Archive for Wrzesień 2015

#263: Dlaczego aktywność życiowa jest moralna zaś pasywność niemoralna – wyjaśnione na przykładzie jak aktywnie i moralnie poprawnie przygotowywać się na przyjście tego co już daje się przewidzieć, że przyszłość może nam to przynieść

2015/09/20

Motto: „Jak prawdziwy strażak, zawsze bądź przygotowany” (typowe motto zegarów słonecznych z parków Nowej Zelandii)

Ci z czytelników, którzy podróżowali po Nowej Zelandii, zapewne odnotowali jej unikalność. Przykładowo, na przekór iż w miasteczkach owego jeszcze do niedawna bardzo bogatego kraju zwykle brakuje tego co dla większości miast Europy jest najbardziej typowe, np. rynku czy ratusza, w praktycznie każdym miasteczku owego kraju w oczy rzuca się kilka innych powtarzalnych elementów charakterystycznych dla Nowej Zelandii. I tak znaczna proporcja miasteczek NZ gdzieś przy drodze wjazdowej do nich ma ogromną rzeźbę tego z czego dane miasteczko słynie, np. w Cromwell gigantyczną rzeźbę lokalnie rosnących owoców, w Gore rzeźbę gigantycznego pstrąga, w Rakaia rzeźbę gigantycznego salmona, w Te Kuiti gigantyczną owcę i strzyżącą ją osobę, itd., itp. (Jako intrygującą ciekawostkę powinienem tu nadmienić, że miasteczko Avondale, które równocześnie jest południowo-zachodnim przedmieściem Auckland, ozdabia gigantyczny Pająk – patrz https://www.google.co.nz/?#q=avondale+spider+statue . Niestety, wcale go tam NIE wystawiono aby nim zadeklarować lub się pochwalić, że mieszkańcy tego miasteczka uznają i praktykują moralny dorobek dra Pająk – uwagę którego zwróciła kiedyś na owo miasteczko niezwykła reinkarnacja, wygląd i mądrość koleżanki z pracy mającej dom właśnie niedaleko od owej rzeźby.) Z kolei w samym niemal każdym miasteczku NZ standardowo znajduje się miejscowe muzeum, pomnik z listami nazwisk jego mieszkańców poległych w wojnach z dalekich krajów, a także park z dużym centralnym trawnikiem przy którym obowiązkowo stoi rotunda na orkiestrę i zegar słoneczny. Mnie zawsze fascynowały owe zegary słoneczne. Wszakże niezależnie od wskazywania czasu, zgodnie z doskonałą angielską tradycją każdy z nich posiada wyryte na sobie jakieś „motto” wyrażające istotną mądrość życiową. Mi najbardziej utkwiło w pamięci motto z przy-katedrowego parku w Invercargill, stwierdzające „like a true fireman, always be ready” – którego tłumaczenie na polski przytoczyłem w motto do niniejszego punktu. W doskonały sposób wyraża ono bowiem zasadę aktywnego przygotowywania się do tego co daje się przewidzieć, że może to nadejść. To ową zasadę sumiennie praktykowałem w całym życiu zarówno ja sam, jak i praktykowali ją moi rodzice. To też właśnie aktywne przygotowywanie się zgodne z mądrością owego motto, powodowało, że na przekór iż moja rodzina była jedną z najbiedniejszych w powojennych Wszewilkach, ciągle zawsze mieliśmy co jeść i nigdy NIE cierpieliśmy z powodu nadmiernego zimna. To także z powodu systematycznego czynienia tego co owo motto nakazuje, na przekór iż w swym zawodowym życiu powtarzalnie traciłem pracę, pod najróżniejszymi wymówkami odmawiano mi zasiłku dla bezrobotnych, oraz zmuszany byłem wędrować „za chlebem” po wielu krajach świata, też zawsze miałem co jeść i narazie nigdy NIE musiałem mieszkać pod mostem ani prosić kogoś o talerz gorącej zupy. Prawdopodobnie też dzięki nawykowi postępowania zgodnego z owym motto, że z upływem czasu opracowalem swoją filozofię totalizmu oraz teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Te zaś z kolei ujawniły mi potem, że przygotowywanie się i wykazywanie aktywnego nastawienia do życia jest nam nakazywane kanonami tzw. „faktycznej moralności”, a jednocześnie że wszelkie formy pasywności i biernego nastawienia do życia są wysoce niemoralne.

Życiowa pasywność okazuje się być wysoce szkodliwą i paskudną formą niemoralnej przywary ludzkiej. Wszakże w dzisiejszych czasach jest ona powszechna. Niemal już każdy dziś jakoś jej ulega, np. tracąc cenny czas swego życia na oglądanie w telewizji tanich programów „wychodkowej jakości” – zamiast na podejmowanie użytecznych dla kogoś działań prawdziwego życia. Ponadto ta przywara jest zaraźliwa i sam jej przykład udziela się innym. Rozprzestrzenia się ona też jak rak na coraz to większy obszar naszego życia. Z kolei jej wyeliminowanie jest równie trudne jak pozbycie się nałogu. Nie bez powodu, w modlitwie „spowiedź powszechna” („confiteor”) z każdej mszy katolickiej, to bezpośrednio do pasywności referujemy w słowach „… zgrzeszyłem … tym co uczyniłem i czego uczynić zaniedbałem …”

Istnieje aż cały szereg powodów (i wynikających z nich wyjaśnień) dla których pasywność jest wysoce niemoralną przywarą ludzką. Aby jednak nadmiernie się NIE rozpisywać, tutaj streszczę czytelnikowi skrótowo jedynie „energetyczne wyjaśnienie” dla powodów niemoralności pasywnego zachowania. Pozostałe z tych powodów też wynikają z zasad działania mechanizmów „faktycznej moralności”, opisywanych dokładniej filozofią totalizmu. Ponadto, są one ściśle powiązane ze sobą tzw. „zasadą jednomyślności” opisywaną m.in. w punkcie #D5 strony o nazwie „morals_pl.htm”. Owo „energetyczne wyjaśnienie” dlaczego pasywność jest niemoralna, wynika z ustalenia nowej „nauki totaliztycznej”, że dokonanie dowolnej moralnie poprawnej działalności zwiększa w nas zasób szczególnego rodzaju energii zwanej „energią moralną”. Energia ta jest nam absolutnie niezbędna do życia – totalizm porównuje jej działanie do „tlenu dla duszy”. Wszakże wszystkie nasze funkcje życiowe są nią napędzane – po przykłady patrz punkty #D1 do #D11 na stronie o nazwie „totalizm_pl.htm”. Stąd podczas codziennego życia nieustannie zużywamy i rozpraszamy ową energię moralną. Jeśli więc NIE nadążamy z jej generowaniem co najmniej w tempie równym szybkości z jaką ją tracimy, wówczas jej zasób w naszym przeciw-ciele ulegnie całkowitemu wyczerpaniu i musimy umrzeć z powodu „uduszenia moralnego”. Ponieważ zaś energia ta jest generowana jedynie kiedy jesteśmy aktywni, zaś życiowa pasywność powoduje jedynie szybsze zużywanie i rozpraszanie energii moralnej, pasywność ta jest dla nas wysoce niszcząca, a stąd i niemoralna. W drastycznych przypadkach przywara ta wiedzie wszakże wprost do przedwczesnej śmierci. Empirycznym potwierdzeniem, że pasywność życiowa właśnie powoduje szybki spadek poziomu naszej energii moralnej jest „depresja psychiczna” w jakiej niemal chronicznie trwają wszystkie osoby życiowo nadmiernie pasywne. Bezpośrednią bowiem przyczyną depresji jest właśnie spadek poziomu energii moralnej do niemal zerowaj wartości – po szczegóły patrz punkt #C6 na stronie „nirvana_pl.htm”. (Niestety, nawet obecnie – tj. w drugiej polowie 2015 roku, po ponad ćwierć wieku wyjaśniania przez filozofię totalizmu, że przyczyną każdej depresji psychicznej jest niedobór energii moralnej, oficjalna nauka ziemska nadal odmawia uznania i wykorzystania znajomości tej przyczyny do szybkiego leczenia ludzi popadniętych w depresję – co na całej Ziemi każdego roku powoduje zwiększenie o kilka milionów liczby ludzkich śmierci spowodowanych „zaduszeniem moralnym”.)

Wysoce niemoralnej pasywności NIE daje się zamienić na moralną aktywność życiową podjęciem jednej decyzji w rodzaju „od dzisiaj staję się aktywnym”. Wszakże jakaś forma pasywności jest wrośnięta w nawyki praktycznie każdego naszego zachowania. Dlatego eliminowanie z siebie pasywności trzeba dokonywać „małymi krokami”, na początek eliminując tę przywarę z jednego fragmentu swego życia, np. najlepiej z tego który dla naszej płci tradycyjnie pozostaje najbardziej reprezentacyjnym naszym zadaniem życiowym – dla mężczyzn typowo jest to zarzucenie części swego pasywnego oglądania telewizji w celu podjęcia „aktywnego udoskonalania i napraw wszystkiego w obrębie naszego mieszkania, domu, ogrodu, lub gospodarstwa” (np. patrz moja strona „solar_pl.htm”). Po nabyciu zaś nawyku oglądania w telewizji jedynie najbardziej wartościowych programów, a w wygospodarowanym w ten sposób czasie podjęcia napraw i udoskonalania wszystkiego wokół siebie, można będzie stopniowo rozszerzać swoją aktywność też na inne obszary życia.

Oczywiście, jak każda forma niemoralności, także pasywność życiowa jest surowo karana przez Boga – zgodnie z długoterminowym działaniem „pola moralnego” opisywanym w punktach #C4.2 i #C4.2.1 mojej strony „morals_pl.htm”. Jak zaś wszystko co Bóg czyni, także owo karanie jest dokonywane w sposób najbardziej uczący dla ludzi. Stąd każda otrzymana przez kogoś kara zawsze wykazuje obecność całego szeregu cech, jakie edukują i formują pomost pomiędzy ową karą a niemoralnością jaka ją sprowadziła. Przykładowo, (1) kara za niemoralność zawsze ma charakter „samoregulujący się” jaki w sporej proporcji przypadków po jej przeanalizowaniu daje się zidentyfikować przez ludzi. („Samoregulujący się” charakter wszelkich kar Boga opisywany jest szerzej w punktach #B2.3, #B3 i #B3.1 strony „mozajski.htm”.) Wykazuje ona też (2) związek przyczynowo-skutkowy z niemoralnością jaka ją sprowadza. Ponadto, (3) karanie za niemoralność zawsze polega na zostaniu osobiście uderzonym zgodnie z „Prawem Bumerangu” jednym z następstw jakie są generowane przez sprowadzające tę karę niemoralne postępowanie. (Odnotuj, że następstwem generowanym przez naszą niemoralną pasywność, jest pogłębianie pasywności poprzez indukowanie jej u innych ludzi oraz pozwalanie aby też zaindukowała ona coraz inne formy pasywnych zachowań. Stąd główną karą za pasywność, jakiej przykłady opiszę dokładniej już w następnym paragrafie, a także w punktach #B2 do #B2.3 w/w strony o nazwie „mozajski.htm”, jest narzucenie danej osobie lub intelektowi grupowemu jakiejś formy „przymusowej pasywności”.)

W poprzednim paragrafie wyjaśniłem, że główną i typową karą za chroniczne (powtarzalne) uprawianie przez kogoś „ochotniczej pasywności”, jest nasłanie na tą osobę lub na dany intelekt grupowy jakiejś formy „przymusowej pasywności”, mające miejsce po upływie tzw. „czasu zwrotu”. Narazie bowiem we wszystkich przypadkach karania powtarzalnej (seryjnej) pasywności jakie dotychczas odnotowałem i przeanalizowałem, karą było właśnie zostanie dotkniętym jakąś formą „przymusowej pasywności”. Oto najbardziej reprezentacyjne przykłady takiego karania z jakimi już się zetknąłem. (1) Od kilkudziesięciu już lat osobiście znam wysoce dawniej pasywną osobę, która zaraz po przejściu na emeryturę zachorowała na „Autoimmune Disease” (tj. na chorobę autoimmunologiczną). Z powodu tej choroby obecnie musi ona być pasywna NIE tylko z nawyku, ale także i z przymusu – utraciła bowiem zdolność aby bez pomocy móc się poruszać albo dokonywać jakichś działań. Na przekór też, że osoba ta czyni obecnie wszystko co w mocy zarówno jej samej jak i dzisiejszej medycyny, aby odzyskać choćby cząstkę swych dawnych zdolności do działania, wszelkie jej wysiłki pozostają daremne. (2) Dobrze znam przypadek polityka wysokiej rangi, w którego mocy było zapobiegnięcie uchwaleniu przez rząd w jakim był ważną osobistością, wysoce niemoralnego prawa, które pozwala aby zamykać ludzi w więzieniu na długi czas, bez udowodnienia iż faktycznie są czegoś winni. Prawo to spowodowało cierpienia wielu ludzi. Jak też czytelnik może sam to sobie zgadnąć, polityk ten potem wylądował w więzieniu na mocy właśnie tego prawa. Po zasmakowaniu owej „przymusowej pasywności”, włożył wszystko co było w jego mocy aby wydostać się z więzienia. Przykładowo, wydał fortunę na adwokatów, jego zagraniczni sprzymierzeńcy naciskali i apelowali aby go uwolnić, a nawet jego polityczni zwolennicy organizowali szereg demonstracji i publicznych protestów. Wszystko to jednak na darmo. Nadal siedział w więzieniu wiele lat później kiedy kończyłem pisanie tego punktu. Nic też NIE wskazywało na to, że kiedykolwiek wyjdzie z więzienia nadal żywy. (3) Znam i obserwuję kraj, w którym mieszkańcy (traktowani jako intelekt grupowy) są bardzo pasywni. Korzystając z tej pasywności, kolejne rządy owego kraju nawprowadzały tam tyle praw ograniczających demokratyczne swobody jego obywateli oraz ich wpływy na decyzje rządów, że obecnie nawet gdyby obywatele ci zechcieli, ciągle NIE będą już w stanie doprowadzić do jakiejkolwiek zmiany lub reformy. Dzisiaj przywódcy owego kraju mogą więc bez-oporowo czynić co tylko zechcą. Stąd jedyne co jego mieszkańcom pozostaje, to trwać w owej obecnie już „przymusowej pasywności”. Tak jednak się składa, że owa jego „przymusowa pasywność” staje się powodem coraz szybszej degeneracji całego systemu politycznego, ekonomicznego i społecznego owego kraju. Ponieważ zaś degeneracji tej NIE można już zatrzymać z powodu stanu „przymusowej pasywności”, z góry już wiadomo, że kiedyś musi się ona zakończyć rozruchami społecznymi – czyli „śmiercią” obecnej formy tego intelektu grupowego z jego dotychczasowo-istniejącym systemem polityczno-ekonomiczno-społecznym, oraz „narodzeniem się” w jego miejsce zupełnie nowego intelektu grupowego o nowym takim systemie. Skoro jednak w obecnej epoce „neo-średniowiecza” (tj. epoce opisywanej w punkcie #K1 strony „tapanui_pl.htm”), podobnie jak w oryginalnym średniowieczu, każda spowodowana rozruchami zmiana polityczna prowadzi dzisiaj do wprowadzenia jakiejś formy autokratycznych lub despotycznych rządów „zamordyzmu”, z góry już wiadomo, że w owym kraju po nadejsciu rozruchów demokracja upadnie, zaś po krótkim okresie chaosu jaki po niej nastąpi, władzę nad krajem przejmie jakaś pojedyńcza osoba – zaczynając w ten sposób okres kultu jednostki oraz nową dynastię rządzących. Te zaś z czasem siłą i przymusem narzucą aktywność mieszkańcom owego kraju – potwierdzając w ten sposób moje ustalenie opisywane w punktach #B2.3 i #B3 strony o nazwie „mozajski.htm”, że wszelkie „kary” wymierzane przez Boga zawsze mają charakter „samoregulujący się” (tj. „samonaprawiający się”).

Analizy powyższych kar zesyłanych przez Boga za pasywność życiową, które dokonywałem w ramach swych badań dla przygotowania niniejszego wpisu, zwróciły moją uwagę na wysoce dla mnie szokujące ustalenie, które dotychczas przeaczałem w swych badaniach, oraz na które uprzednio nikt inny też NIE zwrócił jeszcze uwagi. Aby się dodatkowo upewnić co do poprawności tego szokującego ustalenia, w punktach #B2.1 i #B2.2 strony internetowej „mozajski.htm” pozestawiałem razem wszystkie przypadki kar boskich jakie dotychczas badałem naukowo i jakich opisy zawarte są w moich publikacjach, poczym także i tamte przypadki przeanalizowałem czy wykazują one poprawność tego samego ustalenia. Okazało się, że TAK – stąd ustalenie to mogę teraz przytoczyć tu w formie niemal już naukowo potwierdzonej jego definicji. Oto ona: kiedy Bóg wymierza karę za pasmo spokrewnionych ze sobą niemoralności jakiegoś intelektu, składową tej kary jest nieodwracalne pozbawienie owego intelektu tej korzyści, dla której uzyskania ów intelekt popełnił owo pasmo niemoralności. Wyjaśnię teraz innymi słowami co definicja ta stwierdza. Otóż w każdej boskiej karze za niemoralność, którą popełnił jakiś intelekt, daje się wyróżnić aż cały szereg składowych, przykładowo: (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owa niemoralność została popełniona, (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, (3) uwypuklenie elementów nauczających wbudowanych w daną karę, itd., itp. (Owe elementy nauczające zwykle działają na „zasadzie odwrotności” szczegółowo opisywanej w punkcie #B1.1 strony „antichrist_pl.htm”, zaś skrótowo podsumowanej też w punkcie #A1.1 strony „totalizm_pl.htm”. Typowo ilustrują one wymownie szkodliwość popełnianej niemoralności, a w ten sposób moralnie edukują zarówno intelekt który popełnił daną niemoralność, jak i inne intelekty świadome losów popełniającego.) Większość tych składowych kary ma odwracalny charakter – przykładowo (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, można potem zredukować lub nawet kompletnie wyeliminować poprzez dokonanie szeregu poprawnych moralnie działań naprawiających te problemy. Jednak pierwsza składowa owej kary, tj. (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owo pasmo spokrewnionych niemoralności zostało popełnione, NIE daje się już odwrócić. Znaczy intelekt, który tym wyeliminowaniem korzyści został ukarany, NIE odzyska owych korzyści już do końca swego dalszego życia. (Odnotuj tutaj, że koniec życia u intelektów grupowych może wyglądać nieco inaczej niż u intelektów indywidualnych – np. śmierć komunistycznej Polski miała miejsce z chwilą narodzenia się obecnej III RP.) Czyli od momentu otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, dany intelekt NIE będzie mógł już skorzystać z tego, dla uzyskania czego popełnił owo pasmo niemoralności. (Gdyby uniemożliwienie tego skorzystania wymagało np. aby ktoś przedwcześnie umarł, wówczas ów ktoś faktycznie umrze.) Jeśli więc przykładowo bankier czy jakiś polityk popełni pasmo oszustw czy innych niemoralności aby się wzbogacić i żyć potem w luksusie, wówczas od chwili otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, NIE będzie on mógł korzystać ze swego bogactwa i z owych luksusów (np. ponieważ wyląduje w więzieniu, albo ktoś go „oskubie” z oszukańczego bogactwa, albo też ponieważ trwale zachoruje czy nawet przedwcześnie umrze). Jeśli zaś matka (lub rodzic) popełni pasmo niemoralności ponieważ wierzy, że zintensyfikuje to miłość do niej i wdzięczność jej dziecka, a stąd na stare lata będzie miała z niego większą pociechę, wówczas od chwili nadejścia kary, aż do swej śmierci, faktycznie NIE będzie miała żadnej pociechy z tego dziecka. Itd. itp. Dodatkowe opisy nieodwracalności owej składowej boskiej kary zawiera też podpunkt #B2.3 z mojej strony internetowej „mozajski.htm”.

Powyższe moje ustalenie, że karze wyeliminowania korzyści za seryjnie popełnione niemoralności Bóg nadaje cechę nieodwracalnosci, wyjaśnia filozoficzną zagadkę, którą opisuję dokładniej w „części #T” swej strony „solar_pl.htm”. Mianowicie wyjaśnia zagadkę jak to stało się możliwym, że w dniu 11 września 2001 roku cała nasza obecna cywilizacja przekroczyła „punkt braku powrotu” w swoich wysiłkach popełnienia samobójstwa, a stąd że począwszy od owego dnia zagłada obecnej ludzkości, opisywana przepowiednią z punktów #H1 do #H3 strony „przepowiednie.htm”, jest już nieuchronna i pozostaje tylko kwestią czasu. Chodzi bowiem o to, że zgodnie z filozofią dzisiejszej oficjalnej nauki (odnoszącą się jednak tylko do świata pozbawionego Boga), taki „punkt braku powrotu” NIE powinien istnieć w życiu intelektów zbiorowych. Wszakże przykładowo, gdyby jakiś intelekt zbiorowy (np. cała nasza cywilizacja), powiedzmy skonsumował wszelkie swoje zasoby energii (lub finanse), wówczas w świecie pozbawionym Boga intelekt ten ciągle może odkryć nowe źródło energii (lub finansowania), jakie otworzy dla niego możliwość dalszego przedłużania swego życia. Wysoce dla nas niebezpieczny błąd owej możliwości, jaką skrycie implikuje (choć otwarcie jej NIE obwieszcza) filozofia naszej oficjalnej nauki, polega jednak na zakładaniu, iż ludzkość żyje w świecie pozbawionym Boga. Tymczasem faktycznie my żyjemy w świecie rządzonym żelazną ręką przez wszystko-wiedzącego Boga. Zaś dla nadrzędnego dobra nasz Bóg z żelazną konsekwencją realizuje zasadę, że za niemoralności popełniane seryjnie wszystkie intelekty – w tym także wszystkie intelekty zbiorowe, są karane nieodwracalnym odebraniem im korzyści wynikających z tych niemoralności. Tak zaś się składa, że nasza cywilizacja jako całość popełniła wiele odmiennych seryjnych niemoralności i już zaczęła otrzymywać za nie owe nieodracalne kary. Liczby zaś owych nieodracalnych kar oraz ich zakres działania, są już aż tak rozległe, że począwszy od 11 września 2001 roku nasza cała obecna cywilizacja utraciła zdolność do przeżycia tego co nadchodzi i co stopniowo się nasila, a stąd jako całość musi już umrzeć. Faktycznie więc w dniu 11 września 2001 roku nasza obecna cywilizacja przekroczyła w swych wysiłkach popełnienia samobójstwa ów „punkt braku powrotu” – jaki opisuję szerzej w w/w „części #T” swej strony „solar_pl.htm”, a stąd nadejście jej śmierci stało się już nieodwracalne.

Nabyty w młodości nawyk aktywnego przygotowywania się do tego, co logika lub doświadczenie nam podpowiada, że to nadchodzi, lub że może to nadejść, ja oczywiście praktykuję aż do dzisiaj. To m.in. z jego powodu dla swego mieszkania dobudowałem niezależne od sieci zasilanie w słoneczną elektryczność – opisane na stronie „solar_pl.htm”. To też z tego powodu, nasz przymieszkaniowy ogródek o wymiarach 12×6 metrów, który w chwili nabycia w 2012 roku przypominał porośnięte krzakami nieużytki pokazane na zdjęciu „Fig. #4” ze strony „p_c.htm”, stopniowo zamieniam teraz w rodzaj miniaturowego „ogródka marzeń” częściowo uwidocznionego na zdjęciach #G1 i #N1c ze strony „solar_pl.htm” – w którym wykrawężnikowane trawniki poobsadzane są naokoło pasmem kwiatów i drzewek owocowych, w którym po wszystkich płotach wspinają się owocujące winorośla najróżniejszych gatunków, a także który posiada własną kompostownię, miniaturową pergolę oraz liczne siedzenia dla letniego odpoczynku, zaś który nocami około świąt Bożego Narodzenia porozwieszane po nim słoneczne światła choinkowe zamieniają w rodzaj pulsującego kolorami i zapierającego dech swym pięknem wodospadu ogni, świateł i kolorów. To też z powodu owego nawyku przygotowywania się do tego co może nadejść, z góry zadbałem o przygotowanie ulotki pokazanej poniżej na „Rys. #N5” – na przekór iż każda z nowych flag dla NZ, jakie zaprojektowaliśmy i opisaliśmy w punktach #N1.1 do #N1.3 strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, statystycznie ma szansę mniejszą niż 0.01 % (czyli niemal zerową) aby dostąpić zaszczytu zwrócenia na siebie uwagi komisji kwalifikującej i zostania włączoną do grupy owych 4 flag, które w marcu 2016 roku w publicznym referendum mają być wystawione do wyboru przez mieszkanców całej NZ. To też właśnie z powodu istotności wdrażania tego motto w codziennym życiu, zdecydowałem że powinienem przygotować niniejszy wpis, dla którego jednym z celów jest wyjaśnienie faktu, że w naszym codziennym życiu NIE wolno nam czekać pasywnie aż przyszłość nas „zaskoczy”, natomiast którego nadrzędnym celem jest dodatkowe wyjaśnienie czytelnikowi na ilustracyjnym przykładzie naszych projektów flag dla NZ, że tzw. „faktyczna moralność” (tj. ta moralność jaka jest opisana i zdefiniowana w punktach #B5 do #B7 mojej strony „morals_pl.htm”) wymaga od nas abyśmy przygotowywali się z góry na to co daje się przewidzieć iż nadchodzi i co dla nas jest najważniejsze, oraz abyśmy zadbali, że działania jakie w tych przygotowaniach podejmujemy są zgodne z zasadami moralnymi (tj. aby nasze działania NIE łamały żadnych kryteriów moralnych).

Na szeregu swoich stron internetowych wyjaśniłem, że wszystko co tylko czynimy, możemy dokonać zarówno w sposób moralnie poprawny, tj. bez łamania kryteriów moralnych, jak i w sposób niemoralny, tj. łamiąc kryteria moralne – po wyjaśnienia tych zasad patrz punkty #C4.2 i #C4.2.1 ze strony „morals_pl.htm”, lub punkty #B1 do #B8 strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”. Długoterminowe działanie „pola moralnego” jest też tak zaprogramowane przez Boga, że za każde moralnie poprawne działanie jest się sowicie nagradzanym, zaś za każde niemoralne działanie jest się surowo karanym. Aczkolwiek jak dotychczas jestem jedynym naukowcem na świecie który bada te nagrody i kary, już do chwili obecnej zdołałem odnotować, że w owym nagradzaniu i karaniu Bóg używa cały szereg powtarzalnych zasad i regularności (typu już opisanego powyżej przy okazji wyjaśniania powodów dla jakich pasywność jest niemoralna, a dodatkowo dyskutowanego w punkcie #B2.3 odmiennej strony o nazwie „mozajski.htm”), jakie to zasady i regularności ludzie są w stanie odnotować, zidentyfikować, zrozumieć, opisać, oraz potem brać pod uwagę we wszystkim co czynią. Faktycznie to moja filozofia totalizmu stawia sobie za zadanie poznanie tych zasad i regularności. Tyle, że jest ich aż tak dużo, oraz działają w tak kompleksowy sposób, że w przyszłości zapewne będzie musiała być stworzona cała odrębna dyscyplina nowej „totaliztycznej nauki”, zanim wszystkie one zostaną dokładnie poznane i opisane. Niemniej nawet badając je jedynie samemu, ciągle już zdołałem zidentyfikować i opisać sporo z nich. Przykładowo już ustaliłem, że jeśli uczynimy cokolwiek niemoralnego, łamiąc przy tym kryteria moralne, wówczas po upływie tzw. „czasu zwrotu” będziemy surowo ukarani przez „pole moralne” unieważnieniem wszelkich korzyści jakie dana niemoralność nam początkowo przyniosła, a dodatkowo też wyeskalowaniem problemów dla których rozwiązania oryginalnie popełniliśmy daną niemoralność. Dlatego np. w swych aktywnych przygotowaniach do tego co może nadejść, zawsze musimy starać się spełnić co najmniej dwa wymogi. Mianowicie: (1) musimy zadbać aby być gotowym na przyjęcie każdej zasadniczej wersji przyszłości jaka może nadejść, a ponadto (2) musimy też zadbać, aby to co przygotowujemy było zgodne z wymogami moralności (tj. aby było to „moralne”). W niniejszym wpisie podam teraz przykład, jak w praktyce ja starałem się wypełnić owe dwa warunki w swoich przygotowaniach na niemal zerową ewentualność, że jedna z naszych propozycji nowej flagi dla Nowej Zelandii dostąpi zaszczytu bycia wybraną do grupy owych czterech flag, które w marcu 2016 roku będą poddane pod publiczne referendum. Oczywiście, zdaję sobie przy tym sprawę, że w obliczu tego co właśnie dzieje się w Polsce, Nowej Zelandii i na świecie, opisywanie tu przykładu przygotowań do działania w sprawie flagi jest błahostką, pozornie nie zasługującą na naszą uwagę. Dla mnie jednak owa błahostka okazuje się być wysoce pomocna. Mogę bowiem z jej pomocą wskazywać właściwe rozwiązania dla tego co na świecie właśnie się dzieje – NIE
wystawiając się za to na kpiny, szykany, wytykanie palcem, prześladowania, itp. (jakimi zapewne znowu byłbym traktowany gdybym użył bardziej istotnych przykładów), ani NIE skazując też tego co piszę na bycie sabotażowanym przez ludzi, którym Bóg za karę już odebrał rozum i oczy. Wszakże rozwiązania jakie tutaj przykład owej flagi pozwala mi wyjaśnić, mają swe zastosowanie dla każdej sytuacji, nawet najgroźniejszej z tych jakie właśnie się rozwijają na naszych oczach.

Kiedy wraz z pomagającym mi utalentowanym graficznie Polakiem rozpoczęliśmy projektowanie nowej flagi dla NZ, oczywiście włożyliśmy w to projektowanie wszystko na co nas było stać aby nasza flaga wygrała. Na przekór więc, iż w dniu zakańczania pisania niniejszego punktu (tj. w dniu 5 sierpnia 2015 roku) udokumentowane było 10292 zgłoszeń projektów nowej flagi dla NZ, a stąd że statystycznie nasza flaga miała mniej niż 0.01% szansy aby być włączoną do następnej fazy wyboru, ciągle musieliśmy się liczyć z faktem, iż taka możliwość istnieje, a stąd że zgodnie z motto tego punktu powinniśmy być przygotowanymi do tego co może nadejść w tej sprawie. Aby więc się przygotować, najpierw należało sprawdzić co by się stało w przypadku zajścia (TAK) i niezajścia (NIE) takiej alternatywy. Zaplanowanie naszego postępowania w przypadku alternatywy NIE było łatwe – po prostu nic wówczas NIE uczynilibyśmy (oczywiście poza dodaniem do końca opisów z niniejszego wpisu odpowiedniej informacji dla czytelników). Za to nasze postępowanie w przypadku zajścia alternatywy TAK okazuje się być skomplikowane. Powodem jego skomplikowania są postawy życiowe jakie gro Nowozelandczyków wykazuje w sprawie flagi. Mianowicie, dla większości z nich zdaje się być zupełnie obojętnym jaką flagę ma ich państwo. (Tj. ich wygodne przez wiele lat życie zostało już dogłębnie przejęte „pasywnością” opisywaną m.in. w niniejszym wpisie.) Stąd naszym pierwszoplanowym zadaniem w przypadku nadejścia alternatywy TAK, stałoby się pokonanie owej obojętności i zwrócenie uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi. Zalety te wprawdzie są opisane w punktach #N1.1 do #N1.3 z angielskojęzycznej strony o nazwie „pajak_re_2017.htm”, jednak przez niemal trzy kwartały istnienia tamtej strony (tj. przez około 200 dni) na ową stronę zaglądnęło jedynie około 50 osób – większość zaś z nich zapewne była ciekawskimi Polakami, a NIE Nowozelandczykami. Jedyny więc moralne poprawny sposób zwrócenia w takim przypadku uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi, mógłby polegać na ponownym aktywnym udaniu się w obchody po domach, pukaniu do drzwi, oraz ustnym przekonywaniu poszczególnych osób dlaczego w referendum powinni głosować na naszą flagę. Oczywiście, gdybym podejmował takie obchodzenie po domach, wówczas potrzebowałbym jakiś rodzaj pisanego dokumentu-ulotki o naszym projekcie flagi – jaki mógłbym osobiście wręczać na pamiątkę tym osobom z którymi rozmawiałem. Zaprojektowanie jednak i przygotowanie takiej ulotki to bardzo długi proces. Dlatego naszym zasadniczym zadaniem przygotowywania się do tego co ewentualnie mogłoby nastąpić, okazało się być zaprojektowanie owej ulotki i przygotowanie jej do druku – na wypadek gdyby zaszła potrzeba jej użycia. Dzisiejszy wygląd tej ulotki pokazany został na „Rys. #N5” ze strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”. Ponieważ ja relatywnie niedawno, bo w 2014 roku, już raz dokonywałem takiego obchodu po domach aby nakłaniać ich mieszkańców na głosowanie na moją kandydaturę jako posła na sejm NZ, sporo osób które potencjalnie mógłbym spotkać w swym przekonywaniu o zaletach naszego projektu flagi, potencjalnie już uprzednio spotkałem w 2014 roku i z nimi rozmawiałem. Dlatego korzystnym mogło się też okazać, aby na drugiej stronie ulotki o fladze przypomnieć o tamtym moim osobistym rozdaniu w 2014 roku niemal dziesięciu tysięcy ulotek wyborczych. Być wszakże może, iż niektórzy z ludzi z którymi wówczas rozmawiałem przypomną mnie sobie i przyglądną się dokładniej naszemu projektowi flagi tylko ponieważ w dzisiejszych czasach raczej niewielu kandydatów na świecie może się wykazać, iż osobiście rozdało niemal 10 000 ulotek!

Do świadomości wielu dzisiejszych ludzi NIE dotarło jeszcze, że począwszy od 2001 roku Ziemię opuściły już epoki wzrostu i dobrobytu opisywane m.in. w punkcie #K1 strony „tapanui_pl.htm”. Na przekór tego, nadal zbyt wielu ludzi praktykuje to do czego obywatele ich kraju nawykli w uprzednich epokach, tj. niefrasobliwość i pasywne oczekiwanie co przyszłość im przyniesie – bez przygotowania się z góry nawet na to co zupełnie oczywiste i niemal pewne. Rezultatem takiego pasywnego nastawienia życiowego jest, że niemal wszystko co dzisiaj się zdarza okazuje się być „zaskoczeniem” zarówno dla obecnych władz, jak i dla ludzi, którzy zostają tym dotknięci. Stąd przykładowo, jeśli nadejdzie susza, jaka ostatnio zdarza się już co roku, rolnicy są nią „zaskoczeni” i ogłaszają bankructwa, ponieważ muszą wyprzedać swoją trzodę z braku wymaganego zapasu paszy. Jeśli spadnie obfitszy niż zwykle deszcz, co ostatnio też jest już normą, władze są nim „zaskoczone”, zaś ludzie cierpią bo ku swemu „zaskoczeniu” NIE mogą dojechać do sklepów, a często także dostawy elektryczności zostają przerwane powodzią lub wichurą. Jeśli przyjdzie mróz lub śniegi, co zdarza się niemal corocznie w czasie zimy, wszyscy też zdają się być nimi „zaskoczeni” i życie zamiera, zaś staruszkowie umierają z braku ogrzewania w swych domach. Kiedy przez granice przelewają się tłumy przynoszące z sobą anarchię, chaos, bezprawie, agresję, niemoralność, itp., wszyscy są tym „zaskoczeni” – na przekór iż o takim właśnie scenariuszu ostrzegam już od marca 2009 roku w punkcie #H3 strony internetowej o nazwie „przepowiednie.htm”. Stąd zanim polityków coś w końcu wyrwie z dotychczasowego marazmu, zmuszając do podjęcia faktycznego działania, tłumy te zaczną zamieniać tratowane przez siebie obszary w takie same „przedsionki piekła” w jakie uprzednio pozamieniały już swoje własne kraje. Itd., itp. Czyż NIE byłoby więc lepiej, gdyby zamiast pasywnie czekać czym przyszłość nas ponownie „zaskoczy”, ludzie powrócili do sprawdzonych w działaniu metod naszych przodków i aktywnie przygotowali się do tego co logika nam jednoznacznie podpowiada, że nieuchronnie może to wkrótce nastąpić? Przykładowo, czyż NIE byłoby lepiej, gdyby zamiast pasywnie oglądać w telewizji jak stopniowo wypełnia się scenariusz, który opublikowałem jeszcze w marcu 2009 roku w punkcie #H3 strony „przepowiednie.htm”, Polacy już obecnie zaczęli budować płoty dla swej obrony, zaś ty czytelniku, już od zaraz sprawdziłbyś „co” i „gdzie” masz gotowe na wypadek gdyby np. już najbliższej nocy nastąpił jakiś „wybryk natury”, zamiast (często daremnie) szukać potem tego już po zdarzeniu – po wykaz tego co w takim przypadku mogłoby być ci potrzebne, patrz punkty #P2 i #P1 na stronie plague_pl.htm. (Odnotuj, że owe punkty strony „plague_pl.htm” NIE wliczają psa. Wszakże pies NIE jest potrzebny dla obrony przed plagą inną niż dwunożna.)

* * *

We wtorek, dnia 11 sierpnia 2015 roku, czyli w 6 dni po zakończeniu pisania punktu #N2 ze strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm” (na jakim to punkcie bazuje niniejszy wpis), otrzymałem email of przewodniczącego komisji wyboru nowej flagi. Informował on nas, że projekty flag jakie zgłosiliśmy NIE zostały włączone do „długiej listy” 40 najlepszych flag jakie będą poddane dalszej selekcji. Owe „długa lista” 40 flag wybranych do dalszych poszukiwań, w dniu 11/8/2015 opublikowana była w internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/national/politics/70996308/a-list-of-40-possible-alternative-flags-chosen-from-10000. Opublikowano ją także w artykule „10,000 flag designs cut to 40 options” (tj. „10 000 projektów flagi obciętych do 40 wyborów”), ze strony A2 gazety The Dominion Post (wydanie z wtorku (Tuesday), August 11, 2015). Tak więc dalsze losy naszych trzech projektów flagi już są rozstrzygnięte. Oczywiście, wcale to NIE pomniejsza aktualności i użyteczności niniejszego wpisu, w którym nasze projekty flagi stanowiły jedynie przykład, na bazie jakiego wyjaśniłem czytelnikowi problem niemoralności pasywnego nastawienia do życia, oraz konsekwencji jakie taka pasywność sprowadza na zdegenerowane nią intelekty. Z powodu też owej trwającej aktualności niniejszego wpisu i owego punktu #N2, ich treść pozostawiam bez zmiany na przekór iż nasze projekty flagi już odpadły z dalszego wyścigu – tak jak treść tą oryginalnie zredagowałem na kilka dni przed ogłoszeniem owego wykazu 40 flag.

We wtorek, dnia 1 września 2015 roku, komisja wyboru nowej flagi ogłosiła końcowe cztery flagi, które będą poddane krajowemu plabiscytowi dla wybrania przez wszystkich Nowozelandczyków jednej najlepszej z nich. Owe cztery końcowe flagi we wrześniu 2015 roku można było oglądnąć sobie w internecie np. pod adresem http://m.nzherald.co.nz/bay-of-plenty-times/news/article.cfm?c_id=1503343&objectid=11506142, albo pod adresem http://www.theguardian.com/world/2015/sep/01/new-zealands-new-flag-final-four-designs-announced, albo też pod dowolnymi innymi adresami ujawnianymi przez wyszukiwarki internetowe po wpisaniu w nie słów kluczowych: final four NZ flags. Ogłoszenie tych czterech końcowych flag miało też dosyć wymowny „efekt uboczny”. Mianowicie zainicjowało ono rodzaj zmagań, krzyków i protestów próbujących włączyć do referendum także piątą flagę zwaną Red Peak (First to the Light) – która NIE znalazła się w gronie końcowych czterech. Wykłócanie się w sprawie owej piątej flagi dostarczy zajęcia dla polityków i prasy NZ praktycznie na co najmniej cały miesiąc, jeśli nie na dłużej. W ten zaś sposób uwaga narodu nadal może być odwracana od tego co naprawdę istotnego wymaga pilnego działania.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #N2 z mojej strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm” (aktualizacja z dnia 20 września 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://artefact.uhostall.com/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://telekinesis.esy.es/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://bobola.net78.net/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.com.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://soul.frihost.org/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://tornado.fav.cc/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://pajak.org.nz/pajak_na_prezydenta_2020.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „przepowiednie.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/przepowiednie.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #263). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

P.S. Czasami coś uniemożliwia pierwszą próbę otwarcia tego bloga wyświetlając np. wiadomość „This webpage is not available”, lub wiadomość „No data received”. Jeśli więc blog ten NIE otworzy się przy pierwszym wywołaniu, natychmiast powtórz jego wywoływanie, a zapewne otworzy się za drugim lub kolejnym razem.

#262E: Werewolves from forests of Stawiec near Milicz (present Poland) and their physical „rules of engagement” (po polsku poniżej)

2015/09/09

Motto: „If it looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck, it probably is a duck” (English proverb)

English people use this funny proverb which I quoted in the motto to this post. I am reminding here this proverb, because since childhood I know something that just „looks like a duck, quacks like a duck and walks like a duck”, but for decades officially it was called „a series of accidents and coincidences”. It so happened, that in the past an open naming this something „a duck” would be a very dangerous thing to do. Hence, for years I too was naming it like everyone else (although I kept no secret of my uneasiness and concern regarding the strangeness of all matters that related to this „duck” – for an example see item #F3 on my web page named „sw_andrzej_bobola_uk.htm”.) But now times have changed. That probable „duck”, and all the Pollacks, now already belong to the same united Europe. (Note that „Pollack” is the word derived from the Polish noun „Polak” and it also means „a person of the Polish origin” – it can be used as the positive synonym of a quite derogatory word „Pole”.) Furthermore, since 11th September 2001 we together should prepare ourselves to the arrival of a new threat, which is equally dangerous for both of our previously confronting sides – for details see items #H1 to #H3 from the web page named „prophecies.htm”, item #N2 from the web page named „pajak_re_2017.htm”, and item #K1 from the web page named „tapanui.htm”. (Especially I suggest to notice in there the scenario from item #H3 of the web page named „prophecies.htm”, which I published still back in 2009, while which scenario describes the fulfilment of an old Polish prophecy, that stated „people are going to bring on themselves such a destructive catastrophe, that afterwards a man is going to be so happy to see footprints of another man that he is going to kiss these footprints” – isn’t the beginning of this my scenario published in 2009 corresponding exactly to what started to happen in Europe of 2015?) Thus, in these new times we need to remember that there is such a thing as a „grievances time limit”, as Christians we must also be able to forgive this „duck” that it fulfilled the role towards which its „ducky” nature inclined it, we need to extend our hand for reconciliation, to congratulate it that in spite of being „a duck” it so perfectly and efficiently was able to pretend of being „a series of accidents”, and we need to seriously start studying its perfect methods of acting in order to learn from them. After all, the requirements of an active preparation to whatever we are able to predict that it inevitably is already coming (i.e. the requirements explained more comprehensively, among others, in item #N2 from the web page „pajak_re_2017.htm”), enjoin us, that when a new threat comes to all of us, then the moral „duty of self-defence” requires from us, that we can equally effectively as this „duck” did, but this time in a common effort and in a complete agreement with the moral criteria that we learned in the meantime, confront what the grim future have already announced for all of us.

So let us „call spade a spade”. Well, what in the English proverb is named a „duck” in the real life from the vicinity of Wszewilki and Milicz probably may be called „an extremely effective and efficient cell of the German underground organisation named Werwolf (i.e. „Werewolves”), that after the Second World War operated in forests surrounding the area of Stawiec village near the Polish town of Milicz”. Of course, because this probable cell worked extremely efficiently, it accomplished only successes, it was able to „cover the tracks” of its activities very precisely, and it was never seek by the former Polish authorities nor even considered that it might exist, there is now no evidence that it existed at all. Therefore, everything that is explained in this post represents only circumstances, probabilities and my guessing. However, it is still worth to know principles of the physical acting of this cell, because if by any chance one day it is proved that in spite of the official stand of authorities, this cell really existed, then the mere forgetting the physical methods of its acting would be a tremendous waste of rich experience and excellent methods of its physical operation (i.e. „rules of engagement”). This is because the methods this cell used have proven themselves in the real life. Thus these methods should be studied and learned. In turn, after the improvement of their moral dimension to the level of our present knowledge of morally-correct acting, we should be able to implement them – if such a need occurs. After all, the history likes to „stagger in circles”, hence physically so excellent operating methods and lessons for the future, that the learning of this history can open for us, already in the near future may prove indispensable for the survival of our close ones and our culture.

In every human acting, and therefore also in action of the Werwolf cell described here, can be distinguished three dimensions, namely the dimensions: (1) physical, (2) emotional, and (3) moral – for more details see „Fig. #I1” from the web page named „pajak_for_mp_2014.htm”. While at the present level of our knowledge and experiences we can have a lot of objections to the moral and emotional dimension of the operation of this Werwolf cells from Stawiec, the physical dimension of its acting was close to the perfection. Hence it is this physical dimension, that is worthy of further study, and that for the learning of it is also worth to accept the risk of exploring the truth about the actual existence of this Werwolf cell. So here are some examples of „clues” and „circumstances” that seem to confirm the existence and the full of successes physical operation of this highly active cell of the German underground named Werwolf (i.e. „Werewolves”) from forests surrounding the area of village Stawiec near Milicz (in present Poland):

1. The mysterious carrying out to the end, by unknown someone, the clear order of former Nazi authorities from Milicz, to kill all Germans who remained in the area – which an order was to be implemented by every German sabotage group left in Milicz and in vicinity of it after the passing of the front line. About this order I am writing in item #C1 from my web page named „bitwa_o_milicz_uk.htm” (i.e. „the battle of Milicz”). Namely, when on 22nd January 1945 the Russian army liberated Milicz, in Milicz’s town-hall secretly were hidden two companies of well-armed German youth. This youth received a clear order, that after passing the front line, it has to „crack down” (read „shoot to kill”) all German residents who ignored the orders of Nazi authorities and did NOT flee into depth of Germany before the advancing Soviet army. Fortunately, the Russians learned on time about the existence of these orders and about these more than 300 well-armed young Germans, and prevented the execution of this particular order – about which fact I write in detail in item #C1 of my web page about the „battle of Milicz” named „bitwa_o_milicz_uk.htm”. But in spite that these two companies of young Germans were prevented from completing their intention to shoot and kill all the original inhabitants of Milicz and surrounding areas (who knew the history of their territory), still nearly all these „autochthons” who survived the war, were later mysteriously send to the other world – which fact I explained more specifically in item #E1 from the web page named „wszewilki_uk.htm”, as well as in several other locations of that web page. As we can see, the killing orders that had those young German-defenders of the town-hall from Milicz still someone mysteriously carried out, while those hidden forces which did NOT want to let the past and some very important secrets of Wszewilki and Milicz somehow came out to light, almost achieved their goals after all. So who carried out that order?

2. Those few young German „defenders” of Milicz, who managed to save themselves from the massacre in Milicz, fled just to the village „Stawiec”. Four of them were even shot in the course of this escape – as described in item #F1 of my web page named „bitwa_o_milicz_uk.htm”. To my mind comes a number of questions in the connection with their direction of escape. For example, why they fled to Stawiec? After all, Stawiec lies to the north from Milicz, while the country Germany lies to the west. So logic says that if some German soldiers came out alive from the massacre in Milicz, then they should flee towards Germany, which is to the west, and NOT to Stawiec, or north – unless they knew that in Stawiec is the active cell of Werwolf. For example, a German soldier, who until the last minute kept vigil by the road in the village of Cielcza, instinctively fled towards the west (i.e. to Germany) when he saw first Russian tanks. It was during his flight to west that he was shot while running across the open field to be nearly able to hide his further escape behind my grandmother’s fence. My second question is, why they fled through the open area near Stawiec, where the sharp-eyed Russian soldiers could easily spot them out and shoot them, while if they run away towards the west, their path would lead them among the forests, where it is easy to hide – again the likely explanation is that in Stawiec was Werwolf. Thirdly, who buried them with all the soldiers’ honours – in the manner typical for German military traditions, i.e. by thrusting bayonets into their graves and hanging their helmets on these bayonets. The Polish settlers who arrived to this area, nor the Russian soldiers, would NOT bury them with such soldiers’ honours. For example, young Germans shot in Milicz, Russians just fling into trenches existing near Milicz, whereupon let run a zig-zaging heavy tank along these trenches to cover with pushed-down soil the Germans lying inside.

3. The epidemics of „neck breaking”, that after the war prevailed among indigenous people (the so-called „autochthons”) from Milicz and the vicinity of it. As you probably know, during the German occupation typically anyone who annoyed Germans received a „bullet in the head”. Thus, the bullet hole in the head was a kind of „certificate” of the „German work” during the occupation. However, soldiers of „Werwolf” had orders to act in the conspiracy – so that the Polish local authorities did NOT realise of their existence and thus have not undertaken the search and disposal of them. Thus, the members of the Werwolf in the last phase of the war were specially trained on concentration camps’ prisoners, how in a „pure”, „undetectable”, „silent” and „fast” way, with just a single precise movement, „break necks” of people that were inconvenient for them. (The concentration camp closest to Milicz and Stawiec was located in nearby Sułów – see items #D11 and #D12 from my web page named „milicz_uk.htm”. Pity that no documentation nor witnesses survived, that could provide the testimony of what has happened in there in the final part of the war.) Of course, the lack of criminal expertise among the new Polish authorities from Milicz, and perhaps also other reasons, together caused that all these „breaking of necks” amongst indigenous people („autochthons”) from Milicz, Wszewilki and other surrounding areas, were formally classified as „accidents” and „coincidences”. However, for some reasons that today I cannot explain, really outraged me the death of autochthon named „Waloha” from Wszewilki – whom I personally knew and really liked. So still as a small boy I already established from eye witnesses where was the exact spot in which he was found with „broken neck” lying next to his pushbike. This particular place is situated by only about one-metre-high embankment of the asphalt road leading from Cieszków to Milicz. Knowing personally Waloha, something emotionally NOT allow me to believe, that even if by a chance his pushbike ride down from such a low embankment-slope, this physically fit, strong and slender man would break his neck. In addition, the place in which he was found lies only a few meters before a crossroad where from that asphalt road departs a dirt road leading from Stawiec to Wszewilki – about which dirt road everyone knew that Waloha is to slows down before it and turn into it on his pushbike when he was returning at night to his home in Wszewilki (e.g. returning home from visiting someone – which visiting could deliberately be „organized” for him by Werwolf, or about which the Werwolf knew that unmarried Waloha is taking regularly, e.g. every week). Nothing therefore stopped a Werwolf soldier skilled in „breaking necks” to wait by this dirt road, start talking to Waloha (who probably knew him personally, because they were both locals and lived in the vicinity of each other for many years), break his neck, whereupon drag him several meters up the asphalt road and lay down by his pushbike as if he accidentally fallen from about one-meter-high embankment of the road and „broke his neck”. A similar course could have the „breaking of neck” by other autochthon, who was also a good friend of my family, named Haupfman Nietzke von Kolande, described, among others, in item #G1 from my web page named „bitwa_o_milicz_uk.htm”.

4. Bodies of all other indigenous people (autochthons) from Wszewilki, Milicz and the vicinity, murdered in their homes, have always been thoroughly burned along with the homes in which they died. Simultaneously among the population of the area rumours were spread, that allegedly those murders were carried out by gangs of marauding Russian soldiers (recently comes to my mind, that these rumours alone smell from afar of methods of work of the Nazi propaganda). Meanwhile, facts which come to my attention seem to indicate, that gangs of Russian marauders indeed did rob and rape the local people, but typically afterwards they did NOT kill them. (For example, one such a band tried to rob my family – as described in item #J1 from the web page named „wszewilki_uk.htm”.) After all, logically speaking, these gangs have not had reasons to murder the people who were their wartime allies (although they had typical human reasons, for example „greed”, to rob and to rape them), but such reasons, and also clear orders to kill autochthons, actually had Werwolf.

5. Psychosis of deadly „threat” that prevailed in the vicinity of Milicz for many years after the war. This psychosis I even remember from the days of my childhood. People in the vicinity of Milicz always were afraid of nights, locked themselves in their homes, built high fences, kept packs of dangerous dogs, in late evenings did NOT let their children to go out to the countryside for playing, for many years they were afraid to even touch anything which was considered to be a German property, etc. – because without interruption something tragic and inexplicable kept happening in there. Because of this fear, one indigenous family well-known to my parents immediately after the death of Waloha packed their humble belongings, abandoned the house which previously they laboriously earned, and fled in panic from Wszewilki – not telling anyone where they were going. Also from the time I spent in a village named Cielcza, I know that this constant psychosis of a deadly threat was quite unique just for Milicz and the vicinity of it. When I think about it, just comes to mind, that the presence in forests of Stawiec an active cell of Werwolf soldiers well-trained in killing, perfectly explains what then kept happening around Milicz.

6. An extremely important secret which apparently is hidden in the medieval tunnels from under the township of Milicz. After all, from the old family stories I know, that in woods near Stawiec have been located exits from these underground tunnels leading from Milicz. Before the outbreak of the Second World War about these tunnels and about their exists knew practically every local resident. Thus, if these tunnels were adopted by Werwolf for their hideouts and bases, it became important for them to „send to another world” all the people who could indicate to Polish authorities where the entrances and exits to these tunnels are hidden. Also in various offices of the German administered Milicz must have existed numerous plans and documentation of these tunnels – but until today somehow NONE of these plans has surfaced nor has been publicly disclosed. Immediately after the Second World War in many places of Milicz still existed entrances to these tunnels. I personally knew older colleagues, who entered into them (one of these colleagues, whom the police from Milicz caught dressed in a knight’s armour that he found in these tunnels, a few years later died unexpectedly at a young age – but I am NOT sure whether he accidentally „broke his neck”). In past one of my classmates showed to me even the entrance to these tunnels that was then located in the wall of the second basement level of the building situated more or less opposite the Milicz bookstore of that time. But then suddenly the Milicz (Polish) authorities thoroughly walled up and hide all entrances to these tunnels. Their exits near the Stawiec village also apparently still have not been found by anyone. So we should not exclude the possibility that it was the local Werwolf which took over these tunnels and turned them into the underground hideouts and bases that until today are tightly covered by the „cloak of mystery” – see item #F3 from my web page named „sw_andrzej_bobola_uk.htm”. The probability of the existence of this mysterious connection between Werwolf and the underground tunnels from medieval Milicz, causes that perhaps there is a way to validate the circumstances and my guesses described here. Namely, if it was possible to find these exits from the tunnels hidden, among others, in woods near Stawiec, and which still somehow no-one is trying to investigate officially until today, then (if indeed these tunnels were used by the Werwolf) probably appropriate evidence would still be present in their midst. After all, there is a chance that until today the soldiers of Werwolf simply died out from old age, but „just in case” until the very end they did NOT liquidate their underground bases. (To these tunnels, and to their hidden exits, may still lead non-collapsed underground walkways passing from the undergrounds of Milicz.)

7. The mysterious whistling communication signals, that I heard at nights several times in the „area of sending to the other world” that lied between Milicz and Wszewilki. I lived in Stawczyk (a part of Wszewilki) for the first 18 years of my life. During the most of that time, almost every day I travelled to Milicz on my pushbike. After all, in 1953 to 1957 I attended the Primary School No. 1 in Milicz, and then in the years 1960 to 1964 I studied in the Milicz High School. Sometimes my mother sent me to Milicz even on Sundays to deliver fresh milk, butter, or cheese to her friend-client from Milicz. Of course, as befits a boy from that time, relatively often I remained in Milicz until the late night. After all, we went with colleagues to the Milicz’s cinema, we played together, we visited each other, and at the time of my high school came also the dating, night watching of the moon and stars as a part of astronomy group within my high school, and also my fairly active public life including organizing dances, festivals, sports competitions, fireworks displays, etc. When I was returning back home late at night on my pushbike, it would be a big risk to drove along the road, as my pushbike had no lights, while the police in Milicz liked to ambush people on the Krotoszyńska street to catch and punish the ones passing in there without lights, i.e. to catch and punish those people which others could not see from a distance (perhaps the police did so for reasons which I am explaining in the next paragraph). Thus, I always was returning back home by taking a shortcut through completely empty area between Milicz and Wszewilki. In there I knew by heart practically every path, every stone, every corner, and every branch and root of a tree because of which a bicycle could get into trouble. Unfortunately, this area enjoyed a „spooky” fame, as many mysterious things kept happening in there. In turn the paths home along which I was always pedalling, led through the most spooky areas. For example, all these paths led in fact to the railroad tracks, where from time to time various „suicide” victims laid their necks under the wheels of trains. Furthermore, all the paths led along dikes of the river Barycz, while it was this river, from which occasionally were pulled out drowned bodies. In addition, the path that led along the Milicz-side of the river, next to the town of Milicz was starting on a chain of war trenches, at the bottom of which were bodies of the German young defenders of Milicz, which Russians soldiers disposed in there. In these trenches someone constantly was digging pits, although the digger could never be seen. So people were whispering that further bodies were added to these ones already lying in there. If I chose the path at the Wszewilki side of the river Barycz, then by it was a sizeable wasteland, in which also someone unseen continually dug pits – thus also making people to whisper that these pits hide human bodies as well (this track also led to the railway-lane so favoured for „suicides”). Thus, while driving along these paths in the dark, I felt like I rode alone at night through a cemetery in which „haunted”. So when I drove my bike at night through the area located far from houses, then no matter which path I chose, I always was scared, I had there my „soul on the shoulder”, and my senses were taut as the strings. In spite of this, except for a few rare cases when I came across known to me inhabitants of Wszewilki hurrying along the railway tracks to the train station in Milicz, the majority of my trips by that terrible for me area went without seeing anyone. Thus, it was very strange for me, that in several cases, when I was pedalling on my bike through this empty area, only about 20 meters behind me, where previously my heightened senses NOT seen anyone, I heard a very loud whistle, clearly identified aurally by me as the „whistle of a person on his fingers”. If this whistle is described phonetically, it typically consisted of two parts and was sounding as „phiiii-wit” (although sometimes it sounded completely different). Whenever I heard it, I believed that it is someone’s signal to someone’s else, telling that I am coming. So always my eyes were seeking with a fear if anyone is to block my path, but I never could see anyone after such a whistle. It was not until many years later when I was trained as an army officer, that I learned about the principles of placing „vigilantes” at all roads leading to the main forces, and about the need to establish a wide range of „communication signals” that these „vigilantes” were to use if it was necessary to inform the main force of impending danger, and also that in the proximity of the enemy, these „communication signals” should be possibly „loud but natural” – so that the opponent could NOT decode what they mean. In the vicinity of Milicz does NOT exist a beast or bird, which would whistle like a human „whistles on fingers”. Therefore currently I believe, that this „phiiii-wit” which repeatedly I heard in the „area of sending to another world” probably was just such a „near-natural” signal with which someone having a „vigil” at the path along which I pedalled communicated a message: „hide because a single teenager rides on a bicycle” (if on a bicycle would ride two of us, then probably the signal would sound „phiiii-wit-wit”). So the only thing that in Milicz in these matters differed from the instructional „rules of engagement”, is that when an intruder has left the danger zone, the „vigilante” that was hidden at the other end of the path, should give appellate signal „danger has passed” – while in my experiences was broadcasted only the first „warning whistle” – when I rode into a given area, but there was no the „calling off whistle” – when I was leaving the area. (Although, after my moving out of the area could be signalled a different signal, which could NOT be noticed by me, e.g. a short and silent lighting of a green flashlight facing the main group, towards which I was directing my back, thus I was NOT able to see it.)

8. The acting of Polish authorities from Milicz of that time, that behaved as if they secretly cooperated with Werwölf. As you may know, in order to be successful, every underground organisation must have its own „intelligence” and its „informants”. Also as a rule, those must infiltrate the local authorities, especially the police. If we think about it, then the authorities from Milicz of that time acted just like someone from their leadership cooperated with Werwölf. The leads which seem to suggest this include e.g. a strange phenomenon that the authorities from Milicz walled up and hide all the entrances to the underground tunnels in Milicz, and that until now any pre-war documentation of these tunnels has NOT leaked to the general public – in spite that the pre-war highly thorough and methodical Nazi authorities of Milicz with certainty such a documentation drew up while its fragments had to be found in various archives of Milicz. I am also greatly surprised by official explanations, for example, to an unusually large number of (exclusively male) „suicide victims” and „accident victims”, who died on the railroad tracks between the village Wszewilki and the railway bridge on the river Barycz, i.e. in the area to which in the darkness people could sneak unnoticed from forests of Stawiec and Wszewilki, as well as from almost the entire town of Milicz – even carrying on their shoulders e.g. someone bound and gagged. About these exclusively male „suicides” I mentioned in the caption under „Fig. #E1” from the web page named „wszewilki_uk.htm”. By the authorities they all were officially explained as „suicides” or „casualties” of railway accidents. (Intriguing why never females were amongst them.) As an inquisitive boy, I always was fascinated how they died. So when I learned on time about them, for some of them I managed to see the place of their death shortly after the authorities have already removed their bodies and left the scene of the incident. Well, the majority of these „suicide” victims died by decapitation – officially explained that to commit suicide, they laid their necks on the tracks and let their heads to be cut off by wheels of a train. (Notice, however, that a victim that is wriggling and defending himself, is the easiest to immobilize by placing him on the track by its neck on a rail and oriented the face-down.) But what surprised me the most, was that all of them were found in the morning after a particularly dark, moonless night – as if everyone of them make an agreement that they are to die just in an absolute darkness, and I was also surprised that the place of their death has always looked like a place of a long struggle – i.e. on both sides of tracks and in the area of many square meters the ground was drenched in blood and was trotted as if a steam-roller drove over it. Somehow I could not explain the scenarios of voluntary „placing the neck on the tracks” that would leave such traces. Rather these areas looked for me as if someone had forcibly kept on the tracks someone else that was defending himself and wriggled, and as if after the separation of the head from the body still the remains were moved around while dripping with blood – e.g. to remove ropes from them and to arrange their remains into the desired composition. Other similarly strange leads, are the strange fates of my older colleagues, who were caught by the authorities on exploring the Milicz underground tunnels, and the initial takeover by militaries the Waloha’s farm and home – as if the authorities were afraid that the immediate letting a Polish family to take this farmhouse threatens with the discovery in there of something highly inconvenient for Milicz authorities.

* * *

In spite of that what I am describing here are only circumstances, probability, and my guesses, still just on their basis can be summed up rather the vital knowledge. Just for the salvation of this knowledge from oblivion, and thus for a possible allowing it to be improved with our present moral knowledge, and then (if necessary) to be used, I dared to make a difficult decision to write this post. Namely, can be summarized the „rules of engagement” of an underground organization, whose actions from the physical point of view have proved to be so tremendously successful, that 70 years later it is possible to spread now the propaganda, that this organization allegedly did NOT exist at all. Here are most important components of the „rules of engagement” of this organization:

(i) Focus on quality, not on quantity or loudness. For Werwolf soldiers apparently were chosen best of the best. After all, they were very well trained – e.g. they could break someone’s neck with just a single precise movement. They were highly disciplined, precise, hard-working and motivated. I also believe that they had a high „PR” (public relations), means that they were funny, cheerful, likeable, charming, widely known – otherwise it is not possible to explain, for example, the fact that all the victims allowed them to enter at night to their homes, or within a strike range, without initiating an alarm. Definitely they well knew the Polish language – otherwise they would not be able to infiltrate the Polish authorities and gather the required information (intelligence). Probably they had Polish names. Moreover, I suspect, that their cells were very small – probably consisted of only a few well familiarized with each other and close people.

(ii) Precise preparation and planning down to the smallest detail of all their underground activities. For example, they had planned in advance where and how they will approach the future victims, how victims are to die, and what the explanation for their death will be later propagated.

(iii) The acting only at very dark nights, in secrecy and silence, and taking all the necessary safeguards to NOT create, or leave behind, witnesses. As a result, no one ever knew what actually has happened, and the only knowledge on a particular topic one could draw from the evidence that they carefully and deliberately composed and left behind, and from gossipy explanations, which they obligingly proclaimed.

(iv) Skilful arranging appearances and traces of everything that they did into the „natural” forms (i.e. the forms of accidents, coincidences, suicides, tragic fires, etc.). Practically I never have heard of any case where it would be clear that someone was deliberately killed out by someone hostile to him or her.

(v) Placement of „vigils” at all the paths that led to the site of their current action and the use of whistled signals for warning of the approach of an intruder (a potential witness) towards their area of operation. In those days of the lack of small radios and mobile phones, these signals consisted of whistled on their fingers different warning messages – e.g. a whistle „phiiii-wit” probably meant „a lonely teenager on a bicycle is arriving”.

(vi) Never attempting to eliminate someone only because that person belonged to the class of their opponents (e.g. he or she was a Polish national). For example, as a teenager I notoriously kept entering into their way – without being aware of it. So if they behave like other guerrillas, then they had a lot of opportunities to crush me like a fly. However, they did NOT do this – for which leaving me alive I can only be grateful to them. Their victims have always been those who have previously undergone a rigorous check whether their removal was to significantly contribute to the cause for which they existed and for which they received clear orders to carry out. In other words, they struck rarely, precisely and only where it caused the most damage and the most contributed to their cause. This also reduced the risk of mistakes and mishaps.

(vii) For each of their actions they made up and then rapidly widespread the planned in advance „natural” and precise explanations as to what and how has happened. These their explanations were always additionally confirmed by the traces especially fabricated for this purpose and left at the scene, e.g. by the way in which they placed bodies of victims, or by the lack of gunshot wounds, cuts of flesh, nor of the knife thrusts. The rapid and widespread dissemination of these explanations meant that apparently none of their actions have been shrouded in mystery and silence, and each person allegedly had an opportunity to hear the information quickly (usually the carefully pre-planned lies) as to what exactly has happened and how. (Of course, if this information would be examined more closely and professionally, then probably it would turn out that it could not have been more far from the truth.) So almost no-one inquired later after the further details, because everyone has thought that he or she already knew „the full truth”.

(viii) Excellent equipping into everything that they needed. For example, mainly just by the need to store and maintain the equipment necessary for them, can be explained that they „took care” of the underground tunnels from Milicz.

(ix) The successful infiltration of the Polish authorities from that time. This is because only with that infiltration one can explain why, instead of seeking out and fighting them, the Polish authorities actually helped them (probably completely being unaware of providing this help).

The above clearly reveals, how much with their intelligence, discipline, precision and foresight, they differed in their actions from the actions of virtually all other underground organizations about which we can read in the history books. When compared to them, the actions of all other undergrounds and partisans can be described with words: primitive, amateurish and bungling. After all, what and where did the partisans of other nations, Germans always immediately knew, and in many cases they were able to successfully prevent it. This is because such actions were noisy and in the most cases rather thoughtless – no wonder that they typically resulted in the destruction of more their own people than the enemy’s forces. However, what did Werwolf quietly, almost no-one ever noticed, and to this day it remains a mystery. Thus, because of so high effectiveness of their actions, they provide an excellent model for following in the future – should the forthcoming new historical epoch called the „neo-medieval epoch” (described in item #K1 from my web page named „tapanui.htm”) be forcing our culture into the next fight for survival. I personally believe, that in the face of threats just arriving, the knowledge of their „rules of engagement” is so valuable, that for its scientific investigation and protection against falling to oblivion, it pays to take a substantial risk of writing about it in a totally open way.

I should also add here, that as a scientist fighting for every possible truth – no matter what this truth refers to, I am very irritated that for grabbing just several historically insignificant political advantages, someone out there came up with the idea that after 70 years should begin to disseminate the deceptive propaganda that the organization of „Werwolf” did NOT exist at all. On the other hand, on the basis of the current knowledge about the operation of so called „moral field” described in item #C4.2 from the web page named „morals.htm”, it is already clearly known that the dissemination of this propaganda about the alleged non-existence of „Werwolf” is a highly immoral behaviour for many different reasons. After all, e.g. it is a lie, it prevents the closure of many matters and healing of many wounds, it causes the loss by humanity and by both nations then confronting themselves the enormity of essential knowledge and skills, it degrades, distorts and obscures the historically significant events, it is „unfair” both for the soldiers of Werwolf as well as for their victims because it pushes them into oblivion and treats them as if they never existed, etc., etc. As a scientist who researches „moral field” and work of moral mechanisms, I am also worried, that the pushing of Werwolf into non-existence, is to deprive the humanity one amongst the most clear examples of the type indicated in items #B2 to #B2.3 of the web page „mozajski_uk.htm”, which assist humans in a better understanding as to how the „moral field” punishes people who displayed passivity in the situation when the group intellect to which these people belonged acted immorally (e.g. this example illustrates, how the immorality of Nazi Germany, which at the beginning took the form of Germans killing people from other nations, make a large circle and after the finishing of war transformed into Germans killing Germans) – for more explanations about our punishments for allowing the immoralities of the group intellect to which we belong see also items #A2.8 and #E2 from the web page named „totalizm.htm”, while about our punishments for complacency and passiveness see item #N2 from the web page named „pajak_re_2017.htm”. After all, the already proven work of the „moral field” is such, that it severely punishes us for every kind of immoral behaviour. Therefore, instead of immoral broadcasting of the non-existence of Werwolf organization, I suggest the introduction of morally more correct legal solution in the form of a law and an institution for „grievances time-limit, forgiveness, reconciliation and amnesty” – described as „Problem #A3” in item #C2 from my web page named „pajak_re_2017.htm”.

It just so happens that moral mechanisms impose on us the „duty of self-defence”, described more comprehensively in subsection JD11.1 from my newest monograph [1/5] – including the duty of self-defence from all possible forms of immorality, as well as from carriers of these forms of immorality. In turn the historical cycles often take a rather unexpected turn – see item #K1 from my web page named „tapanui.htm”. Therefore, I would advise you, the reader, that you try to remember what about the Werwolf’s „rules of engagement” so far I managed to find out and describe above. After all, we should always learn from the best examples – no matter who provided these examples, and only later improve these examples with what requests from us the highest known level of morality (i.e. in this case improve in them the implementation of the moral „duty of self-defence” through the defending ourselves while simultaneously obeying all other criteria of morally-correct acting). After all, one never knows yet what the future is to bring to us. So if you, the reader, ever came to take a personal defence for the survival of your loved ones and of your culture, then it is worth to remember that for the noisy although inefficient undergrounds, there is also the alternative described here, which is quiet, precise, extremely efficient, and already proven in action. It is also worth to be aware, that the typical noisy underground, spectacularly proclaiming its marches with grenades and machine guns, which proud descriptions we can find in the history books and in numerous films, actually to own side typically inflicts much more damage than to its opponents. In turn every action, which instead of effectively fulfilling the moral „duty of self-defence”, rather immorally contributes toward „self-destruction”, already from the definition is immoral. On the other hand the quiet, secretive and intelligent defending actions – the effective methods of which I am trying to protect with the explanations of this post from the current deliberate pushing it by someone into the oblivion, can be improved, planned, and carried out in such a manner, that in every aspect they fulfil the requirements of a full moral correctness. Thus both, for the short-term, as well as for the long-term action of the „moral field”, they can be able to qualify as an effective and morally-correct implementation of the duty of self-defence.

* * *

The above post is an adaptation of item #E2 from my web page (in the English language) named „wszewilki_uk.htm” (updated on 9th September 2015, or later). Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, texts are printed in colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „wszewilki_uk.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/wszewilki_uk.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/wszewilki_uk.htm
http://artefact.uhostall.com/wszewilki_uk.htm
http://telekinesis.esy.es/wszewilki_uk.htm
http://bobola.net78.net/wszewilki_uk.htm
http://totalizm.com.pl/wszewilki_uk.htm
http://soul.frihost.org/wszewilki_uk.htm
http://tornado.fav.cc/wszewilki_uk.htm
http://pajak.org.nz/wszewilki_uk.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic web pages – including web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „wszewilki_uk.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „mozajski_uk.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://energia.sl.pl/wszewilki_uk.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://energia.sl.pl/mozajski_uk.htm .

The above manner (*) for viewing the totaliztic web page that is sought by the reader, is especially useful, because the majority of my web pages is published on „free hosting addresses” – some amongst which have this habit that typically they delete my web pages just after one year. Thus, if the reader wishes to find any such my web page to which I refer in my older posts from this blog, and therefore which page in the meantime was deleted from free hosting addresses, then it is enough to visit the newest post on this blog – under which I am providing the list of most recent and thus currently the most valid addresses that contain all my web pages. Then in any amongst these most current addresses the reader can find the web page which he or she is seeking, just by using its name for modifying that address accordingly to the method (*) described above (which method allows to run any totaliztic web page chosen by the reader).

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #262E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Jan Pająk