Archive for the ‘Uncategorized’ Category

#298: Jeśliś na Babiej Górze, bacz na wszystko co niezwykłe, a może coś wskaże ci „skałkę” jaka ukrywa „wrota” do tuneli UFO ze skarbami akumulowanymi w nich przez wieki

2018/06/01

Motto: „Jedno ustne zapewnienie kogoś dobrze nam znanego, jest więcej warte od regałów atestowanych gwarancji ekspertów lub władz.”

Treść niniejszego wpisu dedykuję poszukiwaczom skarbów, tropicielom „polskiego Eldorado” z podziemi Babiej Góry, osobom sprawdzającym czy ziarnka prawdy kryją się nawet w legendach o dziwnych zwyczająch dawnych smoków aby gromadzić w swych jamach ogromne kosztowności oraz aby potem wylegiwać się na owych kosztownościach, czytelnikom legend o krainie Szambala, Agartha i o podziemnym mieście Shangri-La, tropicielom lub odwiedzaczom szklistych podziemnych tuneli oplatających całą ziemię, badaczom UFO, wielbicielom przygód Indiana Jones, itp. Wszystkie bowiem te wątki zawiera w sobie niezwykła tradycja – początek jakiej został mi odsłonięty jeszcze w czasach licealnych, zaś jaką wiele lat później opublikowałem pod nazwą: opowieść Wincentego.

Opowieść Wincentego wysłuchałem kiedy byłem jeszcze zbyt młody i zbyt niedoświadczony, aby móc odróżniać istotne od mało-ważnego, oraz aby znać już rolę upływu czasu jako największego gubiciela ludzkiej wiedzy. Wszakże dopiero jako doświadczony naukowiec wypracowałem swój obecny nawyk, że jeśli w życiu natykam się na coś nieprzeciętnie istotnego dla wielu ludzi (takiego jak np. ujrzenie „płonącego krzewu” opisanego w punkcie #J3 strony o nazwie „petone_pl.htm”) – wówczas w zgodzie ze staropolskim powiedzeniem o „kuciu żelaza póki gorące” natychmiast staram się to udokumentować, poznać wszystkie związane z tym szczegóły i tajemnice, oraz uwiecznić to opublikowaniem ku pożytkowi innych ludzi. Teraz wiem już bowiem, że jeśli tego natychmiast NIE uczynię, wówczas upływ czasu spowoduje nieodwracalne zaprzepaszczenie zawartej w tym istotnej wiedzy. Wszakże w rezultacie mojego młodzieńczego braku działania w sprawie opowieści Wincentego, nigdy NIE wybrałem się z nim do Babiej Góry, aby tam mnie zaprowadził do „skałki” jaka ukrywała „wrota” do podziemi, oraz aby mi zademonstrował sekret sposobu jej otwierania zarówno od zewnątrz, jak i od środka. Kiedy zaś Wincenty umarł, jego wiedza na ten temat zaginęła. Tymczasem dopiero później, już jako naukowiec, odkryłem że cała ta wiedza o tunelu spod Babiej Góry była mi podsunięta dla wysoce istotnego powodu. Stopniowo też potwierdzałem potem prawdę niemal każdego kluczowego elementu opowieści Wincentego. Tym zaś nielicznym jej kluczowym elementem, który do dzisiaj pozostaje niesprawdzoną tajemnicą, jest położenie owej „skałki” z ukrytymi „wrotami” do podziemi, oraz sekret ręcznego otwierania mechanizmu ryglującego owe „wrota”. O tym bowiem, że prawdą także jest fragment opowieści o skałce i o ukrytych w niej wrotach, dowodzi następujące 2:21-minutowe wideo pokazujące podobne wrota udokumentowane w Północnej Irlandii (link do tego wideo podaję w (3) poniżej):

Z różnych ustaleń wynika, że tunelem spod Babiej Góry interesowały się te same służby specjalne Hitlera, które poszukiwały podziemnego świata Szambala i Agarthy. Nie znamy jednak odpowiedzi na pytania: czy służby te zdołały wejść do tuneli pod Babią Górą, czy opróżniły zgromadzone tam dobra albo czy dodały do nich swoje własne łupy, ani czy to one zniszczyły znane wejścia do tych tuneli? Bez względu na to jednak jaka by była odpowiedź na te pytania, ciągle warto rozglądać się za wejściem do owych tuneli. Wszakże jeśli to służby specjalne zniszczyły wejścia do tych tuneli, wówczas może to oznaczać, że w tunelach nadal jest coś na tyle wartościowego, że warto było to zabezpieczyć przed dostępem niepowołanych. Jeśli zaś służby te NIE zdołały wejść do tych tuneli, wówczas może to oznaczać, że dobra i skarby w nich gromadzone przez wieki nadal mogą tam się znajdować. Ponadto, jeśli wejście do tych tuneli zostanie kiedyś ponownie odkryte, wówczas z uwagi na światowy już rozgłos, którym babiogórskie tunele UFO już się cieszą, wejście to stanie się „kopalnią złota” dla znalazcy oraz dla przedsiębiorstwa i państwa jakie udostępni turystom ów tajemniczy (i zapewne piękny) system podziemnych tuneli i komór UFO. Położenie skałki z „wrotami” do babiogórskich tuneli może zostać odkryte np. przez przypadek – tak jak stało się to z wrotami udokumentowanymi powyższym wideo. Ponieważ zaś sporo czytelników moich publikacji corocznie odwiedza Babią Górę, niniejszym zachęcam ich aby rozglądali się tam za wszystkim co niezwykłe, a być może przypadkowo „coś” im wskaże owe wrota. Jeśli zaś ktoś przypadkowo znajdzie te wrota, wówczas proszę pamiętać, że istnieje istotny powód dla którego cała wiedza o babiogórskich tunelach i o ich znaczeniu oraz zawartości najpierw była mi przekazana. Tyle, że jak wierzę, moc która stoi za przekazaniem mi tej wiedzy wyraźnie sobie życzy, aby urzeczywistnienie celów z jakimi tunel ten symbolicznie jest związany, dokonane zostało już NIE moimi rękami. Niemniej jest też niemal pewne, że moc ta NIE byłaby skłonna wybaczyć (bez poniesienia konsekwencji) tym osobom, instytucjom, czy państwom, które wiedząc o związkach owego tunelu spod Babiej Góry z moimi wynalazkami i wynikami badań, w przyszłości zaczęłyby ciągnąć zyski jakie wpłyną z odkrycia wejścia do tego tunelu i z jego istnienia, jednak NIE przeznaczyłyby tradycyjnej „dziesięciny” od owych zysków na realizowanie, badania i wdrażanie moich wynalazków. Dlatego karzący potencjał owej mocy, przyzwoitość, oraz moje klarowne życzenia nakazują, aby każda osoba, instytucja i państwo, które kiedykolwiek będą ciągnęły jakiekolwiek zyski z tunelu UFO pod Babią Górą, „dziesięcinę” od tych zysków przeznaczyły na finansowanie budowy, dalszych badań i wdrażania w życie produktów moich twórczych osiągnięć i wynalazków, szczególnie zaś „Komory Oscylacyjnej”, „Magnokraftu”, „Wehikułu Czasu”, maszyn „perpetuum mobile” i generatorów darmowej energii, oraz „Konceptu Dipolarnej Grawitacji”.

Opowieść Wincentego początkowo powtórzyłem w rozdziale A – „Wprowadzenie” z traktatu [4b] o tytule „Tunele NOL spod Babiej Góry”, potem zaś także w podrozdziale V5.3.2 z tomu 17 mojej monografii [1/5]. Ponieważ od czasu tamtego jej publikowania prawdę przekazywanych w niej informacji potwierdziło sporo dodatkowego materiału dowodowego, w niniejszym wpisie wskażę kluczowe elementy tego materiału. Zanim jednak tu je wypunktuję, najpierw dla zaoszczędzenia czytelnikowi pracochłonnych poszukiwań powtórzę całą opowieść Wincentego. Oto ona:

Jak to zwykle bywało w Polsce zimą w latach sześćdziesiątych, tego wieczora elektrownia znowu wyłączyła prąd. Siedzieliśmy więc przy buszującym piecyku wsłuchując się w trzask płomieni i obserwując odblaski pełzające po suficie i ścianach. Wincenty zapalił swoją fajkę, rozsiadł się wygodnie i długo patrzył na mnie z uwagą, namaszczeniem, jakimś wahaniem i dziwnym wyrazem twarzy. Czułem, że się nad czymś zastanawia i że być może usłyszę jedną z jego niezwykłych opowieści. Po pewnym czasie zaczął:

„Kiedy byłem w Twoim wieku, pewnego wieczoru mój ojciec zapowiedział że następnego ranka wyruszymy w daleką drogę. Nazajutrz rano zdziwiło mnie jednak, że zamiast zwykłych przygotowań do jarmarku, ojciec zapakował tylko naftową latarnię, zapałki oraz zapas jedzenia. Moja ciekawość jeszcze bardziej wzrosła gdy wyruszyliśmy piechotą, zamiast jak zwykle – furmanką. Nie odzywałem się jednak, bowiem wiedziałem, że w swoim czasie ojciec mi powie co powinienem wiedzieć. Kiedy wyszliśmy już poza granice naszej wioski, ojciec przewodzący w milczeniu przywołał mnie abym mu dorównał. „Wicek” powiedział „nadszedł czas abyś poznał sekret naszych przodków. Sekret ten przekazujemy z ojca na syna od drzewniech czasów. Trzymamy go w rodzinie na czarną godzinę. Oprócz mnie wie o nim po jednej osobie z kilku rodzin rozrzuconych po innych wioskach. Sekret ten to ukryte przejście podziemne. Bacz teraz na drogę, bo pokażę Ci ją tylko raz. Musisz więc ją dobrze zapamiętać.” Dalszą drogę odbywaliśmy znowu w milczeniu. Podeszliśmy tak aż do podnóża Babiej Góry od strony czechosłowackiej. Ojciec znowu się zatrzymał i wskazał mi na niewielką skałkę na około jednej trzeciej wysokości tej góry. „Wicek” powiedział, „zważ tę skałkę, bo zasłania ona wejście do podziemia”. Gdy wspięliśmy się do skałki, zdziwiło mnie że żadnego wejścia nie widać. Mój ojciec wsparł ją plecami przy narożniku i zaczął pchać. Stałem zaskoczony, bo z bliska skała wyglądała na zbyt dużą aby jeden człowiek mógł ją popchnąć. „Psia …” ojciec zaklął, „długo nie otwierana i musiała się zastać – nie gap się a pomóż mi pchać”. Przyskoczyłem i popchnąłem, skałka drgnęła i po początkowym oporze posunęła się zadziwiająco lekko. Odsłoniło się wejście wystarczająco duże aby przejechać przez nie wozem. Ojciec zapalił latarnię naftową po czym popchnął skałę na poprzednie miejsce. Zatrzasnęła całkowicie otwór wejściowy. Następnie ruszył tunelem jaki zaczynał się od tej skałki i prowadził dosyć stromo w dół. Zatkało mnie z wrażenia, bowiem czegoś takiego w życiu nie widziałem. Tunel był ogromny i z łatwością pomieściłby nie tylko wóz ale nawet pociąg. Przebiegał prosto jak strzała. Jego przekrój był kolisty, ale nieco przypłaszczony od góry. Powierzchnia była lekko pofalowana, jakby pokarbowana ostrzem ogromnego wiertła. Ściany i podłogę miał lśniące, jakby wylane szkłem. Chociaż raptownie schodził w dół, był on zadziwiająco suchy. Ani śladu wody ściekającej po ścianach czy spływającej po podłodze. Zauważyłem też, że nasze buty stąpające po szklistej podłodze nie wydawały ostrego dźwięku jakiego możnaby spodziewać się po skale; odgłos kroków był przytłumiony jakby podłogę tunelu zaściełało jakieś tworzywo.

Po dosyć długim marszu, tunel wpadał do ogromnej komory w kształcie beczki stojącej nieco skośnie. Ściany tej komory były szkliste jak ściany tunelu którym przyszliśmy. Nie były one jednak karbowane. Za to podłoga i sufit były uformowane w jakiś dziwny spiralny wzór wyglądający jak zastygnięty wir na wodzie. W komorze tej zbiegały się wyloty kilku tuneli. Niektóre z nich miały przekrój okrągły, inne zaś – trójkątny. Ojciec położył latarnię na ziemi i przysiadł na chwilę aby odpocząć. Ja zaś zacząłem rozglądać się po pieczarze. Pod ścianami z dala od tuneli podłoga zaścielona była jakimiś przedmiotami, skrzyniami, beczkami, oraz najróżnorodniejszą bronią. Widziałem części zbroi rycerskich, najróżniejsze topory, maczugi, miecze, szable, a także starodawną broń palną. Moją uwagę zwróciła niezwykle piękna strzelba, z bardzo długą i bogato inkrustowaną lufą, o białej kolbie. Wziąłem tą strzelbę aby ją oglądnąć, ale ojciec krzyknął na mnie „nie rusz – nie mamy oliwy aby ją znowu nasmarować”. „Możemy przecież zabrać ją ze sobą” odpowiedziałem. „Nie”, powiedział ojciec, „to wszystko ma tu czekać na wypadek przyjścia ciężkich czasów”. Przysiadłem więc przy ojcu. Wtedy on zaczął wyjaśniać. „Tunele, które tu widzisz, prowadzą do każdego kraju i do każdego kontynentu. Możesz więc zajść nimi gdzie tylko zechcesz, oczywiście jeśli wiesz jak się w nich obracać. Ten tunel z lewej strony wiedzie do Niemiec, potem do Anglii, dalej zaś aż do Ameryki, gdzie łączy się z tunelem z prawej strony. Z kolei tunel na prawo wiedzie do Rosji, potem do Kaukazu i Chin, dalej do Japonii i w końcu do Ameryki. Do Ameryki możesz też dojść pozostałymi tunelami, przechodzącymi pod biegunami Ziemi. Każdy z tuneli co jakiś czas posiada komory rozgałęźne podobne do tej w której teraz jesteśmy, gdzie łączy się z dalszymi tunelami idącymi w innych kierunkach. W tym labiryncie łatwo więc się zgubić. Dlatego też nasi przodkowie używali drogowskazów, które pomagały w wyborze tunelu. Choć pokażę Ci teraz jak te drogowskazy wyglądają”. Podeszliśmy do jednego z tuneli i wtedy zauważyłem przy jego wlocie kilkadziesiąt niezdarnych rysunków nagryzmolonych jakąś czarną farbą czy też zeschniętą krwią. Ojciec wskazywał mi rysunek po rysunku, objaśniając jego znaczenie. Jeden z nich oznaczał Wawel w Krakowie.

Kiedy tak objaśniał mi znaki, niespodziewanie dał się słyszeć odgłos dalekiego dudnienia, syku i metalicznego pisku. Przypominało to nadjeżdżający pociąg parowy jaki zmienia szyny na zwrotnicach lub hamuje. Ojciec zamilkł i powiedział „resztę objaśnię Ci w drodze powrotnej, teraz musimy szybko wracać”. Zaczęliśmy w pośpiechu wspinać się tunelem wejściowym, ścigani coraz głośniejszym dudnieniem i metalicznym piskiem. Ojciec wyraźnie się niepokoił i często oglądał za siebie. Gdy dopadliśmy skały przy wejściu, syk i pisk były już tak głośne jakby pociąg hamował tuż za naszymi plecami. Po wyjściu na zewnątrz i zatrzaśnięciu skały za sobą, ojciec padł zdyszany. Po dość długim odpoczynku zaczął mi wyjaśniać. „Tunele jakie widziałeś nie były wykonane przez ludzi, a przez wszechmocne stwory, które mieszkają w podziemiach. Stwory te używają owych tuneli do poruszania się z jednej strony świata na drugą. Używają one w tym celu ognistych maszyn latających. Gdyby maszyna taka na nas najechała, zostalibyśmy upieczeni od jej gorąca. Na szczęście w tunelu głos idzie daleko, jest więc czas aby zejść jej z drogi kiedy ją się usłyszy. Poza tym stwory te mieszkają w innych częściach świata i w te strony przylatują bardzo rzadko. Nasi przodkowie wykorzystywali więc ich tunele do ukrywania się przed najeźdźcami oraz do szybkiego przemarszu w inne strony”. W drodze powrotnej ojciec wyjaśnił mi znaczenie pozostałych znaków. Przykazał też abym – gdy właściwy czas nadejdzie, pokazał wejście do tunelu komuś zaufanemu, tak aby tajemna wiedza przodków nie uległa zapomnieniu.”

Ogień w piecyku i fajka Wincentego prawie się wypaliły. Wiedziałem więc, że to już koniec opowieści.

Opowieść Wincentego zawiera wiele ogromnie istotnych informacji, prawdę których w następnych latach swego życia mozolnie i stopniowo potwierdzałem. Poniżej w punktach wymienię teraz wyniki moich późniejszych wynalazków, badań i ustaleń, wszystkie z których potwierdzają prawdę tego co Wincenty mi opowiedział.

(1) Mój wynalazek gwiazdolotu zwanego Magnokraftem – który to gwiazdolot jest w stanie odparowywać pod ziemią długie i szkliste tunele, studnie oraz komory opisywane przez Wincentego. W jakiś czas po wynalezieniu budowy i działania swego Magnokraftu, ze zdumieniem też odkryłem, że magnokrafto-podobne gwiazdoloty już od tysiącleci operują na Ziemi. W dzisiejszych czasach są one popularnie nazywane wehikułami UFO. Mój formalny dowód naukowy, że wehikuły UFO to już zbudowane i działające Magnokrafty, jest opublikowany m.in. na stronie internetowej o nazwie „ufo_proof_pl.htm” oraz w publikacjach tam wskazywanych. Jedną z możliwości technicznych moich Magnokraftów jest, iż wir plazmowy jaki w razie potrzeby są one zdolne wytwarzać wokół swej powłoki, jest w stanie bardzo szybko i efektywnie odparowywać długie i szkliste tunele, o dokładnie tych samych cechach jakie ujawnia opowieść Wincentego – zaś jakich ilustracje pokazuje „Fot. #G3abc” poniżej.

(2) Moje odkrycie, iż na Ziemi istnieją liczne podziemne tunele odparowane przez UFO, które do dzisiejszych czasów UFOnauci używają jako swe bazy i parkingi, oraz często nadal w nich zamieszkują. O tym, że tunele takie do dzisiaj istnieją m.in. pod Babią Górą w Polsce, tyle że wszystkie wejścia do nich są już poukrywane oraz pozasypywane, świadczy ogromny materiał dowodowy – sporą proporcję którego dokładnie opisuje wyżej wymieniony traktat [4b], kilka innych zaś przykładów którego omawia np. punkt #G4 mojej strony „magnocraft_pl.htm”. Warto tutaj dodać, że dawni ludzie, którzy jeszcze NIE znali maszyn, gwiazdoloty UFO uważali za rodzaj cudownych stworów latających, jakie nazywali „smokami” oraz „feniksami” – patrz podrozdział V6 z tomu 17 mojej monografii [1/5]. Wysoce zaś intrygujące na temat „smoków” są mity wielu odmiennych narodów, jakie zgodnie stwierdzają iż owe niebezpieczne stwory lubowały się w gromadzeniu skarbów w swoich podziemnych jamach, oraz uwielbiały wylegiwanie się na kosztownościach. Najlepszą ilustracją tych mitów o smoczych skarbach jest tzw. „dragon scene” z filmu „The Hobbit – The Desolation of Smaug 2013”. (Chińskie smoki były nawet znane z tego, iż nosiły perły w swoich pyskach – patrz punkt #F2 na stronie „seismograph_pl.htm”.) Opowieść Wincentego niebezpośrednio zdaje się jakby potwierdzać (i racjonalnie wyjaśniać) mity o związku „smoków” ze skarbami.

(3) Moje znalezienie wideów oraz opisów dokumentujących, że UFOnauci celowo maskują główne „wrota” do tuneli UFO, nadając tym wrotom formę jakby naturalnej „skałki” – czyli tę samą formę jaką Wincenty opisał mi w swoim opowiadaniu. Najbardziej słynnym z wideów jakie udokumentowały takie ukryte „wrota” hangarowe do tuneli UFO, jest m.in. następujące około 5-minutowe wideo jakie uchwyciło zamykanie jednego z takich „wrót”, wiodących do tunelu UFO istniejącego w Północnej Irlandii. (W tunelu tym podobno do dzisiaj istnieje baza UFOnautów-wielkoludów, ślady butów jakich ujawniają rozmiar 47, zaś jakich zachowania ujawniają ogromne poczucie humoru.) Wideo to najlepiej oglądnąć w jego wersji hiszpańskojęzycznej, bowiem tam pokazane jest ono najdokładniej. Oto link do tego wideo – jakie dnia 28 lutego 2017 roku opublikowane było w YouTube pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=BeglAuNwnTs . W wersji angielskojęzycznej wideo to można też oglądnąć np. pod adresami https://youtu.be/5jWbml_xTSk , czy https://youtu.be/OInHXS4i3R0 . Z uwagi na sensacyjność tego wideo, zarówno jego autentyczność, jak i sama skałka jaka ukrywa tamto wejście do tunelu UFO z Irlandii, były (i nadal są) przedmiotem intensywnych sprawdzeń zainteresowanych badaczy z całego świata. (Ale, oczywiście, jak zwykle, oficjalna nauka ateistyczna do badań tych się NIE włącza.) Autentyczności widea żaden z tych badaczy NIE zakwestionował. Niestety, wejścia do pokazanego na tym wideo tunelu UFO narazie nikomu NIE udało się jeszcze otworzyć. Niezależnie od powyższego ogromnie wartościowego wideo, od 30 czerwca 2017 roku w internecie dostępne było jeszcze inne prawie 10-minutowe angielskojęzyczne wideo o adresie https://www.youtube.com/watch?v=fepbvdws9Xk , jakie dokumentuje stacjonarne zdjęcie już otwartych „hangarowych wrót” do tunelu UFO, które to wrota typowo są zamknięte i niewidoczne dla ludzi. Istnieje też opisowy materiał dowodowy o istnieniu takich ukrytych „wrót hangarowych” do tuneli UFO. Jednym z najłatwiej dostępnych ich przykładów są sławne już na całym świecie niemieckie legendy o szczurołapie z Hamelinu, któremu niemieckie miasto Hamelin odmówiło zapłaty za wyelimminowanie ich szczurów, stąd który uprowadził wszystkie dzieci owego miasta właśnie do tunelu UFO poprzez normalnie niewidzialne „wrota”, jakie otwarł on w zboczu sąsiadującej z owym miastem góry. (Tak nawiasem mówiąc, to w punkcie #D1 ze swej strony o nazwie „cielcza.htm” opisuję widziane i powtórzone mi przez moich rodziców i dziadków działania podobnego polskiego szczurołapa – który jednak był sowicie opłacany za swoje usługi, stąd NIE był zmuszony aby uprowadzić dzieci z Cielczy.) Warto tu też dodać, że sporo wystraszonych ludzi, którzy stali się przypadkowymi świadkami otwierania się takich skalnych wrót do tuneli UFO, czasami bierze je też za „portale” do odmiennego czasu lub do innej rzeczywistości – podczas gdy faktyczne powstawanie i działanie zjawiska czasowych „portali” opisałem szerzej w punkcie #J2 swej strony „immortality_pl.htm”. Wiele więc informacji podawanych w internecie o „portalach czasowych”, lub „portalach do innych rzeczywistości” faktycznie może stanowić raporty o lokalizacjach „wrót” do tuneli UFO.

(4) Z informacji przekazanych przez Wincentego wynikało, że babiogórski system tuneli UFO w latach 1920-tych nadal miał wiele wejść, jednak jego główne „wrota” miały właśnie formę „skałki” wyglądającej jak naturalny fragment skały rodzimej, tyle że otwierającej się jak „wrota”. Oprócz możliwości zdalnego ich otwierania i zamykania przez UFO, owe „wrota” miały też coś w rodzaju ręcznie obsługiwanego „zamku” – czyli mechanizmu ryglującego jaki ludziom umożliwiał ich ręczne otwarcie zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Jednak ich otwarcia mogły dokonać tylko osoby, które znały tajemnicę odryglowania tego mechanizmu. Niestety, ja przegapiłem w swej młodości okazję aby Wincenty pokazał mi ową skałkę oraz nauczył mnie sposobu jej otwierania.

(5) Fakt istnienia systemu tuneli UFO pod Babią Górą dostarcza nieustającej możliwości, że kiedyś owa „skałka” maskująca jego główne „wrota hangarowe”, oraz sposób jej odryglowywania, zostaną jednak odkryte. Przykładowo, z badań opisanych w traktacie [4b] wynika, że być może po słowackiej stronie Babiej Góry nadal istnieje ktoś, komu tradycja rodzinna też przekazała tajemnicę położenia owej skałki i sposobu jej otwierania. Istnieje też możliwość, że użycie urządzeń takich jak Georadar (po angielsku: „ground-penetrating radar”, lub GPR), albo czyjaś przypadkowa obserwacja miejsca wylotu lub wlotu UFO, lub ewentualne przypadkowe sfotografowanie właśnie otwartej skałki z wrotami, czy nawet tylko przyszłe odkrycie sposobu odmiennego wchodzenia do tuneli UFO spod Babiej Góry (np. poprzez wejście być może nadal istniejące w, lub przy, kościele ze słowackich Rabczyc – patrz „Fot. #G3b”), pozwoli kiedyś (np. „od wewnątrz”) odkryć położenie owej „skałki” z „wrotami” oraz odnaleźć sposób jej otwierania. Tym więc czytelnikom, którzy w celach rekreacyjnych czy turystycznych wybiorą się do Babiej Góry, serdecznie radzę, że warto tam trzymać oczy i uszy szeroko otwarte – zaś swój aparat fotograficzny i kamerę filmową mieć gotowe do szybkiego użycia (aby NIE przegapić ważnej okazji życiowej, tak jak ja dla swego przypadku opisałem to w punkcie #J3 swej strony „petone_pl.htm”).

(6) Na świecie nadal istnieją też wejścia do tuneli UFO, które do dzisiaj NIE zostały poukrywane ani pozawalane. Niestety, wejścia te typowo znajdują się w odludnych i trudno dostępnych miejscach. Ponadto, zwykle tam coś „straszy”, zaś ludzie często tam znikają – po przykład patrz https://youtu.be/1hS4uF489Vw . Coraz więcej informacji, zdjęć i wideów na ich temat można obecnie znaleźć w internecie. W miarę też jak natykam się na owe informacje, najbardziej dowodowe i autentyczne z nich raportuję na swych stronach, zaś linki do stron je opisujących umieszczam na stronie o nazwie „skorowidz.htm”.

(7) Większość podziemnych tuneli branych za „naturalne”, faktycznie stanowi tunele odparowane technicznie przez UFO. Tyle, że tunele UFO starzeją się nieproporcjonalnie szybko, ponieważ skały w jakich tunele te są odparowywane starzeją się zgodnie z tzw. „nienawracalnym czasem absolutnym wszechświata” (skrótowo opisanym m.in. we wstępie i w punkcie #G1 mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, zaś szczegółowo wyjaśnianym w punktach #C3 do #C4.1 strony „immortality_pl.htm”), który to „czas skał” upływa około 365 tysięcy razy szybciej od sztucznie stworzonego przez Boga „nawracalnego czasu softwarowego” zgodnie z jakim starzeją się ludzie. To szybkie starzenie się tuneli UFO powoduje, że z upływem czasu zawalają się ich sufity i ściany, wyciekająca ze skał woda formuje stalaktyty i stalagmity, deszcze i wiatry nanoszą do ich wnętrza gruz, piasek i śmieci, itp. Nieproporcjonalnie więc szybko w stosunku do ich absolutnego wieku i do twardości ich skały, te tunele UFO wytracają ich technologiczny wygląd i zaczynają przyjmować wyniszczony wygląd „naturalny”. Jednak ci z badaczy, którzy poznali i akceptują moje odkrycie, iż większość tuneli i jaskiń na Ziemi została odparowana przez UFO już po bibilijnym „Wielkim Potopie”, oraz którzy z wyjaśnień zaprezentowanych w punkcie #C9.1 mojej strony o nazwie „ufo_proof_pl.htm”, nauczyli się jak odróżniać odparowane technicznie tunele UFO od „naturalnych” jaskiń, łatwo są w stanie potwierdzić sobie tę prawdę zwodniczo zaprzeczaną przez oficjalną naukę ateistyczną. Wszakże oglądając dowolne podziemne tunele lub jaskinie, zawsze mogą oni nanosić mentalne poprawki na ich aktualny wygląd, zaś po naniesieniu tych poprawek i myślowym wypracowaniu ich oryginalnego wyglądu, typowo się okazuje, że faktycznie dany tunel czy jaskinia wykazują wszelkie atrybuty dowodzące ich technologicznego pochodzenia. Nanoszenie zaś tych poprawek jest proste, bowiem polegają one np. na myślowym ustalaniu jak dany tunel czy jaskinia wyglądałaby, gdyby leżące na ich dnie odłamy odpadłe z sufitu zostały ponownie przyklejone na swe oryginalne miejsca, gdyby fragmenty ich runiętych ścian zostały ponownie podniesione i ustawione tak jak oryginalnie stały, gdyby gruz, piasek, oraz śmiecie ponanoszone do środka przez wodę i wiatry zostały z nich usunięte, itp. Po zaś takim naniesieniu myślowych poprawek typowo się okazuje, że praktycznie niemal każda dzisiejsza jaskinia czy podziemny tunel, wykazują kształt, zorientowanie i cechy opisywane we w/w punkcie #C9.1 mojej strony o nazwie „ufo_proof_pl.htm”, jakie jednoznacznie ujawniają, iż były one odparowane technicznie przez gwiazdoloty UFO.

Fot. #G3abc: Trzy ilustracje jakie pośrednio dowodzą faktycznego istnienia pod Babią Górą systemu tuneli UFO znanego tam przez wieki i używanego przez miejscowych jako kryjówka oraz przechowalnia skarbów. Jedno z licznych wejść do tego systemu tuneli zaczynało się kiedyś w byłym (starym) kościele ze słowackich Rabczyc. (Kliknij na którąś z powyższych ilustracji aby zobaczyć ją w powiększeniu.)

#G3a
Fot. #G3a (góra): Oto ilustracja będąca jednym z produktów mojej już wieloletniej współpracy z utalentowanym graficznie Dominikiem Myrcik – współautorem także niektórych z wideów o tematyce wyników moich badań, uruchamianych ze strony o nazwie „djp.htm”. (Widea ze strony „djp.htm” zaprogramowałem głównie do ich oglądania na „smart” telewizorze firmy „LG”, chociaż można je też oglądać na PC – jeśli strona „djp.htm” jest uruchomiona wyszukiwarką „Google Chrome”.) Celem powyższej ilustracji „a (góra)” było pokazanie i uwypuklenie najważniejszych cech tuneli o kształtach pokazanych tutaj w częściach „a (góra)” i „c (dół)”, zaś nadawanych podziemnym tunelom dzięki unikalnej pracy magnetycznego napędu gwiazdolotów – tj. napędu używanego przez mój Magnokraft oraz przez wehikuły UFO. Cechy tych tuneli już są opisane dokładniej w punktach #G3 i #G4 oraz na „Rys. #G3 (dół)” z innej mojej strony o nazwie „magnocraft_pl.htm” – tutaj NIE będę więc ich powtarzał. Jedyne co chcę tu podkreślić, to że idealna zgodność kształtów i cech tuneli uwidocznionych na niniejszych ilustracjach „a” i „c”, z kształtem i cechami tunelu „b” narysowanego przez byłego księdza ze słowackich Rabczyc (w starym i już NIE istniejącym kościele których to Rabczyc kiedyś podobno istniało wejście do owego tunelu), jest jednym z bardziej dowodowych i istotnych przesłanek, iż tunel UFO wiodący z kościoła Rabczyc do podziemi Babiej Góry, faktycznie kiedyś istniał, zaś jego kształt nawet relatywnie niedawno był pamiętany i opisywany przez wtajemniczonych mieszkańców Rabczyc. (Ciekawe czy budowniczowie nowego kościoła w Rabczycach także ukryli w nim wejście do owego tunelu, zaś wskazówkę gdzie wejścia tego szukać zakodowali w figurę tamtejszego „diabła”?)

#G3b
Fot. #G3b (środek): Sporządzony przez byłego księdza ze słowackich Rabczyc odręczny rysunek tamtejszego tunelu UFO jaki wiódł do podziemi Babiej Góry. Rysunek ten oryginalnie jest przytoczony (i opisany) na stronie C-88 z traktatu [4b], zaś część jego opisów jest też powtórzona w punkcie #G4 z mojej strony o nazwie „magnocraft_pl.htm”. Zgodność raczej unikalnego kształtu tego tunelu z faktycznymi kształtami jakie mogą uzyskiwać tunele UFO, jest owym pośrednim dowodem, że faktycznie kiedyś w, lub przy, starym kościele w Rabczycach istniało wejście do tunelu UFO mającego połączenie z systemem tuneli UFO pod Babią Górą.

#G3c
Fot. #G3c (dół): Oto fotografia podziemnego tunelu, porównanie cech jakiego z wynikami moich badań potwierdza, że faktycznie stanowi on tunel odparowany technicznie przez UFO. Powyższy tunel kiedyś istniał koło nowozelandzkiego miasta Auckland – tyle że oficjalnie (i moim zdaniem niewłaściwie) był on tam nazywany „Wiri lava cave”. Niestety, jak wszystkie tunele UFO łatwo dostępne do wglądu ludzi, do dzisiaj tunel ten został już całkowicie zniszczony. Powyższa fotografia tego tunelu pochodzi ze strony 8 interesującej książki pióra Bruce W. Hayward, o tytule „Precious Land” (Geological Society Of New Zealand Guidebook Number Twelve, Bush Press Communications Ltd., P.O. Box 33-029, Takapuna 1309, Auckland, New Zealand, 1996, ISBN 0-908678-60-6) – w której zdefiniowane też zostały prawa copyright odnoszące się do tego zdjęcia. (Autor tamtej książki był łaskawy osobiście udzielić mi pozwolenia na pokazywanie jego ilustracji w moich publikacjach, po dodaniu do nich „disclaimer” jaki np. stwierdza iż „poglądy wyrażone w niniejszym wpisie NIE są podzielane przez właścicieli innych niż moje fotografii pokazanych tutaj, nawet jeśli właściciele owych fotografii zgodzili się abym wykorzystywał ich zdjęcia. Chociaż fotografie reprezentują najbardziej obiektywny materiał dowodowy, ciągle sytuacje jakie one uchwyciły mogą być interpretowane na kilka odmiennych sposobów.”) Powyższe zdjęcie powtarzam tutaj po „Fot. #F1” z mojej innej strony o nazwie „newzealand_pl.htm” – na której opisałem historię i losy udokumentowanego nim tunelu.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #G3 z mojej strony internetowej o nazwie „aliens_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 czerwca 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „aliens_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „aliens_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/aliens_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/aliens_pl.htm
http://quake.hostami.me/aliens_pl.htm
http://totalizm.com.pl/aliens_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/aliens_pl.htm
http://pajak.org.nz/aliens_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „aliens_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „ufo_proof_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/aliens_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/ufo_proof_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #298). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

Reklamy

#297: Lepiej wiedzieć co nadchodzi, niż umrzeć z powodu zostania tym „zaskoczonym” – przeglądnij więc 34-minutowy film „Zagłada ludzkości 2030”

2018/05/12

Motto: „Prawda otacza nas dookoła – potrzeba jednak mądrości, wiedzy i odwagi aby odróżnić ją od kłamstw jakimi jest zasłaniana.”

Nadejścia praktycznie żadnego innego kataklizmicznego zdarzenia na Ziemi NIE zapowiadało aż tak wiele niepodważalnych przesłanek, zdarzeń, wiadomości, reportaży, proroctw, przepowiedni, historycznych zapisów, wersetów Biblii, itp., jak owego coraz już bliższego nadejścia zagłady ludzkości w latach 2030-tych. (Odnotuj przy tym, że owa zagłada lat 2030-tych będzie tylko przejściowym wyludnieniem Ziemi, po jakim ludzkość się otrząśnie, odnowi i odbuduje, wcale więc zagłada ta NIE będzie miała nic wspólnego z „końcem świata”, który zgodnie z Biblią ma nastąpić dopiero w, lub po, roku 2656 – aczkolwiek dla uzyskania najróżniejszych doraźnych korzyści „koniec świata” coraz częściej ostatnio jest spekulatywnie zapowiadany przez najróżniejsze indywidua i religie – po szczegóły patrz punkt #N1 na stronie o nazwie „quake_pl.htm”, lub punkt #I1 na stronie o nazwie „2030.htm”.) Tymczasem gro dzisiejszych ludzi (w tej liczbie być może i ty sam oraz twoi najbliźsi) „omamianych” przemowami złotoustych polityków i autorytatywnymi zapewnieniami niektórych wysoce utytułowanych naukowców, postępuje jakby w hipnotycznym transie i uparcie odmawia nazwania po imieniu „oznakami nadchodzenia zagłady i zawalenia się całej naszej obecnej cywilizacji” tego co codziennie ogląda w wiadomościach telewizyjnych i o czym czyta w praktycznie każdej gazecie.

W życiu tak się składa, że w każdej zagładzie najpierw umierają ci co zostali nią „zaskoczeni”. Wszakże NIE wiedząc czego mają się spodziewać, NIE przygotowali się do tego co na nich nadeszło. Czas więc abyś ty sam, a także twoi najbiźsi, wyrwali się z tego jakby morderczego transu hipnotycznego i zaczęli się przygotowywać do zagłady jaka nieuchronnie już nadchodzi. Najlepszą zaś rolą „dzwonka”, jaki może „zbudzić” z uśpienia i marazmu ciebie i twoich najbliższych, może być doskonale przygotowany i wysoce wymowny 34-minutowy film (wideo) o tytule „Zagłada ludzkości 2030” upowszechniany gratisowo w YouTube pod internetowym adresem https://www.youtube.com/watch?v=o06UvHgahr8 (lub adresem https://youtu.be/o06UvHgahr8 ):

Ów film można też uruchomić z ilustrowanej strony o nazwie „djp.htm” (i adresie np. http://pajak.org.nz/djp.htm ) z „playlistą” jaką zaprogramowałem dla „smart” telewizorów koreańskiej firmy LG – jeśli strona „djp.htm” wywołana została albo z PC wyszukiwarką o nazwie „Google Chrome”, albo też telewizorem LG.

W sposób wizualny i intelektualnie NIE męczący film ten streści ci najważniejsze informacje zawarte na stronie o nazwie „2030.htm”. Po jego przeglądnięciu będziesz więc od razu mógł przystąpić do przygotowywania siebie i swych bliskich, aby jakoś wspólnym wysiłkiem zagładę tę przetrwać.

Omawiany film „Zagłada ludzkości 2030” wizualnie zilustruje ci NIE tylko dlaczego owa zagłada ludzkości już nieodwołalnie musi nadejść, oraz kiedy w przybliżeniu można spodziewać się jej nadejścia, ale także w skrócie wskaże ci jakich znaków masz wypatrywać aby NIE zaskoczył cię jej początek, jaki przebieg będzie ona miała, jakich niebezpieczeństw musisz się spodziewać po jej nadejściu, oraz jak powinieneś zacząć się przygotowywać do jej przetrwania. Jeśli więc poważnie potraktujesz wiedzę jaką film ten ci udostępni, poczym poszerzysz tę wiedzę o informacje opisane na stronie o nazwie „2030.htm” oraz w innych już dostępnych źródłach poświęconych zagadnieniom przeżywania kataklizmów, plag i upadków praworządności, oraz już wkrótce zaczniesz faktyczne przygotowywanie się do tego co nieuchronnie nadchodzi, wówczas zwiększysz wielokrotnie szanse przetrwania tej zagłady zarówno przez siebie, jak i przez swoich najbliższych.

Film „Zagłada ludzkości 2030” powstał w wyniku ponad półrocznej wytężonej pracy. Jego złożony scenariusz ma dwóch autorów. Powstał bowiem w wyniku ścisłej współpracy mnie (tj. dr inż. Jana Pająk) z moim ogromnie utalentowanym graficznie i wielokrotnie sprawdzającym się w działaniu przyjacielem, Dominikiem Myrcik. I tak, autorem scenariusza wydarzeń przedstawionych w tym filmie jestem ja, dr inż. Jan Pająk, zaś autorów scenariusza samego filmu jest dwóch, tj. Jan Pająk i Dominik Myrcik. Fenomenalny talent graficzny Dominika oraz jego perfekcyjne opanowanie komputerowych narzędzi graficznych, umożliwiły potem jakościowo doskonałe moim zdaniem zrealizowanie filmowe owego złożonego scenariusza. W rezultacie, film ten NIE tylko w żywy i przykuwający uwagę oglądającego sposób informuje o zagładzie jaka szybko nadchodzi, wyjaśnia najważniejsze aspekty z zagładą tą związane, oraz wskazuje co oglądający powinni czynić dalej w jej sprawie, ale dodatkowo pokazuje obrazowo to co trzeba wiedzieć o jej zapoczątkowaniu, przebiegu, następstwach, wymogach przeżycia, oraz o czym dla własnego bezpieczeństwa w jej trakcie już od samego początku powinno się pamiętać. Oglądając ten film czytelnik zapewne odnotuje, że każde słowo i każdy szczegół jest w nim istotny, starannie dobrany i przenoszący sobą aż kilka zupełnie odmiennych znaczeń o symbolicznej, dosłownej, historycznej, kulturowej, przepowiedniowej, oraz uczuciowej wymowie.

Omawiany tu film bazuje na solidnych badaniach NIE tylko moich, ale także wielu innych racjonalnych badaczy. Ponadto czerpie on dodatkowo, poczym prezentuje w swej treści, co istotniejsze informacje wywodzące się ze wszystkich źródeł o jakich doświadczenie i historia nas uczą, iż można na nich polegać „jak na Zawiszy”. Stąd cytuje on najważniejsze zapowiedzi Biblii na temat tej zagłady, streszcza przepowiednie aż kilku narodów i ich wieszczy, podsumowuje esencję badań historycznych, prezentuje wyniki dedukcji logicznych, interpretuje fakty i znaki jakie powtarzalnie widujemy, itp. Wizualnie dokumentuje też i wyjaśnia fakty jakie oglądamy w codziennych wiadomościach, jednak z powodu jakby hipnotycznego zaprogramowania przez złotoustych polityków i ateistycznych naukowców, typowo przeaczamy ich wymowę i w jakiś niezrozumiały spowób unikamy uświadomienia sobie i nazwania po imieniu tego co naprawdę one oznaczają.

Zgodnie ze znanym polskim powiedzeniem, że „wszystkie drogi prowadzą do Rzymu”, do uświadomienia sobie, iż globalna zagłada szybko już nadchodzi, można dojść z znalizy dowolnych oznak od jakich obecnie roją się wszystkie wiadomości – tak jak do uświadomienia sobie nieodwołalności tej zagłady stopniowo dochodzi coraz więcej badaczy oraz co bardziej otwartych na prawdę zwykłych ludzi. Przykładowo, narastającymi w siłę ostrzeżeniami o jej szybkim nadchodzeniu są owe oglądane dziś w telewizji przez niemal każdego coraz potężniejsze kataklizmy, które z największą zawziętością atakują kraje i obszary zamieszkałe przez narody najbardziej odpowiedzialne za jej nadejście. Ostrzeżeniami o jej nadchodzeniu są też ustalenia o raptownym ocieplaniu się klimatu Ziemi, o wyniszczających anomaliach pogodowych i atmosferycznych, o szybkim znikaniu lasów, o zmniejszaniu się produkcji żywności, o chemicznych i nuklearnych zatruciach gleby, wody, powietrza i żywności, o coraz częstrzych epidemiach morderczych chorób uśmiercających ludzi, zwierzęta, ptaki, pszczoły i inne stworzenia, o wyczerpywaniu się zasobów ziemi, o desperacji, depresji psychicznej i samobójstwach coraz większych liczb ludzi, o narastaniu gór plastykowych i przemysłowych śmieci w oceanach i na lądach, o pogłębiającej się korupcji i ucisku w krajach świata, o eskalujących się wojnach, rewolucjach i buntach, itd., itp. Dla mnie jednak najwcześniejszą zapowiedzią jej bliskiego nadejścia były NIE owe skutki nieodpowiedzialnych postępowań dzisiejszych zachłannych i żądnych władzy ludzi, a przyczyny jakie ludzie ci sami na siebie posprowadzali, mianowicie przyczyny takie jak „hałas telepatyczny”, oraz „wyniszczanie ziemi”. Początkiem bowiem owej przysłowiowej „nitki”, która mnie zaprowadziła do przysłowiowego „kłębka” w sprawie tej zaglady, było odnalezienie jeszcze w 1987 roku nowozelandzkiego krateru Tapanui – czyli miejsca potężnej eksplozji mającej miejsce jeszcze w 1178 roku, jaka w świetle moich badań NIE tylko zdewastowała całą naszą planetę, ale stała się też powodem zapanowania na Ziemi mrocznej epoki „średniowiecza” (patrz zdjęcie krateru Tapanui pokazanego na „Fot. #N1” poniżej). Moje bowiem badania ogromnego materiału dowodowego obecnego zarówno w, jak i przy, owym kraterze Tapanui, a także w całej reszcie Nowej Zelandii, oraz porozrzucanego praktycznie po całym świecie, z czasem ujawniły mi między innymi, że faktycznym powodem nadejścia owej mrocznej epoki „średniowiecza”, był zaindukowany potężną eksplozją Tapanui tzw. „hałas telepatyczny” rezonujący przez całe wieki w przeciw-materii formującej naszą planetę (w sposób podobny jak wibracje dźwiękowe są długo rezonowane w pudłach rezonansowych skrzypiec). Natychmiast też po odkryciu owej przyczyny dla pojawienia się „średniowiecza”, zrozumiałem że z uwagi na podobieństwo cech eksplozji Tapanui do dzisiejszych eksplozji bomb nuklearnych, owe eksplozje nuklearne sprowadzają na ludzkość nową epokę „neo-średniowiecza”, jakiej końcowym produktem będzie upadek całej ludzkości. Podczas zaś analizy wyniszczeń ziemi jakie są następstwami zapanowania epoki „neo-średniowiecza”, odnalazłem w Biblii liczne wersety, wskazywane i interpretowane m.in. w punkcie #I1 strony o nazwie „2030.htm”, jakie jednoznacznie informują, iż „niszczyciele ziemi” będą ukarani śmiercią – co z kolei dość jednoznacznie mi ujawniło, że na ludzkość nieopamiętale wyniszczającą ziemię już wkrótce musi nadejść jakiś rodzaj „kary” o formie globalnej zagłady i wyludnienia. Natychmiast też po uświadomienia sobie tej złowrogiej prognozy, podjąłem wysiłki aby nakłonić jakoś ludzi do opamiętania się i do pomniejszenia w ten sposób nadchodzącej kary. Treść m.in. strony o nazwie „2030.htm”, a także treść opisywanego tu filmu „Zagłada ludzkości 2030” – jakiego opracowanie stało się możliwe tylko dzięki przyjacielskiej pomocy wielokrotnie już niezawodnie sprawdzającego się w działaniu Dominika Myrcik, są przykładami owych wysiłków.

Kiedy Bóg stwarzał zwierzęta, wówczas jak wszystkiemu co zrodziło się z Jego wszechwiedzy, nadał tym stworzeniom aż cały szereg funkcji do wypełniania. Nie tylko są więc one użytecznymi współgospodarzami naszej planety, współtowarzyszami ludzi, a ponadto źródłem siły roboczej, pożywienia, oraz użytecznych surowców, ale także są ilustracją cech cielesnych reprezentujących przeciwstawność naszego rozumowego, świadomego i twórczego człowieczeństwa. Ich zachowania demonstrują nam bowiem m.in., że tam gdzie cielesna zwierzęcość manifestuje się wyłącznie zainteresowaniem chwilą obecną (tj. zaspokajaniem swojego obecnego głodu, pożądań, strachów, przymusów, itp.), rozumujące człowieczeństwo interesuje się całością czasów, tj. NIE tylko chwilą obecną, ale także przyszłością i przeszłością. Tam zaś gdzie zwierzęta kierują się potrzebami, uczuciami i instynktem, nadrzędny intelekt człowieczy kieruje się moralnością, rozumem, logiką, doświadczeniem, wyobraźnią, przewidywaniem, twórczością, itd., itp. W sposób mniej lub bardziej efektywny, bowiem mający swe wzloty i upadki, ludzie przez wieki starali się podążać za nakazami Biblii, aby unikać ulegania zwierzęcym dążeniom swych ciał, a koncentrować się na nabywaniu coraz doskonalszych cech człowieczych. Jednak gdzieś w trakcie 20 wieku, ludzkość zaczęła ignorować nakazy Biblii i przestawiła się na kultywowanie coraz bardziej zwierzęcych zachowań. Jeśli więc rozważyć co gro dzisiejszych ludzi czyni, okazuje się że są to typowo zwierzęce zachowania, czyli dbanie wyłącznie o własną chwilową wygodę, zaspokajanie swych doraźnych pożądań, unikanie myślenia o przyszłości i uczenia się na przeszłości, dbania o losy bliźnich i natury, itd., itp. Jako tacy, typowi indywidualni ludzie przestali dostosowywać swe zachowania do przyszłości, przewidywać co przyszłość im przyniesie, oraz dokonywać dalekosiężnych przygotowywań. W ich zaś tłumie zagłuszane są postępowania tych nielicznych, co nadal starają się utrzymywać swe człowieczeństwo. Moim więc zdaniem jednym z najbardziej fascynujących elementów nadchodzącej zagłady lat 2030 będzie, że przywróci ona człowieczeństwo tym z ludzi którzy przez nią przetrwają. Wszakże wszystkie owe osoby myślące jedynie o chwili obecnej, a stąd zaniedbujące przygotowanie się do przyszlości i do tego co przyszłość im przyniesie, w nadchodzącej zagładzie wymrą jako pierwsi. Skoro zaś przy życiu ostaną się wyłącznie osoby o drastycznie odmiennych nawykach, tradycji i istocie swego człowieczeństwa, od tych jakie obecnie panują na Ziemi, łatwo przewidzieć, że po zagładzie na Ziemi pojawi się i zapanuje zupełnie odmienny od dzisiejszego rodzaj ludzkości, jaka wypracuje dla siebie czasy i perspektywy niepomiernie szczęśliwsze od dzisiejszych.

U większości ludzi trwale wbudowany jest w ich naturę nawyk silnej wiary w trwałość tego co już widzą wokół siebie. Z powodu tego nawyku wielu ludzi typowo ma ogromne opory wewnętrzne przed zaakceptowaniem nawet najbardziej wypróbowanych już w praktyce i dowiedzionych jako niezawodne zwiastunów, przesłanek, czy zapowiedzi, że to co właśnie ich otacza wkrótce może ulec katastrofalnemu upadkowi. Dowodów na te opory jest zatrzęsienie. Przykładowo, niemal każdy uczestnik małżeństwa jakie kończy się rozwodem, niemal do ostatniej chwili wierzy, iż rozwód mu NIE grozi. Z kolei ja nadal pamiętam, jak zaledwie kilka miesięcy przed rozpadnięciem się komunizmu w Polsce, niemal wszyscy wierzyli, że komunizm jest zbyt potężny aby cokolwiek zagrażało jego trwałości – miał wszakże tyle czołgów, armii, rakiet, bomb atomowych! Pamiętam z jakim zdumieniem wysłuchiwałem wówczas specjalistę dentystyczego, który pozbawiony nawet pielęgniarki, samotnie zmagał się ze wszystkim w swoim gabinecie i musiał nawet przerwać pracę nad moim zębem ponieważ właśnie nadszedł transport materiałów dentystycznych, stąd zmuszony był aby wielokrotnie wybiegać przed budynek i sam dźwigać do swego gabinetu ciężkie worki pełne jakichś produktów. Po uporaniu się z tymi workami, w ramach usprawiedliwienia próbował mi wyjaśnić coś w rodzaju: ten system polityczny musi wkróce się zawalić – NIE ma bowiem mowy aby taka sytuacja mogła potrwać jeszcze dłuższy czas. Był on pierwszą osobą w Polsce od której usłyszałem, że komunizm musi się zawalić. Wszakże nawet moi koledzy, czyli naukowcy specjalnie trenowani aby zawodowo przewidywać, wykrywać i opisywać nowe trendy i zjawiska, na owym etapie nadal NIE wierzyli w możliwość upadku komunizmu i jedynie hipotetycznie dyskutowali jak to NIE warto próbować naśladowania uprzednio zgniecionych dążeń do wolności u Węgrów i u Czechosłowaków, bowiem straszna masakra groziłaby każdemu małemu kraikowi, takiemu jak Polska, gdyby też spróbował zbuntować się przeciwko systemowi narzuconemu mu przez mocarną Rosję. Pomimo tamtej powszechnej niewiary, w zaledwie kilka miesięcy po owej wizycie u dentysty, wszyscy zostali zaskoczeni początkiem faktycznego rozpadania się komunizmu. Ja zdaję sobie doskonale sprawę, że podobnie sceptyczne myśli i wierzenia krążą w głowach osób oglądających film „Zagłada ludzkości 2030”. Mam zresztą na to namacalne dowody. Porównanie bowiem liczb wyświetleń tego filmu z liczbami odwiedzin stron poszerzających wiedzę na temat owej zagłady, jednoznacznie dokumentują, iż zaledwie jedna osoba z około tysiąca oglądających ów film, bierze zawarte w filmie ostrzeżenia na tyle poważnie, iż pogłębia podane w nim fakty i informacje czytaniem precyzyjniejszych opisów, wyjaśnień i wskazówek na ów temat. Reszta oglądających traktuje wszystko jako przejściową sensację i rozrywkę, lub jako interesujący choć nieprawdopodobny dla nich wymysł, jaki szybko zapomną praktycznie nic NIE czyniąc w tej sprawie. Co jednak intrygujące, owa liczba około „jeden na tysiąc” jest właśnie też liczbą osób, jedynie dla której – zgodnie z moimi wyliczeniami wzmiankowanymi w punktach #B1 i #B2 strony o nazwie „2030.htm”, zaś szczegółowo zaprezentowanymi w (3) z punktu #T3 mojej strony o nazwie „woda.htm”, prawdopodobnie pojawi się jakakolwiek realna szansa aby przeżyli tę nadchodzącą zagładę!

Do powyższych moich osobistych wyjaśnień poświęconych filmowi „Zagłada ludzkości 2030” warto też dodać, że Dominik Myrcik przygotował poświęconą temu filmowi oficjalną stronę na Facebook, o adresie: https://www.facebook.com/Zagłada-ludzkości-2030-1736006903146306/ . Na owej stronie, między innymi, można wpisywać swoje uwagi dotyczące tego filmu, oraz zapoznawać się z licznymi uwagami innych osób, którzy już ujawnili tam swoje opinie i poglądy. (Tak nawiasem mówiąc, to przeglądnięcie owych uwag, dla racjonalnie myślących czytelników zapewne stanie się źródłem dodatkowego upewnienia, dlaczego opisywana tym filmem zagłada, niestety, jest absolutnie konieczna dla oczyszczenia naszej matki Ziemi.) Zainteresowanych zachęcam aby zaglądnęli do owej strony Facebooka.

Niezależnie od filmu „Zagłada ludzkości 2030”, w YouTube dostępnych jest też kilka innych wideo, dla których ja jestem współautorem i stąd o których potwierdzam, iż w sposób obiektywny i pozbawiony uprzedzeń typowych dla internetowych publikacji na mój temat, prezentują one wybrane fragmenty mojego życiowego dorobku naukowego – stąd których przeglądnięcie też tu gorąco polecam. Ich skrótowe opisy i linki podałem w punktach #A1 do #A5 odmiennej swej strony o nazwie „portfolio_pl.htm”, zaś pełną ich „playlistę” (tj. zestawienie pełnoekranowych starterów linkujących) zawiera strona o nazwie „djp.htm”. Z tych filmów, szczególnie rekomendowałbym zaczęcie ich oglądania od około 35-minutowego wideo o tytule „Dr Jan Pająk portfolio” dostępnego aż w 3 językach (tj. po polsku, po angielsku – in English, oraz po niemiecku – auf Deutsch), jakiego polskojęzyczną wersję najłatwiej znaleźć, lub polecić znajomym, pod adresem https://youtu.be/f3MuZec4jGM . Film „Dr Jan Pająk portfolio” dokonuje skrótowego przeglądu najważniejszego dorobku naukowego mojego życia. Podsumowanie jego treści zawarte jest w punkcie #A1 specjalnie mu poświęconej strony o nazwie „portfolio_pl.htm” – zaś cała jego treść jest tam szczegółowo omawiana w punktach #B1 i #B2. Na dodatek do niego zalecałbym też czytelnikowi oglądnięcie około 4-minutowego wideo o tytule „Jak wielki jest Magnokraft” dostępnego pod adresem https://youtu.be/hkqrVePSj6c zaś opisanego w punkcie #A5 wyżej wymienionej strony „portfolio_pl.htm”, a linkowanego na w/w stronie „djp.htm”. Wideo to bowiem doskonale ilustruje wyglądy, wielkości, oraz charakterystyki lotu gwiazdolotu mojego wynalazku zwanego Magnokraft – jakiego zbudowanie otworzy ludzkości faktyczny dostęp do nieograniczonych zasobów kosmosu, a także uchroni przed nadchodzącą zagładą ludość kraju jaki pierwszy go posiądzie. Także i te oba rekomendowane tutaj filmy są wynikiem ścisłej współpracy pomiędzy mną i wysoce utalentowanym graficznie, oraz nieprzeciętnie fachowo posługującym się narzędziami komputerowej grafiki, moim przyjacielem Dominikiem Myrcik.

Życzę więc korzystnych dla swej przyszłości wyników oglądanięcia filmu „Zagłada ludzkości 2030”.
#N1 z 2030.htm
Fot. #N1: Fotografia „krateru Tapanui” wykonana ze szczytu najbliższego do wzgórza „Pukeruau” sąsiedniego wzgórka przez które przebiega szosa z Gore do Tapanui, a które w/g mojego oszacowania w prostej linii jest odległe od krateru o około 3 km. Odnotuj tu, że owo wzgórze z kraterem Tapanui w języku Maorysów nazwane jest słowami „Puke-ruau” – które znaczą „wzgórze-które-wstrząsnęło-światem”. Ogrom tego krateru o niemal 1 km średnicy dobrze ilustruje utrwalona na tym zdjęciu gigantyczna sosna, jaka kiedyś rosła przy krawędzi krateru Tapanui. Krater Tapanui opisywany jest skrótowo m.in. na stronie internetowej o nazwie „tapanui_pl.htm”, zaś szczegółowo omawia go poświęcona w całości wynikom moich badań eksplozji Tapanui monografia [5/4] o tytule „Eksplozja UFO w Tapanui z roku 1178 AD, która przemieściła kontynenty” (czwarte wydanie, Wellington, Nowa Zelandia, Copyrights © 1996 by Dr Jan Pająk, ISBN 0 9583380 6-X). Moje odnalezienie jeszcze w 1987 roku tego opisywanego licznymi legandami Maorysów krateru, oddało mi do ręki początek przysłowiowej nitki, badawcze podążanie za którą stopniowo zaprowadziło mnie najpierw do odkrycia „hałasu telepatycznego” i wydedukowania iż taki hałas generowany przez rozliczne obecnie eksplozje jądrowe zapoczątkuje na Ziemi mroczny okres „neo-średniowiecza”, potem do opracowania „Tablicy Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości” – pokazanej m.in. jako „Tab. #J1” na mojej stronie o nazwie „propulsion_pl.htm”, oraz jako „Tab. #K1” na mojej stronie o nazwie „tapanui_pl.htm”, następnie do odnalezienia wersetów Biblii jednoznacznie ujawniających, że „niszczyciele ziemi” będą ukarani śmiercią, zaś w ostatecznym rozrachunku do wypracowania wszystkich ostrzeżeń, scanariuszy i opisów zaprezentowanych na stronie o nazwie „2030.htm” oraz w filmie „Zagłada ludzkości 2030”. Innymi słowy, moje odnalezienie w 1987 roku pokazanego powyżej krateru Tapanui, po szeregu lat zaowocowało wypracowaniem treści strony o nazwie „2030.htm”, zaś dzięki wsparciu graficznie i informatycznie utalentowanego Dominika Myrcik, także stworzeniem ostrzegającego ludzi filmu „Zagłada ludzkości 2030” (któremu, jak liczę, po zagładzie wielu ludzi będzie zawdzięczało swoje życie). Tak nawiasem mówiąc, to oficjalna nauka ateistyczna do dzisiaj NIE uznała wyników moich badań (ani legend Maorysów) ujawniających, że krater Tapanui jest miejscem potężnej eksplozji o globalnych następstwach. Do dzisiaj też ów krater oficjalnie uważa się jedynie za gigantyczne „obsuwisko ziemi” (po angielsku „landslip”) – chociaż przykłady innych równie ogromnych „obsuwisk ziemi” zaistniałych na zboczach o podobnie niewielkim kącie nachylenia i z podobnie absorbującymi wodę podłożami, wcale NIE są znane nauce. (Kliknij na powyższą fotografię aby oglądnąć ją w powiększeniu.)

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #N1 z mojej strony internetowej o nazwie „2030.htm” (aktualizacja z dnia 12 maja 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „2030.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „2030.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/2030.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/2030.htm
http://totalizm.com.pl/2030.htm
http://cielcza.cba.pl/2030.htm
http://energia.sl.pl/2030.htm
http://pajak.org.nz/2030.htm
http://totalizm.pl/2030.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „2030.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „quake_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/2030.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/quake_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #297). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#296E: An intelligent „burning bush” of seaweed that emitted the „ignis fatuus”, which on the beach full of people from Petone (NZ) reveaaled that it is able to carry out its „beguiling dance” NOT only during pitch-black nights, but also in a sunny day (po polsku poniżej)

2018/05/07

Motto: „Although the folkloristic knowledge and folk wisdom are treated by our official science like fairy tales far from the truth, in real life more often happens to us what the folklore states than what the official science tells us.”

During times of my youth I have heard a lot of folk stories about typically hostile towards people, deceitful, deceptive, intelligently behaving lights or flames, in English called, amongst others, by their Latin name „ignis fatuus” – although various other names, can be used for them, e.g. „will-o’-the-wisp”, „ghost-light”, etc. These lights and flames are also known in folklores of many other countries. For example, in New Zealand they are known (especially in Maori folklore) as „The Watchman” and under a number of descriptive names. In Poland they are called „błędne ogniki” (i.e. „wandering fires” – because they lead people astray), „strażnicy” (i.e. the „guards” – because they guard the rogue treasures), „ogni szatańskich” (i.e. „satanic fires” – because they typically do evil things to those who are deceived by them), „zwodniczych ogników” (i.e. „deceptive lights” – because they beguilingly lead to destruction those people who succumb to their spell), and a few other terms. In Malaysia they are known under the name „The Spirit of the Jungle” – because they mislead people into the jungle.

I personally have been interested in the phenomenon of „ignis fatuus” for a long time. After all, I know a lot of people who saw them (some among these people have seen them many times). In turn, reports of several witnesses of these flames have been repeated in a number of my publications – for example in the introduction to chapter C and in subsections C1 and D1, from my treatise [4b] (available in Polish only) entitled „Tunele NOL spod Babiej Góry”, (i.e. „UFO tunnels under the Witch Mountain”), and in item #E3 from my web page named „newzealand.htm”. From my theoretical analysis it appears that the atheistic ideology of today’s official science, combined with the lack of scientific research on both, this phenomenon, and other luminous phenomena related to it, cause that to one bag of „ignis fatuus” typically is put a whole array of completely different phenomena which emit light or flame and which show both „supernatural” and „natural” origins. For example, the most frequently for the „ignis fatuus” are taken the miniature computer-controlled UFO probes, commonly known as „orbs” or „rods” – which in the faint light and at nights are glowing with a blue colour (for an example of photograph of one of such an „orb” see „Fig. #G2ab” on my web page named „landslips.htm”). A lot of items of evidence seem to suggests, that there is also a version of blue or silvery glowing spiritual „ignis fatuus”, however, typically of irregular spherical shape, which appear in disaster locations with numerous victims, on crime scenes, and, for example, in cemeteries. In fact, flames of burning gases are also seen in wetlands, while typically before earthquakes and during electrical storms some people see fiery balls of electricity. In the woods a rotten fragment of a tree can also emit immobile light. Some „experts” even try a camouflaged accusation, that people reporting such „ignis fatuus” probably saw only insects glowing at nights. (Note how similar is this accusation to the claims of some scientists that people witnessing UFOs had to be drunk.) Out of the swarm of these phenomena, decisively are differing the most rarely reported, deceptively intelligent in behaviours, and thus probably the true „ignis fatuus” that do NOT have a spherical shape, but are a kind of intelligently „dancing” prolonged tongues of gold, orange, or red flame. These in my opinion, are the most mysterious – although so-far almost nobody researches them scientifically. Until the case described in this post, I have never seen such a prolonged flame of „ignis fatuus”, although I have already seen several orbs (i.e. miniature UFO probes). However, on an afternoon walk on a black pebble beach not far from my flat in Petone (New Zealand) on a warm, sunny Wednesday of 2018/4/25, I finally saw one amongst versions, or manifestations, of this extraordinary phenomenon, which in the description here I am also going to call „ignis fatuus”. To my amazement, the long tongue of this fire appeared on the beach packed with people during the full light of the sunny day, while it glowed with a very strong reddish light visible already from a distance of about 100 meters – although in literature-descriptions regarding such a flame typically is claimed that it appears only in depopulated areas and only in pitch-black nights, while its light is supposedly too weak to be visible in full daylight. For scientific exactitude below I am providing my report from this fascinating sighting – in which the most vital in my opinion element was a confirmation that in fact this fiery „ignis fatuus” really demonstrated the possession of intelligence and the ability to „beguile”.

Around 4 pm, beautiful, sunny and windless Wednesday of 2018/4/25, I was walking along the black pebble beach of Petone. When, after turning back, I was already heading towards my flat, in the area of the beach opposite the Celtic stone memorial cross (see „Fig. #J3b” below) I noticed the tongue of a strongly glowing red flame which was bursting from a bone-dry fragment of bush of some seaweed that was lying on this beach (in English this kind of sea bush is called the kelp seaweed). The dimensions of the tongue of this flame that was visible to me, when viewing it from a close range, I estimated at: about 2 cm wide and about 5 cm high. I have NOT seen this flame when I also passed by this area about half an hour earlier. The flame itself strangely fascinated me and attracted my attention. There was something intelligent, not accidental, and as if „human” in its behaviour. It looked as if it was „dancing” lively and happily, although there was no wind at that time – by which could be explained its rhythmical, intriguing, and as if intelligently executed dance moves. Its movements resembled for me the graceful and rhythmic dance movements of today’s single women dancing – which I know perfectly well from my „playlists” with my favourite songs and dances that I have programmed for a frequent watching on LG’s „smart” televisions, and on PC computers that work under the search engine „Google Chrome”, hence which the reader can also look at, for example at http://totalizm.com.pl/p_12fd.htm or http://pajak.org.nz/p_12fs.htm . In spite of its small size, this flame was glowing so strongly that it caught my eye when I was still a considerable distance away from it, which (the distance) I would estimate at about 100 meters from it. Its vividness and colour reminded me of a night-time flame from an oil lamp viewed closely – which my grandmother living in Cielcza used to lit up at nights in her electricity deprived cottage. Only that being as broad as the low flame rising from the wick of an oil lamp, the visible fragment of the tongue of that flame from Petone beach was about three times higher than its width.

I walked very slowly close to the edge of sea water, while at that time the low-tide significantly withdrawn water from the beach. Thus the tongue of the flame „danced” about 20 meters to the left of the extension of the trajectory of my walk. Because I noticed it from a considerable distance, thus by walking very slowly I watched it and analyzed for at least around 5 minutes. However, already after the first sight of it I was immediately overwhelmed with some unintelligible and strong doubts about this flame. When later in my flat I started to analyze these doubts, I came to the conclusion, that the flame seemed to telepathically try to „beguile” me and make me stop being interested in it, but just continue my walk in an undisturbed manner. However, it so happened that I already knew such telepathic coercion from my previous accidental encounters with UFO starships – which also typically spread around themselves a telepathic command stating something around the lines „what you see is nothing unusual, so stop taking an interest in it and continue doing whatever you are doing”. (The reader can read about this telepathic command in subsection VB4.1.1 from volume 17 of my monograph [1/4]. It is just because of my detection of the existence of this strong telepathic coercion, that in my publications I have worked out and recommend to readers the following behaviour „first take pictures, and only then start to analyse” – unfortunately, the sticking to this behaviour I disgracefully neglected in the case of the „ignis fatuus” described here.) The first among these strong doubts that has gripped me, was that this flame is nothing unusual. This is because in that day the beautiful weather made a lot of Petonians to gather on the beach. Several out of them were sitting at close distances on almost all sides of the flame. The closest ones, because only about 5 meters beyond this „dancing” tongue of flame, was sitting a group of about 5 young people on a low wall that separates the beach from the pavement – e.g. it is behind this pavement that stands the Celtic cross shown on „Fig. #J3b”, (I did NOT bother at that time to count exactly how many of these young people were sitting in there, so being 5 of them is just my estimation.) These young people were turned towards the sea, and thus towards that „dancing” flame. Since the flame at a first glance reminded me of the fire from a powerful cigarette lighter, the initial doubt that affected me, said that someone from this young group probably pressed a burning lighter into the sand, hiding it in a dry piece of seaweed bush lying on the beach, and now they all are entertaining themselves by watching how walkers and passers-by will react to it. (I have NO idea from where such doubt, that felt as if imposed onto me from the outside, came to my head, because I have never seen anyone who did such a thing, nor did I hear about anyone who would do that.) So I decided that although I was going to continue to be attentive in watching this flame, I will walk uninterruptedly, pretending that I am NOT interested in this burning fire. However, when I was at the point of the walk that was positioned nearest to that flame, and only about 25 meters from the group of these young people, I noticed that they do NOT look at the place where the flame „danced”, but watch the sea-horizon lying in the distance. In fact, they gave me the impression that they cannot see the flame – although it „danced” right under their noses. So I changed my initial intention and decided to come closer to check what is producing this fascinating flame. When I came to a distance of about 10 meters from it, the flame began to behave, as if it had the intelligence and senses of a wild animal, which noted that someone is approaching it. It stopped its fascinating „dance” and froze – as if listening or watching. As I continued my approach towards it, the flame began to slowly crouch or hide, still standing motionless and only slowly lowering its height (i.e. it behaved like a man who is hiding, and noticed that someone is approaching him). When I approached it at a distance of about 5 meters, the flame suddenly disappeared. So I went to the dried fragment of the seaweed bush from which the flame was coming out, to see if there was a lighter hidden in it – but nothing was in there. (How approximately this fragment of a bone-dried seaweed looked like, is showed on „Fig. #J3a” below.) Also, the fragment of the seaweed bush itself did not show any signs of burning, charring, smoke or soot – which is very strange considering that the flame burned for a rather long period of time, and hence a fragment of the dried seaweed bush from which it was emerging should partially burn, char, or burst. So in total, this bush of dried seaweed showed the same lack of burning as the „burning bush” described in verses 3:1-5 from the biblical „Book of Exodus” – from the body of which the flame also was coming out, however the „burning bush” itself did NOT burn from that fire. So I used my leg to move the seaweed bush to the side, to see the sand of the beach and investigate what is beneath it – but again no opening or soot, smoke, ash, charring, burning or anything different from normal sand, under this dry seaweed bush could be noted. Sand and seaweed looked as if the tongue of that mysterious flame was rising in the air instead of coming out of the earth or from anything else, and also as if the flame was NOT generating any heat, nor sparks, ashes, soot, smoke, etc. Because nearby sunbathers started to pay attention to what I was doing, I did NOT check sand or seaweed if they were temperature hot, but I retreated to a distance of about 10 meters from the place of fire and started to wait to see if the flame would appear again. However it has not reappeared. But both, this group of about 5 young people, as well as other sunbathers sitting nearby on the beach, all of them began to behave as if my strange activities stimulated their curiosity and initiated their whispered commenting. So I came to the conclusion that they probably did not see this flame. In order to unnecessarily NOT give them an opportunity to assign me a label of a person who behaves strangely on the beach, I have ceased further awaiting whether the flame will reappear, and I set out onto my way home. After all, from what about myself is written in the Polish Internet, I already know that for every so labelled inhabitant of Petone, obtaining such a label would later induce equally undesirable consequences, as for myself has the labelling of me by the Poles and by almost all of Poland with the label of the alleged „pseudo-scientist” and „conspiracy theorist” (while in fact, I am scientifically, and for free, just trying to research and to popularize everything that our costly official atheistic science refuses to research – in this case, to examine the phenomenon of „ignis fatuus”).

It was only in my home that I recovered from this unexplained „beguile”, which caused in me the sight and the closeness of that flame, which shone brightly, but it did NOT burn or smudge anything. I began to realize, that I was a witness to a highly rare, mysterious and rather unusual phenomenon, most often called the „ignis fatuus” – to which thousands of folk legends refer, although the official atheistic science ignores its existence. What is even stranger, this glow appeared on a beach full of people in the daylight and on a nice sunny day – while there is a widespread belief that such flames are seen almost exclusively in remote and unpopulated areas and only during unpleasant to people and pitch-black nights. The flame also displayed intelligent behaviour and telepathic abilities. In addition, this flame appeared near the commemorative Celtic cross. This is because behind the wall, on which these around 5 young people were sitting, there is a Celtic stone cross, with a commemorative plaque embedded in it, the picture of which cross reader can see below on „Fig. #J3b”, as well as in Google, while the inscription on a commemorative plaque of it one can read from the photograph of its close-up, in April 2018, shown at https://goo.gl/images/WbbfQa . This plaque informs that on February 23, 1840, the first New Zealand public mass was conducted in that place, by just send from Scotland Reverend, who then founded the Presbyterian Church of New Zealand. One can guess that during that mass, the makeshift altar was located just in the place in which this unusual flame appeared – after all, the flame reminded me, among others, the so-called „eternal lights”, once burning also in churches, an unusual tradition of which lamps I describe more extensively in item #J2 from the web page named „immortality_pl.htm”. From items #D2, #E2 and #E3 of the web page named „malbork.htm”, describing my research on the accumulation of so-called „moral energy” by objects and areas that are recipients of human prayers, it seems to stem, that because of the historical significance of this Celtic cross for the development of Christianity in New Zealand, and because effects of later prayers of New Zealand Christians, the entire area associated with the tradition of this cross, including probably a fragment of the township of Petone (possibly along with my flat located near the cross) accumulates a lot of moral energy – thus gradually acquiring supernatural attributes. So I would NOT be surprised at all if, in the future, this area (and the cross) would acquire the ability to make miracles, e.g. of the kind of phenomenon that I report here, or the future ability e.g. to heal people or to fulfil realistic dreams conceived at this place (i.e. like such a fulfilment of realistic dreams is already happening in my native Polish village of Stawczyk – as I described this more extensively in items #A1 and #F2 from my web page named „wszewilki_uk.htm”).

The fact that this „ignis fatuus” appeared in the fragment of dried bush of seaweed and in the grindstone of historical and religious significance for the development of Christianity in New Zealand – commemorated with the Celtic cross erected in there, it gives also to that my experience another, different meaning. After all, regardless of the example of „beguile”, this experience may also represent „inspiration”, „disclosure”, and „reassurance” – in which this intentional „beguile” played on me, in combination with, for example, the lack of evidence (photograph) of this „ignis fatuus”, may execute the principle of maintaining „free will” in sceptical people who profess different views. Such „revealing” and „reassuring” role of this event even seems to be confirmed by the analogy of its course to the „burning bush” observed by Moses and described in the above-mentioned verses 3:1-5 from the biblical „Book of Exodus” (which description, due to its importance, was later repeated, expanded and refined in verses 7:30-43 from the biblical book of „Acts”). After all, one of the verses from the biblical „Book of Exodus” (also repeated with emphasis in „Acts” of the Apostles), i.e. the verse 3:5, states, among others – quote: „… the place where you are standing is holy ground.” New Zealand practically does NOT have yet a ground that would be considered by its inhabitants as Christian-holy – such as for example in Poland is the whole of „Jasna Góra” from the town of Częstochowa. There are many areas and objects in NZ, for example stones, hills, places of someone’s landings, battlefields, cemeteries, lairs of „Taniwha”, etc. – by the local Maori considered to be „holy”, however, the character and origins of these objects exhibits features which are NOT Christian-holy, as defined by the Bible. (As an example, consider the stone „Te Kohatu-O-Hatupatu” shown in „Fig. #D1” and described in item #D1 from my web page named „newzealand.htm”.) However, since Christianity ultimately is to spread all over the world, such Christian-holy place will probably appear also in New Zealand. So if God would e.g. decide to establish such a Christian-holy place in NZ, He would probably let somehow know this fact to local people – but in ways, that would NOT break anyone’s „free will” (means in ways similar to events described in this post). This in turn means, that in such a place, and in its vicinity (similarly as in the NZ town of Petone) in the future may happen a lot of „unexplained” events, similar to those that so far I managed to notice and describe on the web page named „petone.htm”.

The whole event described above was characterized by a series of at least „mysterious” features that multiplied various questions in my mind, but they did NOT give any definitive answers. For example, how is it possible that this „ignis fatuus” appeared in a public place, in daylight and in sunny weather – after all, I have never heard about its public and daylight appearances. How is it possible, that while recommending in my publications „first take pictures and only then deliberate”, and also that I had a camera in my pocket, I have NOT photographed this flame – means I did the same as in the situation described in subsection Q1 from volume 14 of my monograph [1/4] acted my friend, A.J. Huddy, who loved the operation of television cameras, and his house was overloaded with ready-to-use TV cameras, but when at 2:56 on the morning of 23rd March 1989, a four-propulsor UFO appeared behind his window, he only watched it visually, instead of grabbing one of his cameras to permanently document that UFO. How it is also possible that I was probably the only person on this beach who saw and analyzed this flame, while it „danced” literally „under the nose” of many other sunbathers – the closest of whom sat only about 5 meters away from it and looked straight in the direction of it? Why did I NOT see the flame half an hour earlier, when I had passed this place in the opposite direction of my walk – whether the flame did not appear yet, or it was already „dancing”, but I did NOT notice it? Why the flame did not burn, charred or covered with soot the bush of that dry seaweed, or the beach sand, from which, if it was a physical phenomenon, it should be emerging? Why this intelligent flame telepathically so strongly „beguiled” me, that it prevented me from photographing it (after all, its logical point of view should be, that in Google already are available numerous photos and videos of similar flames – so one or more of them would NOT make almost any difference)? What „power” was hiding behind the intelligence and deliberate actions of this flame? Is it possible that this „ignis fatuus” tried to confirm, on my example, that in spite what the official atheistic science is saying, it actually can „beguile” and telepathically influence human behaviour in an intended and intelligent way – that is, it can anyone (including me) freely make „to wander”- just like on the subject of „beguiling” nature and attributes of these flames have long claimed the folk tales of virtually all nations of the world? After all, in its case I did the exact opposite to my scientific training, thinking, and previous experience. Is it possible that my „beguile” was only meant to NOT take away the „free will” from other people, while providing a new „disclosure”, „information” and „ensuring”?

From my other research on „unexplained phenomena” it is also clear that all events that are to leave people able to preserve their „free will” due being interpreted in any way one wishes, are purposely controlled so that they do NOT generate irrefutable evidence – for more details see item #C2 from my web page named „tornado.htm”. In other words, it always happens that to the essential truth people must be convinced by the conscious effort of the process of their own learning, NOT by being e.g. effortlessly forced by the significance of the evidence presented to them by someone. But in order that they can undertake such a process of self-learning, firstly someone (like me here) must help his „neighbours” (in the religious meaning of the word „neighbours”) by leading them towards the direction at which the truth is hidden, for example by providing them with the knowledge that has the potential to direct their thinking at the right track – while the process of persuading oneself to this truth these „neighbours” will then be able to carry on through their own efforts.

Fig. #J3abc: Three photographs that may have a mysterious relationship with the above-mentioned „ignis fatuus” – unfortunately, they were snapped on other days than the day I watched that „will-o’-the-wisp”. (Click on one of these photos to view it enlarged.)

#J3a

Fig. #J3a (upper): A bone-dried fragment of a seaweed bush in English called the kelp seaweed. I photographed this fragment of kelp bush as it lied on the Petonian beach one day later after I watched the „ignis fatuus” discussed above. Unfortunately, the fragment from which the „ignis fatuus” was dashing, and thus which I moved with my foot to see if there is a hole, ash, smoke, or anything else that would explain the origin of this strange flame, a day later I could NOT find. So I photographed another piece of dried kelp seaweed, also lying on the Petone beach, to give the reader a rough idea as how a bone-dried piece of „kelp seaweed” bush looks like.

$J3b

Fig. #J3b (middle): A taken by myself photograph of a memorial Celtic stone cross erected by the beach in Petone, NZ. A few „coincidences” that I experienced in Petone seem to suggest that the strange phenomena which I list and describe in items #J1 to #J3 from the web page named „petone.htm” may be somehow related to this cross. For example, the „ignis fatuus” that I sighted, appeared on the beach near this cross – means in the area where an altar would be located during the mass commemorated by this cross. In turn, on the opposite to that beach side of the cross, i.e. on a narrow strip of dried grass existing between the two lanes of the Petonian street named „The Esplanade”, around February 2011 landed the smallest UFO (type K3) starship – the photo of marks left after this landing is showed on the lowest photo „#J3c”. I wonder if also all these other strange phenomena described on the web page named „petone.htm”, have something to do with events and prayers commemorated with this cross – such as e.g. the fact that around Petone live these 10 „righteous” people described in the Bible and that fate caused me to live here as well, or the fact that all disasters and weather anomalies that affect surrounding towns leave Petone untouched. After all, the quotation from the verse 3:5 of the Biblical „Book of Exodus” – quoted above in text of this post, seems to suggest that the yielding of flame from a fragment of dried seaweed bush, that caused NO burning nor smoking of that bush, may indicate a place that is a holy ground – which situation would also explain the origin of all these strange phenomena, occurrences of which I sighted and noted in Petone since a long time, and which I described on the web page named „petone.htm”.

#J3c

Fig. #J3c (lower): A UFO landing shaped into a „heart”, which I accidentally noticed by the Celtic cross from Petone in April 2011. That UFO landed on a narrow strip of lawn located between the two opposing lanes of the street named „The Esplanade” – which runs along the Petone beach, next to this Celtic cross. I took a photograph of this UFO landing site in April 2011, means just when I first saw it. However, the landing site itself already then looked like it was scorched by a UFO around two months earlier, i.e. perhaps in February 2011. Because when I took this picture, the entire grass of this lawn was already dry, hence the normally well visible outlines of grass burned with magnetic field of UFO landing, in this picture are difficult to visually distinguish from the rest (also dried) grass. Fortunately, a careful look at this photo still allows one to notice slightly stronger burns of grass to the bare soil, forming a kind of „heart” shape. UFO landings in the shape of „hearts” are formed when UFOs land in a hanging position and are inclined at a significant angle – usually greater than 45 degrees. A more clearly visible shape of this kind of UFO landings, plus an illustration of the principle of scorching such heart-shaped UFO landings in the grass by spinning magnetic circuits of a UFO, are showed in the next illustration marked „Fig. #J4abc”. Notice that a UFO type K3 is the smallest manned starship, eight side magnetic propulsors of which are located along the circumference of a circle with diameter d = 3.1 meters. However, because these UFOs actually hover in the air during their „landings”, hence depending on the altitude on which they hover, their elliptical magnetic circuits scorch „landings” of a diameter that is smaller than „d”. How looks like such a UFO starship type K3, the reader can learn from a 4-minute video on YouTube available at the address https://www.youtube.com/watch?v=hkqrVePSj6c , or from the illustrations published on my web page named „magnocraft_pl.htm” (viewing the illustrations shown in there is worth to start by reading the short item #K2 from that web page „magnocraft.htm”).

Fig. #J4abc: Three illustrations showing the appearance and principle of the formation of a heart-shaped UFO landing. (Click on any of the above illustrations to see it enlarged.)

#J4a

Fig. #J4a (upper): Myself (i.e. Dr. Eng. Jan Pająk) photograph by the landing of a UFO type K3, scorched into the shape of a „heart” on the lawn near the flat that I occupied during my professorship on the tropical island of Borneo. It was taken in September 1998. Notice that the shape and size of this UFO landing site coincides with the shape and size of other UFO landing site, also type K3, which about 13 years later I photographed in Petone and showed on the previous „Fig. #J3c”.

#J4b

Fig. #J4b (middle): Illustration „Fig. F35” from volume 3 of my monograph [1/4]. It explains how the spinning magnetic circuits (blackened) of a UFO starship that hovers near the ground in a hanging position, form a scorched landing in the grass. In the lower part (c) of this „Fig. #F35” is shown the appearance of such a scorched landing in the shape of a ring, which is formed if a UFO starship hovers in a position at which its floor is exactly parallel to the surface of the grass, while its spinning magnetic circuits are just touching the ground – note that for the stationary magnetic circuits, scorched is the shape shown in part (b) of this drawing. Although I have NOT prepared yet a drawing which would illustrate how this situation could change if a UFO was hovering at a high angle, the reader can work out by himself, that the magnetic circuits of a tilted starship, spinning along a „donut” trajectory, would cause a scorched UFO landing that would assume the shape of the „heart” – because then a part of these trajectories of spinning „donut” that scorches the grass would curve back in the air, instead of just after penetration under the surface of the grass.

#J4c

Fig. #J4c (lower): The same UFO landing side shaped into a „heart” as in part „#J4a”, only that photographed about half a month later. However, because I photographed it without showing my person on the photo – this picture reveals that the landing site really has a „heart” shape, almost identical to the shape of the UFO landing site from „Fig. #J3c” above. Notice here that the identical shape of the „heart” of both UFO landings shown in illustrations „Fig. #J4ac” and the previous photograph „Fig. #J3c”, while taken in two islands of the world, thousands of kilometres away from each other, documents for us the evidence for a whole range of truths at once, which official science does NOT want to research, and about which ordinary people do NOT want to know – although these truths significantly affect the life of every inhabitant of the Earth. (For example, read and view the scar on the leg shown in „Fig. #B4” from my web page named „ufo.htm” – and after careful examining your own leg and legs of your loved ones, you will find out visually that you have it too, and that all your relatives have it also.)


Video #J3v: If the reader is interested to learn how the supernatural flame of the „burning bush” looked like – the exceptional honour of witnessing which on the beach in Petone was granted to me, then I recommend him/her to review the above short (only 2:22 minutes long) English-language video, or even better – to review all the free videos from YouTube showing the so-called Eternal Flame Falls, means showing the „eternal flame” located in a tiny grotto under waterfalls (or more accurately, behind the water cascade from a single long waterfall with a complicated passage) from the hiking trail in the Chestnut Ridge Park in western New York, USA. These waterfalls and their miraculous „eternal flame” are briefly described on English-language websites and blogs that can be found on google.com using the keywords: Eternal Flame Falls. Unfortunately, the filming process typically distorts quantitative, qualitative and emotional perception of visual impressions. Thus, it causes, among others, that this New York’s supernatural flame on YouTube videos looks less red and less intensely luminous than the supernatural flame that I saw on the beach in Petone, New Zealand. (The intensity of the Petonian flame reminded me of the intensity of the dazzling light generated during electric welding – only that the light of an electric welding machine is usually blue, while the light of the flame from the beach in Petone was intensely red.) However, if this distortion is taken into account, then the „eternal flame” from New York manifests the same features, behaviours and effects of its work, as did the flame from the „burning bush” in Petone – which I described in item #J3 above. Both flames described here, i.e. both the one from the Petone beach and the one from New York, document the possession of attributes that prove they have a supernatural origin. (Click on the above starter for this video to view it.)

I came across the information about the miraculous „eternal flame” from New York only „coincidentally” and in a way that perfectly illustrates the method of God’s action described by the old Polish proverb stating that „when God closes the door He opens a window” – in the original Polish wording: „Kiedy Bóg zamyka drzwi, to uchyla okno”. (The information about New York’s flame is disseminated only by private enthusiasts, so about the existence of this miracle I have never heard before.) Of course, for reasons which I explained more comprehensively in item #J5 from the web page „petone.htm”, I know with certainty that in our physical world such things as „coincidences” do NOT exist at all – thus everything that is manifested in our world is a deliberate act of God. Nevertheless, I understand that this kind of „coincidental” finding of officially ignored information about this miraculous flame for centuries seen behind the cascading water from the New York’s waterfall, is aimed at avoiding the breaking of anyone’s „free will”. So I understand also, that the programs of the God’s „Omniplan” could NOT allow me to photographically document Petonian „burning bush” using the „door” from the above-mentioned old Polish proverb. After all, my taking of its photos could force someone to believe in what I described in item #J3 above – while everything that is connected with God and what people should believe, they are obliged to recognise voluntarily by themselves (means NOT by being forced to it by evidence or proofs presented to them). This is probably why God helped me to complete the documenting of Petonian flame only after opening for me a „window” from the above-mentioned old Polish proverb. It has happened when I was browsing the internet on Tuesday, July 31, 2018. I „accidentally” came across a first free YouTube video that illustrates the appearance of another flame that looks and behaves very much like the intelligent flame from the Petonian burning bush. This first video was about 20-minute long, rather sceptically commented, in English and disseminated in youtube.com with the title „This Mysterious Island Appears is Out of Nowhere & What Happens Next Is Surprising”. It was available at the address https://youtu.be/sO1O7V926s0 . On its length from 6:22 to 8:17 minutes, this video shows the Eternal Flame Falls from the national park „Chestnut Ridge Park” in western New York, USA. Already the first sight of this eternal flame touched me deeply due to its compatibility with what I saw on the beach at Petone. So I immediately searched the internet for further information. I discovered then that this miraculous waterfall, along with its „eternal flame”, is shown on a much larger number of videos made by private persons. Only that most of them repeat the lies of the official atheistic science, which tell the viewer that this eternal flame supposedly has a simple explanation and does NOT represent a supernatural phenomenon. Fortunately, for me already are well-known lies, incompetence, carelessness, methodological gaps, lack of theoretical foundations, research laziness, etc., with which today’s uninformed scientists with their „taken from the ceiling” and objectively unsupported by any factual research claims try to deny the existence of God and manifestations of the supernatural. So I easily found, and revealed in items that follow, various errors, inconsistencies and omissions contained in these „scientific speculations” about the miraculous eternal flame from western New York.

In my disclosure of lies and erroneous speculations with which scientists try to convince interested people that the New York’s flame does NOT have a supernatural origin, helped me the sighting of supernatural „burning bush” from the Petonian beach, and my noticing of attributes and consequences which characterized this Petonian supernatural flame and which I have already described above in this post. So the only thing I needed to do, to disclose that, like that from Petone, also the New York’s flame is of supernatural origin, was to view carefully videos and read thoroughly publications that show and discuss this New York’s flame, then just point out and emphasize these features and consequences of the New York’s flame, which I have sighted earlier due to the seeing the Petonian supernatural flame described above in this post, which features and consequences would NOT occur in both of them, if both these flames had NO miraculous origin. So here are features and consequences detailed in subsequent items, that testify about the supernatural origin of the two flames discussed here (note that below I discuss only the features and consequences of the New York’s flame, because for the flame from Petone, I have already described them above in this post – only that I did it in a different than here order):

(1) Intelligent behaviour, mesmerizing influence on viewers, telepathic influence on the arriving people. As befits a supernatural phenomenon, similarly like the Petonian one, also the New York’s flame behaves intelligently. For example, it looks, burns and dances differently each time. Each time it also looks as if it is blasting from another spot of the floor in a miniature grotto in which it burns – although the gas emitted from under the ground could NOT change the cracks in the rock through which it escapes. Sometimes it can be seen as one flame, sometimes it appears as a few flames starting in different spots of their small grotto. Sometimes it shows itself as a solid, thin and long tongue, sometimes it is low and wide. Etc., etc. From the analysis of videos made by the onlookers, one can also notice that it has a mesmerizing influence on them, intrigues them and stimulates their excitement with its dance, as well as it telepathically influences them depending on their beliefs, history, morality, character and goals of the current activity.

(2) Burning in a place with the characteristics of the „holy area”. In several publications about the New York’s eternal flame, it is carefully suggested that for centuries (or even for millennia) its place of origin was known to the local Indians and considered by Indians as a sacred area. In turn, about the holy areas and about the human settlements carrying holy names, my philosophy of totalizm determined that according to the principle described in the old French maxim „nobility obliges”, on the behaviours of people from these places God imposes particularly strict moral requirements – as I explained this more extensively, among others, in item #C4 from my web page named „seismograph.htm”. Therefore, nobody should be surprised that the holiness of New York’s „eternal flame” is also emphasized by accidents and even death of people who do NOT show in there the required respect for the sanctity of this place. Also, it cannot be ruled out that it was the close proximity of this ancient holy place that was, among others, a cause of events described on my web page named „wtc.htm”, and a reason for the location of the UN in New York. Personally, I suspect, although so far I have NOT found any written documentation on this subject, that just as it already begins to confirm itself for the area surrounding the Petonian „Celtic Cross”, also prayers for something at the location of New York’s eternal flame, e.g. for healing a chronic illness, or for solving someone’s problem, would eventuate in the fulfilment of this prayers for people who due to their moral behaviour deserved it.

(3) Providing people with ambiguous evidence to deliberately avoid breaking the „free will” in those ones who do NOT want to believe the supernatural origin of the flame. In the vicinity of the miniature grotto in which the New York’s eternal flame appears, one can register various ambiguous evidence, which, among other things, seemingly suggests a simple explanation for the mechanism that caused the appearance of this flame – in accordance with what I explained in item #C2 from my web page named „tornado.htm” about at least three different categories of evidence, which in order to avoid breaking anyone’s „free will” God always includes in each manifestation revealed by Him. For example, in the vicinity of the New York’s flame, the stench of broken eggs is spreading, due to which sometimes its appearance (and place) is even called rudely „flaming fart of nature”. The surrounding water reservoirs also document the existence of underground gas leaks. In spite of all this, until today scientists have not been able to establish what actually powers and sustains the centuries-long burning of this holy flame.

(4) Appearing only to those people who deserved to see it. Although the majority of people who made the pilgrimage to the place where the New York’s flame is located, already are finding that it burns, I also noted videos on which some people, especially those ones who on the way to flame do not show the required respect, find it extinguished and are unable to reignite it – even if they try very hard.

(5) Burning without generating the accompanying heat, smoke and soot. Flames powered by underground gas typically generate a lot of heat, smoke and soot, the significant impact of which changes the characteristics of their surroundings. Thus, for example, on the video with the address https://youtu.be/UhjXhh-jhWA – showing the flames from the Mount Chimaera in Turkey powered by underground gas, as well as on the video with the address https://youtu.be/a5Dv2o1em8M – showing similar flames from the vicinity of Murchison in New Zealand, also powered by underground gas, these typical products and consequences of gas combustion are clearly documented. Meanwhile, in the New York’s eternal flame, you cannot see: (a) neither vapour of water into which the splashes from the waterfall should be turned by such a heat-inducing gas flame, (b) nor the tiny rock grotto (in which the „gas” supposedly burns) being smoked, filled with fumes and warmed almost to redness by the long-lasting blazing fire, (c) neither does this flame go out – although the ordinary gas flame would quickly be extinguished due to water splashing all over it.

(6) Containing hidden evidence for its supernatural origin. An example of such evidence is e.g. the shape (and colour) of the flame itself. Gas flames have the shape of a „jagged” leaf that chaotically twitches and curls up. Their colour is typically blue. On the other hand, the supernatural flame behaves dignified, dances fascinatingly, is uniform (not jagged) and has a uniquely intense red colour of the setting (or rising) Sun.

(7) Inability of today’s official atheistic science to establish the true mechanism of appearance of this flame. In several of the more bold publications about the New York’s flame, there is a hint that official science is still NOT able to explain satisfactorily and verifiably, where this flame actually comes from – in spite that it is officially proclaimed that everything about it is simple and already well known. For example, scientists still have fundamental difficulties with measuring, empirical research, and scientific documenting of: (a) „what kind” of „gas” really is burning, (b) „from where” this „gas” is coming to the grotto, (c) „why” the products and the combustion process of this New York’s „gas” differ so much from the products and the combustion process of natural gases in other places mentioned above (e.g. in Chimaera from Turkey, or in Murchison from New Zealand), etc.

* * *

The above post is an adaptation of item #J3 from my web page (available in the English language) named „petone.htm” – updated on 7th of May 2018, or later. Thus, the reading of the above descriptions would be even more effective from that web page, than from this post here – after all e.g. on the totaliztic web pages are working all (green) links to other related web pages with additional explanations, important texts are highlighted with colours, the content is supported with illustrations, the content is updated regularly, etc. The most recent update of the web page „petone.htm” can be viewed, amongst others, through addresses:
http://www.geocities.ws/immortality/petone.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/petone.htm
http://quake.hostami.me/petone.htm
http://totalizm.com.pl/petone.htm
http://cielcza.cba.pl/petone.htm
http://pajak.org.nz/petone.htm

(*) Notice that every address with totaliztic web pages, including all the above web addresses, should contain all totaliztic (my) web pages – including all the web pages indicated in this post. Thus, in order to see any totaliztic (my) web page that interests the reader, it suffices that in one amongst the above addresses, the web page name „petone.htm” is changed into the name of web page which one wishes to see. For example, in order to see the web page named „magnocraft_pl.htm” e.g. from the totaliztic web site with the address http://totalizm.com.pl/petone.htm , it is enough that instead of this address in the window of an internet browser one writes e.g. the address http://totalizm.com.pl/magnocraft_pl.htm .

It is worth to know as well, that almost each new topic that I am researching on principles of my „scientific hobby” with „a priori” approach of the new „totaliztic science”, including this one, is repeated in all mirror blogs of totalizm still in existence (the above topic is repeated in there as the post number #296E). In past there were 5 such blogs. At the moment only two blogs of totalizm still remain undeleted by adversaries of the new „totaliztic science” and of the moral philosophy of totalizm. These can be viewed at following internet addresses:
https://totalizm.wordpress.com/
http://totalizm.blox.pl/html/

With the totaliztic salute,
Dr Eng. Jan Pająk

#296: „Błędny ognik” jaki na plaży w Petone (Nowa Zelandia) dnia 25 kwietnia 2018 roku około godziny 16 ujawnił, że jest w stanie omamiać fascynującym „tańcem” NIE tylko w mrokach ciemnych nocy, ale także w pełni słonecznego dnia

2018/05/01

Motto: „Chociaż folklorystyczną wiedzę i ludowe opowieści oficjalna nauka traktuje jak bajki dalekie od prawdy, w rzeczywistym życiu częściej przytrafia nam się to co stwierdza folklor, niż to co wmawia nam oficjalna nauka.”

W czasach swej młodości nasłuchałem się sporo opowieści ludowych o typowo wrogich ludziom, podstępnych, zwodniczych, inteligentnie zachowujących się światłach, przez polski folklor najczęściej zwanych „błędne ogniki” – aczkolwiek w Polsce znanych też pod całym szeregiem innych nazw, np. „strażników” (ponieważ jakoby strzegą one zbójeckich skarbów), „ogni szatańskich” (ponieważ typowo wyrządzają one zło tym co dadzą się im zwieść), „zwodniczych ogników” (ponieważ podstępnie zwodzą one na zatracenie osoby które ulegną ich czarowi), oraz kilku jeszcze innych określeń. Światła te znane są też w folklorach wielu innych krajów. Przykładowo po łacinie nazywane są „ignis fatuus” (tj. „podstępny ogień”), po angielsku „will-o’-the-wisp” lub „ghost-light” (tj. „świetlisty duch”), w Malezji znane są pod nazwą „The Spirit of the Jungle” (tj. „Duch Dżungli”) – ponieważ zwodzą one ludzi zapuszczających się do dżungli. W Nowej Zelandii też je znają, typowo używając dla nich albo nazwy „The Watchman” (tj. „Strażnik”), albo też jakieś opisowe określenia.

Ja osobiście od dawna interesuję się zjawiskiem „błędnych ogników”. Wszakże znam sporo ludzi którzy je widzieli (niektórzy z nich widzieli je nawet wielokrotnie). Z kolei raporty kilku obserwatorów tych ogników powtarzałem w aż szeregu swoich publikacji – przykładowo we wstępie do rozdziału C oraz w podrozdziałach C1 i D1 z traktatu [4b] o tytule „Tunele NOL spod Babiej Góry”, a także w punkcie #E3 z mojej strony internetowej o nazwie „newzealand_pl.htm”. Z moich teoretycznych analiz wynika, że ateistyczna ideologia dzisiejszej oficjalnej nauki połączona z brakiem naukowych badań zarówno tego zjawiska, jak i świetlistych zjawisk mu pokrewnych, powoduje iż do jednego worka „błędne ogniki” typowo wrzuca się aż cały szereg zupełnie odmiennych zjawisk jakie powodują emitowanie światła, a jakie wykazują zarówno „nadprzyrodzone”, jak i „naturalne” pochodzenie. Przykładowo, za „błędne ogniki” najczęściej bierze się miniaturowe i sterowane komputerowo sondy UFO, popularnie zwane „orb” lub „rod” – które przy słabym świetle i nocami jarzą się błękitnym światłem (po przykład zdjęcia jednego z nich patrz „Fot. #G2ab” na mojej stronie internetowej o nazwie „landslips_pl.htm”). Sporo materiału dowodowego sugeruje, iż istnieje też jakaś wersja także niebiesko lub srebrzyście świecących duchowych błędnych ogników typowo jednak o nieregularnym kulistym kształcie, które pojawiają się w lokalizacjach katastrof z licznymi ofiarami, miejscach zbrodni, oraz np. na cmentarzach. Na mokradłach faktycznie widywane są też płonące gazy, zaś typowo przed trzęsieniami ziemi oraz w czasie burz elektrycznych niektórzy widzą ogniste kule elektryczności. W lasach spróchniały fragment drzewa także może emitować nieruchome światło. Z mrowia tamtych obserwacji zdecydowanie odcinają się jednak najrzadziej raportowane, zwodniczo-inteligentne w zachowaniu, a stąd zapewne faktyczne „błędne ogniki”, jakie NIE mają kulistego kształtu, a są rodzajem inteligentnie tańczących podłużnych języków złotego, pomarańczowego lub czerwonego ognia. Te moim zdaniem są najbardziej tajemnicze – chociaż narazie niemal nikt ich NIE bada. Aż do przypadku opisanego w niniejszym wpisie, ja sam nigdy takich podłużnych języczkowatych „błędnych ogników” NIE widziałem, chociaż widziałem już aż kilka orbów (tj. miniaturowych sond UFO). Jednak na popołudniowym spacerze po czarnej żwirowej plaży niedaleko od swego mieszkania w Petone (Nowa Zelandia) w ciepłą, słoneczną, jesienną środę dnia 2018/4/25, w końcu sam zobaczyłem jedną z wersji, czy manifestacji, tego niezwykłego zjawiska, które w niniejszym wpisie też będę nazywał „błędnym ognikiem”. Ku mojemu zdumieniu, długi języczek tego ognika zaistniał na upakowanej ludźmi plaży w pełnym świetle słonecznego dnia i jarzył się bardzo silnym czerwonawym światłem widocznym już z odległości około 100 metrów – chociaż w jego opisach typowo się twierdzi, iż pojawia się on jedynie na bezludziach i tylko mrocznymi nocami, zaś jego światło jakoby jest zbyt słabe aby było widoczne w pełni dnia. Dla naukowej rzetelności poniżej przytaczam więc swój raport z tej fascynującej obserwacji – jakiej najważniejszym moim zdaniem elementem było potwierdzenie, że faktycznie ów ognik zademonstrował posiadanie inteligencji i umiejętności „omamiania”.

Około godziny 16, pięknej, słonecznej i bezwietrznej środy, dnia 2018/4/25, spacerowałem po czarnej petońskiej plaży żwirowej. Kiedy po zawróceniu zdążałem już w kierunku swego mieszkania, w obszarze plaży leżącej na wprost wzniesionego przy tej plaży celtyckiego kamiennego krzyża pamiątkowego (patrz „Fot. #J3b” poniżej) spostrzegłem języczek silnie świecącego się czerwonego płomyka jaki buchał jakby z wysuszonego na kość fragmentu krzewu jakiegoś wodorostu leżącego na owej plaży – po angielsku zwanego „kelp seaweed”. Wymiary widocznej dla mnie części języczka tego płomyka przy oglądania go z bliskiej odległości oceniałem na: szerokość około 2 cm, wysokość około 5 cm. Płomyka tego NIE widziałem kiedy uprzednio też przechodziłem koło owego miejsca jakieś pół godziny wcześniej. Sam ów płomyk w jakiś dziwny sposób fascynował i przyciągał do siebie moją uwagę. W jego zachowaniu było bowiem coś inteligentnego, nieprzypadkowego i jakby „ludzkiego”. Wyglądał bowiem jakby „tańczył” żywo i radośnie, chociaż nie było wówczas wiatru, którym można byłoby wyjaśnić jego rytmiczne, intrygujące i jakby inteligentnie egzekwowane taneczne poruszenia. Jego ruchy mi przypominały pełne gracji i rytmu taneczne poruszenia dzisiejszych pojedyńczo tańczących kobiet – jakie doskonale znam ze swoich „playlists” z ulubionymi piosenkami i tańcami, ponieważ zaprogramowałem je do częstego oglądania na „smart” telewizorach firmy LG i na komputerch PC pracujących pod wyszukiwarką „Google Chrome”, stąd jakie czytelnik też może sobie oglądnąć np. pod adresami http://totalizm.com.pl/p_12fd.htm czy http://pajak.org.nz/p_12fs.htm . Na przekór swych niewielkich rozmiarów, płomyczek ten jarzył się aż tak silnie, że przykuł do siebie mój wzrok już kiedy byłem jeszcze w znacznej od niego odległości, jaką oceniłbym na około 100 metrów od niego. Jego jaskrawość i kolor mi przypominały oglądany z bliska nocny płomień z lampy naftowej – jaką moja babcia mieszkająca w Cielczy oświetlała nocami swoje pozbawione elektryczności mieszkanko. Tyle, że będąc podobnie szeroki jak niski płomyk unoszący się z knota lampy naftowej, widzialny fragment języczka owego płomyka z Petone miał wysokość około trzykrotnie wyższą od swej szerokości.

Ja spacerowałem bardzo wolno tuż przy krawędzi wody, podczas gdy morze było wówczas znacząco cofnięte odpływem. Stąd ów języczek płomyka tańczył w odległości około 20 metrów na lewo od przedłużenia trajektorii mojego spaceru. Ponieważ odnotowałem go już ze sporej odległości, stąd spacerując wolno oglądałem go i analizowałem przez okres co najmniej około 5 minut. Jednak już po pierwszym jego ujrzeniu natychmiast ogarnęły mnie jakieś niezrozumiałe i silne wątpliwości na jego temat. Kiedy później już w swym mieszkaniu zacząłem analizować te wątpliwości, doszedłem do wniosku iż ów płomyk jakby telepatycznie starał się mnie „omamić” i nakłonić abym przestał się nim interesować i kontynuował swój spacer w sposób niezakłócony. Tak się bowiem zdarzyło, że ja dobrze już znałem ów telepatyczny przymus ze swoich uprzednich przypadkowych natknięć się na wehikuły UFO – które też typowo rozsiewają wokół siebie telepatyczny nakaz stwierdzający coś w rodzaju „to co widzisz jest niczym niezwykłym, przestań więc się tym interesować i kontynuuj czynienie tego co czynisz”. (O owym telepatycznym nakazie czytelnik może poczytać sobie w podrozdziale VB4.1.1 z tomu 17 mojej monografii [1/4]. To właśnie z powodu wykrycia istnienia tego silnego nakazu, w swych publikacjach wypracowałem i zalecam czytelnikom zachowanie „najpierw fotografuj, a dopiero potem deliberuj” – którego zrealizowania, niestety, ja sam haniebnie zaniedbałem w sprawie opisywanego tutaj „błędnego ognika”.) Pierwsza z tych silnych wątpliwości jaka mnie ogarnęła, to że płomyk ten wcale NIE jest niczym niezwykłym. W ów bowiem dzień piękna pogoda sprawiła, iż na plaży było sporo ludzi. Kilku z nich siedziało w niedużych odległościach po niemal wszystkich stronach owego płomyka. Najbliżej, bo jedynie jakieś 5 metrów poza owym tańczącym języczkiem płomyka był niski murek jaki odgradza plażę od chodnika (poza którym to chodnikiem stoi ów krzyż celtycki pokazany na „Fot. #J3b”). Na murku tym siedziała grupka około 5 młodych osób (NIE zadałem wówczas sobie trudu aby dokładnie ich policzyć), zwróconych w kierunku morza, a stąd i w kierunku owego płomyka. Ponieważ zaś ów tańczący płomyk najpierw mi przypominał płomyk silnej zapalniczki do papierosów, początkowa wątpliwość jaka mnie ogarnęła, stwierdzała iż ktoś z owej grupy ludzi wcisnął zapewne palącą się zapalniczkę w piasek, ukrywając ją w leżącym na plaży wyschniętym fragmencie krzewu wodorostu, zaś obecnie wszyscy oni zabawiają się śledzeniem jak spacerowicze i przechodnie na to zareagują. (NIE mam pojęcia skąd taka jakby narzucona mi z zewnątrz wątpliwość przyszła do mojej głowy, bowiem ja sam nigdy ani NIE widziałem nikogo kto by tak uczynił, ani NIE słyszałem o nikim kto by tak postąpił.) Zdecydowałem więc, że chociaż bez przerwy kontynuowałem uważne śledzenie owego płomyka, dalej będę spacerował w sposób niezakłócony, udając że wcale NIE interesuję się tym płomykiem. Kiedy jednak byłem w punkcie spaceru jaki leżał najbliżej od owego płomyka, zaś tylko około 25 metrów od grupki owych młodych osób, odnotowałem, że wcale NIE patrzą oni na miejsce gdzie tańczył ów płomyk, a oglądają morski horyzont leżący w oddali. Faktycznie na mnie sprawili wówczas wrażenie, iż płomyka tego wcale NIE widzą – chociaż „tańczył” on tuż pod ich nosami. Zmieniłem więc swój zamiar i zdecydowałem się podejść bliżej aby sprawdzić co wytwarza ów fascynujący mnie płomyk. Kiedy podszedłem na odległość około 10 metrów od niego, płomyk zaczął się zachowywać, jakby miał inteligencję i zmysły jakiegoś dzikiego zwierzątka, które odnotowało, że ktoś do niego się zbliża. Zaprzestał bowiem swego fascynującego mnie „tańca” i znieruchomiał jakby nasłuchując czy też obserwując. Ponieważ kontynuowałem swoje zbliżanie się do niego, zaczął zwolna jakby przykucać, czy chować się w dół, nadal stojąc nieruchomo i jedynie pomału obniżając swoją wysokość (tj. zachowywał się jak człowiek, który się ukrywa, a odnotował iż ktoś do niego się zbliża). Gdy podszedłem na odległość około 5 metrów, płomyk nagle zniknął. Podszedłem więc do wysuszonego fragmentu krzewu wodorostu z którego płomień się wydobywał aby sprawdzić, czy ukryta jest w nim zapalniczka – jednak nic tam NIE było. (Jak w przybliżeniu taki fragment wysuszonego na kość krzewu wodorostu wygląda, pokazałem to na „Fot #J3a” poniżej.) Także sam ten fragment krzewu wodorostu NIE miał na sobie żadnych śladów upalenia, zwęglenia, dymu, czy sadzy – co jest bardzo dziwne zważywszy, iż płomyk palił się przez raczej spory okres czasu, a stąd fragment wysuszonego krzewu wodorostu z jakiego się wydobywał powinien częściowo się spalić, zwęglić, lub zakopcić. W sumie więc ów krzew wysuszonego wodorostu wykazywał taki sam brak popalenia jak płonący krzew opisany w wersetach 3:1-5 z bibilijnej „Księgi Wyjścia” – ze środka którego też wydobywał się płomień ognia, jednak krzew od ognia tego NIE spłonął. Nogą przesunąłem więc ów krzew wodorostu na bok aby odsłonić piasek plaży i sprawdzić co jest pod nim – jednak ponownie ani żadnego otworu, ani też sadzy, dymu, popiołu, zwęglenia, popalenia, czy czegokolwiek odmiennego od normalnego piasku, pod tym wysuszonym krzewem wodorostu NIE odnotowałem. Piasek i wodorost wyglądały tak, jakby języczek owego tajemniczego ognika powstawał w powietrzu zamiast wydobywać się z ziemi czy z czegokolwiek, oraz jakby NIE generował ani gorąca, ani żaru, popiołu, sadzy, czy dymu. Ponieważ pobliscy plażowicze zaczęli zwracać uwagę na to co czynię, NIE sprawdziłem już piasku ani wodorostu czy są gorące, a wycofałem się na odległość około 10 metrów od owego miejsca i zacząłem tam czekać aby sprawdzić czy płomyk ponownie się pojawi. Jednak już się NIE pojawił. Za to zarówno owa grupa około 5 osób, jak i inni ludzie siedzący niedaleko na plaży, wszyscy oni zaczęli się zachowywać jakby moje dziwne dla nich działania pobudziły ich ciekawość i zainicjowały ich szeptane komentowanie. Doszedłem więc do wniosku, iż oni zapewne płomyka tego NIE widzieli. Aby zaś niepotrzebnie NIE stwarzać im okazji do przypisania mi etykiety osoby dziwnie zachowującej się na plaży, zaprzestałem dalszego wyczekiwania czy płomyk ponownie się ukaże i wyruszyłem w drogę powrotną do swego mieszkania. Wszakże z tego co na mój temat pisze się w polskim internecie doskonale już wiem, iż dla każdego tak zaetykietowanego mieszkańca małomiasteczkowego Petone uzyskanie takiej etykiety indukowałoby potem równie niepożądane następstwa, jak dla mnie ma zaetykietowanie mnie przez Polaków i przez niemal całą Polskę etykietą „pseudonaukowca” i rzekomego wyznawcy „teorii spiskowych” (podczas gdy tak naprawdę, to ja naukowo i nieodpłatnie staram się badać i popularyzować wszystko, czego zbadania odmawia nasza kosztowna oficjalna nauka ateistyczna – w tym przypadku badać zjawisko „błędny ognik”).

Dopiero w swym domu ochłonąłem z tego niewyjaśnionego „omamu” jaki spowodował u mnie widok i bliskość owego płomyka, który jasno świecił, jednak nic NIE popalił ani osmolił. Zacząłem bowiem sobie uświadamiać, że byłem świadkiem wysoce rzadkiego, tajemniczego i raczej niezwykłego zjawiska najczęściej nazywanego „błędnym ognikiem” – do istnienia jakiego referują tysiące legend ludowych, chociaż oficjalna nauka ignoruje jego istnienie. Co nawet jeszcze dziwniejsze, ognik ten pojawił się na plaży pełnej ludzi podczas światła dziennego i to w ładny słoneczny dzień – podczas gdy panuje dość powszechne przekonanie, że płomyki takie są widywane niemal wyłącznie na odludziach i tylko podczas niemiłych dla ludzi i złowróżebnie mrocznych nocy. Płomyk ten wykazywał też inteligentne zachowania i telepatyczne zdolności. Ponadto, płomyk ten pojawił się w bliskości pamiątkowego krzyża celtyckiego. Z tyłu bowiem za owym murkiem, na którym siedziało około 5 młodych osób, istnieje kamienny krzyż celtycki, z wmurowaną w niego pamiątkową tablicą, zdjęcie jakiego to krzyża czytelnik może sobie oglądnąć poniżej na „Fot. #J3b”, a także m.in. w Google, zaś napis na pamiątkowej tablicy którego może sobie przeczytać z fotografii jego zbliżenia, w kwietniu 2018 roku pokazywanego na stronie https://goo.gl/images/WbbfQa . Tablica ta informuje, że dnia 23 lutego 1840 roku, w owym miejscu odbyła się pierwsza nowozelandzka msza publiczna przysłanego właśnie ze Szkocji Reverend’a, który założył wówczas Kościół Prezbyteriański Nowej Zelandii. Można się domyślać, że podczas owej mszy, prowizoryczny ołtarz umiejscowiony był właśnie w miejscu w jakim pojawił się ów niezwykły płomyk – wszakże płomyk ten swym wyglądem przypominał, między innymi, tzw. „wieczne lampki”, kiedyś palące się w kościołach, niezwykłą tradycję jakich to lampek opisuję szerzej m.in. w punkcie #J2 swej strony o nazwie „immortality_pl.htm”. Z opisywanych m.in. w punktach #D2, #E2 i #E3 strony o nazwie „malbork.htm” moich badań na temat akumulowania się tzw. „energii moralnej” w obszarach i obiektach będących odbiorcami ludzkich modlitw zdaje się wynikać, że z powodu historycznego znaczenia owego krzyża celtyckiego dla rozwoju chrześcijaństwa w Nowej Zelandii, oraz efektów późniejszych modlitw nowozelandzkich chrześcian, cały obszar związany z tradycją owego krzyża, w tym zapewne spory fragment miasteczka Petone (prawdopodobnie wraz z położonym niedaleko tego krzyża moim mieszkaniem) akumuluje w sobie energię moralną – stopniowo nabierając nadprzyrodzonych cech. Wcale by mnie więc NIE zdziwiło, gdyby z czasem ów obszar (i krzyż) nabrał zdolności do czynienia cudów (np. w rodzaju zjawiska jakie tu raportuję, czy np. przyszłej zdolności do uzdrawiania ludzi).

Fakt, że ów „błędny ognik” pojawił się w wysuszonym krzewie wodorostu i w obrzarze o historycznym i modlitewnym znaczeniu dla rozwoju chrześcijaństwa w Nowej Zelandii – upamiętnianym wzniesionym tam celtyckim krzyżem, tamtemu mojemu doświadczeniu nadaje też jeszcze innej wymowy. Wszakże niezależnie od przykładu „omamienia”, doświadczenie to może także reprezentować sobą „ujawnienie” oraz „upewnienie” – w których owo celowe „omamienie” mnie, w połączeniu np. z brakiem dowodowej fotografii owego „błędnego ognika”, może służyć zasadzie utrzymywania „wolnej woli” u osób sceptycznych jakie wyznają odmienne poglądy. Taka „ujawniająca” i „upewniająca” rola tego zdarzenia zdaje się nawet być potwierdzana analogią jego przebiegu do „płonącego krzewu” zaobserwowanego przez Mojżesza, a opisanego w w/w wersetach 3:1-5 z bibilijnej „Księgi Wyjścia” (który to opis z powodu swej wagi został potem dodatkowo powtórzony, poszerzony i uściślony w wersetach 7:30-43 z bibilijnych „Dziejów Apostolskich”). Wszakże jeden z wersetów z bibilijnej „Księgi Wyjścia” (też z naciskiem powtórzony w „Dziejach Apostolskich”), tj. werset 3:5, stwierdza m.in. – cytuję: „… miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą”. Nowa Zelandia praktycznie NIE posiada jeszcze miejsca jakie byłoby uznane przez jej mieszkańców za chrześcijańsko-święte – takie jakim np. w Polsce jest cała Jasna Góra z Częstochowy. Wprawdzie jest w niej sporo obiektów, np. kamieni, wzgórz, miejsc czyichś lądowań, pól bitew, cmentarzy, legowisk tzw. „Taniwha”, itp. – przez miejscowych Maorysów uważanych za „święte”, jednak charakter i pochodzenie tych obiektów wykazuje cechy w Biblii definiowane jako pogańskie. (Jako ich przykład rozważ kamień „Te Kohatu-O-Hatupatu” pokazany na „Fot. #D1” i opisany w punkcie #D1 z mojej strony o nazwie „newzealand_pl.htm”.) Skoro zaś chrześcijaństwo docelowo ma rozprzestrzenić się po całym świecie, takie chrześcijańsko-święte miejsce zapewne pojawi się i w Nowej Zelandii. Jeśli więc Bóg zdecydował się ustanowić takie chrześcijańsko-święte miejsce i w NZ, zapewne będzie dawał o tym jakoś znać miejscowym ludziom – ale na sposoby, które NIE będą łamały niczyjej „wolnej woli” (czyli sposoby podobne do zdarzeń opisywanych w niniejszym wpisie). To zaś oznacza, że w owym miejscu i w jego okolicy (tak jak w NZ miasteczku Petone) w przyszłości będzie działo się znacznie wiecej „niewyjaśnionych” zdarzeń, podobnych do tych jakie dotychczas ja zdołałem odnotować i opisać na stronie o nazwie „petone_pl.htm”.

Całe opisane powyżej zdarzenie charakteryzowało się aż szeregiem co najmniej „zagadkowych” cech, które namnożyły u mnie pytań, jednak NIE udzieliły na nie definitywnych odpowiedzi. Przykładowo, jak to możliwe, iż ów błędny ognik pojawił się w miejscu publicznym, świetle dziennym i to przy słonecznej pogodzie – wszakże nigdy uprzednio o jego publicznym i dziennym pojawianiu się NIE słyszałem. Jak to możliwe, iż zalecając w swych publikacjach „najpierw fotografuj, a dopiero potem deliberuj” i mając w kieszeni aparat fotograficzny, ja ognika tego NIE sfotografowałem – czyli postąpiłem tak samo jak w sytuacji opisywnej w podrozdziale Q1 z tomu 14 mojej monografii [1/4] postąpił mój znajomy, A.J. Huddy, który uwielbiał operowanie kamer telewizyjnych, zaś jego domek zawalony był gotowymi do działania kamerami, jednak kiedy o 2:56 nad ranem dnia 23 marca 1989 roku za jego oknem pojawiło się czteropędnikowe UFO, jedynie obserwował je wzrokowo zamiast złapać jedną ze swych kamer aby UFO to trwale udokumentować. Jak też to możliwe, iż prawdopodobnie byłem jedyną osobą na owej plaży, która zobaczyła i analizowała ten ognik, podczas gdy „tańczył” on dosłownie „pod nosem” wielu innych plażowiczów – najbliżsi z których siedzieli jedynie około 5 metrów od niego zwróceni wprost w jego kierunku? Dlaczego ja go NIE widziałem pół godziny wcześniej, kiedy uprzednio przechodziłem koło owego miejsca w przeciwstawnym kierunku swego spaceru – czy wówczas ognik ten jeszcze się NIE pojawił, czy też i wtedy już „tańczył”, ale ja go NIE odnotowałem? Dlaczego ognik ten NIE upalił, zwęglił, czy pokrył sadzą ani suchego wodorostu, ani piasku plaży, z jakich gdyby był fizycznym zjawiskiem wówczas musiałby się wydobywać? Dlaczego ów ognik telepatycznie aż tak mnie „omamił”, iż zapobiegł tym abym go sfotografował (wszakże w Google istnieje już sporo zdjęć i wideów podobnych ogników – jedno czy kilka ich więcej jakie ja wykonałbym NIE uczyniłoby więc niemal żadnej różnicy)? Jaka „moc” kryła się za inteligentnymi i omamiającymi działaniami tego ognika? Czy jest możliwe, że ów „błędny ognik” starał się potwierdzić na moim przykładzie, iż w zamierzony i inteligentny sposób może on jednak „omamiać” i telepatycznie wpływać na ludzkie postępowania – tj. iż może on każdego (w tym nawet mnie) dowolnie „omamić” – tak jak na temat omamiającej natury i cech owych ogników od dawna twierdzą ludowe opowieści praktycznie wszystkich narodów świata? Wszakże w jego przypadku postąpiłem zupełnie odwrotnie do swego naukowego treningu, myślenia i dotychczasowego doświadczenia. Czy jest możliwe, że owo moje „omamienie” miało jedynie być NIE odbierającym innym ludziom ich „wolnej woli” sposobem „ujawnienia”, „poinformowania” i „upewnienia”?

Z innych moich badań „niewyjaśnionych zjawisk” też jasno wynika, iż wszelkie zdarzenia, które mają pozostawiać ludziom swobodę zachowywania ich „wolnej woli” poprzez możność bycia interpretowanymi na dowolny sposób, są celowo tak sterowane, aby NIE wygenerowały sobą niezbitego materiału dowodowego – po więcej szczegółów patrz punkt #C2 na mojej stronie o nazwie „tornado_pl.htm”. Innym słowy, zawsze tak się dzieje, że do istotnej prawdy ludzie muszą przekonywać się świadomym wysiłkiem procesu swego własnego poznawania, a NIE być np. zmuszanymi wymową bezwysiłkowo sprezentowanego im przez kogoś materiału dowodowego. Ale aby mogli oni podejmować proces takiego własnego poznawania, najpierw ktoś (tak jak ja tutaj) musi swym bliźnim dopomóc poprzez ich naprowadzenie na kierunek pod którym prawda się ukrywa, poprzez np. udostępnianie im wiedzy jaka ma potencjał aby skierować ich myślenie na właściwe tory – podczas gdy proces przekonywania siebie do tej prawdy bliźni będą potem mogli realizować już własnym wysiłkiem.

* * *

Fot. #J3abc: Trzy fotografie jakie mogą mieć tajemniczy związek z omawianym powyżej „błędnym ognikiem” – niestety, były one pstrykane w innych dniach niż dzień kiedy ognik ów zaobserwowałem.

#J3a

Fot. #J3a (góra): Wysuszony na kość fragment krzewu wodorostu po angielsku zwanego kelp seaweed. Sfotografowałem go jak leżał na petońskiej plaży jeden dzień później po tym jak zaobserwowałem omawiany powyżej „błędny ognik”. Niestety, tamtego fragmentu, z którego buchał ów „błędny płomyk”, zaś który odsunąłem swą nogą aby zobaczyć czy znajduje się pod nim jakiś otwór, opalenie, zadymienie, zapalniczka, lub cokolwiek innego wyjaśniającego pochodzenie owego dziwnego ognika, w dzień później NIE mogłem już znaleźć. Sfotografowałem więc inny kawałek wysuszonego wodorostu, też leżący na petonskiej plaży, aby dać czytelnikowi zgrubne rozeznanie jak taki wysuszony na kość fragment „kelp seaweed” wygląda.

#J3b

Fot. #J3b (środek): Oto moje zdjęcie pamiątkowego celtyckiego krzyża kamiennego wzniesionego przy plaży w Petone. Kilka „zbiegów okoliczności” jakich doświadczyłem w Petone zdaje się sugerować, że dziwne zjawiska jakie wyszczególniam i opisuję w punktach #J1 do #J3 strony „petone_pl.htm” mogą się dziać w jakimś związku z owym krzyżem. Przykładowo, „błędny ognik” jaki ja zaobserwowałem, pojawił się na plaży koło owego krzyża – czyli w miejscu w którym podczas upamiętnianej tym krzyżem historycznej mszy świętej znajdowałby się ołtarz. Z kolei po przeciwstawnej niż plaża stronie tego krzyża, tj. na wąskim pasie wysuszonej trawy istniejącym pomiędzy obu pasami petońskiej jezdni zwanej „The Esplanade”, około lutego 2011 roku wylądowało UFO najmniejszego typu #K3 – zdjęcie śladów tego lądowania pokazałem na najniższym zdjęciu „#J3c”. Ciekawe, czy inne opisywane na stronie „petone_pl.htm” dziwne zjawiska, np. fakt że wokoło Petone skupiło się owych 10 „sprawiedliwych” opisywanych w Biblii i że los sprawił iż ja tu także zamieszkałem, czy fakt że wszelkie kataklizmy jakie dotykają okoliczne miasta pozostawiają Petone nietknięte, też mają jakiś związek ze zdarzeniami i modlitwami upamiętnianymi owym krzyżem. Wszakże przytoczone powyżej w niniejszym wpisie cytowanie z wersetu 3:5 bibilijnej „Księgi Wyjścia” zdaje się sugerować, że wydobywanie się ognia z fragmentu wysuszonego krzewu wodorostu, bez spowodowania popalenia ani osmolenia tego krzewu, wskazuje miejsce będące ziemią świętą – co wyjaśniałoby też pochodzenie owych dziwnych zjawisk jakich zachodzenie od dawna już odnotowałem i obserwuję w Petone oraz opisuję na stronie internetowej o nazwie „petone_pl.htm”.

Z innych miejsc na świecie, które demonstrują podobnie niezwykłe atrybuty jak Petone, takich jakim w Polsce jest np. „Jasna Góra” – znana z jej cudownych uzdrowień, czy jest np. wieś Wszewilki – w której wypełniają się racjonalne marzenia i widywane są cudowne zjawiska, już wiadomo, że gdyby np. Bóg właśnie ustanowił w Petone „obszar chrześcijańsko-święty”, zaś np. mi powierzył zaszczyt NIE łamiącego niczyjej „wolnej woli” powiadomienia bliźnich o tym ustanowieniu, wówczas w miejscu tym NIE tylko będą działy się cudowne zdarzenia, ale zaczną spełniać się też modlitwy osób proszących Boga np. o cudowne uzdrowienie, o spełnienie jakichś życzeń, o uwolnienie od określonych problemów, o załagodzenie zasłużonej kary, itp. Tyle, że w NZ narazie niemal nikt NIE wie o tej możliwości, nikt więc zapewne w „petońskim chrześcijańsko-świętym miejscu” NIE modli się do Boga o spełnienie czegoś, co dla niego, lub dla niej, jest bardzo istotne. Jeśli więc ty czytelniku, po poznaniu tego co opisałem w niniejszej „części #J”, pomodlisz się w koło owego petońskiego krzyża o coś realnego, nie przeciwstawnego do boskich planów i nakazów, oraz dla ciebie bardzo istotnego (najlepiej formułując swą modlitwę w sposób jaki opisałem w punkcie #G7 ze strony „will_pl.htm”), zaś prośba z twojej modlitwy z upływem czasu zostanie spełniona, wówczas NIE zapomnij osobiście poinformować bliźnich o tym fakcie – tak aby dla innych bliźnich twoje poświadczenie też otwarło dostęp do cudownego potencjału tego miejsca. Przecież w dzisiejszych czasach telefonów komórkowych, SMSów, internetu, emailów, itp., takie udostępnienie bliźnim swych osobistych upewnień dla większości osób NIE stanowi już problemu. Jednocześnie z powodu korupcji dzisiejszych kapłanów – którą wyjaśniam szczegółowiej np. w (1) z punktu #T2 i w (1) z punktu #U1 strony „woda.htm”, oraz w punkcie #S4 strony „2030.htm”, zaś o której Biblia ostrzega np. w wersetach 4:4-9 „Księgi Ozeasza”, a także z powodu podziałów i sprzeczności poszczególnych odłamów chrześcijaństwa, NIE ma już co liczyć, że na oficjalne głoszenie takiego upewnienia będzie miała odwagę się zdobyć którakolwiek z istniejących instytucji religijnych.

#J3c

Fot. #J3c (dół): Lądowisko UFO o kształcie „serca”, które w kwietniu 2011 roku przypadkowo zauważyłem przy celtyckim krzyżu z Petone. UFO to wylądowało na wąskim trawniku umiejscowionym pomiędzy oboma przeciwstawnymi pasami jezdni o nazwie „The Esplanade” – jaka przebiega wzdłuż petonskiej plaży tuż przy owym krzyżu celtyckim. Fotografię tego lądowiska wykonałem w kwietniu 2011 roku, czyli zaraz po tym kiedy je po raz pierwszy dostrzegłem. Jednak samo lądowisko już wówczas wyglądało jakby wypalone zostało przez UFO jakieś dwa miesiące wcześniej, czyli około lutego 2011 roku. Ponieważ kiedy wykonywałem jego zdjęcie cała trawa owego trawniczka była już wyschnięta, stąd normalnie dobrze widoczne zarysy trawy wypalonej polem magnetycznym lądowania UFO, na tym zdjęciu są trudne do wizualnego odróżnienia od pozostałej, też suchej trawy. Jednak uważne przyglądnięcie się zdjęciu ciągle pozwala odnotować nieco silniejsze wypalenia trawy aż do gołej ziemi układające się w kształt jakby „serca”. Lądowiska UFO w kształcie „serca” są formowane kiedy lądujące UFO działające w trybie wiszącym jest nachylone pod znacznym kątem – zwykle większym od 45 stopni. Wyraźniej widoczny kształt oraz ilustrację zasady wypalania w trawie tych serco-kształtnych lądowisk przez wirujące obwody magnetyczne takiego UFO pokazałem na poniższej ilustracji „Fot. #J4abc”. Odnotuj, że UFO typu K3 jest najmniejszym załogowym gwiazdolotem, osiem bocznych pędników magnetycznych którego jest rozlokowanych na obwodzie okręgu o średnicy d=3.1 metra. Ponieważ jednak wehikuły te podczas swych „lądowań” faktycznie zawisają nieruchomo w powietrzu, stąd zależnie od wysokości na jakiej się zatrzymają, ich eliptyczne obwody wypalają „lądowiska” o mniejszych średnicach niż owa „d”. Jak precyzyjnie wygląda taki gwiazdolot UFO typu K3, czytelnik może się dowiedzieć z 4-minutowego wideo w YouTube o adresie https://www.youtube.com/watch?v=hkqrVePSj6c , lub z ilustracji opublikowanych na mojej stronie o nazwie „magnocraft_pl.htm” (przeglądanie pokazanych tam ilustracji warto rozpocząć od poczytania krótkiego punktu #K2 owej strony „magnocraft_pl.htm”).

* * *

Fot. #J4abc: Trzy ilustracje pokazujące wygląd i zasadę powstawania serco-kształtnego lądowiska UFO.

#J4a

Fot. #J4a (góra): Moje (tj. dra inż. Jana Pająk) zdjęcie przy lądowisku UFO typu K3 wypalonym na kształt serca na trawniku koło mieszkania jakie zajmowałem podczas swojej profesury na tropikalnej wyspie Borneo. Było ono wykonane we wrześniu 1998 roku. Odnotuj, że kształt i wielkość owego lądowiska pokrywa się z kształtem i wielkością lądowiska UFO też typu K3, jakie około 13 lat później sfotografowałem w Petone i pokazałem na poprzedniej „Fot. #J3c”.

#j4b

Fot. #J4b (środek): Ilustracja „Rys. F35” z tomu 3 mojej monografii [1/4]. Wyjaśnia ona jak wirujące obwody magnetyczne gwiazdolotu UFO (zaczernione) zawisającego niedaleko od ziemi w pozycji wiszącej formują wypalone lądowisko w trawie. W dolnej części (c) tego „Rys. #F35” pokazany jest wygląd tak wypalonego lądowiska przyjmującego kształt pierścienia, które powstaje jeśli gwiazdolot UFO zawisa w pozycji przy jakiej jego podłoga jest dokładnie równoległa do powierzchni trawy, zaś jego obwody magnetyczne wirują dotykając ziemi – przy nieruchomych bowiem obwodach powstaje wypalenie o kształcie (b). Chociaż NIE przygotowałem jeszcze rysunku, który by ilustrował jak zmieniłaby się ta sytuacje gdyby UFO zawisało pochylone pod dużym kątem, czytelnik sam może sobie wypracować, że obwody magnetyczne pochylonego gwiazdolotu wirujące po trajektoriach o kształcie „donut” powodowałyby wówczas, iż wypalone przez niego lądowisko przyjęłoby właśnie kształt „serca” – ponieważ wtedy część owych palących trawę trajektorii wirującego „donut” zawracałaby jeszcze w powietrzu, zamiast już po wniknięciu pod powierzchnię trawy.

#J4c

Fot. #J4c (dół): To samo lądowisko UFO w kształcie „serca” co w części „#J4a”, tyle że sfotografowane około pół miesiąca później. Ponieważ jednak sfotografowałem je już bez pokazania na nim mojej osoby – zdjęcie ujawnia iż lądowisko to faktycznie ma kształt serca, niemal identyczny do kształtu lądowiska z „Fot. #J3c” powyżej. Odnotuj tutaj, że identyczny kształt „serca” obu lądowisk UFO pokazanych na niniejszych zdjęciach „Fot. #J4ac” oraz na poprzednim zdjęciu „Fot. #J3c”, zaś wykonanych w dwóch odległych od siebie o tysiące kilometrów wyspach świata, dokumentuje nam dowodowo aż cały szereg prawd naraz, których oficjalna nauka NIE chce badać, zaś o których zwykli ludzie NIE chcą wiedzieć – chociaż owe prawdy znacząco wpływają na losy życiowe każdego mieszkańca Ziemi. (Np. poczytaj-o i oglądnij sobie bliznę na nodze pokazaną na „Fot. #B4” z mojej strony o nazwie „ufo_pl.htm” – a po uważnym przeegzaminowaniu swej i bliskich nogi, przekonasz się naocznie, że masz ją także, oraz że mają ją wszyscy twoi bliscy.)


Wideo #J3v: Jeśli czytelnika interesuje jak wyglądał nadprzyrodzony płomień „płonącego krzewu”, wyjątkowy honor ujrzenia którego na plaży w Petone został udzielony właśnie mi, wówczas rekomenduję mu przejrzenie chociaż powyższego krótkiego (2:22 minuty) angielskojęzycznego wideo, a jeszcze lepiej – przejrzenie wszystkich darmowych wideów z YouTube pokazujących tzw. „Eternal Flame Falls”, czyli „wieczysty płomień” zlokalizowany w maleńkiej grocie pod wodospadami (a ściślej poza lustrem wody jednego długiego wodospadu o skomplikowanym przebiegu) ze szlaku wędrownego w parku narodowym „Chesnut Ridge Park” („Orchard Park”) w zachodnim Nowym Jorku, USA. Wodospady te i ich cudowny „wieczysty płomień” są zgrubnie opisane na angielskojęzycznych stronach i blogach możliwych do znalezienia w google.com z użyciem słów kluczowych: Eternal Flame Falls. Niestety, proces filmowania typowo wypacza ilościowy, jakościowy i uczuciowy odbiór wrażeń wzrokowych. Stąd powoduje on m.in., iż ów nowojorski nadprzyrodzony płomień na wideach z YouTube wygląda mniej czerwony i mniej intensywnie świecący, niż nadprzyrodzony płomień jaki ja ujrzałem na plaży w Petone. (Intensywność petońskiego płomienia mi przypominała intensywność olśniewającego oczy światła generowanego podczas elektrycznego spawania – tyle że światło elektrycznej spawarki zwykle ma kolor niebieski, podczas gdy światło płomienia z petońskiej plaży miało kolor intensywnie czerwony.) Jeśli jednak uwzględnić fakt owego wypaczania, wówczas ów „wieczysty płomień” z Nowego Jorku manifestuje te same cechy, zachowania i skutki swego działania, co płomień z petońskiego „płonącego krzewu” jaki ja opisałem we wpisie #296 powyżej. Oba też opisywane tu płomienie, tj. zarówno ten z petońskiej plaży, jak i tamten z Nowego Jorku, dokumentują posiadanie atrybutów jakie dowodzą iż mają one nadprzyrodzone pochodzenie. (Kliknij na powyższy starter tego wideo aby sobie je przeglądnąć.)

Na upowszechniane jedynie przez prywatnych entuzjastów internetowe informacje o cudownym „wieczystym płomieniu” (po angielsku: „Eternal Fame”) z Nowego Jorku, o istnieniu którego ja nigdy wcześniej NIE słyszałem, natknąłem się jakby „przypadkowo” w sposób doskonale ilustrujący metodę działania Boga opisywaną staropolskim przysłowiem, że „Kiedy Bóg zamyka drzwi, to otwiera okno”. Oczywiście, z powodu jaki wyjaśniłem dokładniej w punkcie #J5 swej strony „petone_pl.htm” o adresach podanych poniżej, ja wiem już z całą pewnością, że w naszym świecie fizycznym „przypadki” NIE istnieją – a wszystko co w nim zaistnieje jest celowym działaniem Boga. Niemniej rozumiem, że owo niby „przypadkowe” odkrycie oficjalnie ignorowanych informacji o tym cudownym płomieniu przez stulecia widywanym poza szybą wody nowojorskiego wodospadu, ma na celu uniknięcie łamania czyjejkolwiek „wolnej woli”. Rozumiem więc, że programy boskiego „Omniplanu” NIE mogły pozwolić mi na zdjęciowe udokumentowanie petońskiego „płonącego krzewu” z użyciem przysłowiowych „drzwi”. Wszakże, moje wykonanie jego zdjęć mogłoby przymusić kogoś do wierzenia w to co opisałem w punkcie #J3 powyżej – podczas gdy we wszystko co wiąże się z Bogiem i w co ludzie mają uwierzyć, powinni oni uwierzyć ochotniczo (a NIE poprzez zostanie przymuszonym do tego dowodami). To zapewne dlatego udokumentowanie owo Bóg umożliwił mi skompletować dopiero po otwarciu dla mnie przysłowiowego „okna”. Tak więc, przeglądając internet we wtorek, dnia 31 lipca 2018 roku, „przypadkowo” natknąłem się na ślad darmowych wideów z YouTube, które ilustrują wygląd innego płomienia, który wygląda i zachowuje się bardzo podobnie do inteligentnego płomienia z petońskiego płonącego krzewu. Pierwszym z tych wideów było około 20-minutowe, dosyć sceptycznie komentowane wideo angielskojęzyczne z youtube.com o tytule „This Mysterious Island Appears Out of Nowhere & What Happens Next Is Surprising” – dostępne pod adresem https://youtu.be/sO1O7V926s0 . Na swej długości od 6:22 do 8:17 minut wideo to pokazywało wodospad „Eternal Flame Falls” (którego nazwa tłumaczy się: „Wodospady Wieczystego Płomienia”), z parku narodowego „Chesnut Ridge Park” w zachodnim Nowym Jorku, USA. Już pierwsze ujrzenie tego wieczystego płomienia poruszyło mnie do głębi jego zgodnością z tym co widziałem na plaży w Petone. Natychmiast więc poszukałem w internecie dalszych o nim informacji. Odkryłem wówczas, że ów cudowny wodospad, wraz z jego „wieczystym płomieniem”, pokazywany jest na znacznie większej liczbie wideów wykonanych przez prywatne osoby. Tyle tylko, że większość z nich powtarza kłamstwa oficjalnej nauki ateistycznej, jakie wmawiają oglądającemu, że tamten wieczysty płomień, jakoby ma proste wytłumaczenie i NIE reprezentuje sobą nadprzyrodzonego zjawiska. Na szczęście, mi doskonale są już znane kłamstwa, niedbałość i badawcze lenistwo z jakimi dzisiejsi naukowcy swymi spekulacjami przysłowiowo „powysysanymi z palca” i niepopartymi żadnymi obiektywnymi badaniami usiłują zaprzeczać istnieniu Boga i manifestacjom nadprzyrodzonego. Z łatwością więc poustalałem i wypunktowałem poniżej najróżniejsze błędy i niezgodności zawarte w owych „naukowych spekulacjach” na temat cudownego wieczystego płomienia z zachodniego Nowego Jorku.

W moim ujawnianiu kłamstw i błędnych spekulacji jakimi naukowcy usiłują wmówić zainteresowanym, iż nowojorski płomień wcale NIE ma nadprzyrodzonego pochodzenia, dopomogło mi uprzednie obserwowanie nadprzyrodzonego „płonącego krzewu” na petońskiej plaży, oraz odnotowanie cech i następstw jakimi ów petoński nadprzyrodzony płomień się charakteryzował, a jakie opisałem już w niniejszym wpisie. Jedyne więc co potrzebowałem uczynić, aby wykazać że podobnie jak petoński, także nowojorski płomień ma nadprzyrodzone pochodzenie, to przeglądnąć uważnie widea i poczytać uważnie publikacje, jakie ukazują i omawiają ów nowojorski płomień, poczym wskazać i podkreślić tu ujawniane nimi te cechy i następstwa nowojorskiego płomienia, które poznałem już wcześniej dzięki obserwacji petońskiego nadprzyrodzonego płomienia i opisałem w niniejszym wpisie, a które NIE wystąpiłyby w nich obu, gdyby owe płomienie NIE posiadały cudownego pochodzenia. Oto więc wyszczególnione w punktach owe cechy i następstwa, jakie świadczą o nadprzyrodzonym pochodzeniu obu omawianych tu płomieni (odnotuj, że poniżej omawiam jedynie cechy i następstwa nowojorskiego płomienia, ponieważ dla płomienia z Petone, opisałem je już w treści niniejszego wpisu, tyle że w innej niż tutaj kolejności):

(1) Inteligentne zachowywanie się, mezmeryzujący wpływ na oglądających, telepatyczne oddziaływanie na przybyłych. Jak przystało na nadprzyrodzone zjawisko, podobnie jak petoński, także nowojorski płomień zachowuje się inteligentnie. Przykładowo, za każdym razem wygląda on, płonie i tańczy nieco inaczej. Każdorazowo też jakby bucha z innego punktu podłogi w miniaturowej grocie w jakiej płonie – chociaż gaz wydobywający się spod ziemi NIE mógłby zmieniać szczelin w skale przez jakie uchodzi. Czasami go widać jako jeden płomień, innym razem pokazuje się jako kilka płomyków zaczynających się w odmiennych miejscach ich małej groty. Czasami pokazuje się jako solidny, cienki i długi język, innym razem jest niski i szeroki. Itd., itp. Z analizy wideów wykonanych przez oglądających daje się też odnotować, że ma na nich mezmeryzujący wpływ, intryguje i pobudza ich podniecenie swym tańcem, oraz telepatycznie na nich oddziaływuje zależnie od ich wierzeń, historii, moralności, charakteru i celów aktualnego działania.

(2) Celowe unikanie łamania „wolnej woli” u tych ludzi, którzy NIE chcą uwierzyć w ich nadprzyrodzone pochodzenie. W okolicach miniaturowej groty w jakiej płomień ten się pojawia, daje się zarejestrować wiele materiału dowodowego, który pozornie sugeruje proste wyjaśnienie dla mechanizmu jaki spowodował pojawienie się tego płomienia – w zgodzie z tym co wyjaśniłem w punkcie #C2 swej strony o nazwie „tornado_pl.htm” na temat co najmniej trzech rodzajów materiału dowodowego jaki dla uniknięcia łamania „wolnej woli” Bóg zawsze włącza w każdą ujawnianią przez siebie manifestację. Przykładowo, w pobliżu tego płomienia roznosi się smród zepsutych jajek, z powodu jakiego kiedyś jego działanie (i miejsce) nazywano nawet „płonącym pierdzeniem natury”. Okoliczne zbiorniki wodne dokumentują też istnienie wycieków podziemnych gazów. Na przekór tego naukowcom do dzisiaj NIE udało się jednak wykryć co faktycznie zasila i podtrzymuje wielowiekowe płonięcie tego świętego płomyka.

(3) Połonięcie w miejscu o cechach „świętego miejsca”. W kilku opracowaniach na temat nowojorskiego wieczystego płomienia jest ostrożnie dawane do zrozumienia, że miejsce jego zaistnienia od wieków (albo nawet tysiącleci) było znane lokalnym Indianom i uważane przez Indian za miejsce święte. O miejscach zaś świętych i o miejscowościach noszących świetą nazwę moja filozofia totalizmu ustaliła, że zgodnie z zasadą opisywaną starą francuską maksymą „szlachectwo zobowiązuje”, na osoby jakie w miejscach tych się znajdują Bóg nakłada szczególnie ostre wymagania moralne – tak jak wyjaśniam to szerzej m.in. w punkcie #C4 strony „seismograph_pl.htm”. Nie powinno więc nikogo dziwić, że świętość miejsca nowojorskiego „wieczystego płomienia” podkreślają też między innymi wypadki, a nawet śmierć, jakim ulegają osoby NIE wykazujące tam swym zachowaniem wymaganego respektu dla świętości tego miejsca. Nie daje się też wykluczyć, że to właśnie pobliska obecność prastarego świętego miejsca stała się między innymi przyczyną wydarzeń opisywanych na mojej stronie o nazwie „wtc_pl.htm”, czy zlokalizowania ONZ właśnie w Nowym Jorku. Osobiście posądzam, aczkolwiek narazie NIE znalazłem żadnej pisanej dokumentacji na ten temat, że podobnie jak już to zaczyna się potwierdzać dla obszaru petońskiego „Celtyckiego Krzyża”, pomodlenie się o coś przy owym nowojorskim wieczystym płomieniu, np. o uzdrowienie jakiejś chronicznej choroby, także spowodowałoby wypełnienie się owej prośby dla ludzi jacy swym moralnym zachowaniem na nie sobie zasłużyli.

(4) Ukazywanie się jedynie tym ludziom, którzy zasłużyli na jego zobaczenie. Aczkolwiek większość ludzi, którzy podjęli trud pielgrzymki do miejsca zaistnienia tego płomienia, zastają go już płonącym, napotkałem też widea, że niektórzy, szczególnie ci co w swej drodze do płomienia NIE wykazują wymaganego respektu, zastają go wygaszonym i NIE są w stanie go zapalić – nawet jeśli usilnie się starają.

(5) Płonięcie bez generowania oddziaływującego na otoczenie ciepła ani dymu czy sadzy. Płomienie zasilane podziemnym gazem typowo generują sporo ciepła, dymu i sadzy, jakich znaczące oddziaływania zmieniają cechy ich otoczenia. Stąd przykładowo na wideo o adresie https://youtu.be/UhjXhh-jhWA – pokazującym płomyki z góry Chimaera w Turcji zasilane podziemnym gazem, a także na wideo o adresie https://youtu.be/a5Dv2o1em8M – pokazujęcym podobne płomyki z okolic Murchison w NZ, też zasilane podziemnym gazem, owe typowe produkty i następstwa spalania gazu są wyraźnie udokumentowane. Tymczasem w nowojorskim wieczystym płomieniu, NIE widać: (a) ani kłębów pary wodnej w jaką powinny być zamieniane odpryski wodospadu przez taki indukujący ciepło płomień gazowy, (b) ani owa maleńka grota skalna (w jakiej gaz ten jakoby płonie) jest zadymiona, zapełniona wyziewami i rozgrzana niemal do czerwoności przez ów płonący tam ogień, (c) ani też płomień ten NIE gaśnie – chociaż zwykły płomień gazowy szybko zostałby wygaszony opryskującą go wodą.

(6) Zawieranie ukrytych dowodów na swe nadprzyrodzone pochodzenie. Przykładem takich dowodów przykładowo jest kształt (i kolor) samego płomienia. Płomienie gazowe mają kształt jakby „postrzępionego” oraz chaotycznie drgającego i zawijającego się liścia. Ich kolor typowo jest niebieski. Tymczasem nadprzyrodzony płomień zachowuje się dostojnie, tańczy fascynująco, jest jednolity (niepostrzępiony) i ma unikalnie intensywny czerwony kolor zachodzącego (lub wschodzącego) Słońca.

(7) Niezdolność dzisiejszej oficjalnej nauki ateistycznej do ustalenia faktycznego mechanizmu powstawania tego płomienia. W kilku co odważniejszych publikacjach na temat mowojorskiego płomienia zawarte jest napomknięcie, iż nauka nadal NIE jest w stanie wyjaśnić zadowalająco skąd ów płomień się bierze – na przekór iż oficjalnie się stwierdza, że jakoby wszystko na jego temat jest proste i doskonale już wiadome. Przykładowo naukowcy nadal mają trudności z pomierzeniem, empirycznym zbadaniem, oraz naukowym udokumentowaniem: (a) „jaki” naprawdę gaz się pali i (b) „skąd gaz ten tam się bierze”.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #J3 z mojej strony internetowej o nazwie „petone_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 maja 2018 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „petone_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „petone_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/petone_pl.htm
http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/petone_pl.htm
http://pajak.org.nz/petone_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „petone_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „magnocraft_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/petone_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/magnocraft_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #296). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#295: Moje „Tablice Cykliczności” jako narzędzia niezawodnego prognozowania przyszłości oraz klucze do przewidywania losów, zjawisk, budowy i działania wszystkiego co przyszłość przyniesie ludzkości

2018/04/17

Motto: „Stara oficjalna nauka ateistyczna opisuje nasz świat fizyczny jako istniejący równie prostacko i prymitywnie, jak prostackie i prymitywne było myślenie i wiedza ludzi którzy ustanawiali kłamliwe fundamenty owej nauki – podczas gdy faktycznie nasz świat fizyczny został zaprogramowany w wysoce złożony i doskonały sposób, tak aby spełniał wymogi dalekowzrocznych i nadrzędnych celów wszechwiedzącego i wszechmożnego Boga-Programisty, eliminował ograniczenia samorealizujących się programów przeciw-materii z jakiej został on stworzony, oraz bezbłędnie podtrzymywał zgodne z zamierzeniami Boga działanie materii, istot żyjących i nawracalnego czasu softwarowego.”

#J1. Definicja moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”:

W punkcie #A0 mojej odmiennej strony internetowej „god_proof_pl.htm” wyjaśniłem i uzasadniłem materiałem dowodowym, dosyć dla mnie istotne ustalenie wynikające z filozofii totalizmu, że każdego z ludzi, kto pozna i zaakceptuje w swym umyśle, lub samemu sobie sformułuje, pełną i jednoznaczną dla niego, jednak obiektywnie też poprawną, definicję Boga (niekoniecznie mojego autorstwa), Bóg wynagradza darem dostrzegania jak wszystko co go otacza, a także jak każda prawda o której się dowiaduje, pośrednio lub bezpośrednio staje się dowodem na istnienie Boga. Znając więc taką pełną i poprawną definicję Boga, daje się też formalnie i naukowo udowodnić istnienie Boga i to aż na wiele odmiennych sposobów. Taką też właśnie definicję Boga mojego autorstwa, jaka wnosi potencjał aby dotychczasowe „wierzenia” w Boga, zamienić w przyszłą „wiedzę” o Bogu (wszakże „zawsze można przestać wierzyć, jednak nigdy się NIE przestaje wiedzieć”) przytacza ów punkt #A0 z powyższej strony „god_proof_pl.htm”. Aby jednak wypracowanie tej definicji stało się możliwe, konieczne było uprzednie sformułowanie mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Jak bowiem się okazuje, zdefiniowanie Boga, ani też udowodnienie istnienia Boga, NIE jest możliwe jeśli wszechświat analizuje się starym i kłamliwym „konceptem monopolarnej grawitacji” – przy jakim samobójczo nawet dzisiaj upiera się monopolistyczna instytucja oficjalnej nauki ataistycznej. Skrótową formę tej mojej definicji Boga można wyrazić np. następującymi słowami:

Bóg jest to obecnie jedyny myślący, analityczny, dociekliwy, twórczy i samoświadomy „Program” o nadrzędnych i nieograniczonych możliwościach wykonawczych, który samo-wyewoluował się w pamięci „przeciw-materii” z odrębnego cztero-wymiarowego „przeciw-świata”, dla którego to Programu „wiedza” i „informacja” spełnia tę samą funkcję jaką dla ludzi spełnia „pożywienie” i „napoje”, stąd który to Program uruchomił nigdy nie kończące się „przysparzanie wiedzy”, najpierw poprzez takie przeprogramowanie zachowań zajmowanej przez siebie przeciw-materii, że została ona zamieniona w „budulec” z którego stworzył (czytaj „zaprogramował”) cały nasz trzy-wymiarowy świat fizyczny, wszystkie zjawiska tegoż świata, oraz wszelkie zamieszkujące ów świat istoty – w tym zdolnych do myślenia ludzi, potem zaś także poprzez zaprogramowanie „narzędzi” softwarowych jakie temu Programowi pozwalają na precyzyjne projektowanie i sterowanie każdym zdarzeniem i losami każdego obiektu oraz każdej istoty z naszego świata fizycznego, a ponadto który to Program (będący jednocześnie Programistą, czyli będący zarówno Alfą jak i Omegą dla naszego świata fizycznego) wypracował też zestaw wzorców, praw, nakazów i wymagań, udostępnił go ludziom w Biblii, zaś obecnie surowo nadzoruje jego wypełnianie, jaki to zestaw powoduje, że niektóre osoby pedantycznie przestrzegające tych wzorców, praw, nakazów i wymagań, są w stanie dokonywać przysparzania wiedzy, oraz że dzięki temu przestrzeganiu stopniowo nabywają one trwałych cech charakteru jakie czynią je nadającymi się do otrzymania wiecznie żyjących ciał pozwalających im konstruktywnie współżyć przez wieczność z innymi osobami o podobnie niezniszczalnych ciałach oraz przysparzać wraz z nimi wiedzę przez nieskończenie długi okres czasu.

Jednym z następstw poznania i zaakceptowania w swoim umyśle powyższej pełnej i poprawnej definicji Boga, jest że we wszystkim co nas otacza zaczynamy odnotowywać celowe i rozumne działania owego Boga, który jest zarówno Programistą, jak i Programem, tj. Alfą i Omegą, naszej rzeczywistości. Wiedząc zaś jak skrupulatnie wszyscy programiści i wszystkie programy wypełniają powtarzalne reguły, owych powtarzalnych reguł zaczynamy się doszukiwać (i je znajdować) we wszystkim co nas otacza. Jednym zaś z najlepszych ich przykładów są moje tzw. „Tablice Cykliczności”, oraz zaskakująco precyzyjne regularności jakie Bóg powpisywał w otaczająca nas rzeczywistość, zaś jakich powyrażanie, zilustrowanie oraz otwarcie do użytku i dobra ludzkości jest celem i zadaniem tychże tablic.

Gdybym miał przytoczyć tu definicję klaryfikującą czym są np. moje „Tablice Cykliczności w Rozwoju Napędów Ziemskich”, wówczas podałbym takie sformułowanie owej definicji:

„Tablice Cykliczności w Rozwoju Napędów Ziemskich są to graficzne reprezentacje cyklicznie powtarzanych regularności jakie Bóg wprogramował zarówno w możliwości powodowania stopniowego wzrostu mocy i możliwości kolejno wynajdywanych i urzeczywistnianych na Ziemi napędów, jak i we wszystko co rządzi pojawianiem się na Ziemi nowych urządzeń napędowych, tj. w prawa fizyczne jakie rządzą ich działaniem, w ich zasady działania, konstrukcje i szczegóły wykonawcze, w cechy materiałowe wymagane dla ich skonstruowania, w czasy i okoliczności odkrywania kolejnych napędów, a także w wymagania moralne nakładane na te narody, którym jako pierwszym będzie pozwolone przez Boga zbudowanie nowego rodzaju napędów – jakie to wymagania moralne są manifestowane istnieniem m.in. zjawisk typu ‚przekleństwo wynalazców’ oraz ‚wynalazcza impotencja’.”

Szczególnie odnotuj w powyższej definicji moich Tablic Cykliczności, że z powodu owego stopniowego wzrostu mocy i możliwości napędowych każdego z kolejno wynajdowanych napędów, Bóg stopniowo nakłada też coraz to wyższe wymagania moralne zarówno na osoby i kraje którym udziela pozwolenia na zbudowania danego nowego rodzaju napędu, jak i na moment czasu kiedy masowe budowanie tego napędu Bóg pozwala podejmować – po więcej szczegółów patrz moje wyjaśnienia tzw. „przekleństwa wynalazców” oraz tzw. „wynalazczej impotencji” np. z punktu #H4 strony „free_energy_pl.htm”. Ponadto, odnotuj też złożoność zaprogramowania naszego świata fizycznego przez Boga, oraz poziom kontroli jaki Bóg posiada nad absolutnie wszystkim co w naszym świecie się dzieje – skrótowo wyjaśniane np. w punkcie #D3 mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, poczym zastanów się racjonalnie i dociekliwie „dlaczego” przykładowo maszyna „perpetuum mobile” zwana Koło Bhaskara jest budowana na Ziemi począwszy od 1150 roku, jednak do dzisiaj NIE daje się jej zakupić w sklepach! Pamiętać wszakże warto, że każdy nowy i coraz potężniejszy rodzaj napędu, jest jednocześnie rodzajem kursora komputerowego i cywilizacyjnego, który wskazuje i transformuje kraj jego budowniczych w kolejne mocarstwo jakie zaczyna współdecydować o losach całej naszej cywilizacji.

Temat moich Tablic Cykliczności omawiam także w punktach #B1 do #B4 z początka swej strony o nazwie „propulsion_pl.htm”.

Tab. #J1: Tablica Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości - 2015 rok.

Tab. #J1: Przykład wyglądu i treści jednej z aż całego szeregu „Tablic Cykliczności” jakie wypracowałem w swym życiu – w tym przypadku dodatkowo upiększony przez mojego przyjaciela, Dominika Myrcik, poprzez kurtuazyjne jej przerysowanie na ładniejszą dla oka grafikę komputerową. Ta powyżej pokazana jest „Tablicą Cykliczności dla Epok w Historii Ludzkości”. Ilustruje ona powtarzalne regularności jaką Bóg trwale wprogramował do swojego „Omniplanu” (opisywanego m.in. w punktach #C3, #C4 i #C4.1 z mojej strony o nazwie „immortality_pl.htm”), jakie to regularności rządzą losami kolejnych epok historycznych na Ziemi. Regularności te zawsze każdą nową epokę zaczynają od jakiegoś rewolucyjnego odkrycia lub zdarzenia, które podnosi ludzkość na znacznie wyższy poziom świadomościowy i cywilizacyjny. Odkrycie to lub zdarzenie mobilizuje następnie gro ludzi do podejmowania długotrwałych działań twórczych, jakie awansują ich także technicznie, zamożnościowo, naukowo, itp. Jednak po wyczerpaniu się korzyści jakie z działań tych odnoszą rządzący i decydenci, ci prowokują jakieś dyktowane ich zachłannością posunięcia opresyjne, które inicjują upadek ludzkości. Po upadku zaś ludzkość szybko zagłębia się w mroki coraz silniejszej korupcji, wyzysku, ubożenia i zacofania, dla jej wydobycia z których konieczne jest jakieś następne rewolucyjne odkrycie lub zdarzenie mobilizujące wszystkich ludzi do podjmowania nowego rodzaju działalności twórczej. Itd., itp.

#J2. Krótkie streszczenie historii odkrycia zasady (tj. „Prawa Cykliczności”) na jakiej bazują moje „Tablice Cykliczności”, oraz historii wypracowywania czterach kolejnych sformułowań owych tablic:

Historię odkrycia „Prawa Cykliczności” jakie to prawo stoi u podstawy konstruowania kolejnych z moich Tablic Cykliczności, najbardziej szczegółowo opisałem w podrozdziale A19 z tomu 1, zaś podsumowałem w #8 podrozdziału W4 z tomu 18, mojej monografii [1/5]. Niestety, opisana tam historia kończy się około roku 2000 – kiedy to zacząłem pracować nad treścią jaka ostatecznie została opublikowana w monografii [1/5]. Aby więc NIE przerywać toku narracji poprzez odsyłanie czytelnika do owej monografii [1/5], a także aby wyjaśnić dalsze udoskonalenia wprowadzane do moich Tablic Cykliczności, jakie miały miejsce już po owym około 2000 roku, poniżej streszczę w skrócie całą historię owych tablic, aż do chwili wypracowania ich obecnego, czwartego już z kolei sformułowania, pokazanego poniżej jako „Tab. #J4”.

Historia tej mojej osobistej „nitki Ariadny” – która stopniowo zaprowadziła mnie do wszystkich odkryć i wynalazków jakich dokonałem w całym swym życiu, tj. historia moich „Tablic Cykliczności” o iście „proroczym” potencjale prognostycznym, zaczęła się od paskudnej grypy jaką załapałem w 1972 roku. Byłem wówczas Starszym Asystentem w ITBM Politechniki Wrocławskiej, zaś w dniu mojego powrotu ze zwolnienia lekarskiego miałem prestiżowy wykład o napędach prowadzony dla innego niż nasz wydziału uczelni – dla jakiego jednak NIE miałem jeszcze notatek ani planu co mam omówić. Aby więc mieć coś ciekawego do powiedzenia studentom zaraz po powrocie do pracy, leżąc w łóżku i kurując swą grypę wymyśliłem właśnie pierwszą wersję, czy raczej (1) pierwsze sformułowanie, swej Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich. Tę swą pierwszą tablicę zaprezentowałem potem i dokładnie wyjaśniłem studentom na owym wykładzie. Po zakończeniu jej wykładania jeden ze studentów podszedł do mnie i z iście polskim poczuciem humoru powiedział do mnie coś, co miało zabrzmieć jako dowcip, jednak w praktyce okazało się być jego proroctwem, mianowicie ku rozbawieniu sporej grupy otaczających nas jego kolegów powiedział coś w rodzaju (jakich dokładnie słów wówczas ów student użył, tego obecnie już NIE pamiętam – powtarzam więc tu jedynie sens jego wypowiedzi, a NIE użyte słowa): jeśli każda Pańska grypa spowoduje wypracowanie czegoś równie użytecznego jak owa Tablica Cykliczności, wówczas życzę Panu aby bez przerwy dopadały Pana grypy! (NIE wiedział zapewne, że jego życzenie faktycznie się wypełni i że za każdym razem kiedy kuruję kolejną z owej mnogości paskudnych gryp jakie zbyt często mnie dopadają, w myślach wracam do jego życzeń i żałuję, iż wówczas NIE wpadłem na pomysł aby uciec z sali wykładowej natychmiast po zakończeniu wykładania – tak jak uciekają najwyraźniej bardziej niż ja zaradni wykładowcy fizyki, jakich opisałem w ostatnim zdaniu z punktu #J7 mojej strony o nazwie „propulsion_pl.htm”.) Ucieszony wysoce pozytywnym przyjęciem tej tablicy i zainteresowaniem jakie wówczas wzbudziła, w jakiś czas później opublikowałem ją także w artykule [1W4] „Teoria rozwoju napędów”, z polskiego czasopisma „Astronautyka”, numer 5/1976, strony 16-21. Ponadto, aż do 1985 roku reprodukowałem ją potem w swych licznych wysiłkach następnego jej opublikowania, a także prezentowałem ją na swoich licznych publicznych wykładach. W chwili obecnej NIE mam dostępu do tamtej jej pierwszej publikacji, NIE mam więc jak pokazać tutaj jej kopii. Niemniej jej treść pokrywała się z „erami technicznymi” numer 1 i 2, oraz z pierwszą generacją napędów w erze technicznej numer 3, widocznymi poniżej w „Tab. #J2” – jakiej rysunek przygotowałem (w tuszu i na kalce technicznej) jeszcze w 1988 roku, poczym publikowałem aż do 2018 roku.

Wypracowywanie (2) drugiego sformułowania mojej Tablicy Cykliczności też samo-zainicjowało się jeszcze w Polsce wkrótce po formalnym udowodnieniu, że „UFO to już zbudowane Magnokrafty”. Prowadząc bowiem (nadal jeszcze w Polsce) swe badania UFO, odnotowałem wówczas, że razem z wywoływanym przez pola magnetyczne (1) przyciąganiem i odpychaniem siłowym, istnieją aż trzy zupełnie odmienne rodzaje tajemniczych zjawisk pokrewnych do magnetyzmu, na jakich poszczególne generacje wehikułów UFO latają. Dwa rodzaje z tych tajemniczych zjawisk NIE były wtedy znane (ani NIE są badane do dzisiaj) oficjalnej nauce ateistycznej. Z tego powodu ja zdecydowałem się zainicjować ich zbadanie. Aby zaś dociec na czym te zjawiska polegają, już po wyemigrowaniu do Nowej Zelandii zacząłem teoretyczne analizy pól magnetycznych, dogłębne studiowanie najróżniejszych aspektów grawitacji i anty-grawitacji, oraz rzetelne i kompleksowe badania UFO – publikowanie wyników których to badań UFO naraziło mnie potem licznym pozbawionym rozumu, logiki i poczucia moralności szydercom, bowiem obejmowały one sobą aż cały ocean najróżniejszych empirycznych i dobrze dla mnie udokumentowanych, a stąd i wysoce dowodowych, jednak niewiarygodnych dla innych ludzi, przedsięwzięć badawczych, począwszy od terenowych badań miejsc lądowań i miejsca eksplozji UFO (tj. Krateru Tapanui), poprzez analizy zdjęć i raportów osób które widziały UFO, a kończąc na intymnym wypytywaniu o szczegóły osób uprowadzanych do UFO (i zwykle tam gwałconych). W rezultacie ogromnego wkładu pracy i empirycznych poszukiwań jakie włożyłem wówczas w tamte badania, w 1985 roku wypracowałem najważniejszą teorię swego życia, czyli moją Teorię Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Z kolei ta moja Teoria Wszystkiego ujawniła mi esencję owych dwóch tajemniczych zjawisk, jakich oficjalna nauka ateistyczna nadal ani NIE uznaje, ani NIE bada, jednak jakich przyszłe praktyczne wykorzystanie pozwoli ludzkości na zbudowanie gwiazdolotów zdolnych do natychmiastowego osiągania odległych gwiazd (tj. moich Gwiazdolotów Telekinetycznych – które można też nazywać Wehikułami Teleportacyjnymi), oraz do podróżowania przez czas (tj. moich Wehikułów Czasu). Te dwa nowe zjawiska pokrewne do magnetyzmu, jakie ja poodkrywałem dopiero w 1985 roku dzięki sformułowaniu swego Konceptu Dipolarnej Grawitacji, zaś jakich oficjalna nauka ateistyczna nadal NIE uznaje ani NIE bada, to (2) telekineza, oraz (3) fakt istnienia i zasady upływu tzw. „nawracalnegio czasu softwarowego” (oraz rządzącego tym czasem boskiego tzw. „Omniplanu”). Jednym więc z produktów mojej Teorii Wszystkiego stało się, między innymi, dopracowanie drugiego sformułowania mojej Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich. W owym drugim sformułowaniu, upowszechnianym począwszy od 1985 roku, ujęte były już wszystkie trzy generacje napędów z trzeciej „ery technicznej” – tak jak pokazuję je poniżej w „Tab. #J2”, (tj. włącznie z moimi Gwiazdolotami Telekinetycznymi i Wehikułami Czasu).

Tamto drugie sformułowanie swej Tablicy Cykliczności (patrz „Tab. #J2” poniżej) publikowałem bez zmian jego treści aż do 7 lutego 2018 roku – czyli przez 33 lata. Owego lutego powróciłem bowiem do analiz zasad działania maszyn „perpetuum mobile”. Wszakże w 2017 roku najróżniejsi wynalazcy zbudowali już aż tak wiele działających prototypów tych maszyn, że ów 2017 rok powinno się uznać za początek 4-tej „ery technicznej” na Ziemi. Zbudowanie i zadziałanie tych licznych prototypów ogromnie mnie ucieszyło, bowiem stanowi ono ukoronowanie wieloletnich moich wysiłków aby zachęcać do podejmowania ich budowy w swych publikacjach, stronach internetowych, korespondencji, oraz w osobistych wymianach informacji z ich wynalazcami i budowniczymi. Ta nowa, czwarta era techniczna w rozwoju napędów ziemskich będzie się charakteryzowała powolnym i stopniowym wypieraniem zewnętrznego zasilania w energię i użycia „paliw”, oraz zastępowaniem tego zasilania w energię, lub tych paliw, przez „darmową energię” generowaną maszynami „perpetuum mobile” drugiej i trzeciej generacji wbudowywanymi w celach napędowych w praktycznie każde przyszłe urządzenie techniczne. (Ów proces wypierania zasilania w energię i użycia paliw będzie bardzo powolny i stopniowy, ponieważ wymaga on pokonywania ogromnych oporów aż pięciu potężnych mocy zła o ludzkim pochodzeniu jakie obecnie rządzą Ziemią, a jakie opisałem szczegółowiej w punkcie #D3 swej strony „god_proof_pl.htm”.) Z kolei tamten mój powrót do analiz postępów osiągniętych w budowie i zasadach działania maszyn „perpetuum mobile”, w połączeniu z dawną wiedzą i doświadczeniami jakie wcześniej zgromadziłem i już posiadałem w tej sprawie, ujawniły mi regularności jakie opisałem dokładniej w punktach #J1 i #J2 swej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Regularności te w lutym 2018 roku zainspirowały poszerzenie mojej Tablicy Cykliczności dla napędów o czwartą z kolei erę techniczną, nadając tej tablicy już (3) trzecie sformułowanie jakie pokazałem w „Tab. #B1”, a omówiłem w punkcie #B1, z początkowej części strony o nazwie „propulsion_pl.htm”. Dwie zaś najistotniejsze z jego „er technicznych”, tj. ery techniczne numer 2 i 4, pokazałem na wyciągu z jej treści pokazanym poniżej jako „Tab. #J3” zaś omówionym dokładniej w punkcie #J3 poniżej.

Jednak już w chwili kiedy publikowałem ową „Tab. #B1” (i „Tab. #J3”) zdawałem sobie sprawę, że moja docelowa Tablica Cykliczności dla Napędów Ziemskich będzie zawierała jeszcze dwie następne ery techniczne, tj. ery numer 5 i 6, w których ruch będzie wytwarzany poprzez użycie programów zawartych w przeciw-materii jaka formuje boski tzw. „Omniplan” – opisywany w punktach #C3, #C4 i #C4.1 z mojej strony o nazwie „immortality_pl.htm”. Aby jednak dopracować szczegóły owych dwóch najwyższych „er technicznych” ludzkości, potrzebowałem więcej czasu. Ich dopracowanie zajęło mi do dnia 17 marca 2018 roku – kiedy to dopracowałem najbardziej pełne, z kolei już (4) czwarte sformułowanie moich Tablic Cykliczności – jakie pokazałem w „Tab. #J4” poniżej, zaś omówiłem dokładniej w punkcie #J4 poniżej.

Tab. #J2: Tablica Cykliczności w Rozwoju Urządzeń Napędowych - 1988 rok.

Tab. #J2: Drugie z kolei sformułowanie mojej „Tablicy Cykliczności w Rozwoju Urządzeń Napędowych” – tj. sformułowanie z już pełnymi trzema kolejnymi jej „erami technicznymi”. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Treść tej tablicy została wypracowana w 1985 roku, zaś pokazaną powyżej jej formę pracowicie przygotowałem ręcznie w 1988 roku metodą najpierw narysowania tuszem na kalce technicznej jej ramek, potem zaś wdrukowania w te ramki wymaganych napisów używając dostępnej mi wówczas ręcznej maszyny do pisania – wszakże w tamtych czasach komputery PC były dopiero w zalążku i nie osiągnęły jeszcze ich dzisiejszych możliwości.

#J3. Przełomowy charakter czwartej „ery technicznej” jaką zilustrowałem w trzecim sformułowaniu moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, a jaka zapoczątkowywuje trzy ostatnie ery techniczne ludzkości, w których ruch wytwarzany przez wszelkie napędy będzie miał zdolności „perpetuum mobile” NIE wymagającego zewnętrznego zasilania w energię ani w paliwo (czyli NIE kwalifikującego się do opodatkowania przez zachłannych rządzących):

W trzecim z kolei sformułowaniu moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, po raz pierwszy dodałem czwartą już z kolei „erę techniczną”, jaka rozpoczęta została na Ziemi zbudowaniem w 2017 roku licznych działających prototypów maszyn „perpetuum mobile” pierwszej i drugiej generacji. Ta przełomowa czwarta era techniczna inicjuje na Ziemi zupełnie odmienny okres w dziejach ludzkości, kiedy to napędzanie i wytwarzanie ruchu będzie bazowało na postępie wiedzy o przeciw-świecie i na korzystywaniu z wiedzy otwartej moją Teorią Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, a NIE na jakości i mocy nowych paliw ani na dostępie do źródeł paliw i energii. Z kolei, ponieważ podatkowanie wiedzy powinno być zabronione, zaś raz zainspirowana i udostępniona ludziom przez Boga wiedza powinna być otwarta dla wszystkich bezpłatnie, począwszy od napędów owej czwartej ery technicznej, wszystkie ludzkie urządzenia napędowe NIE będą się już kwalifikowały do opodatkowywania – co w połączeniu z ponadczasową zachłannością rządzących będzie inspirowało coraz więcej ludzi do walki o bezmonetarne organizowanie działania społeczeństw (tj. do organizowania na Ziemi coraz większej liczby grup i społeczności, w jakim nagrodami za ludzkie wkłady pracy będzie uzyskiwanie totaliztycznej nirwany – jaką to rewolucję w ludzkich nastawieniach, wiedzy i organizacji społecznej filozofia totalizmu postuluje od długiego już czasu). Oczywiście, jak zawsze, walka ta będzie bardzo trudna i wygrywana stopniowo, bowiem zawsze będą pojawiali się zachłanni przywódcy, których własne lenistwo, wypaczenia i zaślepienie powstrzymają przed poznaniem nakazów i wymagań Boga, stąd którzy będą wygodnicko i bezwysiłkowo usiłowali opodatkować to co do nich NIE należy – np. wiedzę, czy energię jaką udostępnione ludzkości przez Boga maszyny „perpetuum mobile” będą generowały za darmo dla dobra wszystkich ludzi.

Warto także odnotować z następnej, czwartej już z moich „Tablic Cykliczności”, pokazanej tu jako „Tab. #J4”, że owa czwarta „era techniczna” inicjuje na Ziemi zupełnie nową grupę trzech „er technicznych”, w których wszystko co się dzieje będzie napędzane przez wieczną ruchliwość przeciw-materii, a NIE przez energię lub paliwo z naszego świata fizycznego. Innymi słowy, tylko w grupie pierwszych trzech er technicznych na Ziemi o numerach 1, 2 i 3, działanie napędów wymaga zasilania je w jakieś paliwo lub energię. Natomiast w owej drugiej grupie er technicznych o numerach 4, 5 i 6, wszelkie działania napędzające będą realizowane bez potrzeby zasilania je w paliwo lub energię – tj. wyłącznie poprzez inteligentne wykorzystanie zdolności przeciw-materii do generowania wieczystego ruchu. Stąd owe ery numer 4, 5 i 6, można będzie nazywać erami napędów i maszyn typu „perpetuum mobile”, lub erami zwycięstwa ludzkiej inteligencji i wiedzy ponad ludzką głupotą i brutalną siłą.

Jeśli czytelnik uważnie przeanalizuje czwarte wydanie moich Tablic Cykliczności, wówczas odnotuje zadziwiajace regularności i podobieństwa jakie występują we wszystkich erach technicznych naszej planety. Regularności te najlepiej stają się widoczne, jeśli porówna się ową 4-tą erę maszyn „perpetuum mobile” działających na zasadzie obiegu przeciw-materialnego wiatru, z 2-gą erą napędów działających na obiegu gazowych czynników roboczych – po szczegóły patrz „wyciąg” obu er pokazany w „Tab. #J3” poniżej. I tak np. pierwsza generacja maszyn „perpetuum mobile” z ery numer 4 wykorzystuje w swym działaniu nacisk podmuchu „przeciw-materialnego wiatru” na przyspieszane (np. dośrodkowo) elementy owych maszyn, podobnie jak pierwsza generacja napędów z obiegiem gazowych czynników roboczych z ery numer 2, do swego działania wykorzystuje nacisk atmosferycznego wiatru. W podobny sposób druga generacja maszyn ery numer 4, wykorzystuje już zarówno nacisk, jak i inercję (a ściślej jej odwrotność, czyli „samomobilność”) „przeciw-materialnego wiatru”, podobnie jak druga generacja napędów na gazowy czynnik roboczy z ery numer 2 wykorzystuje do swego działania zarówno ciśnienie jak i inercję gazów. Itd., itp.

Tab. #J3: Wyciąg z 4-erowej Tablicy Cykliczności w Rozwoju Napędów - 7 luty 2018

Tab. #J3: Wyciąg z trzeciego sformułowania moich „Tablic Cykliczności w Rozwoju Napędów” pokazujące drugą i czwartą erę techniczną. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Ilustruje on wysoce „inteligentną” regularność jaka istnieje w kolejnych wynalazkach ziemskich urządzeń napędowych a stąd jaka NIE mogła zaistnieć przez zwykły przypadek, a musiała zostać celowo osiągnięta przez Boga poprzez odpowiednie zaprogramowanie działania praw fizycznych, cech materii, oraz tzw. „Omniplanu” który zarządza kolejnością realizacji wynalazków na Ziemi.

#J4. Wyjaśnienie regularności zawartych w czwartym sformułowaniu mojej „Tablicy Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, obejmującym sobą już 6 „er technicznych”:

Zgodnie z moimi badaniami zainicjowanymi w lutym 2018 roku, w zakresie rozwoju swych napędów ludzkość przejdzie przez aż sześć „er technicznych”, tj. przez techniczny odpowiednik owych sześciu „epok historycznych” jakie pokazałem na „Tab. #J1” powyżej. W każdej z tych „er technicznych” budowane będą aż trzy generacje napędów o coraz to wyższych mocach i możliwościach. Owe sześć „er technicznych” będzie układało się w trzy pary (patrz „Tab. #J4” poniżej). Pierwsza z każdej pary tych „er technicznych” (tj. ery numer 1, 3 i 5) będzie charakteryzowała się generowaniem mocy napędowej i ruchu poprzez odziaływanie zjawisk jej czynnika roboczego na zjawiska pokrewne do zjawisk tego czynnika roboczego, tyle że generowane już wzdłuż powierzchni napędzanego podzespółu. Druga zaś z każdej tych par (tj. ery numer 2, 4 i 6) będzie się charakteryzowała oddziaływaniem jej czynnika roboczego bezpośrednio na podzespół napędowy danego urządzenia. W każdej też „erze technicznej” poszczególne napędy będą wykazywały bardzo podobne i symetryczne do siebie zjawiska i regularności, jakie pozwolą ludziom na przyszłe inteligentne i zamierzone „syntezowanie” kolejnych napędów – zamiast na ich przypadkowe „wynajdowanie”.

Pierwsze trzy „ery techniczne” ujęte moimi „Tablicami Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, tj. ery numer 1, 2 i 3, charakteryzuje konieczność zasilania ludzkich urządzeń napędowych w jakąś formę paliwa lub zewnętrznego źródła energii (jaka to konieczność zanika dla napędów z następnych trzech er technicznych, tj. dla er numer 4, 5 i 6). Te pierwsze trzy ery techniczne mogły więc być opisane relatywnie dobrze nawet w moich najstarszych opracowaniach – które to opracowania były przecież z wyjątkową zaciekłością atakowane i wyszydzane przez najróżniejsze indywidua o ciasnych umysłach, stąd w których starałem się ograniczać wyjaśnianie wszystkiego co dodatkowo podsycałoby owe ataki. Po przykłady owych dawnych opisów patrz punkt #B1 i podpis pod „Tab. #B1” na stronie o nazwie „propulsion_pl.htm”, albo patrz nawet znacznie bardziej szczegółowe opisy np. z rozdziału B w tomie 2 mojej monografii [1/5]. Tutaj pominę ich powtarzanie.

Czwarta z kolei „era techniczna”, zaincjowana w 2017 roku zbudowaniem na Ziemi aż całego szeregu „maszyn ‚perpetuum mobile’ pierwszej i drugiej generacji działających na zasadzie obiegu przeciw-materialnego wiatru”, jaką to erę opisałem dokładniej i zilustrowałem w trzeciej formie moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich”, także jest już relatywnie dobrze wyjaśniona i zilustrowana w punktach #J1 i #J2 na mojej stronie o nazwie „free_energy_pl.htm”, zaś uzupełniona dodatkowymi wyjaśnieniami w punkcie #D3 z innej mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Dlatego też pominę tutaj jej dodatkowe omawianie.

Ponieważ jednak ewolucja moich Tablic Cykliczności (prognozująca faktyczną ewolucję napędów jakie ludzkość będzie używała w przebiegu całej swej historii) wcale się NIE zakończyła na właśnie zainicjowanej czwartej „erze technicznej”, poniżej w następnym już paragrafie omówię szczegółowiej piątą i szóstą „erę techniczną” pokazaną i zdefiniowaną w kolejnej, tj. czwartej już z kolei, formie moich „Tablic Cykliczności dla Napędów Ziemskich” – zilustrowanej poniżej jako „Tab. #J4”.

Z moich dociekań i badań zdaje się wynikać, że piąta i szósta „era techniczna” została zaprojektowana przez Boga do zaistnienia jako czasy kiedy ludzkość nauczy się wykorzystować między innymi i dla celów transportowych owe naturalne programy wpisywane do pamięci „przeciw-materii” i sterujące zachowaniami tego wiecznie ruchliwego fluidu. Z kolei wykorzystanie owych programów sterujących przeciw-materią umożliwi ludzkości dokonywanie wielu najróżniejszych działań jakie od bardzo już dawna ja opisuję m.in. w podrozdziale H11 z tomu 4 mojej monografii [1/5]. Przykładowo, w użyciu jako urządzenia napędowe, owo wykorzystanie programów przeciw-materii pozwala iż zamiast podróżować fizycznie przez przestrzeń lub przez czas, wystarczy wówczas zmienić program położenia czegokolwiek w „Omniplanie” z przeciw-świata, zaś ów nowy program natychmiast usytuowi owo coś w innym (wybranym przez nas) miejscu i czasie naszego świata fizycznego i nawracalnego (ludzkiego) czasu.

Najpotężniejsze jednak i najbardziej użyteczne możliwości, owo wykorzystywanie programów przeciw-materii odda do użytku ludzkości w działalnościach produkowania i budowania. Przykładowo, gdybyśmy naszymi dzisiejszymi urządzeniami technicznymi zechcieli zbudować dowolną z owych licznych struktur magalitycznych stworzonych przez Boga na użytek pierwszych ludzi, a opisywanych dokładniej np. w (4) z punktu #B2 mojej strony „humanity_pl.htm”, czy w punkcie #H1 ze strony o nazwie „god_istnieje.htm” – przykładowo gdybyśmy zechcieli zbudować wielką piramidę z Giza w Egipcie, lub zbudować któryś z niesamowicie precyzyjnych murów megalitycznych o pokrzywionych powierzchniach styku poszczególnych kamieni (najpowszechniej dostępnych do oglądania przez turystów w Peru i w Boliwii), zdjęcie jednego z jakich to murów pokazuję na „Fot. #I1” z mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, zaś aż cały szereg dalszych podobnych murów megalitycznych pokazuję na wideach „playlist” z „inkaską muzyką” o nazwie „p_12fi.htm” (dostępnej np. pod adresem http://totalizm.com.pl/p_12fi.htm ), wówczas by się okazało, że owych budowli megalitycznych nasza dzisiejsza wiedza i technika wcale NIE jest w stanie powznosić. Tymczasem po zapracowaniu sobie na umiejętność wykorzystywania programów przeciw-materii, wzniesienie takich niesamowicie precyzyjnych budowli z kolosalnych bloków kamiennych wymagałoby jedynie odpowiedniego dobrania programów przeciw-materii, tak aby te najpierw uformowały kamienie w wymagane kształty, potem zaś nakazały owym kamieniom aby one same poleciały w powietrzu i się poustawiały na przynależnych im miejscach murów czy budowli (tj. aby stało się z nimi dokładnie tak, jak liczne lokalne mitologie stwierdzają, że działo się to kiedy owe megalityczne budowle były oryginalnie wznoszone przez nadrzędne istoty powysyłane na Ziemię przez Boga dla zorganizowania i ucywilizowania ludzkości – w rodzaju izraelskiego Melchizedeka, wspominanego w podpisie pod „Tab. #K1” z mojej strony „tapanui_pl.htm”, czy w rodzaju egipskiej pary Ozyrysa i jego siostry oraz żony Izydy).

Faktycznie istnieje też przeaczany przez oficjalną naukę ateistyczną liczny i dostępny w wielu częściach świata materiał dowodowy, jaki potwierdza, że owe budowle magalityczne zostały powznoszone przez Boga właśnie metodą odpowiedniego programowania przeciw-materii. Tym materiałem dowodowym jest brak wymaganego ubytku objętości kamieni jakoby pozyskiwanych we wszystkich kamieniołomach jakie rzekomo były używane do czerpania materiałów budowlanych dla owych budowli megalitycznych. Niemal wszystkie bowiem kamieniołomy, które oficjalna nauka ateistyczna wskazuje, iż rzekomo czerpano z nich budulec na owe budowle magalityczne, faktycznie wykazują bliski zerowego ubytek oryginalnie zawartej w nich objętości kamieni. Prawie jedyne co z nich kiedyś pozyskano, to owe częściowo poobrabiane i potem porzucone tam kamienie, które moim zdaniem już w dzisiejszych czasach miały posłużyć celowi doskonale wyjaśnionemu w wersetach 1:27-29 z bibilijnej księgi „1 Koryntian” – zacytowanych i zinterpretowanych w punkcie #J7 strony o nazwie „propulsion_pl.htm”, plus parę przykładowych kamieni, które owe wcielenia Boga organizujące megalityczne budowle i procesy ucywilizowania użyły dla zademonstrowania lokalnym ludziom jak daje się nakazywać kamieniom aby te latały. Reszta budulca potrzebnego do powznoszenia owych megalitycznych budowli, została zesyntezowana bezpośrednio z przeciw-materii już w miejscach jego użycia – znaczy bez potrzeby jego pozyskiwania z kamieniołomów (jakie to bezpośrednie syntezowanie materii z przeciw-materii jest możliwe i łatwe do zrealizowania przez tych co opanowali już programowanie przeciw-materii).

Odnotuj, że niezależnie od owego opisywanego powyżej „posyłania nakazami programów z przeciw-materii – zamiast transportowania czy podróżowania przez przestrzeń lub przez czas”, a także niezależnie od owego opisywanego powyżej „materializowania – zamiast produkowania”, przyszłe opanowanie przez ludzi programów przeciw-materii w erach technicznych numer 5 i 6 pozwoli ludzkości także na dematerializowanie dowolnych obiektów zamiast ich usuwania, na transformowanie ludzkich ciał zamiast ich leczenia, itd., itp.

Zgodnie jednak z wynikami moich badań, różnice pomiędzy piątą i szóstą „erą techniczną” będą aż na tyle zasadnicze, że dzisiejsi moralnie niedoskonali ludzie o nadal śmiertelnych ciałach zapewne otrzymają od Boga pozwolenie tylko na osiągnięcie piątej z tych er technicznych. Wszakże w owej piątej erze ludzie nauczą się jedynie wykorzystywania następstw działania programów jakie już zostały powprowadzane do przeciw-materii przez Boga (a stąd egzekwowaniem jakich Bóg nadal rządzi swą „żelazną ręką”). Stąd dopiero w szóstej „erze technicznej” – która według mojego rozeznania intencji Boga nastąpi już po końcu dzisiejszego świata o śmiertelnej ludzkości a po rozpoczęciu szóstej „epoki historycznej” o już nieśmiertelnej ludzkości (tj. epoki „VI” pokazanej powyżej w „Tab. #J1”), ludzie nauczą się jak sami będą w stanie odpowiednio programować przeciw-materię. Dlatego szósta i ostatnia „era techniczna” zostanie osiągnięta jednie przez owych opisywanych w Biblii, zaś szerzej objaśnionych m.in. w punkcie #I1 mojej strony o nazwie „quake_pl.htm”, owych 144 tysięcy starannie wybranych i spełniających rozliczne kryteria „żołnierzy Boga”, którzy w tejże szóstej „erze historycznej” otrzymają nieśmiertelne już ciała. Dopiero też w owej szóstej „erze technicznej” ci wybrani ludzie nauczą się jak sami mogą programować „przeciw-materię”. Dzięki zaś tej umiejętności dostąpią zaszczytu bycia w stanie dokonywania wielu z działań, które w obecnych czasach jest w stanie dokonywać jedynie wszechmocny Bóg. Aby jednak uzyskać dostęp do tego poziomu boskiego zaufania i ludzkich możliwości, uprzednio muszą oni osiągnąć (i udokumentować Bogu te swe osiągnięcie) ogromnie zaawansowany poziom swej moralności, wierności Bogu, oraz posłuszeństwa w wykonywaniu nakazów i wymagań Boga.

Intrygującą obserwacją jaka zdaje się wynikać z porównania obecnego położenia ludzkości w poniższej Tablicy Cykliczności dla Napędów pokazanej jako „Tab. #J4”, oraz położenia ludzkości w Tablicy Epok Historycznych pokazanej jako „Tab. #J1”, a także wynikać z powyższych moich rozważań, jest że wzrost poziomu ludzkiej moralności od sporego już czasu zdaje się NIE nadążać za planami Boga. Bez zaś osiągnięcia określonego poziomu moralności, Bóg NIE może pozwolić aby ludzkość uzyskała dostęp do potężnych napędów, jakie przez co bardziej niemoralnych z jej przywódców, decydentów, kryminalistów, terrorystów, czy psychopatów, mogłyby zostać użyte w jakichś niezgodnych z planami Boga celach, np. dla uzyskania nieograniczonych zysków, absolutnej władzy, dla podboju, wyniszczania, zemsty, czy wręcz dla zagłady niektórych narodów lub ras. Wygląda wszakże na to, że początkowo Bóg planował iż „ery techniczne” pokazane poniżej w „Tab. #J4” będą się pokrywały z „epokami historycznymi” pokazanymi powyżej w „Tab. #J1”. Jednak rozwój moralny ludzkości najwyraźniej zaczął się opóźniać w stosunku do zaplanowanego. Wszakże w obecnej, zaplanowanej jako raczej „krótkotrwała”, piątej (w moim obecnym zrozumieniu Biblii prawdopodobnie też zapowiadanej jako już ostatnia) „epoce historycznej” ludzkości, ludzie nadal NIE zasłużyli sobie moralnie na zaszczyt wypracowania wszystkich napędów z aż 4 niemal całych ostatnich „er technicznych”. Narazie bowiem ludzkość posiada tylko działające wszystkie napędy z „ery technicznej” numer 1 (tj. napędy z obiegiem siły), oraz wszystkie napędy z „ery technicznej” numer 2 (tj. napędy z obiegiem masy). Od jakiegoś też czasu ludzkość dorobiła się najbardziej prymitywnych napędów pierwszej generacji z „ery technicznej” numer 3 (tj. napędów z obiegiem pola magnetycznego) – czyli dorobiła się „silników elektrycznych”, oraz podobnie prymitywnych napędów z „ery technicznej” numer 4 (tj. maszyn perpetuum mobile z obiegiem przeciw-materialnego wiatru) – czyli dorobiła się maszyn perpetuum mobile działających na zasadzie jaka najlepiej jest reprezentowana w Kole Bhaskara. Jednak w owych „erach technicznych” numer 3 i 4 ludzkość NIE zasłużyła sobie jeszcze na osiągnięcie poziomu moralności jaki eliminowałby w niej działanie tzw. „przekleństwa wynalazców” oraz „wynalazczej impotencji” i stąd jaki pozwalałby ludzkości na zbudowanie pierwszej komory oscylacyjnej mojego wynalazku – która to komora będzie kluczowym urządzeniem napędowym dla wszystkich najważniejszych napędów z er numer 3, 4, 5 i 6 (nie mówiąc już o pozwoleniu Boga na zbudowanie przez ludzi tych bardziej potężnych niż już obecnie posiadane, napędów drugiej i trzeciej generacji z trzeciej i czwartej „ery technicznej”). Natomiast dla „er technicznych” numer 5 (tj. dla „maszyn perpetuum mobile wykorzystujących następstwa działania oprogramowania już istniejącego w przeciw-materii”), oraz numer 6 (tj. „maszyn perpetuum mobile wykorzystujących sporządzane przez ludzi nowe oprogramowanie przeciw-materii”), oficjalna nauka ateistyczna nadal celowo blokuje i uniemożliwia ludzkości poznanie prawdy choćby tylko na temat istnienia przeciw-materii i istnienia możliwości ludzkiej ingerencji w oprogramowanie przeciw-materii – znajomość jakiej to prawdy jest absolutnie konieczna dla zapoczątkowania jakiegokolwiek myślenia o wypracowywaniu maszyn, napędów i urządzeń o owych najwyższych dostępnych dla ludzi mocach i możliwościach.

W sytuacji aż tak znaczącego opóźniania się moralnego rozwoju ludzkości i jednoczesnej możliwości iż faktycznie istnieje coraz silniejszy nacisk zdarzeń we wszechświecie na plany i działania naszego Boga, warto hipotetycznie porozważać (i przygotować się do) co najmniej dwa z szeregu możliwych kierunków jakie mogą przyjąć dalsze losy ludzkości. Wszakże bez względu na to jak dalej potoczą się te losy, każdy z ludzi będzie nimi jakoś dotknięty na aż szereg najróżniejszych sposobów. I tak, jeśli we wszechświecie szybko narasta jakieś niebezpieczeństwo dla naszego świata fizycznego i Boga, jakie wymuszałoby przyspieszenie procesu szkolenia „żołnierzy Boga” opisywanych w punkcie #B1.1 strony „antichrist_pl.htm”, wówczas Bóg będzie dopingowany aby podjąć działania drastycznego przyspieszenia moralnego dojrzewania ludzkości – przykładowo z użyciem niezbyt dla ludzi przyjemnego sposobu opisanego dokładniej m.in. na mojej stronie o nazwie „2030.htm”. Jeśli zaś nic NIE nakłania Boga do pośpiechu, wówczas po prostu istnienie naszego obecnego świata może ulec znaczącemu przedłużeniu w stosunku do zaplanowanego jego końca w roku 2656 (po szczegóły patrz punkt #N1 na stronie „quake_pl.htm”, oraz „9” z punktu #C4 na stronie „immortality_pl.htm”), tak iż potrzebna Bogu liczba ludzi uzyska niezbędny dla jej zgromadzenia czas, aby przy odpowiednim wychowawczym pokierowaniu przez Boga, stopniowo i bez celowego przyspieszania mogła nabyć wymagany od „żołnierzy Boga” poziom swej moralności, posłuszeństwa i poznania swego stwórcy. Niemniej znaczące przedłużenie istnienia naszego obecnego świata będzie wymagało wprowadzenia co najmniej jeszcze jednej „historyczej epoki” upadku ludzkości – co do której z obecnego stanu ludzkiej (nie)moralności łatwo przewidzieć, że ludzie uczynią ją nawet jeszcze bardziej brutalną i wyniszczającą dla siebie niż jest obecna „epoka neo-średniowiecza”. (Odnotuj jednak, że coraz szybszy dzisiaj wrost poziomu „wyniszczania ziemi” i wynikająca z tego wyniszczania raptowna degeneracja ludzkich organizmów i zdrowia, a także niekontrolowany wzrost ludzkiej niemoralności, odchodzenia kapłanów i naukowców od prawdy i od faktycznej wiedzy, głębia ludzkiego zakłamania we wszystkim co oficjalnie i prywatnie się obecnie czyni, itp., razem wzięte zdają się silnie sugerować, iż NIE tylko z przyczyn umiejscowionych poza naszym światem fizycznym, ale także z powodów wyzwalanych przez samych ludzi i przez ich samobójcze zachowania, ciągle w praktyce zapewne ściągnięte zostaną na ludzkość przez samą ludzkość owe zdarzenia jakie ja prognozuję na nadejście podczas tragicznych dla ludzkości lat 2030-tych. Tyle że w przypadku dodania ludzkości dodatkowej ery historycznej i przedłużenia czasu istnienia śmiertelnej ludzkości, owe zdarzenia jakie prognozuję na lata 2030-te zapewne będą mogły nadejść nieco później, oraz będą mogły pochłonąć nieco mniejszy procent ofiar, niż w przypadku istnienia zewnętrznego nacisku na możliwie najszybsze podjęcie drugiej fazy szkolenia „żołnierzy Boga”.)

Tab. #J4: 6-erowa Tablica Cykliczności w rozwoju Urządzeń Napędowych - 17 marca 2018 rok.

Tab. #J4: „Tablica Cykliczności w Rozwoju Ziemskich Urządzeń Napędowych” z sześcioma już kolejnymi „erami technicznymi”. Copyrights © 2018 by dr inż. Jan Pająk. Tablica ta została opracowana w dniu 17 marca 2018 roku i reprezentuje już czwartą formę owych tablic, jaką wypracowałem w swym życiu.

P.S.: Warto odnotować, że w kłamliwym koncepcie starej „monopolarnej grawitacji”, przy jakim oficjalna nauka nadal uparcie obstaje, faktycznie NIE jest możliwe jednoznaczne i pełne zdefiniowanie, czym naprawdę jest „życie” (a stąd i np. zgodne z prawdą zaprognozowanie, czy np. ludzie, lub np. przypadek, będą kiedyś w stanie nadać życie np. przyszłym komputerom, lub robotom). Dlatego poniżej przytaczam poprawną (totaliztyczną) definicje pojęcia „życie” – jaka wynika z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz jaka jest zgodna z przytoczoną we wstępie do niniejszego wpisu, a także w P.S. do poprzedniego wpisu #294, totaliztyczną definicją pojęcia „Bóg”, a także zgodna z informacjami na temat „życia” zaszyfrowanymi w tekście Biblii – zaś niezależnie potwierdzanymi przez wyniki moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku. Oto dwie wersje (skrótowa i pełniejsza) tej totaliztycznej definicji pojęcia „życie” jakie oryginalnie opublikowałem w punkcie #A0 swej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Wersja skrócona tej definicji będzie jednak w pełni zrozumiała zapewne tylko dla tych z czytelników, którzy uprzednio już poznali wyjaśnienia mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji jak realizacja programów „duszy” steruje losami „ciała” (wyjaśnienie to zaprezentowane jest m.in. w punkcie #C1 ze strony o nazwie „soul_proof_pl.htm”), a także znają wyjaśnienie tegoż konceptu jak działa tzw. „nawracalny czas softwarowy” oraz wyjaśnienie jak z programowalnej „przeciw-materii” formowana jest posłuszna tym programom „materia” – z której potem budowane są „ciała” istot żyjących (oba które to wyjaśnienia są częściowo zaprezentowane m.in. w punkcie #D3 ze strony o nazwie „god_proof_pl.htm” i w opracowaniach tam wskazywanych, poczym dodatkowo są poszerzane m.in. w punkcie #J4 strony o nazwie „propulsion_pl.htm”). Wersję skróconą mojej definicji „życia” można wyrazić np. słowami: „Życie jest to proces posłusznej i zewnętrznie niestopowanej realizacji samoświadomego i samouczącego się programu ‚duszy’ przez zaprojektowaną dla wykonywania sterowanych tą duszą funkcji życiowych materialną strukturę ‚ciała’ w którym ta softwarowa dusza rezyduje.” Dla pozostałych z czytelników zapewne łatwiej przyjdzie przeanalizowanie i zrozumienie następującej pełniejszej totaliztycznej definicji pojęcia „życie”:

„Życie jest to realizacja sekwencji rozkazów składających się na samoświadomy i samouczący się program ‚duszy’, jaka to realizacja powoduje rejestrowane w długoterminowej pamięci, a stąd świadome odbierane, podróżowanie poprzez ‚nawracalny czas softwarowy’ danego inteligentnie zaprojektowanego podwójnego systemu danej istoty złożonego z jej samoświadomego i samouczącego się programu ‚duszy’ oraz z materialnej struktury jej ‚ciała’ – pełna symbioza obu składowych którego to podwójnego systemu jest danej istocie niezbędna do realizowania jej przechodzenia przez czas, stąd który to system musi być unikalnie zaprojektowany specjalnie dla tejże istoty, tak aby optymalnie spełniał on wszelkie wymogi wielokanałowych sprzężeń zwrotnych pomiędzy podprogramami jej ‚duszy’ (np. procedurami jej pamięci długoterminowej, systemu zarządzania upływem czasu, itp.) oraz materialnymi organami jej ‚ciała’ (np. tkankami, mózgiem, zmysłami, szkieletem, itp.), a stąd aby ów podwójny system umożliwiał tej istocie wypełnianie wszelkich nałożonych na nią funkcji życiowych.”

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktów #J1 do #J4 z mojej strony internetowej o nazwie „propulsion_pl.htm” (aktualizacja z dnia 17 kwietnia 2018 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „propulsion_pl.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/propulsion_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/propulsion_pl.htm
http://quake.hostami.me/propulsion_pl.htm
http://totalizm.com.pl/propulsion_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/propulsion_pl.htm
http://energia.sl.pl/propulsion_pl.htm
http://pajak.org.nz/propulsion_pl.htm
http://totalizm.pl/propulsion_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „propulsion_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „immortality_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/propulsion_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/immortality_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #295). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#294: Każde „perpetuum mobile” jest równocześnie „cudem technicznym” dowodzącym iż Bóg istnieje – zbuduj więc sobie chociaż najprostrzy z uruchomionych w 2017 roku licznych prototypów tych cudownych maszyn, np. Koło Bhaskara, aby dowieść tym sobie NIE tylko, że Bóg istnieje, ale także jak bezczelnie cała ludzkość jest okłamywana i zwodzona przez monopol „oficjalnej nauki ateistycznej”

2018/03/15

Motto: ‚Potwierdzeniem naukowo gwarantującym poprawność i zgodność z otaczającą nas rzeczywistością mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jest iż NIE tylko formalnie udowadnia ona nam istnienie Boga oraz wyjaśnia bezpośredni związek pomiędzy istnieniem Boga i wszystkim co Bóg stworzył a my znamy (np. związek pomiędzy działaniem maszyn „perpetuum mobile” i istnieniem Boga), ale co nawet ważniejsze, potwierdzeniem tym jest też iż teoria ta wskazuje nam „budulec” (tj. wiecznie ruchliwą i programowalną „przeciw-materię”) z jakiego Bóg stworzył wszystko co istnieje w naszym świecie fizycznym, „narzędzia” (tj. boskie „programy”, w Biblii nazywane „słowem”) jakie Bóg wpisał w każdą drobinkę przeciw-materii i jakimi realizuje On wszystko co się dzieje w naszym świecie fizycznym, „mechanizmy zarządzające” (np. „omniplan”, czy sztucznie stworzony przez Boga i skokowo upływający tzw. „nawracalny czas softwarowy”, w którym starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie) jakie to mechanizmy pozwalają Bogu z góry projektować i zarządzać wszystkim co Bóg zaplanował, że ma to mieć miejsce w naszym świecie fizycznym, a ponadto teoria ta wskazuje nam też ogromnie efektywne i jednocześnie NIE łamiące ludzkiej „wolnej woli” „metody działania Boga” (np. „zasada odwrotności”, pole moralne, karma, metoda „marchewki i kija”, itp.) jakie to metody pozwalają aby co bardziej posłuszne Bogu osoby wychowały się na efektywnych „przysparzaczy wiedzy” – ponieważ dla Boga „wiedza” pełni tę samą funkcję co „posiłki” pełnią dla ludzi, a jednocześnie jakie nadają owym osobom trwałych cech charakteru, które po zaopatrzeniu ich w niezniszczalne ciała pozwolą im przez wieczność konstruktywnie współżyć z innymi podobnymi osobami o nieśmiertelnych ciałach, aby wraz z nimi móc przez wieczność kontynuować „przysparzanie wiedzy”.’

Jeśli masz umysł otwarty na poznanie prawdy, skłonności majsterkowiczowskie, wymagane narzędzia, materiały, oraz jeśli NIE mieszkasz w Strefie Wolnej od Telekinezy (tj. jeśli NIE mieszkasz na Antarktydzie, w Australii lub Tasmanii, czy w Nowej Zelandii), wówczas zbuduj sobie „cud techniczny” w formie maszyny „perpetuum mobile”. Cud ten, dla powodów, które tu wyjaśnię, będzie też wizualnie dowodził ci i przypominał, że Bóg istnieje. Z grupy rozlicznych już zbudowanych w 2017 roku i działających prototypów maszyn „perpetuum mobile”, jakie w punktach #J1 i #J2 mojej strony o nazwie „free_energy_pl.htm” opisałem szczegółowo oraz zilustrowałem linkami do ich wideów z youtube.com, do osobistego zbudowania na początek możesz wybrać sobie tę, która leży w twoich możliwościach wykonawczych. Jak bowiem zapewne domyślasz się z histerycznych prześladowań, które na owe maszyny kieruje cała dzisiejsza bojąca się ogólnoświatowej kompromitacji oficjalna nauka ateistyczna, wystraszone nimi rządy, oraz zagrożone w swoich zyskach zachłanne koncerny energetyczne i banki, maszyn takich narazie NIE zdołasz zakupić w sklepach. Najprostrza moim zdaniem, z licznych już zbudowanych i działających „perpetuum mobile”, jest wynaleziona w Indiach jeszcze w 1150 roku, poczym budowana od tamtego czasu, maszyna nazywana „Koło Bhaskara” (po angielsku „Bhaskara’s Wheel”). Wygląd i działanie jednej z najłatwiejszych do zbudowania wersji technicznych tego koła ilustruje wideo, które w marcu 2018 roku było dostępne dla zainteresowanych osób w youtube.com pod adresem: https://www.youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4 .

Abyś mógł zbudować i uruchomić poprawnie działającą wersję „Koła Bhaskara”, wystarczy jeśli masz: totaliztyczne nastawienie do prawdy i moralności (mechanizmy moralne spowodują bowiem, że lenie, niedowiarki, kłamcy i oszuści będą mieli poważne trudności z jego zbudowaniem – patrz moje opisy tzw. „wynalazczej impotencji”), przednie koło z jakiegoś starego i już nieużywanego roweru, co najmniej dziesięć jednakowych półlitrowych, przeźroczystych butelek plastykowych, trochę narzędzi, oraz zacięcie do majsterkowania. Posiadanie tego wszystkiego powinno ci pomóc przetransformować to przednie koło rowerowe w działające „perpetuum mobile” o zasadzie działania „Koła Bhaskara”. Po zaś jego zadziałaniu, będziesz NIE tylko miał uciechę pokazując je wszystkim niedowiarkom, zaś po ustawieniu w oknie wystawowym czyjegoś sklepu lub warsztatu – przyciągając mu dodatkowych klientów nieodpartą atrakcją wieczystego ruchu tego koła, ale także będzie ono dla ciebie twoim osobistym dowodem wizualnym, że Bóg istnieje. Przy okazji zilustruje ci ono także, jak bardzo ludzkość jest okłamywana i zwodzona z powodu lukratywnego monopolu instytucji starej „oficjalnej nauki ateistycznej” na badania i na edukację, a stąd jak pilnie ludziom jest potrzebne formalne ustanowienie uczelni bazujących na „a priori” filozoficznych zasadach nowej „nauki totaliztycznej” – jaka to nowa nauka będąc konkurencyjną wobec starej zaczęłaby w końcu rozliczać dotychczasową oficjalną naukę ateistyczną z jej chronicznych kłamstw, oraz przywracać prawdę i respekt do nakazów Boga we wszystkich postępowaniach i stwierdzeniach upowszechnianych w naszej cywilizaji.

Ostrzegam jednak abyś NIE podejmował budowy żadnej z maszyn „perpetuum mobile” jeśli mieszkasz w Strefie Wolnej od Telekinezy (TFZ) obejmującej Antarktydę, Australię z Tasmanią, oraz Nową Zelandię. Surowa bowiem kara jaka czeka za złamanie tego zakazu definiowanego w Biblii ogólną nazwą „wyniszczanie ziemi”, a opisywana dokładniej w punkcie #J4 strony „free_energy_pl.htm”, czyni iż jeśli chcesz posiadać działające maszyny „perpetuum mobile”, wówczas raczej emigruj do dowolnego innego miejsca na świecie gdzie ich zakaz NIE obowiązuje, niż zaryzykuj doświadczenie kary, która w obszarze TFZ (tj. Telekinesis Free Zone) grozi budowniczym, dostarczycielom i posiadaczom maszyn generujących odmiany zjawiska „technicznej telekinezy” o nadal niepoznanych przez ludzkość długotermonowych następstwach. W obszarze TFZ NIE podlega takiemu ukaraniu jedynie importowanie energii elektrycznej spoza obszaru TFZ, ani badanie, budowanie i posiadanie urządzeń „odnawialnej” energii (po angielsku „renewable” energy) wykorzystujących do generowania energii napędowej zjawiska naturalne, takie jak słońce, wiatr, spiętrzona woda, fale, przepływy i odpływy, grawitacja, różnice temperatur, różnice ciśnień atmosferycznych, itp.

Jednym z głównych celów całego niniejszego wpisu jest wyjaśnienie „dlaczego” każda działająca maszyna „perpetuum mobile” jest równocześnie „technologicznym cudem” dostarczającym nam wieczyście ruchomego dowodu na istnienie faktycznego Boga, czyli Boga którego istnienie, działania zarządzające losami każdego obiektu i przebiegiem każdego zdarzenia z naszego świata fizycznego, a także którego niewyobrażalnie ogromna wiedza, moce, możliwości wykonawcze, narzędzia, itp., mogą i powinny być badane, wykrywane, poznawane i dowodzone przez chcących Go dokładnie poznać ludzi – tak jak tego faktycznego Boga ja już zdefiniowałem w punkcie #A0 swej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”. Innymi słowy, niniejszy wpis wcale NIE stara się potwierdzać istnienia tego spłyconego, wypaczonego i coraz bardziej umistycznianego zrozumienia Boga, jakie typowo wyspekulowują sobie w umysłach dzisiejsi tzw. „wierzący” – tak jak owo błędne zrozumienie Boga przez „wierzących” wyjaśniam w powyższym „motto” i w punkcie #A3 swej innej strony o nazwie „god_pl.htm”, ani nie utwierdza on tego coraz bardziej zniekształcanego i zubożanego zrozumienia Boga jakie upowszechniają wśród swych wiernych dzisiejsi skorumpowani i oderwani od życia kapłani – tak jak na bazie ostrzeżeń z Biblii wyjaśniam to w (1) z punktu #T2 i w punkcie #U1 swej strony o nazwie „woda_pl.htm”, a punkt ten podpiera dowodowo istnienie faktycznego wszechmogącego Boga szczegółowo zdefiniowanego informacjami zaszyfrowanymi w Biblii oraz niezależnie wyłaniającymi się też z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji i z wyników moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku. Swoje wyjaśnienia „dlaczego” rozpocznę tu od przypomnienia, że dotychczasowa oficjalna nauka ateistyczna kłamliwie nam wmawia, iż jakoby żyjemy w świecie w którym panuje monopolarna grawitacja. W takim zaś świecie o monopolarnej grawitacji NIE ma miejsca na Boga. Stąd gdyby taki świat zaistniał i osiągnął poziom rozwoju naszego faktycznie istniejącego już świata o „dipolarnej” grawitacji, wówczas ów „zlepek papierkowych teoryjek” jakimi omamia nas stara oficjalna nauka ateistyczna, miałby tam jakieś prawo bycia poprawnym – tj. byłaby tam jakaś szansa, że ów hipotetyczny świat musiał powstać z niczego, tak jak wmawia nam to „teoria wielkiego bangu”, ludzie być może mogliby tam powstać z „małp” na drodze „naturalnej ewolucji”, a ponadto działających maszyn „perpetuum mobile” w takim świecie o „monopolarnej grawitacji” NIE dałoby się zbudować. Niestety istnieje cały ocean empirycznego materiału dowodowego, że to co twierdzi oficjalna nauka ateistyczna jest kardynalnym kłamstwem i zwodzeniem ludzi. Część tego materiału dowodowego opisałem na stronie „god_proof_pl.htm”. Linki do opisów dalszych rodzajów takiego materiału dowodowego przytoczyłem w punkcie #J3 swej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Mającym zaś związek z niniejszymi opisami przykładem owych kłamstw i zwodzenia jest fakt, że kiedy oficjalna nauka ateistyczna formułowała swoje zaczerpnięte z sufitu „papierkowe prawa termodynamiczne”, na świecie istniały już i działały liczne maszyny „perpetuum mobile” (np. „Koło Bhaskara” – jakie wynalezione zostało w 1150 roku). Maszyny te empirycznie już wówczas dowodziły, że papierkowe „prawa termodynamiki” są wyssaną z palca bzdurą i urojeniem. Tyle tylko, że zamiast konstruktywnie przebadać te maszyny, zaś w ten sposób odkryć, że faktycznie w rzeczywistym życiu łamią one owe „papierkowe prawa termodynamiki” i działają, oficjalna nauka ateistyczna wolała wykorzystać niechęć jaką do tych maszyn wykazywali politycy bankietujący za wpływy z podatków, zachłanni sprzedawcy paliw i energii, oraz bankierzy. Krzykliwie więc ogłosiła, że maszyn tych NIE daje się zbudować, poczym zaczęła używać swego autorytetu i wpływów aby blokować i sabotażować przyszłe próby zbudowania następnych z tych maszyn i aby wyniszczać ich potencjalnych producentów. Tamte działania oficjalnej nauki ateistycznej aby blokować wszystko co mogłoby prowadzić do podjęcia kiedyś fabrycznej produkcji maszyn „perpetuum mobile” okazały się aż tak skuteczne, że kiedy po opracowaniu w 1985 roku mojej Teorii Wszystkiego (tj. Konceptu Dipolarnej Grawitacji) jaka mi wykazała, że na przekór tego co twierdzi oficjalna nauka, owe maszyny da się jednak budować zaś po zbudowaniu będą one działały poprawnie, praktycznie od zera zmuszony byłem rozpoczynać wszelkie swoje badania co już nam wiadomo o owych maszynach, oraz swoją późniejszą szeroką kampanię „otwierania oczu”, jaka dla dobra całej ludzkości miała na celu odbudowanie u co światlejszych osób wiedzy i pewności iż powinni jednak podejmować próby zbudowania tych maszyn. W tamtym bowiem 1985 roku niemal nikt już NIE podejmował dyskusji na temat maszyn „perpetuum mobile”, moi koledzy (inni naukowcy) albo szydzili ze mnie, albo też w popłochu uciekali, jeśli choćby tylko wspomniałem nazwę tych maszyn, nigdzie i nic już się NIE publikowało o owych maszynach, hobbyści w sekrecie pracujący nad owymi maszynami tak starannie się poukrywali, że zajęło mi to całe lata iście detektywistycznej pracy zanim poodkrywałem kim oni są i co dotychczas osiągnęli, zaś najróżniejsi „poplecznicy” oficjalnej nauki ateistycznej bez najmniejszej trudności ani zastanowienia unieważnili aż trzy kolejne moje pracowicie udokumentowane referaty jakie officjalnie wówczas zgłosiłem na międzynarodowe konferencje i w jakich ostrożnie dawałem do zrozumienia, że mój Koncept Dipolarnej Grawitacji o formalnie dowiedzionej poprawności daje nam gwarancję, iż działające maszyny „perpetuum mobile” daje się jednak budować. Tamto sprawdzone wówczas już w działaniu kłamstwo i blokowanie postępu, oficjalna nauka z sukcesem potórzyła również w odniesieniu do Boga, UFO, mojego Magnokraftu, Komory Oscylacyjnej, odkrycia istnienia i działania dwóch odmiennych czasów w naszym świecie fizycznym, Wehikułu Czasu, itp. Wszakże łatwiej jest ludzi okłamywać, niż im wykazać, że są okłamywani! Niestety, to upieranie się oficjalnej nauki ateistycznej przy okłamywaniu ludzkości prowadzi prosto do jej samozagłady. Wszakże jeśli nauka ta NIE odstąpi od upowszechniania kłamstw i blokowania dostępu do prawd – np. tych ujawnianych ludzkości moją Teorią Wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz najmoralniejszą nowoczesną filozofią świata opracowaną przez człowieka i zwaną „filozofią totalizmu”, wówczas aby prawda mogła w końcu wydostać się z okowów obecnej opresji, ta oficjalna nauka ateistyczna najpierw musi zostać całkowicie zniszczona, zaś w jej miejsce musi zostać oficjalnie ustanowiona nowa „nauka totaliztyczna” konkurencyjna wobec starej, bowiem działająca już na totaliztycznych zasadach zgodnych z prawdą oraz z nakazami i wymaganiami Boga.

Na szczęście dla prawdy, w 1985 roku Bóg uhonorował moją pracowitość i naukową sumienność zaszczytem wypracowania i autoryzowania tej do dzisiaj jedynej na Ziemi faktycznej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Teoria ta zaś formalnie udowodniła w sposób nadal obowiązujący, że w naszym świecie fizycznym panuje „dipolarne pole grawitacyjne” (a NIE „monopolarne pole grawitacyjne” jakiego działanie w naszym świecie fizycznym wmawia nam oficjalna nauka ateistyczna). W takim zaś świecie o dipolarnym polu grawitacyjnym NIE ma prawa być prawdą wszystko to co oficjalna nauka ateistyczna twierdzi. Stąd faktycznie nigdy w nim NIE było „wielkiego bangu”, zaś nasz świat fizyczny został stworzony przez Boga jedynie około 6000 „ludzkich lat” temu. „Budulcem” zaś użytym dla owego stworzenia był dostępny Bogu w całym przeciw-świecie, niewidzialny, nieważki, beztarciowy, wiecznie ruchliwy i programowalny fluid, jaki ja nazywam „przeciw-materią”. Jedyną istotą, która faktycznie powstała w wyniku ewolucji, był sam Bóg – z powodów jakie opisałem w tomie 1 swej monografii [1/5]. Ponadto maszyny „perpetuum mobile” w świecie o dipolarnej grawitacji daje się jednak budować, bowiem napędza je „przeciw-materialny wiatr” jaki nieustannie i bezenergetycznie jest formowany przez „samomobilność” owego wiecznie ruchliwego fluidu zwanego „przeciw-materią”. Natychmiast więc po uświadomieniu sobie powyższego podjąłem moją wieloletnią walkę o wydobycie prawdy o maszynach „perpetuum mobile” spod naukowej opresji. Ponieważ zaczynałem praktycznie od zera, sam finansowałem te jakoby moje „hobbystyczne” badania z własnych oszczędności, oraz pracowałem nad nimi tylko w wolnym czasie przeznaczonym na odpoczynek, zmuszony byłem pokonywać niezliczone przeszkody zanim zdołałem odnaleźć przykłady już działających maszyn „perpetuum mobile” (które dla pomniejszania mściwości i agresji oficjalnej nauki ateistycznej zaczęto wówczas nazywać odmiennie „urządzeniami darmowej energii”) oraz zanim zdołałem się skontaktować i pokorespondować z ich twórcami, a w przypadku maszyn Testatica i Thesta Distatica zanim prywatnie poleciałem do Methernitha w Szwajcarii aby osobiście podyskutować z zespołem rozwojowym owych maszyn. Z upływem czasu udało mi się też stopniowo publikować coraz liczniejsze prywatne monografie, a później także liczne prywatne strony internetowe, które moją wiedzą, radami, wyjaśnieniami, opisami już istniejących przykładów i zasad ich działania, moimi własnymi wynalazkami następnych z tych maszyn, oraz moralną świadomością poprawności czynienia tego co właściwe i potrzebne naszej cywilizacji, zaczęły wspierać tych z hobbystów, którzy podejmowali próby budowy owych maszyn. W tamtych czasach moje publikacje były niemal jedynymi dostępnymi wówczas w świecie nowoczesnymi opracowaniami naukowo wyjaśniającymi zasady działania i przykłady tych maszyn. Ze sporą liczbą hobbystów podejmujących budowę tych maszyn dyskutowałem też korespondencyjnie, wspierając ich w wysiłkach jakie podejmowali. W rezultacie, jak wierzę, moje wysiłki przyczyniły się znacząco do odbudowania wiary iż maszyny te daje się zbudować, oraz do zapoczątkowania w 2017 roku, nowej, czwartej już z kolei „ery technicznej”, kiedy to fakt istnienia i działania tych maszyn zaczął stopniowo powracać do zbiorowej świadomości całej ludzkości, oraz kiedy coraz więcej co światlejszych osób zaczęło sobie uświadamiać, że aby chronić ludzkość przed dalszym eskalowaniem chronicznych już kłamstw „oficjalnej nauki ateistycznej”, oraz chronić ją przed korumpowaniem tymi kłamstwami kapłanów i decydentów religii oraz polityków, konieczne jest jak najszybsze zastąpienie tej starej nauki przez nową „naukę totaliztyczną” bazującą już na wiedzy o Bogu i na potrzebie „przysparzania wiedzy” w zgodności z boskimi nakazami i wymaganiami.

Podsumowując powyższe, powodem dla którego każda działająca maszyna „perpetuum mobile”, w tym „Koło Bhaskara”, jest dowodem na istnienie Boga, jest iż maszyny te są napędzane owym przeciw-materialnym „wiatrem” – czyli skierowanym na przyspieszaną materię „podmuchem” inteligentnej substancji (fluidu), która istnieje w cztero-wymiarowym przeciw-świecie równoległym do naszego trzy-wymiarowego świata fizycznego, oraz która reprezentuje sobą „ciało” Boga. Z owej przeciw-materii inteligentnie zaprogramowane zostało bowiem przez Boga wszystko co tylko istnieje w naszym świecie fizycznym, w tym np. chleb jaki zjadamy, a także nasze ciała ludzkie – które zgodnie z Biblią są „świątyniami Boga”. Istnienie owej wiecznie ruchliwej „przeciw-materii” w której rezyduje Bóg, zaś „wiatr” formowany z której napędza maszyny „perpetuum mobile”, odkryłem dopiero ja w 1985 roku dzięki stworzeniu w/w do dzisiaj jedynej na świecie faktycznej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji – której uznanie, niestety, oficjalna nauka ateistyczna uparcie, celowo i skrycie blokuje nawet obecnie. Z kolei sama oficjalna nauka ateistyczna upowszechniła już dowody, że takich maszyn „perpetuum mobile” NIE dałoby się zbudować w owym nieistniejącym świecie, w którym panowałaby „monopolarna grawitacja” (a stąd w świecie, który musiałby być pozbawiony Boga, ponieważ NIE istniałyby tam programowalne zjawiska i mechanizmy jakie dawałyby Bogu władzę i możliwość rządzenia wszelkimi zachodzącymi w nim zdarzeniami). Tymi dowodami oficjalnej nauki są bowiem m.in. jej papierkowe „prawa termodynamiki” – o jakich rzekomej ważności i w naszym świecie o dipolarnej grawitacji, na przekór logiki i empiryki, oficjalna nauka ateistyczna do dzisiaj kłamliwie się upiera. Tyle, że uparcie odmawiając uznania odkrytego dopiero przeze mnie faktu, że grawitacja ma naturę dipolarną, a NIE monopolarną (na przekór wszystkiego nadal uparcie uznawaną przez oficjalną naukę), oficjalna nauka aż do momentu swego samozniszczenia musi uznawać też owe błędne prawa termodynamiki, jakie byłyby prawdziwe tylko w owym nieistniejącym świecie o monopolarnej grawitacji, a stąd jakich ważność ograniczona tylko do tamtego świata stwierdzałaby, że w świecie o monopolarnej grawitacji, w jakim NIE byłoby Boga który z wiecznie ruchliwej i inteligentnej przeciw-materii rozumnie zaprogramowałby naszą nieruchomą i głupią materię, maszyn „perpetuum mobile” NIE dałoby się zbudować. Maszyny te są bowiem w stanie zadziałać jedynie w świecie inteligentnie stworzonym z wiecznie ruchliwej przeciw-materii zamieszkałej przez Boga i mądrze rządzonej programami oraz prawami wszechmogącego i wszechwiedzącego Boga. Skoro więc maszyny te istnieją i działają już co najmniej od 1150 roku, oznacza to iż Bóg istnieje, zaś instytucja oficjalnej nauki ateistycznej wszystkich nas nieustannie i bezczelnie okłamuje oraz zwodzi ze szkodą dla postępu całej ludzkości i dobra każdego z nas.

Do dzisiaj moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji (w skrócie „Kodig”) zdołała poustalać zdumiewająco wiele cech owej cudownej wiecznie ruchliwej substancji, zwanej „przeciw-materią”, której naturalne cyrkulacje z jednej strony tworzą ów „wiatr” napędzający maszyny „perpetuum mobile”, z drugiej zaś strony która to substancja jest też nośnikiem samoświadomych programów naszego Boga, a ponadto jest „budulcem” z jakiego Bóg skonstruował cały nasz świat fizyczny, w tym nasze ciała. (Jest bowiem oczywiste, iż „coś NIE może powstać z niczego” – na przekór iż oficjalna nauka ateistyczna kłamliwie nam wmawia, że podczas „wielkiego bangu” rzekomo z niczego powstał aż cały wszechświat. Za to z czegoś niewidzialnego i programowalnego, tj. z „przeciw-materii”, może zostać zaprogramowane wszystko co potem widzimy – tak jak w wersecie 11:3 „Listu do Hebrajczyków” od tysiącleci wyjaśnia nam Biblia.) Przykładowo, teoria ta ustaliła cechy fizykalne przeciw-materii, takie jak jej brak masy, brak inercji, brak tarcia, czy wieczna ruchliwość. Z drugiej zaś strony ustaliła ona też intelektualne atrybuty przeciw-materii, tj. jej zdolność do pamiętania, przechowywania programów, wykonywania tych programów, wykonywania zdalnie przekazywanych jej nakazów myślowych i telepatycznych, komunikowania się za pośrednictwem wibracji telepatycznych, wzajemnej wymiany informacji i programów, itp. W sumie moja „Kodig” ustaliła, że intelektualne cechy i możliwości przeciw-materii są nieco podobne do cech hardware naszych dzisiejszych komputerów. (Faktycznie to każdą „drobinę” przeciw-materii można sobie wyobrażać jako miniaturowy obecny komputer, np. jako mini „lap-top” – tyle, że zdolna jest ona czynić znacznie więcej, niż potrafią czynić nasze komputery.) Moja Teoria Wszystkiego (Kodig) ustaliła też, że lokalne cyrkulacje (tj. „wiry”) przeciw-materii formują to co dzisiaj nazywamy „polem magnetycznym”, zaś lokalne sprężenia lub rozrzedzenia przeciw-materii, w porównaniu do średniego ciśnienia tej substancji panującego w całym przeciw-świecie, formują to co dzisiaj nazywamy „polem elektrycznym”. Kolejnym ustaleniem mojej „Kodig” jest fakt, że średnia gęstość przeciw-materii we wszechświecie NIE ulega zmianom, co dowodzi że wszechświat ma nieskończone rozmiary, czyli NIE ma granic. Wszakże tylko substancja zapełniająca wszechświat nieskończony rozmiarowo NIE jest w stanie zmieniać swojej średniej gęstości – po szczegóły patrz punkt #D4 mojej strony „dipolar_gravity_pl.htm”. „Kodig” ustaliła także, iż przeciw-świat ma aż cztery wymiary liniowe, tyle że tworząc nasz świat fizyczny Bóg poświęcił jeden z owych czterech wymiarów aby sztucznie stworzyć skokowy tzw. „nawracalny czas softwarowy” w jakim starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie. Stąd nasz świat fizyczny ma jedynie trzy wymiary liniowe, plus ów skokowy i nawracalny „czas ludzki” reprezentujący segmenty owego czwartego wymiaru liniowego przeciw-świata. To dlatego nasz świat fizyczny najlepiej opisuje analogia filmu w kinach, w którym to filmie zmiany zachodzące w naszej fizycznej trzy-wymiarowej rzeczywistości są odzwierciedlane na dwu-wymiarowych klatkach filmowych, podczas gdy skokowy ruch kolejnych klatek filmowych reprezentuje upływ czasu w owej „filmowej rzeczywistości” – po więcej szczegółów w tej sprawie patrz opisy tzw. „omniplanu” w moich opisach „Kodig” – np. z #C4 strony „immortality_pl.htm”. Moja Teoria Wszystkiego zdołała ustalić też aż cały szereg faktów na temat najmniejszej „cząsteczki elementarnej” (drobinki) z jakiej uformowana jest przeciw-materia. Przykładowo, z analizy pojemności informatycznej owej cząsteczki, „Kodig” zdołała oszacować, że w naszym świecie fizycznym proporcje wymiarów jednej drobinki przeciw-materii do wymiarów jednej drobinki materii, muszą się mieć w przybliżeniu tak jak proporcje wymiarów jednej drobinki materii mają się do wymiarów całej naszej galaktyki – po szczegóły patrz punkt #C3 z mojej strony o nazwie „immortality_pl.htm”. „Kodig” ustaliła także, że elementarna cząsteczka (drobinka) przeciw-materii musi zawierać w sobie więcej niż jeden poziom pamięci, w każdym z których to poziomów przechowywane są odmienne naturalne programy, jakie sterują zachowywaniem się tej cząsteczki oraz jej kooperacją z otaczającymi ją cząsteczkami. (Ile dokładnie w każdej cząsteczce jest takich poziomów pamięciowych, tego narazie moja „Kodig” NIE zdołała wypracować naukowo – aczkolwiek podpowiadają nam to stare religie, zaś niedowodowo potwierdzają preferencje Boga w używaniu liczby 12.) Najważniejszy zaś z owych poziomów pamięciowych zajmowany jest przez samoświadomy program naszego Boga – jaki to program zawarty jest w każdej cząsteczce elementarnej przeciw-materii objętej obrębem naszego świata fizycznego, w tym w każdej cząsteczce formującej ciało ludzkie (to więc stanowi potwierdzenie informacji z Biblii, że nasze ciała są „świątyniami Boga”), czy formującej np. materię naszego chleba powszedniego i atomy wina (to więc stanowi też potwierdzenie informacji z Biblii, że m.in. chleb symbolicznie reprezentuje ciało Boga, zaś wino – krew Jezusa). Moja „Kodig” ustaliła także, iż istnieją co najmniej dwie odmienne kategorie drobin przeciw-materii, mianowicie (1) „drobiny wzbudzone grawitacyjnie” oraz (2) „drobiny niewzbudzone grawitacyjnie” (te drugie prawdopodobnie stwarzają to co oficjalna nauka nazywa „ciemną materią” – „dark matter” zawartą w przestrzeni kosmicznej). Niestety, narazie „Kodig” NIE zdołała jeszcze ustalić, czy różnice pomiędzy owymi dwoma kategoriami drobin przeciw-materii są jedynie softwarowe (tj. czy drobiny te w sensie fizykalnym są identyczne, a jedynie zawierają odmienne programy wprowadzone do nich przez Boga dla zdefiniowania ich zachowań), czy też różnice te są hardwarowe – tj. czy poszczególne kategorie drobin przeciw-materii różnią się między sobą swymi cechami fizykalnymi. Ustalenie tego zapewne więc pozostawię przyszłym badaczom „Totaliztycznej Nauki”. Ponieważ cały ocean owych cech przeciw-materii został wyczerpująco wyjaśniony w licznych moich stronach internetowych i monografiach – łącznie z opisami „jak” poszczególne z tych cech zostały poustalane oraz „jakie fakty potwierdzają”, że ustalenia te są poprawne, tutaj NIE będę już spraw tych ponownie omawiał. Dla naukowej rzetelności wskażę tu tylko najważniejsze i zupełnie niezależne od wyników moich empirycznych badań źródło potwierdzające poprawność owej gigantycznej wiedzy jaką mój „Kodig” już zdołał nam udostępnić o przeciw-materii. (Aż dziw bierze, że Bóg pozwolił wszystko to poustalać zaledwie jednemu „hobbyście” nieustannie prześladowanemu przez oficjalną naukę i inne instytucje, oraz przez złośliwe prywatne osoby, tj. mi. Wszakże oficjalnej nauce poustalanie tej gigantycznej wiedzy i prawdy zajęłoby co najmniej kilkaset lat, tysiące naukowców, oraz kosztowałoby miliardy dolarów.)

We wszelkich sprawach, w tym także w sprawach naukowo rzetelnego, racjonalnego, pozbawionego przesądów i histerii, oraz zgodnego z prawdą potwierdzania lub weryfikowania cech przeciw-materii, niestety, oficjalna nauka ateistyczna wypięła już swój tyłek zarówno do mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, jak i do prawd o otaczającej nas rzeczywistości, które to prawdy owa teoria pomogła mi już poustalać. Nie ma więc najmniejszych szans, aby jeszcze przed czasem doprowadzenia się obecnej oficjalnej nauki ateistycznej do samozagłady, któryś z zawodowych naukowców oficjalnie przeprowadził jakiekolwiek badania nastawione na rzeczowe potwierdzanie poznanych już do dzisiaj przez mój „Kodig” cech przeciw-materii. (Odnotuj, że „oficjalna nauka ateistyczna” celowo wytworzyła na naszej planecie taki klimat intelektualny i takie tradycje negowania, że praktycznie każda instytucja lub osoba badająca cokolwiek co wynika z mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, lub wynika z mojej filozofii totalizmu, z definicji będzie reprezentowała już NIE ją, a nową „Naukę Totaliztyczną”. Stąd samozadana śmierć obecnej „oficjalnej nauki ateistycznej” będzie zapoczątkowana z chwilą, kiedy ktokolwiek i gdziekolwiek podejmie oficjalne badania tego co stwierdza moja „Kodig”.) Na szczęście dla prawdy i postępu ludzkości, okazuje się, że najróżniejsze z cech przeciw-materii są już doskonale potwierdzane przez oryginalne (tj. przez NIE skorumpowane jeszcze dzisiejszymi trendami) wersje praktycznie wszystkich religii. Interesujące jest przy tym, że każda ze znanych religii jakby uzupełniała inne religie w coraz szczegółowszym potwierdzaniu cech przeciw-materii. Przykładowo chrześcijaństwo, a ściślej wersety Biblii (księża są już bowiem na to zbyt skorumpowani i oderwani od życia), potwierdzają że przeciw-materia pozostaje dla ludzi niewidzialna, oraz że jest programowalna – tj. że stanowi ona nośnik programów. Przykładowo werset 11:3 z w/w bibilijnego „Listu do Hebrajczyków” stwierdza – cytuję: „… słowem Boga światy zostały tak stworzone, iż to, co widzimy, powstało nie z rzeczy widzialnych.” (Odnotuj, jak wynalazek komputerów nam ujawnił, że „słowo” to także „informacja”, „algorytm”, oraz „program” – po szczegóły patrz (5) z punktu #C12 na mojej stronie o nazwie „biblia.htm”.) W chrześcijańskiej Biblii jest też zaszyfrowana informacja, że samoświadoma i myśląca składowa naszego Boga (tj. „Duch Święty”) wyewoluowała się w przeciw-materii równocześnie ze swoim bratem – którego potem w obronie własnej zmuszona była unicestwić. Sporą część naszej obecnej wiedzy o przeciw-materii potwierdza też starożytna religia Greków. Przykładowo, to wszakże z niej wywodzi się słowo „chaos” jakie informuje m.in. o wiecznej ruchliwości przeciw-materii. Mnie jednak najbardziej fascynują potwierdzenia cech przeciw-materii jakie zachowały się do naszych czasów w mitach mówionej przed-chrześcijańskiej religii odizolowanych od reszty świata nowozelandzkich Maorysów. Nie tylko podają one jak w przeciw-materii fazami przebiegało stopniowe samo-wyewoluowanie się samoświadomej składowej Boga (tj. „Ducha Świętego”), ale także dosyć szczegółowo opisują one elementarną cząsteczkę (drobinę) przeciw-materii i jej zawartość programową. Przykładowo, stwierdzają one, że każda elementarna cząsteczka (drobina) przeciw-materii przechowuje w sobie równocześnie aż 12 zupełnie odmiennych programów, zapamiętywanych na 12 odmiennych jej poziomach pamięciowych, oraz że każdy z tych programów dana „drobinka” może realizować w tym samym czasie. (Tj. każda drobina jest jakby odpowiednikiem aż 12-procesorowego komputera, każdy zaś z tych procesorów równocześnie, chociaż w doskonałej synchronizacji z pozostałymi precesorami, realizuje wymienny program jaki zapamiętywany jest i przechowywany w odrębnie przyporządkowanej mu pamięci. Najdoskonalsze ludzkie komputery mają więc jeszcze daleką drogę do przebycia zanim osiągną one poziom doskonałości drobinek przeciw-materii.) Na najwyższym zaś, tj. dwunastym, poziomie pamięciowym każdej drobinki, zawarty jest najważniejszy dla niej program Boga. (Tak dla porównania, to pamięci wszystkich dzisiejszych ludzkich komputerów zawierają tylko jeden poziom pamięciowy, tj. każda jednostka ich pamięci jest w stanie zapamiętać tylko jeden program, lub tylko jeden fragment programu, zaś w przypadku komputerów wieloprocesorowych każdy z tych procesorów korzysta z tego samego, bo jedynego, poziomu pamięci. Stąd gdyby nasze komputery miały już samoświadome programy, wówczas co bardziej wojownicze lub leniwe z tych programów mogłyby atakować i rabować swych towarzyszy, zamiast kooperować z nimi w pokoju.)

W niniejszym punkcie, a także w #A0 mojej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”, aż kilkakrotnie podkreślam też, że przeciw-świat ma cztery wymiary liniowe „4D”, rozciągłość wszystkich jakich to 4D wymiarów NIE posiada w nim granic – tj. wszystkie z których w obu swych kierunkach rozciągają się tam w nieskończoność. To moje podkreślenie, że istnieje tam dodatkowo liniowy „czwarty wymiar”, na dodatek do owych trzech wymiarów liniowych znanych w naszym świecie fizycznym (tj. na dodatek do np. „szerokości – X”, „wysokości – Y”, oraz „grubości – Z”), zapewne jest dużym szokiem informacyjnym dla ludzi ogłupionych nonsensami dzisiejszej oficjalnej nauki. Ponieważ zaś moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji jest w stanie rzucić sporo światła na naturę owego liniowego czwartego (nieznanego w naszym trzy-wymiarowym świecie) wymiaru przeciw-świata, zdecydowałem że po raz pierwszy w swoich publikacjach skrótowo wyjaśnię tu kierunek jego przebiegu. (Dotychczas unikałem jego wyjaśniania z powodu szyderstw i obelg jakie nawet bez wyjaśniania tej niemal niemożliwej do zrozumienia przez mierne umysły sprawy, kierowały na mnie najróżniejsze upośledzone indywidua, a także z powodu potencjalnych szkód jakie naszej cywilizacji mogłyby wyrządzić próby kłamliwego adoptowania wiedzy w tej sprawie do oficjalnie wyznawanego błędnego konceptu monopolarnej grawitacji starej nauki ateistycznej.) Moje badania ujawniły już bowiem, że niezależnie od teoretycznych wskazań Konceptu Dipolarnej Grawitacji, poprawna empiryczna wiedza na temat przebiegu i cech owego liniowego „czwartego wymiaru” przeciw-świata wyłania się też z aż szeregu źródeł. Pierwszym (1) relatywnie powszechnie już znanym naukowym z tych źródeł jest „symetryczność natury w/g Louis’a DeBroglie”. Przykładowo zgodnie z nią, wszystkie zasady jakie istnieją w jakimś naturalnym systemie, są symetrycznie powtarzane w pokrewnym do niego innym naturalnym systemie. Stąd, dla przykładu, jeśli trzy liniowe osie wymiarowe prostokątnego układu współrzędnych naszej trzy-wymiarowej „3D” rzeczywistości (tj. osie: X, Y i Z), w systemie dwu-wymiarowym „2D” muszą być reprezentowane przez aż dwa odmienne układy współrzędnych, tj. przez proporcjonalnie odwzorowany układ prostokątny o osiach X i Y, oraz przez ściskająco, lub rozprężająco (zależnie od kierunku) zdeformowany układ biegunowy z jedną osią R i kątem jej nachylenia „fi”, owa symetryczność DeBroglie’go nas informuje, że cztery liniowe wymiary przeciw-świata w naszych trzech wymiarach są reprezentowane przez dwa układy wymiarowe, mianowicie przez proporcjonalnie odwzorowany układ prostokątny o trzech osiach X, Y i Z, oraz przez ściskająco, lub rozprężająco (zależnie od kierunku) zdeformowany układ biegunowy z osią R i kątem „fi”. Drugim (2) powszechnie znanym źródłem tej samej informacji z jakim czytelnik też zapewne miał sporo do czynienia, jest „efekt perspektywy” i reguły ukryte w dokonywanych przez niego odwzorowaniach. Wszakże efekt ten stwierdza, że jeśli np. w naszym trzy-wymiarowym „3D” świecie fizycznym, jeden z wymiarów (tj. głębia lub grubość – Z), który nie występuje w systemach dwu-wymiarowych (np. na zdjęciach), jest tam odwzorowywany przez pozornie deformujący wymiary „efekt perspektywy” (czyli przez pozorne zbieganie się wszystkiego w jednym punkcie), wówczas to co u nas zbiega się w jednym punkcie (czyli „dipolarna grawitacja”) faktycznie wskazuje kierunek wymiarowo już oddeformowanego (tj. pozbawionego owej pozornej deformacji występującej w „efekcie perspektywy”) przebiegu owego nieznanego u nas czwartego wymiaru liniowego przeciw-świata. Ów „efekt perspektywy” działa też aż na szereg odmiennych sposobów wartych ścisłego naukowego przebadania i rozpracowywania przez kogoś ze szczególną wyobraźnią i mądrością zdolną wykryć działanie poukrywanych w nim zasad i reguł. Przykładowo, jeśli na „2D” zdjęciu „efekt perspektywy” upakuje jakieś obiekty z trzy-wymiarowej „3D” przestrzeni, przenosząc je w dwu-wymiarową „2D” przestrzeń owego zdjęcia, wówczas obiekty które w „3D” są niezależne i położone obok siebie, w „2D” mogą zostać upakowywane jeden we wnętrzu drugiego, np. guziki na ubraniach ludzi, na zdjęciach „2D” są poumieszczane w miejscach ludzkich wnętrzności – gdybyśmy więc NIE mieli uprzedniej naszej wiedzy o ludziach, a byli jakimiś hipotetycznymi istotami z dwuwymiarowego świata analizującymi nasze zdjęcia aby o nas cokolwiek się dowiedzieć, wówczas byśmy uwierzyli, że ludzie składają się m.in. z guzików, krawatów, okularów, itp. Co więc naprawdę znajduje się we wnętrzu ludzi, owe hipotetyczne „2D” istoty mogłyby odkryć tylko gdyby guziki, a także to co byłoby pod nimi, stały się przeźroczyste. (Odnotuj, że reguły ukryte w powyższym „efekcie perspektywy” dają nam niesamowicie wiele do myślenia w aż całym szeregu odmiennych spraw.) Trzecim (3) dość powszechnie dostępnym źródłem wiedzy na temat owego liniowego „czwartego wymiaru” przeciw-świata są opowiadania osób z tzw. „po-śmiertnymi doświadczeniami” – tj. osób które umarły, poczym ponownie powróciły do życia. Z badań jakie ja na nich prowadziłem wynika, że sporo z tych osób widziało lub nawet doświadczyło ów czwarty liniowy wymiar przeciw-świata i relatywnie dokładnie potrafi go opisać. Jeśli zaś osoba jaka z nimi rozmawia NIE należy do kategorii „sam tym NIE byłem poszkodowany ani NIE daje się z tego wycisnąć nawet grosza, więc wszystko to bujda, w którą NIE warto wierzyć ani zawracać nią sobie głowy”, a należy do owej coraz rzadszej na Ziemi kategorii „mądrej głowie dość po słowie”, wówczas poprzez właściwe wypytywania może się dowiedzieć ogromnie ciekawych rzeczy o owym „czwartym wymiarze”. Podsumowując informacje dosyć konsystentnie wyłaniające się ze wszystkich znanych mi źródeł, z których powyżej skrótowo zaprezentowałem tylko mały ich fragment (źródeł tych jest bowiem znacznie więcej – np. rozważ tzw. OBE, „contactees”, uprowadzenia do UFO, stare i jeszcze niepowypaczane religie, itp. – każde zaś z nich kryje w sobie aż tyle wiedzy, że możnaby zapełnić nią rozległą monografię), owym liniowym „czwartym wymiarem” przeciw-świata, jest wymiar którego przebieg obserwowany z naszego świata możnaby słownie opisać jako „zagłębianie się” przy dążeniu „w dół”, oraz „wyłanianie się ponad” przy podążaniu „w górę”. Innymi słowy, ów „czwarty wymiar” przeciw-świata, w naszym trzy-wymiarowym „3D” świecie fizycznym może być odnotowany tylko jeśli np. przy dążeniu „w dół” ogląda się go z użyciem coraz to potężniejszych mikroskopów, zaś przy podążaniu „w górę” ogląda się go przy użyciu coraz to potężniejszych i narazie nieznanych jeszcze ludzkości „odwrotności teleskopów” (tj. hipotetycznych urządzeń, które zamiast, jak obecne „teleskopy”, ujawniać obiekty leżące coraz dalej od nas, pozwalałyby z coraz to dalszej perspektywy widzieć najbliższe nas obiekty). Jednocześnie, ponieważ przy oglądaniu „czwartego wymiaru” przeciw-świata z obrębu naszego trzy-wymiarowego świata fizycznego, rozmiary obiektów zawartych w tym „czwartym wymiarze” są w sposób wysoce znaczący pozornie pozmieniane owym „efektem perspektywy”, dlatego jeśli przy dążeniu „w dół” z naszego świata oglądamy tam cokolwiek, wówczas jest to pozornie „pomniejszane” (tak jak z powodu działania tego samego „efektu perspektywy” oglądana wielkość obiektów leżących coraz dalej na osi „grubość/głębia – Z” jest pozornie pomniejszana np. na dwu-wymiarowych zdjęciach), natomiast przy podążaniu „w górę” i też oglądaniu z naszego świata – jest to pozornie „powiększane”. Warto bowiem pamiętać, że z innych źródeł (np. patrz punkt #D4 na mojej stronie dipolar_gravity_pl.htm, oraz patrz też wersety 3:24-5 z bibilijnej „Księgi Barucha”) wiemy już, iż każdy z owych czterech liniowych wymiarów przeciw-świata rozciąga się w nieskończoność i to w obu swych kierunkach. (Tj. gdybyśmy byli w stanie np. w nieskończoność zwiększać moc powiększającą naszych mikroskopów, wówczas w nieskończoność byśmy odkrywali, że pozornie „wewnątrz” obiektów jakie wówczas byśmy nimi zobaczyli są zawarte następne obiekty, itp. – podobnie byłoby też z podążaniem „ku górze”: mianowicie gdybyśmy w obrębie naszego „3D” świata byli w stanie patrzeć na każdy obiekt przez hipotetyczną „odwrotność teleskopu” z coraz to dalszej perpektywy, wówczas byśmy odnotowali, że jest on częścią czegoś coraz większego, co też jest częścią czegoś coraz większego, itd. – aż w niekończoność.) Uświadomienie zaś sobie powyższego wprowadza niewypowiedzianie istotne konsekwencje do wielu dziedzin naszego życia i naszej wiedzy, np. do filozofii, religii, światopoglądów, nauk fizycznych, astronomii, inżynierii, komputerów, itp., otwierając w każdej z nich istną „puszkę Pandory” – na jaką jeśli rzucą się umysłowo mierni wyznawcy monopolarnej grawitacji niezdolni do równoczesnego ogarnięcia następstw wszystkich regularności i zasad zawartych w „efekcie perspektywy”, wówczas swoimi fałszowanymi spekulacjami (podobnymi do papierkowych „praw termodynamiki”) będą mogli powyrządzać ludzkości nieopisaną ilość szkód, na dodatek do szkód które już powyrządzali uprzednimi kłamstwami jakimi zrujnowali oni całą naszą planetę i cywilizację aż do poziomu jaki obecnie coraz wyraźniej staje się wszędzie widoczny.

Tym zaś z czytelników, kórzy są zaintrygowani dlaczego zamiast np. móc kupić w najbliższym sklepie, nadal trzeba budować samemu maszyny „perpetuum mobile” wynalezione co najmniej ponad 800 lat temu i z sukcesem budowane przez całe stulecia, krótko wyjaśnię też tu ową dziwną nieprawidłowość. Mianowicie powodem jest, iż ludzkość nadal znajduje się pod dobrze kamuflowaną opresją i niewolą aż całego szeregu potężnych wyzyskujących ją i dominujących mocy zła o ludzkim pochodzeniu, cztery z których to mocy zła są w pełni świadome, iż pozwolenie aby maszyny „perpetuum mobile” zaczęły być seryjnie budowane, uniemożliwiłoby dalsze skryte kultywowanie ich zachłanności, korupcji, wyzysku, monopolu, opresji, kłamania, niemoralności, itp. Stąd te cztery moce zła czynią wszystko co leży w ich miażdżących możliwościach, aby uniemożliwić fabryczne budowanie i łatwy zakup maszyn „perpetuum mobile”. To one także stanowią mechanizm, który z ukrycia jest w stanie narzucać blokadę na wszelkie inne wynalazki, odkrycia, teorie i ustalenia empiryczne, jakie wnoszą potencjał aby wydźwignąć ludzkość na wyższy poziom świadomościowy – w tym blokadę na rozwój i upowszechnianie mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, oraz najmoralniejszej nowoczesnej filozofii świata opracowanej przez człowieka i zwanej filozofią totalizmu. Pierwsza (1) z tych mocy to „oficjalna nauka ateistyczna” i jej „poplecznicy”. Wszakże po upowszechnieniu się maszyn „perpetuum mobile” kłamstwa tej nauki zostaną ujawnione, zaś cała dotychczasowa oficjalna nauka ateistyczna będzie skompromitowana i prawdopodobnie całkowicie odsunięta od lukratywnego monopolu na badania i na edukację, w których zastąpi ją nowa „Nauka Totaliztyczna” – poczym zapewne ta dogłębnie wypaczona stara nauka upadnie i zaniknie. Druga (2) moc to „rządy wszystkich krajów świata” i ich „poplecznicy”. Rządy te obecnie czerpią ogromne zyski z podatków za energię – jakie mogą potem dowolnie zużyć metodami dobrze ukrywanej przed społeczeństwem korupcji. (Przykładowo w Nowej Zelandii aż 50% ceny benzyny stanowi podatek – patrz wiadomości poranne, TVNZ 1, 2018/3/2, nadane około 7:45 rano.) Z kolei podatek od paliw i energii w każdym kraju świata jest potem kumulatywnie powiększany mechanizmami podatku od podatku, od podatku, od podatku, …, itp. Przykładowo, w każdym z produktów mechanizm tego kumulatywnego powiększania zaczyna się od podatku za energię, który potem jest zwiększany podatkiem za surowce – który jest dodatkowo powiększany zakumulowanym już w nim podatkiem za energię, potem – podatkiem za gotowe produkty, w których dodatkowo zakumulowany jest już podatek za surowce i podatek za energie, potem podatek GST (VAT), itd., itp., poczym do tego wszystkiego dodają się ukryte wersje podatków, też w jakimś fragmencie zawierające w sobie podatek za energię, takie jak najróżniejsze „ubezpieczenia”, opłaty za posiadanie mieszkań, domów i ogródków, opłaty drogowe i transportowe, licencje i opłaty za używanie, dostęp i pozwolenia, opłaty pocztowe, bankowe, celne i importowe, opłaty za przedszkola, edukację, szpitale, medykamenty i pobyt w domach starców, itd., itp. W sumie niektórzy szacują, że w dzisiejszych państwach świata od 70% do 80% tego co ich narody wypracują, jest potem w sposób ukryty rekwirowane przez rządy w formie podatku, od podatku, od podatku, …, itp., poczym rządy marnotrawią te sumy różnymi metodami swojej ukrytej korupcji, udawanych starań o rzekome bezpieczeństwo, lukratywnego życia dyplomatycznego, itp., niemal nic NIE dając swym narodom z powrotem. (Odnotuj, że np. w czasach średniowiecza, zabierane było jedynie około 10% – czyli tzw. „dziesięcina”.) Jeśli jednak ludzie uzyskają łatwy dostęp do maszyn „perpetuum mobile” drugiej i trzeciej generacji generujących użyteczną dla ludzi nadwyżkę energii napędowej (po ich szczegóły patrz opisy z punktów #J1 i #J2 ze strony o nazwie „free_energy_pl.htm”), wówczas dotychczas ukrywane przed narodem odbieranie mu tak dużej proporcji jego dorobku życiowego stanie się już niemożliwe. Trzecią (3) eksploatującą ludzkość z tych mocy są „korporacje i kartele energetyczne” oraz ich „poplecznicy”. Kartele te żyją z produkcji i sprzedaży paliw i mocy napędowych. Po upowszechnieniu się więc maszyn „perpetuum mobile” drugiej i trzeciej generacji, utracą one swój business i pobankrutują. Zanim jednak ich bankructwo nastąpi, będą one całą swą mocą i wszelkimi dostępnymi im sposobami blokowały postęp wiedzy i produkcji tych maszyn. Czwartą (4) zaś eksploatującą ludzkość mocą zła są „banki” i ich „poplecznicy”. Banki bowiem żyją kosztem ludzi używających pieniądze. Jeśli zaś energia będzie za darmo, wówczas zaniknie też większość sytuacji życiowych, kiedy potrzeba za coś płacić pieniędzmi. Główne banki więc stopniowo wtedy poupadają. Czyli w rzeczywistym życiu to zachłanność i prywata oficjalnej nauki, rządów, koncernów energetycznych i banków (a NIE prawa natury) blokuje rozwój maszyn „perpetuum mobile”. Prawa natury są jedynie kłamliwie używane przez owe cztery moce zła, jako wygodne kłamstwo i „zamydlanie ludziom oczu” pozwalające im szerzyć na Ziemi coraz większe ubóstwo, ucisk, zniewalanie i eksploatację zwykłych ludzi.

We wszystkich opisanych powyżej czterech mocach zła blokujących rozwój maszyn „perpetuum mobile”, a tym samym i rozwój cywilizacyjny całej ludzkości, władza tych mocy nad ludźmi, a stąd i zdolność blokowania przez nie wszystkiego co tylko moce te uznają za sprzeczne z ich mrocznymi interesami, jest poszerzana przez ludzi jakich ja tu nazywam „poplecznicy”. „Poplecznicy”, to po prostu ludzie którzy świadomie lub nieświadomie zostali albo przekupieni, albo też ogłupieni i omamieni przez te cztery moce zła, aby pomagać im w uniemożliwianiu innym osobom dostępu do prawdy (w tym przypadku – do maszyn „perpetuum mobile” wszystkich trzech generacji). Przykładami takich popleczników mogą być (1) osoby, które uwierzyły w kłamstwa „oficjalnej nauki ateistycznej”, że maszyn „perpetuum mobile” jakoby NIE daje się zbudować, poczym jako szefowie, koledzy, czy tylko „opluwacze”, aktywnie utrudniają oni podjęcie budowy owych urządzeń osobom, które na kłamstwach tych już się poznały. Mogą być nimi też (2) np. policjanci, którzy na rozkaz jakiegoś kacyka stojącego na czele swego „rządu” strzelają do bezbronnych kobiet i dzieci demonstrujących swój apel o naprawę panoszącej się korupcji, biedy, ucisku i wyzysku. Kolejnym z przykładów mógłby być (3) pracownik, a ściślej dyrektor, „elektrycznej korporacji”, który na międzynarodowym kongresie w Tasmanii wycofał z wygłoszenia mój referat „Premises for the feasibility of motors utilizing principles of telekinesis” (tj. „Przesłanki realności budowy silników wykorzystujących zasadę telekinezy”), a także mogłyby być też władze uniwersytetu w jakim pracowałem w 1990 roku, które odwołały swą uprzednią zgodę na mój wyjazd na ów międzynarodowy kongres naukowy ANZAAS w Tasmanii oraz swoje dofinansowanie mojego w nim udziału, ponieważ ignorancko uznały iż mój referat jest jakoby „sprzeczny z istniejącą wiedzą” – tak jak ów faktycznie zaistniały przypadek celowego zablokowania postępu wiedzy i podjęcia prób budowy wynalezionego rok wcześniej „ogniwa telekinetycznego” opisałem w podrozdziale LA2.4.3 z tomu 10 mojej monografii [1/5]. Przykładem (4) mogą tu też być sami wynalazcy, którzy wprawdzie zbudowali już działające maszyny „perpetuum mobile” dowolnej generacji, jednak uwierzyli w kłamstwa „banków” oraz w podszepty własnej chciwości, że jeśli utrzymają w sekrecie najistotniejsze dane techniczne swoich maszyn, wówczas zdołają w ten sposób kiedyś zarobić mnóstwo pieniędzy. Widząc jak sprzeczne z tym co nakazuje Bóg i Biblia, są postępowania owych „popleczników” i ich mocodawców, trudno się już dziwić, iż nieodwołalnie nadchodzi na Ziemię to co opisałem na swej stronie o nazwie „2030.htm”.

Przed nadejściem lat 2030-tych, jedynym sposobem aby ludzkość sama zaczęła wyzwalać się spod wyzysku powyższych czterech mocy zła, które blokują dostęp zwykłych ludzi do darmowej energii, jest czynienie tego co ja czynię już od 1985 roku – mianowicie publikowanie i udostępnianie każdemu prawdy za darmo, tak aby inne zainteresowane osoby mogły poznać wszystko co ja sam wiem na temat każdej prawdy jaką już zdołałem dociec, w tym prawdy o maszynach „perpetuum mobile”. Im szybciej i więcej badaczy tych maszyn zrozumie ten fakt, tym szybciej nastąpi awans cywilizacyjny ludzkości. Na szczęście sporo ludzi już zaczyna działać w tym kierunku. To dlatego już obecnie wiemy jak praktycznie niemal każdy majsterkowicz może sobie łatwo zbudować własną maszynę „perpetuum mobile” pierwszej generacji, w formie „Koła Bhaskara”, zaś demonstrowaniem jej działania może przekonywać siebie i innych o kłamstwach oficjalnej nauki oraz o fakcie istnienia Boga – motywując w ten sposób coraz więcej majsterkowiczów do podejmowania budowy i rozwoju jeszcze bardziej użytecznych dla ludzi maszyn „perpetuum mobile” drugiej i trzeciej generacji. Wszakże aż kilka konstrukcji maszyn „perpetuum mobile” drugiej generacji (tj. silników na magnesy stałe) już zostało generalnie poznanych. Ta zaś druga generacja, tak jak opisałem to w punktach #J1 i #J2 swej strony „free_energy_pl.htm”, jest już zdolna do wygenerowania znacznych nadwyżek użytecznej mocy napędowej wystarczającej do zaopatrywania w elektryczność całych domów, warsztatów i małych fabryczek – chociaż, niestety, narazie ich wynalazcy utrzymują w sekrecie ich dokładną konstrukcję, parametry, oraz sposób dostrajania. Ich wadą narazie jest też dosyć spora złożoność, koszta i wymogi wykonawcze. Niemniej osoby posiadające dobrze wyposażone warsztaty lub fabryczki, już obecnie mogą sobie wypracować brakujące szczegóły tych silników na magnesy stałe, poczym je budować na użytek własny, swej rodziny, oraz przyjaciół – NIE czekając aż naukowcy, rządy, korporacje i banki udzielą w tej sprawie swoich przyzwoleń. Z moich publikacji wiadomo już także jakie podzespoły składają się na niemal równie łatwą do zbudowania jak „Koło Bhaskara”, moją baterię telekinetyczną, będącą już „perpetuum mobile” trzeciej generacji – zdolną do generowania nieograniczonych nadwyżek energii elektrycznej. Moje publikacje wyjaśniają też jakie są funkcje i działania tych podzespołów. Teraz jedynie trzeba aby ktoś zbudował jeden prosty prototyp owej „baterii telekinetycznej” i opublikował do użytku zainteresowanych najlepsze parametry pracy i najkorzystniejsze połączenia elektryczne jej podzespołów, oraz łatwy sposób wzajemnego „dostrajania” do siebie jej podzespołów – a niemal każdy masterkowicz o totaliztycznym światopoglądzie będzie mógł ją sobie łatwo już zbudować, uzyskując w ten sposób niekontrolowany przez nikogo dostęp do nieograniczonych ilości elektrycznej energii napędowej. W sumie więc, postępowanie jakie dalekowzroczne osoby powinny nadal uparcie promować, polega na motywowaniu coraz więcej majsterkowiczów aby samemu budowali oni sobie te urządzenia na użytek własny, swych rodzin i przyjaciół, oraz aby natychmiast po poznaniu jakichkolwiek nowych prawd na ten temat publikowali uzyskaną w ten sposób wiedzę, NIE licząc iż obecna oficjalna nauka ateistyczna, rządy, korporacje, oraz banki, łatwo porzucą swe ukryte cele i sposoby postępowania, śpiesząc się np. z wydawaniem wszystkim zezwoleń na otwarcie produkcji fabrycznej i sprzedaży tych cudownych maszyn. Wszakże z losów wynalazcy „grzałki sonicznej”, opisywanej na całej mojej stronie „boiler_pl.htm”, oraz np. głównie w punkcie #E5, a dodatkowo także w punktach #E6 i #E7, z mojej strony „free_energy_pl.htm”, już wiadomo, że opisywane powyżej cztery moce zła, są w stanie blokować komuś przez całą resztę życia pozwolenie na podjęcie fabrycznej produkcji dowolnej z maszyn „perpetuum mobile”. Stąd tylko osoba lub grupa o wyjątkowym uporze i mocy moralnej, będzie w stanie przebić się jakoś przez ową blokadę.

P.S.: Oto skrótowa definicja pojęcia „Bóg”, jaka wynika z informacji zaszyfrowanych w tekście Biblii oraz niezależnie wyłaniających się też z ustaleń mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji i z wyników moich empirycznych badań gromadzonych nieustająco od 1985 roku – jaką to skrótową definicję razem z jej pełną wersją przytoczyłem w punkcie #A0 swej strony o nazwie „god_proof_pl.htm”:

‚Bóg jest to obecnie jedyny myślący, analityczny, dociekliwy, twórczy i samoświadomy „Program” o nadrzędnych i nieograniczonych możliwościach wykonawczych, który samo-wyewoluował się w pamięci „przeciw-materii” z odrębnego cztero-wymiarowego „przeciw-świata”, dla którego to Programu „wiedza” i „informacja” spełnia tę samą funkcję jaką dla ludzi spełnia „pożywienie” i „napoje”, stąd który to Program uruchomił nigdy nie kończące się „przysparzanie wiedzy”, najpierw poprzez takie przeprogramowanie zachowań zajmowanej przez siebie przeciw-materii, że została ona zamieniona w „budulec” z którego stworzył (czytaj „zaprogramował”) cały nasz trzy-wymiarowy świat fizyczny, wszystkie zjawiska tegoż świata, oraz wszelkie zamieszkujące ów świat istoty – w tym zdolnych do myślenia ludzi, potem zaś także poprzez zaprogramowanie „narzędzi” softwarowych jakie temu Programowi pozwalają na precyzyjne projektowanie i sterowanie każdym zdarzeniem i losami każdego obiektu oraz każdej istoty z naszego świata fizycznego, a ponadto który to Program wypracował też zestaw wzorców, praw, nakazów i wymagań, udostępnił go ludziom w Biblii, zaś obecnie surowo nadzoruje jego wypełnianie, jaki to zestaw powoduje, że niektóre osoby pedantycznie przestrzegające tych wzorców, praw, nakazów i wymagań, są w stanie dokonywać przysparzania wiedzy, oraz że dzięki temu przestrzeganiu stopniowo nabywają one trwałych cech charakteru jakie czynią je nadającymi się do otrzymania wiecznie żyjących ciał pozwalających im konstruktywnie współżyć przez wieczność z innymi osobami o podobnie niezniszczalnych ciałach oraz przysparzać wraz z nimi wiedzę przez nieskończenie długi okres czasu.’

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #D3 (dokumentowanego linkiem do wideo już zbudowanego i pracującego prototypu „permetum mobile” zwanego „Koło Bhaskara”), a częściowo także „wstępu” i punktu #A0, z mojej strony internetowej o nazwie „god_proof_pl.htm” (aktualizacja z dnia 15 marca 2018 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „god_proof_pl.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/god_proof_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/god_proof_pl.htm
http://quake.hostami.me/god_proof_pl.htm
http://totalizm.com.pl/god_proof_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/god_proof_pl.htm
http://energia.sl.pl/god_proof_pl.htm
http://pajak.org.nz/god_proof_pl.htm
http://totalizm.pl/god_proof_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „god_proof_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/god_proof_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/dipolar_gravity_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #294). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#293: Załóż fabrykę opisanych tu maszyn „perpetuum mobile”, a dołożysz tym swój osobisty wkład w wyłamanie ludzkości z okowów korupcji, bezbożności, marazmu i pozornego postępu – niszczycielsko wcementowywanych już przez oficjalną naukę ateistyczną w umysły ludzkie, tym zaś wkładem być może nawet ocalisz naszą cywilizację od nadchodzącej zagłady i wyludnienia lat 2030-tych

2018/02/09

Motto: „Jeśli NIE chcesz aby celem i wynikiem twego życia było marnowanie szans, niszczenie swej przyszłości, oraz staczanie się w dół, wówczas musisz zarzucić pasywność i wielbienie telewizora, aktywnie podjąć faktyczne działanie w rzeczywistym świecie, oraz ignorować kłamliwe zniechęcenia typu: niemożliwe, nie daje się, niewarte, nie można temu ufać, to tylko teoria której on sam nie wdrożył, on musi być wariatem skoro takie coś twierdzi, itp.”

W 2017 roku rozpoczął się najważnieszy wyścig w dziejach ludzkości. Główną nagrodą w tym wyścigu jest bowiem stanie się najbogatszą i najbardziej wpływową osobą na naszej planecie. W wyścigu tym jednak NIE biorą udziału całe drużyny, w rodzaju reprezentacji rządów, instytucji naukowych, czy potężnych korporacji przemysłowych. Jedyni jego uczestnicy to indywidualne osoby, które są wyszydzane i prześladowane przez niemal wszystkich, stąd które można by nazwać „intelektualnymi wyrzutkami naszej cywilizacji” – wszakże obstają one za prawdą, jakiej oficjalna nauka ateistyczna hałaśliwie zaprzecza, rządy się boją, zaś jaką liczne korporacje przemysłowe zwalczają wszelkimi dostępnymi im środkami. Prawda ta bowiem stwierdza, że ‚maszyny „perpetuum mobile” generujące nieogranioczoną ilość „darmowej energii” daje się zbudować, zaś po uruchomieniu ich masowej produkcji, każdy mieszkaniec ziemi uzyska bezpłatny dostęp do wszystkiej energii jaką potrzebuje’. Rozpoczęcie tego wyścigu zbudowaniem w 2017 roku pokazanych i opisanych w następnym punkcie #J2 tego wpisu licznych działających już prototypów takich właśnie „perpetuum mobile” zapoczątkowało na Ziemi czwartą z kolei „erę techniczną” – jakiej cudowne maszyny zestawiłem w swej kolejnej „Tabeli Cykliczności” z „Tab. #J1” na mojej stronie o nazwie „free_energy_pl.htm”.

Powyższy wyścig jest tym bardziej niezwykły, że niezależnie od owej „nagrody głównej” oraz licznych „nagród pocieszenia” czekających na biorących w nim udział „zawodników”, także obserwujący go „kibice” oraz osoby wpływające na jego wyniki będą nagradzani lub karani w zależności od ich wewnętrznego nastawienia i odnoszenia się do zawodników – tak jak wyjaśnia to punkt #S3.1 ze strony o nazwie „2030.htm”. Mianowicie, jeśli do lat 2030-tych nikt z biorących w nim udział „zawodników” NIE zdoła dotrzeć do mety i umożliwić mieszkańcom Ziemi generowanie za darmo wszelkiej potrzebnej im energii produkowanymi przez siebie generatorami typu „perpetuum mobile”, ponieważ np. przysłowiowo połamie sobie nogi na „kłodach rzucanych mu pod nogi” przez owych „kibiców”, albo zmiast biec wprost do mety da się „wywieść w pole” kłamstwami i oszustwami najróżniejszych fotelikowych „doradców”, albo ugrzęźnie w bagnie korupcji, biurokracji, czy nieżyciowych przepisów swego kraju (tak jak ugrzęzła w nich sprawa „grzałki sonicznej” opisywana m.in. w punkcie #E5 mojej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”), wówczas w nadchodzącym w latach 2030-tych „oczyszczaniu Ziemi z ludzi o niewłaściwych nastawieniach i odnoszeniu się” zapewne umrze 99.9% ludzkości, w tym wszyscy owi „kibice” przeszkadzjący „zawodnikom” w dotarciu do mety – po szczegóły patrz owa moja strona o nazwie „2030.htm”. Tymczasem jeśli ktoś z owych zawodników zdoła do lat 2030-tych zapełnić świat masowo produkowanymi przez siebie urządzeniami „darmowej energii”, wówczas nawet kiedy to „oczyszczanie Ziemi” nieodwołanie już nadejdzie, ciągle jego urządzenia dopomogą przeżyć znacząco wyższej proporcji ludzi.

Ja oczywiście bardzo pasjonuję się tym wyścigiem i staram się pomagać swą wiedzą oraz radami wszystkim tym co wzięli w nim udział. Wszakże swoimi licznymi monografiami, oraz stronami internetowymi takimi jak niniejsza, ja zachęcałem indywidulanych hobbystów i majsterkowiczów do wzięcia w nim udziału począwszy już od 1985 roku – czyli od chwili kiedy stworzyłem swoją teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Wszakże to owa teoria ujawniła mi szokującą prawdę, że „na przekór tego co kłamliwie wywrzaskują dziś niektórzy umysłowo poszkodowani naukowcy i ogłupione przez nich indywidua, maszyny kiedyś zwane ‚perpetuum mobile’ (a także ich bardziej zaawansowane wersje typowo zwane dziś ‚urządzeniami darmowej energii’) dają się zbudować i z całą pewnością w przyszłości staną się one motorami i pędnikami gwarantującymi poprawną pracę wszystkiego co wówczas w naszej cywilizacji będzie się działo”. Doskonale więc zdaję sobie sprawę, że osoba która wygra opisany tu wyścig „w pojedynkę będzie mogła zmienić oblicze całej ludzkości”. Jako Polak i jako twórca totalizmu, czyli najmoralniejszej filozofii świata stworzonej przez człowieka, mam nadzieję że tą osobą, która bezgranicznie uwierzy w powyższą prawdę wynikającą z Konceptu Dipolarnej Grawitacji i dlatego która rozwinie pierwszą w świecie masową produkcję fabryczną tanich, trwałych, oraz wydajnych energetycznie maszyn „perpetuum mobile” – jakimi stopniowo zmieni oblicze całej ludzkości, będzie jeden z właśnie czytających niniejsze słowa rodaków, z chlubą i z honorem praktykującym mój totalizm, a stąd z całym sercem oddany sprawie powiększania wiedzy o Bogu, przestrzegania boskich nakazów, ochrony natury i naturalnych zasobów Ziemi, miłości bliźniego, absolutnej sprawiedliwości, pokoju, oraz moralności w jej totaliztycznym zrozumieniu jako sumienności z jaką ludzie wypełniają to co Bóg im nakazuje. Dlaczego więc np. ty czytelniku NIE podejmujesz próby stania się taką osobą? Wszakże jeśli moralnie, mądrze i dalekowzrocznie użyłbyś potem generowane przez taką fabrykę środki, wówczas mógłbyś uczynić wiele dobra NIE tylko dla zamęczanych przez wieki mieszkańców Polski i innych krajów lechickich (do których np. Adam Mickiewicz referuje słowami pięknej polszczyzny „Litwo, ojczyzno moja …”), ale także, dzięki pokazaniu światu przykładu zmian i awansu Polski, mógłbyś uczynić wiele dobra dla praktycznie całej ludzkości.

Powodem dla którego ja chciałbym aby właśnie Polak-Totalizta (chociaż wiem iż kto to faktycznie będzie zależy wyłącznie od planów i decyzji Boga), podjął masową produkcję fabryczną maszyn kiedyś zwanych „perpetuum mobile”, jest że produkcja taka w powiązaniu z typową polską pracowitością, zaradnością i wynalazczością, z upływem czasu uczyniłaby go jednym z najbogatszych i najbardziej wpływowych ludzi świata. Na dodatek, będąc Totaliztą i zaczynając jako typowy skromny Polak, ów ktoś NIE zaczynałby sprzedaży swych urządzeń od żądania za nie astronomicznych sum – co uczyniłoby zapewne wielu zachłannych kandydatów na bogaczy z innych krajów, a od razu uczyniłby je proste, tanie i łatwe do nabycia dla nawet najbiedniejszych ludzi w potrzebie ich posiadania. Na samym początku ów ktoś będzie przecież musiał zaczynać swoje działania od typowego dla skromnych, zaradnych i biednych Polaków osobistego zbudowania jednego z już istniejących i dobrze już znanych „narowistych” wersji prostej i taniej maszyny „perpetuum mobile” pierwszej generacji (np. od osobistego zbudowania tzw. „koła Bhaskara” opisanego poniżej w punkcie #J2 tego wpisu). To uwrażliwi go na znaczenie owych urządzeń dla przyszłości ludzi. Potem jednak zapewne zdecyduje się pójść za przysłowiowym „ciosem” i zorganizować fabrykę produkującą tę właśnie maszynę dla masowej jej sprzedaży. Taka zaś fabryka, oraz szybko rosnąca liczba jej klientów, z upływem czasu i po licznych udoskonaleniach oraz poszerzeniach produkcji, będzie w stanie awansować go właśnie do pozycji jednego z najbogatszych ludzi świata. Jeśli zaś Polak-Totalizta stanie się jednym z najbogatszych ludzi świata, wówczas zamiast marnować swoją fortunę np. na powiększanie lenistwa, korupcji i niemoralności jakichś tam zamorskich kacyków – tak jak czynią to amerykańscy bilionerzy, wreszcie będzie mógł uczynić coś dobrego dla przez wieki poszkodowywanej i zamęczanej Polski i Polaków. Przykładowo, będzie mógł zafundować Polsce uczelnie, w których wszelkie badania i nauczanie bazowałoby na zasadach filozofii totalizmu oraz na odkryciach mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji – zaś których działalność koncentrowałaby się na wdrażaniu w życie wiedzy, idei i wynalazków, które jako pierwsze w świecie zostały wypracowane właśnie dzięki owemu totalizmowi i Konceptowi Dipolarnej Grawitacji, jednak które przez cały czas są skrycie obrzydzane, wytłumiane i zwalczane przez zazdrosną oficjalną naukę ateistyczną i jej popleczników. Wszakże to właśnie dzięki ustaleniom Konceptu Dipolarnej Grawitacji oraz filozofii totalizmu ów ktoś dojdzie do swoich osiągnięć, pozycji i majątku. Ów ktoś będzie też mógł zainwestować w zbudowanie Wehikułów Czasu mojego wynalazku – jakie oddadzą w ręce ludzkości dostęp do tzw. „uwięzionej nieśmiertelności”. Jeśli zaś nadal będzie miał czas i energię, wówczas mógłby nawet doprowadzić do sytuacji, że nasz kraj rodzinny ustanowiłby specjalny nadrzędny urząd, który na bazie narzędzi dostarczanych nam przez filozofię totalizmu weryfikowałby każde prawo i każdą decyzję jakie byłyby uchwalane przez jego rząd, czy prawo to lub decyzja są zgodne z nakazami i wymaganiami Boga zawartymi w Biblii – tak jak ustanowienie takiego urzędu ja stawiałem sobie za cel wysunięcia swej kandydatury w polskich wyborach prezydenckich. Wszakże efektywne i poprawne sprawdzanie praw i decyzji rządu i czynienie ich zgodnymi z nakazami i wymaganiami Boga, szybko uczyniłoby z Polski najzasobniejszy i najszczęśliwszy kraj świata – czym w czasach swej świetności raz już Polska była. Logika nam przecież podpowiada, że zgodność wszelkich praw i decyzji jakiegoś kraju z tym co Bóg nakazuje i wymaga w Biblii, zainicjowałaby upodabnianie się tego kraju do owego przyszłego królestwa rządzonego przez samego Jezusa – którego prawa i decyzje też będzie cechowała absolutna zgodność z nakazami i wymaganiami Boga. Biblia zaś nam obiecuje, że owo królestwo rządzone przez samego Jezusa będzie najzasobniejszym i najszczęśliwszym królestwem w całym naszym świecie fizycznym. Wielka więc szkoda, że najróżniejsze wady i żądze polityków, nieustannie im przeszkadzają w zrozumieniu i we wdrożeniu w życie tej prostej prawdy. Wiadomo też, oraz widzimy to dzisiaj np. po tzw. „nielegalnej emigracji”, że w kraju o wysokiej zamożności i poziomie szczęśliwości wszyscy chcą zamieszkiwać. Czyli ustanowienie w Polsce takiego urzędu sprawdzającego prawa i decyzje pod względem ich zgodności z Biblią, powodowałoby iż inne kraje zamieszkałe przez Braci Słowian pokojowo i ochotniczo starałyby się odnowić pradawną unię Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, bez wojen i bez opresji odrestaurowując w ten sposób demokratycznie, sprawiedliwie, równoprawnie i nowocześnie rządzone stany pradawnego „Zjednoczonego Imperium Lechitów”, czyli stany owej legendarnej i nieprzerwanie wiernej Bogu „Polski od morza do morza”. Oczywiście, powyższe to tylko kilka nielicznych przykładów z owej mnogości tego co m.in. dałoby się osiągnąć poprzez zaprzestanie ignorowania, lekceważenia i obrzydzania innym prawd ujawnianych nam przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji.

„Dlaczego” więc, oraz „na podstawie jakich naukowych ustaleń”, moja teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji gwarantuje m.in., że maszyny dawniej zwane „perpetuum mobile” oraz dzisiejsze urządzenia „darmowej enegii” daje się zbudować. Zacznę od przypomnienia, że owa teoria wszystkiego niepodważalnie już udowodniła, iż tzw. „ruch” jest naturalnym stanem wiecznie ruchliwego pierwotnego płynu zapełniającego cały wszechświat, jaki to płyn ja nazwałem „przeciw-materią”. Natomiast uparty „bezruch” naszego świata fizycznego jest tylko sztucznie wprowadzonym przez Boga niestabilnym stanem naszej „materii” stworzonej przez Boga właśnie poprzez właściwe zaprogramowanie ruchów wirowych owej wiecznie ruchliwej „przeciw-materii”. Oczywiście wszechmocny Bóg, programując wiecznie ruchliwą przeciw-materię tak aby tworzyła ona bezruchową materię, w swej nadrzędnej mądrości pozostawił kilka dobrze ukrytych sposobów, na jakich wieczysty ruch owej przeciw-materii może zostać przeniesiony na nieruchomą materię i na jej składowe, formując w ten sposób całą gamę technicznych urządzeń napędowych i energetycznych jakie dawniej opisywano ogólną nazwą „perpetuum mobile”. Tyle, że zgodnie z moralną zasadą postępowania Boga, iż na wszystko ludzie muszą sobie zapracować, zbudowanie i wprowadzenie do powszechnego użytku wszystkich tych maszyn „perpetuum mobile” musi odczekać aż do czasów, kiedy ludzie włożą wymaganą ilość wysiłku, pracy, oraz badań w ich urzeczywistnienie. Aby jednak dopomagać ludziom w wysiłkach tego zbudowania, Bóg zaplanował, że urządzenia te będą wynajdowane i budowane w taki sam sposób i w tej samej kolejności, w jakich ludzkość budowała swoje napędy bazujące na obiegach masy, a pokazane w mojej „Tablicy Cykliczności” omówionej i zilustrowanej m.in. w punkcie #B1 ze strony o nazwie „propulsion_pl.htm”. Zgodnie więc z powtarzalną zasadą Boga wyrażoną ową „Tablicą Cykliczności”, także wynajdowanie i urzeczywistnianie maszyn „perpetuum mobile” będzie następowało w zgodzie z ich trzema kolejnymi generacjami. (Aby zilustrować tu czytelnikowi jak ścisłe są podobieństwa pomiędzy konstrukcjami i zasadami działania maszyn „perpetuum mobile” pierwszej, drugiej i trzeciej generacji z obecnej „czwartej ery technicznej”, oraz zasadami działania urządzeń napędowych tych samych generacji z „drugiej ery technicznej” – działających dzięki cyrkulacjom mas ich materialnego czynnika roboczego, w „Tab. #J1” z mojej strony o nazwie „free_energy_pl.htm” pokazałem specjalnie poświęconą tym właśnie dwom grupom urządzeń nową „Tabelę Cykliczności”.) Oto podsumowania cech każdej z owych trzech generacji maszyn „perpetuum mobile”:

1. Pierwsza generacja maszyn „perpetuum mobile”. Zasada działania tej pierwszej generacji, do wytwarzania swego „wieczystego ruchu” będzie wykorzystywała nacisk powiewu naturalnego i niewidzialnego dla ludzi „przeciw-materialnego wiatru” (tj. rodzaju „wiatru” towarzyszącego m.in. zjawiskom grawitacji), jaki to nacisk wyniknie z owiewania tym naturalnym przeciw-materialnym „wiatrem” m.in. przyspieszanych lub opóźnianych mas i podzespołów fizycznych składających się na ową maszynę. Ów rodzaj owego naturalnego i niewidzialnego jakby „wiatru”, czyli wielko-wymiarowego zamkniętego obiegu „przeciw-materii” zachodzącego naturalnie w „przeciw-świecie”, który to obieg w maszynach „perpetuum mobile” pierwszej generacji wypełnia funkcję „czynnika roboczego”, ja symbolicznie nazywam tu przeciw-materialnym „wiatrem” z prostej przyczyny, iż narazie brak dla niego trafniejszej nazwy. Istnienie tego niby „wiatru” opisałem i wyjaśniłem już szerzej w punkcie #A2 swej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Odnotuj jednak, że o faktycznym istnieniu tego „przeciw-materialnego wiatru” dzisiejsza oficjalna nauka ateistyczna nadal NIE ma zielonego pojęcia – wszakże nadal NIE uznaje ona mojej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji, podczas gdy istnienie „przeciw-świata” i wypełniającej go wiecznie ruchliwej „przeciw-materii” ja odkryłem dopiero właśnie dzięki ustaleniom owej teorii. Nie wiedząc zaś, że ta wiecznie ruchliwa przeciw-materia i formowany przez nią wiecznie ruchliwy „wiatr” faktycznie istnieją, oficjalna nauka zawzięcie, choć kłamliwie, krótkowzrocznie i z ogromnymi szkodami dla ludzkości oficjalnie rozgłasza, iż maszyn „perpetuum mobile” też NIE da się zbudować – chociaż na Ziemi działają już setki prototypów pierwszej i drugiej generacji owych maszyn. W ten sposób zawodowi naukowcy ponownie powtarzają chroniczny już swój uprzedni błąd, jaki dawni naukowcy popełniali już wielokrotnie wcześniej, kiedy szkodliwie dla postępu ludzkości, autorytatywnie ogłaszali iż czegoś NIE da się zbudować (np. że „latających maszyn cięższych od powietrza nigdy NIE da się zbudować”). Ponieważ jednak – podobnie jak było to kiedyś z wykorzystywaniem wiatrów atmosferycznych w wiatrakach, cechy i zachowania tego niewidzialnego „przeciw-materialnego wiatru” utrzymują nadal niepoznany przez nas, jednak typowy dla zjawisk natury kapryśny, eratyczny, zawodny i krnąbrny charakter, ową pierwszą generację maszyn „perpetuum mobile” wykorzystującą do swego zadziałania ten naturalny „przeciw-materialny wiatr” będzie charakteryzowała cecha „narowistości” – podobna do narowistości wiatraków. Znaczy, ich działanie będzie równie kapryśne, eratyczne, zawodne, krnąbrne i zależne od wielu nadal nieznanych nam czynników i zmian owego symbolicznego „wiatru” opisywanego w punkcie #A2 strony „free_energy_pl.htm”, jak kiedyś było działanie „wiatraków” zależnych od zaistnienia i zmienności atmosferycznego wiatru. Takie „narowiste” maszyny „perpetuum mobile” pierwszej generacji są budowane na Ziemi począwszy już od 1150 roku – czyli niemal od tego samego czasu od jakiego budowane są też wiatraki, udokumentowane pojawienia się których to wiatraków datowane są na 1191 rok. Doskonałym przykładem takiego „narowistego perpetuum mobile” pierwszej generacji jest tzw. „koło Bhaskara” – jakie opisałem i zilustrowałem wideami w punkcie #J2 poniżej, zaś jakiego zbudowanie ja gorąco rekomendowałbym polskim majsterkowiczom.

2. Druga generacja maszyn „perpetuum mobile”. Zasada działania tej drugiej generacji maszyn „perpetuum mobile”, do wytwarzania swego ruchu będzie wykorzystywała zarówno nacisk jak i przeciw-materialny odpowiednik inercji z naszego świata, formowane przez ten sam niewidzialny dla ludzi „przeciw-materialny wiatr”, jaki to nacisk i odpowiednik inercji też wynikną z owiewania owym „wiatrem” przyspieszanych lub opóźnianych mas i obiektów fizycznych. Odnotuj, że ów przeciw-materialny odpowiednik materialnej inercji ja nazwałem „samo-mobilnością”, zaś opisuję go dokładniej m.in. w podrozdziałach H2, #H4.1 oraz H6 z tomu 4 swej monografii [1/5]. Przez nazwę „wiatr” w odniesieniu do maszyn „perpetuum mobile” drugiej generacji też rozumiem ich niewidzialny dla ludzkich naukowców „czynnik roboczy”, jaki już opisałem szerzej w 1 powyżej, zaś wyjaśniłem w punkcie #A2 strony „free_energy_pl.htm”. Tyle, że w owej drugiej generacji maszyn „perpetuum mobile” ów „przeciw-materialny wiatr” (tj. powiew „przeciw-materii” o zamkniętym obiegu) będzie już generowany przez magnesy stałe lub elektromagnesy wmontowane w podzespoły samej danej maszyny – podobnie jak wiatr z cząsteczek powietrza może być formowany przez wentylatory lub kompresory. Stąd w maszynach owej drugiej generacji eratyczność i nieprzewidzialność zachowań „przeciw-materialnego wiatru” zostanie już opanowana, zaś generacja ta w swym działaniu stanie się równie „niezawodna”, jak niezawodne są „pneumatyczne silniki” budowane przez ludzi począwszy od 1860 roku. Znaczy, maszyny owej drugiej generacji będą działały zawsze i w każdych warunkach. Nastarszą maszyną „perpetuum mobile” drugiej generacji prawdopodobnie jest Silnik Howard’a Johnson opatentowany w USA – jakiego opisy upowszechniane są po świecie począwszy od 1980 roku. W mojej monografii [1/5] jest on opisany w podrozdziale LA2.1 z tomu 10. Niestety, jak narazie NIE są dostępne widea dowodzace, że silnik ten faktycznie działa i został zduplikowany przez kogokolwiek innego niż jego wynalazca. Jedyne wideo na jego temat jakie dotychczas znalazłem w YouTube, w lutym 2018 roku dostępne było pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=0t7gNv95oro – jednak omawia ono ów silnik tylko czysto teoretycznie. Problem bowiem z technicznym zbudowaniem silnika Johnson’a stanowią jego bardzo drogie „banano-kształtne” magnesy stałe. Na szczęście, jak obejść ten problem naokoło, zapewne twórcze umysły dzisiejszych wynalazców z czasem odkryją. Przykładem pierwszych prób znalezienia sposobu obejścia naokoło problemu tego „bananowego” kształtu magnesów, jest wideo w lutym 2018 roku dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=0mFEd3Spk6o . Ilustrowane wideami liczne przykłady faktycznie już działających „perpetuum mobile” drugiej generacji, jakie zduplikowane były przez więcej niż jednego badacza, opisałem w 2 z punktu #J2 poniżej.

3. Trzecia generacja maszyn „perpetuum mobile”. Zasada działania tej trzeciej generacji maszyn „perpetuum mobile” do wytwarzania swego ruchu będzie wykorzystywała zarówno odpowiednik nacisku, jak i przeciw-matrialny odpowiednik naszej inercji (tj. samo-mobilność), oraz dodatkowo jeszcze przeciw-materialny odpowiednik „energii wewnętrznej” owego niewidzialnego dla ludzi „przeciw-materialnego wiatru” – jakie to odpowiedniki: nacisku, inercji i energii też będą towarzyszyły owiewaniu takim „przeciw-materialnym wiatrem” (opisywanym już w 1 i 2 powyżej, oraz w punkcie #A2 strony „free_energy_pl.htm”) przyspieszanych lub opóźnianych mas i obiektów fizycznych stanowiących podzespoły danej maszyny. W owej trzeciej generacji eratyczność, nieprzewidzialność zachowań, ani słaba moc naturalnego „przeciw-materialnego wiatru” zupełnie NIE będzie miała już wpływu na wyniki ich działania – ponieważ dla nich ów „wiatr” będzie generowany już technicznie przez odpowiednie podzespoły samej danej maszyny, jakie nadadzą temu „wiatrowi” wymaganą moc i energię wewnętrzną. Początkowo „wiatr” ten będzie pobudzany przez wbudowane w te maszyny silne technicznie wykonywane magnesy stałe lub elektromagnesy, zaś w bardziej już zaawansowanych ich wersjach, przez Komory Oscylacyjne mojego wynalazku. Techniczne generowanie tego „wiatru” będzie więc analogią do generowania pary wodnej w kotłach „silników parowych”. Stąd maszyny tej trzeciej generacji w swym działaniu staną się „niezależne” od natury i generujące dla użytku ludzi każdą moc jaka ludziom tym będzie potrzebna, tak jak niezależne od natury i generujące wymaganą moc były „silniki parowe” wynalezione w 1769 roku i budowane dla użytku ludzkości począwszy od owego roku. Znaczy, maszyny tej trzeciej generacji będą działały zawsze, w każdych warunkach, oraz z wymaganą mocą na wyjściu. Ich pierwszym na Ziemi przykładem jaki został naukowo wynaleziony i teoretycznie rozpracowany, chociaż technicznie NIE był zbudowany z powodów jakie opisałem m.in. w punkcie #K2 strony „free_energy_pl.htm”, jest moje „ogniwo telekinetyczne” wynalezione teoretycznie jeszcze w 1989 roku. W szereg lat później poprawność zasady działania tego mojego „ogniwa telekinetycznego” została potwierdzona empirycznie kiedy wykryłem, iż było ono podzespołem składowym m.in. radioodbiorników kryształkowych fabrycznie budowanych kiedyś na Ziemi, a także że jest ono wkomponowane w obwody np. tzw. „piramidy telepatycznej” oraz niektórych urządzeń darmowej energii – jakie zasila ono w elektryczność. Przykładowo, ogniwo to zasila w prąd elektryczny nieustające rotowanie tarcz m.in. w słynnych dwóch zbudowanych równocześnie na Ziemi prototypach „perpetuum mobile” zwanych „Testatica”, jakie wynalezione były w 1965 roku, zaś opisane są dokładniej w punkcie #D2 strony „free_energy_pl.htm”, a także w prototypie maszyny zwanej „Thesta-Distatica” (opisywanej szerzej w „części #D” strony „free_energy_pl.htm”, zaś wraz z oboma maszynami Testatica posiadanej obecnie przez członków szwajcarskiej grupy religijnej „Methernitha”). Obwody mojego ogniwa telekinetycznego muszą też być wbudowywane w praktycznie każdą przyszłą maszynę „perpetuum mobile” trzeciej generacji, jaka będzie produkowała wymaganą nadwyżkę użytecznej dla ludzi energii – jednak jaka dla generowania „przeciw-materialnego wiatru” wykorzystuje jakąś formę technicznie wykonanych magnesów, elektromagnesów, lub Komór Oscylacyjnych. Teorię i przykłady swego ogniwa telekinetycznego opisałem dokładniej w „części #C” strony „free_energy_pl.htm”, na całej odmiennej stronie o nazwie „fe_cell_pl.htm”, oraz w podrozdziale LA2.4 z tomu 10 mojej monografii [1/5]. Z kolei widea jakie zapewne pokazują owe ogniwa wskazuję w 3 z punktu #J2 tego wpisu oraz ze strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Odnotuj, że do opisywania „perpeutum mobile trzeciej generacji”, czyli tych które generują wymaganą przez użytkownika nadwyżkę jakiejś formy darmowej energii, w dzisiejszych czasach typowo NIE używa się już starej nazwy „perpetuum mobile” – którą naukowcy tak uparcie, kłamliwie oraz krókowzrocznie obrzydzili (i nadal obrzydzają) ludzkości, stąd o której powszechnie dziś się wierzy, że nawet gdyby noszące ją maszyny były zdolne do wytworzenia wieczystego ruchu, ciągle ich moc byłaby zbyt mała aby ludzie mogli ją spożytkować. W dzisiejszych więc czasach takie perpetuum mobile trzeciej generacji są powszechnie nazywane „urządzeniami darmowej enegii” – chociaż ich budowanie stanowi wynik wynalazczej ewolucji budowy i działania maszyn „perpetuum mobile” pierwszej i drugiej generacji.

Podsumowując powyższe, przeciwstawnie do kłamliwego obrzydzania i szydzenia reprezentantów dzisiejszej oficjalnej nauki oraz popleczników niemoralnych interesów tej nauki, Koncept Dipolarnej Grawitacji NIE tylko ujawnia, że zbudowanie trzech kolejnych generacji maszyn „perpetuum mobile” (tj. maszyn „wieczystego ruchu”) oraz urządzeń „darmowej energii”, musi być możliwe – co dokumentują też coraz już liczniejsze widea od dawna pracujących prototypów kolejnych generacji tych maszyn, ale także koncept ten nam wskazuje, jakie zjawiska będą stały u zasad działania poszczególnych generacji tych maszyn – ułatwiając w ten sposób ludzkim wynalazcom syntezowanie i urzeczywistnianie tych cudownych urządzeń. Szkoda że Polacy tak uparcie ignorowali moje publikacje o zasadach działania i o konstrukcjach tych cudownych maszyn. Wszakże gdyby od samego początku uwierzyli w to co usiłowałem im wyjaśniać nieustannie począwszy od czasu opracowania mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji i filozofii totalizmu w 1985 roku, do dzisiaj Polska i Polacy byliby już właścicielami i zarządcami całej reszty naszej planety, zaś ludzkość NIE byłaby w takim opłakanym stanie w jakim widzimy ją dzisiaj! Gdyby też zamiast szydzić z tego co ja poodkrywałem, wynalazłem i naukowo poustalałem, Polacy i instytucje w Polsce zaczęły w rzeczywistym życiu wdrażać uświadamianą im moimi odkryciami pewność istnienia Boga, a także boskie nakazy i wymagania dotyczące moralnego postępowania, praktykowania pokoju, sprawiedliwości i miłości do bliźnich, oraz poszanowania natury i zasobów naszej planety, wówczas do dzisiaj cała Polska, a być może za nią i reszta świata, zapewne pomniejszyłaby lub nawet całkowicie uniknęła nieuchronnego w dzisiejszej sytuacji ludzkości wymarcia owych aż 99.9% ludzi, o zagładzie jakich już w latach 2030-tych ostrzegam wczystkich w drugim paragrafie niniejszego punktu tej strony, a także na całej oddzielnej swej stronie o nazwie „2030.htm”.

Jako ciekawostkę powinienem tutaj dodać, że moja Teoria Wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji NIE tylko, że nam zagwarantowała iż maszyny „perpetuum mobile” mogą być zbudowane, oraz że formalnie, naukowo i na cały szereg odmiennych sposobów nam udowodniła, iż Bóg istnieje, ale dodatkowo ujawniła nam także rewolucyjną prawdę, jaka zapewne zaszokuje każdego dzisiejszego naukowca i każdego kapłana, a także wszystkich ich „poleczników” wierzących w (i wdrażających w życie) każde kłamstwo jakie naukowcy ci i kapłani oficjalnie rozgłaszają. (Ową rewolucyjną prawdę szczegółowo wyjaśniam w punkcie #D3 swej strony „god_proof_pl.htm”.) Mianowicie ta moja teoria ujawnia, że każda działająca maszyna „perpetuum mobile” dowolnej generacji, jest też jednym z najbardziej bezpośrednich „dowodów technicznych”, jaki uświadamia nam wieczyście działającą gwarancię, że Bóg istnieje. Wszakże „przeciw-materialny wiatr”, który albo bezpośrednio, albo też za pośrednictwem jakiegoś indukowanego sobą zjawiska napędza każdą maszynę „perpetuum mobile”, jest uformowany z tego samego wiecznie ruchliwego, inteligentnego i programowalnego fluidu (tj. z „przeciw-materii”), który NIE tylko stanowi „ciało” Boga, ale który także dostarczył Bogu budulca z jakiego Bóg stworzył wszystko co istnieje w naszym świecie fizycznym – w tym także np. nasze ciała oraz atomy składające się m.in. na nasz chleb powszedni. Ponadto „przeciw-materia” jest dla Boga dostarczycielem narzędzi z pomocą których Bóg realizuje wszystko co się dzieje w naszym świecie fizycznym. Wszakże każda drobinka inteligentnej przeciw-materii zawiera w sobie boskie „programy”, w Biblii nazywane „słowem” (a dzisiejsze komputery już nam ujawniły, że „słowo”, to faktycznie też „informacja”, „algorytm”, oraz „program”), jakie sterują wszystkimi zachowaniami się przeciw-materii, zaś poprzez owe zachowania jakie sterują też wszelkimi zdarzeniami zachodzącymi w naszym świecie fizycznym. „Przeciw-materia” jest też źródłem i realizatorem mechanizmów zarządzających jakie pozwalają Bogu z góry zaprojektować i potem zarządzać zaistnieniem wszystkiego co Bóg zaplanował iż ma to mieć miejsce w naszym świecie fizycznym. Wszakże to dzięki programowalności tego inteligentnego fluidu Bóg mógł stworzyć m.in. „omniplan” oraz sztucznie stworzony przez Boga i skokowo upływający tzw. „nawracalny czas softwarowy”, który jest 365 tysięcy razy wolniejszy od czasu Boga, a w którym starzeją się wszelkie istoty żyjące, w tym ludzie. Poprzez zaś zmiany wprowadzane do owego „omniplanu”, a także poprzez powtarzalne cofanie wybranych ludzi do tyłu w owym „nawracalnym czasie softwarowym”, Bóg ma absolutną kontrolę nad wszystkim co się dzieje w naszym świecie fizycznym. Oczywiście, dostarczając nam wiedzy o wszystkim powyższym, moja Teoria Wszystkiego NIE miała też najmniejszej trudności z formalnym udowodnieniem istnienia Boga i to aż na kilka odmiennych sposobów. Warto tu także odnotować, że udowodnienie istnienia Boga NIE jest możliwe w kłamliwym koncepcie „monopolarnej grawitacji”, w jakim utknęła nasza stara oficjalna nauka ateistyczna, a także z intelektualnej pułapki jakiej to „monopolarnej grawitacji” NIE usiłują się nawet wydostać kapłani dzisiejszych religii ani całe dzisiejsze instytucje tychże religii. (To dlatego w Biblii kapłani są wskazywani jako podstawowa przyczyna upadku naszej obecnej cywilizacji – tak jak wyjaśniam to w (1) z punktu #T2, oraz w punkcie #U1, na mojej stronie o nazwie „woda.htm”.) Wszakże ów kłamliwy koncept „monopolarnej grawitacji” zbyt znacząco odbiega od faktycznego działania otaczającej nas rzeczywistości. Dowodem zaś na owe nadmierne odbieganie jest, że „monopolarna grawitacja”, a stąd także utknięta w niej stara oficjalna nauka ateistyczna, oraz zaślepieni nią dzisiejsi kapłani wszystkich religi, NIE są w stanie wskazać nam powyższych trzech elementów niezbędnych dla zaistnienia i działania Boga, tj. NIE są w stanie nam wskazać ani „budulca” z jakiego Bóg stworzył nasz świat fizyczny (jak bowiem wiemy, „coś NIE może powstać z niczego” – chciaż to co widzimy programy Boga mogą postwarzać z tego co dla ludzi niewidzialne i programowalne – patrz Biblia, „List do Hebrajczyków”, werset 11:3), ani „narzędzi” którymi Bog się posługuje dla sterowania naszym światem, ani też „mechanizmów zarządzających” jakie Bogu oddają absolutna kontrolę nad wszystkim co Bóg zaplanował, że w naszym świecie fizycznym ma się dziać i zaistnieć. To właśnie z powodu tego zaślepienia kłamliwym konceptem „monopolarnej grawitacji” starej nauki, skorumpowani kapłani dzisiejszych religii NIE są w stanie przekroczyć owego progu świadomościowego „czy Bóg istnieje”, w nieskończoność więc zmuszają swych wiernych aby Ci jedynie „wierzyli” w istnienie Boga i wierzyli w to co kapłani ci twierdzą na temat Boga, zamiast uznać mój Koncept Dipolarnej Grawitacji i „udowodnić” wiernym istnienie Boga – tak aby obecne jedynie „wierzenie” w Boga, owi wierni mogli zacząć zastępować „wiedzą” o Bogu i mogli rozpocząć dokładniesze poznawanie Boga. (Wszakże zawsze można przestać „wierzyć”, jednak nigdy NIE przestaje się „wiedzieć”.) Linki: najnowsza aktualizacja mojej strony „god_proof_pl.htm”, w punkcie #D3 (a częściowo także #D4) zaprezentowałem szczegółowe wyjaśnienie dlaczego każda maszyna „perpetuum mobile” jest też cudem technologicznym wizualnie dowodzącym istnienie Boga, jest dostępna m.in. pod adresami: http://pajak.org.nz/god_proof_pl.htm , http://cielcza.cba.pl/god_proof_pl.htm , http://totalizm.com.pl/god_proof_pl.htm .

Wyjaśnienia i linki do wideów, które odpowiednio uzdolnionym i mądrym majsterkowiczom z właściwym (totaliztycznym) nastawieniem i sposobem myślenia, pozwalają na odtworzenie budowy i na podjęcie fabrycznej produkcji tych cudownych maszyn „wiecznego ruchu”, przytoczyłem w następnym punkcie #J2 tego wpisu oraz strony „free_energy_pl.htm” na jakiej wpis ten bazuje.

#J2. Darmowe widea z YouTube.com ilustrujące budowę i działanie już istniejących maszyn „perpetuum mobile” – do odtworzenia budowy jednej z których zachęcam technicznie uzdolnionych polskich Totaliztów jakich niezatrute jeszcze naukowymi kłamstwami umysły są zdolne zaakceptować prawdy mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji:

Oto przegląd wyglądu i działania szeregu maszyn „perpetuum mobile” jakie już są zbudowane, działają, zaś ich budowniczowie udokumentowali ich istnienie i konstrukcję darmowymi wideami z YouTube.com. W tym miejscu niektórzy czytelnicy zaślepieni oficjalnymi bzdurami dzisiejszych „fotelikowych naukowców” zapewne zakrzykną: a skąd wiesz, że w dzisiejszym świecie pełnym kłamstw i zwodzenia, widea te pokazuja faktycznie działające „perpetuum mobile”, a NIE czyjeś „fabrykacje” czy „tricki” nastawione na wyłudzenie od naiwnych ludzisków odrobiny „grosza”? Moja odpowiedź jest prosta – mianowicie: jeśli w YouTube.com znajduję wiecej niż jedno wideo tej samej maszyny, zaś wszyscy autorzy owych wideo potwierdzają, że maszyna ta działa, wówczas ja wierzę tym licznym świadkom i uznaję to co oni twierdzą za prawdę! Do widea każdej z pokazanych tu maszyn, ja dodałem moje własne opisy najważniejszych wytycznych, rad i istotnych sekretów adresowanych do majsterkowiczów, którzy zdecydują się spróbować ich zbudowania. Moje opisy są wszakże wynikiem badania takich maszyn począwszy już od 1985 roku – tj. od czasu opracowania mojej Teorii Wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji – która przecież przewidziała i zagwarantowała, że maszyny takie mogą być budowane i będą działały poprawnie. Pokazane i opisane poniżej przykłady owych maszyn, wybrałem z dużej liczby najróżniejszych dostępnych w internecie ich prototypów i rozwiązań technicznych, posługując się kryterium kolejności w mojej estymacji, które z nich po oglądnięciu ich wideów byłyby najłatwiejsze do zbudowania przez co bardziej uzdolnionych polskich Totaliztów utalentowanych technicznie i wynalazczo oraz wykazujących zacięcie do majsterkowania. Oto moje zestawienie tak wybranych maszyn z przyporządkowaniem ich do każdej z owych omówionych powyżej w punkcie #J1 (i pokazanych w „Tab. #J1” ze strony „free_energy_pl.htm”) trzech generacji maszyn „perpetuum mobile”:

1. Przykłady już zbudowanych i działających „narowistych perpetuum mobile” pierwszej generacji. Najprostrzym do zbudowania z nich, moim zdaniem jest tzw. „koło Bhaskara” (po angielsku „Bhaskara’s Wheel”) – kliknij na poniższy linik do widea ilustrującego pracę, zasadę działania i sposób zbudowania tej maszyny „perpetuum mobile” w około 8-minutowym filmie. Wideo dokumentujące wygląd i opisy tej maszyny „perpetuum mobile”, w lutym 2018 roku było dostępne dla zainteresowanych osób pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4 . Dalsze liczne widea i opisy ją dokumentujące można sobie samemu wyszukać w YouTube.com za słowa kluczowe używając jej nazwę: „Perpetual Motion – Bhaskara’s Wheel – Free Energy” albo wyszukać w Google.com za słowa kluczowe też używając „Perpetual Motion – Bhaskara’s Wheel – Free Energy”.

Dla potwierdzenia faktycznego działania tej maszyny „perpetuum mobile”, w lutym 2018 roku ja osobiście sprawdziłem aż cały szereg wideów odmiennych jej budowniczych. Każdy z nich zapewniał, że jego „koło Bhaskara” generuje nieustający ruch. Jako przykłady tych potwierdzeń proponuję czytelnikowi przeglądnąć widea: https://www.youtube.com/watch?v=7KqOwJKWIAw , https://www.youtube.com/watch?v=GABNrhryqnw , https://www.youtube.com/watch?v=wjV8tJtCVXo , czy https://www.youtube.com/watch?v=fpHfTXXVLlE (faktycznie w internecie takich potwierdzeń jest znacznie więcej).

Powyższa maszyna jest napędzana działaniem grawitacji na przyspieszane (i opóźniane – czyli na przyspieszane negatywnie) przelewaniem obrotami jakiegoś koła (np. rowerowego) cząsteczki posolonej i zabarwionej wody. Fizykalnym zaś sekretem, jaki tej maszynie „perpetuum mobile” pozwala łamać prawa termodynamiki i generować „wieczny ruch” albo nawet pracować jako „urządzenie darmowej energii”, są właśnie zjawiska omywania przez ów „narowisty” naturalny „przeciw-materialny wiatr”, jaki opisałem szczegółowiej w punkcie #J1 powyżej, przyspieszanych (lub opóźnianych) atomów i cząsteczek płynu (np. wody) wchodzącego w skład podzespołów tej maszyny. Jak bowiem wiadomo zapewne już każdemu obznajomionemu z sekretami mechaniki i dynamiki ruchu, atomy i cząsteczki materii jakie zostały przyspieszone (lub opóźnione) wykazują zupełnie odmienne cechy i zachowania niż atomy i cząsteczki materii nieruchomej lub poruszającej się ze stałą prędkością – to dlatego np. atomy i cząsteczki stalowej płyty pancernej przyspieszone uderzeniem przeciwpancernego pocisku zaczynają zachowywać się jak rodzaj płynu pozwalając temu pociskowi płynnie przeniknąć przez ową płytę. Warto tutaj dodać, że dzisiejsza oficjalna nauka ortodoksyjna nadal niemal nic NIE wie o cechach i zachowaniach przyspieszanych atomów i cząsteczek materii, zupełnie zaś NIE ma pojęcia jak w takich atomach i cząsteczkach zmieniają się ich oddziaływania np. z grawitacją, ich lepkość, efektywność tarcia, oraz poziom wypełniania przez nie praw termodynamicznych. Wszakże dopiero badania nowej „totaliztycznej nauki” odkryły, że np. samoistne wibrowanie trwale natelekinetyzowanej materii drastycznie zmienia jej oddziaływania grawitacyjne – co ja opisuję szerzej np. w podrozdziałach H8 do H8.2 z tomu 4, oraz w rozdziale KB z tomu 9, mojej monografii [1/5].

Moim zdaniem pokazana na powyższych wideach maszyna jest najprostrzą do wykonania z obecnie już istniejących i działających maszyn „wiecznego ruchu” – aczkolwiek zgodnie z trafnym angielskojęzycznym powiedzeniem, że „diabeł kryje się w szczegółach”, ciągle wymaga ona pedantycznego dopracowania wielu szczegółów i spełnienia aż szeregu wymogów (najważniejsze z jakich postaram się tu opisać). Wizualnie działanie tej maszyny ma wysoce spektakularny wpływ na patrzących. Stąd np. umieszczona w oknie wystawowym jakiegoś sklepu czy warsztatu przyciągałaby ona do środka wielu dodatkowych klientów – tak jak faktycznie czyni to opisany i zilustrowany w punkcie #E2 mojej strony „korea_pl.htm” „lewitujący kran który sika wodą”. Każdy zaś producent i usługodawca wie, że przyciąganie dodatkowych klientów jest kluczem do sukcesu – stąd wielu właścicieli sklepów i warsztatów ustawiało by się w kolejce aby maszynę tę sobie kupić i wystawić w swym oknie. Z „opluwania” jakie w internecie na maszynę tę i na jej twórcę już kierują różni zacementowani naukowcy, zazdrośni wynalazcy, oraz wystraszeni nią producenci energii, wyraźnie widać, że chętnie zapewne kupiłoby ją też sporo dzisiejszych instytucji, w tym sceptycznie naukowych, choćby tylko po to aby spróbować udowodnić iż jakoby wcale NIE jest ona „perpetuum mobile” i wcale NIE może ona zostać udoskonalona do generatora „darmowej energii”. Niemniej próbę wykonania tej maszyny rekomendowałbym tylko majsterkowiczom o skłonnościach do wykonawczej precyzji i pedantyzmu. Chodzi bowiem o to, że moment obrotowy generowany przez siły grawitacyjne na obrotowym kole jest bardzo niewielki, stąd np. nawet małe niedokładności i różnice w wyważeniu koła i szeregu identycznych butelek z płynem mogą uniemożliwić jego zadziałanie. Ponadto, dla zwiększenia wpływu wizualnego na oglądających wprawdzie koło to daje się podłączyć do lekkiej i dobrze ułożyskowanej prądnicy, jednak prąd jaki z niej będzie pobierany musi być bardzo mały – np. tylko wielkości wystarczającej do zaświecenia niewielkiej żaróweczki LED, bowiem zbyt znaczący pobór elektryczny powodowałby nadmierne zapotrzebowanie na moment obrotowy, którego słabe siły grawitacyjne mogłyby NIE być w stanie zaspokoić.

„Koło Bhaskara” (Bhaskara’s Wheel) było wynalezione w 1150 roku przez matematyka z Indii o nazwisku Bhaskara II. Jego koło było napędzane zakrzywionymi rurowatymi szprychami częściowo zapełnionymi rtęcią. Koło to było potem ponownie wynajdywane przez szereg innych wynalazców. Stąd jego opisy można też znaleźć pod wieloma innymi nazwami, niektóre z jakich w języku angielskim brzmią: overbalanced wheel, water mill, Persian water wheel, Villard’s wheel, Brownian ratchet, mass leverage machine, gravity wheel, Bhaskara’s wheel, magic wheel, itp. Z upływem czasu koło to stało się tylko jednym z aż całego szeregu wykonanych już na Ziemi „narowistych” maszyn „perpetuum mobile” jakich działanie bazuje na zasadzie „przebalansowania” (tj. odchylania od balansu – po angielsku „overbalanced”) jednej ze stron jakiegoś rotującego mechanizmu z okrężnym obiegiem masy. Jak jednak ujawnia to przeglądnięcie wideów pokazujących działanie wszystkich tych maszyn, zawsze ich zasada działania opiera się na wykorzystaniu następstw przyspieszania (lub opóźniania) materii – tak jak wyjaśniłem to kilka paragrafów wyżej. Najlepiej wszystkie te „narowiste” maszyny „perpetuum mobile” ilustruje bardzo dobre chińskie wideo, które w lutym 2018 roku oglądałem pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=jsxroTt9IhY . Z całego jednak szeregu już zbudowanych i działających takich maszyn „perpetuum mobile”, moim zdaniem najłatwiej i najtaniej przychodzi zbudowanie właśnie „koła Bhaskara” – co ewentualnym jego budowniczym ułatwi zainicjowanie opisywanej w punkcie #J1 tego wpisu i strony o nazwie „free_energy_pl.htm” fabrycznej produkcji i masowej sprzedaży jego tanich i prostych modeli.

Łatwo się domyślić, że z wielu różnych względów budowniczy pokazywanych w internecie prototypów tej maszyny NIE będzie się chwalił wszystkim czytającym (i opluwającym go sceptykom) jakie są parametry pracy i sekrety zadziałania jego prototypów. Jest już ogromną jego przysługą i odwagą, że wogóle pokazał swój prototyp w YouTube. Stąd inne osoby odtwarzające tę maszynę muszą same sobie dopracować sporo szczegółów. Na jednym z wideów (tj. na nadal dostępnym w lutym 2018 roku wideo o adresie https://www.youtube.com/watch?v=1pYdyx0EpdM ) widać, że omawiany tu już działający prototyp maszyny „Koło Bhaskara” składa się z przedniego koła rowerku dziecinnego (16 calowego, o 20 szprychach). Przy co drugiej szprychie tego koła zamocowana jest przeźroczysta półlitrowa (17 oz) butelka po wodzie gazowanej – w sumie więc koło ma 10 takich butelek. W każdej z owych butelek dokładnie połowa pojemności tj. 250 ml, jest zajęta przez solankę dla zwiększenia jej widzialności celowo zabarwioną. Każda więc z tych butelek zawiera dokładnie ćwierć litra solanki. (Dla naukowych obserwacji dobrze byłoby gdyby jedna, lub dwie przeciwstawne, z owych butelek zawierały płyn o odmiennym kolorze.) W wodzie formującej tę solanke jest rozpuszczone tak dużo soli kuchennej jak tylko dało się rozpuścić, czyli po 80 gram soli kuchennej na każde jej 250 ml wody – co podnosi gęstość wody, a stąd i wagę całej butelki z solą do wysokości 11.99 ounces. Na jednym ze swych wideów wykonawca się chwali, że po jednorazowym uruchomienu obserwował to koło przez cały miesiąc bez jego dotykania – i ciągle obracało się ono z taką samą szybkością. Wykonawca wspomina też, że najpierw wykonał koło o mniejszej niż 10 liczbie butelek, jednak wówczas poruszało się ono ruchem szarpanym (moja uważna obserwacja 10-butelkowego koła wykazuje iż jego obroty nadal są nieco szarpane). To zaś oznacza, że im większe koło i więcej butelek – tym jego obroty są bardziej jednorodne i płynne. Według moich oszacowań, koło to obraca się z szybkością około 20 obrotów na minutę (rpm). Jednocześnie z praktyki wiadomo, że zwykłe koło rowerowe zakręcone do takiej szybkości, istniejące tarcie zatrzyma już całkowicie po NIE więcej niż około 4 minutach (a w niektórych rowerach nawet już po około 1 minucie).

Oczywiście, przyszli majsterkowicze odtwarzający budowę tej maszyny ciągle napotkają wiele trudności i problemów do rozwiązania. Przykładowo NIE jest wiadomo preczyjnie pod jakim kątem butelki są nachylone wobec koła, ani jak ukształtowane są dna owych 10 butelek (wszelkie bowiem nierówności dna będą utrudniały ogromnie istotne wybalansowanie tej maszyny). Moje rady co do pokonywania najważniejszych z tych trudności i problemów są następujące:
(1) Włóż cały kunszt, umiejętności i technikę jakimi dysponujesz w wybalansowanie gotowej maszyny. Każde bowiem, nawet zdawałoby się najmniejsze odchylenie od idealnego balansu, będzie prowadziło do porażki. Przykładowo, używaj butelki precyzyjnie identycznego kształtu, wymiarów i wagi. Całą solankę przygotuj w jednym garnku i dokładnie wymieszaj przed wlaniem do butelek, zaś do każdej butelki wlewaj precyzyjnie zważone tyle samo solanki. Upewnij się też, że jeśli butelki mają jakieś nierówno ukształtowane dna, wówczas wszystkie z nich mają swe nierówności ustawione w dokładnie identyczny sposób.
(2) Jeśli pomimo precyzyjnego wybalansowania koło ciągle NIE zadziała, wówczas najpierw poczytaj o innej maszynie „perpetuum mobile” działającej na zasadzie Efektu Coriolisa – jaką opisałem w „części #F” (tj. w punktach #F1 do #F6) strony „free_energy_pl.htm”, poczym do pracy ustaw swoją maszynę tak aby jej oś obrotu była możliwie najbardziej równoległa do osi obrotu Ziemi (tj. skierowana wzdłuż linii „N-S”), zaś jej obroty tak ukierunkowane iż w najniższej części koła jej butelki zdążały ku wschodowi „E” Ziemi, zaś w najwyższej części – ku zachodowi „W”. Takie bowiem ustawienie tej maszyny pozwoli Efektowi Coriolisa dopomagać jej obrotom, a nie hamować jej obroty.
(3) Jeśli już po spowodowaniu zadziałania zbudowanego przez siebie koła, budujący go majsterkowicz zechce podwyższyć jego efektywność, oraz wydatek mocy jaką maszyna ta generuje, wówczas powinien skorzystać ze rekomendacji filozofii totalizmu opisanej w punkcie #A2.11 na mojej stronie o nazwie „totalizm_pl.htm” – jaka nakazuje aby niepożądane skutki działania jakiegoś mechanizmu kompensować dodaniem do niego innego mechanizmu (lub mechanizmów) o odpowiednio przeciwstawnym działaniu. Innymi słowy, owa rekomendacja totalizmu nakazuje, że jeśli coś nam się nie będzie podobało w działaniu zbudowanego przez nas „koła Bhaskara”, wówczas z kołem tym należy sprzęgnąć beztarciowo (np. magnesami pokazanymi w opisanym dalej „perpetuum mobile” trzeciej generacji) np. jakąś inną maszynę „perpetuum mobile”, której działanie będzie kompensowało niepożądane skutki naszego „koła Bhaskara”, albo chociaż sprzęgnąć np. jeszcze jedno podobne „koło Bhaskara”, tyle że ustawione pod innym kątem – tak jak o poprawie efektywności działania całych zespołów maszyn „perpetuum mobile” pierwszej generacji wyjaśniam to w punkcie #F6 strony „free_energy_pl.htm”.

2. Przykłady już zbudowanych i działających „niezawodnych perpetuum mobile” drugiej generacji. Najprostrza zasada działania tych już niezawodnych „perpetuum mobile” drugiej generacji jest wykorzystywana w szeregu doskonale działających samostartujących „silnikach na magnesy stałe” jakich w 2017 roku zbudowano aż kilka. Zasada działania tych silników jest jakby magnetycznym odpowiednikiem działania „koła Bhaskara”. Mianowicie, w owej zasadzie działania, na ukośnie umieszczone magnesy stałe ich wirnika „dmucha się” przeciw-materialnym „wiatrem” generowanym też przez magnesy stałe zamontowane w stojanie. Zasadę tę poglądowo ilustruje wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=kf6gc5nGx00 . Natomiast jak praktycznie owa zasada działania zostaje wdrożona w rzeczywistym „niezawodnym perpetuum mobile” drugiej generacji jest pokazane na poglądowym wideo-wykładzie, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=WYEwZx9BwJ4 , oraz na wideo nieco niezręcznych studentów sprawdzających praktycznie działanie tej maszyny, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=nZrO3rkF7WM . Zasadę tę wdrożono także w Indyjskim „niezawodnym perpetuum mobile” drugiej generacji podłączonym do generatora elektryczności, który podobno generuje już aż 3.5 kW darmowej energii elektrycznej, który już jest opatentowany zaś jego seryjna produkcja fabryczna jest już podobno organizowana – owa maszyna darmowej energii i podłączony do niej generator oraz aż kilka odmiennych domowych urządzeń konsumujących elektryczność (np. kuchenka, grzałaka na wodę, itp), są pokazane na wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=yodY1jH5j-I .

Tak nawiasem mówiąc, to wydatek tej indyjskiej maszyny, opisywany jako wynoszący 3.5 kW darmowej energii, to ogromnie dużo. Praktycznie wystarczyłoby to na zaspokojenie wszelkich potrzeb energetycznych mieszkania lub domku zamieszkałego przez dzisiejszą dwuosobową rodzinę. Wszakże generując moc 3.5 kW, owa maszyna może produkować 84 kWh na dobę, zaś 30660 kWh na rok. Tymczasem z moich rachunków za elektryczność, jakie systematycznie spisuję w punkcie #F2 swej strony o nazwie „solar_pl.htm”, wynika że w całym 2017 roku wypaliłem jedynie 3118 „units” elektryczności. (Mój dostawca elektryczności daje do zrozumienia w sposób nieco „zamydlony”, że jego „1 units = 1 kWh”, przy czym można się domyślić, że gdyby jego „zamydlanie” NIE wyrażało prawdy, wówczas niemal z pewnością każdy jego „units” byłby „niższy” od tej wartości, czyli ja wypalałbym mniej niż 3118 kWh przez cały rok.) Wypalenie 3118 „units” więc oznacza, że wypaliłem jedynie około 10% energii, którą owa indyjska maszyna jest w staie wygenerować za darmo. A przecież w naszym mieszkaniu (dwie osoby plus kot) niemal wszystko działa na elektryczność, tj. prąd elektryczny zasila oświetlenie, telewizor, elektryczną kuchnię do gotowania posiłków, cylinder ogrzewający wodę do kąpieli, zaś w zimie także zasila nasze grzejniki elektryczne ogrzewające mieszkanie. Stąd wiele dwuosobowych rodzin wypalałoby nawet mniej niż my, chyba że miałoby już taką maszynę generująca im prąd za darmo – co NIE nakłaniałoby ich do oszczędzania swego zużycia elektryczności.

Na obecnym etapie trudno wskazać, która wersja konstrukcyjna owych samostartujących „silników na magnesy stałe” (działających jako „perpetuum mobile” drugiej generacji i stąd wytwarzających sporą nadwyżkę mocy przydatną do natychmiastowego użytku) byłaby najprostrzą do zbudowania. Wszakże wszystkie one są dosyć już skąplikowanymi wykonawczo maszynami, zaś z powodu ich ogromnej dziś wartości komersyjnej, większość ich szczegółów technicznych obecnie jest przez ich wynalazców utrzymywana w sekrecie. Dlatego moim zdaniem najlepiej najpierw zapoznać się z ogólną budową i działaniem owego indyjskiego silnika, który produkuje aż 3.5 kW nadwyżkę użytecznej mocy, a którego nazwa w YouTube jest zapisana po angielsku słowami „Wasif Kahloon showing selfrunning magnet motor” – kliknij na następujący link do tej indyjskiej maszyny „perpetuum mobile” drugiej generacji aby przeglądnąć sobie około 10-minutowe wideo dokumentujące jej budowę i działanie: https://www.youtube.com/watch?v=-gVV4iobLo4 .

Inne widea dokumentujące wyglądy i opisy podobnych samostartujących silników „perpetuum mobile” na magnesy stałe, w lutym 2018 roku zainteresowane osoby mogły sobie wyszukać w YouTube.com używając następujących angielskich słow kluczowych „selfrunning permanent magnet motor” albo wyszukać w Google.com pod słowami kluczowymi „selfrunning magnet motor”.

Oczywiście, biorąc pod uwagę powtarzalne regularności jakie ilustruje moja „Tablica Cykliczności” z „Tab. #J1” wskazywanej powyżej, a także wiedząc już to co opisałem na swej stronie „free_energy_pl.htm”, niemal takie same efekty generowania nadwyżki użytecznej mocy można też uzyskać poprzez wypracowanie sobie odmiennych zasad działania tych motorów na magnesy stałe. Przykładowo na wideo, które w lutym 2018 roku było dostępne pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=QD6tpiAtCPw , pokazane jest działanie południowo-koreańskiej maszyny na magnesy trwałe, działającej trochę podobnie jak dzisiejsze wielocylindrowe silniki spalinowe. W maszynie tej dwa wały korbowe przybliżają do wirnika magnesy, które mają przyciągać magnesy z wirnika, zaś oddalają od niego magnesy, które NIE mają przyciągać magnesów wirnika (tj. mają je odpychać). Inny przykład nowej idei tego typu maszyny jest pokazany na wideo o adresie https://www.youtube.com/watch?v=nKrWZKh-i08

3. Przykłady już zbudowanych i działających „perpetuum mobile” trzeciej generacji. Najpewniejszym ich przykładem jest moja wypracowana naukowo i potwierdzona w empiryce „bateria telekinetyczna” zwana też „ogniwem telekinetycznym”. Ilustracjami przykładów użycia mojego ogniwa, a także przykładów maszyny „perpetuum mobile” trzeciej generacji, są owe dwa zbudowane równocześnie na Ziemi prototypy zwane „Testatica”, jakie wynalezione były w 1965 roku, zaś opisane są dokładniej w punkcie #D2 strony „free_energy_pl.htm”. Na używanej przez „Testatica” zasadzie działania opartej o wbudowane w nią „ogniwo telekinetyczne” zbudowana potem też została maszyna nazywana „Thesta-Distatica” opisywana szerzej w „części #D” strony „free_energy_pl.htm”, zaś wraz z oboma maszynami Testatica posiadana obecnie przez członków szwajcarskiej grupy religijnej „Methernitha”.

Niestety, w chwili kiedy na początku lutego 2018 roku dopisywałem do strony o nazwie „free_energy_pl.htm” (na jakiej bazuje niniejszy wpis) niniejszą „część #J”, wynalazcy-majsterkowicze dopiero zaczynali eksperymentowanie nad zbudowaniem jakiejś „czystej” wersji mojego „ogniwa telekinetycznego”. Ponadto, jak zwykle ma się to z przypadkiem wynalazków jakie mogą stać się źródłem patentów i fortuny, ich twórcy NIE spieszą się z ujawnianiem ich faktycznej konstrukcji i rodzaju wbudowanych w nie elementów składowych. Narazie więc NIE znalazłem w internecie przykładów urządzeń, jakie gwarantowałyby iż są to właśnie już działające czyste wersje „perpetuum mobile” trzeciej generacji, np. wersje mojego „ogniwa telekinetycznego”, zaś jakich poprawne działanie potwierdzane byłoby przez więcej niż jednego ich budowniczego. Na szczęście, ponieważ ja wynalazłem „ogniwo telekinetyczne”, doskonale wiem z jakich elementów musi ono się składać i jaka zasada działania musi w nim być realizowana. Stąd z grupy już udokumentowanych w internecie eksperymentów, wybrałem i poniżej zestawiam te, które w świetle mojej teoretycznej wiedzy o tych urządzeniach są na właściwej drodze do zbudowania działającego prototypu np. mojej „baterii telekinetycznej” – nawet jeśli w praktyce NIE reprezentują one poprawnie już działajacego „perpetuum mobile” trzeciej generacji.

I tak, w YouTube narazie znalazłem następujące przykłady urządzeń, które mogą być urzeczywistnieniem mojej „baterii telekinetycznej” – potwierdzenia jednak iż zostały one zbudowane przez więcej niż jednego majsterkowicza narazie dla żadnego z nich jeszcze NIE znalazłem. Pierwszy z nich, w lutym 2018 roku był dostępny do oglądnięcia pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=rjZx6lUh98E . Drugim zaś zapewne byłby tzw. „Free Energy Science Experiment Self Running Machine” – gdyby faktycznie się okazało, że NIE jest on jakąś fabrykacją czy trickiem. Aby go oglądnąć kliknij na poniższy link do jego wideo, które w lutym 2018 roku zainteresowani czytelnicy mogli znaleźć pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=50Aag0J0Qe4 . Mogli je też sobie wyszukać z YouTube.com pod nazwą „Free Energy Science Experiment Self Running Machine”, albo w Google.com pod słowami kluczowymi „Free Energy Science Experiment Self Running Machine”. Gdyby faktycznie była ona przykładem już działającego „ogniwa telekinetycznego”, wówczas ów tajemniczy kwadratowy element pokazany na wideo musiałby być telekinetycznym „induktorkiem”, zaś jej działanie byłoby wówczas napędzane zjawiskiem „Efektu Telekinetycznego” opisywanego dokładniej m.in. we wstępie oraz punktach #B2, #C1, #D1 i #E1.1 mojej strony internetowej o nazwie „fe_cell_pl.htm”.

Powyższa maszyna, gdyby okazało się iż jej działanie faktycznie potwierdziło też kilku innych jej wykonawców, moim zdaniem byłaby najłatwiejsza do zbudowania z rodzaju maszyn działających na zasadzie bezpośredniej konwersji „efektu telekinetycznego” w elektryczność. Oprócz tekturowej bazy na jakiej jest ona zmontowana, na maszynę tę składają się jedynie trzy podstawowe elementy, mianowicie: (3a) kwadratowy „induktorek” (odnotuj, że powyższe wideo NIE ujawnia czym ów kwadratowy element jest, jednak ja wiem iż aby pokazane powyżej urządzenie zadziałało jako „bateria telekinetyczna”, wówczas element ten musi być „induktorkiem” opisywanym w punkcie #E1.1 mojej strony o nazwie „fe_cell_pl.htm”), plus (3b) mały „silniczek elektryczny” pobierający prąd z induktorka (3a) i obracający tarczę przekładni-sprzęgła magnetycznego podającego ruch obrotowy na głowicę z magnesikami (3c) małego „generatorka prądu” jaki zasila w prąd ów induktorek (3a). Tak nawiasem mówiąc, to ową przekładnię-sprzęgło magnetyczne powinno dawać się z usunąć z faktycznej baterii telekinetycznej i zastąpić je jakimś bezruchowym podzespołem.

Podjęcie ewentualnej próby odtworzenia budowy i zadziałania tej maszyny rekomendowałbym Polakom-Totaliztom z elektronicznymi uzdolnieniami, oraz z twórczym umysłem i silnym zmysłem wynalazczym.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację (starannie udokumentowanych wideami już zbudowanych i pracujących prototypów „perpetuum mobile” az trzech generacji) punktów #J1 i #J2 z mojej strony internetowej o nazwie „free_energy_pl.htm” (aktualizacja z dnia 7 lutego 2018 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „free_energy_pl.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/free_energy_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/free_energy_pl.htm
http://quake.hostami.me/free_energy_pl.htm
http://totalizm.com.pl/free_energy_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/free_energy_pl.htm
http://energia.sl.pl/free_energy_pl.htm
http://pajak.org.nz/free_energy_pl.htm
http://totalizm.pl/free_energy_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „free_energy_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „propulsion_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/free_energy_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/propulsion_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #293). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#292: Idea zastosowania systemu podatkowego jako narzędzia ochrony zasobów Ziemi i życia przyszłych pokoleń poprzez wprowadzenia nowego podatku za długości „czasów połowicznego rozpadu” wszystkich składowych produktów i odpadów jakie generuje przemysł i konsumenci

2018/01/17

Motto: „Dobrze używaj pieniędzy i zasobów, chroniąc matkę Ziemię, brata i przyjaciela. Tylko w ten sposób ocalisz siebie, ich, a z tego co posiadasz zrobisz dobry użytek.”

Jednym z najgorszych dylematów, jakie często nas w życiu spotykają to sytuacja, kiedy nawet dobre działanie musi wykorzystywać narzędzia, jakie z reguły są złe. Np. obrona, kiedy to musimy być skuteczniejsi od atakującego, często będąc zmuszeni sami go pobić. Pomimo korzystnego rezultatu takich działań, nikt z nas nie chciałby się znaleźć w wspomnianej sytuacji. Analogią powyższego jest obecna sytuacja naszej matki Ziemi. Znajduje się ona w podobnych okolicznościach jak wspomniany napadnięty. Albo pozwoli dokończyć dzieła zniszczenia albo przystąpi do obrony. Smutnym jest fakt, że każdy z nas jest dziś tym agresorem, jaki uczestniczy w dziele napaści i zniszczenia Ziemi. Ziemia to nasz dom, nasza karmicielka i jedyne obecnie miejsce gdzie ludzkość może istnieć. Marzenia o kolonizacji innych planet nigdy się nie spełnią, jeżeli zanim opuścimy Ziemię unicestwimy jej ekosystem. Bezkarne i lekkomyślne niszczenie Ziemi wcześniej czy później obróci się, przeciwko nam. Jesteśmy wygodni, żyjemy w systemie, jaki wymusza na nas notoryczny brak czasu, zachęca do konsumpcji. Dla większości ludzi liczy się dziś jedynie dana im chwila, większość nie myśli o tym, co naprawdę się dzieje z naszym środowiskiem, itp. Wierzymy, że to nie nasz problem, zasłaniając się tłumaczeniem, że od tego są naukowcy urzędy i stowarzyszenia ekologiczne. Patrząc obiektywnie na fakt, że problemem zanieczyszczeń powinny się zająć przede wszystkim urzędy, mamy rację, to osoby, jakie stanowią prawo i jakim zaufaliśmy. Nasz rząd powinien tak tworzyć przepisy, aby środowisko było czyste a nasze życie w żaden sposób nienarażone na ryzyko zniszczenia rozwoju cywilizacyjnego. Być może przyczyn obecnej sytuacji należy się też doszukiwać w opóźnieniu czasowym dostosowania przepisów do możliwości nauki i przemysłu, jakie z roku na rok są coraz większe. Często nowa technologia jest wprowadzana bez przeprowadzenia wystarczających badań jej wpływu na środowisko. Życie zna sytuacje, kiedy negatywne wyniki badań są wręcz ukrywane tylko po to, aby rozpocząć sprzedaż a tym samym doprowadzić do zwrotu wcześniej zainwestowanych środków na rozwój nowych produktów. Do każdej technologii należy dorosnąć. Jeżeli ktoś nie dorasta do możliwości, jakie mu zostają udostępnione, zawsze może skrzywdzić i siebie i innych. Jest to zbieżne z powiedzeniem, cytuję „zachowujesz się jak małpa z brzytwą na huśtawce”. Niestety, pomimo wiedzy o tym jak NIE postępować, ludzkość została zaślepiona innym hasłem. Hasło „zysk i nieograniczony rozwój”, stało się swojego rodzaju mantrą. Nie było by to problemem na poziomie globalnego ryzyka, gdyby nie czas – jaki w przedstawionej poniżej analizie działa na naszą niekorzyść. Jest wiele idei jak wyjść z tej sytuacji. Najlepsza jest oczywiście ta, jaka pozwoliłaby nas uratować. Nie mamy tu 100% gwarancji, jakie działania pozwolą nam zmienić obecny kierunek rozwoju cywilizacji. Poniżej przedstawiono wstępną analizę zniszczenia ziemi działalnością cywilizacji ludzkiej oraz pomysł wykorzystania złego w swym pierwotnym znaczeniu systemu podatkowego, jako narzędzia, które może pomóc chronić Ziemię i nas samych przed zniszczeniem.

Nasza cywilizacja wykorzystując surowce naturalne powoduje powstanie wielu tysięcy różnych odpadów, z jakimi potem się boryka. Pierwszą grupę odpadów stanowią odpady po produkcyjne. Przykładowo w przypadku elektrowni atomowych są to odpady zużytego paliwa jądrowego oraz odpady napromieniowanych elementów urządzeń, jakie są w siłowni atomowej i uległy zużyciu. Ten rodzaj odpadów powstaje najszybciej w momencie procesu produkcyjnego. Drugą grupę odpadów stanowią odpady z zużytych już produktów, powszechnie nazywane odpadami komunalnymi. Obecne prawo w zakresie gospodarki odpadami, skupia się przede wszystkim na ich recyklingu (surowce możliwe do ponownego użytkowania) oraz na zabezpieczeniu składowania odpadów, gdzie zastosowanie recyklingu nie jest już możliwe (czytaj opłacalne).

Oba działania w żaden sposób nie powodują szybkiego oddania matce naturze zużytych minerałów w postaci surowców kopalnych. Zasadność produkcji przemysłowej oparta jest dziś na założeniach wolno rynkowych i nie sprawdza się w przypadku ochrony środowiska. Kapitał dąży do maksymalizacji zysków a inne aspekty zawsze schodzą na dalszy plan. Nikt bowiem nie będzie, z własnej woli ponosząc straty, dopłacał do ochrony środowiska, liczy się zawsze zysk, zgodnie z powiedzeniem „maksymalizuj przychody, ograniczaj koszty”. Patrząc, więc na zasadę wolności kapitału i reguł wolno rynkowych, niezmiernie trudno jest spowodować zmianę podejścia biznesu do zasad transformacji na rzecz środowiska. Ewolucja podejścia pro ekologicznego tylko wówczas się sprawdzi, gdy przedsiębiorstwu będzie się to opłacać. Poniżej przedstawiamy proste rozwiązanie, jakie wprowadzone w ramach obowiązujących przepisów prawnych przyczyniłoby się do pozytywnej zmiany w produkcji przemysłowej, oraz we wszystkich dziedzinach naszego życia społecznego z tą produkcją związanych.

Każdy produkt, jaki wytwarza cywilizacja z biegiem czasu ulega rozpadowi. Zależnie od składu chemicznego danego związku rozpad ten charakteryzuje się określonym czasem. To ten czas determinuje, kiedy faktycznie dany związek staje się obojętny dla środowiska. Np. w przypadku stali będzie to czas, kiedy poprzez proces korozji stal ta staje się tlenkiem i jako rozproszona ruda wraca do ziemi. W związku z powyższym najbardziej efektywnym systemem podatkowym ochrony środowiska byłby system, jaki zużycie zasobów ziemi uzależniałby od faktycznego czasu połowicznego rozpadu produktów i odpadów, jakie powstały z tych zasobów. System taki mógłby się opierać na opodatkowaniu surowców/materiałów, z jakich wyprodukowano dany towar. Opodatkowanie materiałów produkcyjnych, a tym samych produkcji, w oparciu o czas połowicznego rozpadu związków z nich wyprodukowanych i odpadowych spowoduje wiele zmian w strukturze naszej cywilizacji przemysłowej. Wymieńmy na początek te zmiany, jakie są korzystne, tj.:

1) Powolną eliminację produkcji szkodliwych substancji i związków, jakich czas połowicznego rozpadu jest najdłuższy np. odpadów z elektrowni jądrowych o np. połowicznym rozpadzie 200 tysięcy lat.

2) Transformację gospodarki w kierunku produkowania związków i tworzyw, jakie szybko wracają do środowiska w postaci minerałów i związków obojętnych. Np. eliminacja opakowań plastikowych na rzecz opakowań papierowych.

3) Poprawę jakości wyprodukowanych produktów, w tym żywności, na skutek eliminacji z niej związków chemicznych, jakich zanik wiąże się z długim czasem połowicznego rozpadu. Zgodnie z zasadą, że związki naturalne ulegają szybkiemu rozpadowi, spowodowałoby to prawie całkowitą nieopłacalność dodawania do żywności chemicznych związków produkcji przemysłowej.

4) Mniejsze zużycie zasobów naturalnych nie odnawialnych z punktu widzenia czasu życia ludzkiego – np. ropy naftowej, węgla, a nawet słodkiej wody.

5) Rozwój innowacyjności poprzez konieczność poszukiwania substytutów do obecnie produkowanych związków chemicznych. (Np., większość produkcji tworzyw sztucznych jest oparta na ropie.)

6) Rozwój alternatywnych źródeł energii niezużywającej zasobów nie odnawialnych.

7) Rozwój obiegów zamkniętych w zakresie zużycia odpadów. Recykling dążący do 100% odzysku wcześniej zainwestowanych surowców.

8) Zwiększenie poziomu recyklingu w każdej strefie dóbr konsumpcyjnych. Większą oszczędność i naturalne zmniejszenie konsumpcji poprzez chwilowy wzrost kosztów produkcji. Wzrost ten by nastąpił w pierwszym etapie wprowadzenia wyżej opisanego podatku. Stopniowo jednak na skutek powstania substytutów, zwiększenia recyklingu, cenny towarów powinny osiągnąć pierwotne wartości.

9) Zwiększenia jakości wykonania poszczególnych produktów i tym samym dążenie do jak najdłuższego czasu ich użytkowania.

10) Powolną poprawę czystości środowiska a docelowo wprowadzenie recyklingu nawet do już istniejących składowisk odpadów. Spowodowane będzie to osiągnięciem punktu opłacalności recyklingu już istniejących w składowiskach surowców. Np. recykling wielkich wysp śmieci na Pacyfiku.

11) Poprawę jakości wód gruntowych poprzez eliminacje związków chemicznych z długim okresem połowicznego rozpadu.

12) Ograniczenie kosztów składowania odpadów produkcyjnych, w tym odpadów z elektrowni atomowych, poprzez zmniejszenie ich ilości dostarczanej coroczne w ramach produkcji przemysłowej naszej cywilizacji.

13) Wyspecjalizowanie i podział produkcji na dobra z długim okresem połowicznego rozpadu, charakteryzujące się wysoką ceną, wysoką jakością i brakiem zastępowalności przez naturalne substytuty, oraz na dobra z krótkim okresem rozpadu, jakie są produkowane z naturalnych surowców odnawialnych w krótkim okresie zasobów.

14) Zwiększenie odpowiedzialności przy wprowadzaniu do produkcji nowych związków chemicznych. Nowe ryzyko podatkowe dla firmy skutkować będzie bardziej szczegółową analizą wdrożenia nowego produktu na środowisko.

15) Poprawa, jakości zdrowia społeczeństwa ze względu na bardziej czyste środowisko. Ograniczenie wydatków budżetowych na służbę zdrowia.

16) Zabezpieczenie obecnego genotypu świata przyrody przed ewentualnymi zmianami a wręcz wymarciem na skutek przekroczenia progu śmiertelnego nasycenia substancjami chemicznymi.

17) Dostosowanie produkcji przemysłowej do zrównoważonego rozwoju poprzez realizację w/w punktów.

Powyższe zmiany będą miały charakter pozytywny. Obok nich wystąpi również kilka negatywnych zjawisk jednak rekompensowanych w dalszym czasie poprzez znaczący pozytywny wpływ na rozwój myśli cywilizacyjnej tj.:

1) Zahamowanie badań nad nowymi innowacyjnymi produktami, jeżeli ich konstrukcja wymaga zastosowania materiałów, które już dziś charakteryzują się długim okresem połowicznego rozpadu.

2) Ograniczenie produkcji wielu powszechnie stosowanych w przemyśle materiałów a tym samym wzrost kosztów wielu produktów.

3) Pogorszenie jakości życia pod względem masowej konsumpcji ze względu na konieczność stosowania jedynie materiałów łatwo rozkładalnych tj.: głównie pochodzenia organicznego i mineralnego.

4) Konieczność przestawienia nawyków społecznych z masowej konsumpcji na konsumpcje uwzględniającą nowy system podatkowy w zakresie zastosowanych w produkcji rodzajów materiałów.

5) Ograniczenie rozwoju wielu branż produkcyjnych, dla jakich nowy system podatkowy może być przyczyną bankructwa lub poniesienia znaczących kosztów na opracowanie substytutów dotychczasowych surowców produkcyjnych i rozwiązań technicznych danego produktu.

6) Konieczność budowy obiegów zamkniętych wyprodukowanych produktów. Recykling musiał by dążyć do wartości 100%. Obecne plany rozwoju recyklingu w Polsce zakładają rozbudowę segregacji śmieci do poziomu 50% odpadów. Taki wynik ma być uzyskany do roku 2020.

7) Poprzez system śledzenia życia produktu oraz jego recyklingu wprowadzenie coraz większej inwigilacji życia osobistego obywateli. Tj.: śledzenie rodzajów zakupów, zużycia poszczególnych zasobów, miejsc przebywania itp.

Reasumując wprowadzenie opodatkowania produkcji przemysłowej w oparciu o czas połowicznego rozpadu materiałów, z jakich składa się dany produkt, przynosi w krótkim okresie czasu szereg ograniczeń i kosztów cywilizacyjnych. Docelowo jednak kieruje rozwój przemysłu na właściwe tory i przesuwa okres zawalenia cywilizacyjnego, jakie nastąpi poprzez nadmierne wykorzystanie zasobów nie odnawialnych i zatrucie środowiska naturalnego.

Jednym z problemów, jakie pojawią się podczas wprowadzania nowego podatku od ochrony środowiska, będzie ustalenie tabeli związków chemicznych i materiałów, jakie będę opodatkowane, oraz wprowadzenie do zestawienia prawidłowych wyników badań połowicznego rozpadu danego materiału.

Aby uniknąć korupcji w pierwszym etapie opracowywania przepisów należałoby przyjąć średnie wartości statystyczne najbardziej znanych związków i materiałów. Np. średnia dla plastiku (100-1000 lat), daje nam wynik 550 lat.

Wprowadzenie wspomnianego podatku ekologicznego następowałoby więc stopniowo. Przepisy musiałyby również uwzględniać wymógł podania do publicznej wiadomości połowicznego czasu rozpadu każdego nowego związku chemicznego, jakie jest wprowadzamy do produkcji. Taka informacja powinna się pojawiać również w broszurze informacyjnej o produkcie. Pozwoli to ocenić Klientowi, z jakim kosztem dla środowiska powstał dany produkt.

Przykład naturalnego rozpadu składowych przemysłowo produkowanych aparatów telefonicznych
(w każdym następnym rzędzie podano: Numer kolejny składowej, Materiał składowej, Element telefonu, Czas rozpadu):
1: Tlenek indu i cyny, Ekran, 25-30 lat
2: Miedź, Elektronika (druty), Kilkadziesiąt lat
3: Złoto, Elektronika, Nie rozpada się
4: Srebro, Elektronika, Nie rozpada się
5: Tantal, Elektronika (kondensator), ?
6: Nikiel, Elektronika, Nie rozpada się
7: Krzem, Elektronika (karta), Kilkaset lat
8: Ołów, Elektronika, Nie rozpada się
9: Cyna, Elektronika, ?
10: Lit, Bateria, ?
11: Aluminium, Bateria (obudowa), 100 lat
12: Plastik, Obudowa, 100-1000 lat
Źródła:
https://en.wikipedia.org/wiki/Indium_tin_oxide
(Jedno zdanie na ten temat: ITO is not affected by moisture and it can survive in a copper indium gallium selenide solar cell for 25–30 years on a rooftop.)
http://www.inspectionnews.net/home_inspection/electrical-systems-home-inspection-and-commercial-inspection/9609-wire-life-span.html
https://esbud.pl/zycie-smieci-jak-dlugo-rozkladaja-sie-odpady/
https://esbud.pl/zycie-smieci-jak-dlugo-rozkladaja-sie-odpady/
https://itstillworks.com/electronics-decompose-18751.html
https://esbud.pl/zycie-smieci-jak-dlugo-rozkladaja-sie-odpady/

Innym przykładem niech będzie rozkład przykładowych materiałów, z jakich najczęściej produkowana jest odzież
(Materiał/substancja, Czas rozpadu):
Poliester, 20-200 lat
Bawełna, 3 miesiące
Wełna, 1-5 lat
Skóra, 25-40 lat
Nylon, 30-40 lat
Guma (?), 50-80 lat
Źródła:
https://goodonyou.eco/material-guide-polyester-2/
http://blog.cariloha.com/long-will-clothes-live-landfill/

Jak wynika z powyższego zestawienia przykładów, głównym czynnikiem, jaki wydłuża czas połowicznego rozpadu wskazanych w zestawieniu materiałów jest ich stopień przetworzenia. Im materiał jest bardziej skomplikowany chemicznie w stosunku do formy pierwotnej surowców z jakich powstał, tym czas jego naturalnego rozpadu będzie dłuższy. Powyższe może potwierdzić regułę, że wszystko, co jest sztuczne i daleko odbiega od naturalnych składników, jest też niezdrowe zarówno dla ludzi jaki i dla innych organizmów. Produkcja związków chemicznych i materiałów z nich powstałych, jaka świadomie stosuje wspomnianą zasadę, musi uwzględniać nie tylko korzyści, ale przede wszystkim ryzyko długoterminowego wpływu na środowisko owych śmieci jakie kiedyś z tych materiałów powstaną.

Wiadomym jest fakt, że już dziś przyroda oferuje wiele naturalnych składników, jakie mogą stanowić idealne substytuty dzisiejszych materiałów. Przykładem niech będą nici chirurgiczne, które mogą występować w formie syntetycznej nie rozkładalnej przez organizm oraz w formie produktu pochodzenia biologicznego, jaki sam ulega wchłonięciu przez tkankę w okresie leczenia. Mamy więc wiedzę jak wyprodukować produkt lepszy. Jednak problemem zawsze są pieniądze, które ograniczają możliwość stosowania produktów lepszych, czyli owe znienawidzone przez wszystkich koszty, które powodują iż wygrywają tanie obecnie syntetycznie produkowane materiały. W powyższym przykładzie smutnym jest fakt, że nawet taka wartość jak zdrowie ludzkie nie jest argumentem za produkcją materiałów naturalnych nie szkodliwych organizmowi ludzkiemu.

Wprowadzenie podatku opartego o odniesienie się do czasu połowicznego rozpadu materiałów, jakie tworzymy, nie będzie więc procesem łatwym. Opór, jaki wówczas się pojawi, nie będzie uwzględniał przyszłych zysków z tej operacji, ale kierował się obecnymi krótko trwałymi korzyściami. Dlatego też koniecznym by było wprowadzenie dotacji rekompensujących zmianę dla firm, które zgodzą się takie rozporządzenie wprowadzić od razu do swoich procesów. Rekompensata ta mogłaby być finansowana z zysków podatkowych, jakie zaczną się pojawiać w budżecie po wprowadzeniu niniejszego podatku ekologicznego. Stanowiłoby to jednocześnie potężny bodziec do innowacji.

Obecna forma rozwoju naszej cywilizacji i jej typowo konsumpcyjny styl bycia przy ograniczonych zasobach nie stwarza nam wiele możliwości, aby uniknąć opisanego jeszcze w latach 70tych przez Klub Rzymski załamania cywilizacyjnego. Stąd wprowadzenie przymusu podatkowego, jaki ma szansę na odsunięcie wyroku na naszą cywilizację, ma dodatkową przewagę czynnika moralnego. Obecna sytuacja to swojego rodzaju wyścig z czasem, w którym ludzkość można porównać do osoby siedzącej w celi śmierci, zaś na tę osobę został już wydany wyrok. Nowy ekologiczny podatek to jakby apelacja, jaka została złożona do Sądu i przekazana jednocześnie do wiadomości opinii publicznej. Jest jak wiemy wówczas zawsze szansa, że wykonanie wyroku się opóźni, a być może doczekamy się amnestii lub ponownej rozprawy gdzie wyrok ten będzie zmieniony na bardziej łagodny. Pomimo tak trudnej sytuacji, zgodnie z zasadą Totalizmu aby walczyć do końca w słusznej sprawie, rozpoczęcie działań w tym zakresie wydaje się jak najbardziej wskazane.

Przyjrzyjmy się więc jak wyglądają możliwości samo regeneracji naszej planety po zanieczyszczeniu jej dziś powszechnie używanymi produktami. Przyjmując na rok 1950 wielkość produkcji np. plastiku na wartość „0”, to już w 2017 świat produkuje rocznie 300 mln ton różnego rodzaju tworzyw sztucznych. Wartość ta stale ulega wzrostowi. Wiedząc, że każda tona tego typu odpadów będzie się rozkładać średnio przez 550 lat, to możemy z całą pewnością stwierdzić, że do dziś tworzywa sztuczne, jakie zostały wyprodukowane w latach 50tych nie uległy nawet 30% naturalnemu rozkładowi.

Jeżeli więc nasza cywilizacja w szybkim tempie nie wprowadzi ograniczenia obecnej produkcji tworzyw sztucznych, lub nie rozbuduje zasad ich recyklingu do 100% pierwotnej wartości produkcyjnej, to już za kilkanaście lat zadusimy się w własnych śmieciach. Przykładem jak już jest źle, niech będzie „wielka oceaniczna wyspa śmieci” odkryta w 1997 roku. Formują ją prądy morskie. Zbudowana ona jest w 90% z plastiku, jej masa to około 3,5 mln ton. Wielkość jest sporna, ale większość badaczy porównuje ją do powierzchni stanu Teksas w USA. Wyspa ta stale zwiększa swoją powierzchnię i w kilku-letniej przyszłości zagrozi już plażom Hawajów. Należy pamiętać, że śmieci wrzucane do mórz i oceanów to nie tylko problem Pacyfiku. Takie pływające sterty śmieci są formowane na całym świecie w głównych wirach oceanicznych.

Aby zrozumieć zagrożenie, z jakim mamy do czynienia, należy połączyć wiedzę kilku dziedzin. Pierwsze zagadnienie to sposób rozpadu tworzyw sztucznych. Na początku ulegają one rozdrobnieniu i jako cząstki poruszają się razem z prądami morskimi. Ich wielkość nie stanowi wówczas zagrożenia dla większych zwierząt, ale może okazać się zabójcza dla planktonu, który stanowi pierwsze ogniwo pokarmowe zwierząt morskich. Obecnie świat nauki nie jest w stanie rozwiązać niniejszego problemu, a jedynie biernie może się przypatrywać dalszemu przebiegowi zdarzeń. Równie zabójczym rodzajem śmieci, jakie dziś wytwarza przemysł, są odpady elektrowni nuklearnych. Tutaj pozbycie się odpadów raczej nie będzie nigdy możliwe. Jedyny teoretyczny sposób to ich wystrzelenie w kosmos. Średni czas połowicznego rozpadu jest tutaj szacowany na dziesiątki i setki tysięcy lat. Mówienie, że radioaktywne odpady jakoby są „dobrze zabezpieczone” w beczkach i betonowych silosach, to zwalanie odpowiedzialności za swoje błędy na barki przyszłych pokoleń! Jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech zobaczy jak wyglądają obecnie bunkry z okresu II wojny światowej. Zaledwie 70 letni okres ich nie użytkowania i konserwacji w wielu przypadkach zamienił je w sterty gruzu. Dlatego też każdy z nas powinien starać się zrozumieć powagę sytuacji, z jaką zetknęła się nasza cywilizacja. Następnym problemem, z jakim nie boryka się nauka to stałe zwiększenie nasycenia substancjami chemicznymi, wód podziemnych i powietrza. Pomimo faktu, że obecne normy zanieczyszczeń nie wykazują tu ryzyka dla naszego życia, sytuacja może okazać się równie problematyczna. Normy mówią, bowiem o pojedynczych związkach, w żaden sposób nie badają jak wygląda wpływ na świat przyrody i zdrowie ludzkie możliwość wystąpienia na danym obszarze kilku związków chemicznych równocześnie. Związki te czasami mieszane ze sobą tworzą nowe substancje, jakich zakres stężenia nawet wielokrotnie niższy może powodować wpływ na zdrowie i życie organizmów żywych. Nieliczni światli naukowcy badając to zjawisko potwierdzili powiązanie masowej wymieralności niektórych gatunków zwierząt na terenie danego obszaru z wspomnianą przyczyną zatrucia badanego organizmu śmiertelnym poziomem substancji chemicznej.

Ludzkość przez kilka tysięcy lat rozwoju dotychczas wykorzystywała surowce po niewielkiej modyfikacji. Wprowadzenie ery przemysłowej, rozwój nowych sztucznych materiałów, przypomina sytuację podobną do wprowadzenia w świat przyrody organizmów modyfikowanych genetycznie. Pomimo naszych dobrych chęci, jako ludzkość staramy się doskonalić to, co Biblia opisuje, jako już dobre, doskonałe. Uważamy, że nasze zaledwie kilku-dziesiętne (czy nawet 100-letnie) doświadczenie jest lepsze niż to, co reprezentuje natura. To całkowita ignorancja. Los ludzkości zależy obecnie od wielu czynników, ale wydaje się, że najważniejszym jest uzyskanie progowej świadomości problemów, jakie powyżej opisano. Tylko przekroczenie wartości progowej, jaka gwarantuje szybki proces zmian spowoduje, że mamy szansę przetrwać. Zazwyczaj wartość ta oscyluje na poziomie 51%. Dlatego też moralne wykorzystanie istniejących nawet złych mechanizmów (czytaj podatków) sytemu w jakim żyjemy, daje nam szansę zmiany tej zabójczej drogi, na jaką wkroczyła ludzkość. Czasu zostało wyjątkowo mało. Jeżeli wspomniane powyżej rozwiązanie mogłoby wywrzeć pozytywny wpływ na naszą cywilizację musi ona zostać wdrożone do 2020 roku. Po tym terminie wprowadzenie nowego podejścia do opodatkowania surowców nie zdąży już przed datą, w jakiej sterty śmieci i zanieczyszczenie środowiska zacznie nas masowo zabijać. Scenariusz ten opisuje dość dokładnie dr Marek Roland, gdzie głównym czynnikiem wymierania według owego naukowca będzie zanieczyszczenie środowiska.

Wiedza to odpowiedzialność. To, co się stało w przypadku tworzyw sztucznych i masowego zużycia zasobów nie odnawialnych to brak odpowiedzialności po pozyskaniu wiedzy technicznej jak zasoby ziemi można wykorzystywać w produkcji. Stwierdzenie, że rozwój nigdy nie ma granic nie dotyczy Ziemi oraz żadnej innej planety. Zamknięte odizolowane środowisko, jakim jest planeta, stwarza ograniczenia rozwoju. Myślenie innymi kategoriami to brak logiki i znajomości podstawowych zagadnień i wyników matematycznych. Mimo tak trudnej sytuacji powinniśmy mieć nadzieję, że zawsze warto podjąć działania odbudowy. Jako intelekt zbiorowy, ludzkość ma szansę się zmienić, lub też stworzyć nowy intelekt, w jakiego skład wejdzie świadoma sytuacji część społeczeństwa.

Należy pamiętać, że system podatkowy zawsze może być systemem, jaki wyróżnia jedne jednostki, a inne obciąża nadmiernymi kosztami. Dlatego budując pro-ekologiczny system podatkowy oparty o zasadę połowicznego rozpadu wyprodukowanego przez przemysł materiału musimy ściśle określić kluczowe reguły, jakie będą nie zmienne w tym systemie. Regułą tą będzie czas rozpadu substancji. Nie może ona wyróżniać żadnej grupy społecznej czy biznesowej. Tylko wówczas system będzie działał sprawiedliwie. Patrząc jednak obiektywnie na całość problemu, realizacja tego postulatu pro-ekologicznych podatków musiała by mieć miejsce równocześnie na terenie wszystkich kluczowych gospodarek świata. Inne rozwiązanie zadziała jedynie lokalnie a poprzez powiązania całego globalnego ekosystemu NIE rozwiąże problemu zanieczyszczenia planety.

Żyjemy szybko z myślą, że od rozwiązywania problemów naszej cywilizacji są naukowcy. Ale już nieliczni uczeni świadomi zagrożenia przed jakim stoi ludzkość, mówią jednoznacznie – cytuję „Nie zdążymy aby stworzyć złoty środek, jaki rozwiąże za nas wszystkie problemy”. Mówią to osoby, które same są naukowcami i stworzyły wcześniej dziesiątki wynalazków. Jak stwierdza w wywiadzie internetowym dr Marek Roland, jeżeli ludzkość nie uzyska progu zbiorowej świadomości, jaki zainicjuje zmianę, to już za kilkanaście lat zaczniemy masowo wymierać. Czasu więc nie zostało nam już wiele. Opinie na ten temat są jednoznaczne zarówno z punktu widzenia dr Marka Rolanda jak i odkryć filozofii totalizmu.

Powyższa analiza wskazuje, że zmiany, jakie by wprowadził w/w podatek oparty o zasadę czasu połowicznego rozpadu materiałów, miał by ogromny wpływ na większość elementów naszego życia. Wprowadzenie, więc tego podatku wymaga przeprowadzenia szerokiej kampanii informacyjnej o przyczynę takich decyzji administracyjnych i uświadomienia jak największej ilości osób, z jakim zagrożeniem zetknęła się obecnie ludzkość. Jeżeli rządzący tym światem będę mieli odwagę przedstawić prawdziwy obraz sytuacji naszej planety była by szansa realizacji tego celu. Miejmy nadzieję, że świadomość konsekwencji zniszczenia środowiska naturalnego, wykorzystania zasobów nie odnawialnych ziemi będzie na tyle duża w szeregach polityków, że podejmą się niniejszego zadania ratunku planety. Będąc realistą możnaby stwierdzić, że na pewno to zrobią, ale czy nie za późno, bo dopiero w momencie, kiedy sami będą obserwować wśród swoich bliskich choroby, śmierć i braki podstawowych dóbr. Wszakże na ratunek będzie wówczas już za późno. W jednym z wywiadów Profesor Dennis Meadows, stwierdził – cytuję „nikt nie chce decydować”.

Ja także. Zresztą i tak utraciliśmy już możliwość wyboru. Dokona go nasza planeta. https://exignorant.wordpress.com/2014/08/24/autor-granic-wzrostu-nic-juz-nie-poradzimy/. To zdanie mówi za siebie, jaka jest obecna świadomość ludzi u władzy. Opracowania filozofii totalizmu również stwierdzają, że już przekroczony został punkt zawalenia się naszej cywilizacji. Sporną kwestią jest tylko jak mocno oberwiemy, jako ludzkość. Czy słuszne są szacunki Klubu Rzymskiego z 1972 „Granice Wzrostu”, jakie wskazują minimum 3 miliardy ofiar, czy też szacunki filozofii totalizmu na poziomie 99.9% ofiar. Obie cyfry są nie do pomyślenia i mogą wręcz budzić u czytelników śmiech, ale czy nie jest to „śmiech rozpaczy”. Historia jednoznacznie stwierdza, że populacja może ulec szybkiej redukcji. Przykładem niech będą czasy średniowiecza, a w nich okresy wojen, epidemii czarnej śmierci, itp. Upadek jest więc nieunikniony, zaś w chwili obecnej możemy jedynie starać się zminimalizować jego skutki.

Rozsądny człowiek wierzyłby więc, że ludzkość zdąży się ocknąć, ale na wszelki wypadek przygotowywałby się sam do przyszłości, jaka nadchodzi przy obecnym podejściu nauki, władzy, religii, polityki. Propozycja nowego pro-ekologicznego podatku, jaka została tu zaproponowana, to jednoczesny przykład jak to, co złe można upraszczać i wykorzystywać również w dobrych celach. Zadaniem filozofii totalizmu jest poszukiwanie moralnych rozwiązań do problemów, jakie spotykamy w życiu. Niniejszy artykuł opisuje jedno z nich, jakim jest zastosowanie podatku ekologicznego od wyprodukowanych dóbr, opartego o czas ich połowicznego rozpadu od zakończeniu eksploatacji.

Sławomir Jabłoński
Warszawa, Polska, 12 stycznia 2018 roku

* * *

Dr inż. Jan Pająk, prowadzący niniejszy blog, serdecznie dziękuje autorowi powyższego wpisu, Polakowi i Totaliźcie Sławomirowi Jabłońskiemu, za przyjęcie zaproszenia, aby niniejsza jego „keynote prezentacja” inaugurująca 2018 rok, po raz pierwszy była opublikowana właśnie na stronach i blogach totalizmu. Wszakże jeśli nadchodzący rok 2018 zainicjuje w końcu od dawna desperacko niezbędne ludzkości zmiany świadomościowe, ideologiczne, polityczne, ekonomiczne, ekologiczne i moralne, wówczas wdrożenie idei proponowanej treścią powyższego wpisu wnosi potencjał iż miliony ludzi z całego świata będą kiedyś wpisowi temu zawdzięczały ocalenie swego życia od globalnej zagłady i wyludnienia jakich nadejście, jeśli ludzie NIE zmienią swoich dotychczasowych postępowań, grozi całej ludzkości zapewne już w latach 2030-tych.

Tekst niniejszego wpisu uprzednio publikowany był też w punkcie #L4 strony internetowej o nazwie „2030.htm” (aktualizacja z dnia 12 stycznia 2018 roku, lub później). W owym punkcie #L4 strona „2030.htm” prezentuje powyższy tekst z wykorzystaniem wszelkich możliwości internetu (takich jak: aktualizowanie, użycie zielonych linków realizujących połączenia po jednym kliknięciu na nie myszą, użycie ilustracji, kolorów, wyróżnień, podkreśleń, itp.). Najnowsza aktualizacja strony „2030.htm” już jest dostępna dla zainteresowanych czytelników m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/2030.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/2030.htm
http://quake.hostami.me/2030.htm
http://totalizm.com.pl/2030.htm
http://cielcza.cba.pl/2030.htm
http://energia.sl.pl/2030.htm
http://pajak.org.nz/2030.htm

Zaszczyt prezentowania czytelnikom niniejszego ogromnie istotnego wpisu o numerze #292 otrzymały też oba blogi totalizmu o adresach:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

#291: Podejście „wiara plus totalizm” jakim powinniśmy się kierować podczas nabywania trwałego nawyku wypełniania nakazów i wymagań Boga w obecnej sytuacji kiedy to niemal wszystkie instytucje religijne i świeckie są aż tak zakłamane i skorumpowane, że nauczają (i rozkazują) już odwrotności prawdy o tym co Bóg nam nakazuje i od nas wymaga

2017/12/20

Motto: „Istnieją zasady postępowania bezwzględnie wymagane od nas przez Boga, które są aż tak drażliwe dla ludzi przy władzy, że nakazy ich bezwzględnego przestrzegania w swej mądrości Bóg przezornie poukrywał w Biblii.”

W niniejszym wpisie usiłuję wyjaśnić „dlaczego” aż na kilku totaliztycznych stronach do praktykowania wiary w Boga gorąco rekomenduję stosowanie odmiennego niż dotychczas podejścia (a także odmiennej niż dotychczas idei, zasady i sposobu poszerzania swej wiedzy o Bogu) – jakie to podejście nazwałem „wiara plus totalizm”. Aczkolwiek bowiem to bardzo efektywne nowe podejście opisywałem już na całym szeregu swych stron internetowych (po przykłady tamtych stron patrz punkt #J4 ze strony o nazwie „god_pl.htm”, czy punkt #G2 ze strony o nazwie „totalizm_pl.htm”), uprzednio liczyłem, że czytelnik sam sobie dopowie „dlaczego” najmoralniejsza nowoczesna filozofia świata opracowana przez człowieka, jaką jest filozofia totalizmu, aż tak zdecydowanie podejście to rekomenduje. Po jednak odnotowaniu jak telewizja, internet, komórki, gry komputerowe, oraz nowoczesne reklamy wpływają na umiejętność „doczytywania się pomiędzy wierszami” dzisiejszych ludzi, zdecydowałem że aczkolwiek ryzykowniejsze dla długoterminowego przetrwania swej internetowej strony „2030.htm” i jej opisów, niemniej efektywniejsze i bardziej użyteczne dla potencjalnych totaliztów, będzie jeśli owo podejście „wiara plus totalizm” opiszę tutaj nieco odmiennym niż uprzednio sposobem dawniej nazywanym „kawa na ławę”.

Podejście „wiara plus totalizm” ma zastosowanie w dzisiejszej sytuacji naszego świata, kiedy gro jego instytucji, w tym praktycznie niemal każda instytucja religijna, są już dogłębnie skorumpowane i zakłamane. Wyjaśnia ono bowiem jak powinniśmy praktykować swą wiarę w Boga w dzisiejszej sytuacji korupcji i zakłamania instytucji religijnych, a także jak powinniśmy układać swoje współistnienie ze wszelkimi cywilnymi tzw. „intelektami grupowymi” (tj. cywilnymi instytucjami dysponującymi mocą surowego karania tych ludzi, których przyłapały na niewykonywaniu tego co ludziom tym rozkazały) jakich jesteśmy członkami oraz jakie rozkazują nam „co” i „jak” mamy czynić, podczas gdy my doskonale już widzimy i wiemy, że to co one nam rozkazują do wykonywania łamie nakazy i wymagania jakie są bezwzględnie od nas egzekwowane przez Boga – stąd jakich łamanie grozi pozbawieniem nas możliwości dostania się do nieba.

Innymi słowy, podejście „wiara plus totalizm” wskazuje nam nasz osobisty (tj. NIE obwarowany żadnymi ludzkimi prawami) sposób jak rozwiązywać dylemat wyboru pomiędzy tym co nakazuje nam Bóg (a stąd i nasze sumienie), a tym co rozkazują nam ludzie i grożą surowym ukaraniem jeśli tego NIE wykonamy. Różnice bowiem pomiędzy tym co nakazuje nam Bóg, a co rozkazują nam ludzie rządzący instytucjami, nieustannie rosną. Przykładami tych różnic jest NIE tylko rosnąca przeciwstawność nakazów instytucji religijnych i Biblii w sprawie przerywania ciąży i wolności użycia środków antykoncepcyjnych (po szczegóły patrz punkt #C6 na stronie „soul_proof_pl.htm”), przeciwstawność nakazów rządów i Biblii w sprawie użycia rózgi w wychowywaniu dzieci (po szczegóły patrz punkt #B5.1 na stronie „will_pl.htm”), czy przeciwstawność nakazów oficjalnej nauki i Biblii w sprawie wieku Ziemi i wszechświata (po szczegóły patrz podpis pod „Tabelą #A1” na stronie „humanity_pl.htm”), a przeciwstawność nakazów Biblii i praktycznie niemal każdej ważnej instytucji w wielu bardzo istotnych sprawach życiowych – włącznie ze sprawami życia i śmierci. Istnieje też już szeroko znany w świecie przykład oficjalnego rozwiązania tego dylematu na poziomie państwowym – który doskonale ujawnia i ilustruje jakie są następstwa jego uregulowania ludzkimi prawami. Mianowicie, jednemu z możliwych rozwiązań tego dylematu angielskie prawodawstwo nadało nazwę „conscientious objector” (którą to nazwę można tłumaczyć na polski jako „osoba odmawiająca z powodu nakazu swego sumienia”, zaś po polsku nazwę tę wymawia się „obdżektor”). Prawo w tej sprawie powstało w Anglii kiedy wprowadzono tam powszechne powoływanie do wojska w celu zabijania przeciwników kraju i króla, jednak z powodów religijnych i politycznych pozwolono równocześnie aby wybrani z obywateli, którzy surowo przestrzegają boskiego przykazania „NIE zabijaj”, mieli prawo do oficjalnego odmówienia wzięcia udziału w owym zabijaniu. Jak jednak potem się okazało, na przekór istnienia tego prawa, ciągle osoby które z niego skorzystały i oficjalnie odmówiły wzięcia udziału w wojnie, zostały poddane najróżniejszym cierpieniom. Były bowiem potem surowo karane, lądowały w więzieniach i obozach specjalnie dla nich pozakładanych, oraz typowo przez resztę swego życia były potem szykanowane przez swoich współbliźnich.

Nie jestem pewien czy czytelnik już to odnotował, że sporo instytucji dzisiejszego świata osiągnęła już poziom „100% korupcji”, co m.in. oznacza, że są one też w „100% zakłamane” i stąd praktycznie wszystko co stwierdzają w jakiś sposób mija się z prawdą (czyli podlega definicji „kłamstwa”). O takiej „100% korupcji” w punkcie #E3 swej strony o nazwie „pajak_dla_prezydentury_2020.htm” wyjaśniam, że instytucje w stanie „100% korupcji” realizują cele, które są dokładną odwrotnością celów do jakich osiągania instytucje te oryginalnie zostały ustanowione. Nie na darmo więc Biblia wyjaśnia, że instytucją jaka faktycznie doprowadziła do ukrzyżowania Jezusa byli ówcześni żydowcy kapłani (do dzisiaj zresztą odmawiają oni uznania Jezusa jako syna Boga i mesjasza). Nie na darmo też w wersetach 4:4-9 z bibilijnej „Księgi Ozeasza”, cytowanych i omówionych w (1) z punktu #T2 mojej strony o nazwie „woda.htm”, kapłani są wskazywani jaki główni winowajcy dzisiejszych wypaczeń na świecie, a stąd i główni winowajcy nadchodzenia omawianej na stronie „2030.htm” około 99.9% zagłady i wyludnienia Ziemi lat 2030-tych.

Z powodu zapadania się praktycznie wszystkich instytucji dzisiejszego świata w coraz głębszą korupcję i zakłamanie, sporo instytucji religijnych (tj. światowych religii) NIE jest już w stanie poprawnie wypełniać nałożonych oryginalnie na nie przez Boga obowiązków zaspokajania ludzkich potrzeb duchowych, czyli nauczania ludzi o Bogu, moralności, ponadczasowych prawdach, ludzkich obowiązkach przestrzegania boskich nakazów i wymagań, opiekowania się bliźnimi i naturą, przysparzania poprawnej wiedzy o Bogu, wszechświecie i absolutnych prawdach, itp. Jedyne więc co owe instytucje nadal są w stanie czynić, to kontynuować zaspokajanie potrzeb ludzkich ciał w zakresie wspierania tradycji, kultury, świętowania, gromadzenia się, przynależności, itp. Z tego powodu podejście „wiara plus totalizm” rekomenduje, że aż do czasu kiedy to z opisanego poniżej nakazu Boga mamy obowiązek całkowicie odejść od instytucji religijnej w jaką się urodziliśmy lub jaką sobie wybraliśmy, powinniśmy rozdzielać zaspokajanie w/w potrzeb ludzkich ciał, od zaspokajania w/w potrzeb duchowych (oba które to rodzaje naszych potrzeb dawniej były zaspokajane przez instytucje religijne), poczym pozwalać tej instytucji religijnej aby zaspokajała tylko nasze potrzeby ciał, zaś nasze potrzeby duchowe powinniśmy zacząć zaspokajać z innych źródeł wskazywanych poniżej. Te inne źródła znacznie już poprawniej zaspokajające nasze potrzeby duchowe, to egzemplarze Biblii, dodatkowo poszerzane dotyczącymi Boga empirycznymi ustaleniami i teoretycznymi odkryciami filozofii totalizmu oraz naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji – z jakiej totalizm się wywodzi. Wszakże egzemplarze Biblii, jak i treści filozofii totalizmu oraz Konceptu Dipolarnej Grawitacji, obecnie są już powszechnie dostępne zarówno w wersjach książkowych, jak i w wersjach mówionych, sfilmowanych, a także elektronicznych i „on line” z internetu. Podjęcie więc osobistego ich studiowania jest w stanie zaspokajać naszą duchową potrzebę poznania prawd o Bogu, o tym co Bóg faktycznie nam nakazuje i od nas wymaga, poszerzania poprawnej wiedzy o moralności, polu moralnym, energii moralnej, prawach moralnych, karmie, nirwanie, działaniu czasu, tzw. „oniplanie”, oraz o szeregu jeszcze innych mechanizmów jakie Bóg wprogramował w działanie świata fizycznego aby wypełniać ponadczasowe przeznaczenia ludzi.

Zarówno Bóg, jak i wielu już ludzi, doskonale wie o owej dogłębnej korupcji i zakłamaniu niemal wszystkich dzisiejszych instytucji na Ziemi, w tym niemal wszystkich instytucji religijnych. Wszakże przypominane poniżej nakazy jak ludzie mają się zachowywać w czasach kiedy ta korupcja i zakłamanie przekroczy tolerowalne poziomy, tysiące już lat temu Bóg wkodował w treść Biblii. Niemniej, jest absolutnie koniecznym aby Bóg nadal z żelazną konsekwencją egzekwował od ludzi przestrzeganie Jego nakazów i wymagań. Wszakże przestrzeganie tych nakazów i wymagań już od początku świata jest dla ludzi podstawowym warunkiem dostania się do nieba i otrzymania od Boga nieśmiertelnego ciała i życia. Tymczasem to egzekwowanie przestrzegania nakazów Boga, a NIE rozkazów ludzi, indukuje aż cały szereg problemów. Przykładowo, takim problemem numer jeden jest (A) – przemycenie, czyli sposób na jaki Bóg przemyca do wiadomości ludzi informację o owym obowiązku bezkompromisowego przestrzegania przez ludzi tego co Bóg nakazuje i wymaga pomimo obecnego zakłamania i korupcji wszelkich ludzkich instytucji. Wszakże gdyby Bóg swój nakaz przestrzegania Jego (a NIE ludzkich) nakazów otwarcie wyraził w Biblii np. słowami „kiedykolwiek ktoś z ludzi rozkazuje ci łamać Moje nakazy i wymagania, wówczas odmów wykonania tego co rozkazują ludzie, a wykonuj to co Ja nakazałem i wymagam” – jednocześnie pozwalając ludziom na utrzymywanie ich „wolnej woli”, wtedy Biblia zostałaby okrzyknięta „zakazaną księgą” przez wszystkich władców i rządzących, a na dodatek wielu ludzi umarłoby niepotrzebnie męczeńską śmiercią, ponieważ NIE użyliby swojej wiedzy, mądrości i doświadczenia aby uniknąć rozdrażniania władców i rządzących a jednocześnie sumiennie wykonywać nakazy Boga a NIE rozkazy ludzi (tj. umarliby oni niepotrzebnie męczeńską śmiercią ponieważ NIE użyliby swojej wiedzy, mądrości i doświadczenia aby tak postępować, że „wilk byłby syty i owca cała”). Innym problemem jest (B) – pokierowanie, czyli dyskretne poinformowanie ludzi jak mają postępować w określonej sytuacji (np. przemyśl jak faktycznie usiłuje nas pokierować dyskutowany poniżej w (1A) słynny i dla podkreślenia jego istotności aż 3 razy powtórzony w Biblii nakaz Boga: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” – jaki doradza aby użyć swej mądrości, wiedzy i doświadczenia podczas każdej konfrontacji ze skorumpowanymi i zakłamanymi ludźmi przy władzy). Itd., itp. – opisy poszczególnych rodzajów całego szeregu problemów pojawiających się przy każdym z nakazów i wymagań Boga, zostały poniżej przytoczone po oznaczeniu tych problemów kolejnymi numerami omawianego nakazu oraz słowami podsumowującymi ich esencję. Aby porozwiązywać te problemy, niektóre co bardziej istotne nakazy i wymagania będące jednocześnie najdrażliwsze dla ludzi przy władzy, Bóg przezornie poukrywał w Biblii aż na kilka odmiennych sposobów.

Niestety, poukrywanie w Biblii wysoce istotnych, aczkolwiek również najbardziej drażliwych nakazów, wprowadza między innymi i to niefortunne następstwo, że sporo dzisiejszych ludzi je przeacza, zaś przez owo przeaczanie ludzie ci łamią owe istotne nakazy wystawiając się tym łamaniem na niebezpieczeństwo pozbawienia siebie szansy dostania się do nieba. (Oczywiście, w sytuacji kiedy w świecie fizycznym NIE daje się calkowicie oddzielać dobra od zła, owo ukrywanie nakazów wprowadza też i sporo korzystnych następstw, przykładowo zmusza ludzi do szczególnie uważnego i wnikliwego studiowania całej Biblii, a NIE jedynie jej „10 przykazań”, pozwala Bogu na łatwiejsze osądzanie poszczególnych osób czy mają oni motywacje i wolę aby dogłębnie studiować swego stwórcę i Boga i pedantycznie wypełniać Jego nakazy oraz wymagania, itp.) Tym więc ludziom, którzy przeoczyli owe drażliwe nakazy, z pomocą stara się przyjść właśnie opisywane tutaj podejście „wiara plus totalizm”. Odszyfrowuje ono bowiem i w kolejnych punktach poniżej wykłada już otwartymi słowami „kawa na ławę” najważniejsze moim zdaniem z owych ukrytych nakazów i wymagań Boga, zawartych w Biblii jednak starannie omijanych i przemilczanych przez gro kapłanów. Ponadto, w poniższych już otwartych opisach podejścia „wiara plus totalizm”, dodatkowo staram się też wyjaśnić ustalenia filozofii totalizmu „jak” w odniesieniu do danego nakazu czy wymagania Bóg porozwiązywał poszczególne z problemów związanych z ich „przemyceniem” do wiadomości ludzi. Spisując więc poniżej co filozofia totalizmu już ustaliła w sprawie naszego wykonywania owych najbardziej drażliwych nakazów i wymagań Boga liczę też, że wolność poglądów i wypowiedzi jakimi chlubią się dzisiejsze demokracje, pozwoli niniejszym opisom przetrwać choćby do czasu opisywanej na stronie „2030.htm” zagłady i wyludnienia Ziemi lat 2030-tych, bez uprzedniego zostania cichcem usuniętymi lub zasabotażowanymi. Wszakże poznanie poniższych opisów omawianego podejścia, ma potencjał stania się jedną ze składowych, z użyciem jakiej niektórzy ludzie zdołają uratować się od padnięcia ofiarami owej zagłady i wyludnienia. Oto więc „kawa na ławę” opisy (opatrzone numerami odpowiadającymi ich istotności) owych najdrażliwszych z nakazów i wymagań Boga starannie zaszyfrowanych w teść Biblii, jakie klarownie wyjaśniają „co” oraz „jak” Bóg nam nimi nakazuje czynić w dzisiejszych czasach zakłamania i korupcji większości ziemskich instytucji.

(1) W każdej sytuacji kiedy ktoś z ludzi rozkazuje ci czynić coś co łamie nakazy lub wymagania Boga, czyń to co wymaga Bóg, a NIE to co rozkazują ci ludzie. Moim zdaniem jest to najważniejszy (numer jeden) nakaz Boga mądrze i przezornie zaszyfrowany w treść Biblii aby NIE sciągać na Biblię mściwości rządzących.

(1A) – przemycenie: Ten nakaz Bóg przemyca do wiadomości ludzi poprzez jego ukrycie poza nieco konfundującymi władców i rządzących słowami oraz jego rozczłonkowanie i poukrywanie w aż kilku odmiennych częściach Biblii. Przykładowo, werset 5:29 z księgi „Dzieje Apostolskie” w Biblii Tysiąclecia stwierdza – cytuję: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr i Apostołowie.” Takie więc sformułowanie tego wersetu sprawia pozorne wrażenie iż podaje on tylko opinię Piotra i Apostołów odnoszącą się do danej chwili i sytuacji, a NIE bezwzględnie egzekwowany przez Boga i ponadczasowy wymóg nałożony na wszystkich ludzi i wszystkie czasy. Z kolei bibilijne wersety Mateusza 22:21 (a dla podkreślenia ich istotności – także Marka 12:17 i Łukasza 20:25) stwierdzają „Odpowiedzieli: „Cezara”. Wówczas rzekł do nich: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. Takie ujęcie tego ogromnie istotnego nakazu Boga, bowiem powtarzanego w Biblii aż trzy razy, także konfunduje typowych czytających ponieważ referuje do tylko wówczas rządzącego rzymskiego Cezara, czyli sprawia wrażenie iż NIE jest ponadczasowym nakazem „Oddajcie więc Cesarzowi to co cesarskie, a Bogu to co boskie”, a ponadto sprawia wrażenie marginesowego raportu o tym co się stało w tamtych czasach, czyli NIE ma formy typowego nakazu Boga (np. tak samo sformułowanego jak treść „10 przykazań”). Niemniej, dzięki tak konfundującego sformulowania ów werset zdołał przemycić wysoce istotną radę Boga, wyjaśniającą jak postępować kiedy osoba u władzy zdolna napytać nam wiele biedy rozkazuje nam uczynić coś, co łamie nakazy i wymagania Boga – jaka to rada jest szczegółowo wyjaśniona w 6 z punktu #C4.2 mojej strony o nazwie „morals_pl.htm”, a ponadto jest też podparta zaczerpniętym z prawdziwego życia przykładem omówionym w punkcie #L3 ze strony „cielcza.htm” (ów przykład ilustruje jak wkrótce po drugiej wojnie światowej ten nakaz z Biblii „nigdy NIE wykonuj niemoralnych rozkazów jakie łamałyby nakazy Boga” praktycznie wdrażali mieszkańcy wsi Cielcza w sposób pozwalający aby „wilk był syty i owca cała”, czyli w sposób jaki chronił ich przed podpadnięciem władzom lub decydentom, a stąd NIE zagrażał, że wylądowaliby bez pracy czy nawet w więzieniu).

(1B) – upewnienie: O fakcie, iż omawiane tu zalecenie z Biblii „NIE wykonuj tych ludzkich rozkazów jakie łamią nakazy lub wymagania Boga”, jest aż tak ogromnie istotne dla naszego życia wieczystego, iż dla jego spełnienia ludzie poświęcali własne życie, upewniają nas m.in. wersety 3:14-21 z bibilijnej „Księgi Daniela”.

(1C) – pozabibilijne upowszechnianie: Omawiany tu nakaz w dzisiejszych czasach jest też upowszechniany przez filozofię totalizmu podstawową i jedyną zasadą tej filozofii stwierdzającą „cokolwiek czynisz, czyń to pedantycznie moralnie” (tj. zasadą opisywaną szerzej w punkcie #C1 mojej strony internetowej o nazwie „totalizm_pl.htm”), a ponadto jest też upowszechniany totaliztyczną definicją „moralności” stwierdzającą, że „moralność jest to poziom czyjegoś posłuszeństwa w wypełnianiu nakazów i wymagań Boga” – po opisy tej definicji patrz punkt #B5 z mojej strony o nazwie „morals_pl.htm”. Ponieważ zaś jedynym w dzisiejszym świecie z pewnością nadal niewypaczonym przez skorumpowanych kapłanów źródłem opisującym prawdę o faktycznych nakazach i wymaganiach Boga jest oryginalna (nietłumaczona) treść Biblii, stąd zarówno podstawowa zasada totalizmu, jak i totaliztyczna definicja moralności, dodatkowo nakazują każdemu z nas aby osobiście studiował Biblię w celu poznania jakie naprawdę nakazy i wymagania Boga ma starać się pedantycznie wypełniać w każdym aspekcie swego codziennego życia, poczym aby wdrażał te nakazy i wymagania we wszystkim co czyni.

(2) Prawdę i bezbłędną wiedzę o nakazach i wymaganiach jakie Bóg nakłada na ludzi, a także prawdę o Bogu, losach naszego świata, budowie, działaniu i prawach wszechświata, itp., poznawaj poprzez osobiste studiowanie i dociekanie oryginalnej treści Biblii, a NIE poprzez wysłuchiwanie ludzkich opinii lub interpretacji. Innymi słowy, niniejszy nakaz stwierdza, że „od ludzi możesz poznać jedynie ich opinie, jakie prawdopodobnie będą błędne, celowo powypaczane, lub nawet kłamliwe, za to poprzez studiowanie Biblii poznasz prawdę i tylko prawdę”.

(2A) – przemycenie: Nakaz ów został zaszyfrowany i dyplomatycznie przemycony do wiadomości ludzi, w aż szeregu wersetów Biblii, z tych zaś najwyraźniej w wersecie 3:16 z bibilijnego „Drugiego Listu do Tymoteusza” stwierdzającego – cytuję: „Wszelkie Pismo od Boga nadchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu.”

(2B) – naukowe uznawanie: W naukowym uznawaniu i uwypuklaniu Biblii jako jedynej księgi na Ziemi, która zawiera absolutną prawdę i tylko prawdę, a także jako wzorca i pospisywanych standardów moralności, na wszelkie dostępne mi sposoby stara się dopomagać moja filozofia totalizmu, oraz naukowa teoria wszystkiego zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Czynią one to aż na cały szereg odmiennych sposobów. Jednym z nich jest odpowiedzenie nam na najważniejsze z pytań, jakie są indukowane przez stwierdzenia zawarte w wersetach Biblii, jednak odpowiedzi na które to pytania typowo Biblia NIE może nam udzielić dla wielu bardzo istotnych powodów (np. ponieważ w Biblii wiele ponadczasowych prawd musiało zostać zaszyfrowanych aby NIE podsuwać gotowych rozwiązań pozasożytniczym zapędom leniwców, nieuków i niedowiarków, czy ponieważ treść Biblii została celowo tak sformułowana aby pozwalać Bogu egzaminować ludzi na posiadanie motywacji do poszukiwania prawdy oraz na ich gotowość do włożenia swojego wysiłku w poznawanie prawdy).

(2C) – wdrażanie: Niestety, szczegółowe opisy nakazów i wymagań Boga zostały celowo rozproszone po treści całej Biblii, zaś owe powszechnie i czasami jedynie nauczane przez kapłanów „10 przykazań” reprezentują tylko ich mały fragment (aczkolwiek dostaczają one fundament filozoficzny dla sprecyzowania ich wszystkich). Dlatego osobiście studiować trzeba treść całej Biblii, a NIE jedynie wybranych jej fragmentów. Ja oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dzisiejszych czasach telewizji, internetu, komórek, wirtualnych rzeczywistości, oraz gier komputerowych, my wszyscy wierzymy, iż jesteśmy „zbyt zajęci” aby znajdować także czas na osobiste studiowanie Biblii. Jednak w obliczu poziomu korupcji i zakłamania dzisiejszych kapłanów, o jakim wyraźnie ostrzega nas treść samej Biblii (po szczegóły patrz (1) z punktu #T2 strony „woda.htm”), oraz w obliczu jednoczesnego istnienia już aż kilku nadal przez nikogo NIE podważonych formalnych dowodów naukowych na istnienie Boga (po szczegóły patrz punkty #G2 i #G3 na stronie „god_proof_pl.htm”) oraz na życie ludzi w sztucznie zaprogramowanym przez Boga tzw. „nawracalnym czasie softwarowym” (po pełne opisy tego sztucznego czasu patrz np. punkt #D1, a także punkty #C4 i #C4.1 strony o nazwie „immortality_pl.htm”, zaś po skrócone opisy patrz „wstęp” i punkt #G4 strony „dipolar_gravity_pl.htm”), faktycznie to NIE istnieje już nic istotniejszego w naszym życiu, co by swoją wagą przewyższało obowiązek osobistego studiowania Biblii aby poznawać faktyczne nakazy i wymagania Boga, poczym wdrażania tych nakazów i wymagań w swoim życiu codziennym. Rozsądek nakazuje więc, że bez względu na rodzaj sytuacji w jakiej żyjemy, ciągle ma się obowiązek aby znaleźć czas na osobiste studiowanie Biblii – oraz trzeba też posiadać „pod ręką” przynajmniej jeden egzemplarz Biblii.

(2D) – pamiętać że: Podczas studiowania Biblii wiele pomyłek interpretacyjnych i braków poprawnego zrozumienia spowodują niedoskonałości i różnice znaczeniowe poszczególnych słów z ludzkich języków na które Biblia była tłumaczona – jakie sprawiają, że każde z tłumaczeń Biblii w jakimś tam stopniu wypacza oryginalną informację, którą Bóg w niej zawarł. Dlatego jeśli NIE zna się biegle języków w których Biblia oryginalnie została napisana, wówczas podczas osobistego studiowania Biblii z jej tłumaczań na język jaki używamy, warto zaglądać aż do kilku odmiennych jej egzemplarzy – najlepiej też jeśli egzemplarze te będą opublikowane przez odmienne odłamy chrześcijaństwa. Jeśli zaś zna się też dobrze jakiś język obcy, to także zaglądać do Biblii publikowanych w języku odmiennym niż ojczysty (lub w przypadku posiadania wątpliwości co dany werset wyraża, chociaż sprawdzić brzmienie tego wersetu w innych niż posiadane przez siebie wydaniach Biblii, jakie są dostępne „on line” w internecie).

(2E) – najważniejsze dla nas: Jest aby szczególnie starannie studiować te fragmenty Biblii, które definiują wymagane przez nas zachowania w dzisiejszych czasach powszechnego zakłamania, korupcji i przymuszania – tj. kiedy Ziemia jest pełna wysoce skorumpowanych i zakłamanych instytucji, każda z których stara się przymuszać swych ludzi do łamania nakazów i wymagań Boga. Chodzi bowiem o to, że aby NIE narażać się władzom cywilnym, dzisiejsi kapłani i ich religijne instytucje NIE nauczają ani nakazu numer (1) z niniejszego wykazu nakazów Boga, ani też NIE uczą dyskretnych sposobów przestrzegania tego nakazu. Jak więc nakaz ten wdrażać, aby w owym wdrażaniu NIE podpaść władzom ani decydentom i NIE wylądować w więzienu albo jako bezrobotny, dyskretnie naucza nas tylko Biblia – tak jak opisałem to w (1A) powyżej.

(2F) – symbolizm: Ponieważ gdyby Biblia otwarcie nauczała nakazów i zasad postępowania, jakie są w niej zaszyfrowane, wówczas już od dawna byłaby księgą zakazaną przez wszystkich władców i wszystkie rządy świata, stąd wiele nakazów i wymagań Boga musi w niej być zaszyfrowane i wyrażone symbolami. Przykładowo, dzisiejsze instytucje wszelkiego rodzaju (tj. NIE tylko religijne) są w niej symbolizowane przez obrazy „bestii” (jeśli zaś są to instytucje zarządzane zbiorowo przez wielu władców, lub rozciągają swoją władzę na wiele krajów, wówczas bestie te mają wiele głów) – tyle, że dzisiejsi kapłani jeszcze tego NIE nauczają ludzi, wmawiając im np. że „bestie” reprezentują wyłącznie instytucje religijne, zaś ich symbolizm odnosi się przede wszystkim dla zdefinowania nadal odległych czasów „końca świata” (a NIE już dzisiejszych czasów). Jednak o fakcie, że owe „bestie” odnoszą się do wszelkich czasów i do wszystkich możliwych instytucji na świecie, daje się odnotować z treści Biblii po tym, że „bestie” odzwierciedlają sobą „ewolucję” zasad na jakich ludzkość działa, począwszy od Babilonu – który posiadał tylko jedną instytucję (tj. państwo Babilońskie opisywane w Księdze Daniela), w jakiej wszelkie decyzje i zarządzanie dokonywane były przez jego władcę będącego jednocześnie naczelnym kapłanem, poprzez Persję, Macedonię, Rzym, itp. – w jakich powstawało coraz to więcej instytucji, początkowo o celach religijnych, politycznych i ekonomicznych, a kończąc na dzisiejszej sytuacji kiedy praktycznie wszystkim zarządzają już odmienne instytucje. Stąd np. wszystko co Biblia stara się nam nakazywać używając symbole „bestii”, na jednym poziomie (czy warstwie) poznawczym informuje nas o szczególnym przypadku instytucji religijnej, na innych zaś poziomach (warstwach) poznawczych naucza nas jak mamy postępować w odniesieniu do każdej z dzisiaj istniejących instytucji świata – co podkreślę i wyjaśnię dodatkowo poniżej w (7) z niniejszego wpisu.

(3) Utrzymuj swoją przynależność do instytucji religijnej (kościoła) w jaką się urodziłeś (lub jaką sam sobie wybrałeś) tylko do czasu kiedy przejmie ona władzę polityczną i cywilną nad swoimi wiernymi, poczym natychmiast powinieneś instytucję tę opuścić. Z kolei swoją przynależność do instytucji świeckiej z jaką jesteś jakoś związany utrzymuj tylko do czasu kiedy się zorientujesz iż powtarzalnie rozkazuje ona ci czynić coś co biegnie przeciwko nakazom i wymaganiom Boga, poczym także powinieneś instytucję tę natychmiast opuścić. Innymi słowy, przez tak długo aż instytucja religijna w jaką się urodziliśmy (np. dla większości Polaków – instytucja „kościoła katolickiego”) NIE przejmie także władzy politycznej i cywilnej nad swoimi wiernymi (a stąd NIE zacznie karania i wyniszczania osób, które NIE zgadzają się z jej doktrynami, usiłują ją zreformować, lub niewierzą w jej rodzaj Boga – tak jak kościół katolicki czynił to już uprzednio w czasach „Inkwizycji”, zaś jak niektóre religie inne niż chrześcijaństwo czynią to nawet w obecnym 21 wieku), wolno ci popierać ową instytucję swoim członkowstwem i działaniami. Wszakże bez względu na poziom skorumpowania tej instytucji, ciągle wypełnia ona istotną rolę w zaspokajaniu potrzeb naszego ciała, tj. w naszych tradycjach, kulturze, tożsamości, przynależności, itp. To poprzez nią będziemy więc zaspokajali niektóre swoje potrzeby kulturalne, społeczne, uczestniczenia w uroczystościach religijnych oraz cotygodniowego kierowania swych myśli na Bogu. To także owa instytucja będzie drukowała Biblie (lub inne święte księgi), które pozwolą nam na zaspokajanie swych potrzeb duchowych, przykładowo poprzez osobiste studiowanie Boga, absolutnych prawd, oraz nakazów i wymagań jakie Bóg nakłada na ludzi. To ona dzieci i młodzież będzie zapoznawała z podstawowymi pojęciami na temat Boga, oraz pobudzała ich zainteresowanie w poznaniu naszego stwórcy i Boga. Także w sprawie postępującej korupcji kapłanów owej instytucji, tylko w przypadku kiedy utrzymamy swoją do niej przynależność będziemy też w stanie wywierać na nich nacisk aby podjęli reformowanie swoich postaw i ograniczanie poziomu swej korupcji.

(3A) – przemycenie: Nakaz ten po głębokim zaszyfrowaniu symbolizmami został przemycony w wersecie 18:4 z bibilijnej „Apokalipsy św. Jana” – który w przypadku następnych tutaj referowań do niego będzie oznaczany skrótem „Ap 18:4”. Werset ten stwierdza – cytuję: „I usłyszałem inny głos z nieba mówiący: ‚ludu mój, wyjdźcie z niej byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie ponieśli’:”

(3B) – zaszyfrowanie: Biblia opatruje symboliczną nazwą „Babilon” wszelkie na tyle wysoce skorumpowane i zakłamane instytucje religijne i świeckie, że już karzą one surowo tych ze swych uczestników i wyznawców, którzy odmawiają wykonania rozkazów jakie łamią nakazy i wymagania Boga – tak jak karał takich ludzi król Babilonu Nabuchodonozor opisywany w bibilijnej „Księdze Daniela” wersety 3:13-21. Do takiej więc nazwy „Babilon” referuje „Ap 18:4”.

(3C) – dlaczego instytucję tę trzeba opuścić: Ci co NIE opuszczą instytucji jaka karze surowo za odmowę wykonywania powtarzalnych rozkazów biegnących przeciwko nakazom i wymaganiom Boga, oczywiście z upływem czasu ulegną przymusowi i zostaną zmuszeni przez tę instytucję do powtarzalnego łamania nakazów i wymagań Boga – czyli symbolicznie ich czoła lub ręce zostaną opieczętowane „znamieniem Bestii”. (Wszakże unikanie wykonania rozkazów instytucji która ma nad nami pełną władzę polityczną i cywilną, może nam zostać darowane raz, a przy odrobinie szczęścia – być może kilka razy z kolei, jednak NIE zawsze i NIE bez końca.) Tymczasem w „Ap 20:4-6” jest wyraźnie wyjaśnione, że tylko ci z ludzi będą ożywieni po śmierci, otrzymają nieśmiertelne ciała, dostaną się do nieba i będą współmieszkali z Jezusem, którzy NIE wezmą sobie tego znamienia ani na swe czoło ani na rękę (czyli którzy NIE będą łamali nakazów i wymagań Boga).

(4) NIE przeocz chwili kiedy Bóg nakazuje ci wyjście z instytucji religijnej lub świeckiej (tj. kiedy nakazuje ci zaprzestanie dokładania swego udziału do działań tej instytucji) – jaką to chwilę rozpoznasz po tym, że instytucja ta zacznie rozkazywać aby czynić to co łamie nakazy Boga oraz zacznie karać tych co odmówią wykonania tych rozkazów. Innymi słowy, Biblia ostrzega abyśmy NIE przeoczyli nakazu Boga, że z owej instytucji religijnej w jaką się urodziliśmy, a także z każdej instytucji świeckiej z jaką w swym życiu się związaliśmy, powinniśmy obowiązkowo wyjść i ją opuścić (patrz w/w „Ap. 18:4”) natychmiast po tym kiedy się zorientujemy, że nadszedł pełen upadek tej właśnie instytucji religijnej lub świeckiej, a stąd że zaczyna ona przypieczętowywać opisywane w Ap 14:8-12 „znamię Bestii na czołach lub rękach” swoich wyznawców lub uczestników – tj. mamy nakaz aby z niej wyjść kiedy ta nasza instytucja zacznie wypełniać przepowiednię opisaną w Biblii Tysiąclecia wersetami „Ap 14:8-12” i zapalczywie odda się łamaniu przykazań Boga i wymogów wiary w Jezusa.

(4A) – jak rozpoznać kiedy: Moment owego pełnego upadku tej naszej instytucji religijnej łatwo poznamy po tym, że zgodnie z Biblią owa instytucja religijna uzyska także władzę polityczną i cywilną nad swymi wiernymi i nad tymi ludźmi, których uzna ona za „niewiernych” (tj. że włączy się ona w zniesienie rozdziału religii od rządzenia ludźmi, ponieważ „dziesięciu królów swą potęgę i władzę oddadzą Bestii” symbolicznie reprezentującej ową instytucję – patrz „Ap 17:12-14”), a stąd że uzyska ona moc i legalne prawo do karania tych ludzi, którzy będą opierali się wdrażaniu jej doktryn wybiegająch przeciwko nakazom Boga. Z kolei moment pełnego upadku instytucji (bestii) świeckiej do jakiej też należymy, a stąd i moment kiedy ważność uzyska nakaz Boga z Biblii, że dla uniknięcia wypisania na naszych czołach lub rękach „znaku bestii” instytucję tę też powinniśmy opuścić (jeśli jesteśmy w stanie) lub chociaż dyskretnie NIE wykonywać jej rozkazów o jakich wiemy iż biegną ONE przeciwko nakazom Boga, poznamy po fakcie, iż instytucja ta zacznie karać swych uczestników za odmowę wykonania tych ze swych rozkazów, jakie biegną przeciwko nakazom i wymaganiom Boga. Warto bowiem przypomnieć sobie, że instytucje świeckie mają nigdy NIE gasnącą moc i prawo aby w dowolnym momencie karać tych z ludzi jacy odmówią wykonania ich rozkazów. Natomiast instytucje religijne, w obecnych sytuacjach rozdziału kościoła od rządu, mogą jedynie namawiać do wykonywania ich rozkazów. Jednak historia nas uczy, że po każdym uzyskaniu także władzy cywilnej i politycznej, wszystkie z takich instytucji religijnych stadardowo zaczynają (tak jak to czyniły już w przeszłości wszystkie instytucje religijne dzierżące władzę polityczną i cywilną) karać i prześladować te osoby, które będą wyznawały zasady odmienne od powypaczanych doktryn wdrażanych przez owe instytucje. Przykładowo, zaczną one m.in. karać osoby, które będą trzymały w swych umysłach to co nakazują wersety Biblii, czyli karać osoby o których Biblia symbolicznie stwierdza, iż mają one „pieczęć Boga na swych czołach” („Ap 9:4”), zaś zaczną one nagradzać te osoby, które będą wierzyły w, i wykonywały, owe już powypaczane doktryny religijne, jakich Bóg zabrania, jednak jakie będą nakazywane przez kapłanów i przywódców tychże instytucji religijnych – czyli będą nagradzały osoby, o których Biblia symbolicznie pisze, że będą posiadały one wypisane „znamię Bestii na czołach lub rękach” – „Ap 14:9”. Powodem dla którego ową instytucję religijną w jaką się urodziliśmy wolno nam popierać tylko do czasu kiedy uzyska ona władzę polityczną i cywilną (i to na przekór, że już znacznie wcześniej będziemy świadomi coraz głębszego poziomu jej skorumpowania), jest iż przed Bogiem w zakresie życia wiecznego odpowiadamy tylko za to co popełniliśmy osobiście, zaś kara za to co czynią intelekty grupowe (tj. instytucje) do jakich należymy wraca do nas jedynie w formie karmy karzącej nas jeszcze w obecnym życiu fizycznym. A NIE mając jeszcze władzy cywilnej nad nami, instytucja religijna do jakiej należymy, może więc jedynie nas namawiać, jednak NIE może nas zmusić, abyśmy wdrażali te jej doktryny, które są niezgodne z nakazami i wymaganiami Boga. Natomiast my wcale NIE musimy brać osobistego udziału we wdrażaniu i realizowaniu jej zakazywanych przez Boga doktryn. Wszakże każdy z nas ma obowiązek osobistego poznawania Boga (np. poprzez studiowanie Biblii i poznawanie filozofii totalizmu, oraz naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji), oraz uczenia się i wdrażania w swym życiu tylko tego co Bóg nam nakazuje i co od nas wymaga. Cokolwiek więc nasza znacząco już skorumpowana ludzka instytucja religijna nakazywałaby nam przeciwko woli Boga, obecnie my możemy (i powinniśmy) to ignorować, czyli tego NIE wykonywać – patrz w/w werset 5:29 z bibilijnej księgi „Dzieje Apostolskie” – cytuję: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi …”.) Bez posiadania więc przez nią władzy politycznej i cywilnej jaką mogłaby nas zmusić do wdrażania jej doktryn, korupcja tej instytucji wcale NIE jest w stanie wpływać na nasze losy wieczyste (chociaż jeszcze w tym życiu fizycznym będziemy karani „zwrotami karmy” za ewentualne niecności jakie owa instytucja religijna jako całość popełni). Sytuacja ta jednak drastycznie się zmieni kiedy ta nasza instytucja religijna uzyska także władzę polityczną i cywilną nad nami. Wówczas bowiem jest ona już w stanie nas zmuszać do wdrażania jej idących przecwiko Bogu doktryn pod groźbą nawet kary śmierci. Po zaś zmuszeniu nas przez nią do wykonywania tego co Bóg nam zakazuje, wszystko co osobiście uczynimy sprzecznego z nakazami Boga, wpłynie już na nasze losy wieczyste.

(4B) – jaka jest kara jeśli przeoczymy i NIE opuścimy: Wówczas albo zostaniemy „martyrami”, albo też zostaniemy zmuszeni do łamania nakazów i wymagań Boga – a niestety, nawet jeśli zostaliśmy przymuszeni do ich łamania, ciągle symbolicznie weźmiemy owo „znamię Bestii na czoło lub rękę”. Zaś „Ap. 14:10-11” wyraźnie stwierdza, że po wzięciu sobie tego znamienia nasze życie zamieni się w rodzaj piekła na ziemi, zostaniemy też przedwcześnie oraz boleśnie uśmierceni i z pewnością utracimy szansę na dostanie się do nieba.

(4C) – każdy kto łamie nakazy Boga też otrzyma tę karę: Z innych fragmentów Biblii wynika, że kara opisana w „Ap. 14:10-11” (tj. problemy życiowe, przedwczesna śmierć, utrata szansy na niebo) jest uniwersalna i jest serwowana wszystkim osobom które łamią nakazy i wymagania Boga, tj. jest serwowana NIE tylko tym co do takiego łamania zostali przymuszeni przez instytucję z jaką są związani.

(5) Te osoby, które opuściły swą uprzednią instytucję ponieważ zmuszała ona ludzi do łamiania nakazów i wymagań Boga oraz karała surowo za odmawianie tego łamania, mają pozwolenie aby przeniosły się do innej instytucji jeśli spełniają dwa warunki, mianowicie: (1) jeśli NIE mają jeszcze „znamienia Bestii” przypieczętowanego na swych czołach lub rekach, tj. jeśli NIE zabiorą ze sobą ze starej instytucji owych wierzeń lub nawyków działaniowych jakie są nośnikami lub zasiewem dla łamania nakazów i wymagań Boga (tak jak wyjaśniam to w (6) poniżej), oraz (2) jeśli są gotowe zaakceptować, przyjąć za swoje i wdrażać wszystko to co w ich nowej instytucji pozwala ludziom na wypełnianie nakazów i wymagań Boga. Innymi słowy, osoby jakie opuściły swą poprzednią instytucję (ponieważ już pieczętowała ona „znamieniem bestii”) oraz jakie spełniają oba powyższe warunki, mają aż trzy wyjścia, tj. albo (a) NIE przystępować do żadnej instytucji (np. jeśli ich poprzednia instytucja była miejscem ich pracy, wówczas mogą spróbować jakąś formę samozatrudnienia, przejść na zasiłek dla bezrobotnych, przenieść się np. pod most i żyć z żebraniny, itp.), albo (b) jeśli mają ku temu czas i możliwości wówczas wykonać to co Biblia dyskretnie doradza, tj. od razu przenieść się do instytucji jaka z pewnością jest mniej skorumpowana i zakłamana od ich starej instytucji – którą jednak najpierw muszą pracowicie i mądrze odszukać, albo też (c) ulec naciskowi swojej aktualnej sytuacji i pośpiesznie (tj. bez pracochłonnego sprawdzania) przenieść się do jakiejkolwiek poręcznej im innej instytucji (o której niemal nic NIE wiedzą), licząc że być może NIE pieczętuje ona jeszcze „znamienia bestii”, poczym dopiero po znalezieniu się w jej łonie sprawdzać „od środka”, czy przypadkiem NIE jest ona równie jak stara, lub nawet jeszcze bardziej niż stara, przesiąknięta korupcją i zakłamaniem (co ponownie wprowadziłoby ich w poprzednią groźną dla nich sytuację), zaś dopiero po takim sprawdzeniu zadecydować czy ponownie trzeba z niej uciekać, czy też w niej da się już jakoś pozostać bez konieczności łamania nakazów i wymagań Boga.

(5A) – przemycenie: Rada, że wolno (i warto) się przenosić, w Biblii jest bardzo mądrze i wymownie zakodowana poprzez symboliczne wskazanie istnienia aż dwóch rodzajów niewiast, mianowicie (1) „Wielkiej Nierządnicy” (Ap 17:1-18) – w Biblii reprezentującej to wszystko co aż tak zakłamane i skorumpowane iż łamie nakazy i wymagania Boga, oraz (2) „Niewiasty w białej sukni” (np. „Ap 12:17”) – reprezentującej wszystko to co czyste i pozbawione korupcji, a stąd akceptowane i rekomendowane przez Boga. Ponieważ zaś kobiety (niewiasty) w rzeczywistym życiu spełniają określone rodzaje ról, Biblia NIE musi już dokładnie wyjaśniać, do czego wprowadzenie aż dwóch takich symboli powinno nakłaniać i przekonywać czytającego aby uczynił.

(5B) – jak można rozpoznać nieskorumpowaną instytucję: Cywilna instytucja jaka nadal NIE jest jeszcze na tyle skorumpowana i zakłamana, że warto do niej się przenieść, daje się rozpoznać m.in. po tym, że celem jej działania NIE jest łamanie nakazów ani wymagań Boga (tj. że np. NIE jest to fabryka papierosów, narkotyków, amunicji, bomb, itp.), że NIE zmusza ona swych ludzi do łamania nakazów Boga, ani że NIE karze swych ludzi za przestrzeganie nakazów Boga. W Biblii jej cechy i następstwa wejścia z nią w jakiś związek symbolicznie są reprezentowane przez ową „Niewiastę w białej sukni”, tj. tę niewiastę opisywaną np. w „Ap” między innymi w wersecie 12:17. Niewiasta ta jest bowiem symboliczną reprezentacją cech nieskalanej instytucji pozwalającej na wypełnianie faktycznych nakazów i wymagań Boga pospisywanych w Biblii.

(5C) – jakie są następstwa przeniesienia się do innej równie lub nawet jeszcze bardziej skorumpowanej instytucji: Biblia wyjaśnia to m.in. w wersetach „Ap 17:1-18”, symbolicznie zaszyfrowując cechy takiej instytucji w opisy tzw. „Wielkiej Nierządnicy”.

(6) Opuszczając swoją instytucję religijną lub świecką co do której już się zorientowałeś iż rozkazuje ona swym uczestnikom lub wyznawcom aby czynili to co łamie nakazy i wymagania Boga i która karze tych co odmówią wykonania owych rozkazów, oraz przenosząc się do mniej skorumpowanej instytucji, NIE wolno ci zabierać ze sobą „bagażu” w formie nakazywanych w uprzedniej instytucji wierzeń lub nawyków działaniowych jakie mogą być nośnikami tego co Biblia nazywa „znamieniem Bestii” przypieczętowywanym na czole lub ręce (Ap 14:8-12), a w już nowej instytucji, do której się przeniosłeś (ponieważ ustaliłeś, że NIE jest ona aż tak skorumpowana i zakłamana jak owa stara) masz obowiązek otworzyć się na poznanie i adoptowanie nowych wierzeń i nawyków działaniowych wypełniających nakazy i wymagania Boga opisane w Biblii, o jakich wiesz iż są one nosnikami „pieczęci Boga” odciskanej na twoim czole (Ap 9:4). Innymi słowy, przenosząc się z przesiąkniętej korupcją i zakłamaniem swej starej instytucji (np. ze starego kraju z jakiego emigrujesz, starej religii, starego pracodawcy, itp.) NIE zabieraj i NIE przenoś ze sobą do nowej instytucji wszystkiego tego co może być nośnikiem lub potencjalnym nasieniem do zasiania w nowej instytucji tych idei i działań jakie biegną przeciwko nakazom i wymaganiom Boga, a stąd jakie spowodowały iż owa stara instytucja stała się, oraz już jest, owym „przedsionkiem piekła” z jakiego musiałeś uciekać, zaś po przybyciu do nowej instytucji asymiluj z niej i wdrażaj do swego życia wszystko to co powoduje iż jest ona znacznie mniej przesiąknięta korupcją i zakłamaniem niż twoja stara instytucja. Powinienem tutaj dodać, że my Polacy jesteśmy szczególnie dobrzy w takim „niezabieraniu ze sobą bagażu”, stąd np. w naszej większości stanowimy doskonałych emigrantów, którzy niezwykle dobrze asymilują się w łonie narodu do jakiego wyemigrowalismy. To między innymi dlatego Amerykanie z nas tak szydzą i opowiadają o nas „polskie dowcipy” – ponieważ bardzo się staramy i typowo czynimy wszystko co w naszej mocy aby stać się takimi jak nasi gospodarze – tymczasem niektórych cech narodowych nikomu NIE daje się z siebie wyrugować i pozbyć. Natomiast sporo innych narodowości jest znacznie gorszymi emigrantami niż my – przykładowo Amerykanie i Anglicy wprawdzie mieszają się z miejscową ludnością i NIE formują własnych „enklaw” (za wyjątkiem swych baz wojskowych), jednak nigdy NIE pozbywają się swego uprzedniego „bagażu” i stąd na zawsze już pozostają Amerykanami lub Anglikami. Najgorzej jest jednak z kilkoma innymi narodowościami, jakie emigrując zawsze zabierają ze sobą swój „bagaż” wierzeń i nawyków – włącznie z owym symbolicznym „znamieniem Bestii” jakie w ich poprzednich krajach (instytucjach) było już im przypieczętowane na czołach lub rękach, zaś po przybyciu do nowego kraju (instytucji) odmawiają one asymilowania się i tworzą własne „narodowościowe enklawy”, z jakich zło stopniowo rozpełzuje się po ich nowym kraju (instytucji) z czasem także zamieniając go w taki sam „przedsionek piekła” z jakiego emigranci ci pouciekali. To właśnie z tego powodu, jeśli uważnie poczyta się Biblię, wówczas w niej się znajdzie, że takim ludziom już przypieczętowanym „znamieniem Bestii” (tj. niezdolnym do zmiany swych wierzeń i nawyków działaniowych) i zabierającym ze sobą swój niechciany „bagaż”, NIE jest tam doradzane ani nawet pozwalane opuszczenie ichniego „Babilonu”, zaś tym instytucjom które reprezentują „Niewiastę w białej sukni” NIE jest tam nakazywane przyjmowanie do swego grona takich ludzi już przypieczętowanych „znamieniem Bestii”.

(6A) – przemycenie: Ja jestem pod wrażeniem mądrości i dalekowzroczności z jaką do wiedzy osób ciągle NIE posiadających „znamienia bestii” i gotowych do nieprzenoszenia swego niechcianego „bagażu” przemycana jest w Biblii zachęta do przeniesienia się do innej instytucji z tej jaka rozkazuje im czynić to co łamie nakazy lub wymagania Boga i jaka surowymi karami już zmusza swych uczestników lub zwolenników do wykonywania tych rozkazów. Mianowicie w Biblii zostały wprowadzone dwa symbole o odwrotnych znaczeniach, tj. (1) „znak Boga” oraz (2) „znamienie Bestii”. Każdy też z tych symboli jest przypieczętowywany odpowiednio osobom o wzajemnie odwrotnych nastawieniach i działaniach w sprawie wypełniania nakazów i wymagań Boga, mianowicie (1) osobom które posłusznie wypełniają nakazy i wymagania Boga, oraz (2) osobom które łamią nakazy i wymagania Boga. Potem w innych miejscach Biblii jest wyrażnie i wielokrotnie podkreślone, że ci co otrzymali i noszą (1) „znak Boga” będą oszczędzeni przed zniszczeniem oraz wzięci do nieba, zaś ci co otrzymali i noszą (2) „znamienie Bestii” będą zniszczeni zaś możliwość dostania się do nieba będzie dla nich zamknięta.

(6B) – kary za zabieranie ze sobą niechcianego „bagażu”: Tym osobom, które przenoszą się do innej instytucji zabierając ze sobą swój niechciany „bagaż” wierzeń i nawyków działaniowych łamiących nakazy i wymagania Boga (a stąd którzy noszą już „znamię Bestii” na swym czole lub ręce), wymierzane są najróżniejsze kary. Przykładowo, przenoszenie się do nowej instytucji jest im szczególnie utrudniane, w nowej instytucji ich losy wcale NIE stają się lepsze niż w starej, nowe instytucje usilnie i szybko starają się ich pozbyć, itp. Warto tutaj odnotować, że kary te, zgodnie z przysłowiem „NIE ma takiego zła co by jakoś na dobre NIE wyszło” są im wymierzane NIE tylko dla ukarania, ale także jako mechanizmy spustowe poprawy, które mają potencjał zainicjowania ich wewnętrznej przemiany. Jeśli więc osoby te wyciągną właściwe wnioski z tego co ich spotyka, wkroczą na drogę odnowy i poprawy, oraz zaczną przestrzegać nakazy i wymagania Boga, wówczas przeżyją, zaś ich los także z czasem ulegnie poprawieniu. Wszakże Biblia obiecuje to w wersecie 33:19 (zaś wyjaśnia w wersetach 18:20-28) z „Księgi Ezechiela” – cytuję: „Jeśli odstąpi występny od swego występku i postępować będzie według prawa i sprawiedliwości, to ma za to zostać przy życiu.” Natomiast jeśli będą trwali przy swoim „znamieniu Bestii” i NIE zmienią swojego postępowania (tj. aktywnie włączą się do „enklawy” podobnych sobie, nadal będą łamali nakazy i wymagania Boga), wówczas ich los szybko i dramatycznie się dopełni.

(7) Wszelkie nakazy i wymagania Boga opisane w wersetach Biblii mają ponadczasowy charakter i odnoszą się do wszystkich sytuacji oraz wszelkich intelektów objętych ich symbolizmem i uwarstwowioną naturą zaszyfrowanych w nich informacji. (Owa uwarstwiona ich natura została wyjaśniona i dodatkowo zinterpetowana ustaleniami filozofii totalizmu, oraz naukowej teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji opisanymi, między innymi, w punkcie #T1 z mojej strony o nazwie „woda.htm”.) Innymi słowy, powyższy nakaz praktycznie oznacza, że wszystko co opisuje niniejsze podejście „wiara plus totalizm”, odnosi się NIE tylko do nadal odległych czasów „końca świata” oraz NIE tylko do jednej instytucji religijnej (tj. katolicyzmu), ale faktycznie odnosi się do wszelkich czasów (w tym obecnych, a także do przeszłości i do przyszłości) oraz odnosi się też do wszelkich możliwych instytucji istniejących w świecie w jakim żyjemy, w tym do wszelkich instytucji religijnych (tj. do wszystkich religii świata). Podejście „wiara plus totalizm” zawiera więc i opisuje uniwersalne zasady postępowania, jakie wszyscy i zawsze powinniśmy starać się wypełniać (pamętając, że jesteśmy wysoce niedoskonałymi istotami).

(7A) – zaszyfrowanie: Ponadczasowość opisywanych tu nakazów Boga oraz obejmowanie nimi wszystkich istniejących instytucji zostały zaszyfrowane w treści Biblii aż na kilka różnych sposobów, np. w sposób już opisany w (2F) powyżej. W wielu też miejscach Biblii zawarte są informacje, że to co właśnie jest tam ujawniane dotyczy dopiero dni odległej przyszłości – ich przykłady o jakich pamiętam zawierają wersety 2:45 i 8:26 z bibilijnej „Księgi Daniela”.

(7B) – potwierdzenia z Biblii: Ponadczasowość wszelkich wersetów Biblii, włącznie z opisanymi w nich nakazami i wymaganiami Boga, w samej Biblii też jest potwierdzana na wiele odmiennych sposobów. Dla mnie osobiście najbardziej przemawiające do logiki są potwierdzenia empirycznie wywodzące się z przepowiedni zawartych w Biblii. Każda bowiem z tych przepowiedni, jaka dotyczyła czasów zawartych pomiędzy rokiem jej napisania i dzisiejszymi czasami (a w Biblii jest ich sporo), wypełniła się już równie precyzyjnie, jak owa boska precyzja z jaką została ona opisana w Biblii. Niektóre z tych przepowiedni były spisane niemal 3000 lat temu. Przykładowo wersety 2:26-45 z bibilijnej „Księgi Daniela” raportujące interpretowanie przez Daniela przepowiedni zawartej we śnie króla Babilonu Nabuchodonozora zapewne mają już ponad dwa i pół tysiąca lat. Wszakże historycy podają, że król Nabuchodonozor objął rządy nad Babilonem w roku 620 pne (odnotuj, że wszystkie elementy owej przepowiedni, za wyjątkiem ostatniego, już się wypełniły).

(7C) – potwierdzenie ustaleniami totalizmu: Opisywany tu nakaz jest potwierdzany empiryką oraz całą teorią jakie wyjaśniają działanie filozofii totalizmu oraz przeciwstawnej do niej filozofii pasożytnictwa. Potwierdzają go też ustalenia totalizmu opisane w punkcie #T1 strony o nazwie „woda.htm”, które ujawniają, że Biblię należy czytać tak jak czyta się ponadczasową encyklopedię, a NIE jak czyta się podręcznik historii.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #S4 z mojej strony internetowej o nazwie „2030.htm” (aktualizacja z dnia 17 grudnia 2017 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „2030.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/2030.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/2030.htm
http://quake.hostami.me/2030.htm
http://totalizm.com.pl/2030.htm
http://cielcza.cba.pl/2030.htm
http://energia.sl.pl/2030.htm
http://pajak.org.nz/2030.htm
http://totalizm.pl/2030.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „2030.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „woda.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/2030.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/woda.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #291). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle NIE zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk

#290: „Symulacje” szatańskich UFOnautów: kim faktycznie są, dlaczego istnieją, z jakiego powodu gnębią ludzkość, oraz jak ludzkość może się od nich trwale uwolnić?

2017/11/20

Motto: „Do kogo faktycznie należy planeta Ziemia i kto faktycznie nią rządzi?” (Pytanie jakie warto zadać własnemu sumieniu!)

W punkcie #T1, oraz częściowo #T2, swojej strony o nazwie „woda.htm” cytuję liczne wersety Biblii, które od tysięcy już lat nas ostrzegają, aby NIE wyniszczać naszej karmicielki ziemi, bowiem wszyscy „niszczyciele ziemi” będą uśmierceni, zaś na uwolnionych przez nich ziemiach będą osiedleni bogobojni ludzie, którzy wypełniają przykazania i wymogi Boga oraz odnoszą się z szacunkiem do wszystkiego co Bóg stworzył. Z kolei w punkcie #T3 tej samej strony o nazwie „woda.htm” prezentuję wyniki swoich analiz aż całego szeregu dzisiejszych trendów jakie badałem ilościowo, a jakie powtarzalnie sugerują, że właśnie z powodu pogłębiającego się „zniszczenia ziemi” zanosi się iż już w latach 2030-tych cała ludzkość doświadczy masowej zagłady i wyludnienia, w których owi „niszczyciele ziemi” zostaną pouśmiercani. Ilościowe estymacje jakie też wykonałem i zaprezentowałem w owym punkcie #T3, sugerują że zgony i wyludnienie w tychże latach 2030-tych osiągną aż około tysiąca razy wyższy poziom od tych jakie miały miejsce podczas średniowiecznych „pomorów” – czyli że będzie to zagłada i wyludnienie jakie NIE zaistniały na Ziemi od czasów bibilijnego potopu. Jako naukowiec oraz jako były oficer polskiej armii ja jestem w pełni świadomy, że takie wybiorcze uśmiercanie, oraz jednoczesne wybiorcze oszczędzanie od śmierci, masowo dokonywane równocześnie na całym świecie, wymaga inteligentnego działania aż całej armii istot jakie myślą, podejmują właściwe decyzje i działania, oraz jakie znają historię, cechy, motywacje i intencje ludzi których mają uśmiercić lub ocalić na sposoby jakie NIE odbiorą nikomu jego „wolnej woli”. Będąc więc stworzeniem pragnącym jak najdokładniej poznać swego stwórcę, a także będąc naukowcem badającym metody działania swego Boga i stwórcy, mnie osobiście nurtuje pytanie: jak praktycznie zostanie zorganizowane przedsięwzięcie o ogólnoświatowej skali, w którym wszyscy „niszczyciele ziemi” będą ukarani śmiercią, ale jednocześnie zostaną oszczędzeni owi nieliczni bogobojni ludzie sumiennie wypełniający przykazania i wymogi Boga? Moje naukowe poszukiwania odpowiedzi na to pytanie ujawniły, że w tych samych latach (tj. zaraz po drugiej wojnie światowej) jakie w punkcie #T3 strony o nazwie „woda.htm” zostały ustalone jako lata początku podjęcia masowego wyniszczania ziemi przez owych wymagających ukarania „niszczycieli ziemi”, na naszej planecie pojawiły się też masowe obserwacje gwiazdolotów z załogami nadprzyrodzonych istot – jakie ja nazywam „symulacjami” UFO i UFOnautów. Przykładowo, pierwsza oficjalnie raportowana obserwacja 9-ciu UFO dokonana przez Amerykanina o nazwisku Kenneth A. Arnold, miała miejsce dnia 1947/6/24 koło Mount Rainier w Washington, USA. Jedne więc z licznych wielopoziomowych związków istniejących pomiędzy wersetami Biblii ostrzegającymi, iż „niszczyciele ziemi” zostaną zniszczeni, a funkcjonowaniem UFOnautów i UFO w roli podobnej do tej jaka dla masowego uśmiercania starożytnych Egipcjan została opisana np. w wersecie 12:23 z bibilijnej „Księgi Wyjścia”, obejmują ich wzajemny związek czasowy i lokalizacyjny. Podczas gdy UFOnauci w nadchodzącej zagładzie i wyludnieniu zapewne będą pełnili funkcję „aniołów śmierci” wobec „niszczycieli ziemi”, Biblia zapowiada także, że przed nadchodzącą zagładą i wyludnieniem na ziemię zostanie też przysłany (już po raz trzeci z kolei) dwukrotnie sprawdzony uprzednio w działaniu „żołnierz Boga” o odwrotnym do UFOnautów zadaniu na ziemi, który w Biblii opisywany jest pod imieniem Eliasz. W niniejszym wpisie będę więc starał się podsumować najważniejsze z ustaleń, jakie w swej niedoskonałości ludzkiego „naukowca totalizty” limitowanego ograniczeniami dokonywania badań na zasadach „hobbysty”, zdołałem dotychczas ustalić na temat celów, wypełnianej roli, oraz sposobów działania zarówno UFOnautów jak i Eliasza. (Oczywiście, ponieważ jako omylny człowiek i naukowiec-hobbysta, ja mogę też być w błędzie w niektórych ze swych zaprezentowanych tutaj ustaleń – dlatego możliwość mojego mylenia się trzeba też brać pod uwagę czytając niniejszy wpis.)

Inna moja odrębna strona internetowa o nazwie „evil_pl.htm” ilustruje obrazowo, jak dla potrzeb zbliżającego się uśmiercania „niszczycieli ziemi”, a także dla całego szeregu jeszcze innych powodów (np. aby NIE odbierać ludziom ich „wolnej woli”), już od sporego czasu jest „symulowana” sytuacja w naszej cywilizacji, wyglądająca jakby ludzkość była skrycie okupowana, eksploatowana, spychana w dół i prześladowana przez szatańskie istoty w dzisiejszych czasach popularnie nazywane UFOnautami, zaś w dawnych czasach nazywane diabłami, czarownikami, a czasami nawet bogami. Jednym z aż całego szeregu ogromnie istotnych zadań do wypełnienia oraz celów do osiągnięcia, jakie owe „symulacje” UFOnautów mają na Ziemi (a kilka przykładów najważniejszych z jakich opiszę w niniejszym wpisie) jest fizyczne i inteligentne realizowanie działania moralnego „Prawa Bumerangu” – czyli zwrócenie zarówno każdej indywidualnej osobie, jak i każdemu „intelektowi zbiorowemu”, tzw. „totaliztycznej karmy” na jaką owa osoba, albo ów intelekt zbiorowy, wcześniej już sobie zasłużył swoim uprzednim postępowaniem. Oczywiście, zamiast wdrażania na Ziemi tej niezbyt dla nas przyjemnej sytuacji użycia „symulacji” UFOnautów aby ci pozwracali ludzkości karmę na jaką ludzie wcześniej sobie zasłużyli, Bóg mógłby niestrudzenie wybaczać ludziom wszelkie świństwa i grzechy jakie tylko popełnili oni w całym swym życiu, a także bez przerwy mógłby „rozpieszczać” wszystkich ludzi, fundując każdemu wszystko już gotowe, oraz rozdając wszystkim samonapełniające się lodówki i puchary – tak jak typowo czynią to ludzkie matki, oraz jak w duchu każdy z nas tego od Boga się spodziewa (poczym czuje żal do Boga kiedy się okazuje, iż jest inaczej). Bóg jednak zna ludzi znacznie lepiej niż ludzie znają samych siebie (wszakże Bóg nas stworzył, oraz obserwuje nasze zachowania od czasu początków świata fizycznego). Bóg wie więc doskonale, że poprzez „rozpieszczanie” wychował by sobie „niedorajdy”, „mięczaki”, „maminsynków”, „niedołęgi”, „snoby”, „egoistów”, itp. – niezdolnych do samodzielnego uczynienia czegokolwiek (tak jak opisałem to m.in. w punkcie #C1 swej strony o nazwie „god_istnieje.htm”). Tymczasem z Biblii wyraźnie widać, że Bóg chce nas wychować na zahartowanych w boju, zdyscyplinowanych, doświadczonych, rozumnych, oraz zdolnych do zbiorowego życia i działania „żołnierzy Boga” (opisywanych w punkcie #B1.1 mojej strony o nazwie „antichrist_pl.htm”). Zamiast więc „rozpieszczania” wychowuje nas metodami „marchewki i kija”, „zasadą odwrotności”, oraz następstwami owych nieprzyjemnych dla nas działań „symulacji” UFOnautów serwujących nam zwroty totaliztycznej karmy na jakie wcześniej sobie zasłużyliśmy. Dzięki temu, w efekcie końcowym Bóg uzyskuje NIE tylko po żołniersku zachowujących się ludzi, ale także ma okazję nieustannie egzaminować i obserwować poszczególne osoby, jak w praktyce zachowują się one w trudnych sytuacjach życiowych, a stąd czy spełniają już wymogi nadawania się do przyszłego życia wiecznego u boku Boga w roli jego żołnierzy i współtowarzyszy.

Aczkolwiek NIE zawsze tak było, w dzisiejszych czasach owe szatańskie istoty symulujące okupowanie i eksploatowanie ludzkości są już „symulowane” jako wyglądające aż na tyle identyczne do ludzi, że jeśli któraś z nich podszyje się pod naszego przywódcę, przełożonego, czy nawet członka naszej rodziny, nikt z ludzi na tym się nie poznaje. Dlatego na kolejnej stronie internetowej o nazwie ludobójcy wyjaśniam, że aby nas okupować, eksploatować i spychać w dół jeszcze efektywniej, owi UFOnauci nauczyli się wkradać pomiędzy ludzi w postaci tzw. „podmieńców”. Ci „podmieńcy” to po prostu „symulacje UFOnautów” (a ściślej nadprzyrodzonych istot które w YouTube.com są ilustrowane, między innymi, także jako tzw. „nasienie węża”), które za pomocą czegoś, co my bez łamania niczyjej „wolnej woli” możemy sobie racjonalnie tłumaczyć np. jako operacje plastyczne ichniej wysoko-zaawansowanej medycyny, upodobnione zostały do wybranych, wpływowych ludzi na Ziemi. Następnie zaś są one podmieniane za owych ludzi. W ten sposób, podszywając się za ludzi, za których zostali podmienieni, UFOnauci-podmieńcy zostają naszymi przywódcami, politykami, przełożonymi, kooperantami, samobójczymi terrorystami, itd. W rezultacie, bezkarnie działają oni na szkodę ludzkości, podczas gdy nikt nawet nie podejrzewa, że wcale nie są oni ludźmi. Może więc się zdarzyć, że owi politycy, przełożeni, czy koledzy, którzy właśnie spędzają sen z twoich czytelniku powiek, są aż tak źli, przekorni i działają aż tak szkodliwie, właśnie ponieważ faktycznie są oni owymi „symulacjami”, a nie ludźmi, a także ponieważ używają oni swojej niewypowiedzianie zaawansowanej techniki i nadprzyrodzonych mocy tylko po to aby nas eksploatować, gnębić, oraz wyniszczać. W takim przypadku, na przekór że wyglądaliby jak ludzie, faktycznie byliby oni tymi samymi szatańskimi istotami, których nasi przodkowie również panicznie się bali – tyle że znali je pod zupełnie innymi nazwami „diabłów”, „Szatana”, „Lucyfera”, „złych czarownic”, „serpentów”, „smoków”, itp. Na przekór bowiem, że wielu ludzi uważa w swej zarozumiałości, iż Ziemia jest „naszą planetą”, jednak faktycznie warto nieustannie sobie przypominać, że wcale ona do nas NIE należy, ani wcale przez nas NIE jest ona zarządzana!

Jeśli przeglądnie się w najróżniejszych źródłach, co na temat owych nadprzyrodzonych istot wypowiadają inni (niż ja) ludzie, wówczas okazuje się, że wygłaszają oni wszelkie możliwe spekulacje – oprócz prawdy. (Wszakże spekulować przychodzi łatwo, zaś okłamujące ludzi spekulacje są nawet krótkoterminowo wynagradzane przez tzw. „pole moralne” – podczas gdy ustalenie istotnej dla ludzkości prawdy zawsze jest ogromnie pracochłonne i typowo wymaga wystawienia się na liczne niebezpieczeństwa oraz prześladowania.) Przykładowo (a) wysoko-płatni zawodowi naukowcy bez zmrużenia oka kłamią, iż istoty takie wogóle NIE istnieją, implikując w ten sposób, że owe miliony godnych zaufania świadków, które widziały UFOnautów, lub z nimi rozmawiały, a czasami były przez nie medycznie torturowane lub nawet gwałcone, były po prostu pijane lub obłąkane – skoro widziały coś, co zgodnie z oficjalną nauką NIE ma prawa istnieć. Natomiast (b) kapłani i religie wprawdzie niemal zgodnie twierdzą, że owe istoty to Lucyfer lub Szatan oraz jego upadli aniołowie, jacy usiłują psuć dzieło Boga i przeszkadzać w wypełnianiu się woli Boga – jednocześnie jednak NIE zadają sobie trudu aby podjąć jakiekolwiek faktyczne badania tych istot, na przekór iż wraz ze swymi gwiazdolotami są one obecnie masowo widywane przez licznych świadków, a na dodatek często fotografowane i filmowane na Ziemi, a niekiedy nawet pozostawiają materialne ślady i pozostałości swoich nadprzyrodzonych działań. Z kolei (c) tzw. UFOlodzy mnożą tysiące coraz dziwniejszych teorii i spekulacji, każda z nich inna, oraz sporo z nich coraz bardziej zaprzeczających logice i temu co empirycznie jest demonstrowane w otaczającej nas rzeczywistości. Żaden jednak z owych spekulujących ludzi, NIE fatyguje się jakoś aby akceptować to co na temat owych istot stwierdza Biblia zainspirowania przez samego Boga, oraz aby to czego Biblia celowo NIE wyjaśnia, uzupełnić sobie z użyciem logicznej dedukcji oraz rzeczowej analizy już dostępnego nam materiału empirycznego. Tymczasem jeśli tak się uczyni, wówczas dochodzi się do generalnego wniosku, jaki w bardzo skrótowy i alegoryczny sposób wyjaśniłem w „nko” z końca punktu #T3 mojej strony o nazwie „woda.htm”, zaś jakiego poszerzone wyjaśnienie zamierzam przytoczyć w niniejszym wpisie.

Mój własny (tj. dra inż. Jana Pająk – autora tego wpisu i strony o nazwie „antichrist_pl.htm” na jakiej wpis ten bazuje) generalny wniosek, logiczne wyprowadzony na temat owych nadprzyrodzonych istot, wynika z aż całego szeregu najróżniejszych przesłanek i dedukcji jakie wymienię poniżej. Wyciągnięcie tego mojego generalnego wniosku zajęło mi 27 lat nieustających badań, wystawiania się na niezliczone kpiny, prześladowania i sabotaże, „rozbijania sobie nosa” o prawdę, wielokrotnego sprawdzania empirycznego swych hipotez i teorii, oraz nieustającego budowania wiedzy opartej na weryfikowalnym przez każdego i dobrze udokumentowanym naukowo materiale dowodowym. Te swoje badania rozpocząłem w 1980 roku, kiedy to dowiedziałem się od postronnych świadków, że widzieli już w locie gwiazdoloty jakie ja wynalazłem i jakie pod nazwą „Magnokrafty” opisywałem w publikowanych wówczas moich opracowaniach (tyle że owi postronni świadkowie owe widziane przez siebie gwiazdoloty nazywali „UFO”). Zakończenie zaś owych badań nastąpiło podczas mojej profesury w Korei w 2007 roku. Końcowym owocem tych 27 lat badań był generalny wniosek moich badań UFO i UFOnautów, prawdę jakiego to wniosku (gdybym uważał to za konieczne) mógłbym obecnie nawet udowodnić formalnie na bazie przesłanek jakie opiszę poniżej. Ten koncowy wniosek stwierdza, że UFO i UFOnauci są materialnymi, choć tymczasowymi, „symulacjami” manifestowanymi przez Boga w celu zainspirowania nas do nabywania wymaganych cech, nawyków i zasad działania. Wniosku tego NIE będę tutaj jednak udowadniał formalnie dla aż kilku powodów, przykładowo ponieważ (1) jego udowodnienie niejako „wmuszałoby” uznanie tego wniosku przez każdego uznającego prawdę tego co dowiedzione z użyciem dzisiejszej naukowej logiki (czyli wniosek ten niemal odbierałby czytającym ich „wolną wolę” odrzucenia prawd jakie ja ustaliłem, podczas gdy moją intencją jest tylko oferowanie prawd, jednak pozostawianie czytającym „wolną wolę” tkwienia w kłamstwach, jeśli tego zechcą, poprzez dawanie im wyboru „czy”, i ewentualnie „jak”, moje prawdy zdecydują się uznać i z nich korzystać); (2) jeśli czytelnik tylko zechce, wówczas na bazie przesłanek jakie opisuję poniżej sam może sobie taki formalny dowód naukowy dopracować – przesłanki te wskazują (i linkują) bowiem całość informacji niezbędnych do przeprowadzenie formalnego dowodzenia; (3) ja uprzednio opracowałem już aż cały szereg formalnych dowodów naukowych, które niepodważalnie dowodzą wielu podczasowych prawd jakie ja poodkrywałem, jednak narazie prawda żadnego z owych dowodów NIE została zaakceptowana przez statystycznie liczącą się grupę ludzi, ani NIE zmieniła nadal niezbyt „przyjemniackich” ludzkich postępowań i prześladowań jakimi liczni ludzie mnie traktują (jako przykłady patrz moje formalne dowody naukowe, iż Bóg istnieje, dusza istnieje, czy że gwiazdoloty UFO istnieją i są już zrealizowanymi moimi Magnokraftami).

Swój opisywany tutaj wniosek końcowy (że „UFO to boskie symulacje”) wyciągnąłem na bazie następujących przesłanek: (A) wersetów Biblii, w tym między innymi (A1) wersetu 3:1 z bibilijnej „Księgi Rodzaju” (jaki jest jednym z wersetów Biblii ujawniających, że to sam Bóg stworzył wszelkie nadprzyrodzone istoty obecnie szkodzące ludzkości, takie jak diabeł, Lucyfer, serpent, itp.), (A2) wersetów 10:1-3 z bibilijnej „Księgi Mądrości” (interpretowanych szczegółowiej m.in. w punkcie #B1 mojej strony o nazwie „evolution_pl.htm”, oraz w punkcie #B1.1 mojej strony o nazwie „antichrist_pl.htm”) – jakie to wersety ujawniają, że Bóg NIE zamierza tolerować żadnej nadprzyrodzonej istoty żyjącej w tej samej przestrzeni co On, która jednak byłaby mu wroga, oraz (A3) wersetów od 1:1 do 2:4 z bibilijnej „Księgi Rodzaju”, które (jeśli uwzględni się zasadę postępowania Boga, aby NIE odbierać „wolnej woli” nikomu z ludzi, a ponadto jeśli uwzględni się fakt, że w licznych tłumaczeniach Biblii z języka na język, jej bosko-precyzyjne wyrażenia zostały powypaczane z powodu różnic znaczeniowych i ograniczeń słów z ludzkich języków) dosyć jednoznacznie stwierdzają, że Ziemia jest pierwszą i dotychczas jedyną planetą zamieszkałą przez ludzi, zaś ludzkość nadal jest pierwszym i jedynym narodem jaki Bóg dotychczas stworzył; (B) logiki, w tym między innymi (B1) dowodów wykazujących, że dzisiejsi UFOnauci to nazwane „bardziej nowocześnie” dawne diabły (po opisy tych dowodów patrz np. punkt #A3 ze strony „evidence_pl.htm” oraz punkt #G1 ze strony o nazwie „ufo_pl.htm”), (B2) logicznej dedukcji, że jeśli Bóg NIE był gotowy tolerować żadnej wrogiej mu istoty nadprzyrodzonej, NIE byłby więc gotowy także tolerować ani diabłów, ani istot nadprzyrodzonych jakich nazwa została przemianowana na dzisiejszą „UFOnauci”, (B3) inferowania, że skoro Bóg przyznaje się w Biblii iż stworzył „diabły”, a jednocześnie NIE toleruje wrogich mu istot nadprzyrodzonych, to musi oznaczać, że także stworzeni przez Boga „UFOnauci” muszą być Bogu posłuszni we wszystkim co czynią, oraz (B4) logicznej konkluzji, że gdyby zaistniała potrzeba stworzenia (lub tolerowania samo-ewolucji) jakiejś samoświadomej istoty zamieszkującej pamięć przeciw-materii z nieskończonego rozmiarowo przeciw-świata, wówczas istota ta musiałaby zaistnieć na zewnątrz obrębu przeciw-materii zarządzanej przez naszego Boga – co praktycznie oznacza, że „wszelkie manifestacje nadprzyrodzoności jakie pojawiają się w naszym świecie fizycznym muszą wywodzić się z tylko jedynego źródła, jakim jest nasz Bóg” – chociaż dla najróżniejszych istotnych powodów (które wcale NIE muszą nam być znane), Bóg ten może pozorować, że owe manifestacje nadprzyrodzoności wywodzą się z istot duchowych innych niż On sam; (C) empirycznej obserwacji tego co się dzieje w otaczającej nas rzeczywistości, co z kolei pozwoliło mi odnotować, że (C1) jedyna różnica w nazywaniu przez ludzi „UFOnautami” owych nadprzyrodzonych istot jakie im się ukazały, lub nazywaniu ich „diabłami” albo „aniołami”, sprowadza się do tego czy istoty te ukazały się wraz z gwiazdolotami UFO w jakich przyleciały albo czy podczas rozmowy twierdziły iż pochodzą z innych planet, oraz dodatkowo zależy też od światopoglądu (religijności) osoby jaka je zaobserwowała, (C2) na przekór iż UFOnauci typowo bezwzględnie, bezlitośnie i nieustannie nam szkodzą, jednak równocześnie (C3) to ich szkodzenie zawsze jest tylko „karą” (a ściślej wyegzekwowaniem „Prawa Bumerangu” poprzez zwrot totaliztycznej karmy) za to co uprzednio uczyniliśmy wbrew nakazom i wymaganiom Boga, (C4) wszelkie działania UFOnautów zawsze są zgodne z metodami działania Boga oraz z zasadami jakie Bóg używa dla wychowania sobie ludzi na twardych i zahartowanych w boju „żołnierzy Boga” godnych honoru bycia stworzonymi na wzór i podobieństwo Boga, oraz (C5) znane mi są też przypadki, że UFOnauci pomagali (zamiast szkodzić) wybranym osobom, które na takie pomaganie uprzednio sobie zasłużyli – czyli że UFOnauci czasami mogą też wypełniać funkcję dzisiejszo-rozumianych „aniołów”. Niestety, dla owych przypadków NIE było możliwe jednoznaczne ustalenie, czy owi pomagający UFOnauci są tymi samymi, którzy w innych przypadkach komuś szkodzili, czy raczej są „symulowane” aż dwie ich kategorie – jedna specjalizująca się w szkodzeniu, inna zaś w pomaganiu. Problem z naukowym i bazującym na sprawdzalnym materiale dowodowym rozstrzygnięciem tej sprawy polega na tym, że my ludzie wcale NIE jesteśmy „przyjemniaczkami” i faktycznie to czynimy nieporównanie więcej zła jakim zasługujemy sobie na kary serwowane przez odpowiedniki „diabłów”, niż czynimy dobra jakim zasługujemy sobie na nagrody serwowane przez odpowiedniki „aniołów”, a ponadto niemal każdy z nas ma tendencję do jednoznacznego odnotowania i pamiętania zła jakie kiedyś mu zostało wyrządzone, jednak do przeaczania i szybkiego zapominania dobra jakie doświadczył i o jakim sądzi, że automatycznie mu się należy. W rezultacie owa mnogość sytuacji kiedy UFOnauci wyrządzają zło, w jakiej znikają z widoku owe ogromnie rzadkie sytuacje kiedy UFOnauci czynią dobro, sumarycznie i wypadkowo stawia ludzkość w pozycji faktycznego bycia okupowaną i eksploatowaną przez UFOnautów. Jednocześnie „symulacje” owych UFOnautów stawia to w pozycji istot zmuszonych do szatańskiego zachowywania się i to nawet NIE z własnego powodu, a z powodu rodzaju ludzkiej „karmy” jaką swymi działaniami UFOnauci ci zmuszeni są ludzkości zwracać! (Poprzednio w tym podpunkcie użyłem zwrotu „dzisiejszo-rozumianych aniołów”, ponieważ tylko od relatywnego niedawna zaczyna się uważać, że symboliczni „aniołowie” czynią wyłącznie dobro, zaś zło czynione jest wyłącznie przez symboliczne „diabły” – chociaż w dawnych czasach ludzie uznawali istnienie np. „aniołów śmierci”, czyli wiedzieli to na co staram się tutaj zwrócić uwagę, mianowicie że podział na diabły i anioły prawdopodobnie jest czysto symboliczny, zaś zarówno zło jak i dobro zapewne może być bezosobowo serwowane przez te same nadprzyrodzone istoty, stąd na rzecz osób jakie na to uprzednio sobie zasłużyły te same „symulacje” symbolicznie okupujących nas i eksploatujących UFOnautów być może serwują też dobro jakie osobom tym się należy. Warto tu też odnotować, że filozofia totalizmu odkryła, iż dobra NIE daje się odseparować od zła, stąd np. czynienie dobra zawsze w długoterminowym działaniu sprowadza też sobą jakąś formę zła, zaś czynienie zła zawsze dlugoterminowo owocuje też jakąś formą dobra.)

Oczywiście, owe rządzące Ziemią nadprzyrodzone istoty (w moich publikacjach nazywane „symulacjami UFOnautów”) aż przez całe tysiąclecia uczyły się jak najefektywniej podszywać się pod ludzi. (Najprostrze wyjaśnienie „dlaczego” owe „symulacje” są tworzone, działają na Ziemi, oraz od tysiącleci podszywają się pod ludzi, dostarcza owo „nko” z końca punktu #T3 mojej strony o nazwie „woda.htm”. Wyjaśnienie to można także samemu sobie wydedukować z opisów wychowawczej metody Boga zwanej „zasadą odwrotności”, jaką opisałem m.in. w (2) z punktu #B1.1 mojej strony o nazwie „antichrist_pl.htm”.) Jak też ujawnia to coraz więcej materiału dowodowego, na samym początku, tj. parę tysięcy „ludzkich lat” temu, „symulacje” te NIE starały się jeszcze podszywać pod ludzi, a zarządzały ludźmi w zupełnie otwarty sposób i przy swoim oryginalnym wyglądzie, nawet nakazując wtedy czasami ludziom aby nazywali je „bogami”. Jest na to sporo dowodów, najważniejsze z których tutaj wyliczę. Jedną (1) grupą tych dowodów są np. historyczne zapiski z Egiptu, jakie wyjaśniają, że faraonów uważano za bogów i darzono boską czcią. Jednak jeszcze bardziej przekonywującymi dowodami są (2) empiryczne odkrycia mumii (dokonane zarówno w Egipcie jak i w Amerykach), które mają wydłużone, jajowate czaszki, podobne do czaszek niektórych ras UFOnautów do dzisiaj widywanych jak odwiedzają Ziemię w swych Magnokrafto-podobnych gwiazdolotach. Zostały też już zgromadzone dowody (3), że owe mumie z wydłużonymi czaszkami, to starożytni ludzcy przywódcy, jacy NIE byli ludźmi, a nadprzyrodzonymi istotami dzisiaj nazwywanymi UFOnauci. Jednym z empirycznych dowodów na pełnienie funkcji ludzkich przywódców przez istoty z takimi wydłużonymi czaszkami, jest odkrycie w Egipcie posągu faraona „Ramzesa II” wyrzeźbionego bez nakrycia głowy w ogromnie twardym kwarcycie. (Tj. posągu tego samego faraona, który rządził Egiptem w czasach ucieczki z Egiptu Żydów pod przywództwem Mojżesza, który to Mojżesz, nawiasem mówiąc, też był nadprzyrodzoną istotą – jak bowiem stwierdzają najróżniejsze źródła, Mojżesz miał rogi na swej głowie, podobne do rogów jakie miał też król-twórca macedońskiego imperium, Aleksander Wielki.) Głowa „Ramzesa II” z owego posągu, pozbawiona typowej dla faraonów, wysokiej „czapki” (jaka miała ukrywać jej wydłużoną, jajowatą czaszkę), oraz inne „dziwności” tej głowy i twarzy, ukazuje właśnie iż ów faraon miał jajowatą czaszkę o około dwukrotnie większej objętości mózgu niż czaszki ludzi, identyczną do jajowatych czaszek jednej z ras UFOnautów do dzisiaj widywanych przez ludzi w ichnich gwiazdolotach. Tajemnice owej rzeźby „Ramzesa II” wcale zresztą się NIE kończą na wyglądzie i wielkości czaszki tego faraona. Inną tajemnicą jest ogromna twardość kamienia kwarcyt z jakiego czaszka ta (i cała rzeźba) została wyrzeźbiona, rzekomo owymi miedzianymi i drewnianymi narzędziami jedynie jakimi ówcześni Egipcjanie dysponowali (co niektórzy porównują do wyrzeźbienia figury człowieka z kawałka twardej stali używając jako narzędzi wyłącznie swych gołych paznokci). Te i jeszcze inne tajemnice owej rzeźby „Ramzesa II” spowodowały, że zwróceniu naszej uwagi na wymowę owych tajemnic poświęcony został nawet hiszpanski film (ale z angielskimi podtytułami) o tytule „What mystery hides behind this recently discovered statue of Ramses II?”, załadowany w YouTube dnia 2017/3/14 i ciągle dostępny 2017/11/5 pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=KAPhomjVy4I . Jedną z dziwności, na jaką film ten zwraca naszą uwagę, to że na owej rzeźbie „Ramzes II” ma wydłużoną czaszkę, podczas gdy jego rzekoma „mumia” ma normalną ludzką czaszkę – podobnie jak „normalne” ludzkie czaszki mają wszystkie mumie faraonów udostępniane w muzeach do oglądnięcia przez ludzi. (Aczkolwiek co jakiś czas odkrywane są też mumie o wydłużonych czaszkach – jednak NIE lądują one w muzeach i typowo zwykli ludzie NIE mają do nich dostępu. O jednym z takich odkryć mumii o wydłużonych czaszkach informuje polskojęzyczny film „5 Szokujących Znalezisk Odkrytych w Piaskach Pustyń” załadowany do YouTube w dniu 2017/6/29, zaś ciągle dostępny 2017/11/8 pod adresem https://www.youtube.com/watch?v=ZqngXEy1GPk .) Ta tajemnicza sytuacja istnienia coraz większej liczby dowodów, iż faraonowie mieli wydłużone czaszki, a być może też tylko 3+1 palce (podobne do palców pokazanych na „Fot. #G1” z mojej strony o nazwie „sw_andrzej_bobola.htm”) i pozbawione odstających uszu twarze – jakie to szczegóły anatomiczne kamuflowali jednak specjalnymi wydłużonymi „czapkami”, mi przypomina identyczną sytuację ze szkieletami ludzkich gigantów, jakie co jakiś czas są odkrywane w najróżniejszych miejscach Ziemi, jednak zawsze niemal natychmiast po odkryciu tajemniczo znikają i ludzie NIE mogą ich oglądnąć sobie np. w muzeach, stąd nieustająco wątpią w ich istnienie – po więcej szczegółów o tych znikających szkielatach ludzkich gigantów patrz punkt #I2 na mojej stronie „newzealand_pl.htm”. Powinienem tutaj też wskazać kolejną (4) kategorię owych dowodów, mianowicie fakt, że naszych przywódców to wcale NIE my sobie wybieramy, a „daje” nam ich Bóg (w domyśle dobierając ich z grona stwarzanych przez Boga „symulacji” – tak jak empirycznie potwierdzają to ustalenia na temat „nasienia węża”). Dosyć jednoznacznie informuje nas o tym też Biblia – po cytat i moje omówienie wersetów 13:1-4 z bibilijnego „Listu do Rzymian” (które nam potwierdzają pochodzenie wszelkich władz od Boga), patrz punkt #J4 na mojej stronie o nazwie „pajak_dla_prezydentury_2020.htm”. O tym, że ludźmi w dalekiej starożytności całkowicie otwarcie rządzili „bogowie” stwierdzają też (5) święte księgi indyjskie, np. „Mahabharata”, dyskutowane m.in. i z tego punktu widzenia w publikacjach [1P1] i [1P5], oraz w podrozdziale P5, z tomu 13 mojej monografii [1/4].

Co więc się stanie kiedy nasza cywilizacja w końcu przybliży się do poziomu swego rozwoju, w którym ludzie będą już w stanie rozpoznawać owych „UFOnautów-podmieńców” skrycie działających jako przywódcy w ludzkich szeregach. Wszakże wówczas ludzkość zbuduje sobie także tzw. „urządzenia ujawniające” – jakie pozwolą ludziom dostrzegać również i owych pozostałych okupujących nas „symulacji” UFOnautów, które dotychczas pozostawały niewidzialne dla ludzkich oczu, ponieważ ukrywały się poza zasłoną tzw. „stanu telekinetycznego migotania”. Jest więc łatwe do przewidzenia, że w owych przełomowych czasach ludzie zbudzą się z dotychczasowego omamu oraz zaczną działać w kierunku całkowitego usunięcia tych szatańskich UFOnautów z Ziemi. Co jednak nawet bardziej istotne, jest też szansa że chociaż niektórzy ludzie zaczną wówczas także rozumieć i eliminować ze swoich własnych zachowań i nawyków, te z cech, jakie w pierwszym rzędzie spowodowały, że Bóg zmuszony został aby wprowadzić na Ziemię owe „symulacje” UFOnautów, które odwrotnościami moralnie-poprawnych postępowań, ilustracyjnie edukują ludzi w sprawach totaliztycznie pojmowanej moralności. W owym zrozumieniu i eliminowaniu przez niektórych ludzi tych cech jakie zmusiły Boga do użycia „pomocy edukujących” w rodzaju opisywanych tutaj „symulacji UFOnautów”, wydatnie zapewne dopomoże zapowiadane w Biblii trzecie już kolei przysłanie na Ziemię Eliasza, tj. „żołnierza Boga” który dopomoże bogobojnym ludziom w powróceniu na drogę prawdy. Owo trzecie już przysłanie Eliasza zapowiadane jest w licznych wersetach Biblii – przykładowo w wersecie 9:12 z „Ewangelii św. Marka”, cytuję: „… istotnie Eliasz przyjdzie najpierw i naprawi wszystko … ma on wiele cierpieć i być wzgardzonym.” Z pewnością Eliasz ma do wypełnienia ściśle wyznaczone mu przez Boga zadanie, które próbowałem już ustalić w punkcie #T3 strony „woda.htm” – opisującym m.in. kolejne oczyszczanie Ziemi z niegodziwców i niszczycieli, jakie ma nastąpić w latach 2030-tych właśnie po obecnym przybyciu Eliasza. Osobiście więc posądzam, że jednym z zadań Eliasza jest ostrzeganie przed, oraz przygotowanie do, tego co nadchodzi, tych już nielicznych bogobojnych ludzi, którzy nadal przestrzegają przykazań, praw i wymagań Boga. Oczywiscie, gdyby ludzie zdołali w końcu zrozumieć i wyeliminować u siebie owe niemoralne i szkodliwe dla bliźnich oraz dla natury cechy i zapędy, wówczas byłoby to też w stanie zneutralizować potrzebę używania przez Boga takich „pomocy edukujących”, jak opisywane tu „symulacje szatańskich UFOnautów”, czy jak owa metoda wychowawcza zwana „zasadą odwrotności” – jaką opisałem w punkcie #B1.1 mojej strony o nazwie „antichrist_pl.htm”. Ponieważ zaś owi szatańscy UFOnauci istnieją z tzw. stanie „nieistniejącego istnienia”, z chwilą kiedy przestaną być potrzebni, cała „cywilizacja” tych „symulacji” po prostu wyzwoli swe zamrożone w czasie „nieistnienie” i całkowicie zniknie ze świata fizycznego. Jedyne więc nadprzyrodzone istoty, jakie nadal wówczas współistniałyby z ludźmi, byłyby symboliczne „symulacje” dobrych UFOnautów (czy, gdyby ktoś wolał ich tak nazywać, symboliczne „symulacje” dobrych „aniołów”).

Z religii i innych źródeł doskonale wiemy o szatańskości owych nadprzyrodzonych istot, jakie obecnie zwiemy m.in. UFOnautami. Wszakże ich „wyczyny” znamy od tysiącleci pod owymi innymi nazwami „diabłów”, „Szatana”, „Lucyfera”, „złych czarownic”, „serpentów”, itp. Wiemy również, że ich cywilizacja jest „symulowana” w taki sposób, jakby nieodwracalnie aż tak nawykła już do korzyści jakie wyciąga ona z eksploatacji i rabunku ludzkości, że dobrowolnie i bez walki nie zaprzestanie swojej skrytej okupacji Ziemi. Wszakże UFOnauci utraciliby wtedy miliony owych niewolników, których produkują oni z ludzkiej spermy i owule, a które wykonują za nich wszelkie prace. Utraciliby także dostęp do tysięcy potrzebnych im surowców biologicznych jakie skrycie rabują od ludzi (w rodzaju organów, ludzkiej krwi, energii życiowej, usług seksualnych, itp.). Z tych powodów z całą pewnością UFOnauci podejmą kroki zmierzające do uniemożliwienia ludzkości osiągnięcia poziomu rozwoju technicznego przy którym ludzie będą w stanie dostrzegać UFOnautów i identyfikować UFOnautów-podmieńców. Pierwszym zaś takim krokiem zapobiegawczym UFOnautów, jaki sam się nasuwa, będzie próba spowodowania upadku ludzkości, wyludnienia ziemi, oraz cofnięcia ludzi do tyłu w jej rozwoju technicznym – tak jak opisałem to w punkcie #T3 swej strony o nazwie „woda.htm”. Dlatego jeśli gro ludzi NIE zmieni drastycznie swego postępowania, apelując w ten sposób do miłosierdzia Boga, wówczas z całą pewnością na krótko przed tym zanim ludzie będą w stanie ich rozpoznawać, UFOnauci spowodują zagładę ludzkości i wyludnienie Ziemi. W tym celu zaczną wyniszczać ludzkość swoimi skrytymi metodami, jakie trudno będzie odróżnić od naturalnych kataklizmów. Przykładowo, użyją oni możliwości zniszczeniowych swoich niewidzialnych wehikułów UFO aby indukować nimi na Ziemi techniczne huragany, tornada, powodzie, susze, obsuwiska Ziemi, mordercze lawiny, trzęsienia ziemi, fale tsunami, itd., itp. Ich niewidzialne dla ludzkich oczu wehikuły UFO będą skrycie zawalały i odparowywały nasze budynki, mosty, odcinki autostrad, rozpylały zarazki chorobotwórcze, oraz wyniszczały ludzi na dziesiątki innych sposobów. UFOnauci-podmieńcy skrycie pełniący kluczowe funkcje polityczne i kierownicze będą podżegali różne narody i religie do wyniszczających wojen, będą idukowali masowy terroryzm, będą zaduszali ekonomicznie wiodące kraje, będą nasilali zanieczyszczanie powietrza oraz rozsiew morderczych pestycydów, będą powiększali dziurę ozonową, ocieplali klimat Ziemi, itd., itp. W sumie więc UFOnauci skrycie spuszczą wówczas z uwięzi wszystkie te indukowane przez siebie plagi, które obecnie widzimy, że już szaleją one po Ziemi, a które opisane są na szeregu stron internetowych totalizmu, w rodzaju stron: ludobójcy, WTC 26ty dzień, itp. Z kolei owe plagi zainicjują lawinę następstw, jakich końcowym efektem będzie aż tak masowe wymarcie ludzi i aż takie wyludnienie Ziemi, iż – jak wyjaśniam to w punktach #H1 do #H3 swej strony „przepowiednie.htm”, „kiedy człowiek zobaczy ślady innego człowieka wówczas z radości zacznie całować ziemię”.

Oczywiście, po każdej masowej zagładzie ludzkość z czasem zagoi swoje rany. Pytanie jest jednak także, czy ludzkość wyciągnie też z owej zagłady i wyludnienia właściwe lekcje i w końcu zacznie pedantycznie przestrzegać przykazań, praw i wymagań Boga. Jeśli bowiem wszystkie opisane powyżej „przedsięwzięcia wychowawcze” NIE zmienią ludzkiego trendu aby odwracać się od Boga, moralności, natury i bliźniego, wówczas UFOnauci mogą w końcu uciec się właśnie do swojej ostatecznej broni. Zgodnie ze starymi przepowiedniami, bronią tą ma być UFOnauta, który zostanie np. „operacjami plastycznymi” nieodróżnialnie upodobniony do kogoś ogromnie ważnego na ziemi, poczym najpierw podmieni się za tego kogoś, potem zaś z pomocą innych podobnych jemu „UFOnautów-podmieńców” stanie się politycznym przywódcą dla niemal połowy naszej planety. Tam jego wpływy staną się ogromne. Stąd w owej roli przywódcy dokona on niesłychanych zniszczeń na Ziemi. Wypełni więc on rolę bibilijnego Antychrysta. Zupełnie o tym nie wiedząc, poprzez swe wypaczone zachowania i ciągoty, zbliżamy się do czasów kiedy ów Antychryst może faktycznie przybyć na Ziemię. Oczywiście, wcale nie uczyni tego otwarcie ujawniając wszystkim że jest Antychrystem, a dla niepoznaki i dla lepszego zwiedzenie ludzkości podszyje się on pod kogoś innego. Wszystko też wskazuje na to że podszyje się on albo pod jakiegoś ważnego polityka, albo też pod któregoś z synów Boga, do jakich modli się duża liczba ludzi (np. pod Jezusa, Buddę, itp.). Wszakże skrycie będzie miał do swojej dyspozycji całą tą ogromnie zaawansowaną technikę UFOnautów. Będzie więc mógł czynić wszystko to co znany magik David Copperfield jest w stanie uczynić. A więc będzie w stanie lewitować w powietrzu, wskakiwać na najwyższe budynki, znikać z widoku, przechodzić przez mury i meble, uwalniać się z wszelkich kajdanów czy łańcuchów, powstrzymywać wybuchy granatów i bomb, kule nie będą się go imały, itp. Ponadto, będzie on w stanie czynić także to czego David Copperfield nie demonstruje, ale o czym wiadomo że UFOnauci są w stanie to uczynić, a stąd co opisano na stronie: bandyci wśród nas. A więc będzie mógł skrycie mordować swoich przeciwników, sprowadzać choroby na każdego kto mu się przeciwstawi, indukować huragany, tornada i susze, sprowadzać dobre plony lub wyniszczać pogodą całe narody, itd., itp. Jeśli więc ludzkość nie będzie przygotowana na jego przybycie, wówczas nas zaskoczy i zrealizuje zniszczenia dla jakich dokonania UFOnauci mają go na nas nasłać. Jeśli jednak będziemy wiedzieli że jego czas nadchodzi, oraz przygotujemy się aby go skonfrontować, wówczas jego działania przestaną być dla nas groźne. Co więc powinniśmy uczynić aby nas nie zaskoczył? Ano powinniśmy zmienić swoje postępowania na bardziej moralne i zacząć go wypatrywać. Kiedy zaś odnotujemy, że już przybył na Ziemię, powinniśmy nie dać mu się wciągnąć w jego zwodniczą grę. Zadaniem więc mojej strony o nazwie „antichrist_pl.htm” jest dopomożenie w tych naszych przygotowaniach poprzez wyjaśnienie gdzie i w jakim przebraniu możemy spodziewać się jego przybycia. Ponadto, poprzez wyjaśnienie że Antychryst wcale nie jest niewinną bajeczką używaną dla straszenia niegrzecznych dzieci, a faktyczną groźbą która zwolna nadciąga na nas wszystkich, strona ta przygotowuje nas do obrony przed nim.

W tym miejscu zapewne powinienem wyjaśnić czytelnikowi dlaczego wiadomość, jaką niniejszym wpisem staram się przekazać czytającemu, jest dosyć odmienna od tego, co od wielu już lat wmawiają nam religie, oficjalna nauka, a także domorośli UFOlodzy, filozofowie, okultyści, wizjonarze i inni „krzewiciele” najróżniejszej maści. Mianowicie, powodem tej odmienności jest zasada jaką na przekór swej oczywistej ludzkiej niedoskonałości staram się przestrzegać z żelazną sumiennością, mianowicie aby we wszystkim co czynię najściślej jak tylko potrafię utrzymywać zgodność z Biblią, a co równie ważne, jednocześnie utrzymywać też zgodność z empirycznymi manifestacjami otaczającej nas rzeczywistości, z zasadami logiki, ze swą nieustannie rosnącą wiedzą i swoim doświadczeniem w użyciu nowoczesnych metod naukowych, oraz z produktami logicznego syntezowania prawdy przez swój własny umysł. (Sama bowiem zgodność z Biblią, bez jednoczesnej zgodności z empiryką, logiką, wiedzą, doświadczeniem, naukowymi metodami, oraz zasadami umysłowego syntezowania prawdy, NIE gwarantuje poprawności dokonywanych interpretacji wersetów Biblii, ponieważ Biblia też musi być tak sformułowana aby NIE łamała niczyjej „wolnej woli”, ponieważ Biblia używa niedoskonałego ludzkiego języka jakiego poszczególne słowa są równie niedoskonale tłumaczone z języka na język, a na dodatek ponieważ prawda musi być w Biblii dobrze zakamuflowana przed łupieżczymi zapędami leniwców, nieuków i niedowiarków wszelkiej maści – to z tychże właśnie powodów na Ziemi istnieje aż tyle drastycznie odmiennych interpretacji wersetów Biblii dokonywanych przez osoby jakie są oderwane od prawdziwego życia np. swym zamieszkiwaniem we „wieżach ze słoniowej kości”.) Jak bowiem moje ustalenia to ujawniły, ludzie są okropnie oporni w zmienianiu swych poglądów, nastawień, wiedzy, tradycji i nawyków. Z drugiej zaś strony, tych niewypowiedzianie opornych ludzi Bóg zmuszony jest zmieniać i wychowywać na swych własnych późniejszych towarzyszy przez okres całej przyszłej wieczności, a także na wiecznie żyjących współtowarzyszy i współpracowników innych ludzi jacy kiedyś też dostaną się do nieba – co wyjaśniam dokładniej w (1) z punktu #T2 swej strony o nazwie „woda.htm”, oraz w (7) z punktu #A3 innej swej strony o nazwie „humanity_pl.htm”. Aby więc móc zmieniać i wychowywać aż tak opornych ludzi, Bóg zmuszony jest używać najróżniejszych narzędzi i pomocy wychowawczych – jednymi z których są właśnie omawiane tu „symulacje” UFOnautów. Szczerze mówiąc, dzięki użyciu tych narzędzi i pomocy, „Bóg jest jedynym znanym mi autorytetem, który faktycznie potrafi zmieniać poglądy ludzi” – wszelkie też znane mi przypadki, kiedy ktoś zmienił swe oryginalne poglądy, nosiły cechy sugerujące bezpośrednią interwencję Boga. Pamiętać zaś trzeba, że zmieniając ludzkie poglądy, Bóg zmuszony jest to czynić na sposób jaki NIE łamie niczyjej „wolnej woli”. W dzisiejszych zaś czasach UFOnauci okazują się być doskonałym narzędziem, które z jednej strony pozwala na wywoływanie efektywnej zmiany poglądów u wybranych ludzi, z drugiej zaś strony dokonuje tej zmiany poglądów bez łamania niczyjej „wolnej woli”. Ponadto, „symulacje” UFOnautów okazują się być pomocne aż w setkach odmiennych spraw, przykładowo do wykonywania wszystkiego co dla wychowywania ludzi jest konieczne, a w czym niezbędne jest zamanifestowanie użycia wysokiej inteligencji i techniki lub nadprzyrodzoności ale bez jednoczesnego łamiania niczyjej „wolnej woli”, do przeprowadzania testowania i egzaminowania ludzi co do poziomu z jakim opanowali już wymagane od nich cechy i umiejętności (po przykłady tych testów i egzaminów patrz punkt #A1.1 na mojej stronie o nazwie „totalizm_pl.htm”), do zwracania karmy tym ludziom jacy wcześniej na karmę tę sobie zasłużyli, do sterowania ludzkości wzdłuż drogi na jakiej wypełnia się jej przeznaczenie, do wznoszenia i obalania imperiów, itd., itp.

Na zakończenie tego punktu chciałbym wyjaśnić czytelnikom, „jak” mogą indywidualnie bronić się przed doświadczaniem przynajmniej części z owych „przyjemności” zwracania się niechcianej karmy, do serwownia których opisywane tu „symulacje” zostały stworzone. Zasada bowiem tej obrony jest bardzo prosta (aczkolwiek jej wdrażanie wymaga motywacji, pracy, odwagi i wyrzeczeń). Wystarczy bowiem zaprzestać czynienia czegokolwiek, co biegnie przeciwko przykazaniom, prawom i wymaganiom Boga sumiennie pospisywanym w Biblii, zaś zacząć czynić to czego Bóg od nas wymaga (tj. wypełniać jedyną zasadę filozofii totalizmu, która stwierdza: cokolwiek byś nie czynił, zawsze czyń to pedantycznie moralnie). Niestety, aby zaprzestać czynienia tego co Bóg czynić nam zakazuje, a zacząć czynić to co Bóg od nas wymaga, najpierw trzeba osobiście poznać dokładnie Biblię – tak jak opisałem to w owym punkcie #T3 ze swej strony „woda.htm”. Nie wolno bowiem nam już zważać na to co wmawiają nam dzisiejsi kapłani, księża i nauczyciele religii. Wszakże, jak każdemu mogą udowodnić to proste porównania tego co oficjalnie jest twierdzone, z tym co stwierdza Biblia, kapłani, księża i nauczyciele religii są już aż tak skorumpowani, iż zaprzestali nauczania prawdy – po szczegóły patrz (1) z punktu #T2 na mojej stronie „woda.htm”. Na dodatek, w Biblii zawartych jest znacznie więcej wymagań, praw i nakazów do wypełniania niż jedynie owych powszechnie nam przypominanych „10 przykazań”. Aby jednak poznać je wszystkie, trzeba osobiście studiować całą Biblię. Moim też zdaniem, największą trudnością w podejmowaniu osobistej obrony przed „symulacjami” UFOnautów będzie separowanie się od działań „intelektów zbiorowych”, jakie łamią przykazania i wymogi Boga, jednak jakich składowymi my jesteśmy. Kiedy bowiem jakiś „intelekt zbiorowy” jakiego cząstką my jesteśmy, np. nasz kraj, instytucja w jakiej pracujemy, czy firma z jakiej usług korzystamy, zaczyna postępować niemoralnie łamiąc prawa i wymagania Boga, wówczas zgodnie z tym co wyjaśniam np. w punktach #E2 i #A2.8 swej strony o nazwie „totalizm_pl.htm”, my też ponosimy osobistą współodpowiedzialność poczym będziemy za to ukarani. Dlatego, aby unikać obrywania z powodu kar na jakie zasłużyły sobie wszystkie intelekty grupowe do jakich należymy, lub aby chociaż pomniejszać to obrywanie, powinniśmy (tak jak nakazuje nam to werset 6:14-18 z bibilijnego „Drugiego Listu do Koryntian” – cytowany i omawiany w punkcie #J1 mojej strony o nazwie „pajak_dla_prezydentury_2020.htm”) albo odseparować się od owego intelektu grupowego (tj. np. zaprzestać dokładania swego udziału do powtarzalnego wybierania niemoralnych polityków rządzących naszym krajem, czy zaprzestać popierania niemoralnej instytucji), albo też jakoś starać się zmienić postępowania tego intelektu zbiorowego, lub przynajmniej zmienić postępowania niektórych z jego indywidualnych uczestników.

* * *

Powyższe wyjaśnienia stanowią adaptację punktu #M1 z mojej strony internetowej o nazwie „antichrist_pl.htm” (aktualizacja z dnia 20 listopada 2017 roku, lub później). Najnowsza aktualizacja owej strony „antichrist_pl.htm” powinna być dostępna pod adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/antichrist_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/antichrist_pl.htm
http://quake.hostami.me/antichrist_pl.htm
http://totalizm.com.pl/antichrist_pl.htm
http://cielcza.cba.pl/antichrist_pl.htm
http://energia.sl.pl/antichrist_pl.htm
http://pajak.org.nz/antichrist_pl.htm
http://totalizm.pl/antichrist_pl.htm

Każdą ze stron wymienionych w tym wpisie przez podanie tylko jej internetowej nazwy, czytelnicy mogą sobie odnaleźć i przeglądnąć jeśli do dowolnego z podanych powyżej adresów zamiast nazwy „antichrist_pl.htm” dołączą nazwę tej mojej strony, jaką zechcą przeglądnąć. Przykładowo, jeśli zachcą wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „tapanui_pl.htm” np. z witryny o adresie http://totalizm.com.pl/antichrist_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://totalizm.com.pl/tapanui_pl.htm .

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu, które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #290). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez licznych przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Dr inż. Jan Pająk