#268: Historia zbudowania na Ziemi odbiorników fal telepatycznych – od darowizny „piramidy telepatycznej” w 1978 roku, do sukcesu „LIGO” w 2015 roku

Motto: „Kiedy drzwi się zatrzasną, sprawdź okienko.”

Nazwa „telepatyzer” przyporządkowana jest naukowo niezwykle zaawansowanemu, chociaż technicznie prostemu w wykonaniu, urządzeniu łącznościowemu, które do przesyłania informacji używa „fal telepatycznych”. (Fale telepatyczne są znacznie bezpieczniejsze i szybsze w użyciu od obecnie używanych przez ludzkość fal radiowych, ponieważ osiągają one natychmiastowo dowolnie odległe obiekty, przenikają przez każdy obiekt z materii, a ponadto NIE powodują raka ani wymierania pszczół – po szczegóły patrz punkt #F1 strony o nazwie „telepathy_pl.htm” i adresach przytoczonych na końcu niniejszego wpisu.) Pierwszą instrukcję jak zbudować telepatyzer ludzkość otrzymała w 1978 roku. Instrukcję tę przekazała nam jakaś tajemnicza istota pokazana na „Fot. #3” strony o nazwie „telepathy_pl.htm”. Z uwagi na swój piramidalny kształt, tamten pierwszy telepatyzer nazwany został „piramidą telepatyczną”. Do przyjęcia tej piramidy w imieniu ludzkości, owa tajemnicza istota (czy też ktoś kogo istota ta reprezentowała) wybrała Miss Włoch 1966 roku i znaną w świecie aktorkę filmową, Panią Danielę Giordano. Aby też piramida telepatyczna mogła być zbudowana przez zwykłych ludzi, jej konstrukcja i zasada działania została celowo tak zaprojektowana przez jej darowiciela, aby zbudowania tej piramidy mógł dokonać praktycznie dowolny przeciętny hobbysta-majsterkowicz na Ziemi z pomocą funduszy, materiałow oraz narzędzi jakie są dzisiaj dostępne takiemu przeciętnemu hobbyście – jednak pod warunkiem, że ów hobbysta wykaże się wymaganym wkładem pracy, motywacji, doświadczeń, obserwacji, mądrości, wiedzy, itp. Niestety, od czasu otrzymania wytycznych budowy owej piramidy telepatycznej, sprawa jej zbudowania i wdrożenia do użycia posuwa się do przodu z aż tak dużymi trudnościami, jak przysłowiowe „wyciskanie krwi z kamienia”. (Prawdopodobnym powodem tych trudności, jest szokujący dla niektórych osób fakt, iż zbudowanie na Ziemi działającego telepatyzera, faktycznie stało się rodzajem „pola bitwy” pomiędzy dwoma zewnętrznymi mocami, z których jedna stara się inspirować, naprowadzać i pomagać ludziom w tej budowie, zaś druga stara się zwodzić, otaczać sprawę tej budowy tradycją oszustwa, kłamstwa i rabunku, powstrzymywać, kierować w ślepą uliczkę, itp. – tak jak wyjaśnia to punkt #C2.1 z innej mojej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”.) Zapewne właśnie dlatego darowiciel owej piramidy telepatycznej na jakimś tam etapie najwyraźniej uznał, iż spodziewanie się, że zostanie ona zbudowana przez indywidualnego ziemskiego hobbystę jest nierealistyczne, stąd zmienił swój początkowy „plan A”, na odmienny „plan B”. W tym nowym „planie B”, zamiast dalszego pobudzania ziemskich hobbystów do podjęcia budowy piramidy telepatycznej, w jakiś sposób udało mu się zainspirować zawodowych naukowców aby przemysłowo zbudowali instalację reprezentującą wielko-skalową (chociaż uproszczoną i nieco zmodernizowaną) wersję „telepatyzera”, jaki używa niemal identycznej zasady działania jak zasada użyta w „piramidzie telepatycznej”. Opisy tej wielko-skalowej wersji piramidy telepatycznej są dostępne w internecie pod nazwą „LIGO”. Niestety, owa bitwa jaka w sprawie zbudowania telepatyzera wrze na Ziemi, powoduje, że pojęcia „telepatii” i „przekazywania myśli bezpośrednio z umysłu do umysłu” są rodzajami „tabu” i „herezji” dla dzisiejszych zawodowych naukowców. Z kolei to oficjalne uznawanie „telepatii” za „naukowe tabu” i za „herezję” zapewne spowodowało, że zamiast nadania zbudowaniu LIGO wysoce użytecznego dla całej ludzkości celu nauczenia się jak odbierać „fale telepatyczne”, budowa LIGO została podjęta dla jakiegoś odmiennego celu – np. uzyskania nagrody Nobla za wykrycie „fal grawitacyjnych”, o możliwości istnienia jakich Einstein spekulował ponad 100 lat temu, aczkolwiek o jakich Koncept Dipolarnej Grawitacji stwierdza, że fizycznie NIE mają one prawa istnieć, bowiem gdyby istniały wówczas anihilowałoby grawitację, a ponadto nawet gdyby istniały ciągle technicznie byłyby one zupełnie bezużyteczne dla ludzkości. W 2015 roku owa instalacja LIGO odniosła „naukowy sukces” w zarejestrowaniu pierwszych sygnałów telepatycznych (prawdopodobnie „telepatycznego hałasu”). Naukowcy którzy ją zbudowali ignorują jednak liczne przesłanki, że odebrali wysoce przydatne ludzkości fale telepatyczne – kłamliwie rozgłaszając, iż zarejestrowali owe całkowicie bezużyteczne „fale grawitacyjne”. Stąd narazie ten „naukowy sukces” nadal tkwi w kłamstwie – co wyjaśniłem i opisałem dokładniej w punkcie #K2 swej odmiennej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, a także we wpisie numer #267 z niniejszego bloga totalizmu. Na obecnym etapie szczególnie pilnym staje się więc sprostowanie tego naukowego kłamstwa, czyli powiadomienie i przekonanie wszystkich zainteresowanych, że w 2015 roku instalacja LIGO faktycznie dokonała pierwszego w świecie odbioru „sygnału telepatycznego” jaki technicznie jest szczególnie użyteczny dla ludzkości, a NIE odbioru zupełnie bezużytecznych dla ludzi „fal grawitacyjnych”. Dokonywaniu tego sprostowania służy też m.in. i niniejszy wpis, oraz opisy tematycznie z nim związane, np. z owego punktu #K2 strony „dipolar_gravity_pl.htm”, czy z punktu #C2.1 strony „free_energy_pl.htm”. Ponadto, w sprawie tego sprostowania szczególnie liczę też na obstawanie czytelników niniejszego wpisu za tą ogromnie istotną dla całej ludzkości prawdą – tj. liczę, że czytelnicy będą informowali każdego kogo uznają za wartego poznania prawdy, o owym wynikającym albo z ignorancji naukowców, albo też z ich premedytacji, kłamliwym nazywaniu przez oficjalną naukę „falami grawitacyjnymi” zjawiska, które faktycznie reprezentuje „fale telepatyczne”, a tym samym zamykania dla ludzkości technicznej perspektywy wykorzystania szybkich, bezpiecznych i niepowstrzymywalnych fal telepatycznych dla celów łącznościowych. Tylko bowiem wytrwałe prostowanie tego typu naukowych kłamstw jest w stanie zastopować coraz gwałtowniej wymykające się spod kontroli błądzenie oficjalnej nauki i rujnowanie przez nią tym błądzeniem całej ludzkości, oraz stopniowo przywrócić naukę, a wraz z nią całą ludzkość, ponownie na „ścieżkę prawdy” i ku wymogom moralnie poprawnego postępowania.

Ów sukces LIGO z 2015 roku, kiedy to po raz pierwszy w nowożytnej historii Ziemi udało się zarejestrować jakikolwiek sygnał telepatyczny, zakończył więc pierwszy etap dosyć rozległej i intensywnej „bitwy” o zbudowanie na Ziemi działającego telepatyzera. (Należy tu bowiem przypomnieć, że w starożytności ludzie potrafili rejestrować sygnały telepatyczne i budować urządzenia działające na fale telepatyczne – po przykłady patrz cała strona „seismograph_pl.htm” albo punkt #E4 strony o nazwie „telepathy_pl.htm”, a także punkty #D1 do #D3 innej mojej strony o nazwie „artefact_pl.htm”.) W niniejszym wpisie dokumentuję więc skrótowo historię tego pierwszego etapu „bitwy o telepatyzer”, jaka to historia obejmuje zdarzenia począwszy od aktu przekazania nam daru piramidy telepatycznej w 1978 roku, aż do owego „naukowego sukcesu” pierwszego w świecie odbioru przez LIGO jakiegoś telepatycznego sygnału (prawdopodobnie „telepatycznego hałasu”) w 2015 roku. Ten pierwszy etap w historii „bitwy o telepatyzer” jest ogromnie istotny, bowiem od tego jak zostanie on przyjęty przez ludzi i jak ludzie na niego zareagują (w tym także jak ty czytelniku przyjmiesz go i na niego zareagujesz), zależy teraz czy następny, drugi etap będzie polegał już na budowie coraz doskonalszych prototypów tak paląco potrzebnych ludzkości telepatyzerów, czy też na ugruntowywaniu przez naukowców kłamstwa, że potrafią odbierać owe bezużyteczne „fale grawitacyjne”, oraz na zmaganiach tych coraz bardziej nielicznych już ludzi obstających za prawdą, aby oficjalnie sprostować to naukowe kłamstwo. Oto więc historia pierwszego etapu faktycznej „bitwy o telepatyzer” toczącej się na oczach coraz pasywniejszych ludzi, którzy są aż tak zajęci objadaniem się kanapkami przed ekranami swoich telewizorów, że NIE widzą iż owa „bitwa o telepatyzer” faktycznie jest jednym z objawów naszego coraz szybszego staczania się ku samozagładzie:

Budowniczynią pierwszego na Ziemi prototypu urządzenia łącznościowego opisywanego tutaj pod ogólną nazwą „telepatyzer”, była w/w Miss Włoch 1966 roku i znana w świecie aktorka filmowa, Pani Daniela Giordano. Wkrótce po tym jak w 1978 roku otrzymała ona od tajemniczej istoty wytyczne jak zbudować i jak używać „piramidę telepatyczną”, Pani Daniela Giordano osobiście pokonała cały szereg najróżniejszych przeszkód i sama zbudowała pierwszy prototyp owego niezwykłego urządzenia. Opisy i ilustracje jej prototypu, a także opisy eksperymentów jakie Pani Daniela Giordano dokonała na nim, przytoczone zostały w traktacie [7] dostępnym w aż trzech językach, tj. polskim, angielskim i włoskim. Niestety, ten pierwszy prototyp NIE zadziałał poprawnie. Pani Daniela Giordano NIE miała zaś ani warunków ani motywacji aby kontynuować sprawę poprzez budowanie następnych prototypów i doprowadzenie ich do zadziałania. Prawdopodobnie też darowiciel piramidy telepatycznej z góry przewidywał, iż tak właśnie się stanie. To zapewne dlatego wybrał on właśnie tą słynną na całym świecie europejską aktorkę filmową i Miss Włoch, aby swoją osobowością i pozycją nadała ona rozgłosu sprawie darowizny owej piramidy dla ludzkości i spowodowała w ten sposób, iż zadaniu zbudowania tego urządzenia poświęcą swój czas także liczni inni ludzie.

Poprzez jakiś łańcuch zbiegów okoliczności, w czasach kiedy Pani Daniela Giordano eksperymentowała ze swoim prototypem „piramidy telepatycznej”, ja rozwijałem teoretycznie m.in. idee dwóch (z całego szeregu) swoich wynalazków – jakie później okazały się być podzespołami składowymi tej piramidy, tj. teoretycznie rozwijałem ideę „ogniwa telekinetycznego” oraz ideę urządzenia nadawczo-odbiorczego działającego na modulowane fale telepatyczne, jakie to urządzenie nazwałem „telepatyzer”. Co nawet jeszcze bardziej intrygujące, ów łańcuch „zbiegów okoliczności” spowodował także, iż Pani Daniela Giordano i ja korespondowaliśmy ze sobą – tyle, że początkowo na tematy odmienne niż piramida telepatyczna, jakimi oboje się interesowaliśmy (tj. UFO). Po jakimś jednak czasie Pani Daniela Giordano opisała mi także i swoją piramidę. Ja zaś z szokiem rozpoznałem natychmiast w tym urządzeniu obecność podzespołów jakie wypełniały funkcje „ogniwa telekinetycznego” oraz „telepatyzera” – tj. urządzeń jakie ja uprzednio sam wynalazłem. Oczywiście, w tej sytuacji NIE mogłem pozostawać obojętnym na taki dowód poprawności moich teoretycznych wynalazków i rozpracowań, oraz na wynikające z tego potwierdzenie, że jeśli „piramidę telepatyczną” zbuduje się i „dostroi” poprawnie, wówczas z całą pewnością ona zadziała. Zaproponowałem więc Pani Danieli Giordano, że wspólnie napiszemy i opublikujemy traktat [7], w którym opiszemy jej doświadczenia i podamy opisy piramidy telepatycznej, oraz uzupełnimy to wszystko o moje teoretyczne wyjaśnienia jak piramida telepatyczna działa i jak można ją zbudować, oraz o dodatkową zachętę aby każdy hobbysta czy majsterkowicz, który czuje się na siłach, zabrał się za jej zbudowanie i następne „dostrojenie” („harmonizowanie”) w celu spowodowania jej zadziałania. Po długiej pracy i wielu uzgodnieniach dokonywanych korespondencyjnie na odległość, ów traktat [7] został formalnie opublikowany w 1995 roku i to aż w 3 językach (polskim, angielskim i włoskim).

Niestety, zbudowanie działającej „piramidy telepatycznej” jest ogromnie trudne wcale NIE z powodu poziomu jej technicznego skomplikowania, a z powodu ilości wiedzy i doświadczenia jakie są konieczne dla końcowego jej „dostrojenia” („harmonizowania”) i spowodowania zadziałania. Chodzi bowiem o to, że piramida telepatyczna została celowo tak zaprojektowana przez tajemniczego jej darowiciela, aby pod względem technicznym mogła być zbudowana „kuchennym sposobem” przez praktycznie każdego dzisiejszego zadedykowanego hobbystę i to wyłącznie z użyciem finansów, materiałów oraz narzędzi, jakie są dostępne przeciętnemu dzisiejszemu hobbyście na Ziemi. Problem jednak w tym, że chociaż jej fizyczne zbudowanie jest łatwe i stąd finansowo i technicznie możliwe przez prawie każdego dzisiejszego hobbystę, wzajemne podostrajanie do siebie jej części i jej wstrojenie w fale telepatyczne (tj. jej „harmonizowanie”), a stąd spowodowania jej zadziałania, jest ogromnie trudne i wymaga znacznego wkładu pracy, motywacji, oddania, cierpliwości, doświadczeń, mądrości, wiedzy, itp. Jak trudne jest to jej dostrojenie i spowodowanie jej zadziałania, mi osobiście uświadamiają to moje doświadczenia z czasów szkoły średniej. Jeszcze bowiem jako uczeń Liceum Ogólnokształcącego w Miliczu uczestniczyłem aktywnie w pracach „kółka radio-łączności” przy ówczesnej „Lidze Obrony Kraju” w Miliczu. W kółku owym m.in. uczyliśmy się budowy i używania radiostacji (w tym nadawania kluczem i alfabetem Morse’a), a także budowaliśmy własne odbiorniki radiowe. Budowanie owych radio-odbiorników polegało na tym, że Liga Obrony Kraju wręczała nam paczkę, w której znajdowały się luzem spakowane wszystkie części jakie składają się na działające radio, plus znajdował się także schemat elektryczny owego radia. Z kolei my otrzymaliśmy zadanie, aby osobiście części te poskładać i polutować razem, poczym „dostroić” to radio tak aby spowodować iż ono zadziałało. Warto tu też dodać, że radia te były zasilane z sieci, tyle że dla bezpieczeństwa (BHP) w pomieszczeniu gdzie radia te montowaliśmy i dostrajaliśmy zawsze był obecny dorosły instruktor gotowy w razie potrzeby wyłączyć prąd gdyby czyjaś głupota lub niezręczność spowodwała porażenie (nigdy jednak taka sytuacja NIE zaszła), oraz sporadycznie udzielający nam rad i wyjaśnień (jednak nigdy NIE wykonujący za nas żadnego działania). Na przekór też, że wszystkie części jakie my montowaliśmy były już tak wyselekcjonowane, iż każda z nich miała parametry pracy wymagane do zadziałania danego radia, po fizycznym poskładaniu i polutowaniu owych części razem, zawsze się okazywało, że radio owo NIE działało, bowiem poszczególne jego części NIE zostały jeszcze dostrojone nawzajem do siebie i do fal radiowych jakie miały odbierać. Aby więc spowodować, że radio to zadziałało, już po jego polutowaniu ciągle musieliśmy je „dostroić”, czyli używając słów owej tajemniczej istoty, która podarowała ludzkości piramidę telepatyczną, spowodować że wszystkie części owego radia stały się nawzajem „harmoniczne”. W trakcie też owego dostrajania odkryliśmy, że fizyczne zmontowanie i polutowanie radia zajmowało nam wówczas jedynie około 10% czasu i wysiłku potrzebnego do spowodowania jego zadziałania. Pozostałe zaś około 90% czasu i wysiłku musieliśmy potem włożyć właśnie w dostrajanie (tj. „harmonizowanie”) już uprzednio poskładanego i polutowanego radia, a w ten sposób spowodowanie jego zadziałania. (Zapewne gdybyśmy przy tym NIE musieli dopiero się uczyć jak dokonywać takiego wstrojenia/harmonizowania, wówczas prawdopodobnie ów nasz czas i wysiłek dostrojenia uległyby zmniejszeniu.) A trzeba tu pamiętać, że jedynie patrząc jak skomplikowana jest budowa typowego radio-odbiornika, już zaczyna się rozumieć ile wysiłku i czasu zabiera tylko fizyczne poskładanie i polutowanie razem jego poszczególnych części – i to bez owego wstrajania/harmonizowania. Tamto więc doświadczenie dało mi doskonałe rozeznanie ile pracy będzie wymagało dostrojenie/harmonizowanie piramidy telepatycznej i spowodowanie jej zadziałania już po tym jak fizycznie się ją zbuduje – zważywszy, że jej poszczególne części pomontowane razem wcale NIE będą jeszcze tak dobrane (jak w owych radiach, które jako nastolatek montowałem) aby ich parametry pracy były już odpowiednie dla działającej piramidy, oraz zważywszy, że aby mieć pewność iż nasza piramida telepatyczna faktycznie działa, trzeba zbudować aż dwie piramidy wstrojone w tą samą długość fali telepatycznej, poczym spowodować aby obie one nawzajem ze sobą „konwersowały”. Ponadto trzeba też pamiętać, że na „piramidę telepatyczną” składa się aż 5 odrębnych „systemów funkcyjnych”, zamiast 2 odrębnych systemów jakie składają się na radia jakie wtedy budowaliśmy (tj. zamiast (1) systemu odbioru fal radiowych i ich zamiany na wibracje elektryczne i (2) systemu głośnika). Znaczy, na piramidę telepatyczną składają się: (1) „system baterii telekinetycznej” – która generuje elektryczność potrzebną do zasilania obwodów tej piramidy w energię elektryczną niezbędną do jej funkcjonowania (podczas gdy radio jest zasilane już wygenerowaną elektrycznością pobieraną albo z sieci albo też z baterii), (2) „system odbioru fal telepatycznych” – który zamienia wiadomość przynoszoną przez fale telepatyczne w wibracje elektryczne (czyli który pełni funkcje odpowiadające np. działaniu anteny i obwodów radio-odbiornika), (3) „system transformacji przychodzącej wiadomości na formę myślową zrozumiałą dla ludzi” (czyli ten który pełni funkcje odpowiadające działaniu dzisiejszego głośnika albo ekranu), (4) „system transformacji wysyłanej wiadomości z formy myślowej w wibracje elektryczne” (czyli ten który pełni funkcje odpowiadające działaniu mikrofonu albo kamery telewizyjnej), oraz (5) „system zamiany wibracji elektrycznych na fale telepatyczne i wysyłania fal telepatycznych w przestrzeń” (czyli ten który pełni funkcje odpowiadające działaniu dzisiejszych radiostacji i anten). Stąd dopracowanie i dostrojenie wszystkich tych 5-ciu systemów zawartych tylko w jednym urządzeniu technicznym zwanym piramida telepatyczna wymaga ogromnego wkładu pracy, motywacji, doświadczeń, obserwacji, mądrości, wiedzy, itp., jaki to wkład jest nieporównanie wyższy od tego co jest wymagane np. do dostrojenia i spowodowania zadziałania już fizycznie zbudowanego radio-odbiornika.

Tak nawiasem mówiąc, to ja rekomendowałbym czytelnikowi, że jeśli ma 15 do 18 letniego syna, wówczas aby spróbował mu wyperswadować ochotnicze skompletowanie powyższego ogromnie uczącego zmontowania radio-odbiornika. Wszakże w tym celu wystarczy znaleźć jakiś stary odbiornik radiowy, np. z lat 1950 do 1980, jaki nadal działa i nadal odbiera stacje radiowe oraz dla jakiego ma się jego schemat elektryczny – w tamtych bowiem latach w Polsce obowiązywały przepisy, że schematy elektryczne muszą być załączane do każdego nowego radia i telewizora sprzedawanego w sklepach. (Dzięki tym ogromnie mądrym przepisom ówczesnych polskich władz, wielu Polaków mojej generacji, w tej liczbie i ja, naprawiało osobiście swoje radia i telewizory, przy okazji wypracowując u siebie najwyższą w świecie powszechną wiedzę elektroniczną – NIE na darmo Anglicy mają teraz powiedzenie opisywane w (1) z punktu #E1 strony „rok.htm”: „zatrudnij Polaka, a wykona on daną pracę cztery razy szybciej i jedynie za około jednej-czwartej ceny angielskiego fachowca”. Tymczasem z powodu zachłanności, copyrights i monopolizacji, inne niż Polska kraje nigdy NIE załączały schematów elektrycznych do sprzedawanych u siebie urządzeń elektronicznych, co pogłębiało w ich obywatelach stan elektronicznej ignorancji i upadku umiejętności, zaś z upływem czasu nawet spowodowało, iż obecnie zabrania się tam sprzedaży, albo utrudnia sprzedaż, elektrycznych i elektronicznych podzespołów dla użytku zwykłych obywateli – tak jak dla programatora pralki opisałem to w końcowym paragrafie punktu #P5 ze swej strony o nazwie „quake_pl.htm”, zaś dla paneli słonecznych opisałem to w punktach #A1 i #I2 swej strony „solar_pl.htm”.) Następnie wystarczy razem z synem ostrożnie rozebrać to radio na części składowe, tak aby części te NIE zostały pouszkadzane, poczym zaapelować do ambicji syna aby wypróbował swoje umiejętności i wytwałość poprzez ponowne poskładanie i polutowanie razem tych części, zgodne ze schematem elektrycznym tego radia. Oczywiście, jeśli radio było dokumentnie rozebrane, zaś jego części nawzajem wymieszne, wówczas po ponownym zmontowaniu, radio to z całą pewnością NIE zadziała – o co nam w tym eksperymencie właśnie chodzi. Dlatego najważniejszym i najtrudniejszym, jednak równocześnie najbardziej uczącym, zadaniem syna będzie aby potem sam sobie wypracował i się nauczył jak je „dostroić” aby radio to ponownie zadziałało (a zadziałać z pewnością jest ono w stanie, bowiem działało przed rozmontowaniem). W latach 1962 do 1964 ówczesna 15 do 18-letnia młodzież małego prowincjonalnego miasteczka Milicza potrafiła wszakże sama sobie radzić z takim właśnie zadaniem – tyle, że według moich obserwacji tamta młodzież była znacznie inteligentniejsza, zaradniejsza i mniej popsuta (rozpieszczona) niż dzisiejsza. Jeśli zaś mamy uzasadnione obawy, iż niezdarność syna wystawi go na porażenie prądem, wówczas warto mu znaleźć przenośne radio zasilane nisko-woltowymi bateriami. (W przypadku montowania radia zasilanego z sieci, dla BHP jest bowiem konieczne aby podczas jego montowania w tym samym pomieszczeniu zawsze obecny był ktoś dorosły gotowy wyłączyć prąd, jeśli syn zapomni odłączyć radio od sieci kiedy dotykał będzie podzespołu jakiego pod napięciem dotykać NIE powinien.) W taki też prosty sposób niewielka nasza inwestycja na zakupienie starego radia, lutownicy i uniwersalnego miernika elektrycznego, plus poświęcenie synowi wymaganego czasu na wyjaśnienia, porady i BHP, wytestuje dla nas co naprawdę jest warta inteligencja i wytrwałość naszego syna, a w razie sukcesu wielokrotnie się potem spłaci zainteresowaniami i nowymi horyzontami zatrudnieniowymi jakie owo zmontowanie radia w przyszłości dla syna otworzy. (Przykładowo, moje doświadczenia z budowaniem radio-odbiorników w czasach szkoły średniej, plus późniejsze doświadczenia w naprawianiu telewizorów, w okresie pracy jako profesor uniwersytetu pozwalały mi m.in. wykładać elektronikę na poziomie uniwersyteckim – chociaż z wyksztłcenia jestem przecież magistrem inżynierem mechanikiem z doktoratem w komputerowym projektowaniu maszyn. W Nowej Zelandii wykładałem też inżynierię elektryczną na jednej z politechnik.) Odnotuj przy tym, że to montowanie radia okaże się sukcesem tylko jeśli syn osobiście sobie z tym poradzi – czyli jeśli NIE zmontuje tego radia rękami i inteligencją dorosłych, jacy w każdym kroku będą mu „pomagali” poprzez wyręczanie, zamiast jedynie doradzać i kierować do źródeł użytecznej wiedzy.

Już w trakcie pisania traktatu [7] ja oczywiście obiecałem też sobie, że sam spróbuję zbudować drugi w świecie prototyp „piramidy telepatycznej”. Niestety, wędrując po świecie „za chlebem” i nieustannie zmieniając kraj, miejsce zamieszkania oraz pracę, sam NIE bardzo miałem warunki aby prototyp ten zbudować u siebie. Stąd mój własny prototyp udało się zbudować dopiero podczas wakacji w Polsce w 1995 roku – i to tylko dzięki wydatnej pomocy moich polskich przyjaciół i rodziny (szczególne podziękowania za tamtą pomoc mam dla Pana Ireneusza Hurij z Wrocławia). Prototyp ten ciągle jednak stał się drugim prototypem w świecie, bowiem był już gotowy około czasu publikowania traktatu [7]. Oczywiście, mój prototyp także NIE zadziałał – co zresztą z góry przewidywałem na bazie swoich opisanych powyżej doświadczeń z budowaniem i dostrajaniem („harmonizowaniem”) radio-odbiorników w czasach szkoły średniej, oraz z późniejszymi naprawami telewizorów. Niemniej zbudowanie własnego prototypu tej piramidy ciągle pozwoliło mi zgromadzić szereg doświadczeń praktycznych, jakie opisałem w drugim wydaniu naszego traktatu o „piramidzie telepatycznej”, tj. w traktacie [7/2], opublikowanym w 2000 roku. Ponadto stworzyło ono fundament, na jakim mógłbym później podjąć dalsze prace badawczo-rozwojowe nad „piramidą telepatyczną” – gdybym jakimś cudem znalazł kiedyś się w sytuacji, że mógłbym poświęcić się zbudowaniu tego urządzenia i miałbym wymagane warunki aby budowanie to móc prawidłowo dokonywać. Niestety, cud ten nigdy NIE nastąpił. Do dzisiaj też NIE mam warunków umożliwiających faktyczne podjęcie budowy tak potrzebnego ludziom telepatyzera, np. o budowie i działaniu opisywanej tu piramidy telepatycznej, czy umożliwiających podjęcie budowy któregokolwiek innego z moich licznych wynalazków – co dla mnie jest szczególnie bolesne w odniesieniu do gwiazdolotu jaki nazwałem Magnokraftem (który ma potencjał aby rozwiązać wszelkie międzynarodowe problemy dzisiejszej ludzkości, włącznie z problemem pokoju i bezpieczeństwa oraz problemem zaduszanych kryzysami ekonomii), a także w przypadku mojego Wehikułu Czasu (który umożliwiłby ludziom m.in. na nieśmiertelne życie, poprzez powtarzalne cofanie ludzi do lat ich młodości po każdym osiągnięciu przez nich wieku starczego). Stąd na temat tych wszystkich moich przełomowych wynalazków mogę teraz jedynie teoretycznie spekulować „co byłoby gdyby …”.

Opublikowanie przez Danielę Giordano i mnie opisów budowy i działania „piramidy telepatycznej” w traktacie [7] i traktacie [7/2], spowodowało że do zbudowania tego urządzenia zabrało się także kilku hobbystów-amatorów, jacy dali mi znać o swoich zamiarach. Niestety, potem się dowiedziałem, iż jedynie 2 dalsze prototypy tej piramidy zostały fizycznie zbudowane do końca w sposób jaki wiernie realizował wytyczne tajemniczego darowiciela. Oczywiście, jak też z góry można było się tego spodziewać, żaden z tych prototypów NIE zadziałał poprawnie – wszakże żaden z nich NIE przeszedł wymaganego „harmonizowania” (dostrajania). Z kolei ich wykonawcy zniechęceni tym niezadziałaniem zarzucali dalsze próby doprowadzenia budowy tego urządzenia do końcowego sukcesu. Podsumowując więc powyższe, z mojego dotychczasowego śledzenia postępów w budowie piramidy telepatycznej wynika, że razem z prototypami Pani Danieli Giordano i moim, w sumie na świecie zbudowane zostały tylko 4 prototypy tego urządzenia, fizyczna konstrukcja jakich starała się wiernie odtwarzać wytyczne przekazane ludzkości przez tajemniczego darowiciela. Natomiast wszyscy pozostali z entuzjastów interesujących się zbudowaniem tego urządzenia, ograniczyli się jedynie do czysto teoretycznych rozważań i spekulacji jak piramidę tę powinni zacząć budować, oraz do nieustającego wypytywania mnie i Pani Danieli Giordano o szczegóły co i jak powinni czynić – NIE będąc przy tym w stanie sobie dopowiedzić, że gdybyśmy my znali dokładnie wszystkie szczegóły zbudowania owej piramidy i dostrojenia („harmonizowania”) jej w zadziałanie, wówczas już dawno by ona była zbudowana. W trakcie korespondowania dotyczącego owych zapytań, ze szokiem też obserwowałem, jak owi pytający coraz bardziej oddalali się ze swoimi własnymi konceptami budowy i zasady działania piramidy telepatycznej, od budowy i działania opisanego nam przez darowiciela tej piramidy i zgodnego z działaniem praw natury. W rezultacie owego oddalania, owi poszukujący czyjegoś wyręczania (zamiast wiedzy) entuzjaści kierowali się wyraźnie ku odchyleniom konstrukcyjnym jakie miały cechy z góry skazujące ich na niepowodzenie, a stąd jakie z pewnością indukowane w nich były przez ową zewnętrzną „złą” moc starającą się uniemożliwiać nasz postęp. Na dodatek, poza wypytywaniem i wymyślaniem coraz bardziej kosztownych odchyleń od wymaganej konstrukcji i zasady i działania, owi entuzjaści nigdy też NIE zdobyli się na faktyczne budowanie tej piramidy, zaś z czasem ich entuzjazm się ulotnił i pozapominali o tym urządzeniu. W lutym 2016 roku dowiedziałem się też zupełnie przypadkowo, że piramida telepatyczna prawdopodobnie dostarczyła komuś wygodnej wymówki (np. jakiejś szajce międzynarodowych oszustów z Nigerii), aby pod podszywką tej to wymówki podjąć wyłudzanie pieniędzy od naiwnych darowicieli – po szczegóły owego wyłudzania patrz punkt #K2.1 z mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, natomiast po opisy „bitwy o telepatyzer”, w ramach jakiej to bitwy owo wyłudzanie pieniędzy było zapewne prowadzone (np. aby otoczyć to urządzenie atmosferą oszustwa i tradycją ludzkiej zachłanności), patrz punkt #C2.1 ze strony o nazwie „free_energy_pl.htm”.

Bóg działa jednak na tajemnicze sposoby aby podnosić wiedzę i poznawanie prawdy przez ludzi. Chociaż więc sytuacja i stan w jakich znajduje się nasza cywilizacja i większość dzisiejszych ludzi, powodują że zawiodły próby zbudowania piramidy telepatycznej przez indywidualnych hobbystów, ciągle istnieją inne sposoby aby jakoś kontynuować sprawę tej budowy. Przykładowo, zawodowi naukowcy mogli zostać jakoś zainspirowani, aby np. w imię perspektywy dostania „nagrody Nobla”, z pieniędzy podatników podjęli budowę instalacji badawczej upowszechnianej po świecie pod nazwą LIGO. Owa zaś LIGO faktycznie reprezentuje sobą uproszczoną pod względem funkcjonalnym oraz uwspółcześnioną pod względem swej konstrukcji, dającą się zbudować przemysłowo wielkoskalową wersję piramidy telepatycznej. Jak bardzo i w jaki sposób konstrukcja i działanie owej instalacji LIGO jest podobna do konstrukcji i do działania piramidy telepatycznej, wyjaśniłem to dokładniej w punkcie #K2 z mojej innej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”. W 2015 roku, owa instalacja LIGO zadziałała i odebrała z sukcesem albo pierwszy „hałas telepatyczny”, albo też narazie jeszcze NIE rozszyfrowany przez ludzi pierwszy przekaz informacji od owego tajemniczego darowiciela piramidy telepatycznej – tak jak opisałem to i wyjaśniłem dokładniej w owym punkcie #K2 swej strony internetowej o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, a także we wpisie numer #267 z niniejszego bloga totalizmu (adresy tego bloga podane są m.in. w punkcie #H5 strony o nazwie „telepathy_pl.htm”). Niestety, jak wiemy, dzisiejsi zawodowi naukowcy „oficjalnie” NIE wierzą ani w telepatię, ani w jakąś tam tajemniczą istotę starającą się dopomagać ludzkości. Zapewne więc nigdy naukowcy ci NIE będą gotowi do zaakceptowania możliwości, iż piramida telepatyczna została nam celowo podarowana przez kogoś, kto z jej pomocą usiłuje nawiązać z nami łączność telepatyczną. To zaś oznacza, że instalacja LIGO (która używa niemal identycznej zasady działania jak piramida telepatyczna) zapewne nigdy NIE będzie celowo wsłuchiwała się w sygnały telepatyczne jakie odbiera, aby sprawdzić czy przypadkiem sygnały te NIE zawierają jakiejś inteligentnej widomości przeznaczonej dla ludzkości. Tymczasem ja już obecnie, tj. w dniu spisywania niniejszej historii 25 lutego 2016 roku, jestem gotowy się założyć, że jeśli instalacja LIGO będzie utrzymywana w stanie działającym przez czas wystarczająco długi, aby ów tajemniczy darowiciel piramidy telepatycznej zdołał ustalić częstotliwość fali telepatycznej w jaką LIGO się wstraja i jaką odbiera, wówczas pewnego dnia instalacja LIGO odbierze rozumną i logiczną wiadomość przekazaną za jej pośrednictwem do całej ludzkości. Innymi słowy, nawet jeśli ktoś z osób decydujących o działaniu i o przyszłości LIGO „oficjalnie” NIE wierzy w istnienie telepatii i tajemniczej istoty dopomagającej ludziom wznieść się na wyższy poziom rozwoju i świadomości, ciągle powinien utrzymywać tę instalację w stanie działającym, oraz powtarzalnie sprawdzać czy instalacja ta już przypadkiem NIE odebrała (lub odbiera) jakiejś inteligentnej wiadomości – tj. powinien postępować w myśl bibilijnej zasady „oddajcie więc Cesarzowi to co cesarskie, a Bogu to co boskie” (patrz Mateusz 22:21, Marek 12:17, Łukasz 20:25) – nakaz zawarty w jakiej to zasadzie wyjaśnia dokładniej 6 z punktu #C4.2 strony „morals_pl.htm”. Obecnie jest już bowiem jedynie kwestią czasu, kiedy instalacja LIGO odbierze jakąś inteligentną wiadomość – tyle że NIE wiedząc jeszcze, iż to co instalacja ta odbiera może być inteligentnym przekazem wiadomości, obsługujący ją naukowcy mogą zwyczajnie zaniedbać zadania sobie trudu aby rozszyfrowywać to co ona odebrała. Po zaś odbiorze i rozszyfrowaniu takiej inteligentnej wiadomości, sprostowanie obecnych „naukowych kłamstw” i powrót na „ścieżkę prawdy” staną się już znacznie łatwiejsze.

Niestety, z rozpoznaniem faktu iż do instalacji LIGO nadany został inteligentny przekaz, oraz z późniejszym rozszyfrowaniem wiadomości tego przekazu, też mogą być poważne trudności. Chodzi bowiem o to, że darowiciel piramidy telepatycznej udokumentował jej budową i zasadą działania, iż nawykł do komunikowania się wyłącznie poprzez przekazywanie myśli bezpośrednio pomiędzy umysłami z pomocą bezdźwiękowego „uniwersalnego języka myśli” (ULT) opisywanego szerzej w podrozdziale I5.4.2 z tomu 5 mojej monografii [1/5]. Tymczasem tu na Ziemi nadal komunikujemy się dźwiękami – za pomocą dźwiękowej mowy i określonego ludzkiego języka. Stąd problem polega na tym, czy ów nawykły do bezpośredniej wymiany myśli darowiciel wypracuje udany sposób zwrócenia uwagi nawykłych do dźwiękowej mowy ziemskich naukowców, iż dany przekaz zawiera w sobie inteligentną wiadomość. Wszakże aby przeoczyć potrzebę jego przeanalizowania, wystarczy że nadawca popełni jakiś błąd wynikający np. z nieznajomości szczegółów sytuacji na Ziemi, przykładowo jeśli osądzając po liczbie ludzi mówiących po chińsku, nadawca owego przekazu sformułuje go w jakimś chińskim stylu, jednak nada go do angielsko-języcznych naukowców Ameryki. Sprawę odnotowania tego przekazu w wibracjach lub dźwiękach odbieranych przez LIGO komplikuje też fakt, że dzisiejsi naukowcy będą uważali taki przekaz za „naukową herezję” oraz „naukowe tabu” – jakiego istnienia żaden szanujący się naukowiec, który dba o swoją karierę, NIE powinien nawet rozważać. Wszakże to właśnie owo uznawanie telepatii przez dzisiejszych naukowców za „naukową herezję” oraz „naukowe tabu”, w połączeniu z uporem z jakim dzisiejsza nauka tkwi w swoich oficjalnie wyznawanych kłamstwach (rozważ tu stanowisko oficjalnej nauki w sprawie Boga albo UFO), spowoduje że jeśli czytelnicy NIE dopomogą mi efektywnie w sprostowaniu opisywanego m.in. tutaj kolejnego naukowego kłamstwa, jakie stwierdza iż LIGO jakoby odebrała owe bezużyteczne „fale grawitacyjne”, a NIE technicznie nam przydatne „fale telepatyczne”, wówczas następny etap historii budowy działającego telepatyzera będzie zapewne ograniczał się do walki o uznanie telepatii za prawdę i do pyskówek z naukowcami, zamiast do budowy coraz to doskonalszych telepatyzerów. Dlatego mam tutaj apel do czytelnika. Mianowicie, jeśli czytelnik ma dostęp do źródłowych nagrań zarejestrowanych przez instalację LIGO, oraz jeśli wierzy, że prawda powinna pokonać dzisiejsze kłamstwa nauki, wówczas aby czytelnik też osobiście „wziął pod lupę” te nagrania i sprawdził czy nie wykryje w nich jakiejś inteligentnej wiadomości (jeśli zaś TAK, to co świadczy iż jest ona inteligentną wiadomością, jak ją można próbować odszyfrować, oraz ewentualnie co ona stwierdza). Wszakże zgodnie z całą listą już zaszłych niezwykłych zdarzeń wzmiankowanych w niniejszej historii, jakich jest zbyt wiele aby nawet dzisiejszy naukowiec mógł je uważać za zwykłe „przypadki” czy „zbiegi okoliczności”, taka inteligentna wiadomość może kryć się w nagraniu praktycznie każdego sygnału telepatycznego przechwyconego przez instalację LIGO, włączając w to owo pierwsze nagranie z 2015 roku. Dla mnie też NIE ma już żadnej wątpliwości, że prędzej czy później wiadomość taka do nas nadejdzie.

Czytając powyższą historię pierwszego etapu budowy działającego telepatyzera na Ziemi, czytelnik zapewne odniesie wrażenie, iż czyta scenariusz jakiegoś filmu „science-fiction”, a nie raport totaliztycznego naukowca z tego co faktycznie się zdarzyło. Tymczasem wszystko to prawda i w historycznym sensie wszystko to faktycznie nastąpiło. Co ciekawsze, na bazie moich doświadczeń życiowych jestem już pewien, że tego typu historie faktycznie miały miejsce w przypadku wszystkich przewrotowo-istotnych dla ludzkości wynalazków, przykładowo m.in. też w przypadku wynalezienia i zbudowania aparatu filmowego czy druku. Tyle tylko, że potrzebna jest ogromna odwaga, aby w obliczu ludzkiego sceptycyzmu i tendencji do szykanowania tych co mieli doświadczenia odmienne od uznawanych za „normalne”, narażać się innym poprzez publiczne wyznanie prawdy i jej szczegółowe raportowanie ku nauce i pożytkowi potomnych. Stąd dla większości istotnych wynalazków naszej cywilizacji, zdarzenia takie jak tu opisane NIE są historycznie dokumentowane – co jednak wcale NIE oznacza, że NIE miały one miejsca. U mnie jednak potrzeba ujawniania prawdy zdołała przełamać opory wynikające ze zwykłego strachu przed następstwami narażenia się ludziom wpływowym i lubującym się w niedomówieniach. Stąd zdecydowałem się opisać perypetie z budową pracującego telepatyzera na Ziemi aż na szeregu swych stron internetowych i publikacji – których przeczytanie rekomenduję dla poznania tej niewygodnej dla niektórych i drażliwej prawdy. Przykładowo, rekomenduję też punkt #K2 z mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm”, powtórzony we wpisie numer #267 z niniejszego bloga totalizmu. Szczegółowo wyjaśnia on bowiem dlaczego roszczenia oficjalnej nauki, że w 2015 roku nauka ta odkryła bezużyteczne i faktycznie nieistniejące „fale grawitacyjne”, upowszechniają wśród ludzi wierutne kłamstwo wynikające albo z popełnienia przez naukowców poważnego błędu, albo też z celowego zwodzenia umotywowanego np. zamiarem uniknięcia powołania się na kontrowersyjny w dzisiejszych środowiskach oficjalnej nauki dorobek Danieli Giordano i mój dotyczący technicznie wysoce użytecznych „fal telepatycznych” lub np. chęcią uzyskania nagrody Nobla za „modne” dziś „oklaskiwanie staroci”. (Odnotuj bowiem, że zgodnie z ustaleniami mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji, w rzeczywistości „fale grawitacyjne” fizycznie NIE mają prawa istnieć, bowiem ich pojawianie się wywoływałoby niszczenie i zaniki grawitacji. Na dodatek, nawet gdyby „fale grawitacyjne” istniały, byłyby one kompletnie bezużyteczne dla naszej cywlizacji – wszakże aby np. przesyłać z ich pomocą jakąś wiadomość, najpierw trzebaby uzyskać inteligentną „współpracę” kosmicznych „czarnych dziur”.) Problem z upieraniem się przy tym kłamstwie polega też m.in. i na tym, że dewalułuje ono rzeczywiste osiągnięcie owych naukowców, jakim jest zbudowanie działającego prototypu telepatyzera, zdolnego do technicznego odbioru informacji przesyłanych „falami telepatycznymi”. Ponadto to upieranie się może m.in. spowodować, że w następnym etapie historii rozwoju telepatyzerów, zamiast skupiać się na budowie coraz doskonalszych wersji tych telepatycznych urządzeń nadawczo-odbiorczych, ludzkość będzie marnowała swój czas i wysiłek na pyskówki z naukowcami mające na celu wymuszenie oficjalnego uznania, iż fale telepatyczne istnieją i już zostały odebrane przez instalację LIGO, a stąd że telepatia jest prawdą i faktem jakie trzeba wykorzystywać dla rozwoju i dobra ludzkości. Ów punkt #K2 z mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” wyjaśnia też szczegółowo, „dlaczego” wysoce intrygujące podobieństwo budowy i zasady działania naukowej instalacji LIGO do budowy i do działania opisywanej tu „piramidy telepatycznej”, oznacza iż owi naukowcy faktycznie albo odebrali jakiś rodzaj „hałasu telepatycznego” prawdopodobnie generowanego przez pobliski reaktor jądrowy czy próbną eksplozję atomową, albo też nawet już odebrali nadaną nam falami telepatycznymi inteligentną wiadomość od tajemniczego darowiciela piramidy telepatycznej – tyle że narazie NIE mają jeszcze „zielonego pojęcia”, iż to co odebrali może faktycznie zawierać w sobie inteligentny przekaz. Na dodatek do omówionego powyżej punktu #K2, rekomenduję też czytelnikowi punkt #C2.1 z mojej innej strony o nazwie „free_energy_pl.htm”. Opisuje on m.in. zawziętą bitwę, która wrze na Ziemi w sprawie zbudowania działającego telepatyzera, zaś która jest prowadzona przez jakieś dwie zewnętrzne moce, pierwsza z jakich to mocy, reprezentująca „dobro”, stara się pomagać, podpowiadać i poprawnie ukierunkowywać ludzi, natomiast druga moc, reprezentująca (lub symulująca) „zło”, stara się nas zwodzić, przeszkadzać, blokować, oszukiwać, kierować ludzi w ślepą uliczkę, itp. Wszakże efekty tej bitwy odnotowywalnie i boleśnie dotykają sobą każdego, kogo losy w jakikolwiek sposób są uwikłane w sprawę zbudowania działającego telepatyzera na Ziemi.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #E1.1 z mojej strony o nazwie „telepathy_pl.htm” (aktualizacja z dnia 1 marca 2016 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „telepathy_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „telepathy_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/telepathy_pl.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/telepathy_pl.htm
http://telekinesis.esy.es/telepathy_pl.htm
http://totalizm.com.pl/telepathy_pl.htm
http://soul.frihost.org/telepathy_pl.htm
http://pajak.org.nz/telepathy_pl.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony „telepathy_pl.htm”, nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „morals_pl.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/telepathy_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/morals_pl.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #268). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: