Archive for Maj 2013

#233: Jak reinkarnację i manifestacje duchów tłumaczą moje badania metod działania Boga, zainicjowane zagadką mojego pojedynku z krzyżackim komendantem Olsztyna

2013/05/31

Motto: „Bóg do doskonałości opanował dwu-stopniową, niezawodną metodę nakłaniania ludzi do podejmowania badań i do poszukiwania prawdy, której poddaje zarówno indywidualne intelekty jak i całe intelekty zbiorowe (np. całą naukę ziemską). Mianowicie, na samym początku (1) Bóg „fabrykuje” na użytek danego intelektu pozorny materiał dowodowy jaki zdaje się potwierdzać uprzednie wierzenia tegoż intelektu. Kiedy zaś intelekt ten wciągnie się już do badań danego tematu i jest już pewny absolutnej prawdy swoich uprzednich wierzeń, wówczas (2) Bóg ujawnia mu faktyczny materiał dowodowy jaki dokumentuje nieprawdę owych wierzeń, tak że intelekt wystarczająco skromny, moralny i oddany prawdzie aby przyznać się iż był w błędzie, mógł ponownie rozpocząć od samego początka swe badania i poszukiwania prawdy.”

#J1: Działo się to w jednym z końcowych lat moich studiów na Politechnice Wrocławskiej. W co mniej obciążone nauką dni odwiedzałem wówczas moją ówczesną dziewczynę, aby wraz z jej rodziną spędzać przyjemne wieczory na najróżniejszych zajęciach i grach towarzyskich. Owego wieczora jej siostra Lodka pokazała nam jak wywoływać duchy z pomocą spodka oraz arkusza papieru z wypisanymi odręcznie literami i cyframi. (Taki arkusz Anglicy nazywają „wigi board” – pod którą to nazwą jego opisy i ilustracje można znaleźć w internecie.)

Siedem obecnych wtedy osób zasiadło więc do stołu i połozyło swoje palce na spodku odwróconym do góry dnem. Zgodnie z tradycją takiego seansu zgasiliśmy też światło elektryczne i zapaliliśmy świeczkę – cienie z pełgającego płomienia której wprowadziły rodzaj upiornego nastroju. Ja wówczas byłem już ateistą z przekonania – tak jak opisałem to w punkcie #G3 swej strony o nazwie „cielcza.htm”. Absolutnie wierzyłem więc w „naukowy światopogląd” jaki wpoili nam w trakcie studiów. Ponadto, wówczas jeszcze też NIE wiedziałem, że w treści Biblii jest wyraźnie zabronione kontaktowanie się z duchami zmarłych ludzi. Traktowałem więc owo „wywoływanie duchów” jako kolejną zabawę towarzyską. Kiedy więc spodek drgnął pod naszymi palcami niemal natychmiast po położeniu na nim palców i po zawołaniu gromkim głosem pobliskiego ducha aby się ujawnił, byłem przekonany, że albo ktoś (np. Lodka) „pogrywa sobie z nami w kulki” i popycha ten spodek swym palcem, albo też że aż kilku z obecnych zmówiło się ze sobą aby się zabawić kosztem innych. Moje podejrzenia jeszcze bardziej się nasiliły, kiedy przybyły duch wypisał moje imię alfabetem z owego arkusza papieru i zaczął konwersację wyłącznie ze mną.

Pierwszą informacją jaką otrzymaliśmy była prośba owego ducha skierowana imiennie do mnie, abym zmówił modlitwę za jego duszę. Aby więc „dostroić się” do tej „zabawy”, podjąłem z nim dyskusję. Zacząłem od zapytania dlaczego mu zależy na tym, aby właśnie taki ateista jak ja zmówił modlitwę za jego duszę. On wówczas wyjaśnił, że to wynika z naszego poprzedniego życia. Mianowicie, on był wówczas krzyżackim komendantem zamku w Olsztynie, zaś ja byłem dowódcą polskich rycerzy którzy oblegali ów zamek. Aby więc zakończyć owo oblężenie on wywołał mnie na pojedynek oraz zaproponował, że zależnie od tego który z nas zostanie zabity w owym pojedynku, wówczas albo moi rycerze odstąpią od oblężenia, albo też jego krzyżacy poddadzą zamek już bez dalszej walki. Ja honorowo przystałem na ów pojedynek, który odbył się na oczach wszystkich walczących z obu stron. Jednak podczas tego pojedynku on mnie zabił z zaskoczenia, w sposób wysoce niehonorowy i niezgodny z ówczesną etyką rycerską. (Nic dziwnego, że od dziecka mam jakieś wrodzone uprzedzenie do mieczy, bagnetów i noży, a także, że ogarniają mnie mdłości na widok krwi, lub podczas słuchania opisów krwawych zdarzeń.) Za karę, po śmierci został skazany na pokutę aż do czasu kiedy ja odmówię pacierz za jego duszę.

Po usłyszeniu tej historyjki zacząłem być pewny, że kilku obecnych na owym seansie zmówiło się aby mieć fajną zabawę moim kosztem. Zapewne chcieli usłyszeć jak ja będę głośno zmawiał modlitwę w ich obecności. Wszakże z lekcji historii w moim liceum, NIE przypominałem sobie żadnej wzmianki aby Olsztyn kiedykolwiek należał do Krzyżaków. A ponadto, jak to możliwe aby Krzyżak (tj. Niemiec) rozmawiał ze mną po polsku. Aby więc popsuć im tą zmowę, powiedziałem temu duchowi, że będąc ateistą ja już NIE pamiętam żadnej modlitwy którą mógłbym zmówić za jego duszę. Na to on odpowiedział, że wie iż ja często korzystam z Biblioteki Uniwersyteckiej przy ulicy Szajnochy we Wrocławiu, stąd poda mi numer katalogowy (sygnaturę) krótkiej broszurki w zbiorach z owej biblioteki, zaś wystarczającą dla niego modlitwą będzie jeśli z uwagą przeczytam ową broszurkę. To stwierdzenie zaczęło mnie zastanawiać, ponieważ żaden z obecnych przy stole NIE wiedział, że ja często spędzam czas studiując właśnie w owej bibliotece, a prawdopodobnie żaden z nich NIE był też przedtem w tej naukowej bibliotece uniwersyteckiej. (Z grona obecnych tam osób, ja byłem jedynym który wówczas studiował na wyższej uczelni.) Ponieważ wyrażenie zgody na tą propozycję krzyżackiego ducha NIE groziło żadną towarzyską kompromitacją, zgodziłem się, że przeczytam ową broszurkę. Duch podał mi więc jej sygnaturkę, którą skrupulatnie sobie zapisałem, poczym mi podziękował i spodek znieruchomiał.

Sygnaturka owej broszurki była nietypowa dla tej biblioteki. Była bowiem bardzo krótka – zaledwie pięć czy sześć cyfr. Nie zawierała też liter, podczas gdy praktycznie wszystkie ksiązki jakie w owej bibliotece sobie zamawiałem, obok cyfr zawsze zawierały też litery w swojej sygnaturze. W jakiś więc czas potem poszedłem do owej biblioteki, bardziej z ciekawości niż z przekonania. Spodziewałem się, że kiedy zamówię coś o sygnaturze podanej mi przez owego ducha, najprawdopodobniej się okaże, że wcale nie ma książki o tej sygnaturze w całej bibliotece, a w najlepszym przypadku się okaże, że książką tą jest np. jakiś podręcznik botaniki albo np. encyklopedia rolnictwa. Ku mojemu jednak zdumieniu, po złożeniu zamówienia przyniesiono mi małą broszurkę o wielkości typowego zeszytu 16-kartkowego. Kiedy ją otwarłem, o mało aż spadłem z krzesła. Broszurka okazała się być rodzajem opowiadania (czy podsumowania życia i wykazu zalet) które grupa przyjaciół napisała o swoim właśnie zmarłym przyjacielu z osiemnastowiecznego Krakowa. Cała jej treść zawierała najpierw jakiś krótki paragraf omawiający coś kolejnego i dobrego co ów zmarły człowiek uczynił, poczym przytoczony był kolejny pacierz za spokój jego duszy. Potem był następny taki mały paragraf i następny pacierz. Itd. Dla pewności przeczytałem z uwagą ową broszurkę aż kilka razy. Wyszedłem z tej biblioteki z zamętem w głowie. Całe zaś zdarzenie z tamtym wywoływaniem ducha zastanawia mnie aż do dzisiaj.

#J2: Zagadka poprawności sygnatury bibliotecznej podanej mi przez ducha krzyżackiego komendanta Olsztyna NIE dawała mi spokoju. Wszakże była zbyt wyrafinowana i zbyt kompleksowa aby być tylko produktem żartu któregoś z uczestników owego seansu. Postanowiłem więc, że w miarę swych możliwości podejmę sprawdzenia reszty informacji jakie wnosiły sobą zdarzenia z tamtego seansu wywoływania duchów. Niestety, ja NIE jestem historykiem, a ponadto przez całe swe życie jestem zbyt zajęty aby ciągle wygospodarować czas na przeszukiwanie historycznych dokumentów – nie wspominając już faktu, że po wyemigrowaniu do Nowej Zelandii niemal NIE mam żadnego dostępu do historycznych źródeł o Krzyżakach. Jednak przez jakiś dziwny „zbieg okoliczności” okazja na dokonanie pierwszego z takich sprawdzeń sama mi się nadarzyła. (Użyłem tu cudzysłowia, bowiem w świecie rządzonym przez wszechwładnego Boga NIE istnieje takie coś jak „przypadek” czy „zbieg okoliczności” – co wyjaśniam w punkcie #B1 strony o nazwie „changelings_pl.htm”.) Wkrótce bowiem po ukończeniu studiów zostałem wysłany przez armię do Olsztyna na kilkumiesięczne oficerskie szkolenie (co też było dziwnym „zbiegiem okoliczności”, jako że to właśnie w owym mieście podobno miałem uprzednio umrzeć jako oficer i dowódca rycerskiej wyprawy wojennej). Zaraz więc podczas pierwszej przepustki na miasto poszedłem poszukać czy w Olsztynie istnieje jakiś zamek warowny. Ku swemu zdumieniu faktycznie znalazłem tam ruiny starego zamku. To gdzieś na „udreptanej ziemi” jego przedpola miałem umrzeć w swojej poprzedniej inkarnacji. Ku jeszcze większemu mojemu szokowi, przy ruinach tego zamku stała tablica informacyjna na której pisało, że w jakichś podanych tam latach ów zamek był w rękach Krzyżaków. Wyglądało więc na to, że tamta historia opowiedziana mi przez ducha krzyżackiego komendanta tego zamku mogła być prawdą. Co nawet bardziej intrygujące, historia ta zawierała aż cały szereg informacji których żaden z uczestników tamtego seansu NIE mógł znać (np. na przekór wysokiego poziomu nauczania na moich ulubionych lekcjach historii w milickim liceum, ja sam też NIE wiedziałem, że zamek warowny w Olsztynie był kiedyś w ręku Krzyżaków, ani nawet NIE wiedziałem, że Olsztyn miał kiedyś swój zamek warowny – nie wspominając już tutaj zagadek sygnatury owej broszurki z modlitwami). Oczywiście, aby faktycznie historyjka ta była prawdą, musiało istnieć coś, co dzisiaj nazywamy „reinkarnacją”. Począwszy więc od owego czasu zacząłem studiowanie wszelkich dostępnych mi informacji na temat reinkarnacji – np. patrz punkt #C4 na mojej stronie o nazwie „biblia.htm”. Wszakże napisanych już zostało sporo książek na temat reinkarnacji. Zdołałem więc zdobyć i przeczytać aż kilka z nich. Ponadto co jakiś czas publikatory podają jakies informacje na ten temat – jako przykład rozważ artykuł „11,000 parents agree: kids say the creepiest things”, ze strony B5 gazety „The New Zealand Herald” (wydanie datowane w czwartek (Monday), May 2, 2013); zawierający m.in. wypowiedź 4-letniego chłopca który wyjaśnił swym rodzicom, że kiedy ciągle był dziewczynką, wówczas spadł ze skalnego urwiska i umarł. Uważnie więc śledziłem też m.in. treści tego typu informacji.

Aby moje badania reinkarnacji uczynić nawet bardziej efektywnymi, nauczyłem się także sztuki hipnotyzowania ludzi. Następnie podjąłem cofanie zahipnotyzowanych znajomych i przyjaciół do ich poprzednich inkarnacji, aby w ten sposób ujawnić jakieś fakty które umożliwiłyby mi obiektywne sprawdzenie ich historycznej prawdy.

Praktycznie każdego ze znajomych i przyjaciół, jacy zgodzili się na zostanie zahipnotyzowanymi, zdołałem cofnąć do poprzedniego życia (wcielenia). Każdy też z nich opisywał mi pod hipnozą jakieś interesujące zdarzenie ze swego poprzedniego wcielenia. Jednak jako naukowiec poszukujący obiektywnych „dowodów”, a NIE tylko interesujących opisów zdarzeń, muszę tu przyznać, że gro tych opisów NIE zawierało w sobie danych jakie pozwalałyby mi na obiektywe i bezstronne potwierdzenie swej prawdy na dostępnym dla mnie materiale historycznym. Tylko w dwóch przypadkach potwierdzenie takie udało mi się znaleźć. (A ściślej, potwierdzenie „reinkarnacji” zostało mi dyskretnie podsunięte przez dziwne zbiegi okoliczności i losu, spełniając w ten sposób niezwykłą zasadę mobilizowania ludzi do poszukiwań prawdy jaką ja sam odkryłem dopiero niedawno i jaką opisałem szerzej w punkcie #A2.2 strony o nazwie „totalizm_pl.htm”, a jaka stwierdza, że „jeśli się w coś wierzy na tyle silnie, iż jest się gotowym na podjęcie działań na bazie tego wierzenia, wówczas treść tego naszego wierzenia jest nam dyskretnie potwierdzana subiektywnym materiałem dowodowym typowo udostępnianym tylko nam – i to bez względu na to czy owo nasze wierzenie jest prawdą czy też fałszem”.)

Pierwszym z tych dwóch przypadków potwierdzających „reinkarnację” była moja koleżanka z pracy na nowozelandzkiej uczelni. Już od pierwszej chwili kiedy ją ujrzałem doznałem szoku. Kiedyś bowiem jeszcze w czasach swojej maturalnej klasy, pokusiło mnie abym wszedł do podziemi poprzednio-istniejącego drewnianego kociółka w Trzebicku koło Milicza, zbudowanego jeszcze w 1571 roku. (Zdjęcie tamtego poprzednio-istniejącego kościółka trzebickiego z 1571 roku pokazałem na „Fig. K1(b)” ze swej angielskojęzycznej monografii [1e] – która jest upowszechniana gratisowo ze strony „text_1e.htm”, a także pokazałem jako „Fot. #D23” ze strony o nazwie „milicz.htm”. Niestety, tamten stary kościółek z Trzebicka dzisiaj już tam ŃIE istnieje. Na krótko bowiem przed moją wizytą w Polsce w 2004 roku został on zastąpiony przez nowy kościółek pokazany na „Fot. #D23(b)” ze strony o nazwie „milicz.htm”.) W podziemiach owego starego kościółka z Trzebicka ujrzałem samo-zabalsamowane zwłoki młodej, pięknej kobiety o jasnych włosach i zadartym nosku. Opisy zdarzeń jakie wiodły do ujrzenia owej kobiety przytoczyłem w podpisie pod „Fot. #D23” ze strony o nazwie „milicz.htm”. Jej niezwykły i unikalny wygląd do dzisiaj tkwi w mojej pamięci. Co jednak najdziwniejsze, tą samą kobietę o niepowtarzalnym wyglądzie zobaczyłem w 20 lat później żywą w Nowej Zelandii. Miała na imię Anna i pracowała jako wykładowczyni na tej samej uczelni co ja. Była ogromnie utalentowana artystycznie i wykazywała zadziwiającą mnie mądrość życiową – faktycznie to szacuję, że poziom jej inteligencji był nawet wyższy od mojego. Ciągle też jej najbardziej ulubiona długa suknia struksowa była tego samego koloru, kroju i wyglądu jak suknia w której była pochowana w Trzebicku. Oczywiście, ja byłem aż tak zafascynowany całym tym zdarzeniem, że zaprzyjaźniłem się z tą kobietą. Zgodziła się także abym aż kilkakrotnie ją zahipnotyzował i cofnął ją w czasie do jej poprzednich wcieleń. A pod hipnozą pamiętała aż cały szereg odmiennych ze swoich poprzednich wcieleń. Ku mojemu jednak rozczarowaniu, NIE potrafiłem jej cofnąć do wcielenia z Trzebicka. Za to podczas jednego z tych cofnięć, opisała mi swoje życie jako córka inkaskiego garncarza z pradawnego Peru. Imienia jakie tam nosiła NIE potrafiła mi wypowiedzieć, ale mi wytłumaczyła, że jest to imię tamtejszego pięknego ptaka. W tamtym swoim wcieleniu była m.in. świadkiem przybycia do ich wioski indiańskiego władcy dawnego Peru, wraz z jego świtą. Chociaż obowiązywał ich tam zakaz patrzenia na swego władcę, ona pretendując że ma opuszczoną głowę ciągle dyskretnie zerkała na to co się dzieje. Mogła więc mi dokładnie opisać jak władca ten był ubrany, jak wyglądały wykonane ze złota nosze na jakich go niesiono, jak wyglądała ich odzież i biżuteria, a także jak wyglądały wypalone garnki które pomagała tam malować swemu ojcu. Po zakończeniu seansu hipnotycznego naszkicowała mi sporo ze wzorów jakie widziała pod hipnozą (była bardzo utalentowaną malarką). Miałem więc w końcu coś, co mogłem sprawdzić historycznie. Kiedy więc oboje z nią podjęliśmy długotrwałe przeszukiwania literatury aby historycznie posprawdzać narysowane przez nią wzory oraz odnotowane zdarzenia, niespodziewanie dla nas pojawiły się ogłoszenia, że do Dunedin przybyła z Peru gościnna wystawa o nazwie „Oro del Peru” (tj. „Złoto z Peru”), jaka obejmowała dziesiątki eksponatów kultury dawnych Inków. Oczywiście, natychmiast udaliśmy się oboje aby zobaczyć tę wystawę. Ku niewypowiedzianemu szokowi zarówno jej jak i mojemu, na wystawe tej wyeksponowane było praktycznie wszystko co zobaczyła, opisała i narysowała mi podczas owego seansu hipnotycznego. Były więc tam wystawione NIE tylko garnki identyczne do tych jakie ona sama pomagała malować i jakie wypalał jej inkaski ojciec, ale także identyczna odzież, biżuteria, a nawet złote nosze na jakich obnoszony był po jej wiosce inkaski władca. Szok nas obu był kompletny, zaś od tego czasu zarówno ona, jak i ja, zaczęliśmy głęboko wierzyć w reinkarnację. Na dodatek, admirując ogromną wiedzę, inteligencję i talenty Anny, oraz wiedząc o jej znacznie wyższej niż u innych ludzi liczbie inkarnacji w odmienne osoby, sformułowałem w swoim umyśle roboczą hipotezę, której sprawdzanie podjąłem począwszy od wówczas, że „inteligencja, wiedza życiowa, poziom umysłowy i talenty każdej osoby, są proporcjonalne do ilości inkarnacji w odmiennych ludzi przez jakie osoba ta dotychczas przeszła”.

Drugi z przypadków, który także zacząłem uważać za dający mi podstawy do uwierzenia w reinkarnację, też miał miejsce w Nowej Zelandii. Kiedy pracowałem na Uniwersytecie Otago w Dunedin, przyjaźniłem się z kobietą o imieniu Bev, którą fascynowały statki morskie i morze. Ponieważ Dunedin ma własny port morski, kiedykolwiek do portu tego zawitał nowy okręt, kobieta ta zawsze go musiała zobaczyć z bliska, a jeśli się dało, to nawet wejść na jego pokład i go dokładnie zwiedzić. Kobieta ta zgodziła się abym ją zahipnotyzował i cofnął do jej poprzedniego życia. Tak się stało, że po cofnięciu natychmiast przeniosła się do czasów kiedy w starożytnym Egipcie była żoną właściciela całej flotylli statków handlowych. Nie miała talentu do rysowania, więc jedynie opisała mi słownie jak te statki wyglądały. Szczególnie dokładnie opisała mi statek na jakim kapitanem był jej kochanek i stąd jaki odwiedzała najczęściej – statek ten też należał do flotylli posiadanej przez jej męża. Jej opisy zgadzały się dokładnie z tym co ja wiedziałem o konstrukcji i wyglądzie starożytnych statków Egiptu. W połączeniu więc z ową trudną do racjonalnego wytłumaczenia jej fascynacją statkami morskimi, jaka przetrwała u niej także aż do jej obecnego życia, uważam że jej opisy też dostarczały mi materiału dowodowego na istnienie reinkarnacji, na jakim mogłem polegać.

Ja jednak jestem naukowcem z powołania i mam zwyczaj aby wszystko nieustannie sprawdzać na otaczającej mnie rzeczywistości. Wszystkie zaś te moje wieloletnie badania nad dowodami na istnienie reinkarnacji wiodły do ustalenia, że w ogromnej większości przypadków opisy czyjegoś poprzedniego życia zawsze są jakby celowo tak umiejętnie formułowane, że NIE zawierają w sobie żadnych historycznie sprawdzalnych informacji. Tymczasem z życia codziennego wiadomo, że praktycznie w niemal każdym dniu naszego życia coś się wydarza, co ma związek z historycznie sprawdzalnymi faktami – np. widzimy jakiś budynek, monument, unikalny ubiór, ważną osobę, słyszymy jakieś nazwisko, czytamy jakąś gazetę czy książkę, itp. Natomiast jeśli ktoś (tak jak moja koleżanka Anna) ma już dostęp do historycznie sprawdzalnych informacji ze swego poprzedniego życia, wówczas informacji tych nagle pojawia się aż całe zatrzęsienie. W sumie więc, zgodnie z moim doświadczeniem życiowym, powtarzanie się takiego właśnie wzorca w niemal wszystkich raportach dotyczących reinkarnacji, dosyć silnie sugeruje, że z jakichś istotnych powodów idea reinkarnacji jest celowo „symulowana” („fabrykowana”) przez kogoś o nadprzyrodzonych mocach i o znaczącym wpływie na pamięć i na podświadomość ludzi.

#J3: Jednym z najważniejszych instynktów o jakim filozofia totalizmu odkryła, że jest on na stałe wbudowany w ludzką naturę, jest przemożne pragnienie, że jeśli kogoś bardzo się kocha i szanuje, wówczas chce się dowiedzieć wszystkiego na temat obiektu naszej miłości. To właśnie z powodu owego instynktu, wszyscy wierzący w Boga spędzają ogromną ilość czasu na studiowaniu Biblii lub zaleceń swojej religii. To także z powodu tego instynktu ja sam (tj. autor tego wpisu) spędzam niemal cały dostępny mi czas na naukowe badania Boga i na badania metod działania Boga. Jednym zaś z produktów moich badań metod działania Boga jest, że rzuciły one zupełnie odmienne światło na wszystko co uprzednio ustaliłem na temat „reinkarnacji”, czyli na cały ten pozorny „materiał dowodowy” jaki opisałem w poprzednich częściach #J1 i #J2 niniejszego wpisu.

Moje badania metod działania Boga zainicjowało dosyć szokujące mnie odkrycie jakie dokonałem dopiero w 2007 roku, a jakie mi ujawniło, że Bóg „fabrykuje” UFO i UFOnautów w celu wyperswadowania ludziom aby zarzucili powierzchowne potraktowanie naukowych badań – tak charakterystyczne dla pracy dzisiejszych zawodowych naukowców reprezentujących starą tzw. „ateistyczna naukę ortodoksyjną” (tj. tę naukę do jakiej opisów odsyłam czytelnika już w punkcie #A1 strony o nazwie „malbork.htm” – adresy której zestawiłem przy końcu tego wpisu), a włożyli więcej „serca” i „mądrości” w swoje wysiłki poszukiwania prawdy. Już tamto moje pierwsze odkrycie daje nam dużo do myślenia na temat owych uprzednich ustaleń dotyczących „reinkarnacji” opisanych w poprzednich częściach #J1 i #J2 tego wpisu. Wszakże ujawnia ono, że aby móc osiągać swoje nadrzędne boskie cele, Bóg czasami celowo „fabrykuje”, albo „symuluje”, pozorny materiał dowodowy. Jednak faktyczne zrozumienie sytuacji dotarło do mojej świadomości dopiero kiedy odkryłem to co opisałem dokładniej m.in. w punkcie #A2.2 mojej strony internetowej o nazwie „totalizm_pl.htm” – mianowicie kiedy odkryłem, że jedna ze standardowych metod działania Boga polega na tym, iż każdy intelekt (np. każda indywidualna osoba, każda społeczność, każda dyscyplina naukowa, itp.) zawsze otrzymuje od Boga unikalne dla swych wierzeń potwierdzenia następstw tego w co głęboko wierzy i na bazie czego podejmuje swoje działania. Wszakże poznanie owej standardowej metody działania Boga uświadomiło mi, że w czasach opisanych w części #J1 tego wpisu, Bóg widać doczytał się z moich myśli, iż w głębi ducha wierzę w możliwość reinkarnacji. Dlatego, aby pobudzić mnie do intensywnych poszukiwań prawdy na ten temat, Bóg prawdopodobnie „sfabrykował” („zasymulował”) cały ten pozorny „materiał dowodowy” jaki zaprezentowałem w częściach #J1 i #J2 niniejszego wpisu.

W tym miejscu powienien uwypuklić, że słowa „sfabrykował” i „zasymulował” jakie tu używam, są ogromnie zgrubne i niezbyt dokładnie opisują to co Bóg naprawdę uczynił. Wszakże zostały one wypracowane dla opisywania ludzkich zachowań, a NIE zachowań istoty tak doskonałej i tak wszechmocnej jaką jest Bóg. Niestety, są to jedyne słowa jakich dotychczas ludzkość się dorobiła i jakie, chociaż z wielki przybliżeniem, ciągle opisują działania i metody które w omawianym tu przypadku Bóg zdecydował się zrealizować w swojej nieskończonej mądrości i dalekowzroczności. Dlatego czytając te słowa, czytelnik powinien w myślach nanosić poprawkę na zgrubność i nieodpowiedniość języka jaki my ludzie używamy do opisywania głównie samych siebie, tak aby po wprowadzeniu tej myślowej poprawki, słowa tego języka stały się też odpowiednie dla wyrażenia pozytywnych, nastawionych na dobro i postęp całej ludzkości i całego wszechświata, przepełnionych miłością do ludzi, postępowań wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga.

Po odkryciu, że tamten „materiał dowodowy” na reinkarnację mógł być celowo „sfabrykowany” przez Boga aby pobudzić mnie do obiektywnych poszukiwań naukowej prawdy na ten temat, podjąłem systematyczne poszukiwania takiego obiektywnego materiału dowodowego, jaki faktycznie może potwierdzać, że „reinkarnacja” w formie w jaką powszechnie się wierzy, w rzeczywistości może być tylko boską „symulacją”. Poniżej zaprezentuję te kategorie owego materiału dowodowego, jakie dotychczas zdołałem zidentyfikować i wstępnie przebadać. Ostrzegam tu jednak czytelnika, że narazie ciągle NIE są one na tyle definitywne, aby zdecydowanie zaprzeczały istnieniu reinkarnacji w powszechnie wierzonej formie, a jedynie stanowią wstępne przesłanki naukowe które wymagają dalszego dokładnego przebadania wysoce obiektywnymi metodami naukowymi. Oto więc kategorie materiału dowodowego jakie dotychczas odkryłem, że zdają się one zaprzeczać istnieniu reinkarnacji:

1. Metody działania Boga, a ściślej owa metoda jaka sprowadza się do „fabrykowania” pozornego materiału dowodowego aby pobudzić ludzi do poszukiwań prawdy. Zidentyfikowane już zostało ogromne bogactwo materiału dowodowego, jaki konklusywnie potwierdza, że w każdym przypadku kiedy zachodzi potrzeba aby z pozycji braku czyjegoś zainteresowania w badaniach, ktoś ten został przetransformowany w wigornie podejmującego badania, faktycznym źródłem tej transformacji jest jakiś „pozorny materiał dowodowy sfabrykowany przez Boga”. I tak dla całych instytucji doskonałym przykładem tego „pozornego materiału dowodowego” są „kości dinozaurów” opisywane w punkcie #H2 strony o nazwie „god_istnieje.htm”. Z kolei dla indywidualnych ludzi, doskonałym przykładem są boskie fabrykacje UFO i UFOnautów opisywane w punkcie #L2 strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”. Skoro więc Bóg nagminnie „fabrykuje” taki pozorny materiał dowodowy, należy brać też pod uwagę, że specjalnie dla mnie Bóg mógł „sfabrykować” ów „materiał dowodowy” jaki opisałem w częściach #J1 i #J2 tego wpisu. Szczególnie, że bardzo proste „sfabrykowanie” takiego „materiału dowodowego” leży w elementarnych możliwościach Boga.

2. Działanie tzw. „omniplanu” z pomocą którego Bóg zarządza czasem. Ów „omniplan” jest opisany w punkcie #C3 strony „immortality_pl.htm”. Z kolei działanie tego „omniplanu” jest m.in. takie, że aż do końca świata dusza każdej osoby musi czekać w gotowości powrotu do ciała tej osoby, ponieważ za każdym razem kiedy Bóg wprowadza jakieś udoskonalenie do przeszłości, z którym to udoskonaleniam związana jest dana osoba, wówczas Bóg ponownie przywraca tą osobę do życia – tak jak Bóg sam do tego się przyznaje w Biblii (po szczegóły patrz punkt #B4.1 na w/w stronie o nazwie „immortality_pl.htm”). Tyle, że po takim ponownym przywróceniu do życia, owa osoba żyje już zgodnie z odmiennym scenariuszem jaki Bóg uprzednio wpisał do jej „programu życia i losu”, oraz że poprzednie jej przechodzenie przez ten sam przedział czasu zostało dokumentnie wymazane z jej pamięci – chociaż pozostaje po nim tzw. „deja vu”. Skoro zaś dusza każdej osoby przez cały czas musi czekać w gotowości zostania ponownie ożywioną kiedy zajdzie ku temu potrzeba, ponieważ Bóg właśnie koryguje coś w czasach w jakich osoba ta żyła (co wymaga aby osoba ta została ożywiona i fizycznie uczestniczyła w owym korygowaniu), owa dusza NIE może być równocześnie reinkarnowana w odmiennej osobie żyjącej w innych czasach. Tak nawiasem mówiąc, to osobiście znałem osobę, opisywaną punktach #C2 i #E1 ze strony o nazwie „boiler_pl.htm”, która najprawdopodobniej umarła w 1998 roku, jednak w 2007 roku została ponownie ożywiona w opisywany tu sposób, w celu dopomożenia w skorygowaniu sytuacji z darmową energią.

3. Błędy i wypaczenia jakie z czasem narastają w łonie każdej religii. Jak wyjaśniłem to już przy kilku odmiennych okazjach, np. w punkcie #D1 strony o nazwie „malbork.htm” adresy której zestawiłem przy końcu tego wpisu, czy w punkcie #G4 strony „god_proof_pl.htm”, niedoskonali ludzie z upływem czasu wprowadzają coraz więcej błędnych interpretacji i wypaczeń do praktycznie każdej z istniejących religii. Aby wskazać tu przykłady takich wypaczeń i błędnych interpretacji już powykrywanych np. w najbardziej powszechnej religii na Ziemi jaką jest katolicyzm, proponuję rozważyć nakaz Boga przytoczony w „- 0” z punktu #C7 strony o nazwie „malbork.htm” – adresy której zestawiłem przy końcu tego wpisu, oraz porównać go z tzw. „Kultem Maryjnym” praktykowanym przez Katolików, albo np. porównać co praktykowana przez siebie religia wmawia ludziom na temat „piekła” i porównać to z opisem „piekła” faktycznie zawartym w Biblii, albo np. spróbować znaleźć w Biblii opisy „czyśćca” lub „limbo” – w jakich istnienie przez wieki wierzyli Katolicy (pochodzenie idei „limbo” opisałem m.in. w punkcie #F9 strony „god_pl.htm”). Znaczy, im starsza jest dana religia, oraz im bujniejsza jest wyobraźnia narodu który praktykuje tę religię, tym więcej błędnych interpretacji i wypaczeń do niej się już nawkradało. Tak zaś się składa, że idea „reinkarnacji” wywodzi się z religii hinduizmu – która jest jedną z najstarszych religii naszego świata, a ponadto która jest praktykowana przez Hindusów znanych w całym świecie z raczej bujnej wyobraźni. Prawdopodobnie więc dzisiejsze zrozumienie idei „reinkarnacji” jest wynikiem wypaczeń jakie owi Hindusi powprowadzali do wyjaśnień, które otrzymali od Boga na temat użycia duszy ludzkiej w zasadzie działania „omniplanu” – opisanego już w poprzedniej kategorii (2) materiału dowodowego. (Alternatywnie, idea ta może też być np. wynikiem zmienienia przez Boga metody z pomocą której udoskonala On ludzkie dusze. Przykładowo, zaraz po stworzeniu świata fizycznego i po nauczeniu ludzi praktykowania hinduizmu, Bóg faktycznie mógł udoskonalać dusze ludzkie z pomocą reinkarnacji. Jednak po opracowaniu chrześcijaństwa Bóg mógł odkryć empirycznie, że znacznie efektywniejsze od reinkarnacji jest udoskonalanie dusz ludzi poprzez wielokrotne powtarzanie ich życia za pośrednictwem „omniplanu”.) Działanie owego „omniplanu” też bowiem wymaga, aby (podobnie jak w reinkarnacji) dusza także wielokrotnie się „inkarnowała” i udoskonalała w trakcie rozwoju i udoskonalania wszechświata. Tyle tylko, że owo inkarnowanie w ramach działania „omniplanu” zawsze musi następować do tego samego (naszego) ciała.

4. Stwierdzenia Biblii. Jak doskonale wiemy, każda religia aż się roi od informacji co z nami się dzieje po śmierci. Niestety, jak to wyjaśniam powyżej w „3”, religie są pełne błędnych interpretacji ludzi którzy nimi kierowali. Jeśli jednak dokładnie przeanalizuje się Biblię, wówczas się okazuje, że podane tam informacje na ów temat są zdumiewająco skąpe, tak że można je podsumować w zaledwie kilku zdaniach. A przecież to Biblia (i inne święte księgi), a NIE stwierdzenia religii powypaczanych z upływem czasu, faktycznie reprezentują przekazywaną nam przez samego Boga obiektywną prawdę na ten temat. Jak też się okazuje, Biblia NIE zawiera ani jednego bezpośredniego i jednoznacznego potwierdzenia, że reinkarnacja istnieje. Wprawdzie zawiera ona kilka stwierdzeń, np. te omawiane w punkcie #C4 strony „biblia.htm”, które mogą być interpretowane jako możliwość istnienia reinkarnacji, jednak z interpretowaniem słów Boga trzeba być bardzo ostrożnym. (Szczególnie jeśli interpretacje te NIE są niezależnie potwierdzane przez jakiś pokrywający się z rzeczywistością naukowy model – przykładowo przez „omniplan” opisany w „2” powyżej, albo przez Koncept Dipolarnej Grawitacji, albo przez filozofię totalizmu.) Co też wysoce zastanawiające, każde stwierdzenie Biblii na temat tego co spotyka nas po śmierci, pokrywa się precyzyjnie z tym co wynika z teoretycznego modelu „omniplanu” opisanego tu w „2”. I tak, zgodnie z Biblią, w momencie śmierci przechodzimy ze stanu aktywnego „życia” w stan „uśpienia” (pozbawionego snów) – które to „uśpienie” trwa aż do czasu kiedy Bóg nas ponownie „przebudzi” w celu dokonania na nas „sądu ostatecznego”. Uśpienie to więc jest podobne do sytuacji „tymczasowego wyłączenia komputera” w „analogii filmu” użytej w punkcie #C3 strony „immortality_pl.htm” do wyjaśnienia działania „omniplanu”. Co ciekawsze, podczas tego uśpienia nasza dusza jest w każdej chwili gotowa do ponownego powołania do życia i do ponownego przeżycia przez czas przez jaki już uprzednio żyliśmy – jeśli Bóg zdecyduje się wprowadzić kolejne udoskonalenie w czasach w jakich my żyjemy i jeśli owo udoskonalenie wymaga naszego działania jako fizycznej osoby (stąd właśnie się biorą nasze „deja vu”). Po „przebudzeniu” w celu przejścia owego „sądu ostatecznego”, zgodnie z Biblią znajdziemy się ponownie w swoim ciele i zależnie od cech charakteru jakie nabyliśmy w swoim życiu fizycznym, oraz moralności naszych postępowań, jesteśmy przydzielani do jednej z dwóch grup, tj. albo do (a) dużej grupy ludzi przeznaczonych na końcowe i nieodwracalne spalenie, albo też do (b) tych nielicznych ludzi których cechy, charakter i moralność okazują się przydatne do realizacji następnych celów Boga, a stąd którym będzie dane fizycznie żyć nieograniczenie długo i szczęśliwie w następnym świecie fizycznym jaki Bóg dopiero w przyszłości stworzy. Owi ludzie (a) wówczas spaleni, NIE będą już nigdy przywróceni do życia – to dlatego tamta druga ich śmierć jest opisana w Biblii jako śmierć ostateczna jaka potrwa na całą wieczność. Zgodnie też z Biblią, tylko bardzo mała garstka niemal doskonałych ludzi z grupy (b) będzie wybrana przez Boga do tego przyszłego szczęśliwego drugiego życia fizycznego o nieograniczonej długości. Moje analizy sugerują, że prawdopodobnie najważniejszym wymogiem, który ludzie ci muszą spełniać, jest ich przydatność jako „żołnierzy Boga” opisywanych w punkcie #B1.1 strony „antichrist_pl.htm”. Stąd liczba owych ludzi z kategorii (b) będzie mniejsza niż jedna trzecia populacji Ziemi, czyli liczba jaka zaludni wówczas zaledwie jedno latające miasto przyszłości – w Biblii zwane „Nowe Jeruzalem”. Przykładowo, w liczbie ludzi wybranych przez Boga do owego niebiańskiego życia przyszłości NIE będzie już nikogo bogatego w obecnym zyciu fizycznym. (Zapewne ponieważ ludzie bogaci wytwarzają w sobie cechy i charakter jakie indukują u nich nieustanne pożądanie aby „mieć więcej” – które to cechy nigdy NIE pozwalają im być naprawdę szczęśliwymi z tego co już było im dane i co już posiadają, a stąd które powstrzymują ich przed uzyskaniem stanu nirwany i przed skupieniem się wyłącznie na osiąganiu celów wyższych niż jedynie chęć posiadania „coraz więcej”. Wiadomo zaś, że gdyby wśród przyszłych mieszkańców Nowego Jeruzalem znaleźli się tacy ludzie nieszczęśliwi z jakiegoś powodu, wówczas uczyniliby oni też nieszczęśliwymi wszystkich innych ludzi którzy z nimi by się kontaktowali.)

W bibilijnym opisie owego latającego „Nowego Jeruzalem”, podanym w Apokalipsie św. Jana 21 i 22, zawartych jest aż kilka wysoce intrygujących cech i szczegółów wartych przeanalizowania. Przykładowo, intrygujące są powody dla których opisy te są bardzo podobne do pradawnych izraelickich opisów dyskoidalnego UFO typu K7 zwanego „Rajem” – dyskutowanych w podrozdziałach P6.1 i G2.5 z tomów odpowiednio 14 i 3 mojej najnowszej monografii [1/5]. Tyle tylko, że owo latające Nowe Jeruzalem najwyraźniej będzie czteropędnikowym UFO typu T12, z kwadratową podstawą o długości boku 1123.5 metrów – opisanym dokładniej np. w rozdziale D z tomu 2 mojej najnowszej monografii [1/5], a także np. w punkcie #F2 strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”, czy w punkcie #G1 strony o nazwie „explain_pl.htm”. Inną intrygującą cechą „Nowego Jeruzalem”, jest fakt, że miasto to będzie rodzajem międzygwiezdnego wehikułu nieustannie latającego w przestrzeni kosmicznej, zamiast miastem trwale osadzonym na jakiejś planecie – takim jak dzisiejsze ziemskie miasta. Chodzi bowiem o to, że dzięki użyciu takiego miasta-wehikułu-międzygwiezdnego, Bóg będzie mógł obwozić przyszłych ludzi po najróżniejszych systemach gwiezdnych, na których wcześniej przygotował już „symulacje” albo „kopie” innych światów. Poprzez zaś konfrontowanie ludzi z istotami zamieszkującymi owe symulacje innych światów, Bóg będzie mógł szkolić sobie i hartować swoich przyszłych „żołnierzy Boga” – tak jak wyjaśnia to punkt #B1.1 ze strony o nazwie „antichrist_pl.htm” i punkt #L6 ze strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”.

5. Dane i „zbiegi okoliczności” wpisane w zdarzenia jakie tu komentuję. Jeśli dobrze rozważyć sprawę, natura i przebieg zdarzeń opisywanych w poprzednich częściach #J1 i #J2 tego wpisu, a także rodzaj informacji jakie zostały wówczas mi ujawnione, też zdecydowanie zaprzeczają możliwości iż faktycznie wówczas miała miejsce moja konwersacja z duchem krzyżackiego komendanta zamku w Olsztynie, a raczej potwierdzają możliwość, że faktycznie to wówczas konwersowałem z boską „symulacją” ducha owego komendanta. Istnieje bowiem sporo szczegółów tamtych zdarzeń, które zdają się to potwierdzać. Przykładowo, użycie wtedy nowoczesnego języka polskiego. Wszakże Krzyżacy byli Niemcami. Jakże więc duch średniowiecznego Krzyżaka mógł znać tak dobrze język Polski w jego nowoczesnej formie, że rozumiał mnie doskonale oraz że bezbłędnie ze mną konwersował pisząc każde słowo. Albo sprawa Biblioteki. W krzyżackich czasach NIE istniały naukowe biblioteki uniwersyteckie. Jak więc średniowieczny Krzyżak, którego główną umiejętnością za życia było odrąbywanie mieczem ludzkich głów, potrafił się połapać w zawiłościach jak taka nowoczesna biblioteka operuje, poznał co to jest „sygnatura ksiązki”, oraz wybadał z góry jaką sygnaturę ma ta jedyna broszurka z tysięcy opracowań zawartych w Bibliotece Uniwersyteckiej na Szajnochy, którą właśnie ja miałem przeczytać. Jak też się dowiedział co jest napisane w owej broszurce. Nie wspomnę tu już faktu, jak ów duch z góry wiedział, że ja odmówię mu natychmiastowego zmówienia pacierza, a stąd że będzie mu potrzebna sygnatura owej broszurki w bibliotece w której ja typowo się uczę. (Natomiast Bóg z góry by wiedział o tej odmowie z powodu zasady na jakiej działa boski „omniplan” opisany w „2” powyżej.) Rozważmy też sprawę szeregu owych „zbiegów okoliczności”. Bóg mógł je z góry zaprogramować z pomocą swojego „omniplanu”. Natomiast duch Krzyżaka NIE miał możliwości spowodować, że np. „przypadkowo” zostałem wysłany przez armię na szkolenie do Olsztyna, albo że „przypadkowo” przy ruinach zamku olsztyńskiego ktoś wystawi wtedy tablicę jaka informowała będzie iż zamek ten w określonych latach był we władaniu Krzyżaków. W sumie natura i przebieg tamtych zdarzeń jednoznacznie podpowiadają, że dla nadrzędnych powodów zostały one „zasymulowane” przez Boga, a NIE że były one faktycznym spotkaniem z duchem Krzyżaka który mnie uśmiercił w jednej z moich poprzednich inkarnacji.

Oczywiście, istota tak doskonała, jak Bóg, NIE czyni niczego bez istotnego powodu. Dlatego kolejną wysoce dla nas istotną sprawą, którą też byłoby korzystnie przeanalizować, to dlaczego Bóg doświadczył mnie tamtymi niezwykłymi zdarzeniami. Przykładowo, czy jest możliwym, że dla jakichś istotnych powodów Bóg postanowił skonfrontować upowszechniające się coraz szerzej wierzenie w reinkarnację, z naukowymi przesłankami zaprzeczającymi istnieniu reinkarnacji? (Jeśli zaś TAK, to dlaczego?)

#J4: Moje opisy wrogiego Polakom idola Madonny z Malborka, zaindukowały sporo interesujących reakcji czytelników. Treść jednego z emailów przysłanego mi w ramach tej reakcji jest warta przedyskutowania w niniejszym miejscu. Ilustruje ona bowiem aż cały szereg generalnych zasad jakie objawiają swoje działanie w naszym codziennym życiu. Przykładowo, ilustruje ona wysoce pocieszający fakt, że niezależnie od wrogiej Polakom Madonny z Malborka, istnieje też sporo figur i obrazów Matki Boskiej, które zdecydowanie sprzyjają Polakom. Ilustruje też fakt, że praktycznie każda osoba na jakimś tam etapie życia doświadcza działania nadprzyrodzonego – tyle tylko, że większość z nas wkrótce potem o tym zapomina. Aczkolwiek więc osobiście obstaję przy poglądach jakie są przeciwstawne do głównej idei tamtego emaila, a jakie wyjaśniam przy końcu niniejszego wpisu, ciągle dla naukowej ścisłości, a także ponieważ moja ludzka wiedza z definicji jest niedoskonała i niepełna, a stąd ja też mogę się mylić, w niniejszym wpisie zacytuję i streszczę najważniejsze idee owego emaila – umożliwiając w ten sposób ich zweryfikowanie także i przez czytelnika.

Zgodnie z treścią owego emaila jaki otrzymałem, rosyjski marszałek Koniew także doświadczył zdarzenia o nadprzyrodzonym charakterze. Ukazała mu się bowiem, i nawet rozmawiała z nim, kobieta będąca materializacją Matki Boskiej Częstochowskiej – tj. tej samej Madonny sprzyjającej Polakom i Polsce, która uprzednio już się wsławiła przegonieniem Szwedów. Czytelnik który napisał mi ów email wyjaśnił także, że powtórzony poniżej z jego emaila przebieg tej rozmowy Koniewa, oryginalnie ma być opisany na stronach 300 do 307 książki [1#J4] pióra ks. dra Józefa Bartnika (jezuity i doktora chemii na UW) i Ewy J. P. Starożyńskiej (córki harcerza „Szarych Szeregów AK”, batalionu „Zośka”), o tytule „Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisłą”. Ponieważ jednak ja NIE mam dostępu do owej książki, poniżej jedynie mogę zacytować fragment opisów jakie otrzymałem w w/w emailu czytelnika:

„Hitlerowcy 1-go i 2-go września 1939 roku byli pewni, że Jasną Górę usuną z ziemi. Pierwsza eskadra samolotów zamiast Sanktuarium zobaczyła wielkie jezioro i tam zrzuciła bomby, została postawiona przed sądem polowym. Druga eskadra samolotów zobaczyła wielki las i tam zrzuciła bomby. Trzecia eskadra złożona z oficerów SS, przybyłych dobrowolnie, w ogóle nie wróciła. Pozostało świadectwo jednego z SS-nów, który przeżył jako sparaliżowany. Opiekowała się nim matka. Był szczęśliwy, że znalazł znowu drogę do Boga, że uratował życie wieczne. Częstochowę w czasie wojny odwiedził Hitler, Himmler i gubernator Frank. Pod koniec wojny w czasie ofensywy styczniowej 1945 roku, marszałek Koniew chciał zrobić kilkudniową przerwę niedaleko Częstochowy. Kiedy studiował mapy dalszego frontowego bojowego marszu, weszła do niego Kobieta w ciemnym odzieniu, nakazała natychmiastowy marsz na Częstochowę i wyszła. Marszałek pytał żołnierzy o Tę Kobietę. Nikt Jej nie widział. Koniew natychmiast dokonał wymarszu i zdobył miasto bez jednego wystrzału. Niemiecki komendant miał pod karą śmierci całą Jasną Górę wysadzić w powietrze. Faktycznie 200 bombami lotniczymi zostało to zrobione, z tym, że bomby miały wybuchnąć 2 tygodnie później a wina miała być sowiecka. Młody, zdolny student z politechniki leningradzkiej Aljosza Kapustin po 24 godzinach niebezpiecznych poszukiwań znalazł zapalnik i rozminował teren. Młody oficer schudł 10 kg, osiwiał a wygld jego to skóra i kości. Jasna Góra została uratowana. Tron Królowej Polski pozostał. 24 stycznia marszałek Koniew wraz ze swoim sztabem wszedł do kaplicy jasnogórskiej. Na widok Obrazu NMP krzyknął po ukraińsku „to ta Kobieta była u mnie” i jako ateista oddał Matce Najświętszej dwukrotnie głęboki pokłon, żegnając się ortodoksyjnie. Zwierzając się jednemu z oficerów powiedział, że po słowach Pani Jasnogórskiej nie miał nic innego na myśli, tylko natychmiastowy ATAK na Częstochowę. Zresztą Jasna Góra się już paliła. Był w klasztorze kapitan straży pożarnej i jednocześnie prof muzyk S. Makosz. Zerwany o 23 godzinie z łóżka przez ojców Paulinów, ugasił palącą się 8-mio tonową ciężarówkę wypełnioną paliwem. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie wystrzały i panika Niemców, którzy w panice uciekli i gdyby nie ogromna ilość śniegu. Wał śniegu zapobiegł wybuchowi. Na wieść o tym marszałek Koniew szczelnie otoczył Jasną Górę, by żaden Niemiec się nie umknął.”

Autor omawianego tu emaila poinformował mnie także, że w/w książka [1#J4] na swej stronie 93 wyjaśnia też pochodzenie idei intronizacji Matki Boskiej na Królową Polski. Zgodnie z tym wyjaśnieniem, ideę tę sama Matka Boska przekazała rzymskiemu jezuicie, ojcu Juliuszowi Mancinellemu. Oto opisy z owego emaila zawierające to wyjaśnienie. W dniu 14 sierpnia 1608 roku, tj. w wigilię święta Wniebowzięcia, ojcu Mancinellemu ukazała się Madonna z Dziecięciem i z klęczącym u Jej stóp StanisławemKostką, młodym polskim jezuitą, zmarłym 40 lat wcześniej w opini świętości (beatyfikowany w 1674 roku, kanonizowany w 1726 roku). Przejęty ojciec Juliusz Mancinelli pragnął pozdrowić Bogurodzicę jakimś wyjątkowym uroczystym wezwaniem. Kiedy zastanawiał się jakich słów użyć, Maryia pierwsza przemówiła: „A czemu Mnie Królową Polski nie zowiesz? Ja to królestwo wielce umiłowałam i wielkie rzeczy dlań zamierzam, ponieważ osobliwą miłością ku Mnie pałają jego synowie”. Po kanonicznym potwierdzeniu objawienia, ojciec Mancinelli przekazał słowa Bogurodzicy polskiemu konfratrowi, księdzu Piotrowi Skardze – spowiednikowi króla Zygmunta III od 1588 roku. Od niego zaś król i królowa dowiedzieli się jako pierwsi o objawieniu się Maryi. Na stronie 94 tej samej ksiązki [1#J4] jest też wyjaśnione, że ojciec Mancinnelli mając wtedy 71 lat udał się z Neapolu do Krakowa pieszo i dotarł do stolicy Polski 8 maja 1610 roku, w święto patrona Polski biskupa Stanisława. W katedrze wawelskiej znów ukazała mu się Maryia, stwierdzając „Ja jestem Królową Polski. Jestem Matką tego narodu, który jest Mi bardzo drogi, więc stawiaj się do Mnie za nim i o pomyślność tej ziemi błagaj Mnie nieustannie”. Z kolei na stronie 103 w/w książki [1#J4] jest przypomniane, że intronizacji Maryi dokonał Jan II Kazimierz w dniu 1 kwietnia 1656 roku w Katedrze Lwowa. Szerszy opis tej intronizacji oraz wydarzeń jej towarzyszących jest zawarty w punkcie #D5 totaliztycznej strony o nazwie „sw_andrzej_bobola.htm”. (Wybór tej właśnie daty 1 kwietnia może nas zastanawiać w świetle tego co wyjaśnia punkt #D8 strony o nazwie „day26_pl.htm”.)

Jako Polak z urodzenia, ja oczywiście odczuwam ogromny honor i przyjemność, że Matka Boska sama zaochotniczyła aby być też matką Polaków i Królową Polski. Czuję też ogromną wdzięczność i szacunek za wszystko co Ona uczyniła i czyni dla Polski i dla Polaków, oraz z całego serca składam Jej za to serdeczne podziękowania. Jednak jako naukowiec badający metody działania Boga, a także jako prywatna osoba nieprzyjemnie poszkodowana poprzez idola krzyżackiej Madonny z Malborka, na bazie dotychczas zgromadzonej wiedzy i doświadczeń czuję się jednocześnie zobowiązany aby NIE taić, że jestem przeciwny modlenia się do dowolnej Madonny oraz przeciwny proszenia dowolnej Madonny o cokolwiek. Wszakże zarówno ani wiedza jaką Bóg pozwolił mi dotychczas poznać, ani moje uprzednie prywatne doświadczenia, ani też treść Biblii, NIE zawierają w sobie nakazów czy choćby tylko przesłanek, że niezależnie od samego Boga, nasze modlitwy i prośby powinniśmy też kierować do Matki Boskiej. A przecież Biblia zawiera zbiór praw boskich nakazanych nam do wykonywania przez samego Boga i potem surowo osądzanych przez tegoż Boga. Gdyby więc Bóg uważał, że należy się modlić NIE tylko do Niego samego, ale także do Matki Boskiej, wówczas z całą pewnością dał by nam to jakoś znać w treści autoryzowanej przez siebie Biblii. Ponieważ zaś filozofia totalizmu nakazuje, aby każde twierdzenie typu „co” dodatkowo uzupełniać co najmniej wyjaśnieniem „dlaczego” (a jeśli się da to także np. wyjaśnieniem „jakie fakty to potwierdzają”), na użytek tych czytelników którzy zechcą osobiście zweryfikować poprawność mojego stanowiska w sprawie modlenia się i próśb kierowanych do dowolnej Madonny, poniżej podam wykaz swych uzasadnień „dlaczego” żywiąc głęboki szacunek i wdzięczność do Matki Boskiej, jednocześnie zawierzam treści Biblii oraz dotychczas zgromadzonej przez siebie wiedzy, że nasze modlitwy i prośby powinniśmy jednak adresować wyłącznie do samego Boga. Oto owe uzasadnienia:

(1) Biblia zakazuje modlenie się do kogokolwiek lub czegokolwiek poza samym Bogiem. Ten fakt wyjaśniłem szerzej już wcześniej, np. patrz punkt #C7 (0) lub punkt #D1 strony o nazwie „malbork.htm” – adresy której zestawiłem przy końcu tego wpisu.

(2) Na przekór nazwy jaką ludzie ją obdarzają, Matka Boska NIE mogła być matką Boga, bowiem Bóg z definicji NIE ma ani matki ani ojca. Faktycznie więc była ona jedynie matką ciała jakie Bóg celowo stworzył i jakie nazwane zostało Jezusam, a jakie wypełniało funkcję łącznika pomiędzy Bogiem i ludźmi. To zaś oznacza, że różnica pomiędzy Bogiem a Matką Boską, to wcale NIE tylko różnica pomiędzy matką a synem – za jaką bierze ją sporo Katolików, ale także różnica pomiędzy Stwórcą a boskim stworzeniem. Wszakże Matka Boska za życia była człowiekiem – czyli była boskim stworzeniem. Tymczasem jej syn, Jezus, był tzw. „cielesną reprezentacją Boga” opisywaną m.in. w punkcie #B1 totaliztycznej strony o nazwie „changelings_pl.htm”, czy w punkcie #F5 strony o nazwie „antichrist_pl.htm” – czyli był szczególnym rodzajem człowieka, którego umysł był na stałe podłączony do rozmiarowo gigantycznego umysłu Boga, a stąd który wie i potrafi wszystko to co wie i potrafi sam Bóg. Ja oczywiście rozumiem, jak modlenie się do Matki Boskiej, zamiast modlenia się do samego Boga, może być spowodowane nawykami jakie wyrobiły w wielu z nas doświadczane w dzieciństwie zasady postępowania naszych matek. Wszakże owe kierowane wyłącznie uczuciami działania matek powyrabiały w wielu z nas nawyki, że jeśli prośba do ojca NIE skutkuje, wówczas aby ciągle „postawić na swoim” wystarczy odwołać się do matki, zaś ona albo przełamie w naszej sprawie wszelkie opory ojca, albo też całkiem pominie ojca i spowoduje iż bezpośrednio od niej otrzymamy to na czym nam zależy. Jednak modląc się i adresując swoje prośby do boskiego stworzenia, nawet jeśli owo stworzenie nabyło już niektórych nadprzyrodzonych zdolności spełniania tego o co prosimy, np. modląc się do obrazu lub figury Madonny, zamiast modlenia się do stwórcy (tj. do samego Boga), ryzykujemy bardzo wiele i to wcale NIE tylko dlatego, że Bóg zabrania nam modlenia się do kogokolwiek lub czegokolwiek innego niż On sam – tak jak wyjaśnia to punkt #D1 strony „malbork.htm”. Wszakże w przeciwieństwie do stwórcy, stworzenie NIE zna przyszłości i stąd NIE zawsze wie co naprawdę leży w naszych interesach – tak samo jak my NIE zawsze mamy pewność czy to na uzyskaniu czego nam właśnie bardzo zależy NIE okaże się w przyszłości działać na naszą szkodę. Jestem więc niemal pewien, że istnieli np. pasażerowie Tytanika, którzy modlili się do Matki Boskiej aby pomogła im nabyć bilet na ów statek. Jestem też niemal pewien, że np. istnieli mężowie zamordowani lub pokrzywdzeni później przez swoje żony, którzy w kawalerskich czasach modlili się do Matki Boskiej aby ta pomogła im w uzyskaniu ręki tychże ich przyszłych żon.

(3) Będąc stworzeniem, Matka Boska NIE dysponuje tak kompletną wiedzą jaką dysponuje sam Bóg. Stąd kolejne uzasadnienie dla potrzeby adresowania naszych modlitw i próśb bezpośrednio do samego Boga, wynika z faktu, że kiedy sam stwórca coś dokonuje, wówczas decyzję podejmuje po dokładnym przeanalizowaniu swoim nadrzędnym umysłem całej tej wiedzy jaka jest dostępna jedynie samemu Bogu. Mianowicie, przykładowo (a) po przeanalizowaniu wyników swego wglądu do przyszłości (zgodnie z tym co wyjaśnia punkt #C3 strony o nazwie „immortality_pl.htm”) – który to wgląd daje Bogu dokładne rozeznanie jak dane działanie wpłynie na przyszłe losy danej osoby i całej ludzkości, (b) po przeanalizowaniu boskiej pamięci myśli i zamierzeń ludzi jakich dane działanie dotknie, (c) po przeanalizowaniu swej wiedzy o prawach i nakazach jakie Bóg nam wydał, a jakie poszczególni ludzie dotrzymali lub złamali swoim postępowaniem, itp. Dlatego od samego Boga każdy otrzymuje bezpośrednio to na co sobie uprzednio już zasłuzył – tj. otrzymuje to co jest „fair” i co NIE generuje mu karmy „zadłużenia”. Tymczasem jeśli działanie podejmuje jakieś boskie stworzenie, czy nawet materializacja boskiego stworzenia – taka jak np. figura czy obraz Matki Boskiej, wówczas owo stworzenie kieruje się jedynie uczuciami i ograniczoną wiedzą jakie są jemu dostępne. Czyli prośby modlitewne adresowane przez nas do boskich stworzeń o nadprzyrodzonych mocach, powodują że czasami możemy od nich otrzymać to na co sobie jeszcze NIE zasłużyliśmy, a stąd za co (zgodnie z zasadami boskiej sprawiedliwości i zgodnie z działaniem tzw. „praw moralnych”) dodatkowy rachunek nieodwołalnie przyjdzie do nas do zapłacenia w terminie późniejszym. Na obecnym zaś etapie zupełnie NIE wiemy jaki późniejszy rachunek wraca do ludzi za nadprzyrodzone interwencje, wcale więc NIE musi on okazać się przyjemny. Dlatego ja osobiście popieram bezwzględnie to co nakazuje Biblia, mianowicie że każde boskie stworzenie należy szanować i kochać, każdemu stworzeniu należy też być wdzięcznym za to co dla nas uczyniło i podziękować mu serdecznie za każdą przysługę, jednak swoje modlitwy i prośby należy adresować wyłącznie do samego Boga. Nie powinno to jednak nam przeszkadzać, aby wszelkie nanifestacje nadprzyrodzonego też dokumentować i dokładnie badać – bowiem w końcowym efekcie zawsze wiodą one do lepszego poznania i zrozumienia naszego stwórcy i Jego wspaniałego dzieła.

(4) Istoty z nadprzyrodzonymi mocami dysponują m.in. mocą aby przyjmować dowolny wygląd jaki tylko zechcą. To zaś nadaje im m.in. zdolność do „podszywania się”. Fakt więc, że jakaś nadprzyrodzona manifestacja ma wygląd np. określonej figury lub obrazu Madonny wcale NIE oznacza, że faktycznie jest ona Matką Boską. Ów fakt najlepiej jest zilustrowany dzisiejszymi spotkaniami z UFOnautami. UFOnauci często bowiem na pokładach UFO pokazują i przedstawiają się ludziom właśnie jako Jezus lub jako Matka Boska – po przykłady patrz strona o nazwie „ufo_pl.htm”. Kiedykolwiek więc ktoś widzi manifestację jakiejś nadprzyrodzonej istoty, wówczas bez względu na to jak owa istota wygląda oraz co sama ona twierdzi i czyni, faktycznie ciągle zupełnie NIE jest wiadomym kogo naprawdę wówczas się widzi. (Np. w powtórzonych powyżej wypowiedziach istoty widzianej przez Mancinellego warto przeanalizować zgodność doboru słów i tonu ze znanymi nam cechami bibilijnej Matki Boskiej, która reprezentuje przecież ideał dobroci, kobiecości i delikatności.)

(5) Na obecnym etapie poznania, nadal NIE jest nam wiadomym czemu służą nadprzyrodzone manifestacje Matki Boskiej. Powinniśmy więc się wstrzymać z podejmowaniem ryzyka pochopnch działań aż do czasu, kiedy pełna wiedza na temat tych manifestacji zostanie skompletowana. Wszakże mogą one np. być rodzajem egzaminu ze znajomości nakazów i wymagań Boga. (Bóg zakazuje przecież w Biblii modlenia się do kogokolwiek lub czegokolwiek innego niż On sam.) Z kolei ten egzamin może np. sprawdzać kto jest na tyle zdyscyplinowany, konsekwentny i przezorny, że nadaje się do przyszłego wypełniania funkcji „żołnierza Boga” opisywanej w punkcie #J3 strony o nazwie „malbork.htm” – adresy której zestawiłem przy końcu tego wpisu, oraz w punkcie #B1.1 innej strony o nazwie „antichrist_pl.htm”.

* * *

Powyzszy wpis stanowi adaptację punktów #J1 do #J4 z totaliztycznej strony o nazwie „malbork.htm” (aktualizacja z 30 maja 2013 roku, lub pozniej). Stad czytanie powyzszych opisów byloby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „malbork.htm”, niz z niniejszego wpisu – wszakze na owej stronie dzialaja wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, tekst zawiera polskie literki, uzyte sa kolory i ilustracje, zawartosc jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „malbork.htm” juz zostala zaladowana i udostepniona wszystkim chetnym m.in. pod nastepujacymi adresami (przegladajac te adresy warto zwrocic uwage jak rozlegle, silnie i zawziecie tzw. „przeklenstwo wynalazców” dziala wobec stron internetowych prezentujacych ustalenia nowej „totaliztycznej nauki” jaka ja wdrazam w swoich badaniach):
http://www.geocities.ws/immortality/malbork.htm
http://morals.mypressonline.com/malbork.htm
http://petone.loomhost.com/malbork.htm
http://artefact.uhostall.com/malbork.htm
http://quake.hostami.me/malbork.htm
http://bobola.net78.net/malbork.htm
http://cielcza.iwebs.ws/malbork.htm
http://rex.dasfree.com/malbork.htm
http://tornado.zxq.net/malbork.htm

http://karma.khoai.vn/malbork.htm

http://soul.frihost.org/malbork.htm
http://tornado.fav.cc/malbork.htm
http://proof.t15.org/malbork.htm

Kazdy adres z totaliztycznymi stronami – w tym równiez kazdy z powyzszych adresów, powinien zawierac wszystkie totaliztyczne strony, wlaczajac w to strony których nazwy sa wskazywane w niniejszym wpisie. Stad aby wywolac dowolna interesujaca nas totaliztyczna strone, trzeba np. w jednym z powyzszych adresów nazwe strony „malbork.htm” zastapic nazwa strony która chce sie wywolac. Przykladowo, aby wywolac sobie strone o nazwie „milicz.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/malbork.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu wpisac w okienku adresowym wyszukiwarki tak zmodyfikowany adres http://energia.sl.pl/milicz.htm .

Zauwaz takze, ze pelny wykaz (oraz linki) do totaliztycznych tematów dyskutowanych na najrózniejszych forach internetowych, jest podany w punkcie #E2 strony o nazwie „faq_pl.htm” – równiez dostepnej pod kazdym z adresów wyszczególnionych powyzej.

Warto tez wiedziec, ze niemal kazdy nowy temat jaki juz przebadalem dla podejscia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i/lub przedyskutowalem na forach internetowych, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciagle istnieja (powyzsza tresc jest tam prezentowana we wpisie numer #233). Kiedys istnialo az 5 takich blogow. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciagle nie zostaly polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, mozna znalezc pod nastepujacymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pajak

Reklamy

#232E: Every tax is immoral and should be abolished, but the taxes on the purchase of goods and services (named „VAT”, „GST”, etc.) are most immoral, because they ruin whole countries (po polsku ponizej)

2013/05/11

Motto: „Into every problem which stems from immoral action of people God embeds automatic solution for this problem.”

As everyone can deduce it for himself, taxes do NOT need to exist. A lot of today’s countries copes well without imposing taxes. The standard of living of residents in many of them is above the average standard of living of our planet. Numerous examples of these remarkable countries can be found described in the internet after giving to a search engine the keywords „countries with no taxes”. However, in order to not disturb the reader’s line of thoughts, I have already found-out the first twenty most commonly indicated examples of such countries – of course in the world there are more than 20 of them. Here are these examples in alphabetical order: Andorra, Anguilla, Bahamas, Bahrain, Bermuda, Brunei Darussalam, British Virgin Islands, Cayman Islands, North Korea, Kuwait, Liechtenstein, Maldives, Monaco, Oman, Qatar, San Marino, Saudi Arabia, Turks and Calicos, United Arab Emirates, Vanuatu. (I wonder if the reader already noted quite a striking regularity in this list?) It is not difficult to determine, that paying any kind of tax, is for the economy of a given country what throwing sand is for the moving parts of a working machinery. Also, if one checks with criteria of the philosophy of totalizm, whether gathering any tax from people is a moral activity, or if one matches taxes to requirements of the definition of true „morality” provided in item #B5 from the web page named „morals.htm”, then it turns out that the imposition by the governing bodies of any form of taxes is a highly immoral human behaviour that was tolerable in epoch of slavery, but deserves the damnation in present times.

It happens that wise God so controls each immoral human behaviour, that it acquires the ability to „self-regulate” – i.e. the ability described more accurately in item #B3 and #B3.1 from the web page named „mozajski_uk.htm”, and depending on the „combating of immorality by immorality itself” (means, working according to the principle implemented by wise God in the world which He created, stating that „every problem caused by the immoral behaviour of people must contain in itself the own solution for that problem”). In turn, one amongst external manifestations of that ability to „self-regulate”, that characterises all immoral activities of people, is, amongst others, that every immoral human behaviour is displaying a whole series of features (rather unpleasant for the perpetrators), which have long been indicated to us due to the research on the „parasitism” – means on the philosophy of immorality. For example, every immoral behaviour: (a) is continuously escalating, (b) always ends in a disaster – if is NOT abandoned on time, (c) allows to avoid the final disaster (to which it always leads) only if on time is completely abandoned, and (d) the total abandonment of a given immoral activity requires contributing to it the effort of climbing uphill in the moral field along the so-called „line of the highest intellectual resistance” – which effort is proportional to the harm of the final disaster to which this immoral activity is leading. These features every reader can personally detected in any immoral activities the full course of which is known to him. For example, if someone watches liars, then he finds out (a) that their lies always are escalating over time, (b) that if their lies are not abandoned, then they lead to a disaster such as imprisoning, divorce, job or property loss, etc., (c) that liars can avoid this disaster only if they totally abandon given lying, but (d) that the total abandonment of their lying requires from them to put so much intellectual effort, how big is the harm of the final disaster to which their lying is leading – for example, to avoid a divorce requires from liars the contribution of the same amount of humiliation and pain as does the divorce itself. These characteristics every reader can also detect in every other immoral human activity, for example in stealing, drinking alcohol, drug abuse, aggressive behaviour, murders, wars of entire aggressive nations, etc., etc.

Since the tax collecting is also an immoral activity, the above features of immoral human activities are also present in taxes. And so, (a) taxes tend to constantly escalate their level, (b) if taxes are NOT stopped, then they lead to a disaster such as riots, revolutions, the collapse of governments, and sometimes even the change of political system of the country, (c) the only way to eliminate the devastating consequences of taxes is the abandonment of their collection, and (d) the abandonment of tax collection is so difficult, that the turning to a social unrest and even to a revolution or the change of political system, usually comes much earlier than the abandonment of these taxes which have brought on the people so much misery and discontent that these initiated the social revolts.

Out of all kinds of taxes imposed by governments in present times, one is the most immoral and destructive. This is because it ruins entire countries and nations. In turn, this feature of it probably is to cause, that the tax is likely to be the most primary cause (though perhaps unrealized by victims) of the turbulent social changes that are clearly coming upon mankind. That most destructive and immoral tax, is the tax on the purchase of goods and services – in most countries called „VAT” (in New Zealand it is called „GST”, while in the U.S. it is called a „purchase tax”). I wonder if the reader noticed that during the economic depression which sweeps the world since 2008, these countries which have either not yet adopted a tax of the „VAT” type, or in which this tax is small (i.e. not greater than 10%) were NOT affected by the depression at all. At the same time, the countries that fall into the highest trouble during this depression, turned out to be simultaneously the same that have this „VAT” either the longest, or at the highest level. (For example, the population of the Greek island of „Cyprus”, the savings of which in March 2013 have been cut down by more than 30% due to the collection of government which needed to compensate the greed of some of their bankers, the VAT was 20% from the amount of each transaction.) Because of this highest destructiveness of VAT, it is worth to try to prevent a possible social catastrophe which clearly is coming, just by the elimination of this dangerous tax. After all, in the interest of every country and nation that loves peace and social stability, is to get rid of causes for future social unrests – means to get rid of the VAT. The descriptions that follow are to explain why and how is to best go about it.

#T2: The tax of „VAT” type is very immoral and highly detrimental to a whole array of reasons. Let us list here the most important amongst these:

1. It kills the economic initiatives of people. Namely, many people would undertake various economic initiatives that would improve the welfare and living standards of the population, but they are afraid of legal issues and formalities connected with the need to collect the „VAT” and remit it to their government. As a result, rather than pursue these initiatives, these people just abandon them and do nothing. For example, to me repeatedly turns out a lot of people asking that I sent them paper copies of my publications. I, however, in every such a case, am compelled to deny them this favour, explaining that I cannot afford to send to them a free copy, at the same time I do not intend to wrest with the legal problems and formalities relating to the New Zealand equivalent of „VAT”, which tax, as I believe, I would have to collect from them and pay to the state – if I sent to them paid copies of my publications. Similar is the situation with many other people who without a VAT would help, entertain and raise the quality of life of others, however, who do NOT have the strength and desire to overcome mountains of formalities connected with this tax, thus who instead of productively working for the good of others, simply remain idle.

2. It discourages to try new ideas. After all, before someone takes on the implementation of new ideas, or starts to produce something new, he or she first must go through various legal and bureaucratic formalities. Meanwhile, the „VAT” is surrounded by so many formalities and so complex and continually changing laws, that many people never have the power and perseverance to break through all these obstacles.

3. It holds-back the progress. If the implementation of progress, requires first to break through the sea of formalities and laws, one does NOT have the strength nor desire to make progress. Thus, one of the consequences of the introduction of VAT, is the escalation in a given country of the so-called „inventive impotency” described, among others, in items #G1 and #H1 from the web page named „eco_cars.htm”.

4. It turns decent citizens into criminals. Because of the existence of VAT, almost every citizen begins to consider how he could sell or buy something, but avoid paying this tax. As a result, in the light of existing laws, almost everyone becomes a criminal, while in the country habits are growing, that avoiding the obedience to law is a natural thing which is to be done normally each time whenever one is not watched by a representative of authorities. Thus, with the elapse of time the rule of law is being gradually eroded amongst citizens, morality collapses, and the country slips down into the grip of rising crime.

5. It increases the number of people actively supporting „immorality”. Research conducted by the new „totaliztic science” (i.e. this science which is referred to in item #B2 from the web page named „humanity.htm” – addresses of which are provided at the end of this post) determined, that the active supporting of any form of immoral act, in the final end is always discreetly punished by God (i.e. punished in a way that does NOT deprive the „free will” of outside witnesses of this punishment). The evidence and descriptions of this discrete punishment, the reader can learn e.g. from item #G1 of the web page named „will.htm”, item #B2.1 of the web page named „mozajski_uk.htm”, item #I3.1 of the web page named „petone.htm”, and from a number of other totaliztic publications. On the other hand, the existence and gradual increase of VAT (as well as other taxes), constantly increases the number of people who, in accordance with the criteria of the philosophy of totalizm, as well as with text of the Bible, actively undertake immoral actions that set them precisely onto this discrete divine punishment. After all, these people are involved, for example, in adopting the VAT, or in its increasing, collecting, etc. So before one turns on the actions that actively support the VAT, I would advise him or her to ask the question of how in the moral sense these activities differ, e.g. from the production and sale of cigarettes, alcohol, drugs, etc.

6. It urges the Government to repetitively increase the amount of VAT. When VAT is once introduced, features of it incline politicians to repetitive increase its value. After all, the ambitions of today’s politicians know no bounds. In turn the easiest way to meet these ambitions, is to increase the value of VAT. So whenever government accounts become empty, while with the morality of today’s politicians this happens surprisingly often, immediately a member of the government proposes the increase of VAT. For example, in New Zealand, the local equivalent of VAT (called GST) was introduced on 1 October 1986, in the amount of 10% from the price of all goods and services. Although the entire government propaganda of that time indoctrinated the population, that GST will only bring benefits to the nation, in fact this introduction resulted in a 10% increase of true prices of almost everything, and the same in 10% drop of real wages of every person. But soon afterward, on July 1, 1989, the GST was increased to 12.5%, resulting in a further proportional decline in real wages of the population. The rulers, however, did not stop at that, and on October 1, 2010, they again increased GST to 15% – causing a further significant decline in real income of the population. I’m willing to bet everyone, that this latest increase is also NOT going to be the last one.

7. It inspires the politicians to invent increasingly more and more taxes. Seeing how easy it is to collect tax via the VAT, politicians in power spend a significant amount of their time on trying to invent which yet another tax could be introduced, to squeeze money out of their nation as easily as with VAT. For example, in New Zealand in 2003 the politicians came up with the idea to tax farts – because farting supposedly emits gases which cause warming of the Earth’s climate. However, the proposed tax that was called by people the „fart tax”, provoked so much public ridicule and laughter, that the politicians of that time gave up and abandoned the introduction of it. However, to this day a mystery bothers me personally, as to how these politicians intended to measure exactly how much one should pay of this „tax on farting”. In turn, in March 2013, one amongst New Zealand’s politicians came up with the idea, that there should be also a tax from perks – including a tax for internet access. Fortunately, also this tax caused such a public outcry that the government was forced to abandon its introduction.

8. It turns the „spiralling” of money between people, which invigorates the economy, into their increasingly idle oscillation „from the government to the people and back to the government”. Without the tax of „VAT” type, the people between themselves exchange goods and services for money, so that their money is generating a lot of wealth and comfort before they are frozen in government vaults. However, after the introduction of „VAT”, money no longer „spirals” between people, but it oscillates between the government and the population. Furthermore, in that oscillations, the key financial role start to be performed by the unproductive bureaucrats, mainly because their salaries are paid-for by taxes. So the government can return the money back to the people, only when the country employs a huge crowd of unproductive bureaucrats who themselves do not produce almost anything, but only make life difficult for other citizens who work productively. As a result, instead of generating goods and services, in such a sterile oscillations between the government and people, money promotes idleness and bureaucracy. The production of goods and services immediately falls down, and the standard of living of the population is getting increasingly worse. As we also know, these are just such idle oscillations of money between the government and the people, that once have already been the original cause of the collapse of the communist system.

9. It tempts the rulers to increase the number of professional politicians living at taxpayer expense. The ease with which due to VAT, governments can increase their income by simply increasing the amount of that tax, causes that rulers begin to be tempted to increase the number of members of the government and professional politicians paid from taxes. After all, each amongst them has a lot of classmates and friends, whom the nation did NOT chose in elections and do NOT want, but who would be useful to the rulers as politicians e.g. who vote for them in parliament. Thus, in countries that introduced VAT long ago, typically adopted are parliamentary systems such as MMP, in which regardless of the politicians elected by the people, to the government and to the parliament are appointed by their party colleagues, numerous additional politicians that people did NOT elect, because the nation does not like them. In this way, the number of members of the government and members of parliament is practically almost doubled, while in the government are beginning to sit people who do NOT feel to represent their constituents, because in fact they have NOT been elected by the people. Then, such politicians appointed by their colleagues and NOT representing anyone, enact laws and make decisions that NOT only no-one wants and that are commonly opposed, but which also drastically run against the requirements of true morality, and sometimes even explicitly act to the detriment of the nation. As an example of just such laws and decisions, consider the law enacted in New Zealand and described in item #B5.1 from the web page named „will.htm”, which under the threat of imprisonment for parents, prohibits to discipline their own children, or consider other New Zealand law described in item #I3.1 from the web page named „petone.htm”, which gives to homosexuals the right to officially marry, or consider the New Zealand government’s decision to allow the spy agency to spy on own citizens of this country – as described in the article „New spy laws comparable to Big Brother”, from page A12 of the newspaper The New Zealand Herald, issue dated on Monday, April 22, 2013; or consider the activities of the New Zealand institution called CYF, which in the glory of law does the actions described in the article „Russians claim CYF kidnapped hurt baby”. from page A3 of newspaper The Dominion Post, issue dated on Tuesday, April 23, 2013. Of course, the above examples of laws and decisions from New Zealand I provide here only because this particular country I know the best and have the easiest access to information as to what happens in it. In turn the learning of specific examples should open the reader’s eyes to similar situations that happen in his own country. (Totalizm teaches us, that „without the knowledge of truth there is no progress”.) However, I have travelled a bit around the world, and thus I am sure that practically in almost every country from the today’s increasingly immoral world, politicians act in almost the same way. After all, politicians are people, while to all the people God has given a similar set of human imperfections – as it is described in item #B2 from the web page named „antichrist.htm”. For example, in April 2013 a considerable consternation raised in Germany decisions of their government (which, incidentally, also is elected by MMP system, similarly as the New Zealand government) to „save” at the expense of the German taxpayer inhabitants of Mediterranean countries from their financial problems caused by too extravagant life, when it turned out that ordinary Germans are on average at least twice poorer than those whose standard of living „beyond their means” those Germans are forced to „rescue” financially by the German government – for more details see the article „Germans poorer than Cypriots”, from page B2 of the newspaper The Dominion Post, issue dated on Monday, April 22, 2013. Similarly, when in 2008 because of greed of some bankers, several American banks were close to bankruptcy, the government gave them taxpayer money so that these bankers could still continue to pay themselves astronomical bonuses.

10. It deepens the financial „inefficiency” of all governmental institutions and enterprises. In engineering is used the term „efficiency”, understood as the ratio of what one gets to what one must put in order to get a given something. In addition, engineering uses also the term „inefficiency” defined as the opposite of „efficiency”. Thus, e.g. the latest electric motors have this efficiency close to 99%, the older combustion engines have this efficiency at the level of 50%, while steam locomotives (today considered to be almost ancient propelling devices) have this efficiency at the level of around 20% (i.e. steam locomotives have the „inefficiency” rate in the order of around 80%). If concepts of „efficiency” and „inefficiency” are also used in relation to the financial ventures of people, institutions, and governments, then these concepts in extreme ranges of their values would in addition reveal also „morality” and „immorality” of such ventures. As it turns out, such a financial „efficiency” calculated for the ventures of today’s governments, is at the level of just a few percent – which is even much lower than if the today’s states were driven by these steam locomotives considered by everyone to be almost ancient propelling devices. For example, when in New Zealand the election was lost by the most moral of all the leaders known to me, that is by the Prime Minister named Sir Robert Muldoon (described also in item #B1 from the web page „pajak_jan_uk.htm”), the government which took over the power from him began to massively sell all assets that were previously owned by the state, means the land, factories, power plants, railways, etc. The assets sold then were worth billions of dollars. Some time later I was shocked to hear on television, that to the state coffers went from these sales just only around 3% of their value – means the rest must be somehow „blown by wind”. The same trend seems to continue in New Zealand until today. For example, in the article „Seized millions fail to help”, from page A20 of newspaper The New Zealand Herald (issue dated on Friday, April 26, 2013) is described the result of requisition by state of properties owned by several criminals. These properties have brought $150 million, of which $27 million was transferred to the state, but only $10.2 million went to the state coffers – which gives at the most 7% of „efficiency” of this example of the „government activity”. In turn for the rebuild of Christchurch, according to the article „Canterbury rebuild figure rises extra $10 b”, from page A18 of newspaper The New Zealand Herald (issue dated on Monday, April 29, 2013), the cost of this rebuild was estimated at $40 billion in April 2013. (Notice, that immediately after the earthquake described e.g. in item #P5 from the web page named „quake.htm”, the destruction of the city was estimated at around $2 billion.) In these $40 billions, the originating from taxes contribution of the government is to reach $15 billions – means 37.5%, or slightly over 1/3rd. So one should expect, that every third building in Christchurch should be rebuild from the taxpayer money. But if one watches news from the press and television, then practically almost everything that is build in Christchurch seems to be paid from non-governmental sources, i.e. by private owners, institutions, insurances, from rates of inhabitants of that city, etc. Thus, these and other similar examples which the reader may know, are illustrating, that today’s governments are probably the only institutions which are able to last and to be maintained by people, in spite that they are the most „inefficient” and financially wasteful institutions in the entire history of mankind. The reader may be bothered by the question, where this unjustifiably-low financial efficiency of all governmental projects comes from, since it is more suitable to times of paganism and slavery than to today’s supposedly modern and computerized market operations? I’m willing to bet, that the answer to this question is „from the ease with which governments collect taxes”. After all, taxes flow into the state coffers without any effort or endurance on the part of politicians – means according to the saying „easy come, easy go”. Thus, the existence of taxes, especially that VAT which is extremely easy to raise, does NOT urge politicians to reckon with the spending of every penny, as they would have to reckon if for their expenses they would need to earn with their own effort of inventing, establishing, maintaining, and supervising of various government business and commercial activities, and if at the same time a falling into deficit would mark the end of their term of governing and the end of their political career.

#T3. Typically unaware by people implications of the VAT, include, among others, the gradual withering away of economic life in the country and the continuing increase in social tensions. Because of VAT, people in the country become more and more apathetic and deprived of initiative, while at the same time growing is the bureaucracy, corruption, economic crime, and various methods of getting rich quick in immoral ways. As a result, the country gradually declines, the economy is depressed and self-emptying, the gap between rich and poor increases, sense of security fades, etc. This means, that the standard of living of almost all of its population rapidly decreases. What’s the worst, it can begin to build up social tensions, which, if they are ignored by the rulers, may in time lead to the outbreak of riots – means to the social disaster. For this reason, in the interests of politicians and the population of each country is the elimination of some of the most immoral taxes as soon as possible – before the dissatisfaction and desire to rebel induced by them throws people into chaos of even more immoral activities, from which almost no-one will benefit, but nearly everyone become a victim.

#T4. If one carefully considers the matter, then it turns out that the tax is mainly needed by politicians, so that it can satisfy their ever-increasing ambitions. On the other hand, the number of politicians can be reduced to a minimum – as this is the case e.g. in Switzerland, or in countries which have not introduced taxes yet. After all, the public functions that today are carried out by crowds of politicians, may even better be filled by small governmental teams. In turn, if the number of politicians is reduced to just small democratically elected teams of governors and decision-makers, then it turns out that the whole country can exist and thrive completely without taxes. Let us now review here various key functions fulfilled by today’s swarms of politicians, and let us explain briefly here how the same functions could be successfully completed by small governmental teams not receiving any taxes from the public.

(1) Schools and education. Almost the entire social spending, already ceased to be covered from taxes since a long time. Instead, it is charged from the public fees relating to a given expenditure. For example, a significant proportion of schools and universities already is funded by their users, as well as churches or organizations that host them. Other could be funded by the province, cities, or factories that will obtain their residents and employees from the graduates of these schools and universities.

(2) Health Care. Hospitals, medicine and health care have long time been paid either directly by the user, or from insurance, or from donations of the nation.

Furthermore, the „health care” truly devoted to the treatment of people, i.e. such as we know it from the old days, gradually ceases to exist. From the „health services” it gradually turns into the „killing or addiction services”, which people are forced to use only if they absolutely have NO other choice. For example, in today’s hospitals, clinics, and health centres, have multiplied so many bacteria resistant to antibiotics, that if someone goes in there with a very sick and weakened body, then these bacteria usually attack such a person and cause the death. On the other hand, today’s doctors, trained by the old and erroneous so-called „atheistic orthodox science”, typically do NOT know other treatments apart of prescribing antibiotics. Even if someone has a strong body and is not afraid of those bacteria resistant to antibiotics, still for the reasons described in items #I1 and #I2 from the web page „healing.htm”, typically rather than to cure the disease, today’s doctors condemn this patient to a lifelong use of medications that only alleviate symptoms, but secretly induce addictions and dependencies.

(3) Retirements and unemployment benefits. In many countries pensions are already paid from old-age insurances that are separate than taxes, or from additional contributions of employers and employees. Similarly are also paid disability and unemployment benefits.

(4) Laws, justice, and prisons. Laws that swarms of today’s politicians and members of parliaments are enacting, are NOT useful at all. After all, in most cases, these laws run exactly opposite to principles of morality required from people by God, while these God’s principles of morality are completely sufficient for all the humans to accomplish the moral, prosperous and righteous lives – if only they are obeyed properly. (Which fact I try to emphasize in a number of my web pages.) In turn legal costs are already paid for by those ones who have lost their trials. The maintenance of police and prisons used to be (and can again start to be also in the future) paid for from products of prisoners labour and from work of punished people, from the sale of offenders’ properties, as well as from the additional income sources such as fines, tickets, penalties, etc.

(5) Salaries for the government. Salaries for members of a quantitatively small government can be paid from sources completely different than taxes – for example, from the income of industry owned by the government. After all, every self-respecting government should form, and maintain, various companies, the existence of which lies in the interests of the country and the nation. For example, if a country has some natural resources, then the government should form their own (national) companies for the exploitation of these resources. This is because if the exploitation of natural resources is given in the hands of multinational corporations, the country and the nation is robbed by these corporations. As it is well known, when multinational corporations are to build and maintain for example gold mines, they never pay for the gold that they have mined, but only pay the salaries for the workers and some symbolic taxes. The same is also valid for any other natural resource being extracted, such as oil, coal, diamonds, ores, etc. Also, every government has a duty to fight with monopolies. Thus, if an enterprise begins to produce something in a given country, for which product there is a lacks of competition, the government is obliged to either set up a similar company that also produces a competitive product, or to establish a business that imports a competitive product from abroad. Of course, there is more cases when a given government should form and run own profitable businesses. For example, the promotion of progress and innovation should be expressed through the formation of such businesses, the unique needs of the country should be satisfied through them, etc., etc. In turn, all such businesses and companies together with other activities of the government that generate profits, such as charging for the granting of licenses, permits, visas, quotas, etc., should be sufficient to satisfy all the needs of government for salaries, fees, funding, investment, etc.

(6) The management of the country. The collective decisions which for dissolving responsibilities are currently being taken by quantitatively large governments typically composed of politicians without the knowledge of the subject area about which they make these decisions, usually do not meet criteria of the true morality and, therefore, with the elapse of time these decisions always turn out to be wrong. After all, present governments make decisions only when they were forced to do so, and they always choose the solutions that run downhill of the moral field along the so-called „line of the least intellectual resistance” (thus, as such, already from the definition these decisions are immoral). On the other hand, the philosophy of totalizm teaches us, that correct and NOT requiring later repairs are only these decisions which are „moral”, means which run uphill in the moral field along the so-called „line of the greatest intellectual resistance” – for more details see item #A2.1 from the web page „totalizm.htm”. Thus, the same decisions can be made more effectively and more correctly by small governments composed just of a few persons. After all, then at least it will be known who is personally responsible for the consequences of these decisions. This in turn will immediately mobilize governments to verify each their decision being made as to whether it meets the requirements of the so-called „true morality” – i.e. that morality which is defined in item #B5 from the web page named „morals.htm”. After all, according to findings of the philosophy of totalizm, only decisions which are pedantically moral, i.e. which meet all the requirements and precepts of true morality, are decisions which over time will prove to be correct and appropriate. On the other hand, decisions contrary to the precepts of true morality, with the passage of time always lead to problems, while their impact must be repaired later – although at the first glance they may look as if they brought some temporary benefits.

(7) Construction and repair of roads, dams, power plants, public buildings, etc. Such activities of governments have long been paid entirely from fees of their users, e.g. from the cost of gasoline, tolls, electricity prices, public contributions, separate budgets of cities, etc.

(8) The maintenance of army. In the world created and justly ruled by almighty God, the army not only that is NOT needed by anyone, but the possession and use of it causes that a given country and nation starts to accumulate an undesirable karma, that at some stage later must be paid back rather painfully. After all, carrying out an aggression against any other countries is forbidden and severely punished by God. Thus, the organising the army to make an aggression on a different country or a different nation is highly immoral activity which is severely punished by God. On the other hand, if some other country is to make an aggressive onto us, then God acts in accordance with the divine principle that „every war is always lost by the aggressor”, which principle is explained in more detail on several totaliztic web pages, e.g. in item #I2 and #E3 from the web page „bitwa_o_milicz_uk.htm”. So actually keeping an army should NOT cost anything, because nowadays no civilized country should have an aggressive army, while the defence trainings can be organized on the basis of self-defence subjects taught in schools, or as a hobby funded by interested hobbyists.

As the above reveals, in modern societies, taxes actually are NOT needed. In fact they create more harm than good. In order to eliminate them completely, just suffices to reduce the number of politicians to the size of an „effectively operating governmental team”, for example, to about five democratically elected people (this is because from the research on the work of teams stems, that an effectively functioning team should NOT be larger than 5 persons). On the other hand, to curb appetites and personal ambitions of these politicians, just suffices to introduce laws which correct human imperfections and immoral tendencies – for example, introduce the law stating that the government is dissolved and elections of a new one are announced, if the government has caused the deficit and the lack of money to pay for governmental spending, before it finished its, for example, five-year normal term in office.

#T5. To improve situation of the humanity it is necessary to cause changes in the principles on which our governments are operating. Unfortunately, neither today’s governments nor political parties have what it takes to make such an effort and to take the risk of such changes. I mean, they do NOT have the moral authority, power, nor traditions that are required for such an important task. Therefore, to make the peaceful transition of principles of governing, a new political organization should be established in the country, the thoroughly prepared and consulted with the entire nation statute of which have been based solely on principles of the true morality ordered to people by God, and thus which, because of the philosophy adopted for itself, would represent the moral authority required that the public entrusted it with the proper carrying out the required changes. The proposal of just such a political organization with the high moral authority based on the philosophy of totalizm already have been postulated. It is disseminated under the name of hypothetical party of totalizm.

In order to peacefully bring about the change that will create the country’s political conditions for the birth of new rules of governance without immoral taxes and without swarms of politicians whose actions do NOT document that their behaviour is governed by the moral compass built by God e.g. in the content of the Bible or in the human conscience, it is only need to:

(a) Establish officially an entirely new political party of totalizm with the moral authority recognized by the nation and with morally correct and workable statute. This is because only such a new political party with unblemished moral authority is able to make the necessary changes in the rules of governance.

(b) Reduce the government to just a few democratically elected persons with previously proven expertise, who behave and act pedantically morally, and who displayed the personal responsibility for their decisions and actions. I.e. to replace the today’s „quantity” of politicians with the future „quality” of politicians.

(c) So redraft the laws and procedures of governance, that these repair the consequences of human imperfections and immoral tendencies, for example, that they cause that the government will never be allowed to borrow money, and that its own expenses it would cover from its own sources of government revenue. In other words, to implement for the government the humorous, although in practice highly effective, recommendation „trust the people, however, take their jewels for pawn” – the author of which supposedly was Vladimir Lenin himself.

(d) Gradually build up the prosperity and happiness of the country’s population through bringing the principles of the operation of that country close to the requirements of true morality imposed on people by God. This is because when the today’s immoral (and thus erroneous) decisions of governments are to be replaced by the transparent to everyone decisions that actually are moral (and thus correct), then the prosperity and happiness will return to the nation just by itself (or more strictly – just by God’s discrete intervention).

Of course, it is not difficult to predict that, given the enormity of the reforming effort that will have to be implemented to eliminate firstly the VAT, and then all other taxes, many countries and nations (if not all) will ignore this advice and warnings, while instead of undertaking the elimination of the amount of taxes, the taxes rather become escalated. This in time will inevitably lead to social tensions and to various unrests, and perhaps even to the situation described on web pages named „antichrist.htm” and „prophecies.htm”. After all, every change to the existing rules on which a given country operates, can be brought about not only peacefully, but also by strikes, street fighting, social unrest, and even revolution. Unfortunately, history shows it to us, as well as illustrates it via the most recent developments in countries in which the patience of nations has been exhausted, that the bloody and chaotic revolutions or civil wars are NOT beneficial to almost anyone, and typically are NOT making any real improvement. How could from fighting originate anything that is really moral and good, as fighting, killings and destructions, are themselves very immoral and evil. After all, evil is only able to raise even more evil. Thus, in order to NOT commit again the same error, which the humanity has previously committed thousands of times, I personally would like to recommend, that people start to trust in the moral power of the philosophy of totalizm, and they establish officially the party of totalizm – so that it is this party which is to introduce the required changes in a peaceful manner, i.e. with the least possible disruptions to the principles of governance and life to which we are accustomed, and which have been enjoying our full approval and support.

* * *

The above post is an adaptation of items #T1 to #T5 from the totaliztic web page (in the English language) named „humanity.htm” (updated on 3 May 2013, or later). Thus, reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „humanity.htm” can be viewed, amongst others, at addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/humanity.htm
http://morals.mypressonline.com/humanity.htm
http://petone.loomhost.com/humanity.htm
http://artefact.uhostall.com/humanity.htm
http://morals.cixx6.com/humanity.htm
http://bobola.net78.net/humanity.htm
http://cielcza.iwebs.ws/humanity.htm
http://rex.dasfree.com/humanity.htm
http://tornado.zxq.net/humanity.htm
http://soul.frihost.org/humanity.htm
http://tornado.fav.cc/humanity.htm
http://proof.t15.org/humanity.htm

Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages – including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses the web page name „humanity.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „morals.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/humanity.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet explorer one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/morals.htm .

Also notice that a complete list of (and links to) totaliztic topics discussed in various internet forums is provided in item #E2 of the web page named „faq.htm” – also available at every address listed above.

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #232E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pajak