początkowa wątpliwość jaka mnie ogarnęła, stwierdzała iż ktoś z owej grupy ludzi wcisnął zapewne palącą się zapalniczkę w piasek, ukrywając ją w leżącym na plaży wyschniętym fragmencie krzewu wodorostu, zaś obecnie wszyscy oni zabawiają się śledzeniem jak spacerowicze i przechodnie na to zareagują. (NIE mam pojęcia skąd taka jakby narzucona mi z zewnątrz wątpliwość przyszła do mojej głowy, bowiem ja sam nigdy ani NIE widziałem nikogo kto by tak uczynił, ani NIE słyszałem o nikim kto by tak postąpił.) Zdecydowałem więc, że chociaż bez przerwy kontynuowałem uważne śledzenie owego płomyka, dalej będę spacerował w sposób niezakłócony, udając że wcale NIE interesuję się tym płomykiem. Kiedy jednak byłem w punkcie spaceru jaki leżał najbliżej od owego płomyka, zaś tylko około 25 metrów od grupki owych młodych osób, odnotowałem, że wcale NIE patrzą oni na miejsce gdzie tańczył ów płomyk, a oglądają morski horyzont leżący w oddali. Faktycznie na mnie sprawili wówczas wrażenie, iż płomyka tego wcale NIE widzą – chociaż „tańczył” on tuż pod ich nosami. Zmieniłem więc swój zamiar i zdecydowałem się podejść bliżej aby sprawdzić co wytwarza ów fascynujący mnie płomyk. Kiedy podszedłem na odległość około 10 metrów od niego, płomyk zaczął się zachowywać, jakby miał inteligencję i zmysły jakiegoś dzikiego zwierzątka, które odnotowało, że ktoś do niego się zbliża. Zaprzestał bowiem swego fascynującego mnie „tańca” i znieruchomiał jakby nasłuchując czy też obserwując. Ponieważ kontynuowałem swoje zbliżanie się do niego, zaczął zwolna jakby przykucać, czy chować się w dół, nadal stojąc nieruchomo i jedynie pomału obniżając swoją wysokość (tj. zachowywał się jak człowiek, który się ukrywa, a odnotował iż ktoś do niego się zbliża). Gdy podszedłem na odległość około 5 metrów, płomyk nagle zniknął. Podszedłem więc do wysuszonego fragmentu krzewu wodorostu z którego płomień się wydobywał aby sprawdzić, czy ukryta jest w nim zapalniczka – jednak nic tam NIE było. (Jak w przybliżeniu taki fragment wysuszonego na kość krzewu wodorostu wygląda, pokazałem to na „Fot #J3a” poniżej.) Także sam ten fragment krzewu wodorostu NIE miał na sobie żadnych śladów upalenia, zwęglenia, dymu, czy sadzy – co jest bardzo dziwne zważywszy, iż płomyk palił się przez raczej spory okres czasu, a stąd fragment wysuszonego krzewu wodorostu z jakiego się wydobywał powinien częściowo się spalić, zwęglić, lub zakopcić. W sumie więc ów krzew wysuszonego wodorostu wykazywał taki sam brak popalenia jak płonący krzew opisany w wersetach 3:1-5 z bibilijnej „Księgi Wyjścia” – ze środka którego też wydobywał się płomień ognia, jednak krzew od ognia tego NIE spłonął. Nogą przesunąłem więc ów krzew wodorostu na bok aby odsłonić piasek plaży i sprawdzić co jest pod nim – jednak ponownie ani żadnego otworu, ani też sadzy, dymu, popiołu, zwęglenia, popalenia, czy czegokolwiek odmiennego od normalnego piasku, pod tym wysuszonym krzewem wodorostu NIE odnotowałem. Piasek i wodorost wyglądały tak, jakby języczek owego tajemniczego ognika powstawał w powietrzu zamiast wydobywać się z ziemi czy z czegokolwiek, oraz jakby NIE generował ani gorąca, ani żaru, popiołu, sadzy, czy dymu. Ponieważ pobliscy plażowicze zaczęli zwracać uwagę na to co czynię, NIE sprawdziłem już piasku ani wodorostu czy są gorące, a wycofałem się na odległość około 10 metrów od owego miejsca i zacząłem tam czekać aby sprawdzić czy płomyk ponownie się pojawi. Jednak już się NIE pojawił. Za to zarówno owa grupa około 5 osób, jak i inni ludzie siedzący niedaleko na plaży, wszyscy oni zaczęli się zachowywać jakby moje dziwne dla nich działania pobudziły ich ciekawość i zainicjowały ich szeptane komentowanie. Doszedłem więc do wniosku, iż oni zapewne płomyka tego NIE widzieli. Aby zaś niepotrzebnie NIE stwarzać im okazji do przypisania mi etykiety osoby dziwnie zachowującej się na plaży, zaprzestałem dalszego wyczekiwania czy płomyk ponownie się ukaże i wyruszyłem w drogę powrotną do swego mieszkania. Wszakże z tego co na mój temat pisze się w polskim internecie doskonale już wiem, iż dla każdego tak zaetykietowanego mieszkańca małomiasteczkowego Petone uzyskanie takiej etykiety indukowałoby potem równie niepożądane następstwa, jak dla mnie ma zaetykietowanie mnie przez Polaków i przez niemal całą Polskę etykietą „pseudonaukowca” i rzekomego wyznawcy „teorii spiskowych” (podczas gdy tak naprawdę, to ja naukowo i nieodpłatnie staram się badać i popularyzować wszystko, czego zbadania odmawia nasza kosztowna oficjalna nauka ateistyczna – w tym przypadku badać zjawisko „błędny ognik”).

Dopiero w swym domu ochłonąłem z tego niewyjaśnionego „omamu” jaki spowodował u mnie widok i bliskość owego płomyka, który jasno świecił, jednak nic NIE popalił ani osmolił. Zacząłem bowiem sobie uświadamiać, że byłem świadkiem wysoce rzadkiego, tajemniczego i raczej niezwykłego zjawiska najczęściej nazywanego „błędnym ognikiem” – do istnienia jakiego referują tysiące legend ludowych, chociaż oficjalna nauka ignoruje jego istnienie. Co nawet jeszcze dziwniejsze, ognik ten pojawił się na plaży pełnej ludzi podczas światła dziennego i to w ładny słoneczny dzień – podczas gdy panuje dość powszechne przekonanie, że płomyki takie są widywane niemal wyłącznie na odludziach i tylko podczas niemiłych dla ludzi i złowróżebnie mrocznych nocy. Płomyk ten wykazywał też inteligentne zachowania i telepatyczne zdolności. Ponadto, płomyk ten pojawił się w bliskości pamiątkowego krzyża celtyckiego. Z tyłu bowiem za owym murkiem, na którym siedziało około 5 młodych osób, istnieje kamienny krzyż celtycki, z wmurowaną w niego pamiątkową tablicą, zdjęcie jakiego to krzyża czytelnik może sobie oglądnąć poniżej na „Fot. #J3b”, a także m.in. w Google, zaś napis na pamiątkowej tablicy którego może sobie przeczytać z fotografii jego zbliżenia, w kwietniu 2018 roku pokazywanego na stronie https://goo.gl/images/WbbfQa . Tablica ta informuje, że dnia 23 lutego 1840 roku, w owym miejscu odbyła się pierwsza nowozelandzka msza publiczna przysłanego właśnie ze Szkocji Reverend’a, który założył wówczas Kościół Prezbyteriański Nowej Zelandii. Można się domyślać, że podczas owej mszy, prowizoryczny ołtarz umiejscowiony był właśnie w miejscu w jakim pojawił się ów niezwykły płomyk – wszakże płomyk ten swym wyglądem przypominał, między innymi, tzw. „wieczne lampki”, kiedyś palące się w kościołach, niezwykłą tradycję jakich to lampek opisuję szerzej m.in. w punkcie #J2 swej strony o nazwie „immortality_pl.htm”. Z opisywanych m.in. w punktach #D2, #E2 i #E3 strony o nazwie „malbork.htm” moich badań na temat akumulowania się tzw. „energii moralnej” w obszarach i obiektach będących odbiorcami ludzkich modlitw zdaje się wynikać, że z powodu historycznego znaczenia owego krzyża celtyckiego dla rozwoju chrześcijaństwa w Nowej Zelandii, oraz efektów późniejszych modlitw nowozelandzkich chrześcian, cały obszar związany z tradycją owego krzyża, w tym zapewne spory fragment miasteczka Petone (prawdopodobnie wraz z położonym niedaleko tego krzyża moim mieszkaniem) akumuluje w sobie energię moralną – stopniowo nabierając nadprzyrodzonych cech. Wcale by mnie więc NIE zdziwiło, gdyby z czasem ów obszar (i krzyż) nabrał zdolności do czynienia cudów (np. w rodzaju zjawiska jakie tu raportuję, czy np. przyszłej zdolności do uzdrawiania ludzi).

Fakt, że ów „błędny ognik” pojawił się w wysuszonym krzewie wodorostu i w obrzarze o historycznym i modlitewnym znaczeniu dla rozwoju chrześcijaństwa w Nowej Zelandii – upamiętnianym wzniesionym tam celtyckim krzyżem, tamtemu mojemu doświadczeniu nadaje też jeszcze innej wymowy. Wszakże niezależnie od przykładu „omamienia”, doświadczenie to może także reprezentować sobą „ujawnienie” oraz „upewnienie” – w których owo celowe „omamienie” mnie, w połączeniu np. z brakiem dowodowej fotografii owego „błędnego ognika”, może służyć zasadzie utrzymywania „wolnej woli” u osób sceptycznych jakie wyznają odmienne poglądy. Taka „ujawniająca” i „upewniająca” rola tego zdarzenia zdaje się nawet być potwierdzana analogią jego przebiegu do „płonącego krzewu” zaobserwowanego przez Mojżesza, a opisanego w w/w wersetach 3:1-5 z bibilijnej „Księgi Wyjścia” (który to opis z powodu swej wagi został potem dodatkowo powtórzony, poszerzony i uściślony w wersetach 7:30-43 z bibilijnych „Dziejów Apostolskich”). Wszakże jeden z wersetów z bibilijnej „Księgi Wyjścia” (też z naciskiem powtórzony w „Dziejach Apostolskich”), tj. werset 3:5, stwierdza m.in. – cytuję: „… miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”. Nowa Zelandia praktycznie NIE posiada jeszcze miejsca jakie byłoby uznane przez jej mieszkańców za chrześcijańsko-święte – takie jakim np. w Polsce jest cała Jasna Góra z Częstochowy. Wprawdzie jest w niej sporo obiektów, np. kamieni, wzgórz, miejsc czyichś lądowań, pól bitew, cmentarzy, legowisk tzw. „Taniwha”, itp. – przez miejscowych Maorysów uważanych za „święte”, jednak charakter i pochodzenie tych obiektów wykazuje cechy w Biblii definiowane jako pogańskie. (Jako ich przykład rozważ kamień „Te Kohatu-O-Hatupatu” pokazany na „Fot. #D1” i opisany w punkcie #D1 z mojej strony o nazwie „newzealand_pl.htm”.) Skoro zaś chrześcijaństwo docelowo ma rozprzestrzenić się po całym świecie, takie chrześcijańsko-święte miejsce zapewne pojawi się i w Nowej Zelandii. Jeśli więc Bóg zdecydował się ustanowić takie chrześcijańsko-święte miejsce i w NZ, zapewne będzie dawał o tym jakoś znać miejscowym ludziom – ale na sposoby, które NIE będą łamały niczyjej „wolnej woli” (czyli sposoby podobne do zdarzeń opisywanych w niniejszym wpisie). To zaś oznacza, że w owym miejscu i w jego okolicy (tak jak w NZ miasteczku Petone) w przyszłości będzie działo się znacznie wiecej „niewyjaśnionych” zdarzeń, podobnych do tych jakie dotychczas ja zdołałem odnotować i opisać na stronie o nazwie „petone_pl.htm”.

Całe opisane powyżej zdarzenie charakteryzowało się aż szeregiem co najmniej „zagadkowych” cech, które namnożyły u mnie pytań, jednak NIE udzieliły na nie definitywnych odpowiedzi. Przykładowo, jak to możliwe, iż ów błędny ognik pojawił się w miejscu publicznym, świetle dziennym i to przy słonecznej pogodzie – wszakże nigdy uprzednio o jego publicznym i dziennym pojawianiu się NIE słyszałem. Jak to możliwe, iż zalecając w swych publikacjach „najpierw fotografuj, a dopiero potem deliberuj” i mając w kieszeni aparat fotograficzny, ja ognika tego NIE sfotografowałem – czyli postąpiłem tak samo jak w sytuacji opisywnej w podrozdziale Q1 z tomu 14 mojej monografii [1/4] postąpił mój znajomy, A.J. Huddy, który uwielbiał operowanie kamer telewizyjnych, zaś jego domek zawalony był gotowymi do działania kamerami, jednak kiedy o 2:56 nad ranem dnia 23 marca 1989 roku za jego oknem pojawiło się czteropędnikowe UFO, jedynie obserwował je wzrokowo zamiast złapać jedną ze swych kamer aby UFO to trwale udokumentować. Jak też to możliwe, iż prawdopodobnie byłem jedyną osobą na owej plaży, która zobaczyła i analizowała ten ognik, podczas gdy „tańczył” on dosłownie „pod nosem” wielu innych plażowiczów – najbliżsi z których siedzieli jedynie około 5 metrów od niego zwróceni wprost w jego kierunku? Dlaczego ja go NIE widziałem pół godziny wcześniej, kiedy uprzednio przechodziłem koło owego miejsca w przeciwstawnym kierunku swego spaceru – czy wówczas ognik ten jeszcze się NIE pojawił, czy też i wtedy już „tańczył”, ale ja go NIE odnotowałem? Dlaczego ognik ten NIE upalił, zwęglił, czy pokrył sadzą ani suchego wodorostu, ani piasku plaży, z jakich gdyby był fizycznym zjawiskiem wówczas musiałby się wydobywać? Dlaczego ów ognik telepatycznie aż tak mnie „omamił”, iż zapobiegł tym abym go sfotografował (wszakże w Google istnieje już sporo zdjęć i wideów podobnych ogników – jedno czy kilka ich więcej jakie ja wykonałbym NIE uczyniłoby więc niemal żadnej różnicy)? Jaka „moc” kryła się za inteligentnymi i omamiającymi działaniami tego ognika? Czy jest możliwe, że ów „błędny ognik” starał się potwierdzić na moim przykładzie, iż w zamierzony i inteligentny sposób może on jednak „omamiać” i telepatycznie wpływać na ludzkie postępowania – tj. iż może on każdego (w tym nawet mnie) dowolnie „omamić” – tak jak na temat omamiającej natury i cech owych ogników od dawna twierdzą ludowe opowieści praktycznie wszystkich narodów świata? Wszakże w jego przypadku postąpiłem zupełnie odwrotnie do swego naukowego treningu, myślenia i dotychczasowego doświadczenia. Czy jest możliwe, że owo moje „omamienie” miało jedynie być NIE odbierającym innym ludziom ich „wolnej woli” sposobem „ujawnienia”, „poinformowania” i „upewnienia”?

Z innych moich badań „niewyjaśnionych zjawisk” też jasno wynika, iż wszelkie zdarzenia, które mają pozostawiać ludziom swobodę zachowywania ich „wolnej woli” poprzez możność bycia interpretowanymi na dowolny sposób, są celowo tak sterowane, aby NIE wygenerowały sobą niezbitego materiału dowodowego – po więcej szczegółów patrz punkt #C2 na mojej stronie o nazwie „tornado_pl.htm”. Innym słowy, zawsze tak się dzieje, że do istotnej prawdy ludzie muszą przekonywać się świadomym wysiłkiem procesu swego własnego poznawania, a NIE być np. zmuszanymi wymową bezwysiłkowo sprezentowanego im przez kogoś materiału dowodowego. Ale aby mogli oni podejmować proces takiego własnego poznawania, najpierw ktoś (tak jak ja tutaj) musi swym bliźnim dopomóc poprzez ich naprowadzenie na kierunek pod którym prawda się ukrywa, poprzez np. udostępnianie im wiedzy jaka ma potencjał aby skierować ich myślenie na właściwe tory – podczas gdy proces przekonywania siebie do tej prawdy bliźni będą potem mogli realizować już własnym wysiłkiem.

* * *

Fot. #J3abc: Trzy fotografie jakie mogą mieć tajemniczy związek z omawianym powyżej „błędnym ognikiem” – niestety, były one pstrykane w innych dniach niż dzień kiedy ognik ów zaobserwowałem.

#J3a

Fot. #J3a (góra): Wysuszony na kość fragment krzewu wodorostu po angielsku zwanego kelp seaweed. Sfotografowałem go jak leżał na petońskiej plaży jeden dzień później po tym jak zaobserwowałem omawiany powyżej „błędny ognik”. Niestety, tamtego fragmentu, z którego buchał ów „błędny płomyk”, zaś który odsunąłem swą nogą aby zobaczyć czy znajduje się pod nim jakiś otwór, opalenie, zadymienie, zapalniczka, lub cokolwiek innego wyjaśniającego pochodzenie owego dziwnego ognika, w dzień później NIE mogłem już znaleźć. Sfotografowałem więc inny kawałek wysuszonego wodorostu, też leżący na petonskiej plaży, aby dać czytelnikowi zgrubne rozeznanie jak taki wysuszony na kość fragment „kelp seaweed” wygląda.

#J3b

Fot. #J3b (środek): Oto moje zdjęcie pamiątkowego celtyckiego krzyża kamiennego wzniesionego przy plaży w Petone. Kilka „zbiegów okoliczności” jakich doświadczyłem w Petone zdaje się sugerować, że dziwne zjawiska jakie wyszczególniam i opisuję w punktach #J1 do #J3 strony „petone_pl.htm” mogą się dziać w jakimś związku z owym krzyżem. Przykładowo, „błędny ognik” jaki ja zaobserwowałem, pojawił się na plaży koło owego krzyża – czyli w miejscu w którym podczas upamiętnianej tym krzyżem historycznej mszy świętej znajdowałby się ołtarz. Z kolei po przeciwstawnej niż plaża stronie tego krzyża, tj. na wąskim pasie wysuszonej trawy istniejącym pomiędzy obu pasami petońskiej jezdni zwanej „The Esplanade”, około lutego 2011 roku wylądowało UFO najmniejszego typu #K3 – zdjęcie śladów tego lądowania pokazałem na najniższym zdjęciu „#J3c”. Ciekawe, czy inne opisywane na stronie „petone_pl.htm” dziwne zjawiska, np. fakt że wokoło Petone skupiło się owych 10 „sprawiedliwych” opisywanych w Biblii i że los sprawił iż ja tu także zamieszkałem, czy fakt że wszelkie kataklizmy jakie dotykają okoliczne miasta pozostawiają Petone nietknięte, też mają jakiś związek ze zdarzeniami i modlitwami upamiętnianymi owym krzyżem. Wszakże przytoczone powyżej w niniejszym wpisie cytowanie z wersetu 3:5 bibilijnej „Księgi Wyjścia” zdaje się sugerować, że wydobywanie się ognia z fragmentu wysuszonego krzewu wodorostu, bez spowodowania popalenia ani osmolenia tego krzewu, wskazuje miejsce będące ziemią świętą – co wyjaśniałoby też pochodzenie owych dziwnych zjawisk jakich zachodzenie od dawna już odnotowałem i obserwuję w Petone oraz opisuję na stronie internetowej o nazwie „petone_pl.htm”.

Z innych miejsc na świecie, które demonstrują podobnie niezwykłe atrybuty jak Petone, takich jakim w Polsce jest np. „Jasna Góra” – znana z jej cudownych uzdrowień, czy jest np. wieś Wszewilki – w której wypełniają się racjonalne marzenia i widywane są cudowne zjawiska, już wiadomo, że gdyby np. Bóg właśnie ustanowił w Petone „obszar chrześcijańsko-święty”, zaś np. mi powierzył zaszczyt NIE łamiącego niczyjej „wolnej woli” powiadomienia bliźnich o tym ustanowieniu, wówczas w miejscu tym NIE tylko będą działy się cudowne zdarzenia, ale zaczną spełniać się też modlitwy osób proszących Boga np. o cudowne uzdrowienie, o spełnienie jakichś życzeń, o uwolnienie od określonych problemów, o załagodzenie zasłużonej kary, itp. Tyle, że w NZ narazie niemal nikt NIE wie o tej możliwości, nikt więc zapewne w „petońskim chrześcijańsko-świętym miejscu” NIE modli się do Boga o spełnienie czegoś, co dla niego, lub dla niej, jest bardzo istotne. Jeśli więc ty czytelniku, po poznaniu tego co opisałem w niniejszej „części #J”, pomodlisz się w koło owego petońskiego krzyża o coś realnego, nie przeciwstawnego do boskich planów i nakazów, oraz dla ciebie bardzo istotnego (najlepiej formułując swą modlitwę w sposób jaki opisałem w punkcie #G7 ze strony „will_pl.htm”), zaś prośba z twojej modlitwy z upływem czasu zostanie spełniona, wówczas NIE zapomnij osobiście poinformować bliźnich o tym fakcie – tak aby dla innych bliźnich twoje poświadczenie też otwarło dostęp do cudownego potencjału tego miejsca. Przecież w dzisiejszych czasach telefonów komórkowych, SMSów, internetu, emailów, itp., takie udostępnienie bliźnim swych osobistych upewnień dla większości osób NIE stanowi już problemu. Jednocześnie z powodu korupcji dzisiejszych kapłanów – którą wyjaśniam szczegółowiej np. w (1) z punktu #T2 i w (1) z punktu #U1 strony „woda.htm”, oraz w punkcie #S4 strony „2030.htm”, zaś o której Biblia ostrzega np. w wersetach 4:4-9 „Księgi Ozeasza”, a także z powodu podziałów i sprzeczności poszczególnych odłamów chrześcijaństwa, NIE ma już co liczyć, że na oficjalne głoszenie takiego upewnienia będzie miała odwagę się zdobyć którakolwiek z istniejących instytucji religijnych.

#J3c

Fot. #J3c (dół): Lądowisko UFO o kształcie „serca”, które w kwietniu 2011 roku przypadkowo zauważyłem przy celtyckim krzyżu z Petone. UFO to wylądowało na wąskim trawniku umiejscowionym pomiędzy oboma przeciwstawnymi pasami jezdni o nazwie „The Esplanade” – jaka przebiega wzdłuż petonskiej plaży tuż przy owym krzyżu celtyckim. Fotografię tego lądowiska wykonałem w kwietniu 2011 roku, czyli zaraz po tym kiedy je po raz pierwszy dostrzegłem. Jednak samo lądowisko już wówczas wyglądało jakby wypalone zostało przez UFO jakieś dwa miesiące wcześniej, czyli około lutego 2011 roku. Ponieważ kiedy wykonywałem jego zdjęcie cała trawa owego trawniczka była już wyschnięta, stąd normalnie dobrze widoczne zarysy trawy wypalonej polem magnetycznym lądowania UFO, na tym zdjęciu są trudne do wizualnego odróżnienia od pozostałej, też suchej trawy. Jednak uważne przyglądnięcie się zdjęciu ciągle pozwala odnotować nieco silniejsze wypalenia trawy aż do gołej ziemi układające się w kształt jakby „serca”. Lądowiska UFO w kształcie „serca” są formowane kiedy lądujące UFO działające w trybie wiszącym jest nachylone pod znacznym kątem – zwykle większym od 45 stopni. Wyraźniej widoczny kształt oraz ilustrację zasady wypalania w trawie tych serco-kształtnych lądowisk przez wirujące obwody magnetyczne takiego UFO pokazałem na poniższej ilustracji „Fot. #J4abc”. Odnotuj, że UFO typu K3 jest najmniejszym załogowym gwiazdolotem, osiem bocznych pędników magnetycznych którego jest rozlokowanych na obwodzie okręgu o średnicy d=3.1 metra. Ponieważ jednak wehikuły te podczas swych „lądowań” faktycznie zawisają nieruchomo w powietrzu, stąd zależnie od wysokości na jakiej się zatrzymają, ich eliptyczne obwody wypalają „lądowiska” o mniejszych średnicach niż owa „d”. Jak precyzyjnie wygląda taki gwiazdolot UFO typu K3, czytelnik może się dowiedzieć z 4-minutowego wideo w YouTube o adresie https://www.youtube.com/watch?v=hkqrVePSj6c , lub z ilustracji opublikowanych na mojej stronie o nazwie „magnocraft_pl.htm” (przeglądanie pokazanych tam ilustracji warto rozpocząć od poczytania krótkiego punktu #K2 owej strony „magnocraft_pl.htm”).

* * *

Fot. #J4abc: Trzy ilustracje pokazujące wygląd i zasadę powstawania serco-kształtnego lądowiska UFO.

#J4a

Fot. #J4a (góra): Moje (tj. dra inż. Jana Pająk) zdjęcie przy lądowisku UFO typu K3 wypalonym na kształt serca na trawniku koło mieszkania jakie zajmowałem podczas swojej profesury na tropikalnej wyspie Borneo. Było ono wykonane we wrześniu 1998 roku. Odnotuj, że kształt i wielkość owego lądowiska pokrywa się z kształtem i wielkością lądowiska UFO też typu K3, jakie około 13 lat później sfotografowałem w Petone i pokazałem na poprzedniej „Fot. #J3c”.

#j4b

Fot. #J4b (środek): Ilustracja „Rys. F35” z tomu 3 mojej monografii [1/4]. Wyjaśnia ona jak wirujące obwody magnetyczne gwiazdolotu UFO (zaczernione) zawisającego niedaleko od ziemi w pozycji wiszącej formują wypalone lądowisko w trawie. W dolnej części (c) tego „Rys. #F35” pokazany jest wygląd tak wypalonego lądowiska przyjmującego kształt pierścienia, które powstaje jeśli gwiazdolot UFO zawisa w pozycji przy jakiej jego podłoga jest dokładnie równoległa do powierzchni trawy, zaś jego obwody magnetyczne wirują dotykając ziemi – przy nieruchomych bowiem obwodach powstaje wypalenie o kształcie (b). Chociaż NIE przygotowałem jeszcze rysunku, który by ilustrował jak zmieniłaby się ta sytuacje gdyby UFO zawisało pochylone pod dużym kątem, czytelnik sam może sobie wypracować, że obwody magnetyczne pochylonego gwiazdolotu wirujące po trajektoriach o kształcie „donut” powodowałyby wówczas, iż wypalone przez niego lądowisko przyjęłoby właśnie kształt „serca” – ponieważ wtedy część owych palących trawę trajektorii wirującego „donut” zawracałaby jeszcze w powietrzu, zamiast już po wniknięciu pod powierzchnię trawy.

#J4c

Fot. #J4c (dół): To samo lądowisko UFO w kształcie „serca” co w części „#J4a”, tyle że sfotografowane około pół miesiąca później. Ponieważ jednak sfotografowałem je już bez pokazania na nim mojej osoby – zdjęcie ujawnia iż lądowisko to faktycznie ma kształt serca, niemal identyczny do kształtu lądowiska z „Fot. #J3c” powyżej. Odnotuj tutaj, że identyczny kształt „serca” obu lądowisk UFO pokazanych na niniejszych zdjęciach „Fot. #J4ac” oraz na poprzednim zdjęciu „Fot. #J3c”, zaś wykonanych w dwóch odległych od siebie o tysiące kilometrów wyspach świata, dokumentuje nam dowodowo aż cały szereg prawd naraz, których oficjalna nauka NIE chce badać, zaś o których zwykli ludzie NIE chcą wiedzieć – chociaż owe prawdy znacząco wpływają na losy życiowe każdego mieszkańca Ziemi. (Np. poczytaj-o i oglądnij sobie bliznę na nodze pokazaną na „Fot. #B4” z mojej strony o nazwie „ufo_pl.htm” – a po uważnym przeegzaminowaniu swej i bliskich nogi, przekonasz się naocznie, że masz ją także, oraz że mają ją wszyscy twoi bliscy.)


Wideo #J3v: Jeśli czytelnika interesuje jak wyglądał nadprzyrodzony płomień „płonącego krzewu”, wyjątkowy honor ujrzenia którego na plaży w Petone został udzielony właśnie mi, wówczas rekomenduję mu przejrzenie chociaż powyższego krótkiego (2:22 minuty) angielskojęzycznego wideo, a jeszcze lepiej – przejrzenie wszystkich darmowych wideów z YouTube pokazujących tzw. „Eternal Flame Falls”, czyli „wieczysty płomień” zlokalizowany w maleńkiej grocie pod wodospadami (a ściślej poza lustrem wody jednego długiego wodospadu o skomplikowanym przebiegu) ze szlaku wędrownego w parku narodowym „Chesnut Ridge Park” („Orchard Park”) w zachodnim Nowym Jorku, USA. Wodospady te i ich cudowny „wieczysty płomień” są zgrubnie opisane na angielskojęzycznych stronach i blogach możliwych do znalezienia w google.com z użyciem słów kluczowych: Eternal Flame Falls. Niestety, proces filmowania typowo wypacza ilościowy, jakościowy i uczuciowy odbiór wrażeń wzrokowych. Stąd powoduje on m.in., iż ów nowojorski nadprzyrodzony płomień na wideach z YouTube wygląda mniej czerwony i mniej intensywnie świecący, niż nadprzyrodzony płomień jaki ja ujrzałem na plaży w Petone. (Intensywność petońskiego płomienia mi przypominała intensywność olśniewającego oczy światła generowanego podczas elektrycznego spawania – tyle że światło elektrycznej spawarki zwykle ma kolor niebieski, podczas gdy światło płomienia z petońskiej plaży miało kolor intensywnie czerwony.) Jeśli jednak uwzględnić fakt owego wypaczania, wówczas ów „wieczysty płomień” z Nowego Jorku manifestuje te same cechy, zachowania i skutki swego działania, co płomień z petońskiego „płonącego krzewu” jaki ja opisałem we wpisie #296 powyżej. Oba też opisywane tu płomienie, tj. zarówno ten z petońskiej plaży, jak i tamten z Nowego Jorku, dokumentują posiadanie atrybutów jakie dowodzą iż mają one nadprzyrodzone pochodzenie. (Kliknij na powyższy starter tego wideo aby sobie je przeglądnąć.)

Na upowszechniane jedynie przez prywatnych entuzjastów internetowe informacje o cudownym „wieczystym płomieniu” (po angielsku: „Eternal Fame”) z Nowego Jorku, o istnieniu którego ja nigdy wcześniej NIE słyszałem, natknąłem się jakby „przypadkowo” w sposób doskonale ilustrujący metodę działania Boga opisywaną staropolskim przysłowiem, że „Kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno”. Oczywiście, z powodu jaki wyjaśniłem dokładniej w punkcie #J5 swej strony „petone_pl.htm” o adresach podanych poniżej, ja wiem już z całą pewnością, że w naszym świecie fizycznym „przypadki” NIE istnieją – a wszystko co w nim zaistnieje jest celowym działaniem Boga. Niemniej rozumiem, że owo niby „przypadkowe” odkrycie oficjalnie ignorowanych informacji o tym cudownym płomieniu przez stulecia widywanym poza szybą wody nowojorskiego wodospadu, ma na celu uniknięcie łamania czyjejkolwiek „wolnej woli”. Rozumiem więc, że programy boskiego „Omniplanu” NIE mogły pozwolić mi na zdjęciowe udokumentowanie petońskiego „płonącego krzewu” z użyciem przysłowiowych „drzwi”. Wszakże, moje wykonanie jego zdjęć mogłoby przymusić kogoś do wierzenia w to co opisałem w punkcie #J3 powyżej – podczas gdy we wszystko co wiąże się z Bogiem i w co ludzie mają uwierzyć, powinni oni uwierzyć ochotniczo (a NIE poprzez zostanie przymuszonym do tego dowodami). To zapewne dlatego udokumentowanie owo Bóg umożliwił mi skompletować dopiero po otwarciu dla mnie przysłowiowego „okna”. Tak więc, przeglądając internet we wtorek, dnia 31 lipca 2018 roku, „przypadkowo” natknąłem się na ślad darmowych wideów z YouTube, które ilustrują wygląd innego płomienia, który wygląda i zachowuje się bardzo podobnie do inteligentnego płomienia z petońskiego płonącego krzewu. Pierwszym z tych wideów było około 20-minutowe, dosyć sceptycznie komentowane wideo angielskojęzyczne z youtube.com o tytule „This Mysterious Island Appears Out of Nowhere & What Happens Next Is Surprising” – dostępne pod adresem https://youtu.be/sO1O7V926s0 . Na swej długości od 6:22 do 8:17 minut wideo to pokazywało wodospad „Eternal Flame Falls” (którego nazwa tłumaczy się: „Wodospady Wieczystego Płomienia”), z parku narodowego „Chesnut Ridge Park” w zachodnim Nowym Jorku, USA. Już pierwsze ujrzenie tego wieczystego płomienia poruszyło mnie do głębi jego zgodnością z tym co widziałem na plaży w Petone. Natychmiast więc poszukałem w internecie dalszych o nim informacji. Odkryłem wówczas, że ów cudowny wodospad, wraz z jego „wieczystym płomieniem”, pokazywany jest na znacznie większej liczbie wideów wykonanych przez prywatne osoby. Tyle tylko, że większość z nich powtarza kłamstwa oficjalnej nauki ateistycznej, jakie wmawiają oglądającemu, że tamten wieczysty płomień, jakoby ma proste wytłumaczenie i NIE reprezentuje sobą nadprzyrodzonego zjawiska. Na szczęście, mi doskonale są już znane kłamstwa, niedbałość i badawcze lenistwo z jakimi dzisiejsi naukowcy swymi spekulacjami przysłowiowo „powysysanymi z palca” i niepopartymi żadnymi obiektywnymi badaniami usiłują zaprzeczać istnieniu Boga i manifestacjom nadprzyrodzonego. Z łatwością więc poustalałem i wypunktowałem poniżej najróżniejsze błędy i niezgodności zawarte w owych „naukowych spekulacjach” na temat cudownego wieczystego płomienia z zachodniego Nowego Jorku.

W moim ujawnianiu kłamstw i błędnych spekulacji jakimi naukowcy usiłują wmówić zainteresowanym, iż nowojorski płomień wcale NIE ma nadprzyrodzonego pochodzenia, dopomogło mi uprzednie obserwowanie nadprzyrodzonego „płonącego krzewu” na petońskiej plaży, oraz odnotowanie cech i następstw jakimi ów petoński nadprzyrodzony płomień się charakteryzował, a jakie opisałem już w niniejszym wpisie. Jedyne więc co potrzebowałem uczynić, aby wykazać że podobnie jak petoński, także nowojorski płomień ma nadprzyrodzone pochodzenie, to przeglądnąć uważnie widea i poczytać uważnie publikacje, jakie ukazują i omawiają ów nowojorski płomień, poczym wskazać i podkreślić tu ujawniane nimi te cechy i następstwa nowojorskiego płomienia, które poznałem już wcześniej dzięki obserwacji petońskiego nadprzyrodzonego płomienia i opisałem w niniejszym wpisie, a które NIE wystąpiłyby w nich obu, gdyby owe płomienie NIE posiadały cudownego pochodzenia. Oto więc wyszczególnione w punktach owe cechy i następstwa, jakie świadczą o nadprzyrodzonym pochodzeniu obu omawianych tu płomieni (odnotuj, że poniżej omawiam jedynie cechy i następstwa nowojorskiego płomienia, ponieważ dla płomienia z Petone, opisałem je już w treści niniejszego wpisu, tyle że w innej niż tutaj kolejności):

(1) Inteligentne zachowywanie się, mezmeryzujący wpływ na oglądających, telepatyczne oddziaływanie na przybyłych. Jak przystało na nadprzyrodzone zjawisko, podobnie jak petoński, także nowojorski płomień zachowuje się inteligentnie. Przykładowo, za każdym razem wygląda on, płonie i tańczy nieco inaczej. Każdorazowo też jakby bucha z innego punktu podłogi w miniaturowej grocie w jakiej płonie – chociaż gaz wydobywający się spod ziemi NIE mógłby zmieniać szczelin w skale przez jakie uchodzi. Czasami go widać jako jeden płomień, innym razem pokazuje się jako kilka płomyków zaczynających się w odmiennych miejscach ich małej groty. Czasami pokazuje się jako solidny, cienki i długi język, innym razem jest niski i szeroki. Itd., itp. Z analizy wideów wykonanych przez oglądających daje się też odnotować, że ma na nich mezmeryzujący wpływ, intryguje i pobudza ich podniecenie swym tańcem, oraz telepatycznie na nich oddziaływuje zależnie od ich wierzeń, historii, moralności, charakteru i celów aktualnego działania.

(2) Celowe unikanie łamania „wolnej woli” u tych ludzi, którzy NIE chcą uwierzyć w ich nadprzyrodzone pochodzenie. W okolicach miniaturowej groty w jakiej płomień ten się pojawia, daje się zarejestrować wiele materiału dowodowego, który pozornie sugeruje proste wyjaśnienie dla mechanizmu jaki spowodował pojawienie się tego płomienia – w zgodzie z tym co wyjaśniłem w punkcie #C2 swej strony o nazwie „tornado_pl.htm” na temat co najmniej trzech rodzajów materiału dowodowego jaki dla uniknięcia łamania „wolnej woli” Bóg zawsze włącza w każdą ujawnianią przez siebie manifestację. Przykładowo, w pobliżu tego płomienia roznosi się smród zepsutych jajek, z powodu jakiego kiedyś jego działanie (i miejsce) nazywano nawet „płonącym pierdzeniem natury”. Okoliczne zbiorniki wodne dokumentują też istnienie wycieków podziemnych gazów. Na przekór tego naukowcom do dzisiaj NIE udało się jednak wykryć co faktycznie zasila i podtrzymuje wielowiekowe płonięcie tego świętego płomyka.

(3) Połonięcie w miejscu o cechach „świętego miejsca”. W kilku opracowaniach na temat nowojorskiego wieczystego płomienia jest ostrożnie dawane do zrozumienia, że miejsce jego zaistnienia od wieków (albo nawet tysiącleci) było znane lokalnym Indianom i uważane przez Indian za miejsce święte. O miejscach zaś świętych i o miejscowościach noszących świetą nazwę moja filozofia totalizmu ustaliła, że zgodnie z zasadą opisywaną starą francuską maksymą „szlachectwo zobowiązuje”, na osoby jakie w miejscach tych się znajdują Bóg nakłada szczególnie ostre wymagania moralne – tak jak wyjaśniam to szerzej m.in. w punkcie #C4 strony „seismograph_pl.htm”. Nie powinno więc nikogo dziwić, że świętość miejsca nowojorskiego „wieczystego płomienia” podkreślają też między innymi wypadki, a nawet śmierć, jakim ulegają osoby NIE wykazujące tam swym zachowaniem wymaganego respektu dla świętości tego miejsca. Nie daje się też wykluczyć, że to właśnie pobliska obecność prastarego świętego miejsca stała się między innymi przyczyną wydarzeń opisywanych na mojej stronie o nazwie „wtc_pl.htm”, czy zlokalizowania ONZ właśnie w Nowym Jorku. Osobiście posądzam, aczkolwiek narazie NIE znalazłem żadnej pisanej dokumentacji na ten temat, że podobnie jak już to zaczyna się potwierdzać dla obszaru petońskiego „Celtyckiego Krzyża”, pomodlenie się o coś przy owym nowojorskim wieczystym płomieniu, np. o uzdrowienie jakiejś chronicznej choroby, także spowodowałoby wypełnienie się owej prośby dla ludzi jacy swym moralnym zachowaniem na nie sobie zasłużyli.

(4) Ukazywanie się jedynie tym ludziom, którzy zasłużyli na jego zobaczenie. Aczkolwiek większość ludzi, którzy podjęli trud pielgrzymki do miejsca zaistnienia tego płomienia, zastają go już płonącym, napotkałem też widea, że niektórzy, szczególnie ci co w swej drodze do płomienia NIE wykazują wymaganego respektu, zastają go wygaszonym i NIE są w stanie go zapalić – nawet jeśli usilnie się starają.

(5) Płonięcie bez generowania oddziaływującego na otoczenie ciepła ani dymu czy sadzy. Płomienie zasilane podziemnym gazem typowo generują sporo ciepła, dymu i sadzy, jakich znaczące oddziaływania zmieniają cechy ich otoczenia. Stąd przykładowo na wideo o adresie https://youtu.be/UhjXhh-jhWA – pokazującym płomyki z góry Chimaera w Turcji zasilane podziemnym gazem, a także na wideo o adresie https://youtu.be/a5Dv2o1em8M – pokazujęcym podobne płomyki z okolic Murchison w NZ, też zasilane podziemnym gazem, owe typowe produkty i następstwa spalania gazu są wyraźnie udokumentowane. Tymczasem w nowojorskim wieczystym płomieniu, NIE widać: (a) ani kłębów pary wodnej w jaką powinny być zamieniane odpryski wodospadu przez taki indukujący ciepło płomień gazowy, (b) ani owa maleńka grota skalna (w jakiej gaz ten jakoby płonie) jest zadymiona, zapełniona wyziewami i rozgrzana niemal do czerwoności przez ów płonący tam ogień, (c) ani też płomień ten NIE gaśnie – chociaż zwykły płomień gazowy szybko zostałby wygaszony opryskującą go wodą.

(6) Zawieranie ukrytych dowodów na swe nadprzyrodzone pochodzenie. Przykładem takich dowodów przykładowo jest kształt (i kolor) samego płomienia. Płomienie gazowe mają kształt jakby „postrzępionego” oraz chaotycznie drgającego i zawijającego się liścia. Ich kolor typowo jest niebieski. Tymczasem nadprzyrodzony płomień zachowuje się dostojnie, tańczy fascynująco, jest jednolity (niepostrzępiony) i ma unikalnie intensywny czerwony kolor zachodzącego (lub wschodzącego) Słońca.

(7) Niezdolność dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej do ustalenia faktycznego mechanizmu powstawania tego płomienia. W kilku co odważniejszych publikacjach na temat mowojorskiego płomienia zawarte jest napomknięcie, iż nauka nadal NIE jest w stanie wyjaśnić zadowalająco skąd ów płomień się bierze – na przekór iż oficjalnie się stwierdza, że jakoby wszystko na jego temat jest proste i doskonale już wiadome. Przykładowo naukowcy nadal mają trudności z pomierzeniem, empirycznym zbadaniem, oraz naukowym udokumentowaniem: (a) „jaki” naprawdę gaz się pali i (b) „skąd gaz ten tam się bierze”.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #J3 z mojej strony internetowej o nazwie „petone_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 maja 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „petone_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „petone_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/petone_pl.htm
http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/petone_pl.htm
http://pajak.org.nz/petone_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „petone_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „magnocraft_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/magnocraft_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #296). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#295: Moje „Tablice Cykliczności” jako narzędzia niezawodnego prognozowania przyszłości oraz klucze do przewidywania losów, zjawisk, budowy i działania wszystkiego co przyszłość przyniesie ludzkości

2018/04/17

Motto: „Stara oficjalna nauka ateistyczna opisuje nasz świat fizyczny jako istniejący równie prostacko i prymitywnie, jak prostackie i prymitywne było myślenie i wiedza ludzi którzy ustanawiali kłamliwe fundamenty owej nauki – podczas gdy faktycznie nasz świat fizyczny został zaprogramowany w wysoce złożony i doskonały sposób, tak aby spełniał wymogi dalekowzrocznych i nadrzędnych celów wszechwiedzącego i wszechmożnego Boga-Programisty, eliminował ograniczenia samorealizujących się programów przeciw-materii z jakiej został on stworzony, oraz bezbłędnie podtrzymywał zgodne z zamierzeniami Boga działanie materii, istot żyjących i nawracalnego czasu softwarowego.”

#J1. Definicja moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”:

W punkcie #A0 mojej odmiennej strony internetowej „god_proof_pl.htm” wyjaśniłem i uzasadniłem materiałem dowodowym, dosyć dla mnie istotne ustalenie wynikające z filozofii totalizmu, że każdego z ludzi, kto pozna i zaakceptuje w swym umyśle, lub samemu sobie sformułuje, pełną i jednoznaczną dla niego, jednak obiektywnie też poprawną, definicję Boga (niekoniecznie mojego autorstwa), Bóg wynagradza darem dostrzegania jak wszystko co go otacza, a także jak każda prawda o której się dowiaduje, pośrednio lub bezpośrednio staje się dowodem na istnienie Boga. Znając więc taką pełną i poprawną definicję Boga, daje się też formalnie i naukowo udowodnić istnienie Boga i to aż na wiele odmiennych sposobów. Taką też właśnie definicję Boga mojego autorstwa, jaka wnosi potencjał aby dotychczasowe „wierzenia” w Boga, zamienić w przyszłą „wiedzę” o Bogu (wszakże „zawsze można przestać wierzyć, jednak nigdy się NIE przestaje wiedzieć”) przytacza ów punkt #A0 z powyższej strony „god_proof_pl.htm”. Aby jednak wypracowanie tej definicji stało się możliwe, konieczne było uprzednie sformułowanie mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Jak bowiem się okazuje, zdefiniowanie Boga, ani też udowodnienie istnienia Boga, NIE jest możliwe jeśli wszechświat analizuje się starym i kłamliwym „konceptem monopolarnej grawitacji” – przy jakim samobójczo nawet dzisiaj upiera się monopolistyczna instytucja oficjalnej nauki ataistycznej. Skrótową formę tej mojej definicji Boga można wyrazić np. następującymi słowami:

Bóg jest to obecnie jedyny myślący, analityczny, dociekliwy, twórczy i samoświadomy „Program” o nadrzędnych i nieograniczonych możliwościach wykonawczych, który samo-wyewoluował się w pamięci „przeciw-materii” z odrębnego cztero-wymiarowego „przeciw-świata”, dla którego to Programu „wiedza” i „informacja” spełnia tę samą funkcję jaką dla ludzi spełnia „pożywienie” i „napoje”, stąd który to Program uruchomił nigdy nie kończące się „przysparzanie wiedzy”, najpierw poprzez takie przeprogramowanie zachowań zajmowanej przez siebie przeciw-materii, że została ona zamieniona w „budulec” z którego stworzył (czytaj „zaprogramował”) cały nasz trzy-wymiarowy świat fizyczny, wszystkie zjawiska tegoż świata, oraz wszelkie zamieszkujące ów świat istoty – w tym zdolnych do myślenia ludzi, potem zaś także poprzez zaprogramowanie „narzędzi” softwarowych jakie temu Programowi pozwalają na precyzyjne projektowanie i sterowanie każdym zdarzeniem i losami każdego obiektu oraz każdej istoty z naszego świata fizycznego, a ponadto który to Program (będący jednocześnie Programistą, czyli będący zarówno Alfą jak i Omegą dla naszego świata fizycznego) wypracował też zestaw wzorców, praw, nakazów i wymagań, udostępnił go ludziom w Biblii, zaś obecnie surowo nadzoruje jego wypełnianie, jaki to zestaw powoduje, że niektóre osoby pedantycznie przestrzegające tych wzorców, praw, nakazów i wymagań, są w stanie dokonywać przysparzania wiedzy, oraz że dzięki temu przestrzeganiu stopniowo nabywają one trwałych cech charakteru jakie czynią je nadającymi się do otrzymania wiecznie żyjących ciał pozwalających im konstruktywnie współżyć przez wieczność z innymi osobami o podobnie niezniszczalnych ciałach oraz przysparzać wraz z nimi wiedzę przez nieskończenie długi okres czasu.

Jednym z następstw poznania i zaakceptowania w swoim umyśle powyższej pełnej i poprawnej definicji Boga, jest że we wszystkim co nas otacza zaczynamy odnotowywać celowe i rozumne działania owego Boga, który jest zarówno Programistą, jak i Programem, tj. Alfą i Omegą, naszej rzeczywistości. Wiedząc zaś jak skrupulatnie wszyscy programiści i wszystkie programy wypełniają powtarzalne reguły, owych powtarzalnych reguł zaczynamy się doszukiwać (i je znajdować) we wszystkim co nas otacza. Jednym zaś z najlepszych ich przykładów są moje tzw. „Tablice Cykliczności”, oraz zaskakująco precyzyjne regularności jakie Bóg powpisywał w otaczająca nas rzeczywistość, zaś jakich powyrażanie, zilustrowanie oraz otwarcie do użytku i dobra ludzkości jest celem i zadaniem tychże tablic.

Gdybym miał przytoczyć tu definicję klaryfikującą czym są np. moje „Tablice Cykliczności w Rozwoju Napędów Ziemskich”, wówczas podałbym takie sformułowanie owej definicji:

„Tablice Cykliczności w Rozwoju Napędów Ziemskich są to graficzne reprezentacje cyklicznie powtarzanych regularności jakie Bóg wprogramował zarówno w możliwości powodowania stopniowego wzrostu mocy i możliwości kolejno wynajdywanych i urzeczywistnianych na Ziemi napędów, jak i we wszystko co rządzi pojawianiem się na Ziemi nowych urządzeń napędowych, tj. w prawa fizyczne jakie rządzą ich działaniem, w ich zasady działania, konstrukcje i szczegóły wykonawcze, w cechy materiałowe wymagane dla ich skonstruowania, w czasy i okoliczności odkrywania kolejnych napędów, a także w wymagania moralne nakładane na te narody, którym jako pierwszym będzie pozwolone przez Boga zbudowanie nowego rodzaju napędów – jakie to wymagania moralne są manifestowane istnieniem m.in. zjawisk typu ‚przekleństwo wynalazców’ oraz ‚wynalazcza impotencja’.”

Szczególnie odnotuj w powyższej definicji moich Tablic Cykliczności, że z powodu owego stopniowego wzrostu mocy i możliwości napędowych każdego z kolejno wynajdowanych napędów, Bóg stopniowo nakłada też coraz to wyższe wymagania moralne zarówno na osoby i kraje którym udziela pozwolenia na zbudowania danego nowego rodzaju napędu, jak i na moment czasu kiedy masowe budowanie tego napędu Bóg pozwala podejmować – po więcej szczegółów patrz moje wyjaśnienia tzw. „przekleństwa wynalazców” oraz tzw. „wynalazczej impotencji” np. z punktu #H4 strony „free_energy_pl.htm”. Ponadto, odnotuj też złożoność zaprogramowania naszego świata fizycznego przez Boga, oraz poziom kontroli jaki Bóg posiada nad absolutnie wszystkim co w naszym świecie się dzieje – skrótowo wyjaśniane np. w punkcie #D3 mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, poczym zastanów się racjonalnie i dociekliwie „dlaczego” przykładowo maszyna „perpetuum mobile” zwana Koło Bhaskara jest budowana na Ziemi począwszy od 1150 roku, jednak do dzisiaj NIE daje się jej zakupić w sklepach! Pamiętać wszakże warto, że każdy nowy i coraz potężniejszy rodzaj napędu, jest jednocześnie rodzajem kursora komputerowego i cywilizacyjnego, który wskazuje i transformuje kraj jego budowniczych w kolejne mocarstwo jakie zaczyna współdecydować o losach całej naszej cywilizacji.

Temat moich Tablic Cykliczności omawiam także w punktach #B1 do #B4 z początka swej strony o nazwie „propulsion_pl.htm”.

Tab. #J1: Tablica Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości - 2015 rok.

Tab. #J1: Przykład wyglądu i treści jednej z aż całego szeregu „Tablic Cykliczności” jakie wypracowałem w swym życiu – w tym przypadku dodatkowo upiększony przez mojego przyjaciela, Dominika Myrcik, poprzez kurtuazyjne jej przerysowanie na ładniejszą dla oka grafikę komputerową. Ta powyżej pokazana jest „Tablicą Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości”. Ilustruje ona powtarzalne regularności jaką Bóg trwale wprogramował do swojego „Omniplanu” (opisywanego m.in. w punktach #C3, #C4 i #C4.1 z mojej strony o nazwie „immortality_pl.htm”), jakie to regularności rządzą losami kolejnych epok historycznych na Ziemi. Regularności te zawsze każdą nową epokę zaczynają od jakiegoś rewolucyjnego odkrycia lub zdarzenia, które podnosi ludzkość na znacznie wyższy poziom świadomościowy i cywilizacyjny. Odkrycie to lub zdarzenie mobilizuje następnie gro ludzi do podejmowania długotrwałych działań twórczych, jakie awansują ich także technicznie, zamożnościowo, naukowo, itp. Jednak po wyczerpaniu się korzyści jakie z działań tych odnoszą rządzący i decydenci, ci prowokują jakieś dyktowane ich zachłannością posunięcia opresyjne, które inicjują upadek ludzkości. Po upadku zaś ludzkość szybko zagłębia się w mroki coraz silniejszej korupcji, wyzysku, ubożenia i zacofania, dla jej wydobycia z których konieczne jest jakieś następne rewolucyjne odkrycie lub zdarzenie mobilizujące wszystkich ludzi do podjmowania nowego rodzaju działalności twórczej. Itd., itp.

#J2. Krótkie streszczenie historii odkrycia zasady (tj. „Prawa Cykliczności”) na jakiej bazują moje „Tablice Cykliczności”, oraz historii wypracowywania czterach kolejnych sformułowań owych tablic:

Historię odkrycia „Prawa Cykliczności” jakie to prawo stoi u podstawy konstruowania kolejnych z moich Tablic Cykliczności, najbardziej szczegółowo opisałem w podrozdziale A19 z tomu 1, zaś podsumowałem w #8 podrozdziału W4 z tomu 18, mojej monografii [1/5]. Niestety, opisana tam historia kończy się około roku 2000 – kiedy to zacząłem pracować nad treścią jaka ostatecznie została opublikowana w monografii [1/5]. Aby więc NIE przerywać toku narracji poprzez odsyłanie czytelnika do owej monografii [1/5], a także aby wyjaśnić dalsze udoskonalenia wprowadzane do moich Tablic Cykliczności, jakie miały miejsce już po owym około 2000 roku, poniżej streszczę w skrócie całą historię owych tablic, aż do chwili wypracowania ich obecnego, czwartego już z kolei sformułowania, pokazanego poniżej jako „Tab. #J4”.

Historia tej mojej osobistej „nitki Ariadny” – która stopniowo zaprowadziła mnie do wszystkich odkryć i wynalazków jakich dokonałem w całym swym życiu, tj. historia moich „Tablic Cykliczności” o iście „proroczym” potencjale prognostycznym, zaczęła się od paskudnej grypy jaką załapałem w 1972 roku. Byłem wówczas Starszym Asystentem w ITBM Politechniki Wrocławskiej, zaś w dniu mojego powrotu ze zwolnienia lekarskiego miałem prestiżowy wykład o napędach prowadzony dla innego niż nasz wydziału uczelni – dla jakiego jednak NIE miałem jeszcze notatek ani planu co mam omówić. Aby więc mieć coś ciekawego do powiedzenia studentom zaraz po powrocie do pracy, leżąc w łóżku i kurując swą grypę wymyśliłem właśnie pierwszą wersję, czy raczej (1) pierwsze sformułowanie, swej Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich. Tę swą pierwszą tablicę zaprezentowałem potem i dokładnie wyjaśniłem studentom na owym wykładzie. Po zakończeniu jej wykładania jeden ze studentów podszedł do mnie i z iście polskim poczuciem humoru powiedział do mnie coś, co miało zabrzmieć jako dowcip, jednak w praktyce okazało się być jego proroctwem, mianowicie ku rozbawieniu sporej grupy otaczających nas jego kolegów powiedział coś w rodzaju (jakich dokładnie słów wówczas ów student użył, tego obecnie już NIE pamiętam – powtarzam więc tu jedynie sens jego wypowiedzi, a NIE użyte słowa): jeśli każda Pańska grypa spowoduje wypracowanie czegoś równie użytecznego jak owa Tablica Cykliczności, wówczas życzę Panu aby bez przerwy dopadały Pana grypy! (NIE wiedział zapewne, że jego życzenie faktycznie się wypełni i że za każdym razem kiedy kuruję kolejną z owej mnogości paskudnych gryp jakie zbyt często mnie dopadają, w myślach wracam do jego życzeń i żałuję, iż wówczas NIE wpadłem na pomysł aby uciec z sali wykładowej natychmiast po zakończeniu wykładania – tak jak uciekają najwyraźniej bardziej niż ja zaradni wykładowcy fizyki, jakich opisałem w ostatnim zdaniu z punktu #J7 mojej strony o nazwie „propulsion_pl.htm”.) Ucieszony wysoce pozytywnym przyjęciem tej tablicy i zainteresowaniem jakie wówczas wzbudziła, w jakiś czas później opublikowałem ją także w artykule [1W4] „Teoria rozwoju napędów”, z polskiego czasopisma „Astronautyka”, numer 5/1976, strony 16-21. Ponadto, aż do 1985 roku reprodukowałem ją potem w swych licznych wysiłkach następnego jej opublikowania, a także prezentowałem ją na swoich licznych publicznych wykładach. W chwili obecnej NIE mam dostępu do tamtej jej pierwszej publikacji, NIE mam więc jak pokazać tutaj jej kopii. Niemniej jej treść pokrywała się z „erami technicznymi” numer 1 i 2, oraz z pierwszą generacją napędów w erze technicznej numer 3, widocznymi poniżej w „Tab. #J2” – jakiej rysunek przygotowałem (w tuszu i na kalce technicznej) jeszcze w 1988 roku, poczym publikowałem aż do 2018 roku.

Wypracowywanie (2) drugiego sformułowania mojej Tablicy Cykliczności też samo-zainicjowało się jeszcze w Polsce wkrótce po formalnym udowodnieniu, że „UFO to już zbudowane Magnokrafty”. Prowadząc bowiem (nadal jeszcze w Polsce) swe badania UFO, odnotowałem wówczas, że razem z wywoływanym przez pola magnetyczne (1) przyciąganiem i odpychaniem siłowym, istnieją aż trzy zupełnie odmienne rodzaje tajemniczych zjawisk pokrewnych do magnetyzmu, na jakich poszczególne generacje wehikułów UFO latają. Dwa rodzaje z tych tajemniczych zjawisk NIE były wtedy znane (ani NIE są badane do dzisiaj) oficjalnej nauce ateistycznej. Z tego powodu ja zdecydowałem się zainicjować ich zbadanie. Aby zaś dociec na czym te zjawiska polegają, już po wyemigrowaniu do Nowej Zelandii zacząłem teoretyczne analizy pól magnetycznych, dogłębne studiowanie najróżniejszych aspektów grawitacji i anty-grawitacji, oraz rzetelne i kompleksowe badania UFO – publikowanie wyników których to badań UFO naraziło mnie potem licznym pozbawionym rozumu, logiki i poczucia moralności szydercom, bowiem obejmowały one sobą aż cały ocean najróżniejszych empirycznych i dobrze dla mnie udokumentowanych, a stąd i wysoce dowodowych, jednak niewiarygodnych dla innych ludzi, przedsięwzięć badawczych, począwszy od terenowych badań miejsc lądowań i miejsca eksplozji UFO (tj. Krateru Tapanui), poprzez analizy zdjęć i raportów osób które widziały UFO, a kończąc na intymnym wypytywaniu o szczegóły osób uprowadzanych do UFO (i zwykle tam gwałconych). W rezultacie ogromnego wkładu pracy i empirycznych poszukiwań jakie włożyłem wówczas w tamte badania, w 1985 roku wypracowałem najważniejszą teorię swego życia, czyli moją Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Z kolei ta moja Teoria Wszystkiego ujawniła mi esencję owych dwóch tajemniczych zjawisk, jakich oficjalna nauka ateistyczna nadal ani NIE uznaje, ani NIE bada, jednak jakich przyszłe praktyczne wykorzystanie pozwoli ludzkości na zbudowanie gwiazdolotów zdolnych do natychmiastowego osiągania odległych gwiazd (tj. moich Gwiazdolotów Telekinetycznych – które można też nazywać Wehikułami Teleportacyjnymi), oraz do podróżowania przez czas (tj. moich Wehikułów Czasu). Te dwa nowe zjawiska pokrewne do magnetyzmu, jakie ja poodkrywałem dopiero w 1985 roku dzięki sformułowaniu swego Konceptu Dipolarnej Grawitacji, zaś jakich oficjalna nauka ateistyczna nadal NIE uznaje ani NIE bada, to (2) telekineza, oraz (3) fakt istnienia i zasady upływu tzw. „nawracalnegio czasu softwarowego” (oraz rządzącego tym czasem boskiego tzw. „Omniplanu”). Jednym więc z produktów mojej Teorii Wszystkiego stało się, między innymi, dopracowanie drugiego sformułowania mojej Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich. W owym drugim sformułowaniu, upowszechnianym począwszy od 1985 roku, ujęte były już wszystkie trzy generacje napędów z trzeciej „ery technicznej” – tak jak pokazuję je poniżej w „Tab. #J2”, (tj. włącznie z moimi Gwiazdolotami Telekinetycznymi i Wehikułami Czasu).

Tamto drugie sformułowanie swej Tablicy Cykliczności (patrz „Tab. #J2” poniżej) publikowałem bez zmian jego treści aż do 7 lutego 2018 roku – czyli przez 33 lata. Owego lutego powróciłem bowiem do analiz zasad działania maszyn „perpetuum mobile”. Wszakże w 2017 roku najróżniejsi wynalazcy zbudowali już aż tak wiele działających prototypów tych maszyn, że ów 2017 rok powinno się uznać za początek 4-tej „ery technicznej” na Ziemi. Zbudowanie i zadziałanie tych licznych prototypów ogromnie mnie ucieszyło, bowiem stanowi ono ukoronowanie wieloletnich moich wysiłków aby zachęcać do podejmowania ich budowy w swych publikacjach, stronach internetowych, korespondencji, oraz w osobistych wymianach informacji z ich wynalazcami i budowniczymi. Ta nowa, czwarta era techniczna w rozwoju napędów ziemskich będzie się charakteryzowała powolnym i stopniowym wypieraniem zewnętrznego zasilania w energię i użycia „paliw”, oraz zastępowaniem tego zasilania w energię, lub tych paliw, przez „darmową energię” generowaną maszynami „perpetuum mobile” drugiej i trzeciej generacji wbudowywanymi w celach napędowych w praktycznie każde przyszłe urządzenie techniczne. (Ów proces wypierania zasilania w energię i użycia paliw będzie bardzo powolny i stopniowy, ponieważ wymaga on pokonywania ogromnych oporów aż pięciu potężnych mocy zła o ludzkim pochodzeniu jakie obecnie rządzą Ziemią, a jakie opisałem szczegółowiej w punkcie #D3 swej strony „god_proof_pl.htm”.) Z kolei tamten mój powrót do analiz postępów osiągniętych w budowie i zasadach działania maszyn „perpetuum mobile”, w połączeniu z dawną wiedzą i doświadczeniami jakie wcześniej zgromadziłem i już posiadałem w tej sprawie, ujawniły mi regularności jakie opisałem dokładniej w punktach #J1 i #J2 swej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Regularności te w lutym 2018 roku zainspirowały poszerzenie mojej Tablicy Cykliczności dla napędów o czwartą z kolei erę techniczną, nadając tej tablicy już (3) trzecie sformułowanie jakie pokazałem w „Tab. #B1”, a omówiłem w punkcie #B1, z początkowej części strony o nazwie „propulsion_pl.htm”. Dwie zaś najistotniejsze z jego „er technicznych”, tj. ery techniczne numer 2 i 4, pokazałem na wyciągu z jej treści pokazanym poniżej jako „Tab. #J3” zaś omówionym dokładniej w punkcie #J3 poniżej.

Jednak już w chwili kiedy publikowałem ową „Tab. #B1” (i „Tab. #J3”) zdawałem sobie sprawę, że moja docelowa Tablica Cykliczności dla Napędów Ziemskich będzie zawierała jeszcze dwie następne ery techniczne, tj. ery numer 5 i 6, w których ruch będzie wytwarzany poprzez użycie programów zawartych w przeciw-materii jaka formuje boski tzw. „Omniplan” – opisywany w punktach #C3, #C4 i #C4.1 z mojej strony o nazwie „immortality_pl.htm”. Aby jednak dopracować szczegóły owych dwóch najwyższych „er technicznych” ludzkości, potrzebowałem więcej czasu. Ich dopracowanie zajęło mi do dnia 17 marca 2018 roku – kiedy to dopracowałem najbardziej pełne, z kolei już (4) czwarte sformułowanie moich Tablic Cykliczności – jakie pokazałem w „Tab. #J4” poniżej, zaś omówiłem dokładniej w punkcie #J4 poniżej.

Tab. #J2: Tablica Cykliczności w Rozwoju Urządzeń Napędowych - 1988 rok.

Tab. #J2: Drugie z kolei sformułowanie mojej „Tablicy Cykliczności w Rozwoju Urządzeń Napędowych” – tj. sformułowanie z już pełnymi trzema kolejnymi jej „erami technicznymi”. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Treść tej tablicy została wypracowana w 1985 roku, zaś pokazaną powyżej jej formę pracowicie przygotowałem ręcznie w 1988 roku metodą najpierw narysowania tuszem na kalce technicznej jej ramek, potem zaś wdrukowania w te ramki wymaganych napisów używając dostępnej mi wówczas ręcznej maszyny do pisania – wszakże w tamtych czasach komputery PC były dopiero w zalążku i nie osiągnęły jeszcze ich dzisiejszych możliwości.

#J3. Przełomowy charakter czwartej „ery technicznej” jaką zilustrowałem w trzecim sformułowaniu moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, a jaka zapoczątkowywuje trzy ostatnie ery techniczne ludzkości, w których ruch wytwarzany przez wszelkie napędy będzie miał zdolności „perpetuum mobile” NIE wymagającego zewnętrznego zasilania w energię ani w paliwo (czyli NIE kwalifikującego się do opodatkowania przez zachłannych rządzących):

W trzecim z kolei sformułowaniu moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, po raz pierwszy dodałem czwartą już z kolei „erę techniczną”, jaka rozpoczęta została na Ziemi zbudowaniem w 2017 roku licznych działających prototypów maszyn „perpetuum mobile” pierwszej i drugiej generacji. Ta przełomowa czwarta era techniczna inicjuje na Ziemi zupełnie odmienny okres w dziejach ludzkości, kiedy to napędzanie i wytwarzanie ruchu będzie bazowało na postępie wiedzy o przeciw-świecie i na korzystywaniu z wiedzy otwartej moją Teorią Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a NIE na jakości i mocy nowych paliw ani na dostępie do źródeł paliw i energii. Z kolei, ponieważ podatkowanie wiedzy powinno być zabronione, zaś raz zainspirowana i udostępniona ludziom przez Boga wiedza powinna być otwarta dla wszystkich bezpłatnie, począwszy od napędów owej czwartej ery technicznej, wszystkie ludzkie urządzenia napędowe NIE będą się już kwalifikowały do opodatkowywania – co w połączeniu z ponadczasową zachłannością rządzących będzie inspirowało coraz więcej ludzi do walki o bezmonetarne organizowanie działania społeczeństw (tj. do organizowania na Ziemi coraz większej liczby grup i społeczności, w jakim nagrodami za ludzkie wkłady pracy będzie uzyskiwanie totaliztycznej nirwany – jaką to rewolucję w ludzkich nastawieniach, wiedzy i organizacji społecznej filozofia totalizmu postuluje od długiego już czasu). Oczywiście, jak zawsze, walka ta będzie bardzo trudna i wygrywana stopniowo, bowiem zawsze będą pojawiali się zachłanni przywódcy, których własne lenistwo, wypaczenia i zaślepienie powstrzymają przed poznaniem nakazów i wymagań Boga, stąd którzy będą wygodnicko i bezwysiłkowo usiłowali opodatkować to co do nich NIE należy – np. wiedzę, czy energię jaką udostępnione ludzkości przez Boga maszyny „perpetuum mobile” będą generowały za darmo dla dobra wszystkich ludzi.

Warto także odnotować z następnej, czwartej już z moich „Tablic Cykliczności”, pokazanej tu jako „Tab. #J4”, że owa czwarta „era techniczna” inicjuje na Ziemi zupełnie nową grupę trzech „er technicznych”, w których wszystko co się dzieje będzie napędzane przez wieczną ruchliwość przeciw-materii, a NIE przez energię lub paliwo z naszego świata fizycznego. Innymi słowy, tylko w grupie pierwszych trzech er technicznych na Ziemi o numerach 1, 2 i 3, działanie napędów wymaga zasilania je w jakieś paliwo lub energię. Natomiast w owej drugiej grupie er technicznych o numerach 4, 5 i 6, wszelkie działania napędzające będą realizowane bez potrzeby zasilania je w paliwo lub energię – tj. wyłącznie poprzez inteligentne wykorzystanie zdolności przeciw-materii do generowania wieczystego ruchu. Stąd owe ery numer 4, 5 i 6, można będzie nazywać erami napędów i maszyn typu „perpetuum mobile”, lub erami zwycięstwa ludzkiej inteligencji i wiedzy ponad ludzką głupotą i brutalną siłą.

Jeśli czytelnik uważnie przeanalizuje czwarte wydanie moich Tablic Cykliczności, wówczas odnotuje zadziwiajace regularności i podobieństwa jakie występują we wszystkich erach technicznych naszej planety. Regularności te najlepiej stają się widoczne, jeśli porówna się ową 4-tą erę maszyn „perpetuum mobile” działających na zasadzie obiegu przeciw-materialnego wiatru, z 2-gą erą napędów działających na obiegu gazowych czynników roboczych – po szczegóły patrz „wyciąg” obu er pokazany w „Tab. #J3” poniżej. I tak np. pierwsza generacja maszyn „perpetuum mobile” z ery numer 4 wykorzystuje w swym działaniu nacisk podmuchu „przeciw-materialnego wiatru” na przyspieszane (np. dośrodkowo) elementy owych maszyn, podobnie jak pierwsza generacja napędów z obiegiem gazowych czynników roboczych z ery numer 2, do swego działania wykorzystuje nacisk atmosferycznego wiatru. W podobny sposób druga generacja maszyn ery numer 4, wykorzystuje już zarówno nacisk, jak i inercję (a ściślej jej odwrotność, czyli „samomobilność”) „przeciw-materialnego wiatru”, podobnie jak druga generacja napędów na gazowy czynnik roboczy z ery numer 2 wykorzystuje do swego działania zarówno ciśnienie jak i inercję gazów. Itd., itp.

Tab. #J3: Wyciąg z 4-erowej Tablicy Cykliczności w Rozwoju Napędów - 7 luty 2018

Tab. #J3: Wyciąg z trzeciego sformułowania moich „Tablic Cykliczności w Rozwoju Napędów” pokazujące drugą i czwartą erę techniczną. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Ilustruje on wysoce „inteligentną” regularność jaka istnieje w kolejnych wynalazkach ziemskich urządzeń napędowych a stąd jaka NIE mogła zaistnieć przez zwykły przypadek, a musiała zostać celowo osiągnięta przez Boga poprzez odpowiednie zaprogramowanie działania praw fizycznych, cech materii, oraz tzw. „Omniplanu” który zarządza kolejnością realizacji wynalazków na Ziemi.

#J4. Wyjaśnienie regularności zawartych w czwartym sformułowaniu mojej „Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, obejmującym sobą już 6 „er technicznych”:

Zgodnie z moimi badaniami zainicjowanymi w lutym 2018 roku, w zakresie rozwoju swych napędów ludzkość przejdzie przez aż sześć „er technicznych”, tj. przez techniczny odpowiednik owych sześciu „epok historycznych” jakie pokazałem na „Tab. #J1” powyżej. W każdej z tych „er technicznych” budowane będą aż trzy generacje napędów o coraz to wyższych mocach i możliwościach. Owe sześć „er technicznych” będzie układało się w trzy pary (patrz „Tab. #J4” poniżej). Pierwsza z każdej pary tych „er technicznych” (tj. ery numer 1, 3 i 5) będzie charakteryzowała się generowaniem mocy napędowej i ruchu poprzez odziaływanie zjawisk jej czynnika roboczego na zjawiska pokrewne do zjawisk tego czynnika roboczego, tyle że generowane już wzdłuż powierzchni napędzanego podzespółu. Druga zaś z każdej tych par (tj. ery numer 2, 4 i 6) będzie się charakteryzowała oddziaływaniem jej czynnika roboczego bezpośrednio na podzespół napędowy danego urządzenia. W każdej też „erze technicznej” poszczególne napędy będą wykazywały bardzo podobne i symetryczne do siebie zjawiska i regularności, jakie pozwolą ludziom na przyszłe inteligentne i zamierzone „syntezowanie” kolejnych napędów – zamiast na ich przypadkowe „wynajdowanie”.

Pierwsze trzy „ery techniczne” ujęte moimi „Tablicami Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, tj. ery numer 1, 2 i 3, charakteryzuje konieczność zasilania ludzkich urządzeń napędowych w jakąś formę paliwa lub zewnętrznego źródła energii (jaka to konieczność zanika dla napędów z następnych trzech er technicznych, tj. dla er numer 4, 5 i 6). Te pierwsze trzy ery techniczne mogły więc być opisane relatywnie dobrze nawet w moich najstarszych opracowaniach – które to opracowania były przecież z wyjątkową zaciekłością atakowane i wyszydzane przez najróżniejsze indywidua o ciasnych umysłach, stąd w których starałem się ograniczać wyjaśnianie wszystkiego co dodatkowo podsycałoby owe ataki. Po przykłady owych dawnych opisów patrz punkt #B1 i podpis pod „Tab. #B1” na stronie o nazwie „propulsion_pl.htm”, albo patrz nawet znacznie bardziej szczegółowe opisy np. z rozdziału B w tomie 2 mojej monografii [1/5]. Tutaj pominę ich powtarzanie.

Czwarta z kolei „era techniczna”, zaincjowana w 2017 roku zbudowaniem na Ziemi aż całego szeregu „maszyn ‚perpetuum mobile’ pierwszej i drugiej generacji działających na zasadzie obiegu przeciw-materialnego wiatru”, jaką to erę opisałem dokładniej i zilustrowałem w trzeciej formie moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, także jest już relatywnie dobrze wyjaśniona i zilustrowana w punktach #J1 i #J2 na mojej stronie o nazwie „free_energy_pl.htm”, zaś uzupełniona dodatkowymi wyjaśnieniami w punkcie #D3 z innej mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Dlatego też pominę tutaj jej dodatkowe omawianie.

Ponieważ jednak ewolucja moich Tablic Cykliczności (prognozująca faktyczną ewolucję napędów jakie ludzkość będzie używała w przebiegu całej swej historii) wcale się NIE zakończyła na właśnie zainicjowanej czwartej „erze technicznej”, poniżej w następnym już paragrafie omówię szczegółowiej piątą i szóstą „erę techniczną” pokazaną i zdefiniowaną w kolejnej, tj. czwartej już z kolei, formie moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich” – zilustrowanej poniżej jako „Tab. #J4”.

Z moich dociekań i badań zdaje się wynikać, że piąta i szósta „era techniczna” została zaprojektowana przez Boga do zaistnienia jako czasy kiedy ludzkość nauczy się wykorzystować między innymi i dla celów transportowych owe naturalne programy wpisywane do pamięci „przeciw-materii” i sterujące zachowaniami tego wiecznie ruchliwego fluidu. Z kolei wykorzystanie owych programów sterujących przeciw-materią umożliwi ludzkości dokonywanie wielu najróżniejszych działań jakie od bardzo już dawna ja opisuję m.in. w podrozdziale H11 z tomu 4 mojej monografii [1/5]. Przykładowo, w użyciu jako urządzenia napędowe, owo wykorzystanie programów przeciw-materii pozwala iż zamiast podróżować fizycznie przez przestrzeń lub przez czas, wystarczy wówczas zmienić program położenia czegokolwiek w „Omniplanie” z przeciw-świata, zaś ów nowy program natychmiast usytuowi owo coś w innym (wybranym przez nas) miejscu i czasie naszego świata fizycznego i nawracalnego (ludzkiego) czasu.

Najpotężniejsze jednak i najbardziej użyteczne możliwości, owo wykorzystywanie programów przeciw-materii odda do użytku ludzkości w działalnościach produkowania i budowania. Przykładowo, gdybyśmy naszymi dzisiejszymi urządzeniami technicznymi zechcieli zbudować dowolną z owych licznych struktur magalitycznych stworzonych przez Boga na użytek pierwszych ludzi, a opisywanych dokładniej np. w (4) z punktu #B2 mojej strony „humanity_pl.htm”, czy w punkcie #H1 ze strony o nazwie „god_istnieje.htm” – przykładowo gdybyśmy zechcieli zbudować wielką piramidę z Giza w Egipcie, lub zbudować któryś z niesamowicie precyzyjnych murów megalitycznych o pokrzywionych powierzchniach styku poszczególnych kamieni (najpowszechniej dostępnych do oglądania przez turystów w Peru i w Boliwii), zdjęcie jednego z jakich to murów pokazuję na „Fot. #I1” z mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, zaś aż cały szereg dalszych podobnych murów megalitycznych pokazuję na wideach „playlist” z „inkaską muzyką” o nazwie „p_12fi.htm” (dostępnej np. pod adresem http://totalizm.com.pl/p_12fi.htm ), wówczas by się okazało, że owych budowli megalitycznych nasza dzisiejsza wiedza i technika wcale NIE jest w stanie powznosić. Tymczasem po zapracowaniu sobie na umiejętność wykorzystywania programów przeciw-materii, wzniesienie takich niesamowicie precyzyjnych budowli z kolosalnych bloków kamiennych wymagałoby jedynie odpowiedniego dobrania programów przeciw-materii, tak aby te najpierw uformowały kamienie w wymagane kształty, potem zaś nakazały owym kamieniom aby one same poleciały w powietrzu i się poustawiały na przynależnych im miejscach murów czy budowli (tj. aby stało się z nimi dokładnie tak, jak liczne lokalne mitologie stwierdzają, że działo się to kiedy owe megalityczne budowle były oryginalnie wznoszone przez nadrzędne istoty powysyłane na Ziemię przez Boga dla zorganizowania i ucywilizowania ludzkości – w rodzaju izraelskiego Melchizedeka, wspominanego w podpisie pod „Tab. #K1” z mojej strony „tapanui_pl.htm”, czy w rodzaju egipskiej pary Ozyrysa i jego siostry oraz żony Izydy).

Faktycznie istnieje też przeaczany przez oficjalną naukę ateistyczną liczny i dostępny w wielu częściach świata materiał dowodowy, jaki potwierdza, że owe budowle magalityczne zostały powznoszone przez Boga właśnie metodą odpowiedniego programowania przeciw-materii. Tym materiałem dowodowym jest brak wymaganego ubytku objętości kamieni jakoby pozyskiwanych we wszystkich kamieniołomach jakie rzekomo były używane do czerpania materiałów budowlanych dla owych budowli megalitycznych. Niemal wszystkie bowiem kamieniołomy, które oficjalna nauka ateistyczna wskazuje, iż rzekomo czerpano z nich budulec na owe budowle magalityczne, faktycznie wykazują bliski zerowego ubytek oryginalnie zawartej w nich objętości kamieni. Prawie jedyne co z nich kiedyś pozyskano, to owe częściowo poobrabiane i potem porzucone tam kamienie, które moim zdaniem już w dzisiejszych czasach miały posłużyć celowi doskonale wyjaśnionemu w wersetach 1:27-29 z bibilijnej księgi „1 Koryntian” – zacytowanych i zinterpretowanych w punkcie #J7 strony o nazwie „propulsion_pl.htm”, plus parę przykładowych kamieni, które owe wcielenia Boga organizujące megalityczne budowle i procesy ucywilizowania użyły dla zademonstrowania lokalnym ludziom jak daje się nakazywać kamieniom aby te latały. Reszta budulca potrzebnego do powznoszenia owych megalitycznych budowli, została zesyntezowana bezpośrednio z przeciw-materii już w miejscach jego użycia – znaczy bez potrzeby jego pozyskiwania z kamieniołomów (jakie to bezpośrednie syntezowanie materii z przeciw-materii jest możliwe i łatwe do zrealizowania przez tych co opanowali już programowanie przeciw-materii).

Odnotuj, że niezależnie od owego opisywanego powyżej „posyłania nakazami programów z przeciw-materii – zamiast transportowania czy podróżowania przez przestrzeń lub przez czas”, a także niezależnie od owego opisywanego powyżej „materializowania – zamiast produkowania”, przyszłe opanowanie przez ludzi programów przeciw-materii w erach technicznych numer 5 i 6 pozwoli ludzkości także na dematerializowanie dowolnych obiektów zamiast ich usuwania, na transformowanie ludzkich ciał zamiast ich leczenia, itd., itp.

Zgodnie jednak z wynikami moich badań, różnice pomiędzy piątą i szóstą „erą techniczną” będą aż na tyle zasadnicze, że dzisiejsi moralnie niedoskonali ludzie o nadal śmiertelnych ciałach zapewne otrzymają od Boga pozwolenie tylko na osiągnięcie piątej z tych er technicznych. Wszakże w owej piątej erze ludzie nauczą się jedynie wykorzystywania następstw działania programów jakie już zostały powprowadzane do przeciw-materii przez Boga (a stąd egzekwowaniem jakich Bóg nadal rządzi swą „żelazną ręką”). Stąd dopiero w szóstej „erze technicznej” – która według mojego rozeznania intencji Boga nastąpi już po końcu dzisiejszego świata o śmiertelnej ludzkości a po rozpoczęciu szóstej „epoki historycznej” o już nieśmiertelnej ludzkości (tj. epoki „VI” pokazanej powyżej w „Tab. #J1”), ludzie nauczą się jak sami będą w stanie odpowiednio programować przeciw-materię. Dlatego szósta i ostatnia „era techniczna” zostanie osiągnięta jednie przez owych opisywanych w Biblii, zaś szerzej objaśnionych m.in. w punkcie #I1 mojej strony o nazwie „quake_pl.htm”, owych 144 tysięcy starannie wybranych i spełniających rozliczne kryteria „żołnierzy Boga”, którzy w tejże szóstej „erze historycznej” otrzymają nieśmiertelne już ciała. Dopiero też w owej szóstej „erze technicznej” ci wybrani ludzie nauczą się jak sami mogą programować „przeciw-materię”. Dzięki zaś tej umiejętności dostąpią zaszczytu bycia w stanie dokonywania wielu z działań, które w obecnych czasach jest w stanie dokonywać jedynie wszechmocny Bóg. Aby jednak uzyskać dostęp do tego poziomu boskiego zaufania i ludzkich możliwości, uprzednio muszą oni osiągnąć (i udokumentować Bogu te swe osiągnięcie) ogromnie zaawansowany poziom swej moralności, wierności Bogu, oraz posłuszeństwa w wykonywaniu nakazów i wymagań Boga.

Intrygującą obserwacją jaka zdaje się wynikać z porównania obecnego położenia ludzkości w poniższej Tablicy Cykliczności dla Napędów pokazanej jako „Tab. #J4”, oraz położenia ludzkości w Tablicy Epok Historycznych pokazanej jako „Tab. #J1”, a także wynikać z powyższych moich rozważań, jest że wzrost poziomu ludzkiej moralności od sporego już czasu zdaje się NIE nadążać za planami Boga. Bez zaś osiągnięcia określonego poziomu moralności, Bóg NIE może pozwolić aby ludzkość uzyskała dostęp do potężnych napędów, jakie przez co bardziej niemoralnych z jej przywódców, decydentów, kryminalistów, terrorystów, czy psychopatów, mogłyby zostać użyte w jakichś niezgodnych z planami Boga celach, np. dla uzyskania nieograniczonych zysków, absolutnej władzy, dla podboju, wyniszczania, zemsty, czy wręcz dla zagłady niektórych narodów lub ras. Wygląda wszakże na to, że początkowo Bóg planował iż „ery techniczne” pokazane poniżej w „Tab. #J4” będą się pokrywały z „epokami historycznymi” pokazanymi powyżej w „Tab. #J1”. Jednak rozwój moralny ludzkości najwyraźniej zaczął się opóźniać w stosunku do zaplanowanego. Wszakże w obecnej, zaplanowanej jako raczej „krótkotrwała”, piątej (w moim obecnym zrozumieniu Biblii prawdopodobnie też zapowiadanej jako już ostatnia) „epoce historycznej” ludzkości, ludzie nadal NIE zasłużyli sobie moralnie na zaszczyt wypracowania wszystkich napędów z aż 4 niemal całych ostatnich „er technicznych”. Narazie bowiem ludzkość posiada tylko działające wszystkie napędy z „ery technicznej” numer 1 (tj. napędy z obiegiem siły), oraz wszystkie napędy z „ery technicznej” numer 2 (tj. napędy z obiegiem masy). Od jakiegoś też czasu ludzkość dorobiła się najbardziej prymitywnych napędów pierwszej generacji z „ery technicznej” numer 3 (tj. napędów z obiegiem pola magnetycznego) – czyli dorobiła się „silników elektrycznych”, oraz podobnie prymitywnych napędów z „ery technicznej” numer 4 (tj. maszyn perpetuum mobile z obiegiem przeciw-materialnego wiatru) – czyli dorobiła się maszyn perpetuum mobile działających na zasadzie jaka najlepiej jest reprezentowana w Kole Bhaskara. Jednak w owych „erach technicznych” numer 3 i 4 ludzkość NIE zasłużyła sobie jeszcze na osiągnięcie poziomu moralności jaki eliminowałby w niej działanie tzw. „przekleństwa wynalazców” oraz „wynalazczej impotencji” i stąd jaki pozwalałby ludzkości na zbudowanie pierwszej komory oscylacyjnej mojego wynalazku – która to komora będzie kluczowym urządzeniem napędowym dla wszystkich najważniejszych napędów z er numer 3, 4, 5 i 6 (nie mówiąc już o pozwoleniu Boga na zbudowanie przez ludzi tych bardziej potężnych niż już obecnie posiadane, napędów drugiej i trzeciej generacji z trzeciej i czwartej „ery technicznej”). Natomiast dla „er technicznych” numer 5 (tj. dla „maszyn perpetuum mobile wykorzystujących następstwa działania oprogramowania już istniejącego w przeciw-materii”), oraz numer 6 (tj. „maszyn perpetuum mobile wykorzystujących sporządzane przez ludzi nowe oprogramowanie przeciw-materii”), oficjalna nauka ateistyczna nadal celowo blokuje i uniemożliwia ludzkości poznanie prawdy choćby tylko na temat istnienia przeciw-materii i istnienia możliwości ludzkiej ingerencji w oprogramowanie przeciw-materii – znajomość jakiej to prawdy jest absolutnie konieczna dla zapoczątkowania jakiegokolwiek myślenia o wypracowywaniu maszyn, napędów i urządzeń o owych najwyższych dostępnych dla ludzi mocach i możliwościach.

W sytuacji aż tak znaczącego opóźniania się moralnego rozwoju ludzkości i jednoczesnej możliwości iż faktycznie istnieje coraz silniejszy nacisk zdarzeń we wszechświecie na plany i działania naszego Boga, warto hipotetycznie porozważać (i przygotować się do) co najmniej dwa z szeregu możliwych kierunków jakie mogą przyjąć dalsze losy ludzkości. Wszakże bez względu na to jak dalej potoczą się te losy, każdy z ludzi będzie nimi jakoś dotknięty na aż szereg najróżniejszych sposobów. I tak, jeśli we wszechświecie szybko narasta jakieś niebezpieczeństwo dla naszego świata fizycznego i Boga, jakie wymuszałoby przyspieszenie procesu szkolenia „żołnierzy Boga” opisywanych w punkcie #B1.1 strony „antichrist_pl.htm”, wówczas Bóg będzie dopingowany aby podjąć działania drastycznego przyspieszenia moralnego dojrzewania ludzkości – przykładowo z użyciem niezbyt dla ludzi przyjemnego sposobu opisanego dokładniej m.in. na mojej stronie o nazwie „2030.htm”. Jeśli zaś nic NIE nakłania Boga do pośpiechu, wówczas po prostu istnienie naszego obecnego świata może ulec znaczącemu przedłużeniu w stosunku do zaplanowanego jego końca w roku 2656 (po szczegóły patrz punkt #N1 na stronie „quake_pl.htm”, oraz „9” z punktu #C4 na stronie „immortality_pl.htm”), tak iż potrzebna Bogu liczba ludzi uzyska niezbędny dla jej zgromadzenia czas, aby przy odpowiednim wychowawczym pokierowaniu przez Boga, stopniowo i bez celowego przyspieszania mogła nabyć wymagany od „żołnierzy Boga” poziom swej moralności, posłuszeństwa i poznania swego stwórcy. Niemniej znaczące przedłużenie istnienia naszego obecnego świata będzie wymagało wprowadzenia co najmniej jeszcze jednej „historyczej epoki” upadku ludzkości – co do której z obecnego stanu ludzkiej (nie)moralności łatwo przewidzieć, że ludzie uczynią ją nawet jeszcze bardziej brutalną i wyniszczającą dla siebie niż jest obecna „epoka neo-średniowiecza”. (Odnotuj jednak, że coraz szybszy dzisiaj wrost poziomu „wyniszczania ziemi” i wynikająca z tego wyniszczania raptowna degeneracja ludzkich organizmów i zdrowia, a także niekontrolowany wzrost ludzkiej niemoralności, odchodzenia kapłanów i naukowców od prawdy i od faktycznej wiedzy, głębia ludzkiego zakłamania we wszystkim co oficjalnie i prywatnie się obecnie czyni, itp., razem wzięte zdają się silnie sugerować, iż NIE tylko z przyczyn umiejscowionych poza naszym światem fizycznym, ale także z powodów wyzwalanych przez samych ludzi i przez ich samobójcze zachowania, ciągle w praktyce zapewne ściągnięte zostaną na ludzkość przez samą ludzkość owe zdarzenia jakie ja prognozuję na nadejście podczas tragicznych dla ludzkości lat 2030-tych. Tyle że w przypadku dodania ludzkości dodatkowej ery historycznej i przedłużenia czasu istnienia śmiertelnej ludzkości, owe zdarzenia jakie prognozuję na lata 2030-te zapewne będą mogły nadejść nieco później, oraz będą mogły pochłonąć nieco mniejszy procent ofiar, niż w przypadku istnienia zewnętrznego nacisku na możliwie najszybsze podjęcie drugiej fazy szkolenia „żołnierzy Boga”.)

Tab. #J4: 6-erowa Tablica Cykliczności w rozwoju Urządzeń Napędowych - 17 marca 2018 rok.

Tab. #J4: „Tablica Cykliczności w Rozwoju Ziemskich Urządzeń Napędowych” z sześcioma już kolejnymi „erami technicznymi”. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Tablica ta została opracowana w dniu 17 marca 2018 roku i reprezentuje już czwartą formę owych tablic, jaką wypracowałem w swym życiu.

P.S.: Warto odnotować, że w kłamliwym koncepcie starej „monopolarnej grawitacji”, przy jakim oficjalna nauka nadal uparcie obstaje, faktycznie NIE jest możliwe jednoznaczne i pełne zdefiniowanie, czym naprawdę jest „życie” (a stąd i np. zgodne z prawdą zaprognozowanie, czy np. ludzie, lub np. przypadek, będą kiedyś w stanie nadać życie np. przyszłym komputerom, lub robotom). Dlatego poniżej przytaczam poprawną (totaliztyczną) definicje pojęcia „życie” – jaka wynika z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz jaka jest zgodna z przytoczoną we wstępie do niniejszego wpisu, a także w P.S. do poprzedniego wpisu #294, totaliztyczną definicją pojęcia „Bóg”, a także zgodna z informacjami na temat „życia” zaszyfrowanymi w tekście Biblii – zaś niezależnie potwierdzanymi przez wyniki moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku. Oto dwie wersje (skrótowa i pełniejsza) tej totaliztycznej definicji pojęcia „życie” jakie oryginalnie opublikowałem w punkcie #A0 swej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Wersja skrócona tej definicji będzie jednak w pełni zrozumiała zapewne tylko dla tych z czytelników, którzy uprzednio już poznali wyjaśnienia mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji jak realizacja programów „duszy” steruje losami „ciała” (wyjaśnienie to zaprezentowane jest m.in. w punkcie #C1 ze strony o nazwie „soul_proof_pl.htm”), a także znają wyjaśnienie tegoż konceptu jak działa tzw. „nawracalny czas softwarowy” oraz wyjaśnienie jak z programowalnej „przeciw-materii” formowana jest posłuszna tym programom „materia” – z której potem budowane są „ciała” istot żyjących (oba które to wyjaśnienia są częściowo zaprezentowane m.in. w punkcie #D3 ze strony o nazwie „god_proof_pl.htm” i w opracowaniach tam wskazywanych, poczym dodatkowo są poszerzane m.in. w punkcie #J4 strony o nazwie „propulsion_pl.htm”). Wersję skróconą mojej definicji „życia” można wyrazić np. słowami: „Życie jest to proces posłusznej i zewnętrznie niestopowanej realizacji samoświadomego i samouczącego się programu ‚duszy’ przez zaprojektowaną dla wykonywania sterowanych tą duszą funkcji życiowych materialną strukturę ‚ciała’ w którym ta softwarowa dusza rezyduje.” Dla pozostałych z czytelników zapewne łatwiej przyjdzie przeanalizowanie i zrozumienie następującej pełniejszej totaliztycznej definicji pojęcia „życie”:

„Życie jest to realizacja sekwencji rozkazów składających się na samoświadomy i samouczący się program ‚duszy’, jaka to realizacja powoduje rejestrowane w długoterminowej pamięci, a stąd świadome odbierane, podróżowanie poprzez ‚nawracalny czas softwarowy’ danego inteligentnie zaprojektowanego podwójnego systemu danej istoty złożonego z jej samoświadomego i samouczącego się programu ‚duszy’ oraz z materialnej struktury jej ‚ciała’ – pełna symbioza obu składowych którego to podwójnego systemu jest danej istocie niezbędna do realizowania jej przechodzenia przez czas, stąd który to system musi być unikalnie zaprojektowany specjalnie dla tejże istoty, tak aby optymalnie spełniał on wszelkie wymogi wielokanałowych sprzężeń zwrotnych pomiędzy podprogramami jej ‚duszy’ (np. procedurami jej pamięci długoterminowej, systemu zarządzania upływem czasu, itp.) oraz materialnymi organami jej ‚ciała’ (np. tkankami, mózgiem, zmysłami, szkieletem, itp.), a stąd aby ów podwójny system umożliwiał tej istocie wypełnianie wszelkich nałożonych na nią funkcji życiowych.”

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktów #J1 do #J4 z mojej strony internetowej o nazwie „propulsion_pl.htm” (aktualizacja z dnia 17 kwietnia 2018 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „propulsion_pl.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/propulsion_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/propulsion_pl.htm
http://quake.hostami.me/propulsion_pl.htm
http://totalizm.com.pl/propulsion_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/propulsion_pl.htm
http://energia.sl.pl/propulsion_pl.htm
http://pajak.org.nz/propulsion_pl.htm
http://totalizm.pl/propulsion_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „propulsion_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „immortality_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/propulsion_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/immortality_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #295). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk