#263: Dlaczego aktywność życiowa jest moralna zaś pasywność niemoralna – wyjaśnione na przykładzie jak aktywnie i moralnie poprawnie przygotowywać się na przyjście tego co już daje się przewidzieć, że przyszłość może nam to przynieść

Motto: „Jak prawdziwy strażak, zawsze bądź przygotowany” (typowe motto zegarów słonecznych z parków Nowej Zelandii)

Ci z czytelników, którzy podróżowali po Nowej Zelandii, zapewne odnotowali jej unikalność. Przykładowo, na przekór iż w miasteczkach owego jeszcze do niedawna bardzo bogatego kraju zwykle brakuje tego co dla większości miast Europy jest najbardziej typowe, np. rynku czy ratusza, w praktycznie każdym miasteczku owego kraju w oczy rzuca się kilka innych powtarzalnych elementów charakterystycznych dla Nowej Zelandii. I tak znaczna proporcja miasteczek NZ gdzieś przy drodze wjazdowej do nich ma ogromną rzeźbę tego z czego dane miasteczko słynie, np. w Cromwell gigantyczną rzeźbę lokalnie rosnących owoców, w Gore rzeźbę gigantycznego pstrąga, w Rakaia rzeźbę gigantycznego salmona, w Te Kuiti gigantyczną owcę i strzyżącą ją osobę, itd., itp. (Jako intrygującą ciekawostkę powinienem tu nadmienić, że miasteczko Avondale, które równocześnie jest południowo-zachodnim przedmieściem Auckland, ozdabia gigantyczny Pająk – patrz https://www.google.co.nz/?#q=avondale+spider+statue . Niestety, wcale go tam NIE wystawiono aby nim zadeklarować lub się pochwalić, że mieszkańcy tego miasteczka uznają i praktykują moralny dorobek dra Pająk – uwagę którego zwróciła kiedyś na owo miasteczko niezwykła reinkarnacja, wygląd i mądrość koleżanki z pracy mającej dom właśnie niedaleko od owej rzeźby.) Z kolei w samym niemal każdym miasteczku NZ standardowo znajduje się miejscowe muzeum, pomnik z listami nazwisk jego mieszkańców poległych w wojnach z dalekich krajów, a także park z dużym centralnym trawnikiem przy którym obowiązkowo stoi rotunda na orkiestrę i zegar słoneczny. Mnie zawsze fascynowały owe zegary słoneczne. Wszakże niezależnie od wskazywania czasu, zgodnie z doskonałą angielską tradycją każdy z nich posiada wyryte na sobie jakieś „motto” wyrażające istotną mądrość życiową. Mi najbardziej utkwiło w pamięci motto z przy-katedrowego parku w Invercargill, stwierdzające „like a true fireman, always be ready” – którego tłumaczenie na polski przytoczyłem w motto do niniejszego punktu. W doskonały sposób wyraża ono bowiem zasadę aktywnego przygotowywania się do tego co daje się przewidzieć, że może to nadejść. To ową zasadę sumiennie praktykowałem w całym życiu zarówno ja sam, jak i praktykowali ją moi rodzice. To też właśnie aktywne przygotowywanie się zgodne z mądrością owego motto, powodowało, że na przekór iż moja rodzina była jedną z najbiedniejszych w powojennych Wszewilkach, ciągle zawsze mieliśmy co jeść i nigdy NIE cierpieliśmy z powodu nadmiernego zimna. To także z powodu systematycznego czynienia tego co owo motto nakazuje, na przekór iż w swym zawodowym życiu powtarzalnie traciłem pracę, pod najróżniejszymi wymówkami odmawiano mi zasiłku dla bezrobotnych, oraz zmuszany byłem wędrować „za chlebem” po wielu krajach świata, też zawsze miałem co jeść i narazie nigdy NIE musiałem mieszkać pod mostem ani prosić kogoś o talerz gorącej zupy. Prawdopodobnie też dzięki nawykowi postępowania zgodnego z owym motto, że z upływem czasu opracowalem swoją filozofię totalizmu oraz teorię wszystkiego zwaną Konceptem Dipolarnej Grawitacji. Te zaś z kolei ujawniły mi potem, że przygotowywanie się i wykazywanie aktywnego nastawienia do życia jest nam nakazywane kanonami tzw. „faktycznej moralności”, a jednocześnie że wszelkie formy pasywności i biernego nastawienia do życia są wysoce niemoralne.

Życiowa pasywność okazuje się być wysoce szkodliwą i paskudną formą niemoralnej przywary ludzkiej. Wszakże w dzisiejszych czasach jest ona powszechna. Niemal już każdy dziś jakoś jej ulega, np. tracąc cenny czas swego życia na oglądanie w telewizji tanich programów „wychodkowej jakości” – zamiast na podejmowanie użytecznych dla kogoś działań prawdziwego życia. Ponadto ta przywara jest zaraźliwa i sam jej przykład udziela się innym. Rozprzestrzenia się ona też jak rak na coraz to większy obszar naszego życia. Z kolei jej wyeliminowanie jest równie trudne jak pozbycie się nałogu. Nie bez powodu, w modlitwie „spowiedź powszechna” („confiteor”) z każdej mszy katolickiej, to bezpośrednio do pasywności referujemy w słowach „… zgrzeszyłem … tym co uczyniłem i czego uczynić zaniedbałem …”

Istnieje aż cały szereg powodów (i wynikających z nich wyjaśnień) dla których pasywność jest wysoce niemoralną przywarą ludzką. Aby jednak nadmiernie się NIE rozpisywać, tutaj streszczę czytelnikowi skrótowo jedynie „energetyczne wyjaśnienie” dla powodów niemoralności pasywnego zachowania. Pozostałe z tych powodów też wynikają z zasad działania mechanizmów „faktycznej moralności”, opisywanych dokładniej filozofią totalizmu. Ponadto, są one ściśle powiązane ze sobą tzw. „zasadą jednomyślności” opisywaną m.in. w punkcie #D5 strony o nazwie „morals_pl.htm”. Owo „energetyczne wyjaśnienie” dlaczego pasywność jest niemoralna, wynika z ustalenia nowej „nauki totaliztycznej”, że dokonanie dowolnej moralnie poprawnej działalności zwiększa w nas zasób szczególnego rodzaju energii zwanej „energią moralną”. Energia ta jest nam absolutnie niezbędna do życia – totalizm porównuje jej działanie do „tlenu dla duszy”. Wszakże wszystkie nasze funkcje życiowe są nią napędzane – po przykłady patrz punkty #D1 do #D11 na stronie o nazwie „totalizm_pl.htm”. Stąd podczas codziennego życia nieustannie zużywamy i rozpraszamy ową energię moralną. Jeśli więc NIE nadążamy z jej generowaniem co najmniej w tempie równym szybkości z jaką ją tracimy, wówczas jej zasób w naszym przeciw-ciele ulegnie całkowitemu wyczerpaniu i musimy umrzeć z powodu „uduszenia moralnego”. Ponieważ zaś energia ta jest generowana jedynie kiedy jesteśmy aktywni, zaś życiowa pasywność powoduje jedynie szybsze zużywanie i rozpraszanie energii moralnej, pasywność ta jest dla nas wysoce niszcząca, a stąd i niemoralna. W drastycznych przypadkach przywara ta wiedzie wszakże wprost do przedwczesnej śmierci. Empirycznym potwierdzeniem, że pasywność życiowa właśnie powoduje szybki spadek poziomu naszej energii moralnej jest „depresja psychiczna” w jakiej niemal chronicznie trwają wszystkie osoby życiowo nadmiernie pasywne. Bezpośrednią bowiem przyczyną depresji jest właśnie spadek poziomu energii moralnej do niemal zerowaj wartości – po szczegóły patrz punkt #C6 na stronie „nirvana_pl.htm”. (Niestety, nawet obecnie – tj. w drugiej polowie 2015 roku, po ponad ćwierć wieku wyjaśniania przez filozofię totalizmu, że przyczyną każdej depresji psychicznej jest niedobór energii moralnej, oficjalna nauka ziemska nadal odmawia uznania i wykorzystania znajomości tej przyczyny do szybkiego leczenia ludzi popadniętych w depresję – co na całej Ziemi każdego roku powoduje zwiększenie o kilka milionów liczby ludzkich śmierci spowodowanych „zaduszeniem moralnym”.)

Wysoce niemoralnej pasywności NIE daje się zamienić na moralną aktywność życiową podjęciem jednej decyzji w rodzaju „od dzisiaj staję się aktywnym”. Wszakże jakaś forma pasywności jest wrośnięta w nawyki praktycznie każdego naszego zachowania. Dlatego eliminowanie z siebie pasywności trzeba dokonywać „małymi krokami”, na początek eliminując tę przywarę z jednego fragmentu swego życia, np. najlepiej z tego który dla naszej płci tradycyjnie pozostaje najbardziej reprezentacyjnym naszym zadaniem życiowym – dla mężczyzn typowo jest to zarzucenie części swego pasywnego oglądania telewizji w celu podjęcia „aktywnego udoskonalania i napraw wszystkiego w obrębie naszego mieszkania, domu, ogrodu, lub gospodarstwa” (np. patrz moja strona „solar_pl.htm”). Po nabyciu zaś nawyku oglądania w telewizji jedynie najbardziej wartościowych programów, a w wygospodarowanym w ten sposób czasie podjęcia napraw i udoskonalania wszystkiego wokół siebie, można będzie stopniowo rozszerzać swoją aktywność też na inne obszary życia.

Oczywiście, jak każda forma niemoralności, także pasywność życiowa jest surowo karana przez Boga – zgodnie z długoterminowym działaniem „pola moralnego” opisywanym w punktach #C4.2 i #C4.2.1 mojej strony „morals_pl.htm”. Jak zaś wszystko co Bóg czyni, także owo karanie jest dokonywane w sposób najbardziej uczący dla ludzi. Stąd każda otrzymana przez kogoś kara zawsze wykazuje obecność całego szeregu cech, jakie edukują i formują pomost pomiędzy ową karą a niemoralnością jaka ją sprowadziła. Przykładowo, (1) kara za niemoralność zawsze ma charakter „samoregulujący się” jaki w sporej proporcji przypadków po jej przeanalizowaniu daje się zidentyfikować przez ludzi. („Samoregulujący się” charakter wszelkich kar Boga opisywany jest szerzej w punktach #B2.3, #B3 i #B3.1 strony „mozajski.htm”.) Wykazuje ona też (2) związek przyczynowo-skutkowy z niemoralnością jaka ją sprowadza. Ponadto, (3) karanie za niemoralność zawsze polega na zostaniu osobiście uderzonym zgodnie z „Prawem Bumerangu” jednym z następstw jakie są generowane przez sprowadzające tę karę niemoralne postępowanie. (Odnotuj, że następstwem generowanym przez naszą niemoralną pasywność, jest pogłębianie pasywności poprzez indukowanie jej u innych ludzi oraz pozwalanie aby też zaindukowała ona coraz inne formy pasywnych zachowań. Stąd główną karą za pasywność, jakiej przykłady opiszę dokładniej już w następnym paragrafie, a także w punktach #B2 do #B2.3 w/w strony o nazwie „mozajski.htm”, jest narzucenie danej osobie lub intelektowi grupowemu jakiejś formy „przymusowej pasywności”.)

W poprzednim paragrafie wyjaśniłem, że główną i typową karą za chroniczne (powtarzalne) uprawianie przez kogoś „ochotniczej pasywności”, jest nasłanie na tą osobę lub na dany intelekt grupowy jakiejś formy „przymusowej pasywności”, mające miejsce po upływie tzw. „czasu zwrotu”. Narazie bowiem we wszystkich przypadkach karania powtarzalnej (seryjnej) pasywności jakie dotychczas odnotowałem i przeanalizowałem, karą było właśnie zostanie dotkniętym jakąś formą „przymusowej pasywności”. Oto najbardziej reprezentacyjne przykłady takiego karania z jakimi już się zetknąłem. (1) Od kilkudziesięciu już lat osobiście znam wysoce dawniej pasywną osobę, która zaraz po przejściu na emeryturę zachorowała na „Autoimmune Disease” (tj. na chorobę autoimmunologiczną). Z powodu tej choroby obecnie musi ona być pasywna NIE tylko z nawyku, ale także i z przymusu – utraciła bowiem zdolność aby bez pomocy móc się poruszać albo dokonywać jakichś działań. Na przekór też, że osoba ta czyni obecnie wszystko co w mocy zarówno jej samej jak i dzisiejszej medycyny, aby odzyskać choćby cząstkę swych dawnych zdolności do działania, wszelkie jej wysiłki pozostają daremne. (2) Dobrze znam przypadek polityka wysokiej rangi, w którego mocy było zapobiegnięcie uchwaleniu przez rząd w jakim był ważną osobistością, wysoce niemoralnego prawa, które pozwala aby zamykać ludzi w więzieniu na długi czas, bez udowodnienia iż faktycznie są czegoś winni. Prawo to spowodowało cierpienia wielu ludzi. Jak też czytelnik może sam to sobie zgadnąć, polityk ten potem wylądował w więzieniu na mocy właśnie tego prawa. Po zasmakowaniu owej „przymusowej pasywności”, włożył wszystko co było w jego mocy aby wydostać się z więzienia. Przykładowo, wydał fortunę na adwokatów, jego zagraniczni sprzymierzeńcy naciskali i apelowali aby go uwolnić, a nawet jego polityczni zwolennicy organizowali szereg demonstracji i publicznych protestów. Wszystko to jednak na darmo. Nadal siedział w więzieniu wiele lat później kiedy kończyłem pisanie tego punktu. Nic też NIE wskazywało na to, że kiedykolwiek wyjdzie z więzienia nadal żywy. (3) Znam i obserwuję kraj, w którym mieszkańcy (traktowani jako intelekt grupowy) są bardzo pasywni. Korzystając z tej pasywności, kolejne rządy owego kraju nawprowadzały tam tyle praw ograniczających demokratyczne swobody jego obywateli oraz ich wpływy na decyzje rządów, że obecnie nawet gdyby obywatele ci zechcieli, ciągle NIE będą już w stanie doprowadzić do jakiejkolwiek zmiany lub reformy. Dzisiaj przywódcy owego kraju mogą więc bez-oporowo czynić co tylko zechcą. Stąd jedyne co jego mieszkańcom pozostaje, to trwać w owej obecnie już „przymusowej pasywności”. Tak jednak się składa, że owa jego „przymusowa pasywność” staje się powodem coraz szybszej degeneracji całego systemu politycznego, ekonomicznego i społecznego owego kraju. Ponieważ zaś degeneracji tej NIE można już zatrzymać z powodu stanu „przymusowej pasywności”, z góry już wiadomo, że kiedyś musi się ona zakończyć rozruchami społecznymi – czyli „śmiercią” obecnej formy tego intelektu grupowego z jego dotychczasowo-istniejącym systemem polityczno-ekonomiczno-społecznym, oraz „narodzeniem się” w jego miejsce zupełnie nowego intelektu grupowego o nowym takim systemie. Skoro jednak w obecnej epoce „neo-średniowiecza” (tj. epoce opisywanej w punkcie #K1 strony „tapanui_pl.htm”), podobnie jak w oryginalnym średniowieczu, każda spowodowana rozruchami zmiana polityczna prowadzi dzisiaj do wprowadzenia jakiejś formy autokratycznych lub despotycznych rządów „zamordyzmu”, z góry już wiadomo, że w owym kraju po nadejsciu rozruchów demokracja upadnie, zaś po krótkim okresie chaosu jaki po niej nastąpi, władzę nad krajem przejmie jakaś pojedyńcza osoba – zaczynając w ten sposób okres kultu jednostki oraz nową dynastię rządzących. Te zaś z czasem siłą i przymusem narzucą aktywność mieszkańcom owego kraju – potwierdzając w ten sposób moje ustalenie opisywane w punktach #B2.3 i #B3 strony o nazwie „mozajski.htm”, że wszelkie „kary” wymierzane przez Boga zawsze mają charakter „samoregulujący się” (tj. „samonaprawiający się”).

Analizy powyższych kar zesyłanych przez Boga za pasywność życiową, które dokonywałem w ramach swych badań dla przygotowania niniejszego wpisu, zwróciły moją uwagę na wysoce dla mnie szokujące ustalenie, które dotychczas przeaczałem w swych badaniach, oraz na które uprzednio nikt inny też NIE zwrócił jeszcze uwagi. Aby się dodatkowo upewnić co do poprawności tego szokującego ustalenia, w punktach #B2.1 i #B2.2 strony internetowej „mozajski.htm” pozestawiałem razem wszystkie przypadki kar boskich jakie dotychczas badałem naukowo i jakich opisy zawarte są w moich publikacjach, poczym także i tamte przypadki przeanalizowałem czy wykazują one poprawność tego samego ustalenia. Okazało się, że TAK – stąd ustalenie to mogę teraz przytoczyć tu w formie niemal już naukowo potwierdzonej jego definicji. Oto ona: kiedy Bóg wymierza karę za pasmo spokrewnionych ze sobą niemoralności jakiegoś intelektu, składową tej kary jest nieodwracalne pozbawienie owego intelektu tej korzyści, dla której uzyskania ów intelekt popełnił owo pasmo niemoralności. Wyjaśnię teraz innymi słowami co definicja ta stwierdza. Otóż w każdej boskiej karze za niemoralność, którą popełnił jakiś intelekt, daje się wyróżnić aż cały szereg składowych, przykładowo: (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owa niemoralność została popełniona, (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, (3) uwypuklenie elementów nauczających wbudowanych w daną karę, itd., itp. (Owe elementy nauczające zwykle działają na „zasadzie odwrotności” szczegółowo opisywanej w punkcie #B1.1 strony „antichrist_pl.htm”, zaś skrótowo podsumowanej też w punkcie #A1.1 strony „totalizm_pl.htm”. Typowo ilustrują one wymownie szkodliwość popełnianej niemoralności, a w ten sposób moralnie edukują zarówno intelekt który popełnił daną niemoralność, jak i inne intelekty świadome losów popełniającego.) Większość tych składowych kary ma odwracalny charakter – przykładowo (2) dodatkowe nasilenie problemów, które miały być wyeliminowane ową niemoralnością, można potem zredukować lub nawet kompletnie wyeliminować poprzez dokonanie szeregu poprawnych moralnie działań naprawiających te problemy. Jednak pierwsza składowa owej kary, tj. (1) wyeliminowanie korzyści dla uzyskania których owo pasmo spokrewnionych niemoralności zostało popełnione, NIE daje się już odwrócić. Znaczy intelekt, który tym wyeliminowaniem korzyści został ukarany, NIE odzyska owych korzyści już do końca swego dalszego życia. (Odnotuj tutaj, że koniec życia u intelektów grupowych może wyglądać nieco inaczej niż u intelektów indywidualnych – np. śmierć komunistycznej Polski miała miejsce z chwilą narodzenia się obecnej III RP.) Czyli od momentu otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, dany intelekt NIE będzie mógł już skorzystać z tego, dla uzyskania czego popełnił owo pasmo niemoralności. (Gdyby uniemożliwienie tego skorzystania wymagało np. aby ktoś przedwcześnie umarł, wówczas ów ktoś faktycznie umrze.) Jeśli więc przykładowo bankier czy jakiś polityk popełni pasmo oszustw czy innych niemoralności aby się wzbogacić i żyć potem w luksusie, wówczas od chwili otrzymania boskiej kary, aż do swej śmierci, NIE będzie on mógł korzystać ze swego bogactwa i z owych luksusów (np. ponieważ wyląduje w więzieniu, albo ktoś go „oskubie” z oszukańczego bogactwa, albo też ponieważ trwale zachoruje czy nawet przedwcześnie umrze). Jeśli zaś matka (lub rodzic) popełni pasmo niemoralności ponieważ wierzy, że zintensyfikuje to miłość do niej i wdzięczność jej dziecka, a stąd na stare lata będzie miała z niego większą pociechę, wówczas od chwili nadejścia kary, aż do swej śmierci, faktycznie NIE będzie miała żadnej pociechy z tego dziecka. Itd. itp. Dodatkowe opisy nieodwracalności owej składowej boskiej kary zawiera też podpunkt #B2.3 z mojej strony internetowej „mozajski.htm”.

Powyższe moje ustalenie, że karze wyeliminowania korzyści za seryjnie popełnione niemoralności Bóg nadaje cechę nieodwracalnosci, wyjaśnia filozoficzną zagadkę, którą opisuję dokładniej w „części #T” swej strony „solar_pl.htm”. Mianowicie wyjaśnia zagadkę jak to stało się możliwym, że w dniu 11 września 2001 roku cała nasza obecna cywilizacja przekroczyła „punkt braku powrotu” w swoich wysiłkach popełnienia samobójstwa, a stąd że począwszy od owego dnia zagłada obecnej ludzkości, opisywana przepowiednią z punktów #H1 do #H3 strony „przepowiednie.htm”, jest już nieuchronna i pozostaje tylko kwestią czasu. Chodzi bowiem o to, że zgodnie z filozofią dzisiejszej oficjalnej nauki (odnoszącą się jednak tylko do świata pozbawionego Boga), taki „punkt braku powrotu” NIE powinien istnieć w życiu intelektów zbiorowych. Wszakże przykładowo, gdyby jakiś intelekt zbiorowy (np. cała nasza cywilizacja), powiedzmy skonsumował wszelkie swoje zasoby energii (lub finanse), wówczas w świecie pozbawionym Boga intelekt ten ciągle może odkryć nowe źródło energii (lub finansowania), jakie otworzy dla niego możliwość dalszego przedłużania swego życia. Wysoce dla nas niebezpieczny błąd owej możliwości, jaką skrycie implikuje (choć otwarcie jej NIE obwieszcza) filozofia naszej oficjalnej nauki, polega jednak na zakładaniu, iż ludzkość żyje w świecie pozbawionym Boga. Tymczasem faktycznie my żyjemy w świecie rządzonym żelazną ręką przez wszystko-wiedzącego Boga. Zaś dla nadrzędnego dobra nasz Bóg z żelazną konsekwencją realizuje zasadę, że za niemoralności popełniane seryjnie wszystkie intelekty – w tym także wszystkie intelekty zbiorowe, są karane nieodwracalnym odebraniem im korzyści wynikających z tych niemoralności. Tak zaś się składa, że nasza cywilizacja jako całość popełniła wiele odmiennych seryjnych niemoralności i już zaczęła otrzymywać za nie owe nieodracalne kary. Liczby zaś owych nieodracalnych kar oraz ich zakres działania, są już aż tak rozległe, że począwszy od 11 września 2001 roku nasza cała obecna cywilizacja utraciła zdolność do przeżycia tego co nadchodzi i co stopniowo się nasila, a stąd jako całość musi już umrzeć. Faktycznie więc w dniu 11 września 2001 roku nasza obecna cywilizacja przekroczyła w swych wysiłkach popełnienia samobójstwa ów „punkt braku powrotu” – jaki opisuję szerzej w w/w „części #T” swej strony „solar_pl.htm”, a stąd nadejście jej śmierci stało się już nieodwracalne.

Nabyty w młodości nawyk aktywnego przygotowywania się do tego, co logika lub doświadczenie nam podpowiada, że to nadchodzi, lub że może to nadejść, ja oczywiście praktykuję aż do dzisiaj. To m.in. z jego powodu dla swego mieszkania dobudowałem niezależne od sieci zasilanie w słoneczną elektryczność – opisane na stronie „solar_pl.htm”. To też z tego powodu, nasz przymieszkaniowy ogródek o wymiarach 12×6 metrów, który w chwili nabycia w 2012 roku przypominał porośnięte krzakami nieużytki pokazane na zdjęciu „Fig. #4” ze strony „p_c.htm”, stopniowo zamieniam teraz w rodzaj miniaturowego „ogródka marzeń” częściowo uwidocznionego na zdjęciach #G1 i #N1c ze strony „solar_pl.htm” – w którym wykrawężnikowane trawniki poobsadzane są naokoło pasmem kwiatów i drzewek owocowych, w którym po wszystkich płotach wspinają się owocujące winorośla najróżniejszych gatunków, a także który posiada własną kompostownię, miniaturową pergolę oraz liczne siedzenia dla letniego odpoczynku, zaś który nocami około świąt Bożego Narodzenia porozwieszane po nim słoneczne światła choinkowe zamieniają w rodzaj pulsującego kolorami i zapierającego dech swym pięknem wodospadu ogni, świateł i kolorów. To też z powodu owego nawyku przygotowywania się do tego co może nadejść, z góry zadbałem o przygotowanie ulotki pokazanej poniżej na „Rys. #N5” – na przekór iż każda z nowych flag dla NZ, jakie zaprojektowaliśmy i opisaliśmy w punktach #N1.1 do #N1.3 strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, statystycznie ma szansę mniejszą niż 0.01 % (czyli niemal zerową) aby dostąpić zaszczytu zwrócenia na siebie uwagi komisji kwalifikującej i zostania włączoną do grupy owych 4 flag, które w marcu 2016 roku w publicznym referendum mają być wystawione do wyboru przez mieszkanców całej NZ. To też właśnie z powodu istotności wdrażania tego motto w codziennym życiu, zdecydowałem że powinienem przygotować niniejszy wpis, dla którego jednym z celów jest wyjaśnienie faktu, że w naszym codziennym życiu NIE wolno nam czekać pasywnie aż przyszłość nas „zaskoczy”, natomiast którego nadrzędnym celem jest dodatkowe wyjaśnienie czytelnikowi na ilustracyjnym przykładzie naszych projektów flag dla NZ, że tzw. „faktyczna moralność” (tj. ta moralność jaka jest opisana i zdefiniowana w punktach #B5 do #B7 mojej strony „morals_pl.htm”) wymaga od nas abyśmy przygotowywali się z góry na to co daje się przewidzieć iż nadchodzi i co dla nas jest najważniejsze, oraz abyśmy zadbali, że działania jakie w tych przygotowaniach podejmujemy są zgodne z zasadami moralnymi (tj. aby nasze działania NIE łamały żadnych kryteriów moralnych).

Na szeregu swoich stron internetowych wyjaśniłem, że wszystko co tylko czynimy, możemy dokonać zarówno w sposób moralnie poprawny, tj. bez łamania kryteriów moralnych, jak i w sposób niemoralny, tj. łamiąc kryteria moralne – po wyjaśnienia tych zasad patrz punkty #C4.2 i #C4.2.1 ze strony „morals_pl.htm”, lub punkty #B1 do #B8 strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”. Długoterminowe działanie „pola moralnego” jest też tak zaprogramowane przez Boga, że za każde moralnie poprawne działanie jest się sowicie nagradzanym, zaś za każde niemoralne działanie jest się surowo karanym. Aczkolwiek jak dotychczas jestem jedynym naukowcem na świecie który bada te nagrody i kary, już do chwili obecnej zdołałem odnotować, że w owym nagradzaniu i karaniu Bóg używa cały szereg powtarzalnych zasad i regularności (typu już opisanego powyżej przy okazji wyjaśniania powodów dla jakich pasywność jest niemoralna, a dodatkowo dyskutowanego w punkcie #B2.3 odmiennej strony o nazwie „mozajski.htm”), jakie to zasady i regularności ludzie są w stanie odnotować, zidentyfikować, zrozumieć, opisać, oraz potem brać pod uwagę we wszystkim co czynią. Faktycznie to moja filozofia totalizmu stawia sobie za zadanie poznanie tych zasad i regularności. Tyle, że jest ich aż tak dużo, oraz działają w tak kompleksowy sposób, że w przyszłości zapewne będzie musiała być stworzona cała odrębna dyscyplina nowej „totaliztycznej nauki”, zanim wszystkie one zostaną dokładnie poznane i opisane. Niemniej nawet badając je jedynie samemu, ciągle już zdołałem zidentyfikować i opisać sporo z nich. Przykładowo już ustaliłem, że jeśli uczynimy cokolwiek niemoralnego, łamiąc przy tym kryteria moralne, wówczas po upływie tzw. „czasu zwrotu” będziemy surowo ukarani przez „pole moralne” unieważnieniem wszelkich korzyści jakie dana niemoralność nam początkowo przyniosła, a dodatkowo też wyeskalowaniem problemów dla których rozwiązania oryginalnie popełniliśmy daną niemoralność. Dlatego np. w swych aktywnych przygotowaniach do tego co może nadejść, zawsze musimy starać się spełnić co najmniej dwa wymogi. Mianowicie: (1) musimy zadbać aby być gotowym na przyjęcie każdej zasadniczej wersji przyszłości jaka może nadejść, a ponadto (2) musimy też zadbać, aby to co przygotowujemy było zgodne z wymogami moralności (tj. aby było to „moralne”). W niniejszym wpisie podam teraz przykład, jak w praktyce ja starałem się wypełnić owe dwa warunki w swoich przygotowaniach na niemal zerową ewentualność, że jedna z naszych propozycji nowej flagi dla Nowej Zelandii dostąpi zaszczytu bycia wybraną do grupy owych czterech flag, które w marcu 2016 roku będą poddane pod publiczne referendum. Oczywiście, zdaję sobie przy tym sprawę, że w obliczu tego co właśnie dzieje się w Polsce, Nowej Zelandii i na świecie, opisywanie tu przykładu przygotowań do działania w sprawie flagi jest błahostką, pozornie nie zasługującą na naszą uwagę. Dla mnie jednak owa błahostka okazuje się być wysoce pomocna. Mogę bowiem z jej pomocą wskazywać właściwe rozwiązania dla tego co na świecie właśnie się dzieje – NIE
wystawiając się za to na kpiny, szykany, wytykanie palcem, prześladowania, itp. (jakimi zapewne znowu byłbym traktowany gdybym użył bardziej istotnych przykładów), ani NIE skazując też tego co piszę na bycie sabotażowanym przez ludzi, którym Bóg za karę już odebrał rozum i oczy. Wszakże rozwiązania jakie tutaj przykład owej flagi pozwala mi wyjaśnić, mają swe zastosowanie dla każdej sytuacji, nawet najgroźniejszej z tych jakie właśnie się rozwijają na naszych oczach.

Kiedy wraz z pomagającym mi utalentowanym graficznie Polakiem rozpoczęliśmy projektowanie nowej flagi dla NZ, oczywiście włożyliśmy w to projektowanie wszystko na co nas było stać aby nasza flaga wygrała. Na przekór więc, iż w dniu zakańczania pisania niniejszego punktu (tj. w dniu 5 sierpnia 2015 roku) udokumentowane było 10292 zgłoszeń projektów nowej flagi dla NZ, a stąd że statystycznie nasza flaga miała mniej niż 0.01% szansy aby być włączoną do następnej fazy wyboru, ciągle musieliśmy się liczyć z faktem, iż taka możliwość istnieje, a stąd że zgodnie z motto tego punktu powinniśmy być przygotowanymi do tego co może nadejść w tej sprawie. Aby więc się przygotować, najpierw należało sprawdzić co by się stało w przypadku zajścia (TAK) i niezajścia (NIE) takiej alternatywy. Zaplanowanie naszego postępowania w przypadku alternatywy NIE było łatwe – po prostu nic wówczas NIE uczynilibyśmy (oczywiście poza dodaniem do końca opisów z niniejszego wpisu odpowiedniej informacji dla czytelników). Za to nasze postępowanie w przypadku zajścia alternatywy TAK okazuje się być skomplikowane. Powodem jego skomplikowania są postawy życiowe jakie gro Nowozelandczyków wykazuje w sprawie flagi. Mianowicie, dla większości z nich zdaje się być zupełnie obojętnym jaką flagę ma ich państwo. (Tj. ich wygodne przez wiele lat życie zostało już dogłębnie przejęte „pasywnością” opisywaną m.in. w niniejszym wpisie.) Stąd naszym pierwszoplanowym zadaniem w przypadku nadejścia alternatywy TAK, stałoby się pokonanie owej obojętności i zwrócenie uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi. Zalety te wprawdzie są opisane w punktach #N1.1 do #N1.3 z angielskojęzycznej strony o nazwie „pajak_re_2017.htm”, jednak przez niemal trzy kwartały istnienia tamtej strony (tj. przez około 200 dni) na ową stronę zaglądnęło jedynie około 50 osób – większość zaś z nich zapewne była ciekawskimi Polakami, a NIE Nowozelandczykami. Jedyny więc moralne poprawny sposób zwrócenia w takim przypadku uwagi Nowozelandczyków na zalety naszej flagi, mógłby polegać na ponownym aktywnym udaniu się w obchody po domach, pukaniu do drzwi, oraz ustnym przekonywaniu poszczególnych osób dlaczego w referendum powinni głosować na naszą flagę. Oczywiście, gdybym podejmował takie obchodzenie po domach, wówczas potrzebowałbym jakiś rodzaj pisanego dokumentu-ulotki o naszym projekcie flagi – jaki mógłbym osobiście wręczać na pamiątkę tym osobom z którymi rozmawiałem. Zaprojektowanie jednak i przygotowanie takiej ulotki to bardzo długi proces. Dlatego naszym zasadniczym zadaniem przygotowywania się do tego co ewentualnie mogłoby nastąpić, okazało się być zaprojektowanie owej ulotki i przygotowanie jej do druku – na wypadek gdyby zaszła potrzeba jej użycia. Dzisiejszy wygląd tej ulotki pokazany został na „Rys. #N5” ze strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”. Ponieważ ja relatywnie niedawno, bo w 2014 roku, już raz dokonywałem takiego obchodu po domach aby nakłaniać ich mieszkańców na głosowanie na moją kandydaturę jako posła na sejm NZ, sporo osób które potencjalnie mógłbym spotkać w swym przekonywaniu o zaletach naszego projektu flagi, potencjalnie już uprzednio spotkałem w 2014 roku i z nimi rozmawiałem. Dlatego korzystnym mogło się też okazać, aby na drugiej stronie ulotki o fladze przypomnieć o tamtym moim osobistym rozdaniu w 2014 roku niemal dziesięciu tysięcy ulotek wyborczych. Być wszakże może, iż niektórzy z ludzi z którymi wówczas rozmawiałem przypomną mnie sobie i przyglądną się dokładniej naszemu projektowi flagi tylko ponieważ w dzisiejszych czasach raczej niewielu kandydatów na świecie może się wykazać, iż osobiście rozdało niemal 10 000 ulotek!

Do świadomości wielu dzisiejszych ludzi NIE dotarło jeszcze, że począwszy od 2001 roku Ziemię opuściły już epoki wzrostu i dobrobytu opisywane m.in. w punkcie #K1 strony „tapanui_pl.htm”. Na przekór tego, nadal zbyt wielu ludzi praktykuje to do czego obywatele ich kraju nawykli w uprzednich epokach, tj. niefrasobliwość i pasywne oczekiwanie co przyszłość im przyniesie – bez przygotowania się z góry nawet na to co zupełnie oczywiste i niemal pewne. Rezultatem takiego pasywnego nastawienia życiowego jest, że niemal wszystko co dzisiaj się zdarza okazuje się być „zaskoczeniem” zarówno dla obecnych władz, jak i dla ludzi, którzy zostają tym dotknięci. Stąd przykładowo, jeśli nadejdzie susza, jaka ostatnio zdarza się już co roku, rolnicy są nią „zaskoczeni” i ogłaszają bankructwa, ponieważ muszą wyprzedać swoją trzodę z braku wymaganego zapasu paszy. Jeśli spadnie obfitszy niż zwykle deszcz, co ostatnio też jest już normą, władze są nim „zaskoczone”, zaś ludzie cierpią bo ku swemu „zaskoczeniu” NIE mogą dojechać do sklepów, a często także dostawy elektryczności zostają przerwane powodzią lub wichurą. Jeśli przyjdzie mróz lub śniegi, co zdarza się niemal corocznie w czasie zimy, wszyscy też zdają się być nimi „zaskoczeni” i życie zamiera, zaś staruszkowie umierają z braku ogrzewania w swych domach. Kiedy przez granice przelewają się tłumy przynoszące z sobą anarchię, chaos, bezprawie, agresję, niemoralność, itp., wszyscy są tym „zaskoczeni” – na przekór iż o takim właśnie scenariuszu ostrzegam już od marca 2009 roku w punkcie #H3 strony internetowej o nazwie „przepowiednie.htm”. Stąd zanim polityków coś w końcu wyrwie z dotychczasowego marazmu, zmuszając do podjęcia faktycznego działania, tłumy te zaczną zamieniać tratowane przez siebie obszary w takie same „przedsionki piekła” w jakie uprzednio pozamieniały już swoje własne kraje. Itd., itp. Czyż NIE byłoby więc lepiej, gdyby zamiast pasywnie czekać czym przyszłość nas ponownie „zaskoczy”, ludzie powrócili do sprawdzonych w działaniu metod naszych przodków i aktywnie przygotowali się do tego co logika nam jednoznacznie podpowiada, że nieuchronnie może to wkrótce nastąpić? Przykładowo, czyż NIE byłoby lepiej, gdyby zamiast pasywnie oglądać w telewizji jak stopniowo wypełnia się scenariusz, który opublikowałem jeszcze w marcu 2009 roku w punkcie #H3 strony „przepowiednie.htm”, Polacy już obecnie zaczęli budować płoty dla swej obrony, zaś ty czytelniku, już od zaraz sprawdziłbyś „co” i „gdzie” masz gotowe na wypadek gdyby np. już najbliższej nocy nastąpił jakiś „wybryk natury”, zamiast (często daremnie) szukać potem tego już po zdarzeniu – po wykaz tego co w takim przypadku mogłoby być ci potrzebne, patrz punkty #P2 i #P1 na stronie plague_pl.htm. (Odnotuj, że owe punkty strony „plague_pl.htm” NIE wliczają psa. Wszakże pies NIE jest potrzebny dla obrony przed plagą inną niż dwunożna.)

* * *

We wtorek, dnia 11 sierpnia 2015 roku, czyli w 6 dni po zakończeniu pisania punktu #N2 ze strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm” (na jakim to punkcie bazuje niniejszy wpis), otrzymałem email of przewodniczącego komisji wyboru nowej flagi. Informował on nas, że projekty flag jakie zgłosiliśmy NIE zostały włączone do „długiej listy” 40 najlepszych flag jakie będą poddane dalszej selekcji. Owe „długa lista” 40 flag wybranych do dalszych poszukiwań, w dniu 11/8/2015 opublikowana była w internecie pod adresem http://www.stuff.co.nz/national/politics/70996308/a-list-of-40-possible-alternative-flags-chosen-from-10000. Opublikowano ją także w artykule „10,000 flag designs cut to 40 options” (tj. „10 000 projektów flagi obciętych do 40 wyborów”), ze strony A2 gazety The Dominion Post (wydanie z wtorku (Tuesday), August 11, 2015). Tak więc dalsze losy naszych trzech projektów flagi już są rozstrzygnięte. Oczywiście, wcale to NIE pomniejsza aktualności i użyteczności niniejszego wpisu, w którym nasze projekty flagi stanowiły jedynie przykład, na bazie jakiego wyjaśniłem czytelnikowi problem niemoralności pasywnego nastawienia do życia, oraz konsekwencji jakie taka pasywność sprowadza na zdegenerowane nią intelekty. Z powodu też owej trwającej aktualności niniejszego wpisu i owego punktu #N2, ich treść pozostawiam bez zmiany na przekór iż nasze projekty flagi już odpadły z dalszego wyścigu – tak jak treść tą oryginalnie zredagowałem na kilka dni przed ogłoszeniem owego wykazu 40 flag.

We wtorek, dnia 1 września 2015 roku, komisja wyboru nowej flagi ogłosiła końcowe cztery flagi, które będą poddane krajowemu plabiscytowi dla wybrania przez wszystkich Nowozelandczyków jednej najlepszej z nich. Owe cztery końcowe flagi we wrześniu 2015 roku można było oglądnąć sobie w internecie np. pod adresem http://m.nzherald.co.nz/bay-of-plenty-times/news/article.cfm?c_id=1503343&objectid=11506142, albo pod adresem http://www.theguardian.com/world/2015/sep/01/new-zealands-new-flag-final-four-designs-announced, albo też pod dowolnymi innymi adresami ujawnianymi przez wyszukiwarki internetowe po wpisaniu w nie słów kluczowych: final four NZ flags. Ogłoszenie tych czterech końcowych flag miało też dosyć wymowny „efekt uboczny”. Mianowicie zainicjowało ono rodzaj zmagań, krzyków i protestów próbujących włączyć do referendum także piątą flagę zwaną Red Peak (First to the Light) – która NIE znalazła się w gronie końcowych czterech. Wykłócanie się w sprawie owej piątej flagi dostarczy zajęcia dla polityków i prasy NZ praktycznie na co najmniej cały miesiąc, jeśli nie na dłużej. W ten zaś sposób uwaga narodu nadal może być odwracana od tego co naprawdę istotnego wymaga pilnego działania.

* * *

Niniejszy wpis stanowi adaptację punktu #N2 z mojej strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2020.htm” (aktualizacja z dnia 20 września 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.zensza.webd.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://artefact.uhostall.com/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://telekinesis.esy.es/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://bobola.net78.net/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://totalizm.com.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://soul.frihost.org/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://tornado.fav.cc/pajak_na_prezydenta_2020.htm
http://pajak.org.nz/pajak_na_prezydenta_2020.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższych adresach nazwy strony „pajak_na_prezydenta_2020.htm”, nazwą owej innej strony, którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę o nazwie „przepowiednie.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/pajak_na_prezydenta_2020.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/przepowiednie.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #263). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk

P.S. Czasami coś uniemożliwia pierwszą próbę otwarcia tego bloga wyświetlając np. wiadomość „This webpage is not available”, lub wiadomość „No data received”. Jeśli więc blog ten NIE otworzy się przy pierwszym wywołaniu, natychmiast powtórz jego wywoływanie, a zapewne otworzy się za drugim lub kolejnym razem.


%d bloggers like this: