#215: Jak zmiana nastepstw uzadlen os, z dawnego bawienia i uzdrawiania na dzisiejsze usmiercanie, ujawnia jeden z generalnych mechanizmów dzialania moralnosci

Motto: „Wszystkie zdarzenia które nas dotykaja, nawet uzadlenia os, sa rzadzone generalnymi mechanizmami moralnosci których dokladne poznanie ulatwi i rozjasni nasze zycie.”

Telewizor po raz pierwszy w zyciu ogladalem kiedy bylem juz w 7 klasie szkoly podstawowej, czyli wiosna 1960 roku. Szkola w Stawcu do której wówczas uczeszczalem zakupila wtedy pierwszy maly, czarno-bialy telewizor. Byl to zreszta jedyny telewizor w promieniu wielu kilometrów. Ogladanie telewizji relatywnie regularnie zaczalem jednak dopiero w kilka lat po zamieszkaniu w domu studenckim we Wroclawiu, czyli od jakiegos 1967 roku. Z kolei z internetem zetknalem sie po raz pierwszy w zyciu kiedy pracowalem juz jako profesor nauk komputerowych na Cyprze, czyli w 1992 roku. Niestety, byl on wtedy ciagle nieporeczny i wysoce zawodny. Przez wiele nastepnych lat traktowalem go wiec jako ciekawostke i zabawke, a nie jako narzedzie codziennego uzytku. Uzywanie internetu na pelna skale zaczalem dopiero poczawszy od 1999 roku. Czyli cale moje dziecinstwo i mlodosc, jak równiez dziecinstwo i mlodosc wszystkich moich rówiesników, uplynely bez telewizji i bez internetu. W dzisiejszych czasach ludzie zapewne sie wiec glowia co do licha moja generacja czynila z nadmiarem wolnego czasu jaki istnial wówczas z braku dostepu do telewizji i do internetu. Wszakze dzisiaj, jesli zepsuje sie nam telewizor lub stracimy dostep do internetu, nie wiemy co robic z nadmiarem wolnego czasu, bowiem wiekszosc naszych codziennych zajec i rozrywek staje sie dla nas niedostepna.

Tymczasem okazuje sie, ze nawet w czasach kiedy telewizja i internet nie byly jeszcze w uzyciu, ciagle nasz czas byl wypelniony po brzegi i mielismy ogromnie wiele rozrywek. Oprócz kina, cyrku, teatru, oraz sluchania wieczorami pouczajacych opowiesci ludowych starszych wiekiem ludzi, wiekszosc rozrywek ówczesnej mlodziezy byla na wolnym powietrzu. Niemal zawsze tez realizowana byla gromadnie, znaczy razem z niemal wszystkimi innymi chlopcami z dzisiejszego Stawczyka-Wszewilek, a czesto takze z naszymi dziewczynami. Jakie wiec byly owe zbiorowe rozrywki gromadne. Ano glównie sprowadzaly sie one do organizowania najrózniejszych przedsiewziec, gier i zabaw gromadnych. Na wolnym powietrzu organizowane byly takie zabawy jak „chowanego”, gry monetami odbijanymi od murów, oraz rekatywnie czeste wyscigi rowerowe. Organizowane one byly niemal kazdego pogodnego wieczora. Z kolei w dni deszczowe lub okresy paskudnej pogody, odwiedzalo sie kolegów, przegladalo ich kolekcje znaczków i widokówek, gralo w najrózniejsze zabawy pod dachem, ogladalo oraz dokarmialo ich króliki, koty i psy, pomagalo budowac ich modele lodzi i samolotów, sluchalo dziwnych opowiadan ich rodziców i dziadków, itd., itp. W niedziele i swieta organizowane byly wspólne wyprawy na ryby, wyprawy do lasu, wyjazdy na wycieczki rowerowe, mecze pilkarskie, wymarsze do Milicza, zas wieczorami odwiedzanie najblizszych „zabaw ludowych”. Byly tez rozrywki typu sezonowego, przykladowo wyprawy po upajajaco pachnace lesne kwiatki „konwalie” wiosna, zbieranie jagód i poziomek na przelomie wiosny i lata, kapiele na tamie czy na „pierwszym stawku” w lesie, a takze zbieranie jezyn latem, zbieranie grzybów i wyprawy do lasu na orzechy laskowe jesienia, uprawianie saneczkarstwa i narciarstwa oraz kuligi zima. Wszystko to sa jedynie przyklady najbardziej powtarzalnych rozrywek owych czasów. Oprócz nich byly tez najrózniejsze rozrywki dorywcze, przykladowo wyprawy kajakowe, zeglarstwo, strzelectwo, itp. Praktycznie wiec istniala nieorganiczona liczba zajec i zabaw jakie wypelnialy caly nasz wolny czas.

Aby przytoczyc tutaj przyklad jak konkretnie wygladalo spedzanie niedziel i swiat, opisze tutaj nasza „zabawe” i „przygode” z jednej niedzieli, która pamietam doskonale az do dzisiaj. Nazwijmy ta zabawe i przygode „podpuszczenie na osy”. Oto jej przebieg:

Jak zwykle w dni niedzielne, po powrocie z kosciola w Miliczu, oraz po zjedzenieu obiadów, spotkalismy sie wszyscy na skrzyzowaniu drog zaraz za torami, czyli w samym Stawczyku. Skrzyzowanie owo bylo zwyklym punktem zbiorczym dla mlodziezy ze Stawczyka. Spotkanie rozpoczelismy od rozwazenia rodzaju zajecia lub zabawy jakie podejmiemy tego dnia. Którys z chlopaków, zdaje sie ze byl to Bronek, poinformowal nas, ze odkryl duze gniazdo os niedaleko za cmentarzem, byc moze wiec warto abysmy sie wybrali aby je sobie ogladnac. Z entuzjazmem wybralismy sie wiec cala gromada aby sobie te osy poogladac. Faktycznie tez okazaly sie warte naszej uwagi. Gniazdo polozone bylo w duzej dziupli do jakiej wejscie znajdowalo sie jakies 2 metry od ziemi. Bylo juz wysoce rozwiniete, bowiem osy wlatywaly do niego, oraz wylatywaly z niego, dwoma grubymi nieprzerwanymi strugami. Zaczelismy wiec rozwazac, jak daloby sie spozytkowac fakt odkrycia tak duzego gniazda os. Wacek, który byl najwiekszym podpuszczaczem w calym ówczesnym powiecie milickim, zawyrokowal ze powinnismy namówic Zdzicha, którego nie bylo wówczas w naszej grupie, a którego ojciec posiadal ule z pszczolami, aby wybral dla nas miód z tego gniazda. Którys z mlodszych chlopaków, zdaje sie ze Tadek, zaczal protestowac, twierdzac, ze osy wcale przeciez nie maja miodu. „W tym wlasnie rzecz” – odpowiedzial Wacek. Po zrozumieniu o co tutaj chodzi, cala nasza paczka ze Stawczyka entuzjastycznie udala sie pod dom Zdzicha, który mieszkal w srodku Wszewilek, nalezal wiec do tego „drugiego obozu”. Po wywolaniu Zdzicha z domu, pozostawilismy sprawe Wackowi, aby ten wyglosil potrzebne mowy. Wacek zaczal od podbierania Zdzicha. „Chociaz Twój ojciec ma pszczoly, Ty zapewne ciagle nie wiesz jak podbierac im miód”. „Wiem” odpowiedzial Zdzichu. „Pomagalem ojcu juz wiele razy i sie nauczylem jak to czynic”. „Ale gdyby przyszlo do podbierania miodu, to pewno bys stchórzyl” – Wacek nie dawal za wygrana. „Ja stchórzyl” odbruszyl sie Zdzichu, „ja tam sie pszczól wcale nie boje”. „Naprawde nie balbys sie sam wybrac pszczolom miodu?” – Wacek nie popuszczal w schwytaniu Zdzicha za slowo. „A pewno ze bym sie nie bal”, zapewnil nas Zdzichu. „To fajnie sie sklada”, ciagnal Wacek, „bo wlasnie odkrylismy gniazdo dzikich pszczól w lesie i trzeba nam kogos kto by podebral im miód – czy Ty masz odwage to uczynic”. „Pewnie ze wybiore”, odpowiedzial Zdzichu. Wiecej zapewnien juz nam nie bylo trzeba, Niemal biegiem poprowadzilismy Zdzicha do gniazda owych „dzikich pszczól” aby od nich „wybral dla nas miód”. Dwóch silnych chlopaków podsadzilo Zdzicha do gniazda, aby ten mógl wygodnie „wybrac miód”. Reszta z nas, wlaczajac w to mnie, z respektem zachowala odpowiedni dystans okolo 10 metrów od gniazda. Zdzichu bez namyslu wlozyl do gniazda swoja prawa reke az do pachy. W tym momencie obaj koledzy którzy go podtrzymywali na swoich barkach nie mogli wytrzymac juz dluzej i dali noge. Ostania wiec rzecza jaka zobaczylem, to Zdzichu wiszacy przy owej dziupli na swojej rece. Ja tez dluzej nie czekalem i dalem noge razem z owymi dwoma kolegami podtrzymujacymi Zdzicha. Nasza ucieczke tylko zintensyfikowal glosny i dlugi krzyk Zdzicha, który zabrzmial jakby ktos go zywcem obdzieral ze skóry. W biegu odnotowalem katem oka, ze cala nasza paczka rwala od gniazda ile tylko sil w nogach, rozsypana w szeroka tylariere. Uciekalismy w kierunku duzej kepy niskich zarosli jaka byla oddalona jakies 100 metrów od gniazda. W chwile pózniej z szokiem zobaczylem, ze po mojej prawej stronie zaczyna mnie szybko wyprzedzac sam Zdzichu. Zdzichu byl wówczas o glowe mniejszy odemnie (chociaz az o dwa lata starszy), z reguly wiec biegal wolniej. Tym razem jednak, na przekór ze ja gnalem ile tylko sil w nogach, on ciagle wyprzedzal mnie w tempie jakbym ja szedl piechota a tylko on biegl. Kiedy mnie minal zrozumialem dlaczego jest taki szybki. Nad jego glowa, a takze za jego plecami, unosila sie bowiem w powietrzu cala chmura rozwscieczonych os. W chwile po tym jak Zdzichu z owa chmura os mnie wyprzedzil, nagle poczulem na plecach jakby trzasnal mnie piorun. Zrozumialem ze to jedna z owych os zdecydowala sie uzyc na mnie swojej broni. Krzyknalem z bólu. Jednoczesnie uslyszalem podobne krzyki od niemal kazdego z naszej paczki. W chwile pózniej poczulem drugie uderzenie bólu, tym razem w tyl glowy. Bolalo jak diabli. Na szczescie wlasnie dopadalismy kepy owych zbawiennych zarosli. Osy szybko sie pogubily. Uszlismy wiec dalszym ukaszeniom. Po zebraniu sie do kupy, powleklismy sie do domu. Kazdy z nas wygladal jakby wracal z wojny, podrapany krzakami i z kilkoma bablami po ukaszeniach os. Los jeszcze raz nam przypomnial, ze to co zwykle planujemy dla innych, dosiega takze i nas samych. Szczerze mówiac to najmniej poszkodowany z nas wszystkich byl wlasnie Zdzichu. Zamiast wiec my smiac sie z niego, to on mial zabawe ogladajac nasze opuchlizny w róznych niezbyt dogodnych miejscach. Po tamtej przygodzie Zdzichu stal sie tez jakby jednym z nas. Chociaz mieszkal w centrum Wszewilek, czyli nieco z dala od Stawczyka, my odtad uwazalismy go za „swojego”, czyli za nalezacego do naszej wlasnej paczki z za torów.

Oczywiscie, NIE musze tutaj juz wyjasniac, ze patrzac obecnie z perspektywy czasu na tamta nasza „zabawe” w „podpuszczenie na osy”, zdaje sobie sprawe z faktu, ze oceniajac ja wedlug kryteriów ateizmu lub dzisiejszych polityków i naukowców, daje sie ja opisac jako niebezpieczna, nieodpowiedzialna, nierozwazna, itp. Wszakze ateisci i dzisiejsi politycy oraz naukowcy beda argumentowali, ze tylko kilka kolejnych „zbiegów okolicznosci” spowodowalo iz NIE zakonczyla sie ona tragedia. (Np. NIE skonczyla sie ona tragedia poniewaz osy mialy gniazdo w dziupli z waskim wejsciem, z której NIE byly w stanie szybko uleciec wszystkie naraz, poniewaz w poblizu byl „mlodnik” i „krzaki” w które my ucieklismy i których geste galezie oraz liscie powstrzymaly chmare rozwscieczonych os, poniewaz nikt z nas NIE mial uczulenia na jad os, itp.) W owym czasie mieszkancy Wszewilek NIE wiedzieli nawet, ze uzadlenie przez 60 (lub wiecej) europejskich os moze spowodowac smierc nawet najzdrowszej osoby – jako ze jad z tak duzej liczby os jest w stanie zatrzymac prace serca (tymczasem w owym gniezdzie znajdowalo sie znacznie wiecej niz 60 europejskich os – tyle ze NIE wszystkie z nich zaatakowaly ta sama osobe). Na Wszewilkach NIE bylo tez wówczas wiadomym, ze osoby uczulone na jad os moga umrzec nawet od jednego uzadlenia zlokalizowanego np. w ustach lub w szyi (wszakze w owych czasach na chemicznie czystych i naturalnie postepujacych Wszewilkach NIKT jeszcze NIE mial „uczulen”, zas slowo „alergie” NIE bylo wówczas jeszcze w uzyciu). Faktycznie to wogóle NIE wiedzielismy tez aby ktokolwiek umarl lub mógl umrzec od uzadlenia os – tak jak np. w lutym 2012 roku umarl od nich mieszkaniec Nowej Zelandii, który przypadkowo uszkodzil gniazdo europejskich os podczas zbiórki drewna w lesie, a którego los opisany zostal w artykule „Man killed by wasps helped save his nephew” (tj. „mezczyzna usmiercony przez osy pomógl uratowac swego bratanka”) ze strony A4 gazety „The New Zealand Herald”, wydanie z wtorku (Tuesday), February 7, 2012, oraz w artykule „Stung man told nephew to run” (tj. „uzadlony mezczyzna kazal uciekac bratankowi”) ze strony A1 nowozelandzkiej gazety „The Dominion Post”, wydanie z poniedzialku (Monday), February 6, 2012. Raczej odwrotnie, w owym czasie powszechnie wierzono, ze uzadlenia pszczól, os i trzmieli sa lecznicze (np. lecza bóle reumatyczne) – tyle, ze sa bolesne i nieprzyjemne. Za jedyne jadowite lokalne stworzenia zdolne usmiercic czlowieka, w owych czasach uwazano tylko „zmije” i „szerszenie”.

Powyzsze zdarzenia kontrastujace nastepstwa uzadlen os w czasach mojego dziecinstwa oraz w dzisiejszych czasach, faktycznie ilustruja jedna z bardziej generalnych „zasad dzialania” mechanizmów moralnosci – istnienie której to zasady odkryla dopiero nowa tzw. „totaliztyczna nauka”. Zasada ta stwierdza, ze „kiedy wzrasta ludzka niemoralnosc, wówczas rosnac musi równiez ‚poziom uprzykrzenia’ zycia owych niemoralnych ludzi – tak aby wymagania ‚absolutnej sprawiedliwosci’ tez byly dla nich wypelnione”. To wlasnie ta generalna zasada dzialania moralnosci sprawia m.in., ze kiedy u dawniejszych ludzi postepujacych wysoce moralnie, uzadlenia os, pszczól i trzmieli zabawialy i leczyly, w dzisiejszych wysoce niemoralnych czasach te same uzadlenia moga byc powodami znacznych klopotów zdrowotnych, a nawet smierci. Chodzi bowiem o to, ze w opisywanych na stronie „wszewilki.htm” czasach, ludzie którzy mieszkali na „totaliztycznych Wszewilkach” postepowali nieporównanie bardziej moralnie, niz typowo postepuja ludzie zyjacy w dzisiejszych czasach w dowolnym miejscu na Ziemi – co dokladniej uzasadniaja np. punkty #G3 do #G3.1 na totaliztycznej stronie o nazwie „przepowiednie.htm”, a takze punkty #D1 do #D3 na totaliztycznej stronie o nazwie „antichrist_pl.htm”. Wszakze aby „jakosc zycia” dowolnej osoby byla proporcjonalna do poziomu „moralnosci” owej osoby, zycie ludzi postepujacych niemoralnie musi byc znacznie bardziej „uprzykrzane” niz zycie ludzi postepujacych moralnie. Poniewaz wyjasnienie „dlaczego” tak wlasnie sie dzieje wymaga nieco rozleglejszych rozwazan, wyjasnie to dokladniej w nastepnym (odrebnym) wpisie do tego bloga, zas juz wyjasnilem w punkcie #L5 najnowszej aktualizacji strony „wszewilki.htm”.

* * *

Powyzszy wpis, ilustrujacy „uzaleznienie poziomu ‘uprzykrzenia zycia ludzi’ od poziomu ‘niemoralnosci’ tych ludzi”, oryginalnie zaprezentowany byl w punkcie #L4 z totaliztycznej strony o nazwie „wszewilki.htm” (aktualizacja z 12 lutego 2012 roku, lub pozniej). Stad czytanie powyzszych opisow byloby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „wszewilki.htm”, niz z niniejszego wpisu – wszakze na owej stronie dzialaja wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, tekst zawiera polskie literki, uzyte sa kolory i ilustracje, zawartosc jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „wszewilki.htm” juz zostala zaladowana i udostepniona wszystkim chetnym m.in. pod nastepujacymi adresami (przegladajac te adresy warto zwrocic uwage jak rozlegle, silnie i zawziecie tzw. „przeklenstwo wynalazców” dziala wobec stron internetowych zwiazanych z filozofia totalizmu oraz z moja osoba):
http://magnocraft.horizon-host.com/wszewilki.htm lub alias: http://naj.zs.pl (który zawsze linkuje najwazniejsza z najnowszych aktualizacji)
http://pajak.webhostingnowfree.com/wszewilki.htm
http://telepathy.xtremehosters.net/wszewilki.htm
http://propulsion.hamidbox.ir/wszewilki.htm
http://immortality.allcx.com/wszewilki.htm
http://decoration.cwahi.net/wszewilki.htm
http://car.goodluckwith.us/wszewilki.htm
http://morals.cixx6.com/wszewilki.htm
http://bobola.net78.net/wszewilki.htm
http://gravity.8tar.com/wszewilki.htm
http://rex.dasfree.com/wszewilki.htm
http://bitwa.clawz.com/wszewilki.htm
http://party.atnph.com/wszewilki.htm
http://tornado.zxq.net/wszewilki.htm
http://soul.frihost.org/wszewilki.htm
http://proof.t15.org/wszewilki.htm
http://rex.x10.mx/wszewilki.htm

Kazdy adres z totaliztycznymi stronami – w tym równiez kazdy z powyzszych adresów, powinien zawierac wszystkie totaliztyczne strony, wlaczajac w to strony których nazwy sa wskazywane w niniejszym wpisie. Stad aby wywolac dowolna interesujaca nas totaliztyczna strone, trzeba np. w jednym z powyzszych adresów nazwe strony „wszewilki.htm” zastapic nazwa strony która chce sie wywolac. Przykladowo, aby wywolac sobie strone o nazwie „antichrist_pl.htm” np. z witryny o adresie http://energia.sl.pl/wszewilki.htm , wystarczy aby zamiast owego adresu wpisac w okienku adresowym wyszukiwarki tak zmodyfikowany adres http://energia.sl.pl/antichrist_pl.htm .

Warto tez wiedziec, ze niemal kazdy nowy temat jaki juz przebadalem dla podejscia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki”, w tym i niniejszy temat, jest powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu ktore ciagle istnieja (powyzsza tresc jest tam omawiana we wpisie numer #215). Kiedys istnialo az 5 takich blogow. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciagle nie zostaly polikwidowane przez przeciwnikow „totaliztycznej nauki” i wysoce moralnej filozofii totalizmu, mozna znalezc pod nastepujacymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com lub alias: http://blog.zs.pl
http://totalizm.blox.pl/html
Warto tam tez przegladnac inne wpisy, np. numery #214 i #213 – ktore tez omawiaja podobna tematyke.

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pajak

Odpowiedzi: 5 to “#215: Jak zmiana nastepstw uzadlen os, z dawnego bawienia i uzdrawiania na dzisiejsze usmiercanie, ujawnia jeden z generalnych mechanizmów dzialania moralnosci”

  1. sportazdrowie Says:

    Ciekawa opowieść. Przypomina trochę również moje dzieciństwo mimo, że urodziłem się na początku lat osiemdziesiątych. Patrzę na dzisiejszą młodzież i współczuję im tego uzależnienia od elektronicznych gadżetów.
    „Nie czym drugiemu co to tobie niemiłe” – to też może być motto dla tego wpisu.
    Pozdrawiam
    SaZ

  2. compress Says:

    Kiedyś dzieci były inaczej wychowywane, nikt za nimi nie biegał z szalikiem i nie pilnował żeby się nie spociły, a jak już jakaś choroba je złapała to był czosnek, miód, pierzyna i po chorobie.
    Pozdrawiam

  3. Numriel Says:

    Ciekawe analogie z pracami Pająka.

  4. Zaciekawiony Says:

    Wszystko zależy od dawki – żadne z was nie dostało wtedy kilkudziesięciu użądleń a tylko po kilka, więc skończyło się na bąblach i opuchliznie. Bywa jednak że zdezorientowany człowiek, skupiony na odganianiu owadów, nie oddali się od gniazda na odpowiednią odległość i wówczas dostanie wystarczająco dużo użądleń. Już w XIX wieku ludzie ginęli w ten sposób i nie jest to żadne nowe zjawisko.

  5. read reviews on zetaclear Says:

    Appreciation to my father who shared with me about this weblog,
    this web site is truly awesome.

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: