#203: Problemy z „monopolem malzenskim” w chrzescijanskiej tradycji tylko jednej zony – jako odwrotnosc zalet aprobowanego w Biblii legalnego „wielozenstwa” (poligamii)

Motto: „Postep NIE polega na rujnowaniu starego i na wyladowaniu z niczym, a na wprowadzaniu takiego nowego aby eliminowalo to niedogodnosci starego jednak zachowywalo jego zalety, aby bylo to moralniejsze, oraz aby otwieralo to dla ludzi wiecej i lepsze mozliwosci niz stare.”

Trzeba bylo az demaskujacych metod dzisiejszych prywatnych detektywów, wspieranych przez dorabiajacych sie na skandalach prawników rozwodowych i dziennikarzy, zas upowszechnianych po swiecie przez zadna sensacji telewizje, prase i internet, aby ludzkosc uswiadomila w koncu sobie jak niezyciowa i sprzeczna z natura ludzka jest dzisiejsza „instytucja malzenstwa”. Instytucja ta bazuje wszakze na zasadzie „jednozenstwa” (monogamii) – czyli zasadzie w której istniejace prawa oddaja do dyspozycji kobiety „monopol malzenski” w jakim staje sie ona jedynym legalnym dostawca m.in. „dóbr” i „uslug” bez dostepu do których mezczyzna wprost NIE moze zyc. Wszakze to wlasnie dla zdobycia takich „dóbr” i „uslug” w swiecie zwierzecym „samce” sa gotowe walczyc na smierc i zycie. Natomiast w „monopolu malzenskim” dostep do nich jest oddawany pod pelna kontrole tylko jednej kobiety rzadzonej emocjami, która moze nimi rozporzadzac jak tylko jej sie spodoba. W dzisiejszym zas swiecie, który prawnie sankcjonuje ten „monopol malzenski”, na wszystko konieczna jest „zgoda” obu stron. Prawa sa bowiem tak ustanowione, ze mezczyzna moze posiadac tylko jedna zone, zas „wielozenstwo” (poligamia) i niewiernosc malzenska sa zabronione i surowo karane. Tymczasem, jak zapewne wszyscy to juz wiemy, NIE ma nic bardziej niszczycielskiego w dlugoterminowych konsekwencjach, od ustanowienia praw które legalizuja i zatwierdzaja czyjkolwiek „monopol”. Z obserweacji losów np. dzisiejszych krajów które pozwolily swoim rzadom na ustanowienie monopoli jakie rzadza cala ich ekonomia, wiadomo nam przeciez ze w przeciagu zaledwie kilkunastu lat monopole potrafia odrzec z bogactwa nawet najbogatszy kraj i zepchnac go w biede az do poziomu tzw. „trzeciego swiata”. Z kolei z losów ciagle jedynej oficjalnej tzw. „ateistycznej nauki ortodoksyjnej” – opisywanej m.in. w punkcie #B1 strony o nazwie „morals_pl.htm” (której adresy podane sa pod koniec tego wpisu), jest nam juz wiadomo, ze np. popieranie przez nasza cywilizacje „monopolu na wiedze” tej jedynej nauki, sprowadzilo na ludzkosc wszystkie owe nieszczescia jakie widzimy obecnie wokól siebie, w rodzaju ocieplenia klimatu, depresji ekonomicznej, niestabilnosci politycznej i walutowej, wojen, glodu, ateizmu, upowszechnienia filozofii pasozytnictwa, kataklizmów, chorób, itp.

Podobnie jak kazdy inny rodzaj monopolu, takze „monopol malzenski” nosi w sobie wysoce niszczycielski potencjal i az roi sie od najrózniejszych wad. Wszakze sankcjonuje on nienaturalna sytuacje, kiedy to zony ani NIE musza sie liczyc z zaistnieniem w malzenstwach legalnej „konkurencji” dla siebie w formie nastepnej zony, ani tez NIE sa dopingowane perspektywa ze jesli NIE beda dorastac do pokladanych w nich nadziei, wówczas ich mezowie moga wziasc sobie „druga” czy nawet „trzecia” (lub kolejna) zone. Jesli wiec zona zostaje jakas niemoralnie inklinowana kobieta, wówczas moze ona uzywac najrózniejszych „tricków” i „gierek” dla wykorzystania swojej monopolitycznej sytuacji. Przykladowo, moze udawac „mogrene”, stosowac „szantaz seksualny” dla uzyskania konkretnych korzysci – w tym dla zapanowania nad swoim mezem, itd., itp. To z kolei stawia mezczyzne przed dylematem aby albo cierpiec – jesli maz ów zechce jednak wytrwac przy moralnosci, albo tez oddac sie niemoralnej zdradzie malzenskiej i wystawic swe malzenstwo na niebezpieczenstwo rozbicia i rozwodu. Jednoczesnie tenze sam „monopol malzenski” NIE stwarza dla mezów zadnego innego wyjscia które byloby „moralniejsze” niz „rozwód” w sytuacjach kiedy np. ich zony naduzywaja swego „monopolu malzenskiego”. Niefortunnie zas, aczkolwiek legalnie rozwód jest dopuszczalny, w wiekszosci sytuacji zyciowych jest on wysoce „niemoralnym” rozwiazaniem – które krzywdzi i unieszczesliwia absolutnie wszystkie osoby dotkniete jego nastepstwami.

Szokujaco, tak sie sklada, ze ów „monopol malzenski” zostal ustanowiony i wrozony na calej Ziemi wlasnie przez religie chrzescijanska – na przekór ze Biblia az sie roi od stwierdzen jakie nas upewniaja ze Bóg popiera i aprobuje „wielozenstwo” zas NIE nakazuje ani NIE namawia do „jednozenstwa”, oraz ze wielu praojców ludzkosci wskazywanych w Biblii jako przyklad do nasladowania faktycznie to posiadalo wiecej niz jedna zone. (Np. nawet wyjatkowo madry Salomon mial az 700 zon pierwszorzednych i 300 zon drugorzednych – patrz Biblia, „Pierwsza Ksiega Królewska”, werset 11:3.) W rezultacie, ustanowienie „monopolu malzenskiego” przez religie chrzescijanska jest znaczacym odstepstwem od woli i zalecen Boga wyrazonych w Biblii. Jak kazde zas odstepstwo od woli i zalecen wszechwiedzacego Boga, prowadzi to do wielu wypaczen i trudnosci ludzkich. Przykladowo, jest to pierwotna przyczyna wielu dzisiejszych rozwodów, upadku instytucji malzenstwa, zdrad malzenskich, podzialów dorobku i wlasnosci, oraz zródlem wielu dzieci które wyrastaja bez ojców oraz bez meskiego wzorca do nasladowania (tj. dzieci okreslane sarkastycznym staropolskim powiedzeniem „bez ojca chowane”).

Znacznie moralniejsze od „jednozenstwa” (monogamii) jest legalne „wielozenstwo” (poligamia), aprobate dla praktykowania którego wszechwiedzacy Bóg wyrazil w Biblii, jako ze doskonale zna nature i faktyczne potrzeby ludzkie (wszakze Bóg sam stworzyl ludzi, a stad „zna ich na wylot i na wyrywki”). W legalnym „wielozenstwie” owo chrzescijanskie wymuszane prawami „jednozenstwo” ciagle pozostaje przeciez jedna z mozliwych „opcji” (wdrozen) do wyboru. Stad wiekszosc malzenstw w których obie strony faktycznie praktykuja wzajemna milosc, poszanowanie i moralne wypelnianie swoich ról, nawet w kulturach zalegalizowanego „wielozenstwa” ciagle ma wybór aby praktykowac „jednozenstwo”. (W ten sposób te zony w „wielozenstwie”, których mezowie wybrali jednak wytrwanie przy jednej zonie, uzyskuja oczywisty dowód uznania swojej wartosci i wiedza ze ich mezowie je naprawde doceniaja i kochaja, a NIE ze pozostaja z nimi tylko z obawy przed rozwodem lub przed karami za niewiernosc.) Jednak dla niektórych innych malzenstw, takie zalegalizowanie poslubianie drugiej zony mogloby okazac sie wysoce pomocne i pozadane, szczególnie w przypadkach kiedy pierwsze malzenstwo okazaloby sie „nieudane”, „bezplodne”, lub kiedy posiadanie wielu zon staloby sie wyrazem prestizu i dobrobytu. Wszakze kiedy pierwsza zona NIE spelnilaby nadziei meza lub NIE podnosila prestizu i jakosci zycia danego malzenstwa, zamiast ja zwodniczo zdradzac, lub z nia sie niemoralnie rozwiesc i pozostawic ja oraz dzieci bez meskiej opieki i bez ojcowskiego wzorca do nasladowania, sporo mezczyzn mogloby legalnie poslubic druga zone – podczas gdy ciagle kontynuowaloby wywiazywanie sie równiez ze swoich zobowiazan malzenskich zaciagnietych wobrec swej pierwszej zony.

Po dokladnym przebadaniu sprawy, kazdy jest w stanie odkryc ze legalne „wielozenstwo” (poligamia) ma wiele zalet w porównaniu z „jednozenstwem” – tak niefortunnie powdrazanym na calej Ziemi przez chrzescijanstwo oraz objetym dzisiejszym kryzysem i upadkiem moralnym jakie obecnie widzimy jak szerza sie po calym swiecie. Przykladowo, poprzez traktowanie „rozwodu” jako najmniej preferowanej „opcji” do której dana para sie ucieka tylko w ostatecznosci, wiekszosc dzieci NIE musi w nim wyrastac bez ojców i bez meskiego wzorca do obserwacji i nasladowania, zas spora liczba kobiet NIE musi zyc samotnie. Dzieci maja w nim tez wiekszy wybór rodziców i osób do kochania, zabawy, opieki i uczenia sie. Owe mniej wydarzone zony NIE staja sie w nim nieszczesliwymi rozwódkami pelnymi goryczy i nienawisci. Niemoralne i niszczycielskie trendy w rodzaju „feminizmu” NIE maja w nim powodu aby wyrastac. Na kazda zone przypada mniej pracy „na osobe” – maja wiec wiecej czasu na rozrywke i na zadbanie o siebie. Dorobku zyciowego NIE musi sie w nim dzielic i marnowac – a korzysta z niego wieksza liczba ludzi. Niewiernosc malzenska przestaje w nim kwitnac – wszakze zamiast uprawiac niemoralna, nielegalna, klamliwa i ryzykowna niewiernosc, zawiera sie w nim nastepne malzenstwo. (Warto przy tym odnotowac, ze praktycznie to dzisiejsze niewierne malzenstwa niewiele sie róznia od wielozenstwa – tyle ze zamiast akceptowac ze sa czimis kochankami, w wielozenstwie kobiety akceptuja ze sa drugimi lub kolejnymi zonami.) Choroby weneryczne przestaja sie w nim rozprzestrzeniac. Obie plci sa tez zdrowsze – wszakze maja wiecej ruchu i cwiczen. Mezczyzni i kobiety sa w nim bardziej zaspokojeni seksualnie (a stad i szczesliwsi) – wszakze kobiety NIE marnuja w nim swoich kolejnosci ani NIE uprawiaja „seksualnego szantazu” czy „migren” poniewaz sa swiadome istnienia „konkurencji”. Z kolei mezczyzni zawsze maja w nim pod reka „kogos chetnego” – nie musza wiec szukac „na boku”, zas z powodu nieustannej praktyki sa w wiekszej formie. Mezczyzni musza w nim tez bardziej sie starac i udoskonalac niz w jednozenstwie, bowiem jesli NIE dorastaja do wymagan swych zon, te zbiorowym wysilkiem zawsze znajduja sposoby aby pozytywnie udoskonalic to co ciagle szwankuje u ich meza. Zanikaja w nim tez klótnie i bijatyki rodzinne – wszakze pojedynczy mezczyzna NIE ma zadnych szans w konfrontacji z calym gangiem swoich zon. Z ulic znika tam wiekszosc otylych ludzi – wszakze kobiety NIE musza w nim „kompensowac” sobie jedzeniem, zas mezczyzni nie maja czasu na otylosc. Liczba spermoidów zapewne w nim NIE spada dzieki brakom „zastoju” u mezczyzn. Wymagany przyrost naturalny jest w nim zdrowszy. Dzieci NIE sa w nim odrzucane i zaniedbywane przez rodziców. Nadwyzki kobiet NIE musza zyc samotnie. Bezplodne kobiety ciagle otrzymuja w nim do kochania dzieci swoich mezów, zas bezplodnosc przestaje w nim byc powodem tragedii i samotnej starosci. Pasozytniczy adwokaci rozwodowi i prywatni detektywi NIE maja w nim zajecia, moga wiec uprawiac bardziej produktywne dla ludzkosci zawody. Itd., itp.

Powyzsze ujawnia, ze gdyby jakies obecnie „jednozenskie” (monogamiczne) kraje powprowadzaly u siebie legalne „wielozenstwo” (poligamie), wówczas wszyscy tylko by na tym znaczaco skorzystali. Dowody, ze takie korzysci faktycznie istnieja i oczekuja na kraje gotowe wprowadzic „wielozenstwo”, sa zreszta doskonale widoczne w tych kulturach i krajach które ciagle zachowaly „wielozenstwo” az do dzisiaj. (Niewielu zapewne wie, ze az do zakonczenia drugiej wojny swiatowej, „wielozenstwo” ciagle bylo legalnie praktykowane w niemal wszystkich kulturach Orientu. W swoich wedrówkach po swiecie „za chlebem” (po szczególy patrz strona o nazwie „pajak_jan.htm”), osobiscie poznalem wielu orientalnych ludzi którzy wywodzili sie wlasnie z takich poligamicznych rodzin wielozenstwa. Jak tez odnotowalem, typowo ludzie z takich rodzin sa nosnikami znacznie moralniejszych systemów wartosci niz osoby urodzone w monogamicznych rodzinach jednozenstwa.) Przeciwstawnie tez do kultur z bogatych krajów jednozenstwa, w krajach wielozenstwa instytucja malzenstwa ciagle kwitnie, liczba malzenstw wcale tam NIE spada, przyrost naturalny jest tam zdrowy, rodzina ciagle pozostaje tam swieta, niewiernosc malzenska niemal tam NIE istnieje, indywidualni ludzie nadal sa tam badziej szczesliwi niz w bogatych krajach jednozenstwa, z braku koniecznosci „importu” obywateli lub kobiet ich rasowa i kulturowa jednorodnosc pozostaje tam nienaruszona, spoleczenstwo jako calosc ciagle unika tam calej gamy problemów które staly sie juz istna plaga krajów jednozenstwa, itd., itp. Latwo wiec odnotowac, ze w faktycznym interesie calej ludzkosci lezy aby równiez i w tej sprawie prawa ludzkie podazyly droga jaka wskazuje im Bóg trescia Biblii. Zamiast wiec dalszego wymuszania wysoce niszczycielskiego dla ludzkosci „jednozenstwa”, wprowadzona powinna zostac legalna wolnosc praktykowania „wielozenstwa” – jesli tylko ktos uwaza je za wskazane w danej sytuacji zyciowej, zas owa „druga strona” wie „na co sie pisze” i to zaakceptuje. Az dziw wiec bierze, ze zadna partia polityczna NIE uczynila jeszcze z prawa do „wielozenstwa” swojego hasla wyborczego.

W czasach mojej mlodosci, w Polsce zyla duza proporcja samotnych mlodych wdów – jedno z nieszczesliwych nastepstw drugiej wojny swiatowej. Do dzisiaj pamietam, ze niedaleko naszego domu we Wszewilkach mieszkaly az trzy sasiadki – wlasnie takie mlode wdowy. Kilka zas nastepnych wdów mieszkalo w bardziej odleglych domach tej samej wsi. Majac na uwadze dobro i korzysc takich wlasnie mlodych wdów, rzad ówczesnej Polski podjal analizy nastepstw oficjalnego wprowadzenia zalegalizowanego wielozenstwa. Wszakze w owych czasach ludzie NIE mieli jeszcze dzisiejszych uprzedzen do ras czy religii praktykujacych wielozenstwo. Na dodatek, duza proporcja krajów poludniowo-wschodniej Azji oraz wysp Pacyfiku, albo ciagle wówczas praktykowala wielozenstwo, albo wlasnie byla w trakcie jego eliminowania. Obejmowalo to takze zaprzyjaznione wtedy z Polska ogromne Chiny – których wladca usuniety z tronu tylko na krótko wczesniej tez mial juz az dwie zony (na przekór iz ciagle byl mlodzikiem). Na wielozenstwie NIE byly wówczas jeszcze narosle dzisiejsze nielogiczne uprzedzenia, stygma, paranoja, itp. Wolno wiec je bylo logicznie analizowac i rozwazac jego wszelkie za i przeciw. Zamiast jednak autorytatywnie wprowadzic takie zalegalizowane wielozenstwo – tak jak rzad ówczesnej Polski zwykl czynic w praktycznie kazdej innej sprawie, nastepstwa ewentualnego wprowadzenia zalegalizowanego wielozenstwa poddano wówczas szerokiej i dlugiej publicznej dyskusji i konsultacji. Dyskusje na jego temat prowadzone byly otwarcie w Polskim Radiu i transmitowane na cala Polske. Na przekór ciagle chlopiecego wieku, ja lubilem im sie przysluchiwac, bowiem czasami byly one az tak zabawne i az tak interesujace, ze nawet mlody chlopiec mial powody aby z nich sie posmiac lub czegos nauczyc. Przykladowo, do dzisiaj pamietam jak jeden z zagorzalych przeciwników wielozenstwa argumentowal zawziecie, ze NIE móglby zniesc calych tych rzedów damskich ponczoch suszacych sie w jego lazience – ciekawe dlaczego zakladal ze bedzie albo zmuszony do poslubienia wielu zon, albo tez wiele kobiet nagle sie na niego rzuci zas on nie bedzie mial wymówki lub prawa aby przed nimi sie wybronic! Jak to jednak widzimy z faktu utrzymania jednozenstwa w dzisiejszej Polsce, w tamtej dyskusji zwyciestwo najwyrazniej odniesli przeciwnicy wielozenstwa. Wszakze w tamtych czasach mogli oni wysuwac PRZECIWKO niemu argumenty które byly dokladnie tymi samymi argumentami jakie w dzisiejszych czasach swiadczylyby ZA jego wprowadzeniem. Przykladowo, ze wprowadzenie wielozenstwa raptownie zwiekszyloby przyrost naturalny, ze pozbawiloby ono zatrudnienia dla wielu potrzebnych zawodów (takich jak prawnicy czy jak wychowawczynie przedszkolne), albo ze biegloby ono przeciwko tradycjom chrzescijanstwa (wszakze wówczas egzemplarze Biblii byly NIE do zdobycia dla zwyklego smiertelnika – nikt NIE mial wiec jak sam sprawdzic w Biblii iz faktycznie to Bóg daje w niej znac ze popiera i akceptuje moralne wielozenstwo, zas silnie dezaprobuje i karze niemoralne cudzolóstwo, zdrade, niewiernosc, klamstwo, oraz wszystko to co w dzisiejszych czasach stanowi nastepstwa rozkladajacego sie jednozenstwa), itd., itp. Gdyby tamta dyskusja odbywala sie w dzisiejszych czasach, zalety wielozenstwa zapewne zostalyby dodatkowo zakrzyczane przez wyznawczynie „ruchu feministycznego” które widzialyby w nim zagrozenia i dezaprobate dla swoich postaw. A szkoda, bo faktycznie to strona która najwiecej na wielozenstwie by skorzystala, to wcale NIE mezczyzni, a wlasnie kobiety! Ponadto wielozenstwo wniosloby potencjal aby uratowac instytucje malzenstwa przed obecnym rozkladem, zas przyszle pokolenia ludzi przed koniecznoscia samotniczego zycia i rozmnazania sie w próbówkach na zasadach sztucznej inseminacji. Mogloby tez powstrzymac wymieranie i zanik tych narodów i ras, których kobiety adoptowaly samo-wyniszczajacy feminizm – tak jak to jest widoczne w trendach które juz sie ujawnily w niektórych krajach.

Tylko w ogromnie rzadkich przypadkach postep polega na wprowadzeniu czegos calkowicie nowego, czego ludzkosc nigdy przedtem nie znala – takiego jak np. „magnokraft” czy „kmora oscylacyjna”. W przygniatajacej zas wiekszosci przypadków „postep” to jedynie zastapienie starego czyms co tez wprawdzie znane jest juz od dawna, tyle ze w nowym zastosowaniu potrafi to wyeliminowac niedogodnosci i ograniczenia tego starego, a tym samym otworzyc dla ludzi zupelnie nowe perspektywy. W takim zas adoptowaniu nowego zastosowania do czegos juz nam dawno znanego, najwazniejszym krokiem wcale NIE jest wynalazczosc, a odwaga i wnikliwosc dostrzezenia wad starego, oraz zdolnosc do wykrycia jak owe wady moga zostac wyeliminowane danym nowym zastosowaniem. Miejmy nadzieje, ze ludzkosc potrafi znalezc w sobie odwage do takiego wlasnie udoskonalenia „instytucji malzenstwa”, zanim obecna „obsesja jednonocnym seksem” spowoduje jej zanik, zas narody zamienia sie w zlepki sztucznie inseminowanych samotników.

* * *

Powyzszy wpis zostal adaptowany z punktu #J2.2.2 totaliztycznej strony o nazwie „morals_pl.htm” (aktualizacja z 7 lipca 2011 roku, lub pozniej). Stad czytanie powyzszych opisow byloby nawet bardziej efektywne z tamtej strony internetowej „morals_pl.htm” niz z niniejszego wpisu – wszakze na owej stronie dzialaja wszystkie (zielone) linki do pokrewnych stron z dodatkowymi informacjami, tekst zawiera polskie literki, uzyte sa kolory i ilustracje, zawartosc jest powtarzalnie aktualizowana, itp. Najnowsza aktualizacja strony „morals_pl.htm” juz zostala udostepniona m.in. pod nastepujacymi adresami:
http://pajak.6te.net/morals_pl.htm lub alias: http://naj.zs.pl (który zawsze linkuje najwazniejsza z najnowszych aktualizacji)
http://bible.webng.com/morals_pl.htm
http://rubik.php0h.com/morals_pl.htm
http://pajak.byethost14.com/morals_pl.htm
http://fruits.onlinewebshop.net/morals_pl.htm
http://healing.onlinewebshop.net/morals_pl.htm
http://members.fortunecity.com/timevehicle/morals_pl.htm

Warto tez wiedziec, ze niemal kazdy nowy temat jaki juz przebadalem dla podejscia „a priori” nowej „totaliztycznej nauki”, w tym i niniejszy temat, jest powtarzany na wszystkich lustrzanych blogach totalizmu które ciagle istnieja (powyzsza tresc jest tam omawiana we wpisie numer #203). Kiedys istnialo az 5 takich blogów. Dwa ostatnie blogi totalizmu, jakie ciagle nie zostaly polikwidowane przez przeciwnikow „totaliztycznej nauki” i wysoce moralnej filozofii totalizmu, mozna znalezc pod nastepujacymi adresami:
https://totalizm.wordpress.com lub alias: http://blog.zs.pl
http://totalizm.blox.pl/html
Warto tam tez przegladnac wpisy pokrewne do niniejszego, np. wpisy #202, #201, #200 #195, #171 i #151 – które tez omawiaja niekompetentnosc i bledy starej oficjalnej nauki w rozwiazywaniu palacych problemów dzisiejszej ludzkosci.

Z totaliztycznym salutem,
Jan Pajak

Advertisements

Odpowiedzi: 8 to “#203: Problemy z „monopolem malzenskim” w chrzescijanskiej tradycji tylko jednej zony – jako odwrotnosc zalet aprobowanego w Biblii legalnego „wielozenstwa” (poligamii)”

  1. Lady Bonfire Says:

    kurde, chyba mnie przekonałeś, nom, popieram…

  2. sun7port Says:

    a to zona bedzie mogla miec wielu mezow??lol prosilbym o przytoczenie fragmento bilbi poruszajaych ten temat.

    btw. nie jestem pewien czy zmieniłobyto problem rozwiązłości małżeńskiej. , napewno by go ograniczyło ale nie zlikwidowąło.

    ps. jak pamietam w bibli jezus cos mowił o jednożenstwie, dlatego tez prosze oprzytoczenie fragmentow o wielozenstwie

    ponadto jednożeństwo jest lepsze z pkt widzenia masonerii oraz globalnego ładu , którego watykan może być częścią. dlaczego:
    – ograniczenie populacji ( plany NWO)
    – kontrola ewidencji ludności, znacznie łatwiej kontroluje się dzieci dwojga rodziców
    – niektóre rodziny mogły by urosnąć w za dużą siłe, zagrażającą „ładowi” , a tak rodziny z 2ga rozdziców nie przekraczają 4- 6 dzieci

    Interesowłaby mnie także problem współżycia dzieci (dorosłych braci i sióstr) z takich rodzin. Czy ktoś się orientuje w jakim styopniu, czy wogóle jest odnotowywalny w krajach z dozwolnym wielożeństwem

  3. Mateusz Mielnik Says:

    Szanowny Panie Profesorze!

    Przeglądam Pańskiego bloga już od dłuższego czasu. Wiele głoszonych przez Pana teorii znajduje moje pełne uznanie i szacunek. Niestety, zdarza się Panu także pisać ewidentne bzdury, czytając które człowiek nie wie czy ma się śmiać czy płakać. Tak jest niestety w tym przypadku. Nie wiem czy powodem publikacji tych przemyśleń była jakaś Pańska kłótnia z żoną, czy może rzeczywiście Pan tak uważa. W każdym bądź razie w kilku kluczowych dla tej teorii miejscach oparł się Pan o argumenty oparte na fałszywych przesłankach.

    Zaczął Pan od stwierdzenia: „Trzeba bylo az demaskujacych metod dzisiejszych prywatnych detektywów, wspieranych przez dorabiajacych sie na skandalach prawników rozwodowych i dziennikarzy, zas upowszechnianych po swiecie przez zadna sensacji telewizje, prase i internet, aby ludzkosc uswiadomila w koncu sobie jak niezyciowa i sprzeczna z natura ludzka jest dzisiejsza instytucja malzenstwa.” Prawda jest jednak troszkę inna.

    To właśnie dzisiejszy świat, kierowany w dużym stopniu za pomocą mass-mediów przez różne mroczne (jak Pan to określa „pasożytnicze”) siły zaszczepia w ludziach dążenie do bezmyślnego zaspokajania wszystkich swoich potrzeb, w tym oczywiście także i seksualnych. A wiąże się to z chęcią rozbicia resztek konserwatyzmu społecznego, budowanego na korzeniach moralności chrześcijańskiej. Łatwiej jest przecież kontrolować i manipulować słabe społeczeństwo, pozbawione tradycji i wzorców moralności niż społeczeństwo z silnie zaszczepionymi wartościami. Poza tym mechanizm ten napędza gospodarkę „konsupcjonistyczną” nastawioną przede wszystkim na zysk wybranych ludzi i firm. W sferze zaś obyczajowej otworzył nowe rynki (m.in. pornografii czy zabawek seksualnych) nie znane jeszcze kilkadziesiąt lat temu, a obecnie warte miliony, jeśli nie miliardy dolarów.

    Oczywiście rozwiązłość seksualna nie jest problemem tylko naszych czasów. Istniała zawsze, leży ona bowiem w naturze ludzkiej. Kiedy mężczyźni musieli zdobywać pożywienie polując za pomocą prymitywnych narzędzi, wielu z nich nie wracało do domów. Istniała „nadwyżka” kobiet, co niejako naturalnie uwarunkowało poligamię. Później mężczyźni zamiast na polowaniach ginęli na wojnach, ale efekt był ten sam – nadwyżka kobiet. W czasie względnego pokoju – a ten nie jest wcale taki rzadki – występuje biologiczna równowaga między mężczyznami a kobietami, a w sytuacji, gdy rozwój demograficzny jest z różnych powodów zachamowany – może mieć nawet miejsce odwrotne zjawisko. W Chinach na przykład w wyniku „polityki jednego dziecka” miliony młodych mężczyzn nie mają szans na znalezienie jakiejkolwiek żony. Jednej, nie mówiąc już o kilku.

    Poza tym, czyż wymyślona przez Pana filozofia totalizmu nie zaleca ludziom „postępowania przeciwnie do linii najmniejszego oporu”, a więc „wspinania się pod górę pola moralnego”? Konserwatywne społeczeństwa jeszcze w połowie XX wieku potępiały rozwiązłość seksualną, a promowały tzw. „odpowiedzialność małżeńską”. Małżeństwa były wówczas przemyślane, zawierane dopiero po dokładnym poznaniu przyszłego partnera/partnerki i po upewnieniu się, że powodem zawarcia małżeństwa jest prawdziwa miłość a nie zwykłe pożądanie. Stąd też wśród starszych ludzi, wywodzących się jeszcze z tych konserwatywnych pokoleń zdecydowanie większy jest odsetek szczęśliwych małżeństw w stosunku do tych zakończonych rozwodami.

    Użył Pan też sformułowania „Prawa sa bowiem tak ustanowione, ze mezczyzna moze posiadac tylko jedna zone, zas ‚wielozenstwo’ (poligamia) i niewiernosc malzenska sa zabronione i surowo karane. Nie jest to prawdą. Niniejsza mapka (pochodząca z Wikipedii) przedstawia sytuację prawną poligamii na świecie:

    Najciemniejszym niebieskim kolorem zaznaczono na niej państwa uznające poligamię w prawie cywilnym. Jak widać jest to około 1/3 całego zamieszkałego świata. Natomiast kraje, w których poligamia jest zakazana oznaczone są kolorami czerwonym i pomarańczowym. Należy też zwrócić uwagę, że w większości z nich zakazana jest wyłącznie poligamia „formalna”, tj. próba legalizacji związków poligamicznych w urzędzie, podczas gdy małżeństwa wyłącznie religijne, nie rejestrowane w urzędzie, są traktowane jako „konkubinaty”. W większości krajów świata zdrada małżeńska nie jest także karalna! To co dzieje się pomiędzy dorosłymi ludźmi w ich sypialnii jest ich wyłączną sprawą i może stanowić jedynie podstawę do rozwodu a nie przestępstwo.

    Inna kwestia, że jak podaje Wikipedia „W większości kultur poligenicznych część ludzi wybiera monogamię. Często tłumaczy się to jako sposób na uniknięcie zmagań małżeńskich, wydatków na wspieranie kilku współżon i wielu dzieci albo jako skutek niedoboru odpowiednich lub chętnych kobiet. Zwraca się też uwagę na fakt, że poligynia uprzywilejowuje niektórych mężczyzn kosztem innych – ma więc charakter antydemokrytyczny co może prowadzić do napięć społecznych.”

    Spójrzmy jeszcze raz na mapkę:

    Czy rzeczywiście w krajach, w których poligamia jest legalna społeczeństwa są bardziej moralne tak jak Pan twierdzi? Raczej chyba nie.

    Na koniec chciałbym zwrócić uwagę, że w swojej teorii podpiera się Pan autorytetem Pisma Świętego. Tymczasem nigdzie w Nowym Testamencie nie znajduje się żaden wyraźny nakaz małżeństw monogamicznych lub żaden wyraźny zakaz praktykowania poligamii. Wszystkie natomiast fragmenty Biblii, w których mowa jest o poligamii dotyczą Starego Testamentu, a więc albo historii bardzo odległych albo wątpliwych moralnie. Podał Pan przykład króla Salomona. Tymczasem sam Pan niegdyś wskazał Salomona jako przykład „UFO-nauty – podmieńca” właśnie z uwagi na to, że miał 1000 żon. Czy zatem namawia Pan swoich czytelników do brania przykładu z kogoś kto praktykował „szatańskie pasożytnictwo”?

    Mam nadzieję, że nie wpisuje się Pan Profesor (świadomie lub nieświadomie) w proces podcinania fundamentów chrześcijańskiego społeczeństwa. Jak już mówiłem na wstępie wiele Pańskich teorii znajduje pełne uznanie i szacunek. Mam nadzieję, że zarówno Pańska filozofia, jak i wynalazki przyczynią się rozwoju naszej cywilizacji i przyniosą ludziom wiele korzyści. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszych Pańskich pracach.

    M.Mielnik.

  4. totalizm Says:

    Serdecznie dziekuje powyzszym odwaznym komentatorom za zabranie glosu w tak ogromnie istotnej dla ludzkosci sprawie jaka jest wprowadzenie systemu legalnego dotyczacego stosunkow seksualnych ludzi na sciezke moralnosci, przyzwoitosci,
    otwartosci, przezroczystosci, itp. Wszyscy bowiem wiemy, ze NIE ma tematu istotniejszego dla zmyslowej strony ludzi, niz sprawy moralnie akceptowalnego seksu ?a stad i sprawy malzenstwa. Wszakze w ludzkim swiecie wszystko sie zaczyna wlasnie od seksu i wszystko wiedzie do seksu. Jednoczesnie jednak ludzkie sklonnosci i nawyki sa takie, ze wszystko do czego popycha nas nasza natura dokonujemy zgodnie z tzw. „linia najmniejszego oporu”. Owa zas linia ma to do siebie, ze kazde dzialanie jakie jest zrealizowane zgodnie z nia, faktycznie okazuje sie potem byc wysoce „niemoralnym” ?zas jako niemoralne w miedzyczasie jest zrodlem wielu krzywd, cierpien, nieszczesc, goryczy, zawodow, itp., tak ze z uplywem czasu musi byc mozolnie korygowane i naprawiane (tak jak wyjasniaja to dokladniej punkty #F1 i #E3 np. na totaliztycznej stronie http://www.anzwers.org/free/wroclaw/1970/rok.htm ). Niestety, rowniez „jednozenstwo” powdrazane kiedys do ludzkiego systemu legalnego przez idacych na latwizne przywodcow religii chrzescijanskiej, tez jest dzialaniem postepujacym „wzdluz linii najmniejszego oporu” – zas jako takie musi kiedys byc mozolnie skorygowane poprzez albo wprowadzenie legalnego „wielozenstwa”, albo poprzez tolerowanie czegos co bedzie odpowiednikiem wielozenstwa chociaz bedzie pozbawione jego klarownosci i moralnosci. Tylko bowiem legalne wielozenstwo „wspina sie pod gore pola moralnego”, zas jako takie jest postepowaniem moralnie poprawnym i stad NIE bedzie nigdy wymagalo korygowania ?co zreszta dosyc jasno wynika z sugestii Boga zawartych w Biblii, a takze wyraznie wynika z ustalen filozofii totalizmu wyjasnionych m.in. w punkcie #A2.1 strony internetowej http://totalizm.nazwa.pl/totalizm_pl.htm . Aby jednak moralnie poprawne „wielozenstwo” (ktore jest nieporownanie trudniejsze do zalegalizowania niz „jednozenstwo” – bowiem wspina sie pod gore pola moralnego) moglo kiedys byc oficjalnie wprowadzone do ludzkiego systemu legalnego, potrzebne sa dyskusje takie jak niniejsza, ktore „otwieraja nasze oczy” na prawde w sprawach moralnie poprawnego seksu i malzenstwa.

    Swoje odpowiedzi na powyzsze komentarze zaczne od wpisu Pana Mateusza Mielnika – ktory porusza najwieksza liczbe tematow.

    Gdyby NIE ow Pana wstep w ktorym wyraznie daje nam Pan do zrozumienia, ze jest przeciwnikiem moich pogladow, z rodzaju i wymowy argumentow ktore Pan uzywa moznaby posadzac, ze rowniez Pan chce aby spolecznosci natychmiast zarzucily monogamie i w trybie pilnym adoptowaly poligamie (wielozenstwo). Taka wszakze wymowe ma wiele (calkowicie zreszta slusznie i poprawnie stwierdzanych przez Pana) faktow, w rodzaju, cytuje „nigdzie w Nowym Testamencie nie znajduje si?zaden wyrazny nakaz malzenstw monogamicznych lub zaden wyrazny zakaz praktykowania poligamii” czy „rozwiazlosc seksualna nie jest problemem tylko naszych czasow. Istniala zawsze, lezy ona bowiem w naturze ludzkiej”. (Innymi slowy, w swoich wypowiedziach tez przyznaje Pan ze Bog faktycznie w Biblii ekomenduje ludziom adoptowanie legalnej poligamii, a jedynie przywodcy chrzescijanscy powypaczali kiedys sugestie Boga i wdrozyli tak dzisiaj niemoralna monogamie; a takze przyznaje Pan ze poligamia lezy w naturze ludzkiej ?czyli ze zadne zakazy, nakazy i prawa NIE zdolaja odwiesc ludzi od uprawiania poligamicznych stosunkow seksualnych.) Oczywiscie, podobnych stwierdzen, ktore uzywa Pan jako argumenty „przeciw” wielozenstwu, chociaz faktycznie ich natura przemawia raczej „za” wielozenstwem, jest w Pana wypowiedzi znacznie wiecej. Dlatego Pana argumentacja doskonale obrazuje i przypomina mi owe dawne dyskusje o wielozenstwie z Polskiego Radia, jakich sluchalem w swoim dziecinstwie i do jakich referowalem w swoim glownym wpisie. Tam bowiem tez jako argumentow „przeciw” uzywano stwierdzen ktore faktycznie reprezentowaly soba argumenty „za”.

    Problem z monogamia (jednozenstwem) jest dokladnie taki sam jak z wszelkimi innymi „zakazami” ktore nakladane sa na ludzi przez politykow ?mianowicie „zakazy” i kary NIGDY NIE dzialaja, a jedynie prowadza do krzywd, wypaczen i do upadku moralnego (wszakze zamiast je wypeniac, ludzie staraja sie je obchodzic naokolo). Doskonale widzimy to z zakazow i kar serwowanych przez politykow np. w sprawie alkoholu, papierosow, narkotykow, (zas dawniej tez) pormografii, itp. Jakiekolwiek wiec argumenty ktos by nie wytaczal przeciwko wielozenstwu, ciagle przez tak dlugo az ludzkosc go NIE zalegalizuje i oficjalnie go nie wprowadzi, dotychczasowe jednozenstwo bedzie powodem nieustannych udrek malzenskich, niewiernosci, rozwodow, dzieci „chowanych bez ojca”, rozgoryczonych i nieszczesliwych kobiet, itp. Dlatego droga do wyeliminowania obecnej rozwiazlosci malzenskiej jest taka sama jak droga do wyeliminowania alkoholizmu i innych nalogow ?mianowicie trzeba obalic legalna „prohibicje”, pozwolic aby kazdy mogl miec tyle malzenstw jednoczesnie ile mu tylko pasuje, zas problemy malzenskie trzeba eliminowac poprzez edukacje i propagowanie prawdy oraz poprawnej wiedzy, a NIE poprzez zakazy i kary.

    Bez wzgledu na to czy many odwage to przyznac, w praktyce wielozenstwo jest wysoce karalne w spoleczenstwach wyroslych na chrzescijanstwie. Jesli ktos NIE wierzy, wowczas proponuje mu poslubic druga osobe. Poprzez zas bycie karalnym, odcina sie ludzi od mozliwosci unikania niedoskonalosci wynikajacych z „monopolistycznch wad jednozenstwa”.

    Na zakonczenie swej odpowiedzi na Pana uwagi chce tutaj podkreslic, ze filozofia totalizmu wyraznie stwierdza, ze „jesli kogos sie kocha i szanuje, wowczas koniecznie trzeba mowic mu prawde i tylko prawde”. Wszakze „bez prawdy NIE ma postepu”. Poprzez wiec przemilczanie prawdy, lub poprzez klamanie, odbiera sie temu komus szanse na udoskonalenie swoich blednych postepowan i zlych nawykow ?po wiecej szczegolow patrz punkt #F1 na stronie http://energia.sl.pl/totalizm_pl.htm , czy punkt #K1 na stronie http://fruits.onlinewebshop.net/morals_pl.htm . Dlatego wszyscy mamy obowiazek aby tym ktorych kochamy i szanujemy, jednak ktorzy uparcie trwaja w bledzie lub w niemoralnosci, dac szanse na samo-poprawe i na samo-udoskonalanie wlasnie poprzez wyjasnianie im jak naprawde wyglada prawda. Troche mnie wiec martwia Pana slowa „Mam nadzieje, ze nie wpisuje sie Pan Profesor (swiadomie lub nieswiadomie) w proces podcinania fundamentow chrzescijanskiego spoleczenstwa”. Wszakze jesli ja cos wypowiadam co NIE zgadza sie z czyjas oficjalna linia myslenia lub dzialania, wowczas czynie to wlasnie poniewaz „bez wypowiadania prawdy NIE ma postepu”, zas NIE ma juz nic bardziej odleglego w moich intencjach niz „podcinanie fundamentow”.

    Teraz chcialbym odpowiedziec na komentarz Pana uzywajacego pseudonimu „sun7port”.

    Faktycznie to odpowiedzi na spora czesc Panskich watpliwosci zawarte sa juz w w/w wypowiedzi Pana Mateusza Mielnika. I tak, faktycznie to w Biblii NIE ma stwierdzen ktorymi Bog nakazywalby legalne jednozenstwo a zakazywalby wielozenstwa. Wrecz przeciwnie, wiele przykladow zawartych w Biblii faktycznie zaleca i promuje wielozenstwo ?najlepszym ich przykladem jest krol Salomon (majacy setki zon), ktorego Bog uczynil najmadrzejszym czlowiekiem swiata (tj. kims na ktorego madrosci wszyscy inni ludzie powinni sie wzorowac). Tyle tylko, ze jedna z opcji wielozenstwa jest wlasnie jednozenstwo. Stad te pary i osoby ktore sa szczesliwe w jednozenstwie, wcale NIE musza miec wielu wspolmalzonkow. Ponadto, w spolecznosciach w ktorych wielozenstwo jest legalne panuje zupelnie inna atmosphere niz tam gdzie prawo karze wielozenstwo a wymusza jednozenstwo. Mianowicie, wszyscy tam wiedza ze NIKT nie ma MONOPOLU malzenskiego. Ta zas juz sama swiadomosc zupelnie zmienia tam stosunki malzenskie (np. kobiety NIE maja tam „mogren” ani NIE uprawiaja „seksualnego szantazu” bowiem wiedza ze jesli NIE beda wypelnialy swoich obowiazkow malzenskich i zaprzestana dbac o sibie i o meza, wowczas wkrotce beda mialy obok siebie druga zone).

    Oczywiscie, jesli wprowadzone zostanie legalne wielozenstwo, wowczas sprowiedliwosc wymaga aby kobiety tez mogly legalnie poslubiac wiecej niz jednego meza. Wszakze jesli jakas wysoce piekna kobieta z napecznialym kontem bankowym (np. jakas slynna gwiazda filmowa) zechce miec wiecej niz jednego ojca dla swoich dzieci, oraz znajdzie kilku mezczyzn chetnych dla takiej roli, wowczas NIC nie powinno jej przeszkodzic w uczynieniu tego co uwaza za wlasciwe w sposob jaki jest moralny, legalny i najkorzystniejszy dla jej potomstwa. Tak nawiasem mowiac, to Eskimosi kiedys praktykowali wersje wielozenstwa w ktore jedna kobieta poslubiala az kilku mezczyzn. Podobny zwyczaj istnieje do dzisiaj w jednym z gorskich plemion Indii.

    Jesli chodzi o milosc i wiezy rodzinne u dzieci z takich rodzin wielozenskich, to ja mam sporo znajomych i przyjaciol ktorzy wlasnie pochodza z rodzin wielozenskich. Wszakze wielozenstwo do niedawna bylo praktykowane w az kilku krajach w uczelniach ktorych ja wykladalem, zas muzulmanie praktykuja je do dzisiaj. Z moich tez obserwacji wynika, ze milosc i wiezy rodzinne pomiedzy takim rodzenstwem z odmiennych matek jest tak samo goraca jak pomiedzy rodzenstwem z jednej matki. Wszakze kogos kochamy za to ze spedzilismy z nimi okreslony okres swego zycia i razem przeszlismy przez okreslone doswiadczenia zyciowe, a NIE za to ze mamy podobny do nich system genetyczny (to dlatego niemal rownie mocno jak nasze rodzenstwo kochamy tez i szanujemy naszych kolegow z wojska czy rowiesnikow z okresu szkoly i studiow). Osobiscie mam nawet wrazenie, ze milosc i wiezy rodzenskie sa w takich rodzianch wielozenstwa znacznie silniejsze niz w rodzinach jednozenstwa ?prawdopodobnie wynika to z faktu ze rodziny wielozenskie sa znacznie szczesliwsze niz jednozenskie i panuje w nich znacznie bardziej moralna atmosfera wzajemnej milosci i poszanowania.

    Chcialbym tu tez moralnie wesprzec komentatora o pseudonimie „Lady Bonfire”.

    Mianowicie, wcale NIE jestem zdziwiony ze „prawda” przemawia do Panskiego przekonania. Wszakze prawda zawsze jest przekonywujaca i jest zrodlem najwiekszej liczby logicznych argumentow ?tyle ze ludzie typowo unikaja jej wypowiadania, bowiem boja sie ze odbierajace prawde osoby na nich sie obraza za jej ujawnienie. Faktycznie zas jest wlasnie prawda iz zalegalizowanie „wielozenstwa” uczyniloby nasz swiat znacznie moralniejszym niz jest on obecnie – kiedy to legalne jest tylko „jednozenstwo”, zas wielozenstwo jest zakazywane i surowo karane. Wielozenstwo bowiem „wspina sie pod gore pola moralnego”, a stad jest moralne. Natomiast legalizacja jednozenstwa i zakaz wielozenstwa polegaja na „postepowaniu wzdluz linii najmniejszego oporu” (co, niestety, politycy i ludzie u wladzy wprost uwielniaja czynic), jako zas takie, owe legalizacje jednozenstwa i zakazy wielozenstwa sa niemoralne i musza kiedys zostac skorygowane w taki czy inny sposob. (Np. jesli ludzie NIE zalegalizuja wielozenstwa, wowczas po jakims czasie jednozenska instytucja malzenstwa zapewne zupelnie upadnie i zostanie zastapiona samotniczym zyciem i przypadkowym seksem kazdego weekendu z kims innym ?co za koszmarna perspektywa.) Miejmy wiec odwage aby pisac i mowic na dyskutowany tu temat, bowiem jego poruszanie wiedzie ludzi ku wiekszej moralnosci, a stad poprawia cywilizacje w ktorej wszyscy zyjemy.

    Z totaliztycznym salutem,
    Jan Pajak

  5. sun7port Says:

    miałem na myśli czy istnieje problem współżycia, ale seksualnego potomstwa w rodzinach wielożeńskich. w rodzinach monogamicznych z tego co słyszałem zdarza i się i jest to patologia i zboczenie. Czy w rodzinach poligamicznych jest to podobnie traktowane za problem czy jest to dozwolone?

  6. totalizm Says:

    Uwadze czytelnikow polecam powyzszy wpis kogos uzywajacego pseudonimu „sun7port”. Zgodnie bowiem z totaliztyczna zasada „mowienia tylko prawdy (a takze uzywania tylko nazw ktore wyrazaja soba prawde)”, ow wpis nie ma nic wspolnego z „rzeczowa dyskusja” na istotne dla naszej cywilizacji tematy – jakiej to dyskusji poswiecony jest niniejszy blog. Stad najblizsza prawdy nazwa ktora opisuje ten wpis to „upierdliwe zrzedzenie i domaganie sie”. Z drugiej jednak strony, nalezy tez pamietac o innej zasadzie, doskonale ilustrowanej przez edukacyjne uzycie tzw. „ofermy kompanijnej” w polskim wojsku w czasach kiedy ja bylem w wieku poborowym (owo edukacyjne uzycie „ofermy kompanijnej” opisane jest m.in. w punkcie #C3.4 np. strony internetowej http://malbork.webng.com/morals_pl.htm ). Owa zasada „ofermy kompanijnej” pozwala bowiem nam zilustrowac z pomoca powyzszego wpisu owego „sun7port” kolejny z przykladow „jak NIE nalezy prowadzic konstruktywnych dyskusji”. Ilustruje nam bowiem wymownie, ze prowadzenie kostruktywnych dyskusji wcale NIE sprowadza sie do wysuwania coraz to dalszych roszczen i wymagan oraz do zrzedzenia iz czyjas odpowiedz na poprzedni zbior podobnych roszczen i wymagan wcale nas NIE zadowala, a na wysuwania argumentow i kontr-argumentow na czyjes argumenty oraz do dodawania do dyskusji wlasnego wkladu badan, przemyslen, punktow widzenia, przykladow, itp. Wszakze zrzedzic i domagac sie jest w stanie kazdy pierdola – nawet taki komu bozia zupelnie nic NIE nalala do glowy. Natomiast wysuwanie argumentow i kontr-argumentow, wyszukiwania i przytaczanie faktow, oraz logiczne prezentowanie odmiennych punktow widzenia i przykladow wymaga juz okreslonego poziomu inteligencji i NIE moze byc realizowane przez tuzinkowego leniwca oraz nieuka jacy w dzisiejszych czasach zapaskudzaja internetowe fora dyskusyjne swoim wybrzydzaniem, zrzedzeniem, upierdliwymi roszczeniami, itp. Z powyzszego powodu, aczkolwiek moim zdaniem takie wypowiedzi jak powyzszy wpis owego „sun7port” NIE zasluguja na honor uzyskania rzeczowej odpowiedzi, aby jednak uswiadomic czytelnikom korzysci jakie moze przyniesc uzycie zasady „ofermy kompanijnej” do edukacyjnych celow, niniejszym na drodze wyjatku ciagle na wpis ten postanowilem odpowiedziec.

    I tak, widze ze uzytkownika „sun7port” interesuje NIE to co ludziom wolno czynic zgodnie z nakazami lub rekomendacjami Boga zawartymi w Biblii (jak np. „wielozenstwo”), a to co powypaczane, zboczone i chore (np. „incest”, „homoseksuality”, itp.). Z drugiej jednak strony, rozwodzenie sie nad owymi ludzkimi zboczeniami NIE jest istotne na obecnym poziomie intelektualnym przecietnego mieszkanca ziemi. Wszakze aby zrozumiec powody dla ktorych Bog stworzyl i toleruje te zboczenia, potrzebne jest nieporownanie wiecej wiedzy na temat Boga niz intelekt przecietnego zjadacza chleba jest w stanie zasymilowac, potrzebna jest tez np. znajomosc co najmniej tomu 1 mojej monografii [1/5] (upowszechnianej gratisowo np. poprzez strone http://energia.sl.pl/tekst_1_5.htm ) ?na trud poznania ktorego typowy „internetowy zapaskudzacz” nigdy nie NIE zdobedzie. (Znaczy, ze zrozumieniem boskiego stanowiska w sprawie „zboczen” jest podobnie jak np. ze zrozumieniem „dlaczego Bog toleruje cierpienia i smierc nawet u malych dzieci” wyjasnianym m.in. na stronie http://pajak.6te.net/god_proof_pl.htm – ktore aby pojac trzeba m.in wiedziec takze ze Bog zna przyszlosc i stad wie rowniez ktore male dziecko wyrosnie kiedys na pirata, morderce, czy despote ?czyli trzeba poznac rowniez „dzialanie czasu” opisywane m.in.na stronie http://members.fortunecity.com/timevehicle/immortality_pl.htm .) Z powyzszych powodow dla typowych zjadaczy chleba wystarczy jedynie wyjasnic co Bog pozwala im czynic (np. wyjasnic sprawy „wielozenstwa”) oraz czego im NIE wolno czynic bowiem Bog surowo za to karze (np. wyjasnic im „zboczenia ” i ich niszczycielski wplyw na spoleczenstwa). Reszte zas wyjasnien zarezerowac tylko dla tych co na NIE sobie zasluzyli. Wszakze bez wzgledu na to co Bog czyni, niektorzy ludzie i tak pozostana zboczencami i chorymi niezaleznie w jakim srodowisku legalnym by im sie NIE pozwolilo zyc (takich ludzi Chinczycy wysoce trafnie opisuja powiedzeniem „nawet jesli wprasowac gada (weza) do prosciutkiej rury, ciagle to nie wyprostuje jego poskrecanej natury”). Oczywiscie, moje wysilki koncentruja sie glownie na wykrywaniu, definiowaniu, wskazaniu ludziom, oraz ewentualnym dopomaganiu w ustanowieniu takich praw ludzkich, aby ludzkie prawodawstwo pokrywalo sie z prawami boskimi – tj. aby to co Bog uwaza za dozwolone, rowniez ludzie uwazali za legalne i dozwolone, jednak to co w oczach Boga jest chore, zboczone i grzeszne, bylo takze nielegalne w oczach ludzkich praw. Wszakze w dzisiejszych czasach „wszystko stoi na glowie” – znaczy to co nam B骻 pozwla czynic, ludzkie prawa nam zabraniaja i za to nas karza, natomiast to co Bog nam zakazuje i za co nas karze, ludzkie prawa nam zalecaja i rekomenduja aby czynic. Przykladowo, „wielozenstwo” w oczach Boga jest dozwolone i nawet rekomendowane. Ludzkie prawa powinny wiec takze uznac je za legalne i dozwolone. Niestety, obecnie ludzkie prawa karaja i przesladuja wielozenstwo. Z kolei wszelkie zboczenia i wypaczenia seksualne ktorymi uzytkownik „sun7port” tak mocno sie interesuje, slowami Boga sa zdecydowanie potepiane i karane (np. patrz punkty #B5 (Ad.1) i #C5 (5) na stronie http://energia.sl.pl/seismograph_pl.htm ) – chociaz coraz wieksza liczba obecnych ludzkich praw uwazaja je za dozwolone i czesto nawet je nagradza.

    Swoja droga, to dosyc ciekawe dlaczego uzytkownik „sun7port” jest az tak zainteresowany znalezieniem wymowki aby to co zboczone, chore i powypaczane dawalo sie w jakis sposob zadeklarowac jako normalne i dozwolone? Czyzby mial jakies osobiste inklinacje w tym kierunku?- jesli bowiem tak to dobrze byloby aby pamietal ze Bog stawia nas przed zakazanymi przez Niego pokusami NIE po to abysmy tym pokusom ulegali, a po to abysmy Mu udowodnili ze mamy moc oparcia sie pokusom. Ciekawe tez dlaczego uzytkownik „sun7port” osobiscie NIE wezmie do reki Biblii i sam sobie poczyta co Bog nam w niej zaleca a co nam zabrania, zamiast upierdliwie domagac sie od innych aby i to dzialanie wykonali oni za niego? Wszakze – jak wyjasnilem to np. na stronie http://bible.webng.com/biblia.htm , Biblia jest autoryzowana przez samego Boga, zas z jej pomoca Bog dokladnie nam wyjasnia nakazy i wymagania ktore ponakladal na nasze postepowania. Ponadto, na wiedze i pewnosc „trzeba sobie samemu zapracowac” i NIE daje sie ich dac komus za darmo w prezencie.

    Tak nawiasem mowiac, to gdyby ludzie wkladali tyle samo wysilku w poznanie, zrozumienie i wypelnianie nakazow, wymagan oraz zalecen Boga, ile wysilku wkladaja oni w znajdowanie sposobow ich lamania, nasza planeta juz dawno bylaby faktycznym „rajem na Ziemi”!

    Z totaliztycznym salutem,
    Jan Pajak

  7. totalizm Says:

    Byc moze niektorzy odnotowali ze wydeletowalem z tego miejsca kolejny wysoce negatywny i spolecznie szkodliwy wpis upierdliwego demagoga o wypaczonej moralnosci i „spadlym z ksiezyca” pseudonimie „sun7port”. Wpis ten pasozytowal bowiem na moim blogu aby wykorzystac zainteresowanie jakim blog ten sie cieszy dla szerzenia anty-boskiej oraz pro-zboczeniowej propagandy. Oczywiscie, pamietajac typowe wrzaski jakie pierdoly w rodzaju owego „sun7port” wykrzykuja kiedy usiluje sie pozamykac im pyski, jestem pewein ze wkrotce nadleci z jego strony kolejny wytrysk demagogii o „wolnosci wypowiedzi”, „cenzury”, itp. Aby wiec uprzedzic jego przyszle pojekiwania, chcialbym tutaj przypomniec, ze istnieja tez zasady w rodzaj ze „dobro ogolu przewaza nad doberem jednostki” – w tym zas przypadku jego moralnie powypaczana demagogia byla wysoce szkodliwa dla ogolu, zaistniala wiec koniecznosc aby dla dobra tegoz ogolu zamknac mu pysk, oraz aby tym razem juz jasno i jednoznacznie mu powtorzyc wprost w oczy „won, sun7port, won z tego bloga – dalsze zasaczanie tu jadu i nienawisci NIE bedzie juz tu tolerowane” (podobna wiadomosc, tyle ze wyrazona bardziej dyplomatycznie, zawarlem juz w swoim poprzednim adresowanym do niego wpisie, jednak widac jest on zbyt groboskorny aby ja zrozumiec – jesli NIE zostala ona wypisana jego wlasnym jezykiem). Oczywiscie, owo „won” wcale NIE ogranicza jego „wolnosci wypowiedzi”, bowiem nakazuje mu wyniesienie sie jedynie z tego prywatnego (mojego) bloga – ktorego ostatni wpis ma na celu „konstruktywna dyskusje naszej wiedzy o rekomendacjach Boga w prawie wielozenstwa” (a nie jego ulubiony temat „patrzcie ludziska jak ja potrafie naublizac Bogu i ciagle NIE czuje sie ukarany”). Po wyniesieniu sie z tego bloga moze on wszakze otworzyc sobie swoj wlasny blog, na ktorym moze wysaczac swoj jad wypisujac dowolne glupoty i caly ocean pochwal dla wszystkich mozliwych zboczen na jakie tylko ma sklonnosci – chociaz z gory wiadomo ze tego NIE uczyni bowiem na taki blog NIKT by nawet NIE zagladnal, zas ow „sun7port” sprawia wrazenie iz ma psychologiczny problem po angielsku nazywany „attention seeker” czyli „spragniony uwagi innych” (pewno w dziecinstwie byl niedopieszczony) i dlatego zawsze potrzebuje widzow i sluchaczy dla swych wypocin.

    Jesli przeanalizuje sie wypowiedzi owego zawodowego opluwacza Boga i obroncy zboczencow, wowczas od razu rzuca sie w oczy ze sa one klasycznym przykladem tego co najbardziej szatanskie, pasozytnicze i niszczycielskie w ludzkim mysleniu i komunikowaniu. To wlasnie tego typu wypowiedzi potrafia storpedowac kazda dyskusje i uniewaznic kazda decyzje. Gdyby postarac sie opisach najwazniejsze cechy jego wypowiedzi, to sa one jak nastepuje:

    1. Pasozytuje na cudzym. W tym przypadku pasozytuje na dyskusji i na czytelnikach z niniejszego bloga. Mianowicie, ten blog oraz jego ostatni wpis ma wyrazny cel i powod istnienia jakim jest „konstruktywna dyskusja”. Jednak ow pierdola o pseudonimie „sun7port” nie dodaje zadnego wkladu do owej dyskusji. Wykorzystuje jedynie popularnosc tego bloga aby zasypywac jego czytelnikow swoja demagogia, aby wysuwac coraz to nowe roszczenia, aby opluwac Boga i wszystko co blog ten respektuje, itd., itp. Jest to wiec klasyczna ilustracja dla dzialania filozofii szatanskiego pasozytnictwa – tak jak filozofia ta jest opisana np. na stronie http://malbork.webng.com/parasitism_pl.htm .

    2. Tylko bierze od innych, nic w zamian NIE dajac. Z wypowiedzi opisywanego tutaj pierdoly nie da sie doczytac zadnej uzytecznej informacji. Jedyne co on potrafi to upierdliwie sie domagac, zrzedzic ze jego uprzednie domagania sie NIE zostaly zaspokojone, oraz zasaczac ocean jadu i nienawisci.

    3. Nie potrafi konstruktywnie dyskutowac. Konstruktywna dyskusja polega na wymianie pogladow ktore sa dobrze udokumentowane, a stad na ktorych mozna polegac (tj. ktore NIE sa jedynie „opinia” osoby jaka je wyraza, a bazuja na faktach jakie inni moga sobie sprawdzic). Jednak owa pierdola ktora przyssala sie do tego bloga NIE potrafi wyrazic nawet jednego pogladu jaki bylby udokumentowany, chociaz potrafi upierdliwie domagac sie od innych aby to owi inni dokumentowali poglady owej pierdoly. Potem ma jeszcze czelnosc aby roscic pretencje do innych, jesli ci NIE maja ochoty przygotowac dokumentacji dla jego idiotyzmow. Czy ktos widzial wieksza bezczelnosc i upierdliwosc?

    Z doswiadczen przeszlosci wiem, ze upierdliwi demagodzy w rodzaju owego „sun7port” sa okropnie trudni do pozbycia sie. Kiedy juz gdzies sie do kogos przypna, wowczas sa przyssani jak „pijawka” lub jak „austalijska mucha” – tj. niemal NIE ma sily aby ich sie jakos pozbyc. Na dodatek, jak wyjasniam to w punkcie #E3 swojej strony o nazwie „god_istnieje.htm” (np. patrz adres http://pajak.6te.net/god_istnieje.htm ) z ogromnie waznych powodow Bog poczatkowo dopomaga tym co dokonuja takich niemoralnych dzialan, bowiem „czynienie tego co ‚niemoralne’ musi byc latwe i przyjemne jako ze zeslizguje sie to w dol tzw. ‚pola moralnego’ „. Stad przykladowo, takim pierdolom NIE daje sie zamknac pyskow ani poprzez wpisywanie ich na listy spamerow, ani tez poprzez np. wylaczenie ich prawa do dokonywania wpisow. Dlatego jestem niemal pewien, ze ponownie uslyszymy „sun7port” z kolejna doza jego napastliwego zrzedzenia, domagania sie, zasaczania jadu i niezgody oraz opluwania. Aby wiec NIE musiec ponownie przezywac zostania „zalanym krwia” kiedy znow zobacze jego przesiakle jadem i nienawiscia opluwanie, chcialbym zaproponowac mu „ugodowe” wyjscie. Mianowicie, „sun7port”, jesli wyniesiesz sie z tego bloga i wiecej tu NIE zobacze ani wpisu podpisanego pseudonimem „sun7port”, ani wpisu podpisanego jakimkolwiek nowym pseudonimem (jednak noszacego wszystkie cechy tej samej twojej nasiaknietej jadem i nienawiscia demagogii), wowczas obiecuje ze ogranicze swoje deletowanie wpisow twojego autorstwa tylko do owego ostatniego wpisu (w przeciwnym wypadku wydeletuje wszystko co da sie przyporzadkowac twojej demagogii, kompletnie wymazujac wszelki twoj slad z tego bloga).

    Do powyzszego powinienm tez dodac, ze ow anty-boski i pro-zboczeniowy demagog „sun7port” albo wcale nie ma nazwiska albo tez ma sporo do ukrycia, bowiem ukrywa sie pod falszywym psedonimem – mam wiec wrazenie ze swe uwagi skierowalem do kogos kto faktycznie wogole nie istnieje.

    Z totaliztycznym salutem,
    Jan Pajak

  8. sun7port Says:

    i jak pan nie ma zyczenia na wpisy z mojej strony na tym blogu wystarczylo napisac, niepotrzebne bylo pisanie calej monografi na ten temat, mimo to nadal nie uzyskalem odpwiedzi na moje pytania i watpliwosci, jezeli zechce pan odpowiedziec to prosze pisac na xstarchildx@interia.eu
    wedle zyczenia nie bede komentowal publicznie.
    ps. nie lubie uzywac nazwiska w internecie, bo spolecznosc w ktorej sie obracam wymaga tego aby nie ukazywac swoich pogladow, gdyz bylo by to zle odebrane, zreszta zazwyczaj prawda jest zle odbierana nawet gdyby byla wysoce pozyteczna…

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d bloggers like this: