#267: Naukowa „bujda na kółkach” zwana „odkryciem fal grawitacyjnych” – czyli jak „propaganda sukcesu” dzisiejszej oficjalnej nauki kamufluje faktyczny upadek i samobójstwo cywilizacji ludzkiej zwodzonej przez tę naukę

Motto: „Im lepiej poznasz chorobę, tym większą masz szansę jej przeżycia.”

W piątek dnia 12 lutego 2016 roku, wieczorne dzienniki telewizyjne Nowej Zelandii zaczęły powtarzać „naukową rewelację” hałaśliwie upowszechnianą oficjalnie po całym świecie, iż jakoby właśnie miało miejsce „przełomowe” odkrycie „fal grawitacyjnych” – o jakich mój Koncept Dipolarnej Grawitacji dosyć jednoznacznie wyjaśnia to samo co o tzw. „Bozonie Higgsa”, mianowicie, że fizycznie one NIE istnieją. Na temat tego rzekomego „odkrycia” czytelnicy mogą sobie poczytać w internecie po wpisaniu słów kluczowych „odkrycie fal grawitacyjnych”. Niestety, problem z tym rzekomym odkryciem polega na tym, że wykazuje ono cechy rodzaju naukowej „propagandy sukcesu” całkowicie mijającej się z prawdą. Polega ono bowiem na wykryciu wibracyjnych zmian w odległościach. Istnienie zaś tych zmian już od dawna jest znane jako powodowane też przez zjawiska, które nic NIE mają wspólnego z istnieniem fal grawitacyjnych. Przykładowo, w wersji monokierunkowej może ono być powodowane przez wibracje telepatyczne, np. typu „hałas telepatyczny” (m.in. przez taki sam „hałas telepatyczny”, jak ten generowany przez eksplozje i reaktory jądrowe, zaś opisany dokładniej w punkcie #K1 mojej strony o nazwie „tapanui_pl.htm”).

O tym, że krzykliwe obwieszczenia oficjalnej nauki, w rodzaju opisywanego tutaj o rzekomym odkryciu „fal grawitacyjnych”, czy uprzednio rozgłaszanego o rzekomym odkryciu „Bozonu Higgsa”, są jedynie naukową „propagandą sukcesu” jaka całkowicie mija się z prawdą, a ponadto jaka łamie też aż cały szereg innych kryteriów, utwierdzają nas ustalenia opisywanej na stronie o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” teorii wszystkiego zwanej Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Teoria ta bowiem dosyć klarownie nam wyjaśnia jak nasz wszechświat jest zbudowany. Dzięki owemu zaś wyjaśnieniu jednoznacznie nam też ujawnia, że ani „fale grawitacyjne”, ani „Bozon Higgsa”, faktycznie nie mają prawa istnieć fizycznie. Przykładowo, w punkcie #G2 strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” (adresy której podane są nakońcu tego wpisu), a także w podrozdziale H9.3 z tomu 4 oraz w podrozdziale JG3.7.1 z tomu 8 monografii [1/5], zostało wyjaśnione, że grawitacja jest to następstwo cyrkulowania naturalnych programów wszechświata. Jak zaś wiemy to np. z działania dzisiejszych komputerów, cyrkulowanie ani przemieszczanie programów NIE może generować jakichkolwiek fal o tej samej naturze co owe programy (gdyby bowiem generowało, powodowałoby to samoniszczenie się owych programów). Z kolei punkt #C2 mojej innej strony o nazwie „hurricane_pl.htm”, w połączeniu np. z punktem #A1 strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” (a także podrozdział H4.2 z tomu 4 i podrozdział LB1 z tomu 10 mojej najnowszej monografii [1/5]) wyjaśniają, że zgodnie z Konceptem Dipolarnej Grawitacji wszelka materia, w tym cząsteczki elementarne, atomy, molekuły, itp., są po prostu odpowiednio zaprogramowanymi „wirami przeciw-materii”. Wiry te różnią się od siebie jedynie ilościami i wielkościami wirujących pętel przeciw-materii, oraz naturalnymi programami jakie sterują zachowaniem się tych wirów. Stąd wyrażając tę sytuację w skrócie, fizycznie NIE istnieje takie coś jak „Bozon Higgsa”, czy jakakolwiek inna mikro-cząsteczka, a jedynie istnieją odmienne rodzaje wirów zawsze tej samej przeciw-materii, oraz odmienne rodzaje sterujących tymi wirami naturalnych programów.

Teoria wszystkiego nowej „totaliztycznej nauki”, zwana Konceptem Dipolarnej Grawitacji, wyjaśnia nam także, czym dokładnie jest owo rzekome „odkrycie” przez oficjalną naukę fizycznie NIE istniejących „fal telepatycznych”. Zgodnie z tym wyjaśnieniem, owo rzekome odkrycie faktycznie sprowadza się do zbudowania kosztownej instalacji – w literaturze oraz internecie opisywanej pod nazwą LIGO (tj. akronymem od angielskich słów „Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory”), które to LIGO „wstraja się” w wibracje przeciw-materii nazywane „falami telepatycznymi” (dokonując tego wstrajania w sposób podobny jak dzisiejsze radia wstrajają się w wibracje fal radiowych), poczym zamienia te wychwycone fale telepatyczne w formę jaka pozwala je zamienić na słyszalne przez ludzi dźwięki. Innymi słowy, albo chcąco (jednak bez oddania ani Pani Danieli Giordano, ani mi, moralnego i uznaniowego „kredytu”), albo też niechcąco, naukowcy zbudowali urządzenie, które wiele lat temu ja nazwałem „telepatyzer”, zaś którego zbudowanie postuluję w swych publikacjach już od kilkudziesięciu lat – skrótowo opisując jego działanie m.in. w punktach #E3 do #E3.2, oraz #C4 do #C4.1, ze swej strony o nazwie „telepathy_pl.htm” i w punkcie #C2.1 ze swej strony „free_energy_pl.htm”, zaś szczegółowo opisując je w podrozdziałach K2 do K2.7 z tomu 9 swej monografii [1/5]. (Najlepszym przykładem „telepatyzera”, jest podarowana ludzkości przez jakąś tajemniczą istotę tzw. „piramida telepatyczna” opisywana szczegółowo w dwóch traktatach autorstwa Pani Danieli Giordano i mojego, mianowicie w traktatach [7] i [7/2].) Fakt „wstrajania się” owej instalacji LIGO w „fale telepatyczne”, a NIE w „fale grawitacyjne”, jest doskonale dowiedziony empirycznie przez zdumiewające podobieństwo budowy i zasady działania instalacji LIGO, do budowy i zasady działania „piramidy telepatycznej” podarowanej ludzkości przez tajemnicze istoty za pośrednictwem Miss Włoch 1966 roku, Pani Danieli Giordano. (Wszakże o „piramidzie telepatycznej” NIE można mieć już żadnej wątpliwości, że faktycznie „wstraja” się ona i wychwytuje „fale telepatyczne”, a NIE „fale grawitacyjne”.) Jak duże zaś jest podobieństwo budowy i zasady działania instalacji LIGO i „piramidy telepatycznej”, czytelnik sam może sobie ocenić porównując opisy ich obu, oraz doczytując się jak oba te urządzenia wytwarzają jednorodne światło, jak w ich obu światło to jest potem wielokrotnie odbijane przez kaskady luster, jak w przestrzeni roboczej danego urządzenia światło to koliduje potem z „falami telepatycznymi” i zmienia długość swej fali, oraz jak odpowiednio zaprojektowany system elektroniczny w końcu zamienia efekty interferencji światła w sygnał rozpoznawalny dla ludzi. Można tu stwierdzić, że oba te urządzenia faktycznie wyglądają tak jakby zaprojektowane zostały przez jednego i tego samego twórcę. W mojej opinii ich wzajemne podobieństwo jest aż tak znaczące, że każda grupa obiektywnych ekspertów wytypowana do ich porównania bezapelacyjnie orzekłaby, iż wzorowane są one wzajemnie na sobie. Gdyby zaś oba one były ziemskimi produktami intelektualnymi dwóch odmiennych ludzi (czym jednak NIE są), wówczas ich wzajemne podobieństwo dostarczyłoby wynalazcy znacznie wcześniej opublikowanej „piramidy telepatycznej” argumentów do oskarżenia budowniczych LIGO o złamanie praw copyright, o plagiarstwo, oraz o skopiowanie cudzej własności intelektualnej. O tym, że LIGO „wstroiło” się w „fale telapatyczne”, a NIE w „fale grawitacyjne”, poświadcza też wyjaśnienie od dawna upowszechniane przez mój Koncept Dipolarnej Grawitacji, że wibracje telepatyczne propagujące się w przeciw-świecie powodują też m.in. monokierunkowe wibrowanie rezonujących z nimi obiektów z materii. Z kolei wibrowanie owych obiektów z materii staje się już wykrywalne w naszym świecie fizycznym. Ich wibrowanie sprowadza się bowiem m.in. do powodowania zmian odległości. To właśnie dlatego np. kryształ kwarcowy o odpowiedniej częstości drgań własnych może wybiorczo transformować fale telepatyczne w wibracje elektryczne w nastrojonych na jedną częstotliwość „telepatyzorach” oraz w dowolnych innych urządzeniach komunikacyjnych pracujących na wybranych częstościach fal telepatycznych – po więcej informacji patrz opisy np. z punktów #E1.2 i #F1.2 mojej strony internetowej „fe_cell_pl.htm”.

Podsumowując powyższe innymi słowami, zamiast odkrycia nieistniejących „fal grawitacyjnych”, luminarze nauki albo w zamierzony sposób (jednak bez oddania ani Pani Danieli Giordano, ani mi, należnego „kredytu” uznaniowego i moralnego), albo też niechcący, zdołali zbudować wielkoskalową kopię „piramidy telepatycznej”, zaś z jej pomocą udało im się wstroić i zamienić na dźwięki „fale telepatyczne”, czyli udało im się odebrać propagujące się po przeciw-świecie dźwiękopodobne fale, które mój Koncept Dipolarnej Grawitacji od kilkudziesięciu już lat opisuje wraz z ową piramidą telepatyczną oraz wraz z innymi telepatycznymi urządzeniami nadawczo-odborczymi pozwalającymi na wykorzystanie owych fal telepatycznych do natychmiastowej łączności na międzygwiezdne odległości. Tyle, że zamiast modulowanych fal telepatycznych, które przynosiłyby nam jakąś wiadomość od tajemniczej cywilizacji jaka podarowała nam „piramidę telepatyczną”, owi luminarze nauki narazie zapewne wstroili się jedynie w zwykły „hałas telepatyczny”, prawdopodobnie generowany przez pobliski reaktor atomowy, lub przez pobliską eksplozję jądrową (chociaż wcale NIE można wykluczyć też możliwości, iż już ów pierwszy odebrany sygnał zawiera jakis inteligentny przekaz – tyle że narazie nikt go NIE rozpoznał ani rozszyfrował). Wiedząc jednak, że tamci tajemniczy darowiciele „piramidy telepatycznej” pilnie obserwują swymi „teleskopami telepatycznymi” co na Ziemi aktualnie się dzieje, jestem absolutnie pewien, iż jeśli luminarze nauki swoje urządzenie LIGO do wykrywania nieistniejących „fal grawitacyjnych”, przez wymaganie długi okres czasu będą utrzymywali działającym i wstrojonym w tą samą częstotliwość, wówczas już wkrótce ich urządzenie odbierze jakąś rozumną i logiczną wiadomość z kosmosu. Wszakże w takim przypadku tajemniczy darowiciele „piramidy telepatycznej” będą mieli potrzebny im czas aby ustalić częstotliwość fal telepatycznych w jaką wstraja się instalacja LIGO rzekomo wykrywająca nieistniejące „fale grawitacyjne”, poczym swymi „rzutnikami telepatycznymi” będą oni w stanie przesłać do tej instalacji jakiś inteligentny przekaz międzygalaktyczny. Nie bądźmy więc zaskoczeni, jeśli już wkrótce usłyszymy następną „naukową rewelację” autoryzowaną przez tych samych luminarzy nauki, a stwierdzającą np. że kosmiczne „czarne dziury” wykazują się posiadaniem inteligencji, bowiem generowane przez nie „fale grawitacyjne” zawierają w sobie jakieś logicznie sformułowane szyfry i informacje.

Ruch falowy jest jednym z najliczniej występujących zjawisk wszechświata. Nic więc dziwnego, że jeśli ktoś natknie się na którąś z owych licznych manifestacji ruchu falowego, zaś jej pochodzenie NIE jest oczywiste ze sposobu na jaki się ona zamanifestowała, wówczas dana osoba może próbować ogłaszać, że odkryła „fale grawitacyjne” – szczególnie jeśli uprzednio NIE miała okazji, lub celowo NIE zechciała, zapoznać się z Konceptem Dipolarnej Grawitacji, który by jej wyjaśnił, że „fale grawitacyjne” fizycznie NIE istnieją. Stąd opisywany tutaj przypadek rzekomego „odkrycia”, wcale NIE jest ani pierwszym, ani zapewne ostatnim, kiedy ktoś rozgłasza „odkrycie” fal grawitacyjnych. Podobny do opisywanego tutaj, poprzedni przypadek „odkrycia” fal grawitacyjnych jeszcze w 1972 roku, tamtym razem przez Polaka, po polsku opisany jest pod adresem internetowym http://www.nautilus.org.pl/?p=artykul&id=3087, zaś po niemiecku, angielsku i polsku pod adresem http://www.gravitational-waves.eu (po wejściu na ten „eu” adres, najpierw u góry strony kliknij na flagę kraju w języku jakiego chcesz czytać zawarte tam opisy, potem zaś z „menu” na lewym marginesie wybierz i kliknij na to co chcesz na ów temat poczytać). Do opisu tamtego odkrycia z 1972 roku warto zaglądnąć, bowiem ujawnia on, że regułą w owych rzekomych odkryciach „fal grawitacyjnych” jest, iż zawsze okoliczności w jakich takie odkrycie ma miejsce NIE pozwalają odkrywającym na jednoznaczne ustalenie, co właściwie zostało wykryte i czym dane fale faktycznie są. Stąd odkrywcy tych zjawisk mają pokusę, aby błędnie lub kłamliwie twierdzić, że właśnie odkryli „fale grawitacyjne” (wszakże mało kto jest dziś gotowy zakceptować ustalenie mojego Konceptu Dipolarnej Grawitacji, że „fale grawitacyjne” fizycznie NIE mogą istnieć, za to na dzisiejszym poziomie wiedzy i techniki daje się już zbudować urządzenia jakie zdolne są do używania „fal telepatycznych” do przesyłania i odbioru informacji).

Jak ponownie to widzimy, Bóg niestrudzenie działa w tajemniczy sposób aby inspirować podnoszenie wiedzy i poznawanie prawdy przez ludzkość. Być więc może, że z powodu użycia w LIGO tej samej zasady działania jaką używa „piramida telepatyczna”, owo kłamstwo oficjalnej nauki o rzekomym odkryciu faktycznie nieistniejących „fal grawitacyjnych”, w sposób zupełnie niezamierzany przez luminarzy nauki spowoduje otworzenie dla ludzkości nowego kanału łączności telepatycznej. Z pomocą zaś owego kanału tajemniczy darowiciele „piramidy telepatycznej” będą w końcu mogli zacząć rozumnie komunikować się z ludzkością i podjąć promowanie prawdy na Ziemi (tyle że, niestety, to komunikowanie będzie mogło nastąpić tylko w przypadku jeśli nasi ateistyczni naukowcy NIE poczują w tych komunikacjach zagrożenia dla swojego autorytetu i jeśli dlatego celowo NIE zaczną unikać odbioru owych komunikacji). Jak więc widzimy, dzięki pomocy Boga w ujawnianiu opisywanej w tym punkcie prawdy, ludzkość otrzymuje jeszcze jedną szansę uniknięcia zbliżającej się szybko masowej zagłady znaczącej proporcji ludzkości, bliskie już nadejście jakiej to zagłady ja wyjaśniam w punktach #H1 do #H3 swej strony o nazwie „przepowiednie.htm”, w punktach #K1 i #K1.1 swej strony o nazwie „tapanui_pl.htm”, w punktach #T1 do #T8 swej strony o nazwie „solar_pl.htm”, zaś jakiej prawdopodobny przebieg wynikający z historycznych zapisków na temat średniowiecznej „Czarnej Śmierci”, Dominik Myrcik ilustracyjnie opisuje w swoim artykule dostępnym pod adresem http://www.angelus-silesius.pl/articles/2015/black_death.html . Pytanie więc – odpowiedź na jakie warto zaobserwować w tym co już wkrótce będzie się działo, to czy ateistyczni naukowcy pozwolą aby ludzkość skorzystała z tej być może już ostatniej szansy.

Pomijając jednak sprawę ewentualnego otworzenia przez luminarzy nauki telepatycznego kanału komunikacyjnego z jakimiś tajemniczymi istotami, intencje rzekomych odkrywców nieistniejących „fal grawitacyjnych” łamią sobą aż cały szereg zasad naukowo właściwego postępowania i upowszechniania prawdy. Przykładowo, ja sam mam sporo zastrzeżeń na temat owych intencji – jakie to zastrzeżenia podsumuję teraz w kolejnych punktach.

(A) Zastrzeżenia naukowe. Te sprowadzają się do faktu, iż owo rzekome odkrycie nieistniejących „fal grawitacyjnych” biegnie przeciwko najróżniejszym naukowym prawdom, ustaleniom, zasadom i praktykom. Wskażę więc tutaj kilka przykładów najważniejszych z nich. (A1) Jak to możliwe aby dwie gigantyczne czarne dziury (jakich ogrom ci sami luminarze nauki szacują jako wynoszący odpowiedniki 29 i 36 mas naszego Słońca) wibrowały grawitacyjnie w odległym kosmosie z aż tak dużą częstotliwością, że może ona być przetransformowana na słyszalne dla ludzi dźwięki, jakie naukowcy ci udostępnili nam do wysłuchania (wiadomo wszakże, że im wyższa wielkość i masa jakiegoś obiektu, tym częstotliwość jego naturalnych wibracji jest niższa – co oznacza, że wibrowanie ewentualnych kosmicznych czarnych dziur powinno następować z częstotliwością aż tak powolną, że NIE powinno ono być słyszalne dla ludzi). (A2) dlaczego rzekomi „odkrywcy” owych nieistniejących „fal grawitacyjnych” NIE przyznali iż faktycznie są one „falami telepatycznymi”, jakie Koncept Dipolarnej Grawitacji opisuje już od kilkudziesięciu lat, zaś wysoce szczegółowe opisy urządzeń do wykrywania jakich od wielu już lat są powszechnie dostępne w internecie – włączając w to opisy „piramidy telepatycznej”, do budowy i działania której instalacja LIGO jest zdumiewająco podobna. Wszakże gdyby w przyszłości się okazało, że właśnie wykryte „fale telepatyczne”, jakie ja wiele już lat temu opisałem w moich publikacjach, zostały celowo i zwodnicze nazwane „falami grawitacyjnymi”, aby pod tą nazwą mogły być upowszechnianie jako zupełnie nowe i jeszcze niepublikowane odkrycie, wówczas reprezentowało by to sobą pożałowania godny naukowy plagiat i kradzież mojego dorobku intelektualnego (tj. w takim, mam nadzieję NIE zaszłym przypadku, reprezentowałoby to sobą kradzież mojej intelektualnej własności godną jakichś ulicznych rzezimieszków, a NIE dbających o swój autorytet szacownych luminarzy nauki z licznymi oficjalnymi tytułami). Wszakże historia nas uczy, zaś zgrubnie dokumentują punkty #I3 do #I5 z mojej strony o nazwie „mozajski.htm”, że w przeszłości dorobek naukowy i intelektualna własność Polaków były ulubionym przedmiotem „przywłaszczania” ich sobie przez ówczesnych „włodarzy świata” – tyle, że dotychczas działo się to w czasach kiedy ani copyright ani pojęcie dorobku naukowego i własności intelektualnej jeszcze NIE istniało (miejmy więc nadzieję, że takie zachowanie NIE zaistnieje już w dzisiejszych czasach, w których copyrights i własność intelektualna rzekomo obowiązują już wszystkich). (A3) Jak to się dzieje, że w typowych eksperymentalnych badaniach naukowych z błędami pomiarów trudno dzisiaj zejść poniżej 10%, tak że właśnie z powodu typowej wysokości owego błędu, w polskich kręgach naukowych w „dawnych dobrych czasach, kiedy nauka NIE zeszła jeszcze na psy”, naukowcy wykuli i zwykli powtarzać pełne gorzkiej prawdy powiedzenie, że „we wskazania teorii typowo nikt NIE wierzy – za wyjątkiem jej autora, w wyniki pomiarów eksperymantalnych typowo wierzą wszyscy – za wyjątkiem ich autora” opisywane szczegółowiej m.in. w 2 z punktu #E1 mojej strony o nazwie „rok.htm”. Tymczasem rzekomi „odkrywcy” nieistniejących „fal grawitacyjnych”, sumaryczne niekontrolowane wpływy na mierzony promień świetlny, oraz na lustra i pozostałe elementy instalacji LIGO, pomierzyli laserem, którego promień wynosił wielokrotność długości 4 kilometrów, zaś pojedyncze drgnięcie końcówki promienia owego lasera, rzekomo spowodowane przez nieistniejące „fale grawitacyjne”, miało odchylenie mniejsze niż atom (co daje wprost baśniowo niski procentowy błąd pomiarów, rzędu dziesięciu do znaczącej minusowej potęgi, czyli błąd praktycznie zerowy – o realistycznym osiągnięciu jakiego faktycznie NIE daje się nawet pomarzyć, bowiem wielu oddziaływań i wpływów na ów promień laserowy oraz na odbijające go lustra i na przetwarzające go elementy LIGO, po prostu NIE daje się przewidzieć ani zagwarantować). Wszakże gdyby błąd omawianego tu odkrycia rzeczywiście był bliski 10%, zamiast bliski zera, wówczas to by implikowało, że większość z twierdzeń na temat tego odkrycia, szczególnie danych ilościowych dotyczących odległych „czarnych dziur”, jest z pewnością „powysysana z palca”. (A4) Jak to się dzieje, że idea „czarnych dziur” (których faktyczne istnienie też jednak można nadal poddawać w wątpliwość) są znane oficjalnej nauce od długiego już czasu, jednak do wykrycia „fal grawitacyjnych”, jakie owe dziury rzekomo generują i jakich istnienie postulowane było ponad 100 lat temu, zabrano się dopiero niedawno. (Tj., czy np. jest możliwe, iż dopiero relatywnie niedawno luminarze nauki natknęli się na coś, co dostarczyło im pewności, że użycie odbijanego lustrami jednorodnego promienia światła pozwoli im wykryć zjawisko, jakie da się nazwać „falami grawitacyjnymi”?) (A5) Jak to się dzieje, że owi luminarze nauki są pewni, iż ich urządzenie LIGO przypadkowo samo precyzyjnie „wycelowało się” na ową parę interferujących ze sobą „czarnych dziur” z odległego kosmosu w południowym nieboskłonie, a stąd że to co ich urządzenie odbiera, jest rzekomymi „falami grawitacyjnymi” generowanymi właśnie przez owe dwie „czarne dziury”, a NIE „hałasem telepatycznym” generowanym np. przez próbną eksplozję jądrową lub pobliski reaktor atomowy – tak jak opisuje to punkt #K1 z mojej strony „tapanui_pl.htm”. Z czasów swoich zainteresowań astronomią pamiętam wszakże, że wycelowanie zwykłego teleskopu nawet na bliski Ziemi obiekt kosmiczny jaki chce się właśnie oglądnąć jest już nie lada umiejętnością dla inteligentnych ludzi, a obiekty te typowo NIE są odległe od Ziemi aż o 1.3 miliarda lat świetlnych, tak jak to twierdzi się o owych „czarnych dziurach”, a ponadto wycelowania tego NIE dokonuje zwykły przypadek, a ludzka inteligencja.

(B) Zastrzeżenia społeczne. Sprowadzają się one do narastającego trendu oficjalnej nauki, aby za pieniądze podatników „kupować sobie coraz droższe odkrycia naukowe”. Przykładowo, jak nam właśnie ujawnia powyższa informacja o rzekomym odkryciu nieistniejących „fal grawitacyjnych”, zaś uprzednio ujawniła bardzo podobna do niej informacja o rzekomym odkryciu nieistniejącego „Bozonu Higgsa”, niektórzy dzisiejsi naukowcy wypracowali sobie doskonały sposób „wciskania naiwnym ludziskom ciemnoty o rzekomych naukowych odkryciach” za pośrednictwem dzisiejszej wersji wielkoskalowej „naukowej propagandy sukcesu”. Sposób ten jest bardzo prosty. Wystarczy bowiem, że (B1) naukowcy wybiorą sobie jakieś niesprawdzalne przez zwykłych ludzi zjawisko, które ktoś słynny, najlepiej szeroko znany laureat nagrody Nobla, kiedyś postulował, np. Bozon Higgsa, fale grawitacyjne, itp. Potem (B2) zamówią aby za pieniądze podatnika ludzie przemysłu zbudowali jakieś wysoce kosztowne i imponujące swoją kompleksowością urządzenie, które rzekomo ma służyć potwierdzeniu słów owego wysoce sławnego i szeroko znanego naukowca – np. Einsteina. Następnie (B3) zapłacą swoim licznym technikom aby z pomocą tego urządzenia dokonali eksperymentów, co do których z góry wiadomo, że na nowy sposób odbiorą one jakieś od dawna już znane zjawisko, np. zmiany odległości, poczym aby technicy ci przekazali im raport z tego eksperymentu. Potem (B4) użyją jakiś niesprawdzalny na dzisiejszym poziomie techniki obiekt, np. odległą kosmiczną „czarną dziurę”, aby nie mając „zielonego pojęcia” o niuansach prowadzonego eksperymentu zinterpetować z pomocą owego obiektu papierowo raportowane im przez techników zjawisko jako potwierdzenie słów tego słynnego naukowca. W końcu (B5) użyją dzisiejszej nowoczesnej maszyny propagandowej aby móc zadziwić naiwne ludziska, jak wspaniałego odkrycia oto właśnie dokonali. Po zaś zadziwieniu ludzisk, otwiera się dla nich nowa możliwość aby móc (B6) wystąpić o sfinansowanie przez podatników następnych jeszcze bardziej kosztownych zleceń dla dalszych badań przez przemysł i techników tego samego zjawiska, przy okazji których to zleceń zapewne (B7) otworzy się następna możliwość, aby ten sam „trick” powtórzyć dla jeszcze jakichś innych słów któregoś słynnego naukowca. W ten zaś sposób nasza oficjalna nauka coraz szybciej zagłębia się w kłamstwach jakimi luminarze nauki wmawiają ludzkości odwrotność faktycznie otaczającej nas rzeczywistości – zagłębiając ze sobą całą ludzkość w owe kłamstwa. Wszakże na każdym naukowym kłamstwie budowana jest potem kolejna warstwa następnych kłamstw, jakie wszystkie razem coraz ciaśniejszym murem otaczają i więzią ludzkość, NIE pozwalając ludziom zobaczyć prawdy o otaczającej nas rzeczywistości – która kryje się poza owym murem kłamstw.

(C) Zastrzeżenia moralne. Obejmują one: (C1) okłamywanie ludzkości i upowszechnianie nieprawdy – wszakże autoryzowanie informacji, która mija się z prawdą, faktycznie jest okłamywaniem (patrz też punkt #C4.7 ze strony o nazwie „morals_pl.htm”, ponieważ wyjaśnia on jakie następstwa dla zaprzeczającej istnieniu Boga oficjalnej nauki ma zarządzana przez Boga zasada opisana słowami Biblii „każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce”), (C2) poszukiwanie przez dzisiejszych naukowców sławy i wpływów, zamiast rozwiązywania przez nich aktualnych problemów upadającej i samobójczo już zachowującej się ludzkości, (C3) uciekanie się do „propagandy sukcesu” aby podtrzymywać autorytet nauki nadwyrężony kłamstwami oficjalnie szerzonymi przez tę naukę, (C4) unikanie badań i zajmowania stanowiska w sprawach jakich poprawność daje się potem zweryfikować, zaś coraz szersze kierowanie się ku niesprawdzalnym tematom, takim jak odległy kosmos, atomy i cząsteczki elementarne, daleka przyszłość, itp., (C5) dewaluowanie wkładu naukowego indywidualnych badaczy, którzy z powodu braku dostępu do finansowanych przez podatników drogich instalacji, satelitów, promów kosmicznych, rakiet, itp., NIE mogą otaczać swoich osiągnięć tak samo krzykliwą „propagandą sukcesu”, jak czynią to luminarze nauki dokonujący akceptowanych przez polityków badań promujących opisywanego tutaj typu.

„Propaganda sukcesu” zawsze była i zawsze będzie zwiastunem czyjegoś rozkładu i upadku. NIE bez powodu w ostatnich latach istnienia komunizmu, jedynie ją dawało się oficjalnie usłyszeć w komunistycznych publikatorach. Wszakże tylko ci co NIE muszą ukrywać swojej jałowizny i bezproduktywności mają odwagę przyznania się do popełnianych błędów. Niestety, oficjalna nauka już dawno temu zarzuciła uprzednią swoją zasadę, że przyznanie się i opisanie błędu jaki się popełnia, często wnosi więcej użytecznej wiedzy, niż chwalenie się rzekomymi sukcesami jakich esencja bazuje na kłamstwie. Z kolei monopol oficjalnej nauki na badania i na edukację powoduje, że sama staczając się w dół, nauka ta pociąga też za sobą praktycznie całą naszą cywilizację. Wszakże podążając za przykładem nauki, w dzisiejszych czasach praktycznie wszyscy zaczynają już uprawiać wyłącznie propagandę sukcesu. Nic dziwnego, że nasza cywilizacja już dawno temu przekroczyła „punkt braku powrotu” w swoich wysiłkach popełnienia samobójstwa – tak jak wyjaśniłem to szczegółowiej w punktach #T1 do #T8 mojej strony o nazwie „solar_pl.htm”. Najwyższy więc czas abyśmy wszyscy sobie przypomnieli, że mechanizmy „faktycznej moralności” nakładają na nas obowiązek korygowania szkodliwej nieprawdy w każdym przypadku kiedy wykryjemy, że ktoś „wciska nam ciemnotę”. Tylko bowiem powszechne obstawanie za prawdą i za tradycyjnymi wartościami „faktycznej moralności” może nieco przyhamować szybkość naszego dalszego staczania się ku katastrofie.

Tych czytelników, których zainteresowały informacje o telepatyzerze zaprezentowane w niniejszym wpisie, chciałbym tu poinformować, że niektóre z tych informacji są dodatkowo rozwijanie na odmiennych moich stronach internetowych. Przykładowo, punkt #E1.1 z mojej strony o nazwie „telepathy_pl.htm” opisuje skrótowo całą historię pierwszego etapu budowy na Ziemi pracującego telepatyzera, tj. historię obejmującą okres zaczynający się w 1978 roku (tj. kiedy to jakaś tajemnicza istota podarowała ludzkości „piramidę telepatyczną”, dając tę piramidę na ręce Miss Włoch 1966 roku, Danielę Giordano), a kończący się w 2015 roku (tj. kiedy to instalacja LIGO, o budowie i zasadzie działania kopiującej budowę i zasadę działania owej „piramidy telepatycznej”, odniosła sukces w pierwszym na Ziemi zarejestrowaniu jakiegoś „hałasu telepatycznego” i w przetransformowaniu tego hałasu ma formę, która może być zrozumiana przez ludzi). Z kolei punkt #C2.1 z mojej innej strony o nazwie „free_energy_pl.htm” opisuje m.in. zawziętą bitwę, która wrze na Ziemi w sprawie zbudowania działającego telepatyzera, zaś która jest prowadzona przez jakieś dwie zewnętrzne moce, pierwsza z jakich to mocy, reprezentująca „dobro”, stara się pomagać, podpowiadać i poprawnie ukierunkowywać ludzi, natomiast druga moc, reprezentująca „zło”, stara się zwodzić, przeszkadzać, blokować, oszukiwać, kierować ludzi w ślepą uliczkę, itp. Efekty tej bitwy odnotowywalnie dotykają sobą każdego, kogo losy w jakikolwiek sposób są uwikłane w sprawę budowania działającego telepatyzera.

===

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #K2 z mojej strony o nazwie „dipolar_gravity_pl.htm” (aktualizacja z dnia 15 lutego 2016 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „dipolar_gravity_pl.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „dipolar_gravity_pl.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://totalizm.zensza.webd.pl/dipolar_gravity_pl.htm
http://totalizm.com.pl/dipolar_gravity_pl.htm
http://pajak.org.nz/dipolar_gravity_pl.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony „dipolar_gravity_pl.htm”, nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „tapanui_pl.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/dipolar_gravity_pl.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/tapanui_pl.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #267). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: