#254: Informacyjny dorobek mojej próby wystawienia swojej kandydatury w polskich wyborach prezydenckich z 2015 roku

Motto: „Jeśli zechcesz sprawdzić, czy w twoim kraju panuje faktyczna demokracja, wówczas spróbuj stanąć jako bezpartyjny kandydat w dowolnych wyborach do władz.”

W licznych opracowaniach totalizmu staram się podkreślać istotne ustalenie empiryczne nowej „totaliztycznej nauki”, że Bóg preferuje (i nagradza) aktywne działanie ludzi ponad nawet najbardziej świętobliwą bezczynność i pasywne nieczynienie niczego. Na stronie o nazwie „pajak_na_prezydenta_2015.htm” (adresy której zostały podane na końcu tego wpisu) owo ustalenie najwyraźniej podkreślam w jej punktach #N1 do #N3. Jak też się okazuje, bez względu na to jakie będą wyniki moich wysiłków w sprawie wyborów opisywanych na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”, Bóg już podjął wynagradzanie tych wysiłków. Jedną zaś z form jakie wynagradzanie to przyjmuje, jest wzbogacenie naszej (oraz filozofii totalizmu) wiedzy w aż całym szeregu nurtujących nas obszarów – czyli, jak ładnie wyraził to ochotnik opisywany w punkcie #B2 strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”: „dowiedzenie się czegoś nowego”. Poniżej więc w kolejnych podpunktach podsumuję teraz te rodzaje wiedzy, jakich poznanie stało się możliwe tylko dzięku podjęciu działań opisywanych na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”. Czytając te podsumowania, proszę jednak odnotować, że tam gdzie wiedza ta ma zbyt kontrowersyjny charakter, jaki mógłby zaszkodzić (zamiast dopomóc) propagowaniu filozofii totalizmu, wyciągnięcie i słowne wyrażenie ostatecznych konkluzji pozostawiłem czytelnikowi – aczkolwiek konkluzje te stają się oczywiste na bazie informacji zaprezentowanych na owej stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”.

1. „Demokracja”, czy jedynie upozorowana na demokrację „dyktatura oligarchii finasowej” – czyli co ujawniły moje próby wystawienia swej kandydatury do polskich wyborów prezydenckich z 2015 roku. U mnie tak zakorzeniły się nawyki naukowca, że wszystko co czynię w swym życiu w pierwszym rzędzie jest dla mnie rodzajem naukowego eksperymentu nastawionego na powiększanie wiedzy. Tak też stało się i z moim eksperymentalnym przymierzeniem się do próby wystawienia swej kandydatury w opisywanych tu polskich wyborach prezydenckich z 2015 roku. Jednym bowiem z moich celów tej próby było m.in. przetestowanie miejsca, które mój kraj urodzenia zajmuje obecnie w swej drodze do prawdziwej demokracji – o wprowadzenie której w Polsce ryzykowałem kiedyś swoje życie i przyszłość. Test na prawdziwą demokrację jest wszakże prosty. Bazuje on na testującej definicji faktycznej demokracji, która stwierdza mniej więcej, że faktyczna demokracja to taki ustrój, w którym praktycznie każdy obywatel ma możliwość aby wystawić swoją kandydaturę pod głosowanie w wyborach do władz. (Odnotuj tu, że „wystawić swoją kandydaturę pod głosowanie” wcale NIE oznacza „wygrania wyborów” – bowiem owo „wygranie wyborów” zależy od demokratycznie podjętych decyzji obywateli innych niż ów kandydat.) To właśnie z owej testującej definicji wywodzi się powiedzenie, które w czasach gdy służyłem w polskiej armii często było nam powtarzane, mianowicie że „każdy żołnierz nosi w plecaku buławę marszałkowską”. Ja owemu „testowi na prawdziwą demokrację” poddałem już oba kraje jakich jestem obywatelem. W 2014 roku poddałem mu Nową Zelandię (co opisuje moja strona o nazwie „pajak_do_sejmu_2014.htm”). W obecnym 2015 roku podałem mu Polskę. Nowa Zelandia zdała ów test OK – chociaż przy jego okazji wykryłem kilka niedoskonałości jej systemu politycznego, które ciągle wymagają usunięcia. Natomiast w 2015 roku Polska, niestety, kompletnie zawaliła ten test. Okazało się bowiem, że w Polsce nadal NIE jest możliwym, aby typowy (zwykły) obywatel wystawił swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich. Zawalenie tego „testu na prawdziwą demokrację” wykazuje, że Polska ciągle znajduje się dopiero w swej drodze do faktycznej demokracji, narazie jednak nadal panuje w niej odmiana dyktatury, której cechy najlepiej oddaje nazwa „dyktatura oligarchii finansowej”. Tyle, że dyktatura ta jest starannie upozorowana na demokrację. Aby zaś przekształcić Polskę w faktyczną demokrację, która pozwoli aby praktycznie każdy obywatel mógł wystawić swoją kandydaturę w wyborach, nadal niezbędne okazuje się wdrożenie co najmniej dwóch zasadniczych zmian, mianowicie konieczne jest (1) takie obniżenie faktycznych i skrytych (tych absolutnie niezbędnych) opłat za wystawienie swej kandydatury do wyborów, aby minimalnie niezbędne opłaty „były na kieszeń” typowego (zwykłego) obywatela, oraz (2) takie uproszczenie biurokracji związanej w wystawieniem swej kandydatury w wyborach, aby wymogom owej biurokracji mógł sprostać zwykły obywatel. Ponieważ wdrożenie w Polsce obu owych zmian wymaga szerszego wyklarowania, wyjaśnię je w dwóch kolejnych podpunktach jakie teraz nastąpią.

2. Ujawnienie konieczności zmniejszenia faktycznych i skrytych opłat za wystawienie kandydatury w wyborach, oraz zestawienie razem zrębów informacyjnych – które pozwalają na długofalowe podejmowanie wysiłków o pokojowe ustanowienie mechanizmów sprawdzających zgodność z kryteriami moralnymi decyzji podejmowanych przez polskich polityków. Zbiorowym wysiłkiem ochotników, którzy już zgłosili się do udzielenia mi pomocy w ewentualnym wystawieniu mojej kandydatury do polskich wyborów prezydenckich 2015 roku, udało się pozestawiać razem wszelkie informacje, jakie są niezbędne aby móc z powodzeniem zrealizować zwycięską kampanię wyborczą. Moja analiza tych informacji pod względem ich zgodności z kryteriami moralnymi ujawniła jednak, że w obecnym klimacie politycznym i prawnym panującym w Polsce, NIE jest realistyczne moralnie-poprawne zrealizowanie takiej kampanii. Powodem jest owa „pułapka numer 96”, którą opisałem już w punkcie #C2 strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2015.htm” oraz w 6 z punktu #C4.2 strony o nazwie „morals_pl.htm”, a która sprowadza się do konieczności podejmowania niemoralnych zobowiązań wobec finansistów, w zamian za udostępnienie przez nich kandydatowi sum niezbędnych do stanięcia w wyborach. Aby bowiem np. w moim przypadku przełamać blokadę jaką owa „pułapka 96” nakłada na kampanię wyborczą, konieczny byłby albo „cud”, albo też „zmiana praw wyborczych” jakie obecnie panują w Polsce. „Cud” polegałby np. na tym, że jakiś bogaty-samarytanin darowałby mi anonimowo sumę potrzebną na pokrycie minimalnych kosztów prezydenckiej kampanii wyborczej – co jest jednak nierealistyczne, bowiem pojęcia „bogaty” i „samarytanin” są nawzajem ze sobą sprzeczne, jako że gdyby „bogaci” byli „samarytaninami”, wówczas przestaliby być bogaci. Drugi zaś sposób wyjścia z owej „pułapki 96”, jaki wypracowałem na podstawie informacji już mi dostarczonych przez ochotników, polega na takiej zmianie praw wyborczych obowiązujących w Polsce, aby kandydatem w wyborach mógł stać się praktycznie dowolny obywatel Polski – nawet ten co NIE ma wymaganych funduszy, jednak który ma wymagane idee, ma ochotników do bezodpłatnego prowadzenia swej kampanii, oraz cieszy się wymaganym poparciem społecznym. Niestety, w obecnym sformułowaniu praw wyborczych w Polsce, kandydatura praktycznie dowolnego obywatela NIE jest możliwa, ponieważ minimalna wysokość niezbędnych opłat wynikających ze stanięcia do wyborów prezydenckich jest rzędu setek tysięcy złotych, czyli NIE jest do pokrycia z kieszeni zwykłego obywatela. Owa astronomiczna wysokość minimalnych opłat łamie więc w Polsce pierwszą i najważniejszą zasadę faktycznej demokracji, tj. zasadę iż praktycznie każdy obywatel ma możność wystawienia w wyborach swej kandydatury. Prawa indukujące tak wysokie opłaty powinny więc być zmienione tak szybko jak tylko to możliwe. Na czym takie zmiany praw wyborczych powinny polegać, wyjaśniłem to w ostatnim podpunkcie niniejszego wpisu. Niestety, ten drugi sposób przełamania „pułapki 96” może być urzeczywistniony tylko w długoterminowym działaniu – wszakże zmian praw wyborczych NIE da się przeprowadzić „z marszu”. Gdyby jednak kiedyś znaleźli się politycy gotowi go urzeczywistnić, wówczas strona „pajak_na_prezydenta_2015.htm” formuje fundamenty informacyjne do jego ewentualnego wdrożenia. Niestety, jego zrealizowanie wymaga „dobrej woli” rządzących – tj. dobra którego, obawiam się, w Polsce narazie ciągle brakuje. Prawdopodobnie więc, z braku konstruktywnych działań dzisiejszych polskich polityków, sytuacja w kraju będzie się rozwijała tak, jak to opisałem w punkcie #C2 strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”. Znaczy, najpierw każdy obywatel musi poważnie oberwać i ucierpieć – włączając w to nawet owych polityków, którzy do końca będą obstawali przy braku zmian i przy wygodnej dla nich niemoralności, a dopiero potem Polska być może zdobędzie się na wprowadzenie wymogu oceny wszelkich decyzji politycznych pod względem ich zgodności z kryteriami moralnymi.

3. Wykrycie niezbędności uproszenia biurokracji związanej z wystawieniem swej kandydatury w wyborach. Aby w danym kraju istniała prawdziwa demokracja, biurokratyczne formalności związane z wystawieniem swej kandydatury do wyborów powinny być na tyle proste, że przeciętny obywatel powinien być w stanie samemu im sprostać. Tak też się dzieje w niektórych krajach, np. w Nowej Zelandii, gdzie formalności i biurokracja stanięcia w wyborach są bardzo proste – nawet ja sam byłem w stanie im sprostać już w pierwszej przymiarce i to bez żadnej pomocy ze strony prawnika czy księgowego. Przykładowo, sprawozdanie finansowe z wydatków wyborczych okazało się być tam nawet prostrze przy wypełnianiu niż typowy doroczny raport podatkowy. Kandydaci stający do wyborów mają tam też dostęp do doskonałego informatora (dla wyborów z 2014 roku dostępnego dla każdego w internecie pod adresem [1#M2] http://www.elections.org.nz/sites/default/files/bulk-upload/documents/final_handbook_-_candidate_feb_2014.pdf), jaki przystępnie klaryfikuje im wszystko co powinni wiedzieć. Niestety, obecnie w Polsce jest inaczej. Przepisy są w niej „klarowne jak gęste błoto”, zaś dostęp do informacji aż tak utrudniony, że zajęło to niemal miesiąc wytężonej pracy niemal wszystkich ochotników jacy zgłosili się aby mi pomagać, zanim udało się zgromadzić wszelkie wymagane informacje (obecnie opisywane już na strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”). Co jednak najgorsze, biurokracja wyborcza najwyraźniej celowo została w Polsce tak pokomplikowana, aby w komitetach wyborczych stało się absolutnie niezbędne odpłatne zatrudnienie co najmniej jednego prawnika oraz co najmniej jednego księgowego – wszakże w „dyktaturze oligarchii finansowej” chodzi o to, aby koszta kandydatury w wyborach były na tyle duże, iż kandydat zmuszony jest do zaciągania niemoralnych zobowiązań w zamian za sumy umożliwiające mu pokrywanie tych kosztów – tak jak wyjaśnia to działanie „pułapki 96” z poprzedniego podpunktu. Aby więc z obecnej „dyktatury oligarchii finansowej” Polska mogła z czasem przetransformować się w „faktyczną demokrację”, absolutnie niezbędne jest też takie uproszenie biurokracji związanej ze stanięciem do wyborów, oraz nałożenie na PKW takich wymogów łatwego udostępniania potencjalnym kandydatom na tyle rzeczowej informacji, aby formalnościom wyborczym faktycznie był w stanie poprawnie sprostać praktycznie każdy typowy obywatel. Aby zaś osiągnąć ten stan, konieczne jest dodatkowe udoskonalenie i uporządkowanie praw wyborczych w Polsce – tak jak wyjaśnia to ostatni z podpunktów niniejszego wpisu.

4. Zgodność liczebności zgłoszeń ochotników z teoretycznymi oszacowaniami. Z dotychczasowych badań nowej „totaliztycznej nauki” wynika, że aktywnie obstają za moralnoscią tylko wyjątkowo moralne osoby, które Biblia nazywa dosyć zdewaluowanym dzisiaj słowem „sprawiedliwi” – patrz wzmianka o nich zaprezentowana w ostatnim paragrafie punktu #A4 strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”, lub patrz też ich dokładne opisy zawarte w punkcie #I1 mojej strony o nazwie „quake_pl.htm”. Wszakże tylko dla nich „moralność” jest tym czymś, co dobrze znają bowiem praktykują ją na codzień, stąd czego faktyczną wartość doceniają. Pozostali ludzie jedynie hipotetycznie mówią, rozmyślają i deklarują swoje poprarcie dla moralności, jednak kiedy w faktycznym życiu zostają skonfrontowani z koniecznoscią aktywnego dokonania czegoś na jej poparcie, wówczas nawet kiedy NIE mają żadnego innego zajęcia, ciągle wybierają postawę biernego obserwatora, czyli postawę „nieczynienia niczego” – zgodnie z zasadą filozofii pasożytnictwa: „niech inni się tym zajmą”. (Następstwa takiego stanu rzeczy najlepiej wyraża motto serwisu „1Polska.pl”, stwierdzające: „do triumfu zła wystarczy bierność ludzi dobrych”.) Wyniki badań owej nowej „totaliztycznej nauki” sugerują także, iż w chwili obecnej żyje w Polsce tylko około 160 osób jakie wypełniają definicję owych „sprawiedliwych”. Jednak większość z nich należy już do owej starszej generacji, która NIE używa internetu, a stąd która NIE bardzo ma jak dowiedzieć się o ideach za którymi totalizm się opowiada, ani o faktach zaprezentowanych na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”. Nawet też z grona tych „sprawiedliwych”, którzy należąc do młodszej generacji używają już internetu, tylko niewielka proporcja dowiaduje się o stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm” i o opisywanych na niej faktach. W rezultacie, z tych estymowanych około 160 „sprawiedliwych” żyjących w dzisiejszej około 40-milionowej Polsce, jedynie kilku dowie się o opisywanych tu sprawach i jeśli pozostałe ich zobowiązania na to im pozwolą, wówczas aktywnie poprze je np. swoim zaochotniczeniem.

5. Potwierdzenie, że można liczyć na ochotników do pomocy we wdrożeniu każdej moralnie-poprawnej idei, ponadto stworzenie punktu startowego dla wdrożenia idei zaprezentowanych na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”. (To z powodu istnienia owych ochotników w każdej epoce i czasach, zapewne wzięły się przysłowia, że prawda i moralność w ostatecznym rozrachunku zawsze zwyciężają.) Wprawdzie ochotników popierających daną moralnie-poprawną ideę może w danej chwili NIE być aż tylu, ilu byłoby wymagane aby idea ta zwyciężyła w tymże momencie czasowym, jednak zawsze jest ich wystarczająco wielu, aby wysiłki nad wdrożeniem tej idei mogły być kontynuowane aż do przyszłego zwycięstwa. To zaś oznacza, że strona „pajak_na_prezydenta_2015.htm” praktycznie stwarza punkt startowy, który może kiedyś zaowocować zwycięstwem idei w niej zaprezentowanych – czyli zaowocować faktycznym wypełnieniem się staropolskich przepowiedni.

6. Uzyskanie eksperymentalnej odpowiedzi na niektóre z pytań, jakie zadałem sobie w punkcie #A2 strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm” – np. na pytanie w sprawie realistyczności zabazowania wyborów na ochotnikach, zamiast na dotacjach finansowych, czy też w sprawie aktywnego poparcia dla filozofii totalizmu. Ponieważ zaś każda z odpowiedzi na owe pytania wiąże się z określonymi konsekwencjami dla przyszłości Polski i szeregu innych krajów, owe odpowiedzi pozwalają na już obecne coraz trafniejsze dedukowanie, jaka przyszłość ma obecnie największą szansę aby najpierw nadejść na Polskę – a także aby najpierw nadejść na sporo innych krajów o sytuacji politycznej i społecznej podobnej do tej z Polski. (Dodatkowe pytania, jakie też warto byłoby jeszcze wybadać eksperymentalnie, to „kiedy” albo „jak szybko”, a także „co potem”.)

7. Stworzenie ilościowej bazy danych, która dostarcza punkt odniesienia dla przyszłych podobnych badań porównawczych. Wszakże, przykładowo, moje wysiłki opisywane na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm” już pozwoliły na ustalenie pierwszych danych empirycznych, które w przypadku kontynuowania tych wysiłków mogą w przyszłości umożliwić udzielenie ilościowej i dokładnej odpowiedzi eksperymentalnej na praktycznie wszystkie pytania z punktu #A1 strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”.

8. Ideologiczne bankructwo dzisiejszych polskich polityków. W ramach zainteresowań związanych z tematem niniejszego wpisu, przeglądnąłem kilka idei tegorocznych kandydatów prezydenckich. Uderzył mnie w nich rodzaj „ideologicznego bankructwa”, jaki zdaje się panować wśród niektórych dzisiejszych polskich polityków. (Naukowo intrygującym byłoby zbadanie, czy bankructwo to NIE wywodzi się przypadkiem z owej zasady działania Boga wyjaśnianej w punkcie #C4.7 strony o nazwie „morals_pl.htm”.) Wygląda to tak, jakby niektórzy z dzisiejszych polityków NIE byli w stanie odnotować, czy ich idee polityczne łamią jakiekolwiek kryteria moralne. Interesujące jest tu też więc, jak u czytelnika wygląda zdolność do moralnej oceny idei politycznych. Przykładowo, czy zdaniem czytelnika np. wysłanie polskiej armii do walk na Ukrainie byłoby moralnym, czy też niemoralnym, posunięciem politycznym? Albo, co czytelnik sądzi na temat, „czy”, a ewentualnie też „dlaczego”, wysłanie do walk na Ukrainie jakiejkolwiek nie-ukraińskiej armii wnosiłoby poważne zagrożenie, że armia ta rozpęta w Europie kolejną wersję dzisiejszego Iraku? (Pomocne mogłoby też być rozważenie, „czy” pod względem moralnym wysłanie armii na Ukrainę reprezentowałoby obronę czy też agresję, oraz rozważenie „dlaczego” empiryka ujawnia iż mechanizmy moralne tak działają, że w ostatecznym rozrachunku każda wojna zawsze jest przegrywana przez agresora – co najlepiej ilustrują rozważania z punktu #I2 strony o nazwie „bitwa_o_milicz.htm”?)

9. Ustalenie jak wyeliminować „pułapkę numer 96” i przerwać „błędne koło” wypaczające polską politykę oraz eskalujące problemy społeczne, oraz jak niemoralną „dyktaturę oligarchii finansowej” skrycie uciskającą obecną Polskę zamienić w „faktyczną demokrację”. Dzięki podjęciu działań opisywanych na stronie „pajak_na_prezydenta_2015.htm”, zdołałem uzyskać rozeznanie co stanowi pierwotne i najważniejsze źródło obecnych problemów politycznych Polski. Źródłem tym okazuje się być to, że przy dzisiejszym sformułowaniu praw wyborczych w Polsce, praktycznie NIE jest możliwe aby kandydat NIE dysponujący milionami złotych był w stanie wystawić swoją kandydaturę w wyborach. Innymi słowy, w Polsce NIE jest możliwe aby typowy (zwykły) obywatel mógł stanąć jako kandydat – co jest zaprzeczeniem prawdziwej demokracji. Aczkolwiek bowiem politycy utrzymują w Polsce fikcję, iż jakoby NIE ma obowiązkowych opłat nakładanych na kandydatów, rzeczywistość jest taka, że np. w wyborach prezydenckich opłaty te istnieją i sięgają setek tysięcy złotych. Jak bowiem zdołałem to ustalić dzięki pomocy ochotników, którzy już zgłosili się do ewentualnej mojej kampanii wyborczej, oraz co potwierdzają też ustawy, tylko wszelkie czynności Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) są bezpłatne. Tylko więc przez PKW nie są pobierane żadne opłaty – co stwarza fikcję i wrażenie bezpłatności. Jednak, niestety, wszelkie czynności inne poza PKW, jakie również są niezbędne przy rejestracji kandydata i jego Komitetu Wyborczego, takie jak NIP, REGON, Konto Bankowe, oraz Badanie Sprawozdania przez Biegłego Rewidenta, są już płatne. Najdroższe zaś jest badanie Biegłego Rewidenta – mówimy tu o stawkach w tysiącach złotych, bowiem dokładną marżę wyznacza dany Biegły ustanawiając ją w/g własnego „widzimisię”. Na dodatek, absolutnie niezbędne koszta stanięcia w wyborach obecnie niesamowicie podwyższa konieczność odpłatnego włączania do komitetu wyborczego bardzo kosztownych w dzisiejszych czasach prawnika i księgowego – tj. konieczność, która sztucznie została w Polsce narzucona z powodu obecnej „dyktatury oligarchii finansowej”. (Wszakże oligarchia ta jest zainteresowana w zwiększaniu kosztów stanięcia w wyborach, bowiem z pomocą owych kosztów powiększa ona swe wpływy na rządzących.) Z powyższego wynika, że pierwszym i najważniejszym krokiem w stopniowym wprowadzaniu bazującej na moralności i równości „prawdziwej demokracji” w Polsce, byłoby takie zmienienie prawa wyborczego, aby wystawienie czyjejś kandydatury do wyborów rzeczywiście albo NIE wymagało żadnych opłat (a NIE, tak jak w Polsce dzieje się to obecnie, było jedynie „fikcyjnie bezpłatne”), albo też aby opłaty te były na poziomie dostępnym „dla kieszeni” przeciętnego/zwykłego obywatela. Innymi słowy, pilnie domagające się wprowadzenia w Polsce nowe prawa wyborcze powinny NIE tylko eliminować obecną kosztowną biurokrację wyborczą, ale także albo całkowicie zakazywać pobierania jakichkolwiek opłat od kandydatów do wyborów i od ich komitetów wyborczych, albo też powinny ustanawiać te opłaty z góry i na poziomie pokrywalnym z własnej kieszeni przez nawet relatywnie biednego kandydata – takiego jakim w przeszłości był np. Abraham Linkoln, zaś obecnie jestem np. ja. Oczywiście, takie prawa są możliwe do ustanowienia, zaś w wielu krajach o faktycznej demokracji są one w mocy już od dawna – włączając w to np. NZ, w której ja mieszkam. (To dlatego będąc jedynie typowym/zwykłym obywatelem i na dodatek będąc też emigrantem z generalnie lekceważonej w świecie Polski, ciągle w 2014 roku mogłem wystawić swoją kandydaturę w wyborach do parlamentu NZ, oraz uzyskać w owych wyborach sukces większy niż uzyskała spora liczba kandydatów partyjnych.) Tyle, że aby wprowadzić takie prawa, trzeba aby politycy zrozumieli, iż obecna „dyktatura oligarchii finansowej” niemoralnie manipulująca Polską wiedzie wszystkich Polaków wprost w przepaść, oraz trzeba aby ustawodawcy „ruszyli nieco swymi mózgownicami” w celu opracowania nowych i lepszych praw (tj. bardziej moralnych/sprawiedliwych). Przykładowo, zamiast niemoralnego zatrudniania „Biegłego Rewidenta” aby sprawiać na narodzie wrażenie bezoszustwowych wyborów, wystarczyłoby aby Sprawozdania Finansowe z kosztów wyborów były otwarcie publikowane i dostępne do publicznej inspekcji (a stąd i do ewentualnych protestów i konsekwencji prawnych) NIE tylko przez konkurentów danego kandydata, ale także przez każdego zainteresowanego obywatela Polski. Takie bowiem ich opublikowanie NIE tylko wyeliminowałoby konieczność zatrudniania Biegłego Rewidenta, ale także uczyniłoby „przeźroczystym” cały proces wyborów, zakańczając w ten sposób spiralowanie owego „politycznego błędnego koła” jakie prowadzi dzisiejszą Polskę wrost do społecznej katastrofy. Przy okazji zmiany praw wyborczych, warto też byłoby zadbać, aby istniała „awaryjna droga do prezydentury” – którą dałoby się uruchamiać w szczególnych sytuacjach. Wszakże droga taka istnieje np. w Stanach Zjednoczonych, gdzie w przypadku np. nagłej rezygnacji lub śmierci Prezydenta, na jego pozycję natychmiast automatycznie awansowany jest Wice-Prezydent. Ja NIE znam na tyle dobrze polskiego prawa wyborczego aby wiedzieć, czy taka sama możliwość istnieje też w Polsce, jednak gdyby NIE istniała, wówczas czas aby ją legalnie stworzyć. Wszakże, jeśli prawo wyborcze wyraźnie też zatwierdzi, że na Wice-Prezydenta dany Prezydent może dobrać sobie każdą osobę jaką tylko zechce, w tym NIE tylko osobę bezpartyjną, ale nawet osobę z partii odmiennej niż on/ona sam/a się wywodzi, wówczas w sytuacjach naprawdę krytycznych, takich jak dzisiejsza, odmienna (tj. moralniejsza od obecnych wyborów eksploatowanych przez oligarchię finansową) droga np. Jana Pająk do prezydentury, polegałaby na tym, iż jakiś dbający o przyszłość swoich potomków i o przejście do historii Prezydent dobrałby sobie właśnie Jana Pająk na Wice-Prezydenta, poczym w jakiś czas po wygraniu wyborów dobrowolnie zrezygnowałby ze swego urzędu. Oczywiście, nowe prawa, które m.in. wyeliminują opłaty wyborcze, wcale NIE zmienią faktu, że to mechanizmy moralne będą nadal decydowały o tym kto ma zostać wybrany. (Z badań nowej „totaliztycznej nauki” wynika, że owe mechanizmy moralne zawsze tak sterują przebiegiem wyborów, aby wybrany został kandydat który najlepiej reprezentuje poziom moralności wszystkich wybierających.) Wyeliminowanie opłat oraz uproszczenie i uprzeźroczystnienie biurokracji wyborczej uczyni jedynie bardziej moralnym, demokratycznym i przeźroczystym samą procedurę wyborów oraz następujące po wyborach kadencje wybranych polityków. Usunie ono bowiem owe niemoralne zobowiązania, które obecnie politycy zmuszeni są zaciągać wobec reprezentantów finansowej oligarchii darowujących im fundusze na wybory. Po zrealizowaniu tego pierwszego kroku na drodze Polski do prawdziwej demokracji, tj. po znormalizowaniu opłat wyborczych i uproszeniu wyborczej biurokracji, z upływem czasu ujawniłyby się dalsze nieregularności, jakie też wypaczają dobrodziejstwa osiągania prawdziwej demokracji. Jednak te następne wypaczenia przyjdzie wówczas już łatwiej eliminować, bazując na doświadczeniach z wdrożenia opisywanego tu pierwszego i najważniejszego kroku.

* * *

Powyższy wpis podsumowuje co zdołałem już ustalić podczas swej przymiarki do próby stanięcia jako bezpartyjny kandydat w polskich wyborach prezydenckich z 2015 roku. Wpis ten bazuje na treści punktu #F1 z mojej strony o nazwie „pajak_na_prezydenta_2015.htm” (aktualizacja z dnia 1 lutego 2015 roku, lub później). Stąd czytanie i rozumienie głównych postulatów niniejszego wpisu byłoby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „pajak_na_prezydenta_2015.htm”, niż z niniejszego wpisu – wszakże na owej stronie działają wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, użyte są kolory i ilustracje, zawartość jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm” już została załadowana i udostępniona wszystkim chętnym m.in. pod następującymi adresami:
http://www.geocities.ws/immortality/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://artefact.uhostall.com/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://cielcza.5GBFree.com/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://bobola.net78.net/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://telekinesis.esy.es/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://totalizm.com.pl/pajak_na_prezydenta_2015.htm
http://pajak.org.nz/pajak_na_prezydenta_2015.htm

(*) Każdy aktualny obecnie adres z totaliztycznymi stronami – w tym również każdy z powyższych adresów, powinien zawierać wszystkie totaliztyczne strony, włączając w to strony których nazwy są wskazywane zarówno w niniejszym wpisie, jak i we wszystkich poprzednich wpisach tego bloga. Stąd aby wywołać dowolną interesującą nas totaliztyczną stronę której nazwę znamy, wystarczy tylko nieco zmodyfikować jeden z powyższych adresów. Modyfikacja ta polega na zastąpieniu widniejącej w powyższym adresie nazwy strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”, nazwą owej innej strony którą właśnie chce się wywołać. Przykładowo, aby wywołać sobie i przeglądnąć moją stronę autobiograficzną o nazwie „quake_pl.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/pajak_na_prezydenta_2015.htm , wówczas wystarczy aby zamiast owego adresu witryny wpisać w okienku adresowym wyszukiwarki następujący nowy adres http://energia.sl.pl/quake_pl.htm – jaki powstanie w wyniku jego zmodyfikowania w opisywany tu sposób.

Powyższy sposób (*) na odnajdywanie i uruchamianie poszukiwanej przez czytelnika totaliztycznej strony, jest szczególnie użyteczny ponieważ większość ze swych stron publikuję na „darmowych serwerach (adresach)” – sporo z których ma ten brzydki zwyczaj, iż typowo już po upływie około jednego roku deletują one moje strony. Stąd jeśli czytelnik zechce odnaleźć którąś stronę na jaką powołuję się w nieco starszych swoich wpisach z tego bloga, a stąd jakiej hosting w międzyczasie wydeletował już ją z takich darmowych adresów, wówczas wystarczy aby przeszedł do najnowszego wpisu z tego bloga – pod którym podaję wykaz najnowszych i stąd najaktualniejszych obecnie adresów hostingów zawierających wszystkie moje strony. Następnie pod dowolnym z owych najaktualniejszych adresów czytelnik może znaleźć poszukiwaną przez siebie stronę, używając jej nazwy dla zmodyfikowania owego adresu według opisanej powyżej metody (*) do wywoływania dowolnych z totaliztycznych stron.

Warto też wiedzieć, że niemal każdy NOWY temat jaki ja już przebadałem dla podejścia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki” i zaprezentowałem na tym blogu, w tym i niniejszy temat, jest potem powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciągle istnieją (powyższa treść jest tam prezentowana we wpisie numer #254). Kiedyś istniało aż 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciągle nie zostały polikwidowane przez przeciwników „totaliztycznej nauki” i przeciwników wysoce moralnej „filozofii totalizmu”, można znaleźć pod następującymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com
http://totalizm.blox.pl/html

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pająk (dr inż.)

P.S. Po uważnym rozeznaniu sytuacji, w dniu 7 lutego 2015 podjąłem decyzję, że w 2015 roku NIE wystawię swej kandydatury w polskich wyborach prezydenckich. Decyzję tę wyjaśniam szerzej w punkcie #N4 powyżej wskazywanej strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”.

W tej sytuacji, niniejszym wzmacniam swój poprzedni apel, aby wszystkie osoby o totaliztycznych poglądach zaufali moim dedukcjom i intencjom oraz wykazali totaliztyczną jedność i dyscyplinę poprzez głosowanie na Panią Magdalenę Ogórek z powodów jakich część wyjaśniam w punkcie #N5 w/w strony „pajak_na_prezydenta_2015.htm”. Innymi słowy, apeluję, aby wszyscy ci którzy głosowaliby na mnie gdybym stanął w tych wyborach, w obecnej sytuacji oddali swoje głosy na Panią Magdalenę Ogórek.


%d bloggers like this: