#110: A oni w swym bezdennym samozadufaniu wierza ze Boga nie ma a stad wszystko to ujdzie im na sucho

Motto: „Pierwszym programista wszechswiata byl Bog, zas pierwszym programem wszechswiata chwalonym przez wiekszosc jego uzytkownikow byl nasz swiat fizyczny.”

Jesli wierzyc notatkom prasowym oraz wiadomosciom telewizyjnym, wszystko wygladalo jak instrukcja zacytowana z podrozdzialu „jak dokonywac porwan ludzi aby nie wzbudzac niczyich podjerzen” z podrecznika UFOnautow. W dniu 11 stycznia 2007 roku australijski poszukiwacz przygod o nazwisku Andrew McAuley, 39 lat, odplynal z Fortescue Bay, Tasmania. Wyruszyl on samotnie morskim kajakiem do Nowej Zelandii. Nikt poprzednio nie probowal przeplynac kajakiem Morza Tasmanskiego jakie rozciaga sie pomiedzy Australia i Nowa Zelandia. Mial wiec szanse byc pierwszy ktory takiego przeplyniecia kajakiem dokona. Mial duze doswiadczenie w uzyciu kajaku morskiego oraz w tego typu wyczynach. Przygotowal sie wiec do podrozy bardzo starannie. Jego wyposarzenie obejmowalo m.in. telefon satalitarny ktory przez caly czas dawal mu polaczenie z ladem, a takze komputer jaki umozliwial mu lacznosc z rodzina poprzez internet.

Klopoty zaczely sie kiedy byl juz okolo stu kilometrow od celu podrozy. (Celem tym byl „Milford Sound” w Nowej Zelandii.) Najpierw zupelnie niespodziewanie baterie mu sie wyczerpaly w jego telefonie satelitarnym. Jako ze byl on doswiadczonym poszukiwaczem przygod ktory przez dlugi okres czasu uzywal tego rodzaju sprzetu, nie powinnismy tutaj posadzac ze zapomnial naladowac swoje baterie, lub ze zle obliczyl on pojemnosc elektryczna baterii zabranych w ta podroz. Wiadomo nam juz bowiem doskonale, ze pobliska obecnosc niewidzialnego dla oczu UFO powoduje nagly zanik elektrycznosci w bateriach. Zanim jednak calkowicie stracil on lacznosc z ladem, zdolal nadac ostatnia wiadomosc o naglym wyczerpaniu sie jego baterii, podajac swoja aktualna pozycje oraz spodziewany czas dotarcia do celu jego wyprawy. W jakis czas po zamilknieciu, dokladnie o godzinie 7:19 w piatek dnia 9 lutego 2007 roku, centrum nowozelandzkiego ratownictwa morskiego otrzymalo przekaz nadany „kulawa angielszczyzna” (po angielsku „garbled message”) w ktorej ktos identifukujacy sie jako „kayak one” wzywal pomocy – po szczegoly patrz artykul „Kayaker’s family wait to see if search will go on” ze strony A2 nowozelandzkiej gazety „The Dominion Post” (patrz ich strona http://www.dompost.co.nz ), wydanie datowane w poniedzialek (Monday), February 12, 2007. Owo wezwanie bylo jednak ogromnie dziwne. Po pierwsze podobno nadane zostalo ono radiem, podczas gdy ow poszukiwacz przygod nie mial radia a jedynie telefon satelitarny. Po drugie jezyk angielski byl jego wrodzonym jezykiem, trudno wiec zrozumiec dlaczego wezwanie o pomoc nadawal „kulawa angielszczyzna”. Po trzecie glos nagrania owego wezwania o pomoc przez jego wlasna rodzine zostal opisany jako wcale nie jego glos. Przykladowo w artykule „Now he may never be found” opublikowanym na stronie A1 nowozelandzkiej gazety „The New Zealand Herald” (patrz strona http://www.nzherald.co.nz ), wydanie datowane w poniedzialek (Monday), February 12, 2007, jego wlasny brat Michael wypowiedzial sie, ze – cytuje „glos na owym wezwaniu wcale nie brzmial jak glos jego brata” (w oryginale angielskojezycznym „the voice on the message did not sound like his brother”). A wiec ktos podszyl sie pod tego poszukiwacza – jednak kto i dlaczego? W wyniku owego wezwania o pomoc, centrum ratownictwa morskiego wyslalo helikoptery i samoloty na poszukiwania. W sobote 10 lutego 2007 roku znaleziony zostal jego kajak wywrocony do gory dnem. Kajak znajdowal sie jedynie 80 km od celu podrozy. Jego samego, ani jego ciala, nie znaleziono. Pozniejsze ogledziny kajaka wykazaly, ze ciagle byl on w doskonalym stanie technicznym i mogl kontynuowac podroz. Jedyne czego w kajaku brakowalo to rodzaj 70 cm babla z wlokna szklanego jaki kajak mial zamontowany na swoim tyle. Ten babel bezpieczenstwa sluzyl nocami utrzymaniu kajaku na falujacym morzu w pozycji plywania. Chociaz nawet w przypadku oderwania od kajaku ciagle powinien on plywac w poblizu, babel ten calkowicie zniknal. Najwyrazniej wiec przeszkadzal on czemus co zblizylo sie do kajaku od gory.

Jesli pominie sie mozliwosc, ze cale zajscie zostalo sfabrykowane celowo aczkolwiek bardzo nieudolnie przez UFOnautow, wowczas nic w tym wypadku nie czyni sensu. Natychmiast jednak sens taki sie pojawia, jesli zaakceptuje sie ze to UFOnauci postanowili zgladzic owa osobe, a stad UFOnauci sfabrykowali cale to zajscie. UFOnauci zas mieli wazny powod aby go zgladzic. Wszakze dawal on pozytywny przyklad innym ludziom – co UFOnautom zniewalajacym ludzkosc nigdy nie jest na reke. Dlatego zaaranzowali dla niego wypadek, oraz upewnili sie aby jego zaginiecie zostalo glosno rozpopularyzowane i stalo sie zniechecajacym przykladem dla wszystkich innych ludzi ktorzy mogli by zechciec podazyc jego sladami. Opisany powyzej wypadek jest zreszta ani nie pierwszym, ani tez zapewne nie ostatnim, przypadkiem kiedy UFOnauci morduja odwaznych ludzi ktorzy pojeli sie jakichs wczesniej niedokonanych wyczynow.

Jeszcze jedna ciekawostka powyzszego tajemniczego zdarzenia jest, ze faktycznie o calej tej wyprawie kajakowej nakrecany byl wlasnie film dokumentarny. Jak tez napisano w artykule „Kayaker ‚not your typical blokey adventurer'” ze strony A4 nowozelandzkiej gazety „The Dominion Post” (patrz ich strona http://www.dompost.co.nz ), wydanie datowane w srode (Wednesday), February 14, 2007, ktory to artykul omawia sprawe owego filmu, jednym z najwazniejszych powodow dla jakich „Australian Geographic Society’s journal” sponsorowal ten film, bylo wlasnie aby ow kajakarz mogl zainspirowac innych swoimi jakosciami, takimi jak samodzielnosc, odpowiedzialnosc za wlasne dzialania, innowacja, dzialanie w zespole, oraz wspolpraca. Najwyrazniej jednak jakiejs mrocznej sile zalezalo aby film ten nie dal innym pozytywnego wzorca do nasladowania. Aczkolwiek filmowcy nie byli obecni w chwili gdy ow odwazny podroznik przeplywal morze ani gdy zginal, jednak jego odplyniecie z Tasmanii, jak rowniez akcja ratunkowa i znalezienie wywroconego kajaku, zostaly utrwalone na tasmie. Pod tym wiec wzgledem jego przypadek staje sie bardzo podobny do smierci innego australijskiego odwaznego bohatera o nazwisku „Steve Irwin” czesto zwanego takze „crocodile hunter”. Steve Irwin takze bowiem dawal pozytywny przyklad innym ludziom oraz takze zginal (w dniu 4 wrzesnia 2006 roku) w trakcie nakrecania filmu dokumentarnego. Wprawdzie jego zabil kolec ryby zwanej „stingray” (plaszczki), jednak wiadomo ze UFOnauci sa w stanie telepatycznie indukowac ataki zwierzat na ludzi. (To wszakze w taki telepatyczny sposob okolo 2005 roku UFOnauci wywolali swiatowa epidemie atakow psow na ludzi.) Najwyrazniej UFOnauci zdecydowanie nie lubia ludzi odwaznych, ktorzy moga inspirowac innych do pozytywnego dzialania, oraz o ktorych nakrecane sa wlasnie filmy dokumentarne.

Powyzsze historia opisana jest w punkcie #D5 z „czesci D” najnowszej aktualizacji strony internetowej o „bandytach wsrod nas”. Strona ta nosi fizyczna nazwe „bandits_pl.htm”. Jej najnowsza aktualizacja nosi date nie wczesniejsza niz 12 lutego 2007 roku (moze jednak juz nosic pozniejsza date). Owa strona „bandits_pl.htm” opublikowana jest juz na serwerach totalizmu. Powinna ona byc dostepna m.in. pod nastepujacymi adresami – gdzie rownoczesnie z trescia niniejszego wpisu do bloga totalizmu bede staral sie zainstalowac nawet jeszcze nowsza jej autualizacje datowana 15 lutego 2007:
http://energia.sl.pl/bandits_pl.htm
http://members.fortunecity.com/timevehicle/bandits_pl.htm
http://milicz.fateback.com/bandits_pl.htm
http://nirwana.terramail.pl/bandits_pl.htm
http://propulsion.250free.com/bandits_pl.htm
http://storm.prohosting.com/craters/bandits_pl.htm
http://timevehicle.150m.com/bandits_pl.htm
http://totalizm.20fr.com/bandits_pl.htm
http://ufonauci.w.interia.pl/bandits_pl.htm

Niech totalizm zapanuje,
Dr inz. Jan Pajak

P.S. Gdyby spytac jakiegokolwiek czlowieka, jaki zawod jest najbardziej podobny do zawodu Boga, wiekszosc ludzi odpowiedzialaby ze jest to zawod kaplana. Tymczasem w swietle punktu #I5 ze strony internetowej „dipolar_gravity_pl.htm” – streszczonego w poprzednim wpisie #109, okazuje sie ze „zawodem dokladnie mimikujacym zawod Boga jest programista”. Szczegolnie jesli taki programista przygotowuje programy o technicznej naturze i przeznaczeniu, ktore obsluguja jakies urzadzenia fizyczne. Faktycznie wiec okazuje sie, ze „zawod programisty jest boskim zawodem”. Programisci moga wiec z duma stwierdzac, ze nie tylko ich ciala sa stworzone na wzor i podobienstwo Boga, ale rowniez to co zawodowo czynia imituje soba jedna z najbardziej fundamentalnych umiejetnosci Boga.

Owo znaczne pokrewienstwo zawodu programistow do fundamentalnej umiejetnosci Boga wnosi okreslone nastepstwa. Wszakze „szlachectwo zobowiazuje”. Przykladowo, naklada ono obowiazek na programistow, aby przypadkiem nie ograniczali swej dzialalnosci wylacznie do mnozenia programow. Wszakze skoro posiadaja juz boski zawod, powinni starac sie tez postepowac podobnie jak Bog. Znaczy aby starali sie zwiekszac swoja wiedze na kazdy mozliwy temat, nie zas jedynie na temat programowania, a takze aby aktywnie przyczyniali sie do udoskonalania wszystkiego wokol siebie. Udoskonalanie to obejmuje takze dokladniejsze poznanie zasad filozofii totalizmu i pasozytnictwa (patrz strony „totalizm_pl.htm” i „parasitism_pl.htm”) – tak aby rowniez i moralnosc programistow zaczela nabierac zgodnosci z intencjami Boga.

Aby dowiedziec sie wiecej na temat Boga jako pierwszego programisty wszechswiata, trzeba zamienic segment „bandits_pl.htm” w poprzednio podanych adresach na nazwe „dipolar_gravity_pl.htm”, potem zas na stronie „dipolar_gravity_pl.htm” ktora sie nam otworzy przegladnac „czesc I”.

Advertisements

%d bloggers like this: