#169: Tajemniczy wglad do przyszlosci – czyli jak moja rodzinna wies Wszewilki faktycznie bedzie kiedys wygladala

Na swoje 63 urodziny w 2009 roku otrzymalem niezwykly prezent od jakiejs tajemniczej mocy. Mianowicie pourodzinowej nocy zabrany zostalem na wizyte do Wszewilek-Stawczyka z dalekiej przyszlosci. Moglem wiec na wlasne oczy sie przekonac jaka proporcja z opisywanych na stronie „wszewilki_jutra.htm” moich projektow dla Wszewilek-Stawczyka, faktycznie zostanie wdrozona w zycie. Musze tutaj przyznac ze czesciowo wowczas sie rozczarowalem – tylko niektore z projektow i idei jakie opisalem na stronie „wszewilki_jutra.htm” (ktorej adresy sa wskazane pod koniec tego wpisu) faktycznie zostana wdrozone w przyszlosci. Jak wiec zwykle, rzeczywistosc okaze sie NIE we wszystkim zgodna z zyczeniami. Przykladowo, owe szkaradne doly na miejscu bylego historycznego ryneczka Wszewilek nigdy nie zostana zasypane, zas ow ryneczek nigdy NIE bedzie juz odbudowany. Moj Przewodnik po przyszlosci powiedzial mi, ze zasypanie tych dolow uznane zostanie za nieekonomiczne, zas odbudowanie ryneczka w tym miejscu uwazane bedzie za nieuzasadnione przyszla funkcja i umiejscowieniem osiedla Wszewilki-Stawczyk. Dlatego owe doly beda jedynie upiekszone i wykorzystane poprzez posadzenie w nich maskujacego je lasu-parku. Podobnie we Wszewilkach nigdy NIE zostanie juz odbudowany dawny kosciolek. Moj Przewodnik mi powiedzial ze jesli ktos zechce odwiedzic kosciol wowczas w dobie doskonalych srodkow transportowych okazuje sie bardziej racjonalne wybranie sie do kosciola w Miliczu. Na szczescie kilka innych z projektow opisanych na stronie „wszewilki_jutra.htm” bedzie jednak w przyszlosci urzeczywistnione we Wszewilkach-Stawczyku. Opisze je w dalszej czesci tego wpisu. Jednak zanim rozpoczne ich omowienie najpierw kilka slow informacji o owej mojej pourodzinowej wizycie we Wszewilkach-Stawczyku z dalekiej przyszlosci.

Z moich badan naukowych nad podrozowaniem przez czas (opisanych m.in. na totaliztycznej stronie „immortality_pl.htm”) jest doskonale wiadomo, ze przeniesienie sie cialem do dalekiej przyszlosci jest technicznie mozliwe. Mozliwe jest bowiem zbudowanie tzw. „wehikulow czasu” (opisanych na stronie „timevehicle_pl.htm”). Jednoczesnie z innych moich badan nad natura i cechami ludzkiej duszy (opisanych m.in. na totaliztycznej stronie „soul_proof_pl.htm”) jest mi tez wiadomo, ze dusza ludzka posiada wiele nadprzyrodzonych mozliwosci ktore m.in. obejmuja rowniez jej zdolnosc do przenoszenia nas do dalekiej przyszlosci lub przeszlosci. Chociaz wiec osobiscie NIE jestem w stanie ustalic ktorym z owych dwoch odmiennych sposobow przemieszczenia mnie w daleka przyszlosc zostalem obdarowany w urodzinowym prezencie z 2009 roku, wiem ze z cala pewnoscia odwiedzilem swoja rodzinna wies w dalekiej przyszlosci. Na wlasne tez oczy widzialem jak wies ta bedzie wowczas wygladala.

Moja podroz w przyszlosc miala miejsce w trakcie nowozelandzkiej nocy (we Wszewikach-Stawczyku byl wowczas piekny, sloneczny, cieply, letni dzien). Doskonale wiedzialem ze jestem zabrany na wizyte w przyszlosc. Tyle ze NIE poinformowano mnie do jakiego konkretnie roku czy czasu. Podroz ta byla ogromnie tajemnicza i wieloznaczna. Technicznie mozna by ja uwazac za „sen”. Jednak odnotowalem w niej caly szereg cech ktore wszystkie zaprzeczaly iz mogla ona byc tylko „snem”. Przykladowo, sny zawsze zdarzaja sie albo „teraz” albo w „przeszlosci”. Tym zas razem ja dokladnie wiedzialem ze zabrany bylem w daleka przyszlosc do ktorej fizycznie wcale NIE dozyje. W normalnym snie zawsze tez od razu jestesmy „na miejscu” zdarzen. Tymczasem na moja wizyte we Wszewilkach przyszlosci musialem najpierw przeleciec z Nowej Zelandii, poczatkowo przez morze (wode) a potem przez lad, bardzo dziwnym i ogromnie szybkim wehikulem. Typowy sen konczy sie przebudzeniem i typowo szybko sie go zapomina. Moja zas wizyta we Wszewilkach przyszlosci konczyla sie powrotnym przelotem do Nowej Zelandii po ktorym spalem jeszcze przez dlugi czas – jednak juz bez snu. Podroz ta utkwila mi tez w pamieci na zawsze. Faktycznie tez czulo sie ja jak rzeczywiste zdarzenie. Przykladowo, podczas opisanego tu wizytowania rodzinnej wsi wyraznie czulem goraco slonca, powiew wiatru, a nawet zapach wody – w normalnych snach nic takiego sie NIE czuje. Ogladalem tez stan rzeczy ktory pozniej po analizie okazal sie calkowicie logiczny, jednak ktorego ja sam nigdy tak bym sobie NIE wymyslil ani nie zaplanowal (np. zbudowanie kolejnego glebokiego stawu gromadzacego wode tuz na obrzezu wsi, czy budowa osiedla w obrebie lasu). Wyraznie tez slyszalem rozmowy mieszkancow – chociaz nikt z ludzi kolo ktorych przechodzilismy NIE zwracal uwagi na nasza obecnosc – tak jakbysmy my byli dla innych niewidzialni. Ponadto w wyprawie do przyszlosci towarzyszyl mi „Przewodnik”. Nie wiem kim on byl ani jak wygladal, bowiem przez caly czas trzymal sie on dokladnie za mna i jedynie komentowal na glos to co ja z uwaga sobie ogladalem. Wiem jednak ze mial meski glos, bardzo przyjemny w brzmieniu, oraz ze mialem odczucie iz jest on mi bliski i doskonale go znam – tak jakby byl czlonkiem mojej rodziny. Nie mam pojecia jak daleko w przyszlosc wybieglismy. Jednak po grubosci drzew ktore NIE istnialy w moich czasach, a takze po architekturze, ubiorach, oraz po odmiennym akcencie i slownictwie zaslyszanych rozmow, posadzam ze bylo to sporo czasu w przyszlosc, co najmniej 50, a byc moze nawet z 250 lat do przodu.

Po przelocie do przyszlosci najpierw znalazlem sie na owej starej (w moich czasach piaszczystej) drodze przez za-torowa czesc Wszewilek-Stawczyka, niedaleko od domow ktore w moich czasach zamieszkiwane byly przez rodziny naszych sasiadow, Dajczmanow i Krzyzosiakow. Zreszta cala moja wizyta w przyszlosc ograniczyla sie do spaceru wzdluz tej prostej jak strzala drogi. Droga ta okazala sie byc w przyszlosci rodzajem jakby miejskiej ulicy z pieknymi chodnikami po obu jej bokach i rowniutkiej jak stol, jakby wyasfaltowanej jezdni. Od razu uderzyla mnie liczba duzych, dorodnych drzew najrozniejszych gatunkow (nie-owocowych) jakie rosly w kilkudziesiecio-metrowych odstepach od siebie w kazdym miejscu nie zajetym przez budynki lub przez droge. W moich czasach drzew tam NIE bylo, zas aby wyrosnac do takiej grubosci drzewa te musialy liczyc jakies 50 do 100 lat. To zas znaczylo ze odwiedzalem przyszlosc odlegla o co najmniej 50 lat od moich czasow. W miejscu w ktorym sie znalezlismy umiejscowiony byl przystanek autobusu okreznego, na jakim wlasnie czekala grupka glosno rozmawiajacych i smiejacych sie nastolatkow. Akcent ich polszczyzny byl odmienny od tego jaki pamietalem, zas zdania byly bardzo krotkie – typowo zawieraly tylko po 3 lub 4 slowa. Za to wiele slow bylo nowych – jakich znaczenia ja nie znalem. Pomyslalem ze SMSy z moich czasow najwyrazniej zmienily jezyk Polakow przyszlosci. Daleko na owej prostej drodze, w okolicach przedwojennej spalonej lesniczowki, widzialem najezdzajacy duzy czerwony autobus. Moj Przewodnik powiedzial ze przybywa on z Milicza, tyle ze okraza tutaj cale osiedle naokolo. Kiedy autobus zatrzymal sie na przystanku przy ktorym stalismy z Przewodnikiem, wiekszosc czekajacej mlodziezy wsiadla do niego i weszla na gorny poklad, machajac na pozegnanie i wykrzykujac zarty do kilku najwyrazniej miejscowych chlopcow i dziewczat ktorzy pozostali na chodniku. Autobus ruszyl, zas moj Przewodnik mi powiedzial, ze jest to wlasnie ow okrezny autobus do Milicza, ktorego powolanie ja zaproponowalem. Naped autobusu byl bezglosny, pomyslalem wiec ze musi byc elektryczny. Jednak autobus mial normalne kola i opony, wcale tez NIE unosil sie w powietrzu – tak jak to pokazuja futurystyczne filmy. Zaraz za przystankiem przy ktorym stalismy owa nowa asfaltowa droga skrecala ku Slawoszewicom, ku ktorym najwyrazniej pojechal ten autobus zanim potem udal sie do Milicza. Sam autobus byl dziwnej konstrukcji – nigdy takiego w Polsce NIE widzialem. Mial dwa poklady – tak jak autobusy w Londynie. Jednak tylko dolny poklad mial dach – gorny poklad mial siedzenia na wolnym powietrzu, zas pasazerow utrzymywal w jego obrebie tylko rodzaj barierki do wysokosci ich pasa. To z tego gornego pokladu odjezdzajace nastolatki machaly rekami i wykrzykiwaly pozegnania do swoich miejscowych odprowadzajacych. Autobus byl troche podobny do jelczanskiego Berlieta jakiego pamietam z moich czasow – tyle ze jakby z dobudowanym drugim pokladem.

Ogladajac sie za odjezdzajacym autobusem odnotowalem ze owa dziura po drugiej stronie torow ciagle tam istnieje – tyle ze jest rzadko porosnieta starymi, grubymi drzewami. Wygladala mi tak jakby byl tam niewielki park. Pomiedzy drzewami widzialem tam lawki, a takze cos jakby duzy pomnik.

Ruszylem wzdluz owej jakby asfaltowej, prostej jak strzala i rownej jak stol drogi. Przewodnik podazal za mna. Po obu stronach drogi staly piekne „szklane domy”. Byly innej konstrukcji niz domy jakie ja tam pamietam. Przykladowo wcale nie mialy odrebnych okien, za to cale ich sciany boczne byly z przezroczystego jakby „zadymionego” szkla czy plastyku – podobnego do „zadymionego” szkla jakie w dzisiejszych czasach uzywa sie w drogich samochodach. Stopien owego zadymienia scian domow byl rozny dla poszczegolnych domow, a nawet odmienny dla indywidualnych pomieszczen. Tam gdzie zadymienie bylo niewielkie, przez sciany widac bylo ludzi w srodku domow. Faktycznie to wszedzie bylo sporo ludzi – zarowno w domach jak i na chodnikach. Liczba tych ludzi bardziej pasowala mi do Milicza z moich czasow, niz do wsi ktora pamietam z dziecinstwa. Chodnik byl rowny i wylozony jakimis tlumiacymi tupanie choc sztywnymi plytkami jakby z masy plastycznej o miekkiej powierzchni (sama ulica byla jakby asfaltowa). Uderzylo mnie ze nigdzie NIE widac slupow ani sieci elektrycznej czy telefonicznej. Moj Przewodnik powiedzial ze oni uzywaja juz inny system niz ten ktory ja pamietam – jednak NIE wyjasnil mi na czym ow nowy system polega. Na dachu kazdego domu widac bylo jakas konstrukcje podobna do duzej chlodnicy samochodu – najwyrazniej byla ona czescia skladowa tego przyszlosciowego systemu.

Kiedy doszlismy do poczatka lasu ktory kiedys zaczynal sie poza Wszewilkami-Stawczykiem, z szokiem odnotowalem, ze duzy fragment tego lasu faktycznie jest juz osiedlem pelnym owych nowoczesnych „szklanych domow” z jakby wyasfaltowanymi drogami dojazdowymi. Jednak grube, stare drzewa dawnego lasu ciagle tam rosly – tyle ze rzadziej i w wiekszych odstepach od siebie niz w czasach ktore ja pamietam. Przewodnik poinformowal, ze ow dawny las obecnie jest glownym osiedlem Wszewilek-Stawczyka, i ze to w nim mieszka teraz wiekszosc ludnosci tej wioski. Moje zdziwienie, ze jest tak duzo starych drzew pomiedzy domami, Przewodnik skomentowal ze taka teraz zasada, aby nowe osiedla budowac w lesie, zas pomiedzy domami w starych osiedlach sadzic lasy – bo to naturalne i zdrowe. Jak wowczas odkrylem, w przyszlosci cale centrum handlowe i kulturalne, a takze wiekszosc domow mieszkalnych Wszewilek-Stawczyka, przeniesie sie do owego nowego osiedla, ktore bedzie wydzielone na terenie uprzedniego lasu w obszarze poczawszy od dawnych zabudowan tej wsi, az do owej drogi ktora kiedys wiodla z tzw. „pierwszego stawku” do spalonej przedwojennej lesniczowki. Sama droga ktora kiedys przebiegala od owego stawku do lesniczowki bedzie wtedy juz wyasfaltowana i zaopatrzona w chodniki. Bedzie po niej kursowal autobus okrezny z Milicza, oraz bedzie ona stanowila granice przyszlego osiedla mieszkaniowego z Wszewilek-Stawczyka.

W samym srodku owego osiedla zobaczylem ogromna budowle. Jej rozmiar byl zblizony do wielkosci Hali Ludowej we Wroclawiu. W czasie naszej wizyty budowla ta byla jednak ciagle w trakcie budowy. Tylko do okolo polowy swej wysokosci miala juz sciany boczne, zas w jej gornej czesci ciagle widzialem odkryte betonowe lukowate belki formujace jej szkielet nosny. Pracowalo przy niej sporo robotnikow i maszyn – az mnie to zdziwilo, jako ze bylo ich wiecej niz wierzylem ze wynosi cala populacja Wszewilek-Stawczyka (tak jak ja to pamietam). Zaszokowal mnie ksztalt owej budowli. Byla bowiem nieco podobna do Opery z Sydney, tyle ze jej ksztalt przepominal soba nie „muszle”, a cale „jajko” stojace na ziemi grubszym ze swoich koncow podczas gdy jego os centralna jest ustawiona pionowo. Jest zas mi wiadomo, ze takiego pionowo stojacego i calego „jajka” nigdzie dotad NIE zbudowano na swiecie. Wprawdzie istnieja budowle zwane „jajkiem” – przykladowo „China’s National Centre for the Performing Arts” – czyli Narodowe Centrum Sztuk w Beijing, Chiny (zdjecie i opisy tego „jajka” z Chin zawarte sa m.in. w artykule ” ‚Egg’ hatches new cultural revolution” – czyli ” ‚Jajko’ wykluwa nowa rewolucje kulturalna”, ze strony B8 nowozelandzkiej gazety „Weekend Herald”, wydanie datowane w sobote, May 30, 2009). Ale typowo maja one ksztalt tylko „polowy jajka” tak lezacego aby jego os centralna przebiegala poziomo wzdluz Ziemi. Moj Przewodnik potwierdzil jednak moje zdziwienie. Tak, powiedzial, faktycznie jest ona zaprojektowana na ksztalt pionowo stojacego jajka. Chodzi bowiem o to, ze ow ksztalt jest symbolem rodzacego sie zycia i nowego poczatku. Ksztalt jajka jest wiec jak-najbardziej odpowiedni dla funkcji ktora ta budowla ma wypelniac. Spytalem wiec jaka to funkcja. Aaa – tego narazie ci nie wyjasnie bo ma to byc niespodzianka dla ciebie, odpowiedzial moj Przewodnik. Kiedy budynek ten bedzie juz gotowy, wowczas ponownie z toba go odwiedze i bedziesz mogl dokladnie go sobie poogladac w srodku. Mnie juz wtedy nie bedzie – pomyslalem. Bedziesz – tyle ze w odmiennej formie, uspokoil mnie Przewodnik. Odwiedzisz wowczas ta budowle, bo bedzie ona wlasnie tym czego zawsze pragnales aby powstalo to we Wszewilkach-Stawczyku. Powyzsze wyjasnienie Przewodnika tylko mnie mocniej zaintrygowalo. Znaczylo bowiem ze owa ogromna budowla NIE mogla byc np. hala sportowa – jako ze ja NIE cierpie sportow wyczynowych poniewaz wywyzszaja one cialo ponad umysl. Nigdy tez NIE chcialem widziec we Wszewilkach zadnej hali sportowej (zreszta ksztalt owej budowli byl calkowicie nieodpowiedni dla hali sportowej). Sprobowalem wiec okreznie wysondowac czy budowla ta bedzie muzeum – wszakze o muzeum tez marzylem dla Wszewilek. Jesli ma to byc muzeum, wowczas ja sugerowalem aby zbudowac je na ksztalt Magnokraftu – ponowilem swoje sondowanie. Nie, to nie bedzie muzeum w tobie znanej definicji muzeow – Przewodnik odpowiedzial mi dosyc zagadkowo.

W swoim zwiedzaniu doszlismy do miejsca w ktorym przed wojna stala lesniczowka – spalona zaraz po wojnie. Miejsce to doskonale znalem bo w czasach mlodosci zawsze tam odpoczywalismy pod lipami w naszych poszukiwaniach stonki ziemniaczanej. Ponownie zostalem zaszokowany. W miejscu tym bowiem lip juz NIE bylo. Za to byla tam duza przystan-pomost bez dachu zbudowana nad brzegiem jakby jeziora, zas druga przystan-pomost (juz z dachem) byla wlasnie w trakcie budowy. Niedaleko od owej przystani, tam gdzie kiedys stala spalona lesniczowka, teraz stal wielopietrowy wiezowiec. Ten wiezowiec to hotel dla turystow i przyjezdnych – wyjasnil moj Przewodnik. Zas owa przystan to osrodek wodnych rozrywek i odpoczynku. Zjezdzaja sie do niego zarowno turysci jak i mieszkancy Milicza i okolic, a nawet wielu Wroclawian. Polozony jest on wszakze nad nowym glebokim stawem ktory zostal zbudowany na obrzezu wsi – tak aby zalac uprzednie okoliczne laki i zamienic je w rodzaj ogromnego sztucznego jeziora dla wodnych rozrywek i aktywnosci. Kiedy przygladnalem sie owemu nieznanemu mi nowemu stawowi, wowczas odnotowalem ze faktycznie byl on pelem kajakow, rowerow wodnych, zaglowek, skuterow wodnych, oraz motorowek ciagnacych narty wodne. Jego brzegi niemal przylegajace do tylu domow Wszewilek-Stawczyka mialy dluga plaze na ktorej widac bylo siedzacych lub spacerujacych ludzi. Wszedzie bylo sporo ludzi, zas atmosfera tego letniego dnia byla podobna do tej ktora znam z podmiejskich letniskowych miejsc wypoczynkowych.

Czas wracac – stwierdzil moj Przewodnik. Rozgladnalem sie po raz ostatni po przyszlosciowym krajobrazie znanej mi w dziecinstwa wsi rodzinnej. Chociaz w moich marzeniach wies ta miala sie stac osrodkiem innowacyjnego przemyslu oraz miejscem kultywowania tradycji i pamieci, w rzeczywistosci stala sie ona osiedlem mieszkalnym i osrodkiem rozrywkowo-wypoczynkowo-kulturalnym. Wygladala jednak na szczesliwe i tetniace zyciem miejsce – taka zas ja chcialem aby sie stala. Chociaz wiec przyszlosc nie urzeczywistnila wszystkich moich projektow, to co przyniosla ciagle bylo zgodne z moimi intencjami.

W dzisiejszych czasach nie daje sie rozstrzygnac, czy moj wglad do przyszlosci opisany powyzej byl faktyczna wizyta w przyszlych Wszewilkach-Stawczyku, czy tez byl jedynie rodzajem mojego „snu”. Wszakze aby to sprawdzic, ktos musi dozyc do czasu w ktorym moja wizyta miala miejsce. Jednak fakt ze ludzie moga zobaczyc przyszlosc daje sie potwierdzic juz obecnie na przykladach innych podobnych wizyt odbywanych przez odmiennych ludzi. Najbardziej znanym przykladem takich osob jest Nostradamus. Jednak praktycznie kazda poprawna przepowiednia jaka z czasem sie sprawdza, zaczyna sie od czyjejs wizyty w przyszlosci. To zas oznacza, ze w rzeczywistosci przyszlosc jest juz obecnie rownie zdefiniowana i klarowna, jak terazniejszosc. Tyle tylko, ze dla istotnych powodow, w interesie Boga wcale NIE lezy ujawnianie przyszlosci kazdemu.

Fakt ze przyszlosc juz obecnie jest zdefiniowana i klarowna, wprowadza caly szereg implikacji natury filozoficznej. Warto sobie zdawac sprawe przynajmniej z czesci owych implikacji, bowiem nadaja one zupelnie inny sens naszemu zyciu. Przegladnijmy wiec teraz przynajmniej najwazniejsze z nich. Oto one:

(1) Przebieg naszego zycia jest po prostu realizacja rodzaju naturalnego programu zwanego „programem zycia i losu”. Ten „program naszego zycia i losu” opisany jest dokladniej na stronie „soul_proof_pl.htm” (o naukowych dowodach na istnienie duszy). Z kolei wizualnym dowodem – ktory kazdy moze sam sobie sprawdzic, ze faktycznie nasze zycie polega na realizacji tego „programu naszego zycia i losu” rozkaz-po-rozkazie jest dowod na skokowy uplyw naszego czasu (dowod ten wskazany jest w punkcie #D1 na stronie „immortality_pl.htm” – o przedluzaniu zycia w nieskonczonosc poprzez powtarzalne cofanie naszego czasu do lat mlodosci).

(2) Wszystko co nas spotyka, jest od dawna z gory zaprogramowane w naszym „programie zycia i losu”. Innymi slowy, my ludzie mamy jedynie wplyw na to „jak” przebiegalo bedzie to co ma sie stac, natomiast zupelnie NIE mamy wplywu na to „co” sie stanie. Owa nieuchronnosc tego co ma sie stac nazywana jest „losem”, „przeznaczeniem”, itp.

(3) Zle przezycia i nieszczescia sa wprogramowywane z nasze zycie i los w taki sam sposob jak wszystko co dobre nas spotyka. Innymi slowy, ta sama nadrzedna istota (Bog) ktora zaprogramowala w naszym „programie zycia i losu” wszystko co dobre nas w zyciu spotyka, zaprogramowala rowniez w owym programie wszystko co zlego nas dotyka. Tyle tylko, ze dla istotnych powodow ow nadrzedny „programista” tak symuluje nasz „program nadchodzacych nieszczesc” aby nieszczescia te sprawialy wrazenie iz sa na nas sprowadzane przez innych ludzi lub przez jakies „szatanskie istoty”.

***

W powyzszym wpisie podsumowalem to co zobaczylem podczas swojej wizyty we Wszewilkach z dalekiej przyszlosci. Wizyte ta opisalem w punktach #J1 do #J4 totaliztycznej strony internetowej o nazwie „wszewilki_jutra.htm”, aktualizacja datowana 3 czerwca 2009 roku, lub pozniej. Najnowsza aktualizacja strony „wszewilki_jutra.htm” juz zostala zaladowana na kilka najczesciej ogladanych witryn totalizmu. Z powodu zas czyjegos upartego sabotazowania witryn totalizmu, strona ta planowana tez jest do zaladowania na dalsze witryny o adresach wyszczegolnionych w Menu z kazdej totaliztycznej strony. Zainteresowani czytelnicy powinni szukac strony „wszewilki_jutra.htm” m.in. pod nastepujacymi adresami:

http://chi.maroc.to/wszewilki_jutra.htm

http://energia.sl.pl/wszewilki_jutra.htm

http://members.fortunecity.com/timevehicle/wszewilki_jutra.htm

http://mozajski.freewebspace.com/wszewilki_jutra.htm

http://newzealand.myfreewebs.net/wszewilki_jutra.htm

http://pigs.20megsfree.com/wszewilki_jutra.htm

http://prism.20fr.com/wszewilki_jutra.htm

http://propulsion.250free.com/wszewilki_jutra.htm

http://totalizm.20fr.com/wszewilki_jutra.htm

http://totalism.50megs.com/wszewilki_jutra.htm

Warto przy tym odnotowac ze na kazdej z witryn totalizmu, udostepniane sa praktycznie wszystkie strony totalizmu. Dlatego niezaleznie od omawianej tutaj strony, na kazdym ze wskazanych tutaj adresow faktycznie powinny byc tez dostepne wszystkie inne strony totalizmu – chyba ze ktoras z nich zostala wlasnie zasabotazowana, lub ze strona ta jest napisana lub aktualizowana az tak ostatnio, iz na dany serwer jeszcze nie zdazylem jej zaladowac. (W przypadku jednak gdyby danej strony z jakichs tam powodow nie bylo pod danym adresem, na owym adresie ciagle beda dostepne MENU z linkami do innych adresow (serwerow) totalizmu, na ktorych to innych adresach poszukiwane strony totalizmu powinny byc juz dostepne.) Dlatego jesli zechce sie przegladnac opisy z owych innych stron totalizmu, np. z owych stron referowanych na niniejszym wpisie, wowczas w powyzszych adresach, lub w dowolnym adresie stron totalizmu ktore znajdzie sie w http://www.google.com , ostatnia nazwe z adresu, np. „wszewilki_jutra.htm” powinno sie zamienic na nazwe strony ktora chce sie przegladnac, np. na nazwe strony „soul_proof_pl.htm”, „przepowiednie.htm”, „bitwa_o_milicz.htm”, „eco_cars_pl.htm”, „boiler_pl.htm”, „free_energy_pl.htm”, „fe_cell_pl.htm”, „oscillatory_chamber_pl.htm”, „newzealand_pl.htm”, „malbork.htm”, „god_pl.htm”, „god_proof_pl.htm”, „biblia.htm”, „will_pl.htm”, „dipolar_gravity_pl.htm”, „evolution_pl.htm”, „telepathy_pl.htm”, „nirvana_pl.htm”, „evil_pl.htm”, „tekst_1_5.htm”, „day26_pl.htm”, „ufo_proof_pl.htm”, „explain_pl.htm”, „katrina_pl.htm”, itp.

Gdyby powyzszy tekst musial byc tutaj obciety, np. aby sie zmiescic w znaczaco ograniczonej pamieci, albo gdyby jego linki nie zadzialaly, albo gdyby tekst ten wymagal kiedys odszukania i ponownego przeczytania, powyzszy wpis jest tez powtorzony az na kilku lustrzanych blogach totalizmu – gdzie nosi on numer #169. Kolejne z owych blogow mozna znalezc pod nastepujacymi adresami:

https://totalizm.wordpress.com

http://www.newfreehost.com/weblog/?u=god

http://www.getablog.net/totalizm

http://totalizm.blox.pl/html

Warto przy tym odnotowac, ze na owych blogach totalizmu znajduje sie tez caly szereg innych wpisow o podobnej tematyce, przykladowo wpisy numer #165 i #131 z opisem bitwy o Milicz, wpis numer #133 o tunelach Milicza, wpis numer #119 z muzeum swin, wpis numer #63 o cudzie we Wszewilkach, czy wpis numer #29 o wsi Wszewilki.

Wpis ten bedzie rowniez wyslany na polskojezyczna liste dyskusyjna totalizmu o adresie http://totalizm.eu .

Z totaliztycznym salutem,

Jan Pajak

 

Reklamy

komentarze 3 to “#169: Tajemniczy wglad do przyszlosci – czyli jak moja rodzinna wies Wszewilki faktycznie bedzie kiedys wygladala”

  1. Adolf Says:

    A może napisze Pan coś o wypadku Airbusa?

  2. michal richter Says:

    to jedyny promyk nadzieji dla polski i polaków niemcy są już za słabe żeby prowadzić politykę imperialną prawdopodobnie światem rządzi planetarny rząd totaliztyczny który realizuje pańskie wytyczne

  3. Robert Says:

    Ech, wspomnienia lata 🙂 kajaki, rowery wodne, żaglówki, skutery wodne, i te motorówki ciągnące narty wodne. Pozdrowionka

Możliwość komentowania jest wyłączona.


%d blogerów lubi to: