Archive for Sierpień 2015

#262: Wilkołaki z lasów podmilickiego Stawca i ich „modus operandi” (tj. ich zasady fizycznego postępowania albo fizyczne „rules of engagement”)

2015/08/20

Motto: „Jeśli coś wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i chodzi jak kaczka, zapewne jest to kaczka” (angielskie przysłowie)

Anglicy mają to zabawne przysłowie, którego tłumaczenie na polski przytoczylem w motto, a które stwierdza „If it looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck, it probably is a duck”. Ja przytaczam tutaj owo przysłowie, ponieważ od czasów dzieciństwa znam coś, co właśnie „wygląda jak kaczka, kwacze jak kaczka i chodzi jak kaczka”, jednak przez dziesiątki lat wszyscy oficjalnie nazywali to „ciągiem wypadków i zbiegów okoliczności”. Tak się składało, że w przeszłości otwarte nazwanie tego czegoś „kaczką” byłoby bardzo niebezpieczne. Stąd przez całe lata ja też nazywałem to tak jak wszyscy inni (chociaż NIE ukrywałem swego zaniepokojenia dziwnościami wszelkich spraw dotyczących owej niby „kaczki” – po przykład patrz punkt #F3 na mojej stronie o nazwie „sw_andrzej_bobola.htm”.) Jednak obecnie czasy się zmieniły. Owa prawdopodobna „kaczka”, oraz my, teraz należymy już do tej samej zjednoczonej Europy. Od dnia 11 września 2001 roku wspólnie też powinniśmy się przygotowywać na przyjście już nowego zagrożenia, jakie jest jednakowo niebezpieczne dla obu naszych uprzednio konfrontujących się stron – po szczegóły patrz punkty #H1 do #H3 ze strony o nazwie „przepowiednie.htm”, punkt #N2 na stronie o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, oraz punkt #K1 na stronie o nazwie „tapanui_pl.htm”. (Szczególnie proponuję zwrócić tam uwagę na scenariusz z punktu #H3 mojej strony o nazwie „przepowiednie.htm”, który opublikowałem jeszcze w 2009 roku, a który opisuje przebieg wypełniania się staropolskiej przepowiedni, stwierdzającej iż „ludzie sami sprowadzą na siebie taką zagładę i wyludnienie, że potem człowiek będzie całował ziemię w miejscu gdzie zobaczy ślady innego człowieka” – czyż początek tego mojego scenariusza z 2009 roku NIE pasuję „jak ulał” do tego co zaczęło dziać się w Europie w 2015 roku?). W tych więc nowych czasach trzeba pamiętać, że istnieje takie coś jak „przedawnienie”, trzeba umieć po chrześcijańsku wybaczyć „kaczce”, że wypełniała rolę do jakiej popychało ją jej kacze pochodzenie, trzeba wyciągnąć do niej rękę pojednania, pogratulować jej, że na przekór bycia „kaczką” tak doskonale i efektywnie potrafiła przyjmować postać „ciągu wypadków”, oraz trzeba zacząć uważnie studiować jej doskonałe metody fizycznego działania i uczyć się z przykładów tych metod. Wszakże wymogi aktywnego przygotowywania się do tego co daje się przewidzieć, iż nieuchronnie już nadchodzi – tak jak wyjaśnia to dokładniej m.in. punkt #N2 strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, nakazują nam iż kiedy nowe zagrożenie do nas wszystkich dotrze, moralny „obowiązek obrony” od nas domaga się, abyśmy mogli wówczas równie efektywnie jak owa „kaczka”, ale tym razem już wspólnym wysiłkiem oraz w pełnej zgodności z poznanymi w międzyczasie kryteriami moralnymi, konfrontować to co niewesoła przyszłość wszystkim nam już zapowiada.

Nazwijmy więc sprawy po imieniu. Otóż to co w angielskim przysłowiu nazywane jest „kaczką”, w faktycznym życiu z okolic Milicza i Wszewilek prawdopodobnie może być nazywane „niezwykle efektywną i sprawną komórką niemieckiego podziemia Werwolf (tj. „Wilkołaki”) działającą w lasach podmilickiego Stawca”. Oczywiście, ponieważ owa prawdopodobna komórka pod względem fizycznym działała ogromnie efektywnie, odnosiła wyłącznie sukcesy, potrafiła bardzo precyzyjnie „zacierać ślady” swojej działalności, oraz nigdy NIE była poszukiwana przez ówczesne polskie władze ani nawet rozważana iż może istnieć, NIE ma teraz żadnych dowodów, że ona wogóle istniała. Stąd wszystko co wyjaśniam w niniejszym punkcie to tylko poszlaki, pradopodobieństwa i moje zgadywanie. Niemniej ciągle warto poznać zasady jej fizycznego działania, bowiem gdyby przypadkiem kiedyś się okazało, że na przekór oficjalnemu stanowisku władz komórka ta jednak istniała, wówczas zwykłe zapomnienie fizycznych metod jej działania byłoby ogromnym marnotrawieniem bogatych doświadczeń i doskonałych zasad fizycznego działania. Metody te bowiem sprawdziły się w rzeczywistym życiu. Stąd powinno się je studiować i z nich się uczyć. Po zaś udoskonaleniu ich moralnego wymiaru do poziomu naszej dzisiejszej znajomości zasad moralnie-poprawnego postępowania, powinno się też umieć je wdrożyć – jeśli zajdzie taka potrzeba. Wszkże historia lubi „zataczać kręgi”, stąd fizycznie doskonałe metody działania i lekcje na przyszłość jakie poznanie tej historii może dla nas otworzyć, już w niedalekiej przyszłości mogą okazać się wręcz niezbędne dla przetrwania naszych bliskich i naszej kultury.

W każdym ludzkim działaniu, a więc także i w działaniu opisywanej tutaj komórki Werwolfu, daje się wyróżnić trzy wymiary, mianowicie wymiar (1) fizyczny, (2) uczuciowy, oraz (3) moralny – po więcej szczegółów patrz „Rys. #I1” ze strony „pajak_do_sejmu_2014.htm”. Podczas gdy przy dzisiejszym poziomie naszej wiedzy i doświadczeń można mieć sporo zastrzeżeń co do moralnego i uczuciowego wymiaru działania owej komórki Werwolfu ze Stawca, fizyczny wymiar jej działania był bliski doskonałości. Stąd to ów fizyczny wymiar jest warty dalszego studiowania i to dla jego poznania jest też warto podejmować ryzyko poszukiwania prawdy na temat faktycznego istnienia owej komórki Werwolfu. Oto więc kilka przykładów „poszlak”, jakie zdają się potwierdzać istnienie i pełne sukcesów fizyczne działanie w lasach z okolic podmilickiego Stawca owej wysoce aktywnej komórki niemieckiego podziemia zwanego Werwolf (tj. „Wilkołaki”).

1. Czyjeś tajemnicze zrealizowanie aż do końca, wyraźnego rozkazu faszystowskich władz Milicza, aby wyzabijać wszystkich Niemców którzy pozostali na miejscu – jaki to rozkaz miał być realizowany przez każdą niemiecką grupę dywersyjną pozostawioną w Miliczu i okolicach na czas po przejściu linii frontu. O rozkazie tym piszę dokładniej w punkcie #C1 swej strony o nazwie „bitwa_o_milicz.htm”. Mianowicie, kiedy w dniu 22 stycznia 1945 roku Rosjanie wyzwalali Milicz, w Milickim ratuszu cichcem ukryte były aż dwie kompanie dobrze uzbrojonej niemieckiej młodzieży. Młodzież ta otrzymała klarowny rozkaz, że po przejściu frontu, ma ona „rozprawić się” (czytaj „wystrzelać”) wszystkich niemieckich mieszkańców Milicza i okolic, którzy zignorowali rozkazy władz i NIE uciekli w głąb Niemiec przed nacierającą armią radziecką. Na szczęście, Rosjanie w porę dowiedzieli się o istnieniu i rozkazach owych ponad 300 doskonale uzbrojonych młodych Niemców i uniemożliwili im wykonanie tego rozkazu – o czym piszę szczegółówo w punkcie #C1 strony internetowej o nazwie „bitwa_o_milicz.htm”. Na przekór jednak, że owym dwóm kompaniom młodych Niemców pomieszane zostały szyki w ich zamiarach wystrzelania wszystkich oryginalnych mieszkańców Milicza i okolic, którzy znali przeszłość tych miejscowości, ciągle niemal wszyscy „autochtoni”, którzy przeżyli wojnę, zostali później tajemniczo powysyłani na tamten świat – co wyjaśniam dokładniej zarówno w punkcie #E1 strony „wszewilki.htm”, jak i w kilku innych jej miejscach. Jak więc widać rozkaz jaki mieli owi młodzi niemieccy obrońcy milickiego ratusza ciągle przez kogoś został tajemniczo wykonany, zaś ci co NIE chcieli pozwolić aby przeszłość i jakieś ogromnie ważne tajemnice Wszewilek i Milicza wyszły jakoś na światło dzienne, mimo wszystko niemal osiągnęli swoje cele. Kto więc wykonał ów rozkaz?

2. Ci nieliczni niemieccy „obrońcy” Milicza, którzy zdołali ujść z życiem z bitwy o Milicz, uciekali właśnie do Stawca. Czterech z nich zostało nawet zastrzelonych w trakcie owej ucieczki – co opisuje punkt #F1 mojej strony „bitwa_o_milicz.htm”. Mi nasuwa się aż kilka pytań w związku z tym ich kierunkiem ucieczki. Przykładowo, dlaczego uciekali do Stawca. Stawiec leży wszakże na północ od Milicza, tymczasem kraj Niemcy leży na zachód. Logika podpowiada więc, że jeśli jacyś niemieccy żołnierze wyszli żywi z bitwy o Milicz, wówczas powinni uciekać w kierunku Niemiec, czyli na zachód, a NIE do Stawca, czyli na północ – chyba że wiedzieli iż w Stawcu znajduje się komórka Werwolfu. Przykładowo, niemiecki żołnierz, który do ostaniej minuty trzymał wartę przy szosie we wsi Cielcza, instynktownie uciekał w kierunku na zachód (do Niemiec) kiedy zobaczył rosyjskie czołgi. To właśnie podczas owej ucieczki na zachód został zastrzelony kiedy biegnąc po otwartym polu dobiegał już do zdolnego zasłonić jego dalszą ucieczkę płotu mojej babci. Po drugie dlaczego uciekali oni przez odkryty teren koło Stawca, gdzie bystroocy rosyjscy żołnierze łatwo mogli ich wypatrzeć i ustrzelić, podczas gdy ucieczka na zachód prowadziłaby ich wśród lasów, gdzie łatwo jest się ukrywać – ponownie prawdopodobne wytłumaczenie, że w Stawcu był Werwolf. Po trzecie, kto ich pochował z żołnierskimi honorami – w typowy dla niemieckich tradycji wojskowych sposób, tj. wbijając bagnety w ich groby i wieszając na nich hełmy. Przybyli na te tereny polscy osadnicy ani rosyjscy żołnierze NIE grzebaliby ich z takimi żołnierskimi honorami. Przykładowo, młodych Niemców zastrzelonych w Miliczu Rosjanie powrzucali w istniejące pod miliczem okopy, poczym puścili po tych okopach zygzakujący ciężki czołg aby je pozarywał i pogrzebał powrzucanych w nie Niemców.

3. „Epidemia skręceń karku” jaka zapanowała wśród przy-milickich autochtonów zaraz po wojnie. Jak wiadomo, podczas okupacji typowo każdy kto przeszkadzał Niemcom otrzymywał „kulę w łeb”. Dziura po kuli w głowie podczas okupacji była więc rodzajem „poświadczenia” niemieckiej roboty. Jednak żołnierze „Werwolfu” mieli rozkazy aby działać w konspiracji – tak aby miejscowe polskie władze NIE połapały się o ich istnieniu i NIE podjęły ich poszukiwań oraz likwidowania. Stąd członkowie Werwolf w ostatniej fazie wojny byli specjalnie trenowani na więźniach obozów koncentracyjnych, jak „czysto”, „niewykrywalnie”, „cicho” i „szybko”, jednym precyzyjnym ruchem „skręcać karki” niewygodnym im ludziom. (Najbliższy Milicza i Stawca obóz koncentracyjny znajdował się w niedalekim Sułowie – patrz punkty #D11 i #D12 mojej strony o nazwie „milicz.htm”. Szkoda, że NIE ocalała jego dokumentacja ani świadkowie co tam się działo pod koniec wojny.) Oczywiście, ówczesny brak ekspertyzy kryminalnej wśród nowych władz milickich, a być może także i inne przyczyny, razem spowodowały, że wszystkie owe „skręcenia karków” u autochtonów były formalnie kwalifikowane jako „wypadki” i „przypadki”. Z jakichś jednak powodów, których dzisiaj NIE potrafię wyjaśnić, mnie bardzo wzburzyła śmierć wszewilkowskiego autochtona o nazwisku Waloha – którego osobiście znałem i bardzo lubiłem. Już jako mały chłopiec ustaliłem więc od naocznych widzów dokładne miejsce w którym znaleziono go ze skęconym karkiem leżącego przy swym rowerze. Miejsce to znajduje się przy jedynie około jedno-metrowo-wysokiej skarpie asfaltowej szosy wiodącej wówczas z Cieszkowa do Milicza. Znając osobiście Walohę, coś uczuciowo NIE pozwalało mi więc uwierzyć, że nawet jeśli przypadkiem jego rower zjechał z tak niskiej skarpy, ten fizycznie sprawny, silny i szczupły mężczyzna skręcilby sobie kark. Na dodatek miejsce w jakim go znaleziono leży jedynie kilkanaście metrów przed odchodzącą od owej szosy polną drogą ze Stawca do Wszewilek – o której to drodze każdy wiedział, że Waloha przy niej przyhamuje i w nią skręci na swym rowerze, kiedy będzie nocą wracał do swego domu we Wszewilkach (np. z wizyty u kogoś – która to wizyta mogła celowo zostać „zorganizowana” dla niego przez Werwolf, lub o której Werwolf wiedział że nieżonaty Waloha odbywa ją regularnie np. każdego tygodnia). Nic więc NIE przeszkadzało wprawionemu w „skręcaniu karków” żołnierzowi Werwolf zaczekać przy owej drodze, zagadnąć do Walohy (który zapewne osobiście go znał, bowiem oboje byli miejscowymi i mieszkali w pobliżu siebie przez wiele lat), skręcić mu kark, poczym przeciągnąć go kilkanaście metrów w górę szosy i ułożyć tak jakby przypadkowo zjechał on z około metrowego nasypu i „skręcił sobie kark”. Podobny przebieg mogło mieć „skręcenie karku” innego autochtona, jaki też był dobrym znajomym mojej rodziny, o nazwisku Haupfman Nietzke von Kolande, opisywanym m.in. w punkcie #G1 strony o nazwie „bitwa_o_milicz.htm”.

4. Zwłoki wszystkich innych przymilickich autochtonów, zamordowanych w ich domach, zawsze były dokładnie palone wraz z domami w których umierali. Jednocześnie wśród ludności okolic Milicza rozsiewane były pogłoski, że jakoby mordów tych dokonywały bandy rosyjskich żołnierzy-maruderów (ostatnio chodzi mi po głowie, że już sama ta pogloska z daleka pachnie metodami działania hitlerowskiej propagandy). Tymczasem materiał faktologiczny jaki do mnie dotarł, zdaje się świadczyć, że bandy rosyjskich maruderów owszem rabowały i gwałciły miejscowych ludzi, jednak typowo ich potem NIE zabijały. (Przykładowo, jedna z takich band usiłowała obrabować moją rodzinę – co opisuję w punkcie #J1 strony „wszewilki.htm”.) Wszakże logicznie rzecz biorąc bandy te NIE miały powodów aby mordować ludność swoich wojennych sprzymierzeńców (chociaż miały typowe ludzkie powody, np. zachłanność, aby ich rabować i gwałcić), zato powody i rozkazy mordowania wyraźnie mał Werwolf.

5. Psychoza „zagrożenia”, jaka panowala w okolicach Milicza przez wiele lat po wojnie. Tę psychozę ja nawet pamiętam z czasów swego dzieciństwa. Ludzie w okolicach Milicza wiecznie się bali nocy, ryglowali się w swych domach, budowali wysokie płoty, utrzymywali sfory groźnych psów, późnymi wieczorami NIE pozwalali swym dzieciom wychodzić na wieś dla zabawy, przez wiele lat nawet NIE dotykali niczego co uważane było za niemiecką własność, itp. – ponieważ bez przerwy coś tragicznego i niewyjaśnialnego się tam działo. Z powodu owego strachu jedna dobrze znana moim rodzicom rodzina autochtonów natychmiast po śmierci Waholy spakowała swój skromny dobytek, porzuciła dom jakiego z trudem uprzednio się dorobiła, oraz w panice uciekła z Wszewilek – nie informując nikogo dokąd się udaje. Z czasów też jakie spędziłem we wsi Cielcza, wiem, że owa psychoza nieustannego zagrożenia była cechą unikalną dla okolic Milicza. Kiedy teraz o tym myślę, wówczas samo się nasuwa, że obecność w lasach Stawca aktywnej komórki dobrze wytrenowanych w zabijaniu żołnierzy Werwolfu doskonale by wyjaśniała to co wówczas wokoło Milicza się działo.

6. Jakaś ogromnie ważna tajemnica, którą najwyraźniej kryją średniowieczne tunele spod Milicza. Wszakże z dawnych opowiadań rodzinnych jest mi wiadomo, że w lasach koło Stawca miały znajdować się wyloty z owych tuneli wiodących z Milicza. Przed wybuchem drugiej wojny światowej o owych tunelach i o ich wylotach wiedział praktycznie każdy lokalny mieszkaniec. Jeśli więc tunele te przejął Werwolf na swoje kryjówki i bazy, wówczas stało się dla niego istotne aby „powysyłać na tamten świat” wszystkich ludzi, którzy mogli wskazać polskim władzom gdzie wejścia do tych tuneli są poukrywane. W najróżniejszych urzędach niemieckiego Milicza musiały też istnieć liczne plany i dokumentacje owych tuneli – jednak do dzisiaj jakoś żaden z tych planów NIE został publicznie ujawniony. Zaraz też po drugiej wojnie światowej w wielu miejscach Milicza istniały wejścia do tych tuneli. Znałem starszych kolegów, którzy do nich wchodzili (jeden z nich, jakiego milicka milicja przyłapała ubranego w zbroję rycerską, którą znalazł w owych tunelach, w kilka lat potem niespodziewanie zmarł w młodym wieku – NIE jest mi jednak wiadomym czy też przypadkowo „skręcił sobie kark”). Kiedyś jeden z moich kolegów szkolnych pokazywał mi nawet wejście do tych tuneli jakie znajdowało się wówczas w ścianie drugiego poziomu piwnic budynku położonego mniej-więcej naprzeciwko ówczesnej milickiej księgarni. Jednak potem nagle milickie (polskie) władze dokładnie pozamurowywały i poukrywaly wszystkie te wejścia. Ich wylotów koło Stawca najwyraźniej też do dzisiaj NIE udało się nikomu odnaleźć. Nie wolno więc wykluczać możliwości, że poprzejmował je właśnie tamtejszy Werwolf oraz uczynił z nich swoje podziemne kryjówki i bazy do dzisiaj szczelnie okryte „płaszczem tajemnicy” – patrz punkt #F3 na mojej stronie o nazwie „sw_andrzej_bobola.htm”. Prawdopodobieństwo istnienia owego tajemniczego związku Werwolfu z podziemnymi tunelami średniowiecznego Milicza powoduje, że być może istnieje sposób na sprawdzenie poprawności opisywanych tu poszlak i przesłanek. Gdyby bowiem udało się znaleźć ukryte wyloty tych tuneli, które miały się znajdować m.in. w lasach koło Stawca, a których do dzisiaj jakoś nikt NIE usiłuje oficjalnie badać, wówczas (jeśli faktycznie tunele te były używane przez Werwolf) prawdopodobnie odpowiednie dowody ciągle byłyby obecne w ich środku. Wszakże istnieje szansa, że żołnierze owego Werwolfu do dzisiaj zwyczajnie powymierali ze starości, jednak „tak na wszelki wypadek” aż do samego końca NIE likwidowali swoich podziemnych baz. (Do owych tuneli, i do ich ukrytych wyjść, ciągle mogą wieść niezawalone przejścia prowadzące z podziemi samego Milicza.)

7. Tajemnicze gwizdane sygnały komunikujące, jakie aż kilkakrotnie słyszałem nocami w podmilickim „obszarze wysyłania na tamten świat”. Ja mieszkałem w przy-wszewilkowskim Stawczyku przez pierwszych 18 lat mojego życia. Przez większość tego czasu praktycznie codziennie jeździłem do Milicza na swoim rowerze. Wszakże w latach 1953 do 1957 to w Miliczu uczęszczałem do Szkoły Podstawowej nr 1, a potem w latach 1960 do 1964 do Liceum Ogolnokształcącego. Czasami też matka wysyłała mnie nawet w niedzielę abym dostarczył świeże mleko, masło lub ser jej znajomej klientce z Milicza. Oczywiście, jak przystało na chłopaka z tamtych czasów, relatywnie często pozostawałem w Miliczu aż do późnej nocy. Wszakże chodziliśmy z kolegami do milickiego kina, graliśmy razem, wizytowaliśmy się wzajemnie, zaś w czasach mojego liceum doszły do tego randki, nocne oglądanie księżyca i gwiazd w ramach licealnego kółka astronomicznego, oraz moje dosyć aktywne życie publiczne polegające m.in. na organizowaniu potańcówek, festiwali, zawodów sportowych, pokazów ogni sztucznych, itp. Kiedy zaś późnymi nocami wracałem na swym rowerze do domu, byłoby sporym ryzykiem jechanie szosą, bo mój rower NIE miał światła, zaś milicka milicja lubiła zaczaić się na ulicy Krotoszyńskiej aby łapać i karać osoby przejeżdżające tam bez świateł, tj. osoby jakich inni NIE mogli wypatrzeć już z dużej odległości (być może czyniła to z powodów jakie opiszę w następnym paragrafie). Zawsze wracałem więc na skróty przez zupełnie pusty wówczas obszar pomiędzy Miliczem i Wszewilkami. Znałem tam bowiem na pamięć każdą ścieżkę, każdy kamień, każdy zakręt, oraz każdą gałąź i korzeń drzewa przez jakie na rowerze można było wpaść w kłopoty. Niestety, obszar ten cieszył się „złą sławą”, bowiem działo się tam wiele tajemniczych rzeczy. Ścieżki zaś jakimi musiałem pedałować zawsze biegły tam gdzie najstraszniej. Przykładowo, wszystkie te ścieżki wiodły do torów kolejowych, na których co jakiś czas różni „samobójcy” podkładali swoje szyje pod koła pociągów. Ponadto wiodły przez wały na rzece Barycz, w której co jakiś czas znajdowano ciała topielców. Na dodatek tuż przy Miliczu zaczynały się one na łańcuchu okopów, na dnie których Rosjanie zasypali ciała niemieckich obrońców Milicza. Potem w okopach tych ktoś ciągle kopał doły, chociaż kopiącego nigdy NIE dało się zobaczyć. Szeptano więc, że do nich dodawane były następne zwłoki. Jeśli zaś wybierałem ścieżkę po wszewilkowskiej stronie wałów Baryczy, to przy niej znajdowały się spore nieużytki, w których też ktoś niewidzialny nieustannie kopał doły – o nich więc również szeptano, że ukrywają zwłoki (ścieżka ta też wychodziła na „tory samobojców”). Jazda tymi ścieżkami w ciemności czuła się więc tak jakbym samotnie przejeżdżał nocą przez cmentarz w jakim „straszy”. Kiedy więc nocami przejeżdżałem przez ten bezludny obszar, bez względu na to którą ścieżkę wybierałem, zawsze miałem tam „duszę na ramieniu”, zaś moje zmysły były napięte jak struny. Na przekór tego, poza kilkoma rzadkimi przypadkami gdy wzdłuż torów natykałem się na znanych mi mieszkańców Wszewilek śpieszących do stacji kolejowej w Miliczu, gro przejazdów przez ów straszny dla mnie wówczas obszar odbywało się bez zobaczenia absolutnie nikogo. Tym więc dziwniejsze było dla mnie kilka przypadków, kiedy pedałując na swym rowerze przez ów obszar, zaledwie jakieś 20 metrów za mną, z miejsca w którym uprzednio moje wyostrzone zmysły NIE widziały nikogo, rozlegał się bardzo głośny gwizd, jednoznacznie przezemnie identyfikowany słuchowo jako „zagwizdanie przez człowieka na palcach”. Gdyby gwizd ten zapisać fonetycznie, to typowo składał się z dwóch części i brzmiał „fiiii-wit” (aczkolwiek czasami też brzmiał on zupełnie odmiennie). Zawsze gdy go słyszałem przychodziło mi do głowy, że jest on czyimś sygnałem, iż ja nadjeżdżam. Zawsze więc moje oczy wypatrywały ze strachem czy ktoś zagrodzi mi drogę, jednak nigdy nikogo po nim NIE dostrzegałem. Dopiero w wiele lat później, kiedy szkolony byłem na oficera, dowiedzialem się o zasadach rozstawiania „czujek” przy wszystkich drogach wiodących do głównych sił, o potrzebie ustalenia całej gamy „sygnałów komunikujących” jakimi owe „czujki” w razie potrzeby miały informować siły główne o zbliżającym się niebezpieczeństwie, a także iż w bliskości przeciwnika, owe „sygnały komunikujące” powinny być możliwie najbardziej „głośne i naturalne” – aby główne siły je usłyszały zaś przeciwnik NIE pokapował się co one oznaczają. W okolicach Milicza NIE istnieje ani zwierz ani też ptak, które wydawałyby gwizd podobny do ludzkiego „gwizdu na palcach”. Obecnie wierzę więc, że ów „fiiii-wit” jaki kilkakrotnie słyszałem w podmilickiem „obszarze wysyłania na temten świat” prawdopodobnie był właśnie takim „zbliżonym do naturalnego” sygnałem, który komuś działającemu przy ścieżce jaką pedałowałem komunikował wiadomość: „chowajcie się, bo samotny nastolatek nadjeżdża na rowerze” (gdyby na rowerze jechało nas dwoje, sygnał zapewne brzmiałby „fiiii-wit-wit”). Jedyne więc co w tych przy-milickich przypadkach różniło się od instruktażowego „modus operandi”, to że kiedy intruz opuszcza już strefę zagrożenia, wówczas „czujka” ukryta na jej drugim końcu powinna nadać odwoławczy sygnał „zagrożenie minęło” – tymczasem w moich doświadczeniach nadawany był tylko pierwszy „gwizd ostrzegawczy” – kiedy wjeżdżałem w dany obszar, jednak NIE było już „gwizdu odwoławczego” – kiedy z obszaru tego wyjeżdżałem. (Aczkolwiek po moim wyjechaniu z obszaru mógł być nadany jakiś inny sygnał, jakiego NIE odnotowałem, np. krótkie i bezgłośne zapalenie zielonej latarki skierowanej ku głównej grupie, do jakiej będąc odwrócony tyłem NIE miałem jak jej odnotować.)

8. Postępowanie ówczesnych polskich władz Milicza, jakby cichcem współpracowały one z Werwolfem. Jak wiadomo, aby odnosić sukcesy, każde podziemie musi mieć swój „wywiad” i swych „informatorów”. Ci zaś z zasady muszą infiltrować miejscowe władze, szczególnie milicję. Jeśli dobrze się zastanowić, to ówczesne władze Milicza postępowały właśnie tak, jakby ktoś z ich kierownictwa współpracował z Werwolfem. Poszlaki jakie zdają się to sugerować obejmują przykładowo dziwne zjawisko, że władze Milicza zamurowały i poukrywały wszystkie wejścia do podmilickiech tuneli, a także że do dzisiaj NIE przeciekła do publicznej wiadomości żadna dokumentacja owych tuneli, na przekór iż wysoce metodyczne władze przedwojennego Milicza z całą pewnością dokumentację taką sporządziły, zaś jej fragmenty musiały być znajdowane w różnych milickich archiwach. Mnie ogromnie też dziwią oficjalne wyjaśnienia dla przykładowo nietypowo dużej liczby „samobójców” i „ofiar wypadków” jacy umierali na torach kolejowych pomiędzy wsią Wszewilki i mostem kolejowym na Baryczy, tj. w obszarze do jakiego w ciemności można było niepostrzeżenie przekraść się zarówno z lasów Stawca i Wszewilek, jak i z niemal całego ówczesnego Milicza – i to nawet niosąc na barkach np. kogoś powiązanego i zakneblowanego. O „samobójcach” tych wspominam w podpisie pod „Fot. #E1” strony „wszewilki.htm”. Przez władze byli oni oficjalnie wyjaśniani jako „samobójcy” lub „ofiary wypadków” kolejowych. Jako ciekawskiego chłopca, mnie zawsze fascynowało jak umarli. Kiedy więc w porę o nich się dowiadywałem, dla niektórych z nich zdołałem uważnie sobie oglądnąć miejsca ich śmierci wkrótce po tym jak władze już pouprzątały ich ciała i opuściły miejsca zdarzenia. Oóż gro tych „samobójców” umierało poprzez odcięcie głowy – w sposób oficjalnie tłumaczony, że dla popełnienia samobójstwa kładli oni szyje na torach i pozwalali swe głowy odcinać kołami pociągu. (Odnotuj jednak, że rzucającą i broniącą się ofiarę najłatwiej jest właśnie unieruchomić na torach poprzez jej ułożenie szyją na szynie i twarzą w dół.) Mnie jednak najbardziej dziwiło, że wszyscy oni znajdowani byli porankiem po szczególnie ciemnej, bezksiężycowej nocy – jakby wszyscy się poumawiali, że chcą umierać właśnie w absolutnej ciemności, a także dziwiło, że miejsca ich śmierci zawsze wyglądały jak miejsca długotrwałej walki – tj. po obu stronach torów oraz w obszarze wielu metrów kwadratowych były one zlane krwią i udreptane jakby przejechał je walec. Jakoś NIE potrafiłem sobie wytłumaczyć scenariuszy dobrowolnego „kładzenia szyi na torach” które pozostawiałyby takie ślady. Za to miejsca te mi wyglądały jakby ktoś siłą utrzymywał na torach kogoś broniącego się i rzucającego, oraz jakby po oddzieleniu głowy od ciała ciągle zwłoki były przemieszczane nadal ociekając krwią – np. aby pousuwać z nich powrozy i poukładać je w wymaganą kompozycję. Inne podobnie wymowne fakty, to dziwne losy moich starszych kolegów, którzy zostali przyłapani przez władze na eksplorowaniu podmilickich tuneli, oraz początkowe przejęcie przez wojsko posiadłości Walohy – jakby w obawie, że natychmiastowe oddanie jej polskiej rodzinie grozi odkryciem tam czegoś dla milickich władz wysoce niewygodnego.

* * *

Na przekór, że to co tu opisuję to jedynie poszlaki, prawdopodobieństwa i moje domysły, ciągle już tylko na ich podstawie daje się podsumować wiedzę, dla ocalenia której przed zapomnieniem, a stąd dla przyszłego umożliwienia ewentualnego jej udoskonalenia o naszą obecną wiedzę moralną, poczym – w razie potrzeby, następnego jej wykorzystania, odważyłem się podjąć trudną decyzję napisania niniejszego punktu. Mianowicie daje się podsumować „modus operandi” (tj. zasady fizycznego postępowania albo „rules of engagement”) organizacji podziemnej, której działania pod względem fizycznym okazały się być aż tak ogromnym sukcesem, że w 70 lat później możliwe jest teraz rozsiewanie propagandy, że organizacja ta jakoby wogóle NIE istniała. Oto więc najistotniejsze składowe jej „modus operandi”:

(i) Nastawienie na jakość, a NIE na ilość i głośność. Żołnierzami Werwolfu najwyraźniej zostawali najlepsi z najlepszych. Wszakże byli oni doskonale wyszkoleni – np. potrafili jednym precyzyjnym ruchem skręcać karki swych ofiar. Byli wysoce zdyscyplinowani, precyzyjni, pracowici i motywowani. Wierzę też, że mieli wysokie tzw. „PR” (public relation), czyli że byli wesoli, lubiani, czarujący, szeroko znani – inaczej NIE daje się bowiem wytlumaczyć np. faktu, że wszystkie ofiary nocami wpuszczały ich do swych domów, lub w zasięg ciosu, bez wszczynania alarmu. Definitywnie doskonale znali język polski – inaczej NIE byliby w stanie infiltrować polskich władz i gromadzić wymaganych informacji (inteligencji). Prawdopodobnie nosili też polskie nazwiska. Ponadto posądzam, że ich komórki były niewielkie – zapewne składało się na nie jedynie kilka dobrze się znających i zgranych ze sobą osób.

(ii) Precyzyjne przygotowywanie i planowanie co do najmniejszego szczegółu wszystkich swych podziemnych działań. Przykładowo, z góry mieli zaplanowane gdzie i jak podejdą przyszłą ofiarę, jak ma ona umrzeć i jakie wytłumaczenie dla jej śmierci będzie później upowszechniane.

(iii) Działanie wyłącznie bardzo ciemnymi nocami, w ukryciu i ciszy, oraz podejmowanie wszelkich niezbędnych zabezpieczeń aby NIE stworzyć ani pozostawić świadków. W rezultacie nikt nigdy NIE wiedział co faktycznie się stało, zaś jedyną wiedzę na dany temat dawało się czerpać ze śladów jakie starannie i celowo komponowali oraz pozostawiali po sobie, oraz z plotkowych wyjaśnień jakie usłużnie rozgłaszali.

(iv) Umiejętne nadawanie pozorów i śladów „naturalności” (tj. wypadku, przypadku, zbiegu okoliczności, samobójstwa, tragicznego pożaru, itp.) wszystkiemu co czynili. Praktycznie nigdy NIE słyszałem o przypadku, kiedy byłoby klarowne, iż był on czyimś celowym zgładzeniem przez kogoś mu wrogiego.

(v) Rozstawianie „czujek” przy ścieżkach jakie wiodły do miejsca działania i użycie sygnałów gwizdanych dla ostrzeżenia o zbliżaniu się intruza (potencjalnego świadka) do miejsca ich działania. W tamtych czasach braku małych radiostacji i telefonów komórkowych, na sygnały te składało się wygwidywanie na palcach kilku różnych informacji ostrzegawczych – np. gwizd „fiiii-wit” prawdopodobnie oznaczał „nadjeżdża samotny nastolatek na rowerze”.

(vi) Nigdy NIE podejmowanie likwidowania kogoś tylko dlatego, że dany ktoś należał do klasy ich przeciwników (np. że był Polakiem). Przykładowo, jako nastolatek ja notorycznie wchodziłem im w drogę – wcale NIE zdając sobie z tego sprawy. Gdyby więc postępowali jak inne partyzantki, wówczas mieli sporo okazji aby zgnieść mnie jak muchę. Jednak tego NIE uczynili – za co tylko mogę być im wdzięczny. Ich ofiarami zawsze były osoby, które uprzednio przeszły rygorystyczne sprawdzenie, czy ich usunięcie znacząco przyczyni się do sprawy dla jakiej istnieli i dla jakiej przeprowadzenia otrzymali rozkazy. Innymi słowy, uderzali rzadko, precyzyjnie i tylko tam gdzie wywoływało to największe szkody i najlepiej przysługiwalo się ich sprawie. W ten sposób zmniejszali też ryzyko pomyłek i wpadek.

(vii) Dla każdego z dokonanych przez siebie działań szybkie i szerokie rozprzestrzenianie z góry zaplanowanych „naturalnych” i precyzyjnych wyjaśnień co i jak się zdarzyło. Wyjaśnienia te zawsze też były dodatkowo potwierdzane specjalnie fabrykowanym w tym celu materiałem dowodowym pozostawianym na miejscu zdarzenia, np. sposobem w jaki układane były ciała ofiar, czy brakiem ran postrzałowych, rozcięć ciała, ani pchnięć nożem. Szybkie i szerokie upowszechnianie tych wyjaśnień powodowało, że pozornie żadne z ich działań NIE było okryte tajemnicą i niedomówieniami, a każdy jakoby miał okazję szybko usłyszeć informację (z reguły kłamliwą i z góry starannie zaplanowaną) co dokładnie i jak zaszło. (Oczywiście, gdyby informacja ta była dokładniej i fachowiej zbadana, wówczas zapewne by się okazało, że NIE mogłaby być już bardziej daleka od prawdy.) Niemal więc nikt NIE dociekał potem szczegółów, ponieważ sądził, że zna już „całą prawdę”.

(viii) Doskonałe wyposażenie we wszystko co było im potrzebne. Przykładowo, głównie właśnie potrzebą posiadania i przechowywania niezbędnego im sprzętu daje się wytłumaczyć, że „przejęli opiekę” nad podziemnymi tunelami średniowiecznego Milicza.

(ix) Infiltrowanie z sukcesem ówczesnych polskich władz. Tylko bowiem ową infiltracją można wytlumaczyć, że zamiast poszukiwać i zwalczać Werwolf, władze te faktycznie pomagały Werwolfowi (prawdopodobnie zupełnie NIE będąc świadome tego pomagania).

Powyższe klarownie ujawnia, jak bardzo swoją inteligencją, dyscypliną, precyzją, oraz dalekowzrocznością ich fizyczne działania różniły się od działań praktycznie wszystkich innych organizacji podziemnych o jakich można poczytać w podręcznikach historii. W porównaniu z nimi fizyczne działania innych podziemi i partyzantów daje się opisać słowami prymityw, amatorszczyzna i partactwo. Wszakże co i gdzie czynili partyzanci innych narodów, Niemcy zawsze natychmiast wiedzieli i w wielu przypadkach byli w stanie skutecznie temu przeciwdziałać. Działania te były bowiem hałaśliwe i w większości przypadków raczej bezmyślne – nic dziwnego że typowo powodowały one wyniszczenie większej liczby własnych ludzi niż sił przeciwnika. Tymczasem w tym co cicho i skrycie czynił Werwolf, niemal nikt nigdy się NIE połapał i do dzisiaj pozostaje to tajemnicą. Z powodu więc aż tak wysokiej efektywności ich fizycznego działania, stwarza ono teraz doskonały model dla przyszłego naśladowania – jeśli nadchodząca nowa epoka historyczna tzw. „neośredniowiecza” (opisywanego w punkcie #K1 mojej strony o nazwie „tapanui_pl.htm”) zmusi naszą kulturę do kolejnej obrony w celu przetrwania. Ja osobiście uważam, że w obliczu właśnie nadchodzących zagrożeń, wiedza o ich „modus operandi” jest aż tak cenna, że dla jej naukowego zbadania oraz zabezpieczenia przed zapomnieniem, warto jest podejmować nadal znaczne ryzyko pisania o niej w sposób zupełnie otwarty.

Powinienem tu też dodać, że jako naukowca walczącego o wszelkie możliwe prawdy i to bez względu na to czego one dotyczą, bardzo mnie wzburza, że dla zgarnięcia kilku historycznie nieliczących się już korzyści politycznych, ktoś tam wyszedł z pomysłem aby po 70 latach zacząć upowszechniać kłamliwą propagandę, że organizacja „Werwolfu” wogóle NIE istniała. Tymczasem na bazie obecnej znajomości działania tzw. „pola moralnego” opisywanego w punkcie #C4.2 strony „morals_pl.htm”, jest już klarownie wiadomym, że rozsiewanie owej propagandy o rzekomym nieistnieniu „Werwolfu” jest wysoce niemoralnym postępowaniem i to aż dla wielu odmiennych powodów. Wszakże np. jest ono kłamstwem, uniemożliwia zamknięcie wielu spraw i zagojenie wielu ran, powoduje utracenie przez ludzkość i przez oba konfrontujące się wówczas narody ogromu istotnej wiedzy i umiejętności, degraduje, wypacza i zaciemnia historycznie istotne wydarzenia, jest „unfair” zarówno dla samych żołnierzy Werwolfu jak i dla ich ofiar ponieważ spycha ich w niepamięć i traktuje jakby nigdy NIE istnieli, itd., itp. Jako naukowca badającego „pole moralne” i mechanizmy działania moralności, martwi mnie również, że zepchnięcie Werwolfu w nieistnienie pozbawi także ludzkość jednego z najklarowniejszych przykładów z rodzaju wskazywanego w punktach #B2 do #B2.3 strony „mozajski.htm”, które pomagają ludziom łatwiej zrozumieć jak „pole moralne” karze tych którzy wykazywali pasywność w sytuacji gdy intelekt grupowy do jakiego należeli postępował wysoce niemoralnie (np. niniejszy przykład ilustruje, jak niemoralność faszystowskich Niemiec, która z powodu pasywności większości Niemców początkowo mogła przyjąć formę zabijania przez Niemców członków innych narodowości, z upływem czasu zatoczyła duży krąg i po zakończeniu wojny obróciła się w zabijanie owych pasywnych Niemców przez samych Niemców) – po więcej wyjaśnień o naszej osobistej odpowiedzialności za niemoralności intelektu grupowego do którego należymy patrz też punkty #A2.8 i #E2 ze strony „totalizm_pl.htm”, zaś o karach za naszą pasywność patrz punkt #N2 ze strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm”. Wszakże już udowodnione działanie „pola moralnego” jest takie, że surowo ono nas karze za każde niemoralne postępowanie. Dlatego zamiast niemoralnego rozgłaszania nieistnienia organizacji Werwolfu, ja proponuję wprowadzenie moralnie poprawniejszego rozwiązania legalnego w postaci prawa i urzędu „przedawnienia, wybaczenia, pojednania i amnestii” – opisywanego jako „Problem #A3” w punkcie #C2 z mojej strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm”.

Tak się składa, że mechanizmy moralne nakładają na nas tzw. „obowiązek obrony” opisywany szerzej w podrozdziale #JD11.1 z tomu 7 mojej najnowszej monografii [1/5] – w tym obowiązek obrony przed wszelkimi formami niemoralności i przed nosicielami dowolnej z form niemoralności. Z kolei cykle historyczne często przyjmują raczej niespodziewany obrót – patrz punkt #K1 mojej strony o nazwie „tapanui_pl.htm”. Stąd radziłbym ci czytelniku, abyś spróbował zapamiętać to co o „modus operandi” Werwolfu zdołałem dotychczas dociec i opisać powyżej. Wszakże zawsze należy się uczyć na najlepszych przykładach – i to bez względu na to kto przykładów tych nam dostarczył, a jedynie potem udoskonalić owe przykłady o to co podpowiadają nasza obecna wiedza oraz najwyższy znany nam poziom moralności (tj. w tym przypadku uzupełnić o realizowanie moralnego „obowiązku obrony” z jednoczesnym przestrzeganiem wszelkich innych kryteriów moralnie-poprawnego działania). Nigdy przecież NIE wiadomo co przyszłość może jeszcze nam przynieść. Gdyby więc kiedyś tobie czytelniku przyszło podjąć osobistą obronę dla przetrwania twych bliskich i twej kultury, wówczas warto abyś pamiętał, że dla hałaśliwego aczkolwiek nieefektywnego podziemia istnieje też opisywana tu cicha, jednak precyzyjna, ogromnie efektywna oraz już udowodniona w działaniu alternatywa. Warto bowiem być świadomym, że typowe hałaśliwe podziemia, spektakularnie obwieszczające swoje przemarsze granatami i maszynówkami, jakich dumne opisy znajdujemy w podręcznikach historii i licznych filmach, faktycznie własnej stronie typowo wyrządzają znacznie więcej szkód niż zadają ich przeciwnikowi. Każde zaś działanie, które zamiast efektywnie wypełniać moralny „obowiązek obrony”, raczej niemoralnie przyczynia się do „samo-wyniszczania”, już z definicji jest niemoralne. Tymczasem ciche, skryte i inteligentne działania obronne – jakich efektywne metody staram się uchronić wyjaśnieniami niniejszego punktu przed obecnym zamierzonym spychaniem ich przez kogoś w niepamięć, daje się tak udoskonalać, planować i przeprowadzać, aby pod każdym względem wypełniały one wymogi pełnej moralnej poprawności. Zarówno więc dla krótkoterminowego, jak i dla długoterminowego działania „pola moralnego”, są one zdolne kwalifikować się jako efektywne i moralnie-poprawne realizowanie obowiązku obrony.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #E2 z mojej strony o nazwie „wszewilki.htm” (aktualizacja z dnia 1 września 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „wszewilki.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „wszewilki.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/wszewilki.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/wszewilki.htm
http://artefact.uhostall.com/wszewilki.htm
http://telekinesis.esy.es/wszewilki.htm
http://bobola.net78.net/wszewilki.htm
http://totalizm.com.pl/wszewilki.htm
http://soul.frihost.org/wszewilki.htm
http://tornado.fav.cc/wszewilki.htm
http://pajak.org.nz/wszewilki.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony „wszewilki.htm”, nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „mozajski.htm ” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/wszewilki.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/mozajski.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #262). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

P.S. Czasami coś uniemożliwia pierwszą próbę otwarcia tego bloga wyświetlając np. wiadomość „This webpage is not available”, lub wiadomość „No data received”. Jeśli więc blog ten NIE otworzy się przy pierwszym wywołaniu, natychmiast powtórz jego wywoływanie, a zapewne otworzy się za drugim lub kolejnym razem.

#261E: The most vital advice of totalizm: do NOT be fooled by the short-term consequences of „moral field” work, which seem to „reward immorality” and „persecute morality” (po polsku poniżej)

2015/08/07

Motto: „Are you NOT puzzled why lives of people are formed into one long chain of moral lessons, tests and exams? After all, continuous lessons, tests and exams may have only one goal – namely selecting a few best of the best, from a large crowd of already good ones.”

I cannot stop marvelling over the genius of pre-programmed by God the so-called „principle of contradiction between the short-term and long-term effects of the work of moral field” – discovered only by totalizm and briefly summarized in item #H2 of the web page named „totalizm.htm”, while accurately described, among others, in items #C4.2.1 and #C4.2 of the web page named „morals.htm” and illustrated in „Fig. #I1” from the web page named „pajak_for_mp_2014.htm”. This contradiction (reversal) of effects allows that in the short-term work of moral field for all impatient and blind people may appear that „immorality pays off”, but simultaneously that in the long-term work of moral field the justice is restored, because immoral acting people are severely punished, while morally acting people are handsomely rewarded. As a result, this reversal of short-term and long-term work of „moral field” allows God to quickly classify subsequent people and group intellects to the moral or immoral classes (after which classifying they can be treated as it is explained in item #C4.7 from the web page „morals.htm”), to check people’s readiness for accepting the moral lessons and for implementing these lessons in everyday lives, to test the intelligence and dedication of subsequent people, to check who is suited for the future coexistence with God, while who systematically breaks moral criteria and thus must be removed prematurely from this world according to the described in #A2.7 from the web page named „totalizm.htm” the „principle of the extinction of most immoral intellects”, etc., etc. That is precisely because of this reversal, when you do something morally correct, then rather be happy and treat it as a „good omen” if immediately (i.e. during the completion of given activities) you come across various obstacles and problems. However, begin to act very carefully and wisely (even to the point of abandoning a given activity) if everything goes for you „like a Swiss clockwork” and if all circumstances seem to help you in whatever you are doing as well as instantly reward you for what you are doing – means when the behaviour of moral field seem to indicate that you just carry out an immoral activity. The reasons for which I give you here this advice you may learn after the careful reading, among others, abovementioned items #C4.2.1 and #C4.2 from the web page named „morals.htm”, and also after reading the other totaliztic publications which illustrate examples and explain the operation of „moral field”, for example items #N1 as well as #B5 and #F3 from the web page named „solar.htm”, items #B4 and #C2 from the web page named „pajak_re_2017.htm”, item #I2 from the web page named „bitwa_o_milicz_uk.htm”, etc., etc. Here I explain only, that in a world ruled by all-powerful and all-seeing God, the „immoral acting” NEVER pays off, because all the apparent benefits that in the short-term work of moral field seems to bring the violation of moral criteria, are carefully invalidated in the long-term work of moral field, at the same time all the problems which a given immoral acting supposed to solve are escalated further – as excellent examples of just such invalidation of the apparent benefits of immoral acting and the escalation of problems that it supposed to solve, consider the consequences of immoral implementation of pesticides, antibiotics, and the theory of relativity described in item #J1 from my web page named „pajak_for_mp_2014.htm”. Thus, the only human acting which actually brings permanent benefits, is the acting that fulfils the criteria of morality (i.e. which is the pedantically moral acting) – for explanations see item #B4 of my web page named „pajak_re_2017.htm”.

Until now only a small handful of people bothered to learn about powerful tools that God has created to be able to precisely control literally every second of life of each person. These tools have only recently been discovered due to the use of different research methods of the new „totaliztic science” – while under the names „omniplan” and „reversible software time” are summarized, among others, in the introduction and in item #G4 of my web page named „dipolar_gravity.htm”, and are described in detail in items #C4 and #C4.1 from another my web page named „immortality.htm”. But even without the knowledge of these powerful tools of God, still those more perceptive individuals eventually notice, that the life of every human has too many regularities and similarities to be governed just by „pure coincidences” – as erroneously makes us to believe the present official science. After all, „pure coincidences” are NOT e.g. able to cause, that practically every person sustains roughly similar amount of happiness and successes as well as misfortunes and problems – and this irrespective of his/her wealth or power, that all events which affect us display attributes of moral lessons, or that the fate of each person is controlled by the level of passing moral exams. All this together further confirms the truth about which I am warning in the motto to this post – namely, that to morality is worth to devote our utmost attention, because the way it impacts our lives proves that it serves for the immensely important choosing of the very few best of the best from a sizeable group of already quite perfect. In turn where such a choice takes place, there is also a certainty, that later it is to serve for an equally important further consequences.

After learning the above categorical finding of „totalizm”, that „immorality never pays off”, and after learning the finding of the new „totaliztic science” that „immorality is one amongst the tools used to educate people and to examine their suitability for divine purposes”, in the reader probably arises the question „why in present times so many people deliberately close their eyes to the truth and choose the irrational belief that in life it is beneficial to behave immorally?” The answer to this question is equally complex as that proverbial „Gordian knot”. After all, in order to properly respond to it, we have to agree, among others, with what in details is explained in item #B1.1 from the web page named „antichrist.htm” – namely that God purposely so designs our life, that with the help of the consequences of work of the „principle of reversals” our life is upbringing us into „soldiers of God” hardened in overcoming every kind of difficulties, and that all events which affect us in life are designed in advance to serve as „moral lessons” honed in us lasting habits of morally correct behaviour, and to test (examine) the level at which we are already implementing the principles of morally correct conduct. However, I still will try to „cut” here through that „Gordian knot” to show the reader what it is composed of. Here are the most common upbringing activities and subsequent moral tests or exams, to which we are constantly subjected (although most of us do not have the slightest idea about their existence), supplemented by my brief explanation of „why” every one of them makes an impression as if it rewards immorality while punishes morally correct behaviour:

1. Test on respect for moral traditions. In my opinion the primary reason for increasingly common today erroneous belief that „immorality pays off”, is the testing of our respect for the morally-correct traditions. The reason for this test is that people who cannot bring themselves to respect the past and traditions which created them, cannot also bring themselves to respect anything else, including their own parents and God. In this test, for example the „toys” that our ancestors had to invent, because until recently they have NOT existed (e.g. computers, cell-phones, colour television, jet planes, cars, etc.) are used to amaze and to tell today’s generations of people, that due to the use of such „trinkets” these generations supposedly become „more superior” than generations of these ancestors who invented these „toys” – see descriptions of the generation of „Midases in reverse” from items #K5 and #K6 of the web page „tapanui.htm”. In turn, by being such supposedly „better” generations, they have the right to „trample with their boots” over the traditions of our ancestors, which traditions already have proven themselves working for thousands of years. So some people fooled by those „trinkets”, actually trample, among others, over the already established for a long time e.g. the Bible verses and folk wisdom stating that „immorality never pays off” – e.g. consider what percentage of people today takes notice of the true importance of the proverb „Though the mills of God grind slowly, yet they grind exceeding small”, or the Polish-language counterpart of it, stating that „God does not act rapidly, but acts justly” (in Polish: „Bóg nierychliwy ale sprawiedliwy”).

2. Test on believing today’s mass media, that advocate „quick successes” achieved at any cost, but remain silent about the long-term consequences of immoral actions. All our current mass media (including television) are so controlled, that they produce long programs on „how effortlessly get a quick success in life”, but that typically they are silent about disclosing to audiences „what happened in the long-term work of moral field with all those people who almost effortlessly achieved rapid success in life” (i.e. „what after the elapse of so-called. ‚time of karma return’ happened to these people, about whom moral field and moral mechanisms knew in advance that they belong to those ‚bad trees that are to yield only bad fruit’ ” – described in item #C4.7 from the web page named „morals.htm”, and hence whom the „moral field” in its short-term work „helped” to get a success in life).

3. The test on believing in claims of official science, which does NOT hide its atheism and openly avoids researching of the actual work of moral field and moral mechanisms – and thus which fulfils the Biblical definition of a „bad tree that is NOT going to yield good fruit” (for more details see item #C4.7 from the web page „morals.htm” and item #K1 from the web page named „tapanui.htm”). This test checks the people’s belief in false and constantly changed claims of present, official, monopolistic science, i.e. the belief persisting in spite that these people know that the present official science has been built on atheistic (i.e. false) foundations, that it refuses to undertake research on requirements of „true morality” (about requirements of „true morality” almost everyone knows, that these can originate only from God), and that as such, according to the Bible, the present official science is NOT able to give birth to any „good fruit”, but yields only „bad fruit” that will only harm those people who are greedy enough to eat it. In general terms, this test boils down to checking whom a given person is to believe, when he or she is forced to choose between whatever in a given matter indicate our senses, logic, empirical experience, evidence, etc., but what is officially denied by scientists who look at the world from armchairs and through thick windows of their „ivory towers” – as an excellent example of the necessity of making just such a choice, see descriptions from item #E2 of the web page named „cloud_ufo.htm”. For example, this test checks whether a given person is already deterred by the situation, that the present official and monopolistic science – which leads a highly prosperous and trouble-free life due to research-grants received from the power-hungry politicians and from the greedy industries (e.g. armaments), has NO courage to promote any morally-correct truth, e.g. the truth that „in the long-term work of moral mechanisms every war is always lost by an aggressor” – broadly explained, among others, in item #I2 from the web page „bitwa_o_milicz_uk.htm”, that this science constantly changes its official statements and the contents of its textbooks, that is growing the number of its findings and statements that appear to be mutually contradictory, that instead of promoting the progress, this science persecutes and holds down every new ideas that are incompatible with its atheistic doctrines – such as, for example, the theory of everything called the Concept of Dipolar Gravity, or the starship called the Magnocraft, etc., etc. From what I noticed, this exam on belief in the claims of present official science, especially commonly fail women – obviously the opinions of titled experts mean for them more than logic, evidence, and common sense. For example, it is sufficient that somewhere they read an interview with someone with numerous titles, that, for example, allegedly smoking reduces overweight, and immediately they throw themselves onto cigarettes, knowing that these are to kill not only them, but also their family members. Just it suffices that some prize-winning researcher of e.g. cranks recommends in TV to NOT discipline children, but rather keep convincing them like adults, and immediately they report to police if anyone tries to implement what the Bible commands about the disciplining of small brats. It is just enough that in an illustrated magazine they read that a celebrity wife of some rich doctor eats certain weeds, instead of meals, and immediately this weed becomes the only dish in dinners NOT only for themselves, but also for their husbands and families. It just suffices that on the Internet they read what some dictatorial government state regarding salt, and immediately they ignore thousands of years of natural regulation of the demand for salt by our senses of taste and thirst, and force the whole family to eat everything without salt (see #D2 on the web page named „healing.htm”). Etc., etc.

4. The tests on noticing distortions of virtually all religious institutions. About testing of our level of noticing the deviations of practically all religious institutions in today’s world one could write whole volumes (e.g. see item #A2.7 from the web page named „totalizm.htm”). But if we try to summarize these tests in a few sentences, they boil down, among others, to examining: (1) our noticing and remedying of the increasingly deeper departure of religions from doing what God commands them to do in holy books, but instead implementation of whatever imperfect human leaders of these religions tell others that they ought to do, (2) noticing and correcting the disappearance of teaching morality by religions, (3) noticing the avoidance of religions to research scientifically God’s methods of work which are commonly used in the present everyday life, (4) remedying the negligence of religions in the empirical checking and confirming of every religious truth (in turn truths, which were NOT subjected to rigorous checking and confirming that later can be verified and approved by practically every interested person, cannot change their status from „belief” into „certainty”), (5) stopping the politicization of religions – that is, stopping the caring of religions mainly about the power over people and about the political influence and income, instead about the service for God. Etc., etc.

5. The tests on knowledge of the work of moral field and moral mechanisms. For example, each one of us is repetitively taught and then examined whether he/she is already aware of the fact, that in the short-term work of moral field and moral mechanisms these tools of God only give an impression that „immorality pays off”, while the actual punishment for immorality comes only in the long-term work of moral field and moral mechanisms – as it is summarised in item #H2 from the web page named „totalizm.htm”, while in detail it is explained in item #C4.2 of the web page „morals.htm”.

6. The test on the enthusiasm for persecuting and on hostility directed at everything that is moral – e.g. on every truth, on the „philosophy of totalizm”, on the new „totaliztic science”, etc. In this moral exam, people with immoral tendencies are „provoked” to attack and to suppress everything that is morally correct – e.g. every truth. It is from this test that originate, for example, such phenomena as the „curse of inventors”, or as the vicious suppression with which the „philosophy of totalizm” and the new „totaliztic science” are troubled by various immoral forces – for examples of some forms of such suppression, see item #B5 from my web page named „tapanui.htm”, or items #J1 and #P5.1 from my web page named „quake.htm”. As another example of such suppression I should also disclose here that, for example, whenever in my professional life of an university professor I met up with the announcement of a university position in philosophical sciences focused on research and development of new philosophy, I always applied for this position – justifying my application by the need to further develop the already widely known in the world my philosophy of totalizm devoted to the „true morality”. But in spite that I made hundreds of applications for such positions, and in spite that already then the achievements of totalizm exceeded everything that other philosophers have developed so far in the area of our learning the principles of moral mechanisms, NOT even a single of my applications was ever successful. Today’s official science clearly does NOT want to have anything to do with academics who study and popularize the truth about the work of „true morality”. (Note here, how extremely difficult it is to research and to popularize the knowledge about the true work of mechanisms of morality, if one is constantly expelled from the job, and if the bulk of one’s energy must be spend on earning the bread and on keeping alive by lecturing e.g. the Software Engineering that is avoided by other professors and has little to do with what one is actually researching, and also if one is surrounded by a collection of hostile people who shout insults and continually put down of what one has already managed to accomplish.)

7. The test on such programming of the current systems of governance (including virtually all of today’s democracies), which causes almost exclusively immoral actions of governments. It is this test that causes, that if someone matches today’s decisions of governments to moral criteria – which matching, among others, sometimes I do and which also should periodically be done by every other citizen familiar with work of „actual morality”, then it turns out that practically almost everything that today’s governments make or decide, breaks various criteria of morality, and thus in the long-term work of moral field all the benefits that initially stemmed from it must be cancelled as the punishment, while the problems that these measures or laws were to solve must be escalated as the punishment. As excellent examples of today’s breaking of moral criteria consider the presently existing „privacy laws” – that help to hide from people the committed immoralities and hamper learning about the actual work of moral field and moral mechanisms, or consider the introduced almost everywhere GST (also known as VAT), which works like sand thrown in the gears of working machine, and which is ruining economically the country that recklessly has introduced it – for details see items #T1 to #T5 from my web page named „humanity.htm”. More information on the subject of contradictive to moral criteria activities of governments can be found, among others, in items #J1 and #I1 from my web page named „pajak_for_mp_2014.htm”, and items #B1 to #B8 from my web page named „pajak_re_2017.htm”.

Of course, there is incomparably more moral lessons, tests and examinations similar to those listed above. Here I indicated just a few most common examples.

I was always intrigued by the thoughtlessness of people who play the „armchair philosophers”, and with a loud voice full of admiration for the shrewdness of their own mind deliver in public opinions such as „we cannot believe in the existence of God, when we see the enormity of suffering, trouble and struggles of men, when we see little kids dying from some painful illness, as well as when we see microbes, mosquitoes, tapeworms, venomous snakes, crocodiles …” Hearing this kinds of opinions I want to ask: „if you were god, would you create the world without pain, struggles, challenges, lessons, exams, work, deadly organisms, etc., which would be filled only with pleasures, self-supplying refrigerators and cups to which the supply of tasty wines and drinks would never have ended?” And if YES, then what you would do with those billions of immortal people that are used exclusively to pleasure and that cannot themselves do anything other than emptying their self-supplying refrigerators and cups? Yet you could not kill them, because death is also unpleasant. You could not order them to do anything, because the work is, after all, the effort, challenge, exam and the requirement to acquire skills – that is also a whole series of unpleasantness. (I am NOT going here to philosophize that even pleasure, in which one is forced to live for eternity, with time has become an unpleasant chore.) For many years in different places of my publications I am explaining to this type of „armchair philosophers”, that a world devoid of pain, unpleasantness, threats, fears, struggle, demands, laws, homework, exams, challenges, responsibilities, work, etc., would be an useless form of nightmare and hell – just only an extremely inexperienced creator would agree to create and maintain it for longer than a short initial period of the childhood and learning of first humans. In addition, all-righteous God, like ours, even in the world having all of these unpleasant „attractions”, can so choose who has to meet which kind of unpleasantness, that nothing unpleasant affects people who previously did NOT deserve it. Examples of publications explaining and documenting these facts, may be: item #A3 from my web page named „god_proof.htm”, item #G1 from my web page named „will.htm”, item #D3 from my web page named „god_exists.htm”, and items #D1 to #D6 from my web page named „newzealand_visit.htm” that summarize the role of „paradise”. However, seeing the universality of such a misunderstanding of the constructive, motivating and balancing role that for people fulfils the pain, death, fear, responsibilities, lessons, exams, work, challenges, etc., I suspect that one day I should write and allow to read, a full article similar to this post, which would explain to this type of „armchair philosophers” what a useless nightmare and hell would be the creation and maintaining of a world filled up only with pleasures – after which writing, in this place I should place a link to such an article.

Although what I have described in this post is only an advice from totalizm, NOT e.g. the law or an explanation, still it reveals that in view of the increasingly widespread „failing” of moral tests and examinations by people, on one hand we should sympathize with those people, what systematically fail these trials. (After all, NOT without the reason a wise proverb states that „everyone receives in life what he or she previously has earned”.) On the other hand, we should treat as a kind of miracle and the reason to wonder, that in today’s world there is still existing this handful of exceptionally special people, who in spite of everything, know, openly insist and keep proving to everyone, that for certain „immorality does not pay off”. (In item #I1 from my web page named „quake.htm” these exceptional individuals are described under the Biblical name of „righteous”.) As it can be seen, „the philosophy of totalizm” and born from it the new „totaliztic science” are now having the increasingly difficult task ahead – i.e. to re-disclose to typical people today, what is NOT revealed to them neither by present religions, by present official science and education, by present governments, nor by famous people providing role-models, i.e. to re-disclose what a huge mistake people make due to their short-sighted belief that „immorality pays off”, as well as people make due to the behaviour resulting from the belief that supposedly „morally correct behaviour totally does not count in life.”

* * *

The above post is an adaptation of item #A1.1 from my web page (in the English language) named „totalizm.htm” (updated on 7 August 2015, or later). Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „totalizm.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/totalizm.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/totalizm.htm
http://artefact.uhostall.com/totalizm.htm
http://telekinesis.esy.es/totalizm.htm
http://bobola.net78.net/totalizm.htm
http://totalizm.com.pl/totalizm.htm
http://soul.frihost.org/totalizm.htm
http://tornado.fav.cc/totalizm.htm
http://pajak.org.nz/totalizm.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages – including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „totalizm.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „morals.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/totalizm.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/morals.htm .

The above manner (*) for viewing the totaliztic web page that is sought by the reader, is especially useful, because the majority of my web pages is published on „free hosting addresses” – some amongst which have this habit that typically they delete my web pages just after one year. Thus, if the reader wishes to find any such my web page to which I refer in my older posts from this blog, and therefore which page in the meantime was deleted from free hosting addresses, then it is enough to visit the newest post on this blog – under which I am providing the list of most recent and thus currently the most valid addresses that contain all my web pages. Then in any amongst these most current addresses the reader can find the web page which he or she is seeking, just by using its name for modifying that address accordingly to the method (*) described above (which method allows to run any totaliztic web page chosen by the reader).

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #261E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pajak